lolotomasi
08.01.08, 11:14
Witam,
chciałam podzielić się swoimi obserwacjami i przemyśleniami. Od razu
mówię, że nie generalizuję, nie wywyższam się.
Sprawa dotyczy ludzi młdych, w wieku 20-30, jako ogółu.
Studiujących, lub po studiach. CO się stało, że tyle osób przejawia
rozleniwienie umysłowe? Jakakolwiek próba nawiązania rozmowy o
ksiązkach, filmie, sztuce czy podrozach kończy się baardzo szybko.
Natomiast (obserwowałam bardzo uważnie), na imprezach czy w knajpach
dialog pomiędzy ludzmi wygląda tak"Zoska, idziemy tanczyc", "Karol,
nie pij tyle". "Ale fajnie krecisz tylkiem"... itp. (przypomninam -
ludzie PO studiach). Pomysł pojscia do teatru czy na wystawe jest
olewany. Za swietnie spedzony wieczor uwazają siedzenie przez 5
godzin w knajpie, gdzie muzyka jest nędzna i tak głosna ze nie mozna
porozmawiac.
Jeju, gdzie sie podziały całonocne rozmpowy o ksiązkach przy winie?
Gdzie dyskusja,wymiana poglądów?
Jestem osoba bardzo towarzyska, lubie wychodzic, ale lubie zeby to
jednoczesnie niosło cos ze sobą.
Szczerze mówiąc liczba moich znajomych mocno się skurczyła, bo chyba
rozminęlismy sie w zainteresowanich... a było tak fajnie kiedyś.
Wiem ze moze to zabrzmi jakbym zadzierała nosa, ale gdzie sie
podziali ludzie którzy nie wyłączają mózgu na sobotnią noc???