anulka12121
15.02.08, 20:22
Witam
Wiem, że mój post jest bardzo długi, wiem że momentami mogę się wam
wydać glupią i żałosna małolatą ale potrzebuje pomocy - porady
kogoś kto spojrzy na to wszystko obiektywnie. Wiem i od razu o tym
mówie, że powinnam iść z moimi problemami do psychologa ale
zwyczajnie mnie na to nie stac. Pewnie pojawią się jakieś glupie
komentarze ale mam nadzieje, ze może trafi sie choć jedna osoba,
która wesprze mnie jakimś ciepłym słowem i dzieki temu zrobi mi sie
lepiej.
Mam 24 lata i wydaje mi się ze mam depresje juz od dawna a
ostatnimi czasy nie pozwala mi juz normalnie funcjonować. Studiuje
na 5 ostatnim roku kierunku na jednej z najlepszych uczelni w
Polsce kierunek który kompletnie mnie nie interesuje. Studiuje
wieczorowo- w tym samym trybie co studenci dzienni z tą różnicą ze
płacę ze te cholerne studia olbrzynie pieniadze. I wiecie co? Mam
wrażenie ze to wszystko jest cholere warte. Wiekszość wgzaminów
zdawałam fartem poza kilkoma pojedynczymi przypadkami do których
rzeczywiscie się przyłożyłam, kóre w miarę mnie zainteresowały.
Podczas studiów pracowałam dorywczo- stymże nie były to niewiadomo
jak ambitne prace.Kurde, ostatnimi czasy mam wrażenie ze
zmarnowałam te cale 5 lat. Ze to nic mi nie dało. Zę wiekszosć osób
w moim wieku ma już sensowne, dobrze płatne prace. Ze są odważni,
zę sa kreatywni,bystrzy. Mój kierunek i cały wydział jemu
podporzadkowany to jeden wielki " wyscig szczurów" , ludzi którzy
są po praktykach w KPMG, P&G itp, dla których liczy się tylko ten
ciagly idiotyczny pościg za kasą, za praca w "najlepszych" firmach,
o " karierach " ( nienawidze tego słowa ), awansaxch itp.......
Mnie to kompletnie nie kreci, chce miec normalną pracę, nie za
jakieś niewiadomo jakies pieniadze, chce miec spokoj, chce wstawac
rano z mysla ze chce isć do tej pracy... Jak myslicie? czy osoba
która nie ma zadnego sensownego doswiadczenia w pracy jst w stanie
znalezc jakakolwiek w miare sensowna prace???? Mnie ta mysl zabija.
Ludzie w moin wieku juz maja wlasne dzialanosci gospodarcze... To
nie są czasy kiedy mozna pozwolic sobie na 5 lat studiowania bez
pracy. Moja sytuacja po czesci wynika z podejscia moich rodziców,
któremu uległam a mianowicie studia najwazniejsze, na prace
przyjdzie czas.Do póki studiujesz , my Cie utrzymujemy.Ja nie
miałam jakoś odwagi im się przeciwstawić, pojść na studia zaoczne i
od poczatku zacząc pracowac. Bo czym jest w dzisiejszych czasach
ten idiotyczny papierek nawet najlepszej uczelni jeśli czlowiek nie
ma doswiadczenia? Mam 24 lata i caly czas mieszkam z rodzicami
chociaz ostatnimi czasy juz nie mogę wytrzymac w domu. Chce sie
usamodzielnic, mieszkac sama, miec jakies opbowiązki, sama
odpowiedac na swoje zycie a nie wracac do domu i zamykac sie w
pokoju.
Mam chlopaka.On ma swoje zycie- kolegów, zainteresowania, ja nie ma
nic.Udaje ze wszystko jest ok, ze ja tez wychodze, ze spotykam sie
z ludzmi ale prawda jest taka ze jak on wychodzi z kumplami to ja
sie dze w domu. Nienawidze weekendów.Mam kilkoro znajomych ale
głónie w wawie, mieszkam w malej miejscowości ok 50 km pod nią. Tu
tak naprawde nie mam nikogo. Poza tym wszyscy ludzie z którymi
przyjazniłam się w liceum mają juz swoje zycie i z reguły już nie
ma ich w moim mieście.Jestem taka mloda a czuje jakbym miala 50
lat. Nie czerpie zniczego przyjemności i radości. Nie widze
perspektyw na przyszlosc.
Boże pomóżcie....