Dodaj do ulubionych

Co powinnam zrobić?

06.08.03, 10:40
Od kilkunastu tygodni jestem z kimś. Wcześniej byłam sama dość długo. Bardzo
szybko widac było po nim euforię, radość daru od losu. Snuł wizje
przyszłości, wspólnego życia az po grób już po kilku spotkaniach.
Ze mną było inaczej. Bardzo mi się spodobał, lubiłam jego towarzystwo,
prowadziliśmy niekończące sie rozmowy. Kiedy usłyszałam od niego "kocham Cię"
odpowiedziałam tym samym, choć tak naprawdę aż tak nie czułam... pewnie
zrobiłam tu pierwszy błąd.
Łapię sie na tym, że zaniedbuję swoje sprawy i większość energii skupiam na
tym, by było Jemu dobrze choć ja czuje dyskomfort. Ciągle mam wrażenie, że to
jego "kocham" to bardziej pragnienie kochania aniżeli miłość głęboka i
prawdziwa, dzięki której ludzie siebie zmieniają i dla której chcą żyć. Mam
uczucie, że moje przeciwstawienie się, niedostosowanie sie do jego oczekiwań
ten związek rozniesie w pył, a na pewno conajmniej mocno nadwyręży. Dochodzi
to takich absurdów,że mam opory, by mu powiedzieć, że chciałabym np.
wcześniej pojechać pociągiem do domu, bo wiązałoby się to z tym, że on
musiałby wcześniej wstać niż zazwyczaj. Jadę tak jak chcę ale te myśli są
niepokojące.
Podobnie jest w innych sytuacjach, kiedy dostosowuje się do jego potrzeb
kosztem swoich. Przymykam oczy np. na to, że mimo moich próśb by w moim
towarzystwie nie używał przekleństw (to nie sa notoryczne "przecinki") on i
tak to robi, zdając sobie z tego sprawę. Podobnie jest w intymnych sprawach -
nie umiem Mu powiedzieć, czego chcę. Wie, co lubię ale jest wygodny i ja
pozostawiam to tak jak jest. Ktoś powie dziewczyno, sama na siebie kręcisz
bat, bo w końcu wszystko pęknie. Wiem o tym... tylko tak sie boję, że go
stracę, że zachowuję się własnie w ten sposób.
Nie czuje sie przy nim jak przysłowiowa księżniczka, którą mężczyzna nosi na
rękach, bardziej jemu nadskakuję i czuwam nad każdą jego emocją i grymasem.
Ostatnio uświadomiłam sobie widzac jego zachowanie, że wokół mnie są inne
kobiety, które mu się bardzo podobają. Poczułam zagrożenie, niewiarę w jego
mocne zakochanie, o którym on mnie zapewnia. Znamy sie krótko czuje, że on
będąc pewnym moich wgledów, przestaje się starać jak na początku.
Przykładów i scenek z życia moge wymienić więcej.
Mam wątpliwości, czy chcę z nim być, czy on rzeczywiście mnie kocha.
Chciałbym zacząć wszystko od początku, inaczej, gdzie on musiałby się więcej
starać o mnie, by poczuć, że rzeczywiście to miłość do mnie a nie
wyrozumowanie: "to jest super dziewczyna, akurat dla mnie, więc ją biorę".
Czasem po prostu czuję się jak worek kompleksów niegodny miłości, który musi
musi zabiegać, by coś od innych dostać. A jak dostaje, to w to nie wierzy.
Obserwuj wątek
    • kvinna Re: Co powinnam zrobić? 06.08.03, 11:23
      Genialne jest to, co napisałaś. O przykrym uczuciu nadskakiwania. Nie doradzę
      nic, ale tu jest mnóstwo ludzi, na pewno coś podpowiedzą. Mam nadzieję też na
      szerszą dyskusję na temat poczucia własnej wartości w związku itd. Nie ukrywam,
      że obecnie nie pozwolę nikomu (najwspanialszemu mężczyźnie) odebrać niedawno
      odzyskanej Wolności, nie pozwolę pod płaszczykiem "doceniam Cię", przemycać tak
      naprawdę wstrętnych seksistowskich treści. Czuję radość, cieszę się życiem,
      chociaż obok nie ma "jego". Mój zdrowy feminizm wcale nie polega na zwalczaniu
      mężczyzn, ale uczę się zauważać głównie siebie i jeśli czyjeś potrzeby
      kolidowałyby z moimi, to...przykro mi, ale zmywam się. Możliwe, że
      rodzaj "odbicia", inny czas, odmienny od niedawnego. Wcale nie zamierzam być
      sama, ale nie dam się teraz złapać na cokolwiek i komukolwiek. Nie chcę czuć
      zagrożenia pod postacią innych kobiet, nie chcę czuć się stłamszona. To raczej
      ja dobrze bawię się obserwując humorystyczne scenki np. na ulicy. Powiedzmy, że
      para, ok. 20 - letni. Ona opowiada mu szczegółowo (jak się domyślam) jakieś
      przykre zdarzenie, a on znudzony "taa..., aha, ta...". On jest pewnie prosty
      jak cep w konstrukcji, ale ona też mogłaby domyslić się, że facet tak naprawdę
      nigdy nie będzie przyjaciółką. Albo wyłapywanie zainteresowanych spojrzeń
      mężczyzn, którzy idą ze swoimi kobietami. Nie kokietuję ich, skąd. Ale wpadłam
      na chyba dobry trop, że wyluzowana, czasem rozbawiona, zadowolona z życia osoba
      wzbudza naturalne zainteresowanie. Całkowicie odpada troska o "spodobam się
      komuś/nie spodobam". Taki sposób myślenia nie jest jednak wolny od rozterek,
      ale nie są one na razie zbyt uciążliwe. Potrzeba bliskości i intymności wcale
      nie umarła, ale na pewno żyje i ma się dobrze reguła "nie szkodzę sobie, nie
      stresuję się z powodu męskiego świata". Jak nigdy, lekko na duchu i dobrze. A
      jednak mała rada: nie wstydź się i powiedz mu wprost, co kręci Cię w seksie, a
      jeśli wie i się mu nie chce, zwyczajnie poproś, a jeśli nie...
      Pozdrawiam.
      • zuzanna31 Re: Co powinnam zrobić? 06.08.03, 11:42
        Dziękuję, Kvinno za tak ładny post.
        To paradoks, że radząc sobie z samotnością, pomimo, że bywały bardzo ciężkie
        momenty i smutek(bo on przyjdzie, Kvinno) teraz tak czuje i się zachowuję...
        Kiedy bylam sama to byłam sama - ale potrafiłam myśleć jak wolny duch,
        szybowałam, zachowywałam się bardzo podobnie do ciebie i byłam uśmiechnięta.
        Odnajdywałam siebie w tym stanie na ile było to możliwe. Doskwierała samotnośc
        ale cieszyło mnie też wiele rzeczy, robiłam co chciałam. Wiem, że muszę się
        liczyć z drugą osobą ale do jakiego stopnia mam z siebie rezygnować? Co więcej -
        często mam tak, że on pyta, co jest nie tak. Ja mówię, że wszystko ok, choć
        wiem, że on pewnie by starał się to zmienić ale wystarcza mi tylko świadomość,
        że chciałby i zostawiam to tak jak jest.
        • kvinna Re: Co powinnam zrobić? 06.08.03, 11:55
          Pierwsza myśl, jaka mi teraz przyszła do głowy. Być z kimś, przy kim czuję
          się tak swobodnie, jak obecnie z sobą.

          Smutek już był, teraz jest czysta radość, będzie jej więcej.

          Spróbujesz przestać mówić "jest o.k."? Tupnij nogą, bądź niegrzeczna.
          Za chwilę się zastanowię, co z nim zrobić, jeśli się przestraszy.
          • zuzanna31 Re: Co powinnam zrobić? 06.08.03, 12:11
            Problem tkwi we mnie. Wolę nie tupać, nie być "niegrzeczna" bojąc się reakcji,
            że on, tak samo jak szybko przyszedł, tak samo szybko może odejść. Oczywiście
            to absurdalne, jeśli to brać rozumem. ale tak wlasnie jest... poza tym kobieca
            intuicja wyczulona jest na komunikat pozasłowny. A jego zachowanie nie
            wskazuje, by zdecydowanie chciał ze mna mieszkać (ja mieszkam sama, on z
            rodzicami).
            • kvinna Re: Co powinnam zrobić? 06.08.03, 12:24
              Wiem, rozumiem, znam ból. Powiem wprost: boisz się zostać sama.

              Druga myśl: przerastasz go, wiesz o tym? Problem tkwi w nim. Mogę powtórzyć?
              To on nie dorósł.

              Trzecia myśl: jakim prawem on ma się czuć świetnie w tym związku, a Ty
              znacznie, znacznie gorzej?
              • zuzanna31 Re: Co powinnam zrobić? 06.08.03, 12:34
                Skad ta pewność, że przerastam?
                Tak, boję się być sama. Za dobrze samotność pamiętam.
                To jest dobry człowiek, mam porównianie, doświadczyłam zła i wiem, na co
                zwracac uwagę.
                Czy nie dorósł? hmm... może własnie dorasta. To nie staje się z dnia na dzień.

                Dotykasz istotnej rzeczy - gdzieś tam w środku godzę się na większy dyskomfort
                w tej realcji. Czasem myślę, że lepiej byłoby "zakochać się" w sobie na tyle
                mocno, by kochanie innej osoby nie odciagało od dbania o siebie, własne
                potrzeby i domagania się ich od obiektu miłości.
                • kvinna Re: Co powinnam zrobić? 06.08.03, 13:01
                  Ostatnie zdanie jest cudowne. Ściskam dłoń.

                  "to jest dobry człowiek" (nie pije, nie bije...) Słyszałaś, prawda?

                  Chce Ci się pić, najchętniej wypiłabyś wiadro wody. Dostajesz jej kubeczek.
                  Pragnienie zostało troszeczkę zaspokojone, ale...

                  Fajnie mi się myśli koło Ciebie, serio, nie traktuj tego jako tani komplement.

                  Kolejna myśl: zmienić proporcje. Zauważyłaś, że bywa, że nam, kobietom,
                  mężczyzna wypełnia zbyt dużą część mózgu? I na za wysokiej półce. Dążę do
                  stanu, gdy ta półeczka będzie malutka, wielkości ziarnka grochu.
                  • zuzanna31 Re: Co powinnam zrobić? 06.08.03, 13:23
                    Może nie ziarnka grochu, w końcu to bardzo bliski nam człowiek. Niech ta pólka
                    będzie stabilna, trwała i równa mojej - nie lepsza i nie gorsza.
                    Być sobą, zadbać o siebie (sensie potrzeb), miewać niewinne kaprysy i
                    oczekiwania. Niech to jemu kulki się zderzaja co zrobić... On mówi o mnie
                    często: mądra ta moja baba. Więc jego i siebie nie zawiodę.:)

                    Za komplement dziękuję i odwazjemniam odczucia.:)

                    Smakujesz wolności, to dobrze. Naciesz się nią, korzystaj ile możesz i nie
                    pozwól sobie na smutne wieczory przy czerwonym winie.
                    • kvinna Re: Co powinnam zrobić? 06.08.03, 13:27
                      Nie ma smutnych wieczorem z winem! Serio. Nie starcza dnia na realizację
                      odlotowych pomysłów. Rozbawiły mnie te kulki.
    • Gość: Sylwia Re: Co powinnam zrobić? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.03, 13:18
      Czytam co napisałaś i naprawdę Ci współczuję, miewam doły ale takiego
      dyskomfortu psychicznego nigdy jeszcze nie czułam.Dziewczyno, mam wrażenie że
      jestes stłamszona wewnętrznie, i to nie przez Niego ale przez samą siebie.Jak
      sama piszesz znacie się krótko i już są problemy, nie rokuje to
      najlepiej.Przydałby Ci się trening asertywnośi, poważnie, nauczyłabyś sie
      odmawiać i prosić, choć to bardzo trudne.Tego musisz się nauczyć, bo będziesz
      nieszczęśliwa, albo może jakiś trening interpersonalny, całkiem pomocna
      sprawa.Może są gdzieś organizowane warsztaty tego typu. Najpiewrw popracuj nad
      sobą a potem weźmiesz sie za faceta;-).Pozdrawiam.
      Powodzenia:-)
      • zuzanna31 Re: Co powinnam zrobić? 06.08.03, 13:31
        Dzięki Sylwio za głos zdrowego rozsądku.:) O treningu interpersonalnym myślałam
        już wcześniej, bo wiem, że sama się stłamszam, na własne życzenie. Wiem już w
        co zainwestuję, jest to dość drogie ale pieniądze nie są problemem, prędzej
        brak miejsc.
        Dyskomfort jest przeokrutny. A przecież nie będę o tym z nim rozmawiać. Zacznę
        od siebie, zobaczę jaka będzie reakcja.
        • jmx Re: Co powinnam zrobić? 06.08.03, 14:54
          zuzanna31 napisała:

          > Dzięki Sylwio za głos zdrowego rozsądku.:) O treningu interpersonalnym
          myślałam
          >
          > już wcześniej, bo wiem, że sama się stłamszam, na własne życzenie. Wiem już w
          > co zainwestuję, jest to dość drogie ale pieniądze nie są problemem, prędzej
          > brak miejsc.
          > Dyskomfort jest przeokrutny. A przecież nie będę o tym z nim rozmawiać.
          Zacznę
          > od siebie, zobaczę jaka będzie reakcja.

          A może powinnaś?
          Tak sobie myslę gdy czytam Twój wątek - on właściwie wcale nie wie co się u
          Ciebie i z Tobą dzieje. Piszesz, ze to bliski i dobry człowiek a jednocześnie
          stawiasz go na obrzeżach własnego życia. Noe dopuszczasz go do swojej psychiki,
          do swoich emocji. Piszesz, że robisz to dla jego dobra - ale w gruncie rzeczy
          to obróci się przeciwko Tobie, myślę, że on czuje, że nie jesteś z nim tylko
          gdzieś obok, daleko myślami. Być może to też wpływa na jego "brak entuzjazmu" w
          chęci wspólnego zamieszkania. Przecież po to się ma partnera, żeby dzielić z
          nim życie, i złe i dobre chwile, w związku jest potrzebna szczerość i
          otwartość. Ty się zamykasz w sobie rozmyslająć, że nie jesteś warta uczucia, on
          myśli, że to jego wina bo nie chcesz się otworzyć...
          Wiem łtwo powiedzieć. Ale myslę, że warto spróbować, choćby po to by przełamać
          własne ograniczenia, nawet jeśli ze związku nic nie wyjdzie.
          Ale myślę, że szczerość może tylko wzbogacić wasz związek i pokonać strach,
          czego Ci życzę :-))
          • zuzanna31 Re: Co powinnam zrobić? 07.08.03, 10:38
            Witam z nowym dniem.

            Przeczytałam wieczorem wszystkie wypowiedzi i przemyślałam temat... niezależnie
            od decyzji o osobistej zmianie i pracy nad sobą, postanowiłam porozmawiać z
            moim mężczyzną. Jmx, dziękuję za to co napisałaś, dało mi to nieco do myślenia
            i czuję, że masz całkowitą słuszność.
            Dziś rano, biegając przez pójściem do pracy, zdecydowalam, że powiem Mu o tym,
            o czym Wam napisałam. O poczuciu niepewności, o strachu, że tym razem się
            uda... bo do tej pory nie udawało się. O moich lękach i poczuciu, że wystarczy
            pyłek, by wszystko legło w gruzach. Że mimo jego zapewnień, nie jestem pewna
            jego uczuć... że ciągle się boję, że znajdzie się ktoś, kogo uzna, że bedzie
            dla niego bardziej odpowiedni. Że czuję się mało wartościowa jako kobieta godna
            miłości.
            I jeszcze to, że naszego "razem" nie uważam za absolutnie pewne - na tyle, by
            nie czuć lęku, że go mogę w kazdej chwili stracić. Wiem, że to go zdenerwuje,
            że poddaje w wątpliwość ten związek (już raz to zaobserwowałam, na samym
            początku). To jego może i do mnie zniechęci, ta moja chwiejność. Ale tłumacze
            sobie, że jeśli naprawdę chce ze mna być, to będzie ze mna o mnie walczył - o
            mnie.
            To bedzie trudna dla mnie rozmowa, ale w sobotę dowie się wszystkiego... no
            prawie.
    • zuzanna31 Już wiem, co powinnam 12.08.03, 09:32
      Jestem po rozmowie. Wysłuchał cierpliwie i spokojnie. Pojął skalę
      problemu,zrozumiał, chce mi pomóc. Wie, że chcę skorzystać z pomocy terapeuty,
      sam mnie do tego namawia i cieszy go moja determinacja.
      Juz wybrałam terapeutę - na drugim końcu Polski i drogiego, ale przypadkowych
      psychologów już przerabiałam. Chcę sobie wreszcie pomóc.
      Trzymajcie za mnie kciuki.
      • alfika Re: Już wiem, co powinnam 12.08.03, 09:57
        Trzymamy!!!
        Cieszę się, że tematu nie zostawiłaś swojemu biegowi, bardzo serdecznie Ci
        gratuluję - i kciuki trzymam bardzo mocno :)
      • blue_a Re: Już wiem, co powinnam 12.08.03, 09:59
        Trzymamy :) Tylko gupio podziwiam, że drugi koniec Polski :)
        W takim razie ta determinacja jest prawdziwa. Miałaś może wczoraj wczoraj
        imieniny? :) To kwiatuszki :) blue_a vel kvinna

        Swoją drogą zastanawiające jest, że wielu, którzy szukają terapeuty błąka się
        zanim trafi na Skarb :) Czytaj: kogoś sensownego, prawdziwego.

        Jest taka fajna książka: Jeśli znajdziesz buddę, zabij go. Jeśli chcesz
        autora, sprawdzę. Początkowe rozdziały to fantastyczne uwagi nt. drogi w
        terapii.

        I dużo olśnień w Twojej drodze :)
        • zuzanna31 Re: Już wiem, co powinnam 12.08.03, 10:12
          Alfika, Blue, dziekuję serdecznie.:) Podobno nie powinnam dziękować, bo
          zapeszę, ale wiem, że się uda, więc co mam się przejmować?:)
          Jest mi znacznie lżej z podjętą decyzją, wykonanym działaniem i planem, by to
          wszystko w sobie pozmieniać. Nadzieja to niesamowity wynalazek tego tam, na
          górze.

          Pozdrawiam :)
        • zuzanna31 Re: Już wiem, co powinnam 12.08.03, 10:33
          Blue, oczywiście prosze o namiary ksiązki.:) Zapomniałąm dopisać.
        • Gość: jar Re: Już wiem, co powinnam IP: 195.136.33.* 12.08.03, 10:38
          "Jeśli znajdziesz buddę, zabij go".
          eee....zen dae kwang o shifu zen lin chi? hmmm..;)
          • kvinna hej, jar 12.08.03, 10:51
            Pozory mylą (znasz film "Gra pozorów"? :) Żadne zen dae kwang o shifu zen lin
            chi :) Ale tak też lubię :)

            W swobodnym tłumaczeniu ten tyłuł znaczy tyle, co... A zresztą, przeczytaj :)

            Zuzanno, autor jutro :)

            Czy to będzie nietakt, jeśli zapytam jakiej orientacji jest ten terapeuta?
            Oczywiście chodzi mi o szkołę psychologiczną, jar :)
            • zuzanna31 Blue 12.08.03, 11:36
              Z tego, co zdążyłam się dowiedzieć, osoba ta stosuje różnorodne techniki - jest
              elastycznym terapeutą a o to przecież chodzi. Wiem na pewno, że wykorzystuje
              elementy nlp i hipnozy ale nie tylko.
              • blue_a Re: Blue 12.08.03, 11:51
                Subiektywnie: za nlp nie przepadam...do hipnozy mam stosunek ostrożny... Z
                autopsji znam lacanizm. Wrażenia: rozbawił mnie łez, dał dużo prawdy o mnie,
                czasem płaczu. Jeśli podasz numer fax-u, podrzucę Ci jakiś w miarę strawny
                artykuł. Albo jakieś tytuły. Oczywiście, jeśli chcesz. (Nr możesz podać na
                priva)

                Kiedyś próbowałam rebirthingu. Sama metoda ciekawa, ale terapeutka...w dodatku
                licencjonowana...Hmm...

                Generalnie, chyba wszystko sprowadza się do znalezienia metody i człowieka,
                który pomoże właśnie konkretnemu człowiekowi. Może stąd te wędrówki do metody
                do metody, od terapeuty do innego terapeuty.

                • zuzanna31 Re: Blue 12.08.03, 12:11
                  Subiektywnie: uważam metody nlp za terapię XXI wieku.:) Trochę czytałam i choć
                  nie jest to moja pasją w i e r z ę w skuteczność tego narzędzia w pracy
                  terapeuty. Hipnoza mnie nie przeraża, oby tylko robił to ktoś z właściwymi
                  umiejętnościami.
                  Ale zgadzam się, że każdy powinien znaleźć coś dla siebie.:)

                  Pozdrawiam:)
                  • blue_a o NLP i hipnozie 12.08.03, 12:26
                    Spróbujesz mnie przekonać? Może pozbędę się uprzedzeń. Chętnie poczytam
                    argumenty "za". Ja też czytałam i też niedużo.

                    Hipnoza: brak przekonania co do trwałości metody, która odbywa się poza moją
                    świadomością. Której nie towarzyszy pot z czoła :) Choć podobno najlepsza praca
                    to taka, którą wykonuje się bez wysiłku i zarabia sie krocie :) ale to już tak
                    na zupełnym marginesie :)
                    • zuzanna31 Re: o NLP i hipnozie 12.08.03, 12:31
                      Co mam Cię przekonywać... sama się przekonaj.:) Nie przekażę tego lepiej niż
                      przeczytasz na www.nlp.pl.:)
                      • kvinna Re: o NLP i hipnozie 12.08.03, 13:26
                        Uciekłaś :) Szkoda :) Link nie jest argumentem :) Ja chcę wiedzieć, co TY o
                        tym myślisz. Tam doczytam (bo w wolnej chwili to zrobię) to, co już wiem...

                        P.S. Jesli gdy rozmawiam z kimś i on wychodzi na papierosa (nie palę i nie
                        lubię, gdy ktoś przy mnie :), to co to jest - nałóg czy brak argumentów? Tak a
                        propos...
                        • zuzanna31 Re: o NLP i hipnozie 12.08.03, 13:56
                          No widzisz, gdybyś jednak więcej poczytała o nlp to byś tego jako ucieczki nie
                          potraktowała. Więcej wiary w człowieka, Kwinno vel Blue:)
                          Nie wyważam otwartych drzwi a jeśli chciałaś MOJEJ opinii, to trzeba było
                          powiedzieć to wprost; chciałaś by Cię przekonać, i zrobiłam to po swojemu. nie
                          było mowy o własnych osądach.:) Ale dobrze. Jestem laikiem, nie związanym z
                          psychologią zawodowo, więc moja opinia będzie bardzo niefachowa. Ale nieważne,
                          sama chciałaś.:) Zawrę to w kilku ogólnikowych zdaniach, bo czasu niewiele.I
                          przepraszam za ich chaotyczność.:)
                          Nlp jest jak grom z jasnego nieba w terapii i nie tylko. Jego genialność polega
                          na prostocie.:) Staruszek Pawłow z odruchami jego imienia miał rację, co
                          zupełnie umknęło terapeutom, że można te właśnie odruchy wykorzystywać do
                          leczenia fobii, zachamowań, wpływania na innych. To broń bardzo groźna i działa
                          w dwie strony. Człowiek korzysta ze świadomych sobie metod, by kształtować
                          swoje życie i zachowanie a kiedy ich braknie a problem istnieje musi się uciec
                          do środków nieświadomych. I to robi m.in. nlp.
                          Nlp nie pyta "dlaczego", pyta "jak" to się dzieje. Świadomość genezy problemu
                          nie ma wpływu na jego zanik (wiem coś o tym). Nlp pracuje z procesem. Daje
                          solidne narzędzia jak myśleć inaczej. Przeprogramowuje twój system myślenia i
                          go utrwala. Nie musisz grzebać się we własnym dzieciństwie albo relacji z
                          rodzicami, itepe, wracać do traumatycznych przeżyć, mielić tematy przez
                          miesiące w gabinecie terapeuty by wreszcie osiągnąć efekt.
                          Brzmi szarlatanersko? Też miałam sceptyczne podejście i nie wierzyłam, bo to
                          było za proste.:) Tylko kto mi wytłumaczy, dlaczego ludzie płacą za kursy w nlp
                          horrendalne sumy, także terapeuci?:)



                          • kvinna Re: o NLP i hipnozie 12.08.03, 14:12
                            Napisałaś strasznie fajnego posta, sęk w tym, że mam ochotę odpowiedzieć Ci
                            już, a nie mogę. To do jutra w takim razie. Dziś tylko tyle: ja jestem
                            człowiekiem, nie mechanizmem i nie chcę, aby mnie przeprogramowywywywano :) Na
                            razie tylko tyle :) Nie :) Jeszcze coś :) W analizie są znaczące. Ten kaszel,
                            to znaczy to wyjście na papierosa jest znaczącym... Ja wierzę w człowieka, ale
                            wierzę też, że czasem nie ma argumentów na poparcie głoszonych przez siebie
                            tez. (To akurat nie o Tobie :) Tyle na dziś. Pozdrawiam.
                            • kvinna Re: o NLP i hipnozie 20.08.03, 20:05
                              Właściwie nic sensownego nie mam do dodania, ale napisz, proszę, jak wrażenia
                              po wizycie, ok? Pozdrawiam.
            • Gość: jar Re: hej, jar IP: 195.136.33.* 12.08.03, 13:03
              > Pozory mylą (znasz film "Gra pozorów"? :) Żadne zen dae kwang o shifu zen
              lin chi :) Ale tak też lubię :)

              niestety tylko ze slyszenia:((.. pdobno nudny jak flaki z olejem, taki babski
              cieply klimacik...;)

              >
              > W swobodnym tłumaczeniu ten tyłuł znaczy tyle, co... A zresztą, przeczytaj :)


              alez wiem co znaczy ten tytul, czego tu nie rozumiec, spotkasz budde zabij go,
              zabij rodzicow, potem ostatecznie budde... no toz to wzywanie do morderstw
              jawne...a tu wszystcy swietosc w tym widza i oswiecenie..a
              tfuu...szatany....;)))


              > Zuzanno, autor jutro :)

              > Czy to będzie nietakt, jeśli zapytam jakiej orientacji jest ten terapeuta?
              > Oczywiście chodzi mi o szkołę psychologiczną, jar :)

              eee... akurat hihihi...;)
              • Gość: senin Re: hej, jar IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 12.08.03, 13:22
                Jesli spotkasz budde, zabij go - autor Sheldon Kopp
                inna jego swietna ksiazka jest "Even a Stone can be a Teacher"
                • kvinna Re: hej, jar 12.08.03, 13:36
                  Dzięki :) O to mi właśnie chodziło :) Yes!!!

                  Coś mi zaświtało: czy to nie jest po prostu tytuł "Jeśli znajdziesz buddę..."
                  w oryginale???

                  P.S. Lubię kamienie. Czy ktoś też? Czy sa w ogóle fora o minerałach? :) To tak
                  na kompletnym marginesie :)
                  • Gość: senin Re: hej, jar IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 12.08.03, 13:45
                    kvinna napisała:

                    > Dzięki :) O to mi właśnie chodziło :) Yes!!!
                    >
                    > Coś mi zaświtało: czy to nie jest po prostu tytuł "Jeśli znajdziesz
                    buddę..."
                    > w oryginale???

                    Nie, to dwie rozne ksiazki.

                    Ta z kamieniem traktuje o basniach i mitach jako odnosniku interpretacji
                    pewnych podswiadomych zachowan (to tak baaardzo ogolnie)

                    A tej z budda w tytule, niestety, nie czytalam, nigdzie nie moge tego
                    znalezc :(((

                    >
                    > P.S. Lubię kamienie. Czy ktoś też? Czy sa w ogóle fora o minerałach? :) To
                    tak
                    >
                    > na kompletnym marginesie :)
              • kvinna Re: hej, jar 12.08.03, 13:31
                Gość portalu: jar napisał(a):

                > > Pozory mylą (znasz film "Gra pozorów"? :)

                > niestety tylko ze slyszenia:((.. pdobno nudny jak flaki z olejem, taki babski
                > cieply klimacik...


                Parę genialnych tekstów. Nawet nie chodzi mi o demaskację. Lubię filmy gadane,
                a ten właśnie taki.


                > alez wiem co znaczy ten tytul, czego tu nie rozumiec, spotkasz budde zabij
                go,
                > zabij rodzicow, potem ostatecznie budde...

                Jaasne :)


                • Gość: jar Re: hej, jar IP: 195.136.33.* 12.08.03, 13:52
                  > Parę genialnych tekstów. Nawet nie chodzi mi o demaskację. Lubię filmy
                  > gadane, a ten właśnie taki.


                  och...to w takim razie 'sprzedawcy' :)))

                  • kvinna Re: hej, jar 12.08.03, 14:19
                    Yes :) Nie widziałam, a wiem, że chcę :) I wiem, że warto :) I wiem, że chcę :)
                    Cześć :)
    • komandos57 Re: Co powinnam zrobić? 12.08.03, 22:38
      Powinnas zesrac sie!Jaki masz numer w kolejce do dupczenia?
    • andrew_eldtrich Re: Co powinnam zrobić? 20.08.03, 21:18
      Wazne, zebys Ty czula sie dobrze z nim. Nie stawiaj Go na 1 miejscu, bo
      przegrasz, ja tak raz zrobilem i zostalem poturbowany, bolalo, oj bolalo, a
      bylem w stanie dac jej gwiazdke z nieba, a Ona miala mnie w nosie....
      • zuzanna31 Re: Co powinnam zrobić? 26.08.03, 22:35
        Wzięłam sobie wszystko do serca. Nie nadskakiwałam, chciałam poczuć się dobrze
        z nim. Niestety, moje "dobrze" nie było dla niego do zaakceptowania. Ale nie
        żałuję. Czuję się lekko i poczułam ulgę. Z terapii nie zrezygnuję tak czy
        inaczej.
        Jeszcze raz sprawdza się zasada, że lepiej samemu niż z byle kim...

        Pozdrawiam Wszystkich wieczornie
        • komandos57 Re: Co powinnam zrobić? 26.08.03, 22:38
          Kobylo stara.Mowilem ci ze jestem do twojej dyspozycji.Masz duzego kalafiora?
        • kvinna ojeju.. 26.09.03, 13:31
          Przypomniało mi się i przeczytałam rozwiązanie problemu dopiero dziś.
          Pozdrawiam Zuzę jesieniowo..

          :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka