Dodaj do ulubionych

... Co zrobić?

IP: *.coltexdakar.pl 19.08.03, 09:14
Nie wiem jak mam to zacząć ale nie moge już z tym wytrzymać. A więc, jestem z
pewną dziewczyną już od dłuższego czasu ale ten czas czasami
przypomina "drogę krzyżową" i wszystko co najgorsze. Już od dłuższego czasu
nie układa się najlepiej, ciągłe obelgi, wmawiania, upokorzenia i szantarze z
jej strony uczyniły z mojego życia trudne do opisania i wytrzymania piekło.
Od kilku miesięcy nic ale to nic nie moge jej powiedzieć, wszystko we mnie
siedzi i gnije i z dnia na dzień jest coraz gorzej, męcze sie z tym
strasznie. Niewiem czy kto kolwiek z "was" odczuwał kiedyś podobne uczucie co
ja - ciągłej niemożności powiedzenia NICZEGO partnerowi.
Wczoraj nie wytrzymałem już nerwowo nie mogłem się już dłużej
powstrzymywać i pomimo tego że jestem facetem z oczu spłyneły mi łzy,... ale
dalej nie mogłem z siebie nic wydusić, ból psyhiczny i fizyczny który mi
towarzyszył jest nie do opisania. Najciekawsze jest to, że świadkiem tego
wszystkiego była - ona - moja dziewczyna którą musiałem prosić o to aby mi
pomogla w problemie który sama wywołuje. Pomogła, ... kilka razy przytulając
się i muskając ustami o moje usta, czekała aż mi przejdzie i że mam
powiedzieć co mi jest. Nie takiej pomocy oczekiwałem. Nie takiej.
Nie moge nic powiedzieć - ponieważ moja dziewczyna zachowuje sie tak
jakby była niezrównoważona psyhicznie, ciągłe darcie sie , wyzwiska,
szantarze itd. po prostu nie znosi słów krytyki, jej jedyną jedyną obroną
jest atak w stylu "dobij leżacego". Widzi że cierpie ale zachowuje się tak
jakby to sprawiało jej przyjemność.
Sam kocham ją ona twierdzi ze mnie też ale co to za miłość jeżli druga
polowa oczekuje pomocy bo cierpi a zamiast pomocy dostaje kopa na dobicie?

Przez to wszystko sam stałem sie strasznie nerwowy, chamski i bezczelny,
nigdy wczesniej taki nie byłem. Nie moge spać w nocy, budze sie coo chwila
zlany potem, do pracy ide z bulem glowy , nie moge sie skupić na
najprostrzych sprawach. Zaczołem nawet podnosić rękę na moja dziewcz. kilka
razy ją uderzyłem, szarpnołem, a nawt groziłem, że coś jej zrobie, a po tym
wszystkim sam niemogłem uwierzyć w to co sie stało. Ona nazwała
mnie "potworem" - nie jestem nim ale boje się że sie nim stane.
A zawsze znajomi i rodzina mówili mi że jestem nadzwyczaj spokojnym
człowiekiem ( a raczej byłem ).
Ta sytuacja wykańcza mnie nie wiem co mam zrobić nie chce sie z nią
rozstawać ale nie chce też cierpieć. Zastanawiam się nad pójściem do lekarza
psychologa lub psychiatry bo jeszcze troche i sie wykończe.

Prosze o kilka rozsądnych wypowiedzi.

( sory za pisownie i styl)
Obserwuj wątek
    • Gość: jar Re: ... Co zrobić? IP: 195.136.33.* 19.08.03, 09:18
      jak zalezy to poradnia malzenska, troche duzo tego u was,
      wybierz jako specjaliste faceta, kobiety zbyt czesto sa stronnicze w swoich
      ocenach sytuacji i to ty mozesz wyjsc na winnego... sprobuj
      • independent-girl Re: ... Co zrobić? 19.08.03, 09:28
        "dark" ja naprawdę nie wiem co mam Ci doradzić - zgonię to na mój młody wiek,
        ale 3mam za Ciebie kciuki i mam nadzieję,że się odezwiesz jak to wszystko
        minie,czego serdecznie Ci życzę :)
        ale wracając do problemu to nie jest on wcale błahy :( i nie wiem czy większym
        wstrząsem było dla mnie przeczytać jak Ona Ciebie traktuje czy to, że
        podniosłeś na Nią rękę :( bo z tym mam złe skojarzenia - choć nie posądzam Cię
        o nic
        zastanawiam się jak było kiedyś, na początku, przecież musieliście się
        rozumieć, potrafiliście chyba rozmawiać ze sobą, problemy - mniejsze - też
        rozwiązywaliście, czy to gdzieś uleciało? jesteście parą, a to by jednak
        znaczyło,że w którymś momencie nadawaliście na wspólnych falach, czy one się
        rozmyły? nie chcę sugerować rozstania - bo pewnie oboje tego nie chcece,
        rozmowa byłaby super wyjściem,ale próbowałeś i nic z tego, może spróbuj
        jeszcze raz?
        albo to co sam napisałeś: jakiś psycholog

        jeszcze raz się powtórzę - powodzenia i głowa do góry
        pozdrawiam
        Kasia
    • malicious_girl Re: ... Co zrobić? 19.08.03, 09:24
      A moze ona po prostu juz Cie nie kocha?
      Moze zwyczajnie dzialasz jej na nerwy, a odejsc od Ciebie (jeszcze) na razie
      nie chce?
      • Gość: oak Re: ... Co zrobić? IP: 213.76.11.* 19.08.03, 09:32
        malicious_girl napisała:

        > A moze ona po prostu juz Cie nie kocha?
        > Moze zwyczajnie dzialasz jej na nerwy, a odejsc od Ciebie (jeszcze) na razie
        > nie chce?
        >

        albo nie pasuje jej to do koncepcji w przyszłości.
        "porzucona" - jak to brzmi :-)
    • Gość: rybkaa Re: ... Co zrobić? IP: *.acn.waw.pl 19.08.03, 09:26
      Nigdy nie zrozumiem ludzi którzy mimo wszystko tkwią w takim syfie .
      • Gość: jar Re: ... Co zrobić? IP: 195.136.33.* 19.08.03, 09:29
        syf jak syf, nic wielkiego, niektorzy tak wlasnie zyja, kto to trafi za
        potrzebami innych;)
    • alfika Re: ... Co zrobić? 19.08.03, 09:45
      Jeśli chcesz, podeślij albo wydrukuj i pokaż swojej dziewczynie artykuł, do
      którego można się dostać w wątku Malwiny "ciekawy artykuł" (czy jakoś tak).

      Możesz poprosić też, żeby wysłuchała bez przerywania, co jej chcesz powiedzieć,
      spokojnie, po czym zupełnie spokojnie powiedz jej o tym wszystkim, co Cię boli
      (ale spokojnie, pamiętaj, że ona ma problem, z którym zapewne trudno jej samej)
      i jeśli naprawdę chcesz jej pomóc i z nią być - to też jej to powiedz.

      Może skorzysta z terapii - ale nigdy, przenigdy jej tego później nie wypominaj!
      Zresztą, jeśli Cię przeprosi, to też już nie wypominaj tego, za co przeprosiła!

      Podoba mi się Twoje podejście.
      Trzymam kciuki i powodzenia :)
      • Gość: "dark" Re: ... Co zrobić? IP: *.coltexdakar.pl 19.08.03, 09:53
        wiecie - trudno rozmawiać z kimś kto rozmawiać nie chce a jako argument używa
        obelg , szantarzy i krzyku.
        - mi zazleży żebyśmy byli ze sobą ale jej chyba nie i tu kolejny argument -
        rozwiązanie problemu = ucieczka od problemu.

        trudno sobie to wszystko wyobrazić a niktórzy z was uznają, że wyolbrzymiam
        problem ale zapewniam że tak nie jest.

        • Gość: rybkaa Re: ... Co zrobić? IP: *.acn.waw.pl 19.08.03, 09:56
          Wyjdż, trzaśnij drzwiami i nie wracaj!
        • malicious_girl Re: ... Co zrobić? 19.08.03, 10:09
          Gość portalu: "dark" napisał(a):

          > - mi zazleży żebyśmy byli ze sobą ale jej chyba nie i tu kolejny argument -
          > rozwiązanie problemu = ucieczka od problemu.

          Najwyrazniej dziewczyna ma Cie po prostu dosyc i na sile niczego nie zmienisz.
          Dopoki ona sama nie zechce sie zmienic i popracowac nad forma Waszego zwiazku,
          Ty kompletnie niczego nie osiagniesz chocbys na rzesach stawal.
          Nie nauczysz swini latac, chocbys jej zrobil nie wiadomo jak dlugi pas startowy.
          Zakonczenie Waszego zwiazku jest juz pewnie kwestia czasu i do tego wlasnie
          powinienes sie chyba zaczac przygotowywac.
          • alfika Re: ... Co zrobić? 19.08.03, 11:20
            Ja nie jestem pewna, czy jeśli ktoś pyta, co z fantem zrobić - przy założeniu,
            że związku zakończyć nie chce, to czy na pewno logicznymi są porady typu: pokaż
            jej, trzaśnij drzwiami, nie taplaj się w syfie...

            Wsadzę kij w mrowisko i zapytam: czy to jakieś niespełnione marzenia
            przelewacie na pana "dark" - marzycie, zeby swoim partnerom udowodnić, że są
            całym złem tego świata czy po prostu nie macie partnerów i wyobrażacie sobie
            załatwianie problemów poprzez trzaskanie drzwiami?
            Nie polecam, jakkolwiek by nie kusiło takie rozwiązanie :)


            A do Ciebie, "Darku", drobne sprostowanie: nie mówiłam o rozmowie, która w
            takiej sprawie pewnie prowadzi prosto do kłótni, ale o spokojnym powiedzeniu
            Twojej partnerce tego, co napisałeś tu.
            I to tylko pod warunkiem, że chcesz utrzymac ten związek i istnieje cień
            szansy, że i ona tego chce.
            Masz także pełne prawo nie chcieć być w tym związku i jeśli tak, to też zapewne
            wystarczy powiedzieć, bez szukania w czyiś wypowiedziach poparcia tej niechęci.
            To, co dyktuje Ci serce, jest najwłaściwsze, czy to będzie próba rozwiązania
            problemu razem czy pożegnanie.
            I do jednego, i do drugiego masz pełne prawo, chocby nie wiem co.
            • Gość: "dark" Re: ... Co zrobić? IP: *.coltexdakar.pl 19.08.03, 11:32
              :) nie mówcie do mnie "Pan" bo sie troche głupio czuje nie jestem taki stary:)
              • alfika Re: ... Co zrobić? 19.08.03, 11:34
                :)))
                Tym lepiej, proszę pana :)))
            • malicious_girl Re: ... Co zrobić? 19.08.03, 11:37
              alfika napisała:

              > I to tylko pod warunkiem, że chcesz utrzymac ten związek i istnieje cień
              > szansy, że i ona tego chce.
              > Masz także pełne prawo nie chcieć być w tym związku i jeśli tak, to też
              zapewne wystarczy powiedzieć, bez szukania w czyiś wypowiedziach poparcia tej
              niechęci.

              No z tego co nam autor watku przekazal - ON chce byc w tym zwiazku i chce o
              niego walczyc. Pytanie tylko, czy to sie pokrywa z tym, czego chce ONA.
              • alfika Re: ... Co zrobić? 19.08.03, 11:48
                malicious_girl napisała:

                >
                > No z tego co nam autor watku przekazal - ON chce byc w tym zwiazku i chce o
                > niego walczyc. Pytanie tylko, czy to sie pokrywa z tym, czego chce ONA.
                >

                Otóż to - dobrze jest najpierw pytać, a potem wyciągać wnioski, a jeszcze
                później działać, a nie po jednym poście wyciągać wnioski, działać, a dopiero
                potem pytać - już chyba tylko siebie - czego chciała druga strona.
            • Gość: rybkaa Re: ... Co zrobić? IP: *.acn.waw.pl 19.08.03, 11:55
              Oj alfiko,a po co tak kombinujesz, może wszystko jest prostsze: przeszłam
              przez złe związki i czegoś tam się nauczyłam.
              • alfika Re: ... Co zrobić? 19.08.03, 12:01
                Może kombinuję, bo pomimo złych związków, których doświadczyłaś i które być
                może uważasz, że powinnaś była zakończyć trzaskaniem drzwiami - ten może nie
                jest identyczny jak Twoje?...
                Tak mi przyszło do głowy...

                A na ilość doświadczeń i ich ciężkość certolić się nie będę :)
                • malicious_girl Re: ... Co zrobić? 19.08.03, 12:04
                  alfika napisała:

                  > A na ilość doświadczeń i ich ciężkość certolić się nie będę :)

                  ... to wszak nie jablka, ktore mozna zwazyc :)
                  • alfika Re: ... Co zrobić? 19.08.03, 12:12
                    malicious_girl napisała:

                    > alfika napisała:
                    >
                    > > A na ilość doświadczeń i ich ciężkość certolić się nie będę :)
                    >
                    > ... to wszak nie jablka, ktore mozna zwazyc :)

                    O, właśnie :) Za dopowiedź dziękuję pięknie.
                • Gość: rybkaa Re: ... Co zrobić? IP: *.acn.waw.pl 19.08.03, 12:15
                  Jest podobnie jak moje zły, bo jest powodem cierpienia. Wystarczający powód
                  żeby go zakończyć. Problem w tym że nie wierzymy że w życiu może nas spotkać
                  coś lepszego a czasami nie wierzymy że na coś lepszego zasługujemy.
                  • alfika Re: ... Co zrobić? 19.08.03, 12:31
                    Poczepiam się, ale gwoli ścisłości - ja nie wiem, podobnie jak Ty, rybkoo, czy
                    akurat "dark" nie wierzy, ze może go spotkać coś lepszego.
                    Nie ma sensu opierać rad na własnych wyobrażeniach.
                    Czasem związki przeżywają problemy. Czasem strasznie trudne. Czasem dają sobie
                    radę i wynoszą coś naprawdę cennego. I czasem tracą to potem - a czasem nie. A
                    czasem ludzie nie chcą już być razem.
                    "Dark" pisze, że chce z nią być.

                    Ot, i tyle.
                    • aiszka4 :)) 19.08.03, 12:42
                      pisalam wczoraj po poludniu, czyzby nie doszlo:(
                      • alfika Re: :)))))) 19.08.03, 12:48
                        Doszło, ale nie wiem czemu dopiero dziś ok. 10.00. Pewnie nam się coś zatkało.
                        Dzięki!!! I masz coś u siebie :)
                        • Gość: aiszka4 Re: :)))))) IP: srv1:* / 192.168.1.* 19.08.03, 12:59
                          alfika napisała:

                          > Doszło, ale nie wiem czemu dopiero dziś ok. 10.00. Pewnie nam się coś
                          zatkało.
                          > Dzięki!!! I masz coś u siebie :)
                          >
                          zaraz sprawdze, ale ostatnio cos "listonosz" kiepsko chodzi;)
                    • Gość: rybkaa Re: ... Co zrobić? IP: *.acn.waw.pl 19.08.03, 12:55
                      Ale pisze równiez że nie chce juz cierpieć. To naturalne ze człowiek
                      beznadziejnie zakochany będzie się czepiał wszelkich możliwych sposóbów zeby
                      swój związek ocalić mimo wszystko, osoba postronna może mu pomóc zrozumieć że
                      nie warto. Ostatecznie i tak sam zadecyduje .
                      • alfika Re: ... Co zrobić? 20.08.03, 07:22
                        Gość portalu: rybkaa napisał(a):

                        > Ale pisze równiez że nie chce juz cierpieć. To naturalne ze człowiek
                        > beznadziejnie zakochany będzie się czepiał wszelkich możliwych sposóbów zeby
                        > swój związek ocalić mimo wszystko, osoba postronna może mu pomóc zrozumieć że
                        > nie warto. Ostatecznie i tak sam zadecyduje .


                        A mi się naprawdę nie podoba, że są ludzie, którym się wydaje, że wiedzą co w
                        życiu takiego "darka" warto, a co nie warto.
                        • Gość: rybkaa Re: ... Co zrobić? IP: *.acn.waw.pl 20.08.03, 08:47
                          Wiemy tyle ile czytamy , może w ogóle przestańmy się do takich postów
                          ustosunkowywać bo w każdym problemie istnieje drugie albo trzecie dno, o
                          którym nie wiemy. Prosił o komentarze, oto mój, dlaczego nie możesz uznać że
                          był wypowiedziany szczerze i w dobrej woli? Dla mnie to TWOJE rozwiązanie nic
                          nie wnosi a na dodatek jest całkowicie zgodne z oczekiwaniami piszącego,
                          myślisz że nie wpadł na to żeby porozmawiac z nią spokojnie? Przeciez pisze ze
                          się nie da! Nie ma o czym gadać, ty masz taki styl, ja inny,pozostańmy przy
                          swoich zdaniach!
                          • alfika Re: ... Co zrobić? 20.08.03, 09:17
                            Gość portalu: rybkaa napisał(a):
                            Dla mnie to TWOJE rozwiązanie nic
                            > nie wnosi a na dodatek jest całkowicie zgodne z oczekiwaniami piszącego,

                            Nie ma o czym gadać, ty masz taki styl, ja inny,pozostańmy przy
                            > swoich zdaniach!


                            Rybkoo, nie rozumiesz. Ja do mojego zdania nie mam zamiaru nikogo przekonywać.
                            Ale zwracają moją uwage takie jak Twoje autorytatywne wypowiedzi, kojarzące sie
                            z monopolem na świętą rację.
                            To nie jest w porządku i do tego się przyczepiam. Czasem :)

                            Ty nie dopuszczasz myśli, że ich wspólne załatwianie problemu może cokolwiek
                            dać, ja dopuszczam mozliwość rozstania w takich sytuacjach - i tyle.
                            Ale pozwól innym mieć swoje zdanie, nawet jeśli musisz koniecznie podkreślać
                            jak bardzo jest bez sensu i jak bardzo niczego nie da, i jakie ma
                            oczekiwania "dark".
                            Ty po prostu wiesz wszystko :)
                            • Gość: rybkaa Re: ... Co zrobić? IP: *.acn.waw.pl 20.08.03, 10:30
                              Alfiko, ty masz swoją rację, ja mam swoją, ty jestes zachowawcza i taktowna,
                              ja jestem inna, dlaczego chcesz wszystkich przerabiać na swoją modłę? Nie
                              uważam że ograniczam czyjąś swobodę wypowiedzi, nikogo nie atakuję tylko
                              polemizuję, jeśli pozwalam sobie na krytykę to zakładam ze każdy może to samo
                              zrobić wobec mnie.

                              Przypominam ci tylko ze cała nasza dyskusja rozpoczęła się od wątku w którym
                              to ty piszesz ze nie powinno się wypowiadac tak jak ja to zrobiłam ( to że
                              używasz zachowawczych wyrażeń typu..'nie wiem czy się powinno', 'czy jest
                              logiczne' to juz kwestia drugorzędna). Na dodatek wymyślasz dziwne teorie na
                              temat powodów takiego a nie innego stosunku do tematu, a to o niespełnieniu,
                              a to o braku partnera, więc de facto robisz to samo co pózniej zarzucasz innym.
                              • alfika Re: ... Co zrobić? 20.08.03, 10:43
                                Rybeńkoo, dziękuję :)
                                To, że jestem zachowawcza i taktowna może nawet wydrukuję i pokażę wszystkim
                                dookoła - niech wiedzą, że nie wiedzieli :)))))))))

                                Nie dyskutujmy na siłę. Nie urazisz mnie stwierdzeniami, że jestem zachowawcza
                                i wymyślam dziwne teorie. Bez sensu.

                                A "darkowi" masę szczęścia na jakiejkolwiek drodze, jaką sobie wybierze, tu czy
                                tam. Parum param.
                                • Gość: rybkaa Re: ... Co zrobić? IP: *.acn.waw.pl 20.08.03, 10:46
                                  Proszę bardzo, tyle że dla mnie to nie jest zaleta tylko jedna z wielu form
                                  ekspresji :)
    • procesor na zimno 19.08.03, 12:04
      Szczerze mówiac to z daleka i postronnym okiem - to to co was łączy mozna
      róznie nazwać - ale miłościa to chyba to uczucie nie jest..

      Dlaczego - tak w szczegółach - chcesz z nia byc? Zajrzyj w swoje serce i UMYSŁ
      i szczerze sobie odpowiedz.. Tylko pamiętaj - szczerze.

      Z tego opisu waszego związku w żaden sposób nie wynika dlaczego i jakim cudem
      jestescie razem. No chyba że jestescie para sadomasochistów psychicznych.
    • aiszka4 Re: ... Co zrobić? 19.08.03, 12:29
      Na to pytanie sam juz sobie odpowiedziales. Z Twoich postow wyczytuje, ze
      chcialbys uleczyc Wasz zwiazek, wykorzytac wszystkie mozliwosci, a dopiero na
      koncu dac za wygrana. Doskonale Cie rozumiem:)
      Jesli szwankuje besposrednia komunikacja, bo puszczaja nerwy, to moze sprobuj
      napisac do niej list. Mozesz wtedy zastanowic sie nad kazdym slowem, ktore
      chcesz jej powiedziec, zmieniac, poprawiac, az otrzymasz dokladnie to, co
      chcesz jej przekazac. To bezpieczniejsze, bo slow wypowiedzianych w gniewie,
      czy zalu, nie da sie przekreslic, wymazac, przepisac na czysto.
      Powodzenia:))
    • Gość: ja pytanie do darka IP: 212.14.38.* 19.08.03, 13:33
      jak dlugo jestescie razem?
      • Gość: "dark" Re: pytanie do darka IP: *.coltexdakar.pl 19.08.03, 13:56
        "To naturalne ze człowiek
        beznadziejnie zakochany będzie się czepiał wszelkich możliwych sposóbów zeby
        swój związek ocalić mimo wszystko, osoba postronna może mu pomóc zrozumieć że
        nie warto. Ostatecznie i tak sam zadecyduje ." - dobre słowa , ja zadecydowalem.

        jakies 2 lata


    • Gość: Maybe Re: ... Co zrobić? IP: *.acn.pl 19.08.03, 15:52
      wiesz dark, znam taką historię, nawet mogę powiedzieć, że jestem w niej, tylko,
      że to ja jestem tą, która ponoć krzyczy, wyzywa (w nerwach, ale jednak) itd. Ty
      rozwinąłeś już ten wątek. Wiem, że to ja potrzebuję pomocy, mój partner też,
      dał mi nieraz, nie dwa powody ku temu, bysmy byli dziś tym kim jesteśmy, ale on
      tego nie widzi. Dla niego to przeszłość, dla mnie to przeszłość powracająca w
      różnych trudnych chwilach. Niby bliscy a obcy, kochający, ale już nie wiem kto
      kogo mocniej. Też nie wiem co robić, jak postępowac. Czasami ma wrażenie, że on
      już dawno przestał mnie kochać, że jest tylko silne przywiązanie.Nie wiem co
      robić, tak jak TY!pozdr
    • Gość: KULA ODPOWIEDZ IP: *.gabo.pl 19.08.03, 16:16
      TO JA JESTEM tadziewczyna
      zapomniales 'dark' dodac ze jkestes niezrownowyazony psychicznie ze mnie
      męczysz,ze jestes chorobliwie zazdrosny!!ze nie pozwalasz mi sie ani malować
      ani zakladac spódnic(na wiodok spodnicy on dostaje białej goraczki)
      ciągle sie czepiasz.pyta sie o cos po 5 razy.ciągle mi nie ufa,uwaza ze ja
      ciągle klamęe,przy tym on sam kłamie(nawet sam sie przyznał)
      Ciągle wymyśla,,moja mama sie pomylila i powiedziala do niego Jacek(a on ma
      Jarek) i tez zaczAl sie mnie czepiać ze ja MUSZE miec Jakiegos Jacka no bo
      przeciez moja mama powiedziala do Niego Jacek
      CZepia sie ze jestem rozrywkowa(bo chce chodzic na dyskoteki(cmam 19 lat)i trje
      mi tym psychike obarczajac mnie wina ze obn musi chodzic ze mną i zebym czula
      się winna,ze on sie zlebawi

      --------
      Ciągle wjeżdza mi na psychike..robi wszystko zebym czuła sie winna..straszy
      mnie,grozi.powiedział ze podetnie mi gardlo,ze mi nogi połamie.jak wracalismy z
      wakacji pociagkiem powiedział ze mnie wyrzuci z tego pociągu.
      Wczoraj powiedział ze odetni mi kabelek od internetu!!!!!!

      szarpie mnie,ściska robi mi siniaki!!!!!
      Jak szlismy po ulicy i jechal samochod.on mnie zaczal popychac ,kiedy
      powiedzialam Uwazaj bo wpadne pod samochód" on powiedział "to dobrze,wkońcu"!!
      Nie daje sie zostawic,,coagle mnie nachodzi,potrafi dzwonic do mnie kilka razy
      w ciagniu dnia.
      Jak nie chce go wpuscic do domu to dzwoni dzwonkim z 50 razy!!! \poki go nie
      wpuszcze
      a wczoraj "dark" dobrze wiesz czemu cie nie objełam.!!!!!!!
      a pozatym jak GO OBJEŁAM ON SAM się odsunąl i jeszcze dostałam opieprz!!!! ze
      to pewnie na siłe a nie z serca


      ale przeciez to ja zawsze bylam jestem i bede ta najgorsza nic nie warta ktora
      tylko ciebie krzywidzi
      ty mnie nigdy nie skrzywdziles-niech tak bedzie,mysl tak jesi ma ci to pomoc
      ja juz mam dosc tych twoich grozb
      wczoraj nawet znalazlam artykul o tobie-najlepsze sa komentarze do tego
      artykulu.przeczytaj podaje link


      Nie sadzilam ze jbedziesz tak chamski i wszystkie swoje winy przezucisz na mnie
      +umiesciszna forum]
      powiedzialam cos wczroaj
      szkoda ze nasz zwiazek skonczyl sie .
      pa potworze.juz mnie nigdy nie zbijesz,nie popchniesz,nie szarpiesz,nie
      bedziesz probowal wykrecic mi reki


      kafeteria.pl/przykawie/obiekt.php?id_t=75
      • Gość: kula Re: ODPOWIEDZ-cd IP: *.gabo.pl 19.08.03, 16:24
        przeczytaj dokladnie ten artykul z linka.i dokladnie KOMENTARZE.
        tam dziewczyny tez sie wypowiadaly ze ichfaceci strasyzli je ze wszystkim
        powiedza i naklamia jakie one niby są (i tak robili)
        ty tak samo mi grozisz

        2 tygodznie po naszym pierwszym spotkaniu uslyszalam od kolezanki ktora poznales
        (w ten sam sposob co mnie) ze jestes psychol
        zreszta po tym co tu napislaesze niby to JA jestem zla a ty dobrutki nie chce
        znac ani o tobie pamietac

        po co chcesz isc do lekarza??????????????jezeli widzisz tylko!!!!!!moje
        winy!!!!!!
        swoich nie
        jak ja chodzilam do psychiatry rzede wszystkim mowilam co JA Tobie robie zlego
        a dopiero potem co ty mi zlego robisz
        ty widac chcesz odwrotnie..(nawet tutaj tak pisales zeby wyszlo jaka to ja
        jestem okropna)
    • Gość: kula ZAPOMNIALAM dodac IP: *.gabo.pl 19.08.03, 16:45
      on mi nawet kiedys zabronił!! SIEDZIEC NA TYM FORUM I PISAĆ! a jak odpisał mi
      jakies facet On od razu się czepiał i rzucał gadki w stylu "Co,już sobie
      zapoznałas nowego faceta widze""nie chce zebyo odpowidadali Cifaceci"

      Paranoja!!!!!!!!!!!!!
      To tak jabym ja miała sie czepiac ze wy dziewczyny mu odpowiedziałyscie i
      uznalabym was za jego nowe 'Kolezaneczki"
      przyznam jestem chorobliwue zazdrosna ale on jest jeszcze bardziej,
      Nie przeginaj ''dark" (zreszt askąd taki nick)?????????????
      • malicious_girl Re: ZAPOMNIALAM dodac 19.08.03, 19:31
        Taaa... zapomnialas tez zdaje sie dodac, ze Twoj psychiatra sie powiesil.
        Nie martw sie - na pewno znajdzie sie jakis naukowiec, ktory zechce
        przeprowadzic na Tobie badania jako na brakujacym ogniwie w teorii Darwina.

        --
        Niech ciagle odslaniaja sie przed Toba nowe mozliwosci. Nie zaklepiaj sie w
        schematach, ktore sobie wymyslisz.
    • komandos57 [...] 19.08.03, 19:37
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • Gość: .... Re: ... Co zrobić? IP: *.rz.hu 19.08.03, 20:27
      No ale co tak bez powodu na Ciebie krzyczy czy o cos jej chodzi czego nie umie
      Ci inaczej zakomunikowac-czy jest zazdrosna, o co ma do Ciebie pretensje, o co
      jej chodzi
      jak juz do tego dojdziesz to trzeba na pewno zmienic sposob dyskusji i zaczac
      prace nad zwiazkiem- jezeli obojgu Wam na tym zalezy to sie uda napisz cos
      wiecej
      • komandos57 [...] 19.08.03, 20:33
        Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • Gość: Maja Re: ... Co zrobić? IP: VPN:* / 192.168.0.* 20.08.03, 09:31
      Piekło sami sobie stwarzacie. Widać jesteście oboje tchórzami skoro wolicie
      tkwić w takim g... . Zazdrość, chorobliwa zazdrość to gorsza zaraza niż
      alkoholizm. Oboje widać jesteście przestraszonymi, małymi robaczkami, nie
      mającymi cienia wiary w siebie, a co dopiero mówić o uczuciu, na czym tu je
      budować? Nigdy w życiu nie porozumiecie się ze sobą bo wasze podejżenia są
      silniejsze niż wszystko, zawsze będziecie się doszukiwać jakiś podtekstów,
      niedomówień, czegoś co znów będzie mogło potwierdzić wasze wątpliwości co do
      niej/niego. Bo przecież on/ona jest waszą własnością, nie mającą prawa do
      jakiejś prywatności, przekonań, upodobań. Podejrzenia, które zatrują Wasze
      życie, nie mówiąc o uczuciu. Miłość? Nie to nie jest prawdziwa miłość. Kochanej
      osoby nie krzywdzi się w taki sposób. A przecież zazdrośnik nie widzi swojej
      winy, prawda?
      Szkoda czasu. Aby tworzyć związek musielibyście poddać się terapii , a przede
      wszystkim chcieć być razem, chcieć zrozumieć drugą osobę i pracować nad sobą.
      Zazdrośnik zazwyczaj jest bardzo zakompleksioną, wewnętrznie bezsilną osobą,
      chyba głównie musi mieć się na kim podeprzeć, boi się zostać sam, nawet płacąc
      taką cenę.
      Sama mam męża który mnie również w taki sposób zatruwa. To się nigdy nie
      zmieni. Trudno jest kochać taką osobę, po tym jak rani Cię kolejny raz
      znieważając bezpodstawnymi oskarżeniami. Ale dla niego te iluzje są prawdą.
      Nigdy w życiu nie uwieżyłby w to co ja mówię, bo tak jest prościej. Oskarżać
      drugiego, w ten sposób można się nie zagłębiać w siebie. To ta druga osoba ma
      się zmienić, podporządkować, wyrzec tego co lubi dla wspólnego dobra ,to ona
      jest odpowiedzialna. Nawet najbardziej kochająca kobieta nie jest w stanie tego
      znieść. Ja muszę dla mojego syna. A WY? co Was trzyma? Strach prawda?
      • Gość: lib Re: ... Co zrobić? IP: *.chello.pl 20.08.03, 09:43
        droga Maju. niczego nie musisz. moi rodzce też "musieli" bo mieli dzieci.
        tylko "musieli" tak nieumiejętnie, że mój brat wylądował na oddziale
        psychiatrycznym.
        • Gość: KULA Re: ... Co zrobić?Maju IP: *.gabo.pl 20.08.03, 12:16
          b.podoba mi sie Twoja wypowiedz!
          My z sobą zyc nie umiemy-bez siebie tez nie!
          ja z jednej strony chce z tego wyjsc ale boje sie ze nie wytrzymam.zal ze nie
          wyszlo.Nie wiem z jakim skutkiem bym to przeszla.A on?Wczoraj sie
          pytałam,zdaczego chce byc ze mną jeśli ja taka dla Niego jestem"bo Cię kocham"-
          uslyszalam
          • Gość: jar Re: ... Co zrobić?Maju IP: 195.136.33.* 20.08.03, 15:33
            >Wczoraj sie pytałam,zdaczego chce byc ze mną jeśli ja taka dla Niego jestem"bo
            >Cię kocham" uslyszalam"

            no coz..my lubimy naiwnym dziewczynkom mowic takie slowa, bo one w nie wierza i
            zapominaja w imie milosci
            • Gość: kula Re: ... Co zrobić?Jar! IP: *.gabo.pl 20.08.03, 17:12
              Nie gadaj jak nie wiesz
              ja jestem pewna w 100% ze mnie kocha! Na 100% On mnie kocha.
              tak jak to bylo w piosence "to widać.słychać i czuć"
              To ze wiele facetow(w tym pewnie ty) jest takich ze mamiaoczy dziewczynomto juz
              ich sprawa.

              • Gość: jar Re: ... Co zrobić?Jar! IP: *.ppi-sa.com.pl 20.08.03, 20:53
                > Nie gadaj jak nie wiesz
                > ja jestem pewna w 100% ze mnie kocha! Na 100% On mnie kocha.

                no wlasnie mowie bo wiem, jest to nieladne zachowanie i ponizej pasa, ale
                niestety tak to dziala na naiwne dziewczynki
                • Gość: kula Re: ... Co zrobić?Jar! IP: *.gabo.pl 20.08.03, 22:25
                  nie no Jar-ty wiesz przeciez najlepiej.Co sie będę kłócić
                  Adios
                  • Gość: jar Re: ... Co zrobić?Jar! IP: 195.136.33.* 21.08.03, 08:16
                    alez zaraz klocic;).. chodzilo mi tylko o dyskusje i fakt, ze niektorzy mowia
                    takie slowa z zamyslem, inni mowia, nie rozumiejac ich, a niektorzy naprawde
                    tak czuja... odpowiedz byla jedynie po obserwacji waszych zali i oskarzen i
                    widze jedynie manipulacje tutaj slowem..tak tylko;)
    • seksuolog Zycie w zwiazku destrukcyjnym 20.08.03, 12:26

      Zycie w zwiazku destrukcyjnym mozna zrobic psychicznie
      bardziej do zniesienia poprzez forme terapii majacej
      na celu sporzadzanie zobiektywizowanego raportu.
      Wymaga to wysilku ale przynosi dobre skuteki.

      Partnerowi oswiadczamy ze przystepujemy do sporzadzania
      pamietnika zwiazku. I notujemy wydarzenia dzien po dniu.
      Po pierwsze nabieramy dystansu do wydarzen, partner staje sie
      swego rodzaju pacjentem dla nas. Po drugie partner zauwazajac
      ze jego zachowania sa rejestrowane bedzie mial poczucie ze
      nie mijaja one bez sladu.

      Interesujaca bedzie tez reakcja partnera: jezeli bedzie chcial
      niszczyc nasze zapiski swiadczy to o tym ze zdaje sobie sprawe
      ze robi zle i chce zacierac slady co jest sygnalem wysokiego
      stopnia destrukcji. Najlepiej jesli powie ze tez bedzie robil
      pamietnik. W tej sytuacji partnerzy moga wymienic sie zapiskami
      i zobaczyc jak widza wzajemnie sytuacje. To stwaraz mozliwosc
      terapii.
      • tea_time Re: Zycie w zwiazku destrukcyjnym 21.08.03, 10:20
        Padlo juz wiele slow w odpowiedzi, z wiekszoscia sie zgadzam, sama zostawiajac
        tylko jedna rade: ciecie czyli rozstanie albo terapia, ze swiadomoscia, ze nie
        bedzie trwala kilka tygodni i moze oznaczac paradoksalnie? rowniez rozstanie.
        Bardzo Wam wspolczuje. Zycie jest takie cudne, robicie z niego koszmar z ulicy
        Wiazow. Tea

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka