alexanderson
09.03.08, 17:35
Moja skłonność do płaczu, łatwość, z jaką to mi przychodzi, cała ta
czułostkowość, ten sentymentalizm, to marzycielstwo, owo dzieciństwo
rozpieszczone, wymuskane, przytulane...
Moja skłonność do gniewu, agresja, jaka we mnie siedzi, cała ta
uraza do świata, owa młodość moja odrzucona, opluta, wyśmiana...
Moja samotność wieczna, pycha, dająca poczucie wyższości -
rozpaczliwy oręż do walki z ludźmi, ta subtelność i wrażliwość w
siebie wmawiane, ten indywidualizm, egoizm, wyobcowanie, to JA do
pogardy wciąż onanizowane...
Cała ta wielka tragedia mojego życia jest zarazem powodem do pewnego
zadowolenia, daje mi spokój, azyl, swego rodzaju szczęście. Bałbym
się zbliżyć do drugiej osoby, bałbym się wyciągnąć rękę, bałbym się -
gdybym miał okazję do jakichkolwiek gestów, do ujawniania uczuć.
Czyli - oszukuję sam siebie.
"Moje życie potoczyło się fałszywą drogą, a kontakt z ludźmi
wywoływał tylko wewnętrzny monolog. Upadłem już tak nisko, że gdybym
miał do wyboru rzeczywistą miłość lub przeczytanie dobrego romansu,
wybrałbym książkę"
[Nikos Kazantzakis, Grek Zorba. Przeł. N. Chadzinikolau].
W takiej to iluzji tkwię po same uszy.
Na uboczu.
Nie odczuwając nic. Nie mówiąc nic. Nie osądzając.
Zawsze z dystansem. Krytycznie. Wątpiąc.
Równomiernie rozkładając akcenty. Oddając wszystkim sprawiedliwość.
Nie angażując się. Nie wiążąc.
Zawsze w obozie pokonanych, oplutych i wykluczonych.
Zawsze samotnie, w milczeniu, w niezrozumieniu.
Skazany na krzyk bez odpowiedzi.
Grając, udając, powstrzymując się i wyrzekając.
Przegrywając swoje życie. Niezdolny do życia.
Niczego nie umiejąc. Nikogo nie kochając. Niczym się nie
interesując.
Jedyne, co mogę, to obserwować. Przyglądać się. Patrzeć.
Bo ja naprawdę - widzę.
Ale czy żyję?
Ta moja niezdolność do uczynienia kroku.
Do życia wśród ludzi. Z ludźmi. Dla ludzi.
Do samodzielności i dorosłości...
Samotność. Egoizm. Pycha.
"Pokochać go nikomu się nie chciało,
I nikt też nie mógł go zupełnie znienawidzić.
Nierozpoznanym przejść przez życie - jego los,
Nie działać, nie żyć, lecz dokładnie wszystko widzieć"
[Fiodor Sołogub. Przeł. alexanderson].