failed: nosorozec

18.01.08, 02:53
zablokowalo mnie
uszla ze mnie para
pol roku jestem na tym forum i bardzo mi sie tu podobalo
mialam wrazenie ze odkrywam tutaj jakies wazne rzeczy
ze po trzech czy czterech latach przerwy wrocilam - dzieki rozmowom na forum -
do kwestii ponadmaterialnie dla mnie istotnych
ostatnio wymieklam
czy to niespodziewana kontrowersyjnosc mojego ostatniego watku?
byc moze
a moze rozstanie z forum na pewien krotki czas?

w kazdym razie zaczynam postrzegac forum jako skupisko osob pragnacych taniej
rozrywki
jakby zaczelo wylazic z nas proste chamstwo, prymitywna agresja, lub nawet i
wyrafinowana agresja i czepliwosc, ale i tak wszystko to ograniczone
podstawowym schematem napedzajacym rozwoj swiata : JA JESTEM LEPSZY NIZ TY,
smieciu, kretynie, degeneracie.
gramy swoje gierki bardziej lub mniej gietko
chodzi o to, aby wygrac
popisujemy sie elokwencja inteligencja dowcipem
wsadzamy sobie nawzajem szpile lub zwyczajnie walimy sie po lbach
aby tylko wygrac

forum fp bylo dla mnie miejscem gdzie moglam mowic szczerze o sobie
juz nie jest
juz sie wstydze siebie
boje sie ze mnie zjecie
ze spadne w rankingu

to tak jakbym zaczynajac byla rzeczywiscie anonimowa
i jakbym taka byc przestala
forum juz nie jest dla mnie ostoja
stalo sie czescia swiata w ktorym aby zwyciezyc trzeba pozowac na zwyciezce
a kazda ulomnosc deklasyfikuje totalnie
fp jest juz dla mnie tylko czescia swiata gier spolecznych, ktorych nie
znosze bo w nich przegrywam/ bo ich nie rozumiem/ bo nie widze ich sensu

moglabym pisac wiele o sobie i moich zhizach
ale nie znosze dostawac cegla po glowie
wiec nie bede tego robic

tylko tyle napisze
bo jesli dostane za to, to az tak bardzo nie zaboli, bo to jest jeszcze daleko
od centrum.
    • shics Re: failed: nosorozec 18.01.08, 03:07
      mlode pokolenie dokazuje. nie przejmuj sie.
    • zlotyswit Re: failed: nosorozec 18.01.08, 03:12
      urocze :)
      zżyłaś się, komputerowe nicki nie są tobie obojętne :)
      czego się boisz ?
      jak możemy nie być częścią świata, to by była dopiero obłuda gdybyśmy nią nie
      byli i przestali pozować :)
      może wystarczy zmienić nick?
      wyjdziesz wtedy na [prawie] zero ;)
      • szarylemur Re: failed: nosorozec 18.01.08, 04:02
        tak, zmienic nick i pod tym nowym pisac tak aby juz go nie musiec zmieniac...,
        taki czysty start sobie zrobic, znajac reguly gry...
        moze kiedys sprobuje
        komputerowe nicki , czym wlasciwie roznia sie te nicki od twarzy ludzi
        poznanych,dajmy na to, w pociagu, w metrze?
        jest wiele swiatow i wlasciwie to my ustalamy co jest realne,
        jedynie/generalnie/uniwersalnie prawdziwe. czy nie? czy moze w miare dojrzewania
        odkrywamy obiektywnie istniejace prawa natury? i ten jest madry kto juz je
        odkryl i ich przestrzega.
        • zlotyswit Re: failed: nosorozec 18.01.08, 23:16

          > komputerowe nicki , czym wlasciwie roznia sie te nicki od twarzy ludzi
          > poznanych,dajmy na to, w pociagu, w metrze?
          w pociągu w metrze niczym poza tym że tam oceniasz wygląd a tu postaw literek
          ale już od ludzi na których zdaniu ci zależy tak - internetowe nicki (traktować
          to określenie jak ułatwienie-uproszczenie a nie jak pobłażliwość albo
          drwinę)różnią się zasadniczo tym że nie są groźne, możesz mówić co chcesz i tak
          w zęby nie dostaniesz, co daje dużą swobodę a i ignorować możesz też o wiele
          skuteczniej :]
          My niczego nie ustalamy. Realność zabieramy do neta z tym że pozy jakie sobie
          stwarzamy są robione od 0. ale z balastem życiowych doświadczeń-krzywd,
          pychy-kompleksów i pragnień-zboczeń. Problemem (?? :>)jest to że nie da się
          ukryć wszystkiego w końcu noga nam się powinie i powiemy coś co nas męczy a
          czego naszemu internetowemu nickowi nie wypadało powiedzieć ;) Wtedy to już
          tylko włożyć głowę w pętle, bo zasady są najważniejsze im głupsze tym lepsze.
          • szarylemur Re: failed: nosorozec 19.01.08, 02:01
            "możesz mówić co chcesz i tak
            w zęby nie dostaniesz, co daje dużą swobodę a i ignorować możesz też o wiele
            skuteczniej :]"
            w fizycznie moje zeby fizycznie nie dostane. to troche tak, jakbys argumentowal
            ze psychiczna przemoc przemoca nie jest - nie wyrzadza realnych szkod, z czym ja
            sie nie zgodze.

            "Realność zabieramy do neta z tym że pozy jakie sobie
            stwarzamy są robione od 0. ale z balastem życiowych doświadczeń-krzywd,
            pychy-kompleksów i pragnień-zboczeń. Problemem (?? :>)jest to że nie da się
            ukryć wszystkiego w końcu noga nam się powinie i powiemy coś co nas męczy a
            czego naszemu internetowemu nickowi nie wypadało powiedzieć ;) Wtedy to już
            tylko włożyć głowę w pętle, bo zasady są najważniejsze im głupsze tym lepsze."

            aha.
            a jak sie nie zmieni nicku to co? w realnym zyciu jest chyba tak ze raz na jakis
            czas zdarzy nam sie zrobic cos co bardzo rozczarowuje nasze otoczenie, w wyniku
            czego sciagamy na siebie rozne nieprzyjemne sygnaly w stylu zazenowania,
            pogardy, agresji czy politowania i jestesmy jakos tam odsuwani. jesli
            kontynuujemy taka rozczarowana znajomosc, to albo pada ona na nastepnym
            zakrecie, albo przeksztalca sie w blizsza zazylosc. znikajace/odradzajace sie
            nicki to ci ktorzy postanowili popelnic sepuku, sami zanegowali istnienie
            charakteru, ktory nie spodobal sie na forum lub zaczal ich samych uwierac. mi
            sie nie chce grac, kiedy gram czuje sie sztucznie IDIOTYCZNIE, daje brudna,
            zimna satysfakcje. akceptacja zdobyta w wyniku manipulacji i dostosowania ( do
            regul gry) dalaby satysfakcje tylko takiej mi, ktora ponad wszystko pragnelaby
            akceptacji. natomiast, jesli pragne akceptacji dla tego kim jestem, musze pojsc
            inna droga. tak w tej chwili sadze.
            • zlotyswit Re: failed: nosorozec 19.01.08, 17:28
              "fizycznie moje zeby fizycznie nie dostane. to troche tak, jakbys argumentowa
              > l
              > ze psychiczna przemoc przemoca nie jest - nie wyrzadza realnych szkod, z czym j
              > a
              > sie nie zgodze."

              może i jest przemocą ale na którą zgadzasz się dobrowolnie (włączając komputer i
              wchodząc na to zacne forum) czym wykazujesz tendencje do masochizmu
              z tym że chyba lekkiego bo jak dostaniesz za mocno to już ci się nie podoba?

              "> a jak sie nie zmieni nicku to co?"
              sama sobie odpowiedziałaś
              ja tylko dodam że nie każdy szuka tutaj akceptacji albo podobnych rzeczy tj
              ogólnie - nie wszyscy siedzą tutaj dla tego samego.
              • szarylemur Re: failed: nosorozec 19.01.08, 17:56
                a no jasne, tak jak i wychodzac na ulice wyrazam masochistyczna zgode na
                doznanie przemocy fizycznej. coz to za sofizmaty krecisz?

                a dlaczego ty tu siedzisz?
                • zlotyswit Re: failed: nosorozec 19.01.08, 20:38
                  szarylemur napisała:

                  > a no jasne, tak jak i wychodzac na ulice wyrazam masochistyczna zgode na
                  > doznanie przemocy fizycznej. coz to za sofizmaty krecisz?

                  dokładnie tak :F, ehh nie chce mi sie rozmawiać o tym wybacz, męczy mnie ten
                  temat :)

                  > a dlaczego ty tu siedzisz?
                  trzyma mnie tu wiele rzeczy. przede wszystkim rozrywka - dobrze się bawię
                  czytając niektóre posty i ludzie - ciekawi i doświadczeni. Poza tym
                  dowartościowuje się czytając o czyichś problemach, a od czasu do czasu daje
                  pofolgować moim fanaberią i wiecznie nienasyconemu ego i popełniam jakiegoś posta ;)
                  Jeszcze jest motyw wyczerpania się pomysłów - nie mam już gdzie się włóczyć po
                  necie, a przecie kolacyjkę i śniadanko trzeba skonsumować czytając coś lekko
                  strawnego :)
                  • szarylemur Re: failed: nosorozec 20.01.08, 00:57
                    mam wrazenie ze sie jakos ostatnio przeistoczyles troche, ale moze
                    byc to pomylka wynikajaca z nieznajomosci.
                    • zlotyswit Re: failed: nosorozec 20.01.08, 03:02
                      możliwe, z lekka mi śrubkę przykręcili w realu i odbijam to sobie na forum :)
                      muszę mieć jakieś miejsce do hasania bo inaczej balonik za szybko pęknie :(
                      oczywiście radze sobie też z tym w inny sposób ale jakoś nie wystarcza :F
                      i co nam się tu jawi ?
                      nowa maska, czy kawałek prawdziwej twarzy? a może prawdą jest to jaki jestem w
                      realu a nie tutaj, sam już nie wiem :F
                      cały jestem udawany
                      relacje między ludźmi to najbardziej nienaturalna rzecz, jakoś nie wyobrażam
                      sobie by było inaczej.
    • angery Re: failed: nosorozec 18.01.08, 03:15
      mnie też zablokowało i to technicznie,przez dluzszy czas nie było
      wejścia na fora gw, więc zniknął tradycyjnie już wątek czary-mary
      z moim wpisem podsumowującym forum,tak,że nawet nie zdązylem go za-
      pisać.
      Tu zajmujemy się przegryzaniem gardeł,a potem głaskaniem i pytaniem
      czy dobrze było tak.
    • nemo1968 Re: failed: nosorozec 18.01.08, 08:31
      Nie personifikuj forum, i nie uogólniaj. Jeżeli okreslone nicki ci
      nie pasują, to ignoruj ich wypowiedzi. Znasz arabskie powiedzenie, że
      "Psy szczekają, a karawana jedzie dalej" :)?
      W ostateczności w wizytówce sa narzędzia do dodania niektórych
      nicków do nieprzyjaciół i w ogóle nie zobaczych ich wpisów (wg.
      informacji z portalu).
    • mmax20 Re: failed: nosorozec 18.01.08, 08:58
      sprobuj znaleźć ciszę
    • solaris_38 Jeden róg ale czy Nosorożec 18.01.08, 10:00
      Zarówno twoja uprzednia entuzjastyczna ocena forum
      Jak i obecna .. mniej entuzjastyczna
      maja mniej wspólnego z samym forum (nie żeby nic)
      a więcej z tobą

      jeśli jesteś w dobrej formie
      to potrafisz czerpać stąd i dawać tu
      w gorszej już sobie nie radzisz

      zawsze w obniżonym nastroju widzi się bardzo mocno i wyraźnie ujemne strony

      one zawsze były
      nie przykładałaś do nich wagi
      prawdopodobnie aby nie psuć sobie euforii czy zadowolenia i inspiracji

      polepszy ci się forma zaraz to inaczej odbierzesz
      złe rzecz przestaną tak przeszkadzać
      dobre wykorzystasz na maxa a może nawet przykoloryzujesz z rozpędu i przyjemności


      mnie tez energia się rozkłada nierówno
      bywam w manii kiedy Pani Bóg jestem i tyle
      i bywam w depresji kiedy mała Dziewczynka z Zapałkami

      mój neurotyzm traktuję jako urozmaicenie

      nie umiem tego zmienić ale już mnie to nie załamuje i nie przeraża - choć
      różnica poziomów bywa ... ogromna

      mamy ciekawe życie
      dynamiczne

      nie ufaj swojej ocenie teraz
      nauczyłam się ufać swoim przemyśleniom w stanie wyważonym energetycznie
      ani dobrym ani złym pod względem nastroju

      NASTRÓJ nie ma wiele wspólnego z oceną FAKTÓW
      natomiast ma to wartość informacyjna

      teraz w gorszym nastroju wyolbrzymiając minusy
      możesz łatwiej dostrzec to co wcześniej lekceważyłaś

      do dobra informacja

      a co do zjadania (przez forumowiczów)

      jesteśmy drapieżnikami i zjadamy
      ty też
      zjadamy czasem zwierzęta czy roślinki ale i trochę siebie nawzajem

      mnie to tez przeraża

      ale też doszłam już do istotnych pozytywnych skutków drapieżnictwa (temat na
      inne wątki)

      niestety wysoka empatia nie sprzyja drapieżnictwu
      :)

      nic się nie martw kurczątko moje

      podoba mi się informacja że odkąd masz jakaś opinię na forum (bądź też sobie
      ja wyobrażasz to wystarczy)
      usztywnia cię to
      utrudnia wypowiadanie kontrowersyjnych sądów których jesteś jako kreatywna
      istota pełna

      lepiej zrezygnować z sympatii forumowiczów niż krępować się
      że masz inne poglądy niż oni

      Kłopot w tym że sama nie możesz się zdecydować
      czy szukasz konfrontacji czy wsparcia

      bo masz różne potrzeby i silne zmiany nastrojów


      jesteś istota dziwna

      bardziej Jednorożec niż Nosorożec (choć one mają wspólnego roga i jednego i z
      przodu)

      masz zmienne nastroje potrzeby i zachowania

      i dobrze Jednorożko

      Lubię twoje wypowiedzi na forum
      Są inspirujące nawet kiedy się z nimi nie zgadzam
      • silver-gold ale-chad 18.01.08, 22:16
        solaris_38 napisała:
        > mnie tez energia się rozkłada nierówno
        > bywam w manii kiedy Pani Bóg jestem i tyle
        > i bywam w depresji kiedy mała Dziewczynka z Zapałkami

        • solaris_38 :) 19.01.08, 02:02
          jest nas paru :)
          • silver-gold Re: :) 19.01.08, 09:50
            to-sie-le-czy
            • solaris_38 :) :) 19.01.08, 10:16
              wszystko co utrudnia życie powinno być leczone
              zespół maniakalno depresyjny też (czy jak to sie nazywa)
              ale ludzie radzą sobie z łagodniejszymi formami a takich jest większość

              zarówno zresztą Dziewczynka z Zapałkami jak i Pani Bóg to ciekawe postacie
              ;)




              • silver-gold Re: :) :) 19.01.08, 13:39
                zmien lekarza
                • solaris_38 :) :) 19.01.08, 19:55
                  hłe hłe widzę że czujesz - ze potrzebuję twojej rady ?

                  czasem potrzebuję rady


      • szarylemur Re: Jeden róg ale czy Nosorożec 19.01.08, 02:26
        wlasnie ta forma spadla nagle
        i nagle caly swoj poprzedni optymizm zaczelam postrzegac jako samooszustwo
        jak pisalam wczesniej - potrafie sie bronic, sztucznie - wbrew otoczeniu -
        utrzymywac pewnosc siebie i swoich racji, ale niesamowicie mnie to wyczerpuje,
        wewnatrz staje sie po takiej batalii jak cmentarz, posepna, pusta, glucha. dluga
        historia tego.
        chyba masz racje aby nie dawac wiary myslom powstalym pod naporem emocji. takie
        skrzywienie - aby przygotowac sie na najgorsze, aby nie czuc sie rozczarowana.
        tyle ze ja tego nie robie, ja zyje jakos dziwnie w ogole i wlasnie nie wiem czy
        popelniam blad czy nie i chyba dlatego jestem tak neurotycznie przewrazliwiona
        na punkcie krytyki.
        nalezaloby pewnie zachowac rownowage, nie spodziewac sie zbyt wiele dobrego ani
        zlego, przyjemnego lub nie itd.
        w polsce przegladalam moja biblioteczke - te tytuly i te podkreslenia i notatki
        gdzie niegdzie, taka dawna ja. wiele z tego wrocilo jak wydawaloby sie
        kompletnie zapomniany bumerang.

        bardzo ci, solaris, dziekuje za dobre slowa.
        :)
        • solaris_38 Re: Jeden róg ale czy Nosorożec 19.01.08, 02:37
          moja babcia powiedziała mi kiedys

          jesli postanowisz coś w sobie zmienić
          każdego dnia kiedy wstaniesz rano będziesz musiała to ROBIĆ
          gdyż niczego nie można zrobić raz na zawsze

          czasem o tym myślę czy tak jest czy nie:)

          ale myślę nie zmieniamy bezpośrednio starego które już w nas jest

          raczej dobudowujemy kolejne piętra do nas samych
          zatem wszystko co kiedykolwiek w tobie było jest nadal

          a jednak nie jesteś TAMTA

          jesteś TA

          przemieniona a jednak tożsama
    • mona.blue Re: failed: nosorozec 18.01.08, 10:01
      Szerylemurze, nie obraź się, rozumiem o czym piszesz, ale mam inne
      zdanie na ten temat.

      Gdyby było tylko tak miło, sympatycznie to nie byłoby prawdziwie.
      Poruszane są tu często tematy, które budzą ogromne emocje i te
      emocje sdą wyrażane (nie mówię tu w tej chwili o złośliwych,
      personalnych atakach na kogos).

      Często lepiej dowiedziec się prawdy na swój temat, chociaż jest w
      pierwszej chwili bolesna, ale ona może pomóc.
      Poza tym nie lubię obłudy, tyle jej w świecie zewnętrznym.
      Tutaj każdy może by sobą, może nie bac wyrazic siebie w
      przeciwieństwie świata rzeczywistego, gdzie często musi założyc
      maskę. W tym widzę dużą wartośc terapuetyczną tego forum.

      Poza tym np. ja miałam tyle przemocy w małżeństwie, ze strony mojego
      męża, że ta agresja na forum to dla mnie po prostu dziecinne
      igraszki, no ale to juz mój indywidualny przypadek.

      Pozdrawiam i nie rezygnuj :)
      • angery Re: failed: nosorozec 18.01.08, 10:07
        czyli to samo co shangrila,to od razu rzuca się w oczy
        ale sznagrila lubi przemoc i seks,a dlaczego ty nie ,to nie wiem,
        może taka maska ?
        • mona.blue Re: failed: nosorozec 18.01.08, 10:11
          To do mnie?
          • angery Re: failed: nosorozec 18.01.08, 10:17
            tak
            • mona.blue Re: failed: nosorozec 18.01.08, 10:19
              Dawno zauważyłam, że jesteśmy podobne z Shangrilą, często mamy takie
              samo zdanie na dany temat.

              Ale skąd ten wniosek na temat seksu?
              • angery Re: failed: nosorozec 18.01.08, 11:58
                nie jesteście podobne,to alter ego
      • szarylemur Re: failed: nosorozec 18.01.08, 17:39
        "ja miałam tyle przemocy w małżeństwie, ze strony mojego
        > męża, że ta agresja na forum to dla mnie po prostu dziecinne
        > igraszki, no ale to juz mój indywidualny przypadek."
        moj indywidualny przypadek: mialam tyle przemocy w dziecinstwie, ze strony
        mojego ojca, ze nauczylam sie dosc dobrze walczyc, tj, w czasie walki znajduje
        sie w stanie jakiegos odciecia od uczuc, szoku, i jakos technicznie daje sobie
        rade, tylko potem, po jakims czasie czuje sie kompletnie wydrenowana, rozwalona.
        • mona.blue Re: failed: nosorozec 19.01.08, 18:38
          Rozumiem Cię Szary lemurze, niektóre wypowiedzi mogą naprawdę dobic
          (mam spadek nastroju ;))
    • gadagad Re: failed: nosorozec 18.01.08, 10:19
      Lustereczko odpowiedziało nieprawidłowo.
    • mmax20 cisza 18.01.08, 11:54

      stan wewnętrznego skupienia pozwalający na towarzyszenie myślom,
      uczuciom, nastrojom bez ocen

      mówić można, byle nie prawdę:)
    • jan_stereo Re: failed: nosorozec 18.01.08, 12:13
      szarylemur napisała:

      > forum fp bylo dla mnie miejscem gdzie moglam mowic szczerze o sobie
      > juz nie jest
      > juz sie wstydze siebie
      > boje sie ze mnie zjecie
      > ze spadne w rankingu

      Nie ma nic lepszego niz spadek w rankingu (tu nie ma zadnego na
      ktory warto patrzec, tak nawiasem mowiac), ja przynajmniej tak to
      postrzegam. Przyznam, ze podziwiam tez u innych forumowiczow to, ze
      zalezy im bardzo na przychylnej reakcji ze strony pozostalych. Mnie
      to opuscilo kilka miesiecy po starcie swej dzialanosci forumowej, w
      zasadzie to chyba juz tylko niechec rzeszy forumowiczow mnie jeszcze
      nakreca jakos do pisania tutaj, zupelna akceptacja by mnie
      zniszczyla i uspila ja rybe w zawalonym pasza stawie...

      Co do Ciebie, przejdzie Ci ta niechec/wypalenie jak nic, a potem
      znowu sie pojawi, miewalem tak juz wielokrotnie tylko z innych nieco
      powodow, zawsze jednak przychodzil moment, ze chcialo sie ponownie
      poszperac w swiadomosci innych ludzi, a forum jest do tego niezwykle
      przydatne...
      Pisz tak, jakby wszyscy tutaj interlokutorzy czy inni postronni,
      byli kotami,kanarkami, zyrafami... moze taka perspektywa Cie
      wyswobodzi z tych zastrzezen.
      • mona.blue Re: failed: nosorozec 18.01.08, 12:18
        > szarylemur napisała:
        > > juz sie wstydze siebie
        > > boje sie ze mnie zjecie
        > > ze spadne w rankingu

        To jest potrzeba uznania, bardzo przeszkadza w kontaktach z innymi,
        ale bardzo trudno sie jej pozbyc :)
      • szarylemur Re: failed: nosorozec 19.01.08, 01:31
        1.dzieki
        2. nie chodzi o totalna usypiajaca akceptacje, chodzi o chamstwo, jakby
        argumenty racjonalne poszly w odstawke, a nastal czas pseudoterapeutycznego
        plucia na siebie nawzajem, ostrego przesiewu w stylu " kto silniejszy ten lepszy".
        3. poszperac w swiadomosci swojej czy cudzej nawet momentami mi sie chce, tylko
        pisac/mowic a juz najmniej polemizowac jakos mi sie odechcialo. pewnie minie.
        ale teraz sie przepoczwarzam, raz spokojnie, raz gniewnie, melancholijnie, zalosnie.
        4. kotami, zyrafami, kanarkami? sugerujesz odstawic w kat przekonanie, ze
        forumowicze sa istotami z ktorymi moge porozumiec sie przez odwolania do
        racjonalnosci i kultury ( i nie mam tu na mysli "kultury slowa")?
        • jan_stereo Re: failed: nosorozec 19.01.08, 01:44
          szarylemur napisała:

          2. nie chodzi o totalna usypiajaca akceptacje, chodzi o chamstwo, jakby argumenty racjonalne poszly w odstawke, a nastal czas pseudoterapeutycznego plucia na siebie nawzajem, ostrego przesiewu w stylu " kto silniejszy ten lepszy".


          Ja uwazam, ze ciekawie jest moc zmierzyc sie i z chamstwem, to takie dopelnienie intelektualne, z tym, ze bez ekscytacji raczej, bo ja plucie dostrzegam juz od wiekow, i w zasadzie bierze sie to z jakichs tam emocji u rozmowcow, i ja to lubie, chamstwo osob postronnych lubie, bo wiem, ze ich rusza rozmowa (nie wszyscy ludzie dysponuja szerokim wachlarzem samokontroli), ale ja tak mialem od samego poczatku...



          4. kotami, zyrafami, kanarkami? sugerujesz odstawic w kat przekonanie, ze forumowicze sa istotami z ktorymi moge porozumiec sie przez odwolania do racjonalnosci i kultury ( i nie mam tu na mysli "kultury slowa")?


          Jak najbardziej z kultura, przeciez i tak piszemy dla samych siebie a nie dla innych, chodzi mi o podejscie wobec forumowiczow, ja ich traktuje troche jak wiatraki (niektore wielce szacowne) do ktorych lubie mowic zgodnie z duchem wlasnym,ale ktorych wojownicze szemranie niespecjalnie mnie porusza emocjonalnie,a juz zdecydowanie nie hamuje mnie ono przed tym co mam ochote napisac...
          • szarylemur Re: failed: nosorozec 20.01.08, 03:18
            jeszcze o tym 'chamstwie'.
            jesli ktos bardzo chce, tak mu stylistycznie czy tez do humoru
            pasuje, niech sobie klnie. nie podoba mi sie, a wrecz zalamuje mnie
            kiedy ktos jedynie przeklenstw lub - to jeszcze bardziej - wyzwisk
            uzywa w dyskusji. normalne ze na to co jawi sie nam atakiem
            reagujemy agresja, ale nienormalne - choc w sumie dosc powszechne -
            wydaje mi sie robienie z dyskusji karczemnej awantury, gdzie
            wlasciwie nie wazne jest co tam gada twoj adwersarz, wazne ze jest
            to twoj wrog i wszystkie chwyty staja sie dozwolone bo liczy sie
            tylko tyle by na nim postawic stope.
            wiec jesli nie zgadzasz sie z czyjas opinia to powiesz tej osobie ze
            nalezy do luidzi ktorych powinno sie zagazowac w auschwitz.
            cokolwiek, najlepszym bedzie trafic w jakis slaby punkt nie
            przebierajac w srodkach
            powiesz, ze niewazne co mowi ta osoba, gdyz to co mowi, mowi bo jest
            politowania godna - a zawsze da sie wynalezc jakas wade ktora
            wyolbrzymiona zasloni i wchlonie jej posiadacza.
            zacietrzewic sie i rozniesc wszystko wokol w pyl, tez potrafie,
            potrafie tez to bardziej malowniczo nazwac. ale nie poczytuje sobie
            tego za tytul do wielkiej chwaly, a raczej za dowod mojej malosci.

            zastapienie refleksji nad tresciami niewygodnymi - agresja to
            prymitywizm. nie jest to o tym aby kochac swego nieprzyjaciela, ale
            o tym by w niewygodnym dyskutancie zobaczyc cos ponad obiekt do
            eliminacji.

            dzieki chamskim reakcjom dowiadujesz sie ze kogos rusza to co
            piszesz? coz, nadeptujesz komus na odcisk i to rusza, ale dla mnie
            sa to reakcje w stylu: to moj odcisk, piekny odcisk, wara od
            niego,bo to w ogole nie jest odcisk lecz znamie mego szlachectwa,
            tobie go brak, ty nikim jestes, ha!
            ale jesli zwyczajnie lubisz budzic kontrowersje, twoja sprawa.

            mnie porusza 'wojownicze szemranie',a moich rozmowcow traktuje jak
            ludzi po prostu, obdarzonych intelektem i wrazliwoscia, do torych
            tez sie odwoluje. teraz pewnie dam niezrozumialy dla mnie popis
            debilizmu i pensjonarskiej naiwnosci, ale uwazam moich rozmowcow za
            ludzi dokladnie tak samo zbudowanych i funcjonujacych jak ci, z
            ktorymi rozmawiam w rzeczywistosci. interaktywnych, czasem
            inspirujacych, czesto ograniczonych potrzeba bycia lepszym za
            wszelka cene lub odreagowania.

            pozdrawiam
            • jan_stereo Re: failed: nosorozec 20.01.08, 03:49
              wszystko zalezy jak patrzec na chamstwo swych rozmowcow, ja wcale nie pochwalam, ani mnie nie pociaga, dokopywanie cepem, niemniej owe negatywne emocje u dugiej osoby w pelni akceptuje, a to, ze je wrecz lubie nie znaczy wcale ze pozadam za wszelka cene na kazdym kroku. Na to nalezy patrzec w nieco dalszej perspektywie, czesto odmienne poglady wzbudzaja emocje, jesli ktos nad nimi nie zapanuje to moze sie to przeobrazic w wulgarne wypowiedzi i to wcale nie jest zle. Ty masz nadal mowic swoje,a owo wzburzenie kiedys spowoduje, ze ta sama osoba zareaguje na te same tresci juz w bardziej obyty sposob, jako ze czesto doznawane emocje w danej sprawie czynia nas dojrzalszymi w tym temacie, jako ze sie zwyczajnie wypalamy i zaczynami myslec na chlodno. Stad wlasnie kiedy pisze, ze lubie emocjonalnosc rozmowcow, to wlasnie mam na mysli, ze kiedys sfinalizuje sie efekt tej rozmowy, on nie musi byc wcale natychmiast widoczny, choc i tak sie moze stac. Owe emocje drugiej strony duzo mi tez mowia o mnie samym, zauwazam ze to co dla mnie normalne nie musi byc takim dla innych, ja sobie to cenie. Chamskie reakcje nie musza sie wcale brac z nadeptywania ludziom na odciski, to wynika najczesciej z niemoznosci pogodzenia sie z danym standardem patrzenia na swiat, znaczy to, ze rozmowca probuje i mietoli w swym umysle nasze tresci, to juz jest bardzo dobry znak. Naturalnie sa i osoby bardziej obyte z roznymi tresciami i z nimi mozna wymieniac sie spostrzezeniami w sposob bardziej wywazony, ja jednak lubie spotykac tez material trudniejszy, czasem choc chamski, jest jednak ludzki i prawdziwy, nieudawany, trzeba tylko nabrac dystansu do tego. Ty rowniez podlegasz temu procesowi i z czasem zapewne przestanie budzic to w Tobie takie poruszenie, albo zwyczajnie nauczysz sie plywac radosnie i ze spokojem wsrod rekinow.

              hej
        • mmax20 Re: failed: nosorozec 19.01.08, 12:04

          > ale teraz sie przepoczwarzam, raz spokojnie, raz gniewnie,
          melancholijnie, zalo
          > snie.

          nie wiem czy to tak, człowiek się przepoczwarza,
          mnie się wydaje, że tylko zrywamy z siebie kolejne przebrania, albo
          jak kto woli zamieniamy okulary z tęczowych na coraz bardziej szare,
          aż do tych bezbarwnych i widzimy to, co zawsze już było
          • mmax20 Re: failed: nosorozec 19.01.08, 12:29

            może napiszę od razu o co mi chodzi
            1. z przepoczwarzaniem asocjujemy /podświadomą lub nawet świadomą/
            wizję pojawiania się motyla, czegoś w końcu niezwykłego, mając
            jednocześnie na myśli bajkę o brzydkim kaczątku.., możliwości
            dalszego uwodzenia się są nieograniczone
            2. wiąże się ze stopniowym godzeniem się z beznadziejnością.. na
            pierwszy rzut oka, bowiem ostatecznie wszystko zależy od tego, czy
            się akceptujemy/kochamy takimi jakimi jesteśmy, czy nie,

            • szarylemur Re: failed: nosorozec 19.01.08, 17:32
              motyla, powiadasz...
              no, fajnie byloby i mam nadzieje ze pojdzie w te strone, ale moze byc ze cma
              jednak wyjdzie z tego.
              sie kochamy i sie akceptujemy, czasami
              a czasami zmieniamy optyke, i sie nie kochamy i sie nie akceptujemy.
              widzimy ze cos robimy zle, skorosmy sie tak wylozyli na prostej...
              pozdrawiam
              • mmax20 Re: failed: nosorozec 19.01.08, 18:27
                > widzimy ze cos robimy zle, skorosmy sie tak wylozyli na prostej...

                jeżeli ja się wykładam, traktuję to raczej na zasadzie: zmień pan
                kieruneczek, pojedź pan następnym razem rowerkiem, potrenuj pan
                troszki itp. intrepretacji jest dużo,
                unikam dawania sobie samemu, bo robią to już za mnie inni :))
                pozdrawiam również
        • mona.blue Re: failed: nosorozec 19.01.08, 18:41
          > ale teraz sie przepoczwarzam, raz spokojnie, raz gniewnie,
          melancholijnie, zalo
          > snie.

          Przpoczwarzanie na ogół jest bolesne, ale jakie później efekty :)
    • synvilla Re: pamietam jak kilka lat temu 19.01.08, 19:42
      w kazdym razie zaczynam postrzegac forum jako skupisko osob
      pragnacych taniej
      rozrywki


      ......................

      ....Jak odkrywalam forum gazeta i co sie stalo. Moje poczatki
      zaczely sie na forum o polityce i aktualnosciach, gdzie sie
      dowiedzialam samych najgorszych rzeczy o sobie i o kraju, w ktorym
      zyje i mieszkam +mam rodzine.

      Mi sie wydaje ze przechodzisz podobne koleje losu jakie podzielilo
      wiele iunnych osob. Po prostu znikneli z forum jedni na zawsze inni
      zmienili na fora prywatne, gdzie czesto bywa o wiele spokojniej.

      Ja ci radze zastanowic sie nad forum prywatnym gdzie nikt nie
      bedzie na ciebie "napadal".

      Po tym co przezylam kiedys na aktualnosciach, to forum psychologia
      jest mala pestka:=)))
      • szarylemur Re: pamietam jak kilka lat temu 20.01.08, 01:13
        dlaczego na forum prywatnym ludzie nie napadaja na siebie nawzajem?
        czy to cos w stylu roznicy miedzy anonimowoscia glownej ulicy miasta
        a jej zanikiem wsrod ludzi z sasiedzwta?
        a moze fora prywatne skupiaja ludzi o podobnych pogladach i stad
        mniej animozji?
        a moze udzielajac sie na forum prywatnym zyskujemy w oczach
        rozmowcow nieco wiecej czlowieczenstwa, realnosci?

        eh, doszlam do oczywistego wniosku ze fp nie jest jednak jedynym
        zrolem mojego podlego samopoczucia, i ze fakty´cznie jest tylko
        jakims tam odbiciem procesow zachodzacych w realu. i tak ziarnko do
        ziarnka uzbierala sie za duza miarka...
        a wlasnie jeszcze spalil mi sie monitor i juz mnie to smieszyc
        zaczyna wszechno...
        pozdrawiam
        ciekawe doswiadczenie dysputa o krajach, prawda?
        no,nie sadzilam ze to moze wzbudzic tyle emocji, ze to takie wazne...
        mpze to tylko taki temat gdzie 'sprawiedliwie' mozna dac upust zadzy
        krwi?
    • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: failed: nosorozec 20.01.08, 14:58
      Szarylemur, widziałaś film 'Labirynt Fauna'? Bardzo dobry. O tym,
      jak i po co jest tworzona rzeczywistość wirtualna/wymyślona i jaka
      jest jej relacja do realu. Mniej więcej tym samym jest rzeczywistość
      forumowa, gadaniem do pacynek, a jeśli ktoś snuje teorie o tym, jak
      konfrontacje internetowe przygotowują Cię do życia w realu, to tak
      jakby Cię przekonywał, ze zabicie smoka w wyobraźni i przeżycie w
      niej wielu przygód w jakiś sposób się przekłada na rzeczywistość.
      Nie przekłada się. Możesz to spisać i wydać jako bajki, i to tyle.
      Przejmowanie się rzeczywostością forumową przypomina mi frustrata
      gadającego do polityków....siedzącego przed telewizorem. Co dzień
      frustrat prowadzi z nimi wartościowe dialogi, pokrzykując na
      odbiornik, i co dzień Ci ludzie zza ekranu robią swoje. Czasem nawet
      wysłuchują jego sugestii ;)
      Pozdrawiam
      • zlotyswit Re: failed: nosorozec 20.01.08, 17:10

        Czy wierzysz, że są prawdy objawione
        Czy wierzysz, że to zdarzyć się może
        Czy tylko to idzie tak jak teraz to widzisz
        Nadzieja jest matką głupich

        Na środku sceny przez wszystkich opuszczeni
        Ważą się losy twoje. Tak jest niebezpiecznie
        I chyba bym oszalał, jeśli prawdy bym nie znał
        Kto tu jest za mną, kto tu stoi

        Czy wierzysz, że są księgi zapisane
        Jak słońce wczoraj wstało to i dzisiaj wstanie
        Czy tylko wszystko jest wiszącą liną
        Zaś Bóg przegrał wczoraj z kokainą

        Wołajcie innych do zabawy
        Jeśli to jeszcze jest zabawą, jest
        Wołajcie innych do zabawy
        Jeśli to jeszcze jest zabawą

        Czy wierzysz, że jest Bóg jedyny
        Czy wierzysz, że przed nim odpowiesz za swe czyny
        Czy myślisz jednak, że jest ich wielu
        A każdy w innym kościele

        Na środku ołtarza kapłan ręce unosi
        Gdy kościelny z tacą wśród ludzi sprawnie krąży
        Chyba bym oszalał jeśli prawdy bym nie znał
        Kto tu jest, kto za mną stoi

        Czy wierzysz że Bóg chce żeby czcić go jednako
        I sam to powiedział już kiedyś bardzo dawno
        Czy tylko to jest tak jak jest wygodniej
        A może nie wygodniej tylko modniej

        Wołaj tam ludzi do zabawy
        Jeśli to jeszcze jest zabawą, jest
        Wołajcie innych do zabawy
        Jeśli to jeszcze jest zabawą

        Czy wierzysz...
        Czy wiesz...

        Lecz zanim usłyszycie przesłanie miłości
        Litry w siebie wlejta, aby umysł rozjaśnić
        A ci co słuchać bedą, już leżą nieprzytomni
        To przesłanie wtedy trafia wprost do trzewi
        Gdy przy zgiełku muzyki zaśpiewać wam o Raju
        Zarzygacie sie jak świnie
        Nawzajem

        Czy wiesz, że jest Bóg jedyny
        Czy wiesz, że przed nim odpowiesz za swe czyny
        Czy wiesz, że są prawdy objawione
        Czy wiesz, że są księgi zapisane...

        Onyx
        słowa: Kazik Staszewski
        muzyka: Kult

        4 utwór na płycie "Muj wydafca"
        • szarylemur sole litu 24.01.08, 04:03
          "Moje oczy
          Widzą jak za mgłą
          Moje uszy
          Zatkane watą są
          Moje usta
          Pełne błahych słów
          Moje myśli
          W milionach innych głów

          Jakiś człowiek
          Przekonuje mnie
          Że karmazyn
          Najpiękniejszy jest
          Młode(?)oczy
          Nie widzą kolorów
          Usta milczą
          A uszy są chore

          Moje serce
          Bije w innym takcie
          Niż w swych normach
          Napisane macie
          Moje ręce
          Od dziecka spętane
          Moje nogi
          Tańczą dziki taniec

          Moja głowa pełna jest
          Bzdurnych haseł oraz wzniosłych tez
          Co mam robić z głową moją
          Która nie chce myśleć według wzoru"

          ksu - moje oczy
      • szarylemur Re: failed: nosorozec 20.01.08, 21:07
        widzialam labirynt fauna ale slabo pamietam,zmnieszal mi sie z setka
        innych filmow ogladanych w tamtym czasie.
        jesli forum to gadanie do pacynek,to czym jest pisanie ksiazek,
        artykulow go gazet, czy nie tym samym?
        kim jest piszacy o swoich rozmowcach jako pacynkach, jesli nie
        pacynka?
        czuejsz sie pacynka?
        ja, na szczescie, akurat juz nie.
        nie iem, moze blednie odczytuje twoj glos, ale zastanawiajace wydaje
        mi sei nie widziec realnosci poza soba samym.
        internet od telewizji odroznia wlasnie mozliowsc interakcji,
        przeplywu informacji w obie strony.
        lepszym porownaem wydaje mi sie metafra ulicznego kaznodziei - nie
        nalezy spodziewac sie gwaltownej fali nawrocen, lecz bezpodstawnym
        byloby zakladac iz ludzie do ktorych mowisz nie slysza cie.
        cala ta sytuacja zwiazana jest - moim zdaniem - o wiele mocniej ze
        specyfika ludzkiej psychiki( przywiazania do swojej perspektywy) niz
        ze specyfika internetu.
        • szarylemur Re: failed: nosorozec 20.01.08, 21:24
          sorry za plage bledow, pisze na nie swojej maszynce
        • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: failed: nosorozec 20.01.08, 21:57
          Tak, na forum czuję się pacynką. Internet to dla mnie taki teatrzyk,
          bardzo podobny do telewizji - wbrew pozorom. Telewizji nie znoszę i
          nie oglądam. Uważam, że telewizja i internet bardzo zmieniły
          stosunki międzyludzkie - na niekorzyść. Społeczeństwo spektaklu w
          pełnym rozkwicie.

          Realność widzę, może raczej realności, bo wiele zależy od grupy
          ludzi. Są ludzie tak odrealnieni, że internet jest bardziej realny
          od spotkania z nimi.

          Czym jest pisanie książek, artykułów do gazet? Na pewno nie tym
          samym, co pisaniem na forum.
          • szarylemur Re: failed: nosorozec 20.01.08, 22:16
            no wlasnie otrzymalam w realu miniwyklad o tym jak bardzo
            prawdopodobne jest uzywanie netu, forow, czatow do autokreacji, jak
            czesto zdarza sie iz romawiamy z kims, kto realnie nie istnieje, á
            jest jedynie tworem czyjejs swiadomej woli. pacynka.
            hmm, na pewno jest to mozliwe, ale czy jest powszechne?
            jakie nasze pragnienia zaspokaja to, co przydarza sie takiej naszej
            alienacji?
            to juz pytania na inny watek.

            wydaje mi sie jednak dosc smutne i zubazajace zakladac nierealnosc
            naszych rozmowcow, traktowac to wszystko jako klamstwo i teatrzyk
            cieni.
            • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: failed: nosorozec 20.01.08, 22:30
              Ale autokreacja jest ok, ja tam nie mam nic przeciwko. Ludzie sobie
              robią blogi, zamieszczają zdjęcia, piszą o sobie i ok, jest to
              ciekawe zjawisko.
              To nie jest tylko smutne i zubażające założenie. Może Ty akurat
              istniejesz ;D, co nie zmienia faktu, że po 'normalnej' rozmowie z
              człowiekiem zostaje jakiś ślad, tworzysz relację, lepszą, gorszą,
              ale jednak. W internecie tego nie ma. Czujesz się dokładnie tak,
              jakbyś pogadała sobie do telewizora, może nawet i ciekawie, może ta
              osoba rzeczywiście naprawdę rozmawia, ale Ty zostajesz z PUSTKĄ.

              Jaki jest sens tracenia energii na autokreację w internecie,
              pompowanie internetowego wizerunku? Tego nie rozumiem.

              Dlatego sądzę, że aktywnośc na forum to bardziej jest rozmowa z
              samym sobą :/
              • szarylemur Re: failed: nosorozec 20.01.08, 22:39
                ja nie wiem, jakos tej pustki nie odczuwam, a jesli juz to akurat
                nie z powodu rozmow w necie.
                taki brak zwiazku z czlowiekiem odczuwam niezaleznie od formy
                jego´istnienia - sa realne osoby z ktorymi kontaktuje sie fasadowo i
                nie oczekuje nic wiecej, nie widze potencjalu na nic wiecej.

                rozmawiamy tu o jakichs tam ideach a nie tworzymy relacje, jakies
                zyciowe alianse i to wydaje mi sie zupelnie na miejscu.

                reasumujac : nie wiem o jaka pustke ci chodzi, czy mozesz sprobowac
                wytlumaczyc to tak abym jako telewizor to moze zrozumiala?
                • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: failed: nosorozec 20.01.08, 23:02
                  szarylemur napisała:
                  taki brak zwiazku z czlowiekiem odczuwam niezaleznie od formy
                  > jego´istnienia - sa realne osoby z ktorymi kontaktuje sie fasadowo
                  i
                  > nie oczekuje nic wiecej, nie widze potencjalu na nic wiecej.

                  Na forum WSZYSTKIE relacje są z konieczności fasadowe.

                  > rozmawiamy tu o jakichs tam ideach a nie tworzymy relacje, jakies
                  > zyciowe alianse i to wydaje mi sie zupelnie na miejscu.

                  O OK. ale z tego NIC nie wynika. Jak w realu rozmawiasz o ideach to
                  czasem z tego powstaje jakaś wspólna AKCJA. Tu nie ma na to szans.
                  Takie bicie piany, sztuka dla sztuki.

                  Tak więc drogi Telewizorze ;D to, czy pogadam o wzniosłych ideach z
                  Tobą, moim misiem w pokoju czy piekarnikiem w kuchni na moje życie
                  będzie mieć taki sam wpływ jak poczytanie pudelka czy obejrzenie M
                  jak Miłość.
                  Zgodzisz się?
                  • szarylemur Re: failed: nosorozec 20.01.08, 23:17
                    no, a jaka to roznica czy sie telewizor zgodzi z dziewczynka czy nie?

                    powaznie: moze czegos nie rozumiem ale nie, nie zgodze sie?
                    oczywiscie, wspolnych akcji nie bedzie, o ile nie piszemy na forum
                    aktywistow-czegos-tam, ale to jeszcze nie znaczy ze tym co pozostaje
                    z wymiany zdan na forum jest pustka.
                    forum moe inspirowac a nawet inspiruje realnie, w moim przypadku w
                    sumie silniej niz kontakty z realnymi osobami ( o smutny losie
                    zeslanca ;). tak samo jak moze inspirowac pozytywnie/negatywnie lub
                    wcale lektura ksiazki czy jakakolwiek inna forma kontaktu z innym
                    niz wlasny punktem widzenia.
                    moge sobie zapelnic wznioslymi badz iskimi ideami tysiac grubych
                    pamietniczkow, ale bedzie to mniej wiecej kreceniem sie za wlasnym
                    ogonem, choc mimo wszystkojednak zajeciem bardziej rozwijajacym niz
                    lektura opakowan czy ogladanie sztampowych seriali.

                    czy wymiane listow tez uwazasz za forme kontaktu fasadowego?

                    -
                    "Najpierw tę głupią rzecz zrobię ja, a potem wy nieśmiali
                    powtórzycie to po mnie." Frank Zappa
                    • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: failed: nosorozec 20.01.08, 23:38
                      Oj, Lemurku, dla mnie też forum bywa inspirujące, lektura Pani Domu
                      też ;) dlatego od czasu do czasu je czytam.
                      Współczuję braku inspirujących osób w realu, to faktycznie smutne,
                      no ale różne są okresy w życiu.

                      Fasadowość wymiany listów lub jej brak zależy tylko od jakości
                      kontaktów z inną osobą. Inaczej korespondujesz z ciocią Lusią, swoim
                      kumplem czy ukochanym. Ale listy są fajne, szczególnie jak są od
                      bliskich.

                      szarylemur napisała:

                      > no, a jaka to roznica czy sie telewizor zgodzi z dziewczynka czy
                      nie?
                      Nie ma żadnej. I to jest moja odpowiedź na przejmowanie się za
                      bardzo wypowiedziami z forum ;) czyli Twój tytułowy post.
                      • szarylemur Re: failed: nosorozec 21.01.08, 00:16
                        ujme to jeszcze inaczej: przy odpowiednim nastrojeniu, niemal kazdy
                        kontakt moze byc jakos tam inspirujacy, poza tym roznych rodzajow
                        inspiracji szukamy.
                        choc mnie malo inspiruje a za to bardzo usypia kontakt z osobami
                        brzeczacymi stale o swoich nowych nabytkach, poronujacych ceny i
                        osiagi produktow... coz, wiekszosc osob w moim otoczeniu tutaj jest
                        skoncentrowana na tym nurcie zycia. choc i z nimi jednak da sie
                        porozmawiac niespodziewanie o czyms innym, czasem, od swieta.

                        ---
                        tak wiec jakosc kontaktu nie jest jakos scisle zalezna od formy jego
                        utrzymywania. moze jesli przstaniemy sie nawzajem traktowac jak
                        avatary, projekcje i sciemy, nasze kontakty przestana owocowac
                        pustka.
                        no, ale moze nie wszyscy tego chca...

                        dziwne sa moje realcje z rodzina, ale wlasnie fasadowsc listow do
                        cioci lusi zdala mi sie swego czasu tak bezsensowna a jednak
                        oczekiwana, ze po prostu przestalam je pisac. czasem tego zaluje.ale
                        nie bardzo.

                        ---
                        moze po prostu nie warto sie przejmowac za bardzo opiniami osob z
                        ktorymi lacza nas relacje fasadowe? czy jednak ich
                        realnosc/wirtualnosc robi roznice?

                        wybacz, jesli mecze :)
                        • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: failed: nosorozec 21.01.08, 07:57
                          szarylemur napisała:

                          > ujme to jeszcze inaczej: przy odpowiednim nastrojeniu, niemal
                          kazdy
                          > kontakt moze byc jakos tam inspirujacy, poza tym roznych rodzajow
                          > inspiracji szukamy.
                          > choc mnie malo inspiruje a za to bardzo usypia kontakt z osobami
                          > brzeczacymi stale o swoich nowych nabytkach, poronujacych ceny i
                          > osiagi produktow... coz, wiekszosc osob w moim otoczeniu tutaj
                          jest
                          > skoncentrowana na tym nurcie zycia. choc i z nimi jednak da sie
                          > porozmawiac niespodziewanie o czyms innym, czasem, od swieta.

                          No tak, ale to jest część Życia. Trzeba umieć rozmawiać o osiągach,
                          nabytkach, cenach, bo to jest realność, nie idee. I koncentracja na
                          tym nurcie życia, jak to ujęłaś, nie przesądza o tym, że dana osoba
                          nie jest inspirująca. NO, wiadomo, fajniej się gada o jakimś tam
                          aspekcie czegośtam w dziele tego i tego, ale trzeba też umieć
                          pogadać o lewarze przy zakupach giełdowych, przewadze nowej Mazdy
                          nad np.Nissanem, itd, itp.


                          > tak wiec jakosc kontaktu nie jest jakos scisle zalezna od formy
                          jego
                          > utrzymywania. moze jesli przstaniemy sie nawzajem traktowac jak
                          > avatary, projekcje i sciemy, nasze kontakty przestana owocowac
                          > pustka.
                          > no, ale moze nie wszyscy tego chca...

                          W internecie - no bez urazy, ale nawet jak będziesz gadać czule co
                          wieczór do telewizora, to on tylko telewizorem pozostanie ;P
                          W życiu - Lemurku, dla innych jesteśmy tylko tłem. Zrób sobie
                          eksperyment, przestań mówić innym o jakichkolwiek istotnych
                          rzaczach, tylko im przytakuj. Nikt nie zauważy różnicy. A ludzie są
                          tak zajęci napuszaniem piórek i autokreacją, że zauważą tylko zmianę
                          z Lemura Szarego na Lemura Różowego. Może ;D

                          > dziwne sa moje realcje z rodzina, ale wlasnie fasadowsc listow do
                          > cioci lusi zdala mi sie swego czasu tak bezsensowna a jednak
                          > oczekiwana, ze po prostu przestalam je pisac. czasem tego
                          zaluje.ale
                          > nie bardzo.
                          Trzeba utrzymywać relacje fasadowe, bo jak sama nazwa wskazuje, są
                          one fasadą naszego życia. I to stanowi o ich treści.


                          > moze po prostu nie warto sie przejmowac za bardzo opiniami osob z
                          > ktorymi lacza nas relacje fasadowe? czy jednak ich
                          > realnosc/wirtualnosc robi roznice?

                          Jeśli będzie Ci zależeć na ludziach, to będziesz się przejmować ich
                          opiniami (tych konkretnych ludzi). Jak zależy Ci na wielu, to masz
                          przechlapane. Fasadowość czy brak fasadowości tej relacji nie ma nic
                          do rzeczy, po prostu pokazuje na kim Ci zależy.
                          Jak przestaniesz się przejmować opinią danej osoby, będziesz
                          wiedziała, że z jakichś tam względów dołączyła do avatarów :/
                          Sama oceń,czy tego chcesz i do jakiego stopnia.
                          Pozdrawiam, miłego poniedziałku :)
                          • szarylemur Re: failed: nosorozec 22.01.08, 03:48
                            oczywiscie, rozmowa o osiagach, cenie, specyfice jakiegos produktu moze byc tak
                            samo inspirujaca jak o ta o aspektach dziel.
                            inspirujaca moze byc nawet rozmowa sprowadzajaca sie do licytowania sie
                            zasobami wiedzy, portfela czy znajomosci najnowszych trendow - mnie takie
                            rozmowy inspiruja do szybkiego opuszczenia pomieszczen, w ktorych sie odbywaja.
                            inspiracja do przemyslen o zmiennej glebokosci moze byc przysluchiwanie sie
                            ludziom, ktorych dialog opiera sie o schemat : jesli zdolam kogos ponizyc, ja
                            sam automatycznie urosne.

                            "W internecie - no bez urazy, ale nawet jak będziesz gadać czule co
                            wieczór do telewizora, to on tylko telewizorem pozostanie ;P
                            W życiu - Lemurku, dla innych jesteśmy tylko tłem. Zrób sobie
                            eksperyment, przestań mówić innym o jakichkolwiek istotnych
                            rzaczach, tylko im przytakuj. Nikt nie zauważy różnicy. A ludzie są
                            tak zajęci napuszaniem piórek i autokreacją, że zauważą tylko zmianę
                            z Lemura Szarego na Lemura Różowego. Może ;D"

                            dalej bede sie upierac ( choc slabo, moze tak troche eksperymentalnie), ze
                            sytuacja kiedy ludzie sa tlem dla mojego " ja", nie jest domena internetu. moze
                            tylko wyrazniej to nieco wyrazniej to w necie widac, choc moze i nie :]


                            "Trzeba utrzymywać relacje fasadowe, bo jak sama nazwa wskazuje, są
                            one fasadą naszego życia. I to stanowi o ich treści."
                            CO??? nie rozumiem tego ani troche.


                            "Jeśli będzie Ci zależeć na ludziach, to będziesz się przejmować ich
                            opiniami (tych konkretnych ludzi). Jak zależy Ci na wielu, to masz
                            przechlapane. Fasadowość czy brak fasadowości tej relacji nie ma nic
                            do rzeczy, po prostu pokazuje na kim Ci zależy.
                            Jak przestaniesz się przejmować opinią danej osoby, będziesz
                            wiedziała, że z jakichś tam względów dołączyła do avatarów "

                            czyli jednak nie ma znaczenia rozgraniczenie realnosc/ wirtualnosc, a nawet
                            fasadowosc znaczenia nie ma? zatem mialabym rownie przechlapane gdybym zamiast
                            przejmowac sie forum przejela sie realem?

                            pozdrawiam, milego wtorku zycze!
                            • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: failed: nosorozec 22.01.08, 08:42
                              Wiem, przy ludziach, którzy próbują Cię poniżyć można autentycznie
                              popaść w autyzm, bo jak nie możesz wyjść z pomieszczenia, to
                              uciekasz wewnętrznie, ble. Ale czym innym jest odpowiadania na
                              wszystko, to co powiesz: 'No bo ja..." "a u mnie..." etc.?
                              Na to chyba nie ma rowiązania, oni tacy są, po prostu.

                              Przy relacjach fasadowych chodziło mi o to, że jest ich większość.
                              Jak je odrzucisz, to zostanie bardzo niewiele.


                              szarylemur napisała:
                              czyli jednak nie ma znaczenia rozgraniczenie realnosc/ wirtualnosc,
                              a nawet
                              > fasadowosc znaczenia nie ma? zatem mialabym rownie przechlapane
                              gdybym zamiast
                              > przejmowac sie forum przejela sie realem?

                              NIe wiem, jak by było u Ciebie :) Ale z własnego doświadczenia Ci
                              napiszę, że im bardziej się przejmuję, tym gorzej dla mnie, a
                              ogólnej sytuacji geopolitycznej nie zmienia to ani na jotę ;)
                              • angery Re: failed: nosorozec 22.01.08, 08:45
                                nie można popaść w autyzm,bo się nie da,chyba,że ktoś się uprze.
                                a i wychodzić nie trzeba :)
                                • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: failed: nosorozec 22.01.08, 17:45
                                  Można, można. Przy takich 'ciężkich w odbiorze' ludziach drętwiejesz
                                  emocjonalnie, zastygasz. Tworzy Ci się skorupa. Jesteś daleko. Tylko
                                  potem wrócić trudno. To nie autyzm jako jednostka chorobowa,
                                  bardziej jako stan. Jak za długo tak musisz się dostosowywać, to
                                  przestajesz cokolwiek czuć.
                              • szarylemur Re: failed: nosorozec 22.01.08, 17:51
                                przejmowanie sie opiniami innych dziala niekorzystnie, w tym sensie ze zabuza
                                nasza mniej lub bardziej swiadomie ustalona droge.
                                jednak z drugiej strony, krytyczne opinie moga byc dla nas sygnalem alarmowym.
                        • mmax20 Re: failed: nosorozec 21.01.08, 09:34

                          pytasz, czy telewizor zgodzi się z dziewczynką
                          różnica jest dość istotna moim zdaniem i real ma się nijak do tego
                          tutaj, można mówić ewentualnie o krzywym zwierciadle z prostej
                          przyczyny
                          w realu odbierasz swojego adwersarza większością zmysłów, wdychasz
                          jego feromony, obserwujesz barwę oczu, układ zmarszczek dookoła
                          nich, formę ust, zważasz podświadomie lub świadomie na ruchy jego
                          palców dłoni, sposób jak zamyka powieki, masz poza tym do dyspozycji
                          całą jego aurę - co to będzie za parę lat, jak będzie można ją
                          obejrzeć na monitorze i zaczną się konkursy na najpiękniejszą, a
                          dociekliwi będą chcieli bezwzględnie dowiedzieć się prawdy - ale na
                          temat: kontrolujez, jego i siebie, jesteś w stanie podczas rozmowy
                          zmieniać odpowiednio twoje wypowiedzi i w ten sposób doprawadzać
                          tego kogoś celowo do pasji lub go uwodzić, jakby nie było
                          manipulujesz
                          w necie 'rąbiesz' wszystko na raz i dziwisz się co się dzieje...
                          ale net ma jeszcze to do siebie, że pozwala się odreagować,
                          gorzej z tv, jak wiadomo
                          • szarylemur Re: failed: nosorozec 22.01.08, 04:03
                            technik manipulacji nie brakuje tak w realu jak i w necie.
                            jedyna roznica jest ze w rzeczywistosci szybciej mozna taka manipulacje zauwazyc.
                            choc, byc moze wszystko zalezy od bieglosci osob manipulujacych i manipulowanych.

                            "w necie 'rąbiesz' wszystko na raz i dziwisz się co się dzieje..." jakas malo
                            rozumna dzis jestem, bo znow nie wiem o co chodzi w tym wyrazeniu.

                            najszybsze i najpelniejsze odreagowanie uzyskalibysmy w rzeczywistosci. dlaczego
                            wiec net a nie real?
                            • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: failed: nosorozec 22.01.08, 08:44
                              szarylemur napisała:
                              > najszybsze i najpelniejsze odreagowanie uzyskalibysmy w
                              rzeczywistosci. dlaczeg
                              > o
                              > wiec net a nie real?

                              Bo w realu można szybko dostać w gębę za takie skuteczne
                              odreagowanie :)
                            • mmax20 Re: failed: nosorozec 22.01.08, 09:36

                              > "w necie 'rąbiesz' wszystko na raz i dziwisz się co się dzieje..."
                              jakas malo
                              > rozumna dzis jestem, bo znow nie wiem o co chodzi w tym wyrazeniu.

                              czy nie zdażyło ci się modulowanie wypowiedzi w odniesieniu do
                              rowoju sytuacji, zmina rytmu, akcentowanie słów itp, tego tutaj nie
                              ma,
                              • ja_adam Re: failed: nosorozec 22.01.08, 10:05
                                idziesz sobie polna drogą, lekki wiatr kołysze wysokimi topolami, gdzieniegdzie
                                dolatuje do ciebie świergot ptaków, cudowne słońce, aż czujesz jego zapach,
                                zapach gówna pozostawionego przez nosorożca
                                • angery Re: failed: nosorozec 22.01.08, 10:12
                                  to jakaś straszna biegunka,ciągnie się i ciągnie
                                • gadagad Re: failed: nosorozec 22.01.08, 10:20
                                  Rzeczywiście,cóż za obcy,dysharmonijny,zaburzający element w przyrodzie.Za
                                  sawanny bez gówna.
                              • mmax20 Re: failed: nosorozec 22.01.08, 10:06

                                ogólnie przepraszam, ale jakiś jestem dzisiaj ospały i mam niechęć
                                do pisania
                                dlatego w paru słowach,
                                tak czytam moją poprzednią wypowiedź i za każdym razem widzę ją
                                inaczej, np. możesz potraktować ją jako agresję z mojej strony, coś
                                w rodzaju odczep się ??, no nie wiem, zależeć to będzie od twojego
                                nastroju, od tego kim jesteś, jakichś skojarzeń, nie wiem, nie znam
                                cię, w relu potrzebowałbym dużo więcej czasu, aby zamienić z tobą
                                tych parę słów może nawet unikalibyśmy się od 'pierwszego wejrzenia'

                                jeżeli o to odreagwoanie to przeciwstawiłem net/tv a nie real
                                a czasami lepiej jest dostać w gębę niż tłamsić w sobie czyjąś ironię

                                hi
                                • szarylemur Re: failed: nosorozec 22.01.08, 18:10
                                  masz racje ze chyba najwiecej zalezy od aktualnego nastroju. sa dni kiedy
                                  dysponuje dosc szerokim wachlarzem mozliwych reakcji, sa i takie kiedy na
                                  wszystko mam jedna mine lub po prostu pragne przemknac niezauwazona nie pytana o
                                  nic.
                                  nie wiem czy lepiej dostac w gebe, dla mnie chyba jednak nie.
                                  mimo iz pozornie zapominam o takim incydencie, jednak zostaje we mnie niechec,
                                  czujnosc, usztywniam granice.

                                  pozdrawiam
                              • mmax20 ... 22.01.08, 12:23

                                mówimy blokami i technicznie jest niemożliwe modulowanie bloku w
                                trakcie jego publikacji

                                • ja_adam Re: ... 22.01.08, 13:59
                                  Wyszedł z lasu, przez zieleń miękko szeleszczących pod jego stopą traw wszedł na
                                  szczyt wznoszącego się ponad okolicą, wolnego od drzew pagórka. Zatrzymał się,
                                  rozejrzał, zamyślił... Kiedy stanął, zamilkły trawy, poruszane jego nogą.
                                  Powróciła cisza... Słychać ją teraz dokładnie...
                                  Cisza?...
                                  Cisza!...
                                  Cisza?...

                                  Nie zupełnie...
                                  Gdzieś z daleka wiatr niesie odgłosy życia: świergot ptaków, stukot
                                  dzięcioła, szum drzew; tam musi wiać mocniej.
                                  Bliżej też wieje, ale słabiej. Wiatr delikatnie muska konary i liście wiekowych
                                  i zupełnie jeszcze młodziutkich drzew pobliskiego lasu, rozwiewa się na nich i
                                  nie dochodzi do leśnego podłża pokrytego warstwą zieleni traw i mchów.
                                  • ja_adam Re: ... 22.01.08, 14:01
                                    i gdy tak tkwił w zamyśleniu, obok przemknął cichutko jak rusałka nosorożec
                                    • szarylemur Re: ... 22.01.08, 17:37
                                      no, cudnie
                                • szarylemur Re: ... 22.01.08, 18:17
                                  zawsze mozna dodac sprostowanie a potem nawet sprostowanie do sprostowania.
                                  wada netu jest ze nie mozemy zmieniac naszej wypowiedzi w trakcie jej
                                  publikacji, ugryzc sie w jezyk, gdy przychodzi olsnienie, wada jest tez
                                  niemozliwosc dodawania cielesnego tla do naszych wypowiedzi.
                                  zaleta jest wieksza ilosc czasu na przemyslenie zagadnienia i wlasnie brak
                                  dodatkowych bodzcow, co daje mozliwosc skoncentrowania sie na warstwie
                                  merytorycznej wypowiedzi.
                                  inna, nie do pogardzenia dla mnie cecha internetowych dyskusji jest to, ze tu
                                  nie trzeba krzyczec aby byc uslyszanym.
                                  :]
                                  • mmax20 Re: ... 22.01.08, 18:56
                                    > inna, nie do pogardzenia dla mnie cecha internetowych dyskusji
                                    jest to, ze tu
                                    > nie trzeba krzyczec aby byc uslyszanym.

                                    taki spikkorner do którego nie trzeba wychodzić z domu ale jednak
                                    spikkorner :))
                                    • ja_adam Re: ... 23.01.08, 10:14
                                      Dochodziła północ.
                                      Nastawiłem uszu... w pokoju obok usłyszałem szmer, okno balkonowe cicho
                                      zahałasowało... Ania wyszła na balkon. musiałem ją zobaczyć. skradałem się jak
                                      złodziej i bezszelestnie wyszedłem na zewnątrz. stała z zamkniętymi oczami
                                      oparta o ścianę. oddychała głęboko i nasłuchiwała. wzrokiem obrysowałem
                                      sylwetkę. satynowa koszulka nocna zakrywała niewiele. kształtne piersi rysowały
                                      się pod materiałem.
                                      Stanąłem na przeciw niej i ją obserwowałem. wiedziałem, że jak się stad nie
                                      ruszę, to będzie źle. czułem narastające napięcie między nami. w powietrzu coś
                                      wibrowało. ta noc, ta atmosfera...
                                      - kochaj się ze mną - szepnąłem
                                      Nie czekałem z odpowiedzią, tylko zamknąłem ją w uścisku. Najpierw pocałowałem
                                      delikatnie. usta smakowały truskawkami. a potem mocno i zachłannie się wbiłem.
                                      miażdżyłem jej usta, sprawiając ból, taki sam jaki ona mi zadała pytaniem.
                                      brutalnie wdarłem językiem i badałem jej podniebienie... mocno... zachłannie.
                                      ręce same błądziły po ciele.odnalazły piersi i stanowczo pieściły. usta
                                      skierowałem za wgłębienie za uchem, chwyciłem płatek i przez chwilę ssałem.
                                      nosem zakreśliłem koła po jej ciele i lekko dmuchnąłem na skórę. uwielbiała
                                      to... lekko zadrżała podłoga od przebiegającego obok nosorożca.
                                      • szarylemur Re: ... 23.01.08, 17:09
                                        czy nosorozec pelni tu jakas funkcje symboliczna czy tylko stal sie pretekstem do snucia fantazji?
                                        mozeby tak duet przeniesc do pokoju cioci lusi pelniacego tymczasowa role wylegarni jezy, gdzie szafa peka w szwach od nadmiaru nawpol ze snu wyrwanych kasliwych nietoperzy, lub moze do lazienki gdzie we wannie chlodzi sie szczery polski bobr?
                                        inna sprawa ze kwestia nocnych tupotow nosorozca na pewno zainteresowalby sie sasiad z dolu, a tak nieszczesliwie zlozyc by sie moglo, iz bylby on nie tylko zarzadca budynku ale i szukajacym zwady paranoikiem opetanym aktywna zawiscia wobec ludzi dysponujacym tarasami o wiekszym niz jego metrazu.
                                        dlatego ania wyswobadza sie z pozamalzenskich uscikow i w bezwiednym grymasie misji wysuwajac jezyk na brode, rznie korek na tysiac malych krazkow, fastrygujac je nastepnie do setek jezych nozek, bobrzy ogon klei cola blanca do szczerych polskich plecow bobra, nosorozcowi na leb przemoca wciska czapke niewidke.
                                        gdy rozlega sie dzwonek do drzwi ostatecznych, sytuacja jest juz gruntownie zcalona w niebudzacy zarzutow obraz nocnej ospalosci, tak doskonale imitujacy prawdziwa ospalosc, iz nawet zawistny paranoik sklonny jest sie zachnac.
                                        i coz z tego ze miedzy nim a ania jak zapozniony w rozwoju wol, stoi nosorozec?
                                        coz z tego, skoro go nie widac?
    • angery Re: failed: nosorozec 21.01.08, 08:17
      co to znaczy failed ?
      • szarylemur Re: failed: nosorozec 21.01.08, 17:55
        taki napis pojawia sie - czesto np ociekajac twoja krwia - w grach
        komputerowych, na koniec zawalonej misji :]
        • angery Re: failed: nosorozec 21.01.08, 18:06
          dziękuję za wyjaśnienie,rozumiem,że jak coś lub ktoś padł
          • gadagad Re: failed: nosorozec 21.01.08, 18:29
            nie tak dramatycznie,po prostu-"nie podołałeś"
          • angery Re: failed: nosorozec 21.01.08, 18:50
            to jest raczej konkret, po prostu paść,czyli doznać niepowodzenia,
            przegrać,oblać
            • gadagad Re: failed: nosorozec 21.01.08, 19:12
              do gry mi akurat pasuje takie tłumaczenie,bo -"zawiodłeś",też zbyt osobiste,a -
              nosorożec,nie wiem jak przenieść na polski,choć po angielsku gra.
              • angery Re: failed: nosorozec 21.01.08, 19:29
                to już nie mój problem
Inne wątki na temat:
Pełna wersja