Dodaj do ulubionych

Chcialabym miec pokrewna wirtualna dusze.

14.03.08, 14:22
Moj problem jest nastepujacy:
owszem, codziennie rozmawiam z roznymi osobami, mam znajomych w
swiecie realnym i na powaznie i na wyglupy

ale czasem czuje ogromna potrzebe popisania z kims sympatycznym
dlaczego tak sie zazwyczaj uklada, ze mezczyzni nie chca sprostac
moim wymaganiom ?
nie potrzebuje kochanka, tylko pokrewna dusze
jak juz mi sie wydawalo, ze kogos takiego znalazlam
nastapila wielka porazka
krotko mowiac: gadka sie nie klei zupelnie
mezczyzna ten nie lubi mnie najwyrazniej i to bardzo

szkoda, brakuje mi kogos takiego
czy macie takie wlasnie 'pokrewne dusze' czy wszystko w necie musi
sie opierac o flirt/romans/zapomnienie?
Obserwuj wątek
    • shangri.la Re: Uhm:) 14.03.08, 14:32
      Na necie nie ma "dusz" tylko ściemniacze, oszuści, kłamcy....
      Ale o tym można się dopiero przekonać po zmaterializowaniu powyższych.
      • pearldrop nie zgodze sie z Toba 14.03.08, 14:38
        a kimze ja jestem, jesli nie 'pokrewna dusza' dla kogos innego bez
        wzgledu na plec?
        zmeczona jestem kombinacjami, sama nie mam zamiaru manipulowac
        sadze, ze takich osob jest dosc sporo wbrew pozorom
        Ty widzisz to ekstremalnie katastroficznie

        ja nie moge zaspokoic mojej potrzeby
        a chce sie powyglupiac i pogadac czasem powaznie( to jest mniej
        wiecej z pol godziny na kilka dni :))))
        czy to tak wiele?
        sciemniaczy oczywiscie mnostwo ale mnie nie interesuja
        pozdrawiam
        • shangri.la Re: A spraktykowałaś?:) 14.03.08, 14:41
          Ściemniacze nikogo nie interesują , ale się pętają i robią dobre wrażenie;)
          • pearldrop Re: A spraktykowałaś?:) 14.03.08, 14:54
            a spraktykowalam kiedys tam :)))
            rozczarowalam sie
            bo ja nie codziennie siedze w necie, nie korzystam z komunikatorow
            o pasjach i tzw konkretnych spRawach mam z kim gadac
            potrzebuje takiej osoby ds ogolnozyciowych ;)
            lubie pisac maile po prostu ;)))
            • shangri.la Re: A spraktykowałaś?:) 14.03.08, 14:57
              No widzisz:)
              Ja też spraktykowałam i nigdy więcej nie dam się nabrać, ponieważ w moim
              przypadku "rozczarowanie" to za małe słowo.
              Powodzenia:)
            • hatroha oferta bez dołączonego zdjęcia 14.03.08, 15:03
              wez mnie, wez mnie! bogate doświadczenie, moc wszelaka charakterów, możesz sie
              ze mną nudzić, kraść paliwo z nieoznakowanego wozu policyjnego, żenić sie i
              rozwodzić, możesz ze mną wywoływać dusze zmarłych, flirtować...
              • shangri.la Re: Autorka chce mailować..... 14.03.08, 15:05
                Ty masz chyba za duże możliwości , jak na Jej potrzeby, hih

                P.S. Do autorki wątku. A nie mówiłam, że się pętają i robią dobre wrażenie?!:)))
                • hatroha Re: Autorka chce mailować..... 14.03.08, 15:08
                  tylko nie pętają...
                  wiją się, mamią, słodzą!!!
                  • shangri.la Re: Autorka chce mailować..... 14.03.08, 15:10
                    A raczej nudzą się, nudzą , nudzą....:(
                    • hatroha Re: Autorka chce mailować..... 14.03.08, 15:12
                      Nuda - nie zaznałem tego słowa w swoim życiu, poprzednim też
                      • pearldrop Re: Autorka chce mailować..... 14.03.08, 15:15
                        nuda to nie jest cos, co mnie interesuje
                        poza tym watek jest o moich potrzebach i niemoznosci ich
                        zaspokojenia ;)
                        no kurcze, czy to zle, ze potrafie jasno i klarownie sprecyzowac
                        moje oczekiwania?
                        zawsze mi sie wydawalo, ze to ulatwia sprawe...czy nie?
              • pearldrop Re: oferta bez dołączonego zdjęcia 14.03.08, 15:59
                ojej! teraz dopiero zauwazylam Twoja oferte

                tyle, ze ja nie potrzebuje fajerwerkow
                mialam ich w zyciu realnym zanadto
                jeszcze raz:

                potrzebna pokrewna dusza do rozmow o sprawach ogolnozyciowych
                • astrotaurus Re: oferta bez dołączonego zdjęcia 14.03.08, 16:02
                  pearldrop napisała:

                  **ojej! teraz dopiero zauwazylam Twoja oferte tyle, ze ja nie potrzebuje
                  fajerwerkow mialam ich w zyciu realnym zanadto **

                  Ojej, to przeczytaj jeszcze raz wszystko dokładnie, bo ja sobie nie przypominam,
                  abym Ci obiecywał fajerwerki. :D
                  • pearldrop Re: oferta bez dołączonego zdjęcia 14.03.08, 16:06
                    ale to bylo do hatrochy

                    a weryfikacja tylko tak groznie brzmi
                    zreszta, rob co chcesz, nikt tu nikogo pod pistoletem nie zatrzymuje
                    chcesz pisz, nie chcesz nie pisz

                    Twoje lagodne i pelne sympatii maile niech plyna z czytego serca do
                    mnie....... of course
                    • hatroha Re: oferta bez dołączonego zdjęcia 14.03.08, 16:26
                      Na szczęście nikomu nic nie muszę udowadniać...pokrewne dusze najczęściej
                      odnajdują się same- nie trzeba ich szukać...

                      Czekam na 1 mail
                    • astrotaurus Re: oferta bez dołączonego zdjęcia 17.03.08, 01:11
                      pearldrop napisała:

                      **ale to bylo do hatrochy**

                      Ups, musiałem szybko zniknąć w realu i z rozpędu nie sprawdziłem....


                      **rob co chcesz, nikt tu nikogo pod pistoletem nie zatrzymuje chcesz pisz, nie
                      chcesz nie pisz**

                      Zaraz, zaraz, omawiamy ćwiczenia gardła, inwestycje w viagrę, a Ty teraz mówisz:
                      "chcesz pisz, nie chcesz nie pisz"... ?!

                      Tyle mówiłaś o jasnym i klarownym precyzowaniu oczekiwań , no to jasno i
                      klarownie sprecyzuj: po co ta viagra? CZYM mam stukać klawiaturę? I co w ogóle
                      z tym gardłem? :l
                      • pearldrop Re: oferta bez dołączonego zdjęcia 17.03.08, 08:18
                        astrotaurus :
                        >
                        > Tyle mówiłaś o jasnym i klarownym precyzowaniu oczekiwań , no to
                        jasno i
                        > klarownie sprecyzuj: po co ta viagra? CZYM mam stukać klawiaturę?
                        I co w ogóle
                        > z tym gardłem? :l

                        otoz to, jasno sprecyzowalam, ze szukam i czekam na mail :)
                        pisalam rowniez, ze 'nie szukam kochanka'
                        ale
                        z drugiej strony, ze
                        mozna sie powyglupiac

                        tak wiec, o ile wypowiedzi drugiej osoby nie beda we mnie w
                        jakikolwiek sposob uderzac, jesli szacunek w nich bedzie ciagle
                        obecny
                        to czekam na maile, odpowiem oczywiscie

                        >
                        >
        • astrotaurus Re: nie zgodze sie z Toba 14.03.08, 15:00
          pearldrop napisała:

          **a kimze ja jestem, jesli nie 'pokrewna dusza' dla kogos innego bez wzgledu na
          plec?**

          Ale płeć jest cholernie ważna! Obcowanie z pokrewną duszą płci przeciwnej daje,
          hmmm..., więcej możliwości. Oczywiście nie prezentuję tu stanowiska
          ortodoksyjnego - każdy sobie definiuje płeć przeciwną po uważaniu.
          A rozmawia się najlepiej w łóżku. Nie ma lepszych okoliczności do otwarcia na
          drugiego cvzłowieka.


          **ja nie moge zaspokoic mojej potrzeby a chce sie powyglupiac i pogadac czasem
          powaznie( to jest mniej wiecej z pol godziny na kilka dni :)))) czy to tak wiele?**

          ... pół godziny na kilka dni...? kurde, może dałbym radę...
          • shangri.la Re: Pół godziny w łóżku?!:))) 14.03.08, 15:02
            Masz 15 lat, Astro?
            Hih
            • astrotaurus Re: Pół godziny w łóżku?!:))) 14.03.08, 15:34
              shangri.la napisała:

              > Masz 15 lat, Astro?
              > Hih


              Pchi, a bo to jedno! :)
              • pearldrop Re: Pół godziny w łóżku?!:))) 14.03.08, 15:36
                stawiam, ze co najmniej trzy!
                • astrotaurus Re: Pół godziny w łóżku?!:))) 14.03.08, 15:42
                  pearldrop napisała:

                  > stawiam, ze co najmniej trzy!

                  Ale nie więcej!





                  A przynajmniej nie całe.... ;))
                  • pearldrop Re: Pół godziny w łóżku?!:))) 14.03.08, 15:47
                    astrotaurus napisał:

                    > pearldrop napisała:
                    >
                    > > stawiam, ze co najmniej trzy!
                    >
                    > Ale nie więcej!
                    >
                    >
                    >
                    >
                    >
                    > A przynajmniej nie całe.... ;))
                    >

                    jak zwykle dobrze trafilam
            • astrotaurus Re: Pół godziny w łóżku?!:))) 14.03.08, 15:36
              shangri.la napisała:

              Pół godziny w łóżku?!:)))


              Nnnoooo, przez pozostałe 25 minut można pogadać... :l
              • shangri.la Re: Pół godziny w łóżku?!:))) 14.03.08, 15:38
                Już współczuję Perełce:(((
                • pearldrop Re: Pół godziny w łóżku?!:))) 14.03.08, 15:41
                  kochana Shangri, spokojnie dam rade
                  dokoncze zywota bez istnienia 'pokrewnej wirtualnej duszy' po prostu
                  ot jeden z punktow planu nie zostanie zrealizowany...
          • pearldrop Re: nie zgodze sie z Toba 14.03.08, 15:06
            astrotaurus napisał:

            >
            > Ale płeć jest cholernie ważna! Obcowanie z pokrewną duszą płci
            przeciwnej daje,
            > hmmm..., więcej możliwości. Oczywiście nie prezentuję tu stanowiska
            > ortodoksyjnego - każdy sobie definiuje płeć przeciwną po uważaniu.
            > A rozmawia się najlepiej w łóżku. Nie ma lepszych okoliczności do
            otwarcia na
            > drugiego cvzłowieka.

            a widzisz, otwarcie definiuje jednak nieco inaczej
            oczywiscie wole rozmawiac z mezczyznami
            w zyciu jakos lepiej ukladam sobie z nimi kontakty
            poza tym, moge sie wielu rzeczy ciekawych dla mnie, z racji
            odmiennosci plci- dowiedziec
            >
            >

            > ... pół godziny na kilka dni...? kurde, może dałbym radę...
            >
            no ta, bo coz to za rozmowa ---5 minutowa, lub wymiana kilku
            lakonicznych zdan
            a tak pol godziny/na kilka dni/tydzien to w sam raz- nie za duzo nie
            za malo
            • astrotaurus Re: nie zgodze sie z Toba 14.03.08, 15:40
              pearldrop napisała:

              **moge sie wielu rzeczy ciekawych dla mnie, z racji odmiennosci plci- dowiedziec**

              O, to, to, uźródła, rzec by można. ;)


              **a tak pol godziny/na kilka dni/tydzien to w sam raz- nie za duzo nie za malo**

              Hmmmm, to ja już nie wiem... mam ćwiczyć gardło i inwestować w viagrę...? :D
              • pearldrop Re: nie zgodze sie z Toba 14.03.08, 15:46

                > *
                >
                > Hmmmm, to ja już nie wiem... mam ćwiczyć gardło i inwestować w
                viagrę...? :
                > D

                malomowny jestes? ale pisac chyba mozesz, zalezy co prawda w jakim
                tempie piszesz ale sobie oblicz, ile mniej wiecej zdan ( w
                zaleznosci czy bedzie to dialog czy monolog)- bedzie sie miescic w
                ok. pol godziny
                • astrotaurus Re: nie zgodze sie z Toba 14.03.08, 15:52
                  pearldrop napisała:

                  **malomowny jestes? ale pisac chyba mozesz, zalezy co prawda w jakim tempie
                  piszesz ale sobie oblicz, ile mniej wiecej zdan ( w zaleznosci czy bedzie to
                  dialog czy monolog)- bedzie sie miescic w ok. pol godziny**

                  Czy to znaczy, że jednak chcesz dać mi szansę?

                  Ćwiczyć gardło chcę, żeby mi sie głos ze wzruszenia radością nie łamał.

                  Ja sobie jakoś daje radę z mówieniem, a ile przez pół godziny (ok., ocvzywiście)
                  wypowiem , to zależy tylko od Ciebie, na ile mnie dopuścisz do głosu. Ja nie
                  jestem nachalny. :)
                  • pearldrop Re: nie zgodze sie z Toba 14.03.08, 15:54
                    szanse moge dac, dlaczego nie? weryfikacja samoistna i tak nastapi
                    czyz nie?
                    • astrotaurus Re: nie zgodze sie z Toba 14.03.08, 16:00
                      pearldrop napisała:

                      **szanse moge dac, dlaczego nie? weryfikacja samoistna i tak nastapi czyz nie?**

                      Omatkobosko!
                      Jestem pokój miłującym, łagodnym człowiekiem, piecuchem i pieszczochem, rzec
                      można....
                      Gdy widzę tę "weryfikację samoistną" to czuję się sie , jakbym miał skoczyć na
                      bandżi. :l
    • shangri.la Re: No i ? 14.03.08, 15:22
      Którego wybierasz?:)
      Tego od zabijania nudy kradzionym paliwem czy tego na pół godziny w łóżku?:)
      • pearldrop Re: No i ? 14.03.08, 15:28
        jasny gwint, Shangrila....do trzech razy sztuka ;)))
        • shangri.la Re: No i ? 14.03.08, 15:29
          Uhm....trzeciego rycerza nie widzę na horyzocie, ale może się zjawi w weekend
          jak żona pojedzie do tesciowej:)
          • pearldrop Re: No i ? 14.03.08, 15:33
            nie, no weekendy nie bardzo mi odpowiadaja ;D
            wolalabym ustalic jeden, konkretny dzien w tygodniu
            • shangri.la Re: No i ? 14.03.08, 15:37
              Musisz poszukać takiego, który w weekendy chodzi po parku z żoną lub konkubiną
              za łapkę, bo ona w tygodniu ma prace w terenie:)
    • shangri.la Re: Aha 14.03.08, 15:27
      I nigdy nie precyzuj swoich potrzeb wobec meżczyzn.
      Przecież TO TY JESTEŚ, aby zaspokajać ich potrzeby:)))
      • pearldrop Re: Aha 14.03.08, 15:30
        shangri.la napisała:

        > I nigdy nie precyzuj swoich potrzeb wobec meżczyzn.
        > Przecież TO TY JESTEŚ, aby zaspokajać ich potrzeby:)))

        cholercia, Shangrila, w moim zyciu jest odwrotnie
        moze dlatego mam taki problem tu w necie
        moze nie powinnam pisac o moich potrzebach

        tu jest pies pogrzebany, znaczy....

        ale nic to
        moze spotka mnie mila niespodzianka
        • shangri.la Re: Aha 14.03.08, 15:33
          Zapewne ten poprzedni Cię "znielubiał" z powodu Twoich nadmiernych
          potrzeb....Nie powiedział Ci przypadkiem, że jesteś zaborcza?:)
          Oni lubią to słowo, bo celnie rani i można nim usprawiedliwić back up:)
          • pearldrop Re: Aha 14.03.08, 15:38
            shangri.la napisała:

            > Zapewne ten poprzedni Cię "znielubiał" z powodu Twoich nadmiernych
            > potrzeb....Nie powiedział Ci przypadkiem, że jesteś zaborcza?:)
            > Oni lubią to słowo, bo celnie rani i można nim usprawiedliwić back
            up:)


            nie wiem za co mnie konkretnie 'znielubil', mowil duzo
            chyba moment krytyczny nastapil gdy zamiast dac sie nazywac 'suczka'
            nazwalam go 'moim psem'
            zarty sie go nie imaly czyli...chyba ;)

            • shangri.la Re: Aha 14.03.08, 15:41
              Czyli PIES?!:)
              No tak, psów-kundli tutaj dostatek, ech....
            • astrotaurus Re: Aha 14.03.08, 15:46
              pearldrop napisała:

              **nie wiem za co mnie konkretnie 'znielubil', mowil duzo**

              Mówił dużo, a nie powiedział co...?

              To jakich kryteriów uzywałaś, żeby go kwalifikować jako pokrewną duszę?

              Nic dziwnego, że odpadłem...
              • pearldrop Re: Aha 14.03.08, 15:52
                astrotaurus napisał:

                > pearldrop napisała:
                >
                > **nie wiem za co mnie konkretnie 'znielubil', mowil duzo**
                >
                > Mówił dużo, a nie powiedział co...?
                >
                > To jakich kryteriów uzywałaś, żeby go kwalifikować jako pokrewną
                duszę?
                >
                > Nic dziwnego, że odpadłem...

                do pewnego momentu mowil a raczej pisal duzo, nawet zbyt wiele jak
                dla mnie
                gdyby pisal o 2/3 mniej byloby dla mnie wystarczajaco zupelnie
                ale nie, pisal i pisal i pisal
                a potem przestal pisac czesto, stal sie zlosliwie nieprzyjazny
                a teraz juz dawno mnie nie znosi

                a jakimi kryteriami sie kierowalam:
                otoz bardzo pokretnymi, jak mozna sie domyslac, tylko mnie znanymi
                a moze po prostu obiektywnymi
                w kazdym razie zakwalifikowalam go w pewnym momencie jako
                kategoria'dobry znajomy'
                a on mi taki numer wywinal!
                >
    • szarylemur Re: Chcialabym miec pokrewna wirtualna dusze. 14.03.08, 18:27
      "dlaczego tak sie zazwyczaj uklada, ze mezczyzni nie chca sprostac
      moim wymaganiom ?"
      a moze inaczej: dlaczego tak sie zazwyczaj sklada ze pearldrop nie chce sprostac
      wymaganiom mezczyzn?

      widac mijacie sie preferencyjnie, ze tak sie wyraze.

      obruszylabys sie pewnie bardzo gdyby ktos nakazal ci spelniac wymogi innych,
      dlaczego wiec tak cie dziwi ze jacys tam mezczyzni/kobiety/ dzieci/ starcy daza
      do spelnienia wlasnych a nie twoich wymagan?


      trudno spotkac pokrewna dusze, czy to w realu czy w w wirtualu. a nawet jesli
      sie ja spotka, moze sie okazac ze podaza akurat w innym niz twoja kierunku.

      itd bla bla bla ;)
      • shangri.la Re: Off :) 14.03.08, 18:36
        Lemur, masz fajną nową sygnaturkę, hih
        • szarylemur Re: Off :) 15.03.08, 06:31
          hih, nieco sie pospieszylam z ta sygnaturka.
          ale pracuje nad tym :)
      • zlotyswit Re: Chcialabym miec pokrewna wirtualna dusze. 16.03.08, 18:50
        szarylemur napisała:
        >
        > trudno spotkac pokrewna dusze, czy to w realu czy w w wirtualu. a nawet jesli
        > sie ja spotka, moze sie okazac ze podaza akurat w innym niz twoja kierunku.

        ale w wirtualu o to łatwiej i rozczarowanie w razie awarii mniejsze.
        warto szukać. opłaca się.
        • shangri.la Re: Złoty.... 16.03.08, 19:55
          Statystycznie łatwiej, a co do rozczarowania, to chyba w ogóle nie ma mowy o
          myśleniu w tych kategoriach.
          Wyjątek stanowią znajomości przenoszone do realu....to już zupełnie inna historia.
          Nie zachęcam jednak do podtrzymywania "znajomości" z nickami o fikcyjnych
          osobowościach i spreparowanych życiorysach, ale do nawiązywania ich z realnymi
          ludżmi na ogólnie przyjętych zasadach.
          Krótko mówiąc, nie istnieje nic takiego jak "wirtualna bratnia dusza"
          • zlotyswit Re: Złoty....heh 16.03.08, 20:46
            ależ shangri.la nie można kłamać 24h na dobre przez 30 dni w miesiącu
            a może ja chcę być oszukiwany ?
            może wole moje wyidealizowane wirtualne mrzonki niż szarą rzeczywistość ?
            tu przecież chodzi o emocje i uczucia, a tego nikt mi nie zabierze, a jeśli
            okażą się mirażem to tylko dlatego że wywołałem go moją potrzebą i pragnieniami.
            to ode mnie zależy kiedy powrócę do emocjonalnej pustyni realnego świata. powrót
            do rzeczywistości może być bolesny ale kto nie ryzykuje nic nie wygrywa a tutaj
            i przegrany nie wróci z pustymi rękoma.
            • shangri.la Re: Złoty....heh 16.03.08, 21:06
              A jednak można kłamać osiem miesięcy non stop , po kilka godzin dziennie.....
              Wirtualne mrzonki są dobre dla nastolatków, ale nawet one nie chcą być
              oszukiwane , jak sugerujesz.
              Miraże tworzy osoba świadomie zmierzająca do omotania, podporządkowania i
              zniszczenia swojej początkowo wirtualnej, a póżniej jak najbardziej realnej ofiary.
              Klikanie godzinami ma swój sens i ukryty cel; uśpienie czujności, wzbudzenie
              zaufania, zbieranie nawet najmniej istotnych wiadomości, które póżniej posłużą
              do manipulacji i przyczynią się do całkowitej zagłady ofiary.
              Nie twórz filozofii zła, bo ono ma się świetnie bez Twoich wydumanych argumentów.
              • zlotyswit Re: Złoty....heh 16.03.08, 21:23
                czy to takie złe idealizować partnera, bawić się swoimi wyobrażeniami o nim ?
                może masz racje że to dobre dla nastolatków. osobiście to nigdzie mi się nie
                śpieszy mogę tracić czas na mrzonki :)
                a co do oszukiwania - to oczywisty banał że nikt tego nie chce. to było
                założenie teoretycznie. chciałem tobie pokazać że lepiej kochać i się zawieść na
                swej wirtualnym ideale niż nudzić się jak mops na randkach w realu ;P z resztą w
                realu też się idealizuje, co to za różnica :F
                Miraże tworzy psychika nieświadomie pod wpływem intensywnych pragnień i złych
                warunków atmosferycznych tj przegrzanie kopułki (wnioski z filmów, nie daje za
                to zdanie głowy :q)
                klikanie godzinami ma wiele mniej lub bardziej ukrytych sensów :D
                imho zabierasz do piaskownicy widły zamiast grabek ;)
                • shangri.la Re: Złoty....heh 16.03.08, 21:35
                  Zabawa w idealizowanie zarówno siebie jak i tej drugiej strony monitora jest
                  może ulubioną rozrywką starszych panów, którzy sa świadomi, że niewiele już mają
                  do zaoferowania w realu, a konfrontacji się obawiają z przyczyn obiektywnych.
                  Taka grupa tez istnieje na necie, błąka sie głównie po czatach, usiłuje wciagnąć
                  w rozmowy o seksie itp....krótko mówiąc to pewne zboczenie realizowane
                  wirtualnie, z braku realnych możliwości.

                  Rozmawiamy jednak o ludziach względnie młodych, w pełni sił fizycznych, czesto
                  atrakcyjnych dla płci przeciwnej, ale znajdujących perwersyjną przyjemnosć w
                  wirtualnym uwodzeniu , a następnie realnym niszczeniu.
                  Objaw psychopatyczny, tak przynajmniej wynika z lektur , jakie na powyższy temat
                  przeczytałam.
                  • zlotyswit Re: Złoty....heh 16.03.08, 21:44
                    shangri.la napisała:

                    > Rozmawiamy jednak o ludziach ...

                    chyba ty o_0
                    ja tutaj rozmawiam o normalnych ludziach, z psychicznymi nie mialem jeszcze
                    doczynienia wiec sie nie moge nawet jesli bym chcial wypowiedizec w tej materi
                    [a nich mi ktos sprobuje powiedizc ze mam zbyt dobre mniemanie o sobie :P]
                    • shangri.la Re: Złoty....heh 16.03.08, 22:00
                      Bywając na tym forum , wielokrotnie masz kontakt z ludzkimi patologiami, z
                      chorobami psychicznymi włącznie.
                      Net jest pełen takich patologicznych osobników, którzy sa nieszkodliwi, pod
                      warunkiem, że nie wchodzisz z nimi w zażyłość i nie pozwalasz im wejść z czasem
                      w Twoje realne życie.

                      Przemawia przez Ciebie pycha i krótkowroczność.
                      Pamiętaj, że zarozumiały człowiek jest zawsze w większym niebezpieczeństwie.
                      Obyś nie spotkał tu nigdy nikogo takiego , jak ja kiedyś spotkałam.
                      • gapuchna Re: Złoty....heh 16.03.08, 22:37
                        Shangri..., może Złoty rzeczywiście nigdy nie spotkał w necie złej duszy.
                        Pamiętaj! On raczej rozmawiał z kobietami. Kobiety tak nie ranią, nie zabawiają
                        się boleśnie. Chyba jesteśmy jednak czulsze i delikatniejsze, więc nie ranimy
                        dla samej przyjemności ranienia.
                        • shangri.la Re: Złoty....heh 17.03.08, 08:07
                          Gapuchna, żartujesz oczywiście pisząc o wrodzonej słodyczy i subtelności kobiet.
                          Mężczyźni nie mają, niestety, monopolu na podłość.
                          A jeśli Złoty miał tyle szczęścia , że dotychczas nie spotkał żadnej wrednej,
                          wyrachowanej, egoistycznej kobiety, tym bardziej należy mu się przestroga.
                    • pearldrop Re: Złoty....heh 17.03.08, 08:11
                      szkoda, ze znow wszystko obraca sie wokol manipulacji...

                      no ok, to ktory Matrix lepszy? ten tutaj czy ten tzw 'realny'?
                      Shangrila, dla potencjalnego, malo obytego nowicjusza czytajacego fg
                      to, co piszesz moze dawac zludzenie, ze swiat realny jest 'prawda' a
                      wirtualny ' 100% falszem'
                      noz cholercia, tylko ze jak w 'realu' rozczaruje sie, zostanie
                      zmanipulowany (tzn uswiadomi sobie manipulacje bo przeciez i robiac
                      zakupy czesto poddaje sie jej )

                      .....to gdzie znajdzie swoj 'prawdziwy swiat'?
                      przyjmie postawe bliska manii przesladowczej?
                      dlatego, ze w wirtualu to wiadomo - wielkie klamstwo ale ze tez i na
                      ulicy moze zostac ofiara np napadu, oszustwa, kradziezy....

                      takie myslenie nie prowadzi do niczego dobrego
                      moim zdaniem oczywiscie

                      net jest tak samo 'prawdziwy' a nawet bardziej niz realny swiat

                      w ogole ten podzial, tzn to nazewnictwo jest dla mnie ogromna pomylka

                      mysle, ze pora na redefinicje, a co najmniej na zmiane nazewnictwa
                      takie bowiem, jak istnieje daje poczucie kontrastu na zasadzie czern-
                      biel
                      a z tym sie nie zgadzam
                      • shangri.la Re: Złoty....heh 17.03.08, 08:26
                        Po pierwsze ,nic nie dzielę tylko ostrzegam, bo nikt na świecie nie zasłużył na
                        to, czego ja doświadczyłam na skutek zaufania niewłaściwej osobie z netu(!)
                        Sorry, ale nie mogę wyłączyć własnych , bolesnych doswiadczeń z dyskusji na
                        temat zaufania i budowania relacji na klikaniu.
                        Po drugie , w świecie realnym o wiele łatwiej zweryfikować czyjeś zachowanie,
                        zauważyć psychomanipulację i w porę się wycofać z destrukcyjnej relacji
                        • pearldrop Re: Złoty....heh 17.03.08, 08:59
                          oczywiscie, masz duzo racji
                          z tym, ze w swiecie 'realnym' latwiej sie zorientowac tez...ale to
                          tak niezupelnie gladko dziala
                          ktos, kto jest dobry w manipulacji moze i face to face oszukiwac
                          bardzo dlugo


                          no ok, zobaczcie- w piatek utworzylam ten watek
                          do teraz nie dostalam zadnej odpowiedzi
                          probowano mnie zachecic do pisania na priv
                          ale to przeciez ja wysuwalam te propozycje
                          to do mnie nalezalo pisac
                          to byly/sa moje oczekiwania
                          a co sie dzieje?
                          zaczyna sie gadka o viagrze, manipulacji etc.
                          a ode mnie oczekuje maili
                          ten konkurs ja oglosilam i czekalam na chetnego/a ;))))
                          ;D

                          • astrotaurus Re: Złoty....heh 17.03.08, 14:16
                            pearldrop napisała:

                            **ten konkurs ja oglosilam i czekalam na chetnego/a ;))))**

                            Może się mylę, ale po mojemu zabrałaś się trochę do sprawy "od d..y strony"....
                            Konkurs prawidłowo ogłoszony powinien mieć jednak jaśniej określone warunki. Co
                            to są sprawy ogólnożyciowe na przykład i czym one różnią sie od pasji i spraw
                            konkretnych, o których masz, powiadasz, z kim rozmawiać?
                            I co to znaczy, ze mężczyźni nie chcą spełniać Twoich wymagań? Być na gwizdek,
                            bo Ty akurat potrzebujesz odskoczni? Może i taka z Ciebie księżniczka, ale co
                            oferujesz w zamian? Tylko swoje lubienie pisania?

                            Kręcisz się po necie i realu , to zobacz czy jest tu , albo tam ktoś, kogo
                            możesz uznać za bratnią duszę i po prostu zaproponuj zadzierzgnięcie.

                            A jak nie widzisz kandydata wprost, to określ bliżej warunki , bo , skoro masz
                            znajomych na poważnie i na wygłupy i na pasje i na konkrety, to ja nie bardzo
                            wiem, czego Ty szukasz.

                            Masz jedną, półgodzinną lukę w tygodniu?

                            Nie trzyma się to wszystko kupy. :l
                            • pearldrop Re: Złoty....heh 17.03.08, 14:33
                              astrotaurus napisał:

                              > pearldrop napisała:
                              >
                              > **ten konkurs ja oglosilam i czekalam na chetnego/a ;))))**
                              >
                              > Może się mylę, ale po mojemu zabrałaś się trochę do sprawy "od
                              d..y strony"....
                              > Konkurs prawidłowo ogłoszony powinien mieć jednak jaśniej
                              określone warunki. C
                              > o
                              > to są sprawy ogólnożyciowe na przykład i czym one różnią sie od
                              pasji i spraw
                              > konkretnych, o których masz, powiadasz, z kim rozmawiać?


                              sprawy ogolnozyciowe to wszystkie te ww razem wziete
                              mam z kim rozmawiac ale chce pisac
                              widac same rozmowy nie sa dla mnie wystarczajace


                              > I co to znaczy, ze mężczyźni nie chcą spełniać Twoich wymagań? Być
                              na gwizdek,
                              > bo Ty akurat potrzebujesz odskoczni? Może i taka z Ciebie
                              księżniczka, ale co
                              > oferujesz w zamian? Tylko swoje lubienie pisania?

                              nie pisalam nic o gwizdku
                              odskoczni potrzebuje - przyznaje szczerze
                              zbyt wiele spraw waznych, codziennych problemow
                              zbyt rzadko pelen luz i relaks
                              potrzebuje kogos dla przyjemnosci

                              >
                              > Kręcisz się po necie i realu , to zobacz czy jest tu , albo tam
                              ktoś, kogo
                              > możesz uznać za bratnią duszę i po prostu zaproponuj
                              zadzierzgnięcie.

                              W internecie nie wystarczy mi forum, musze wymienic kilka maili co
                              najmniej aby przekonac sie, czy osoba piszaca jest dla mnie
                              interesujaca :)
                              >
                              > A jak nie widzisz kandydata wprost, to określ bliżej warunki ,
                              bo , skoro masz
                              > znajomych na poważnie i na wygłupy i na pasje i na konkrety, to ja
                              nie bardzo
                              > wiem, czego Ty szukasz.

                              pisalam wyzej, to dla mnie za malo, chce wiecej
                              chce jedna osobe bardziej
                              co moge dac w zamian?
                              wszystko to samo, czego oczekuje
                              czyli- zrozumienie, akceptacje, przyjemnosc, zart, powage jesli
                              trzeba, sympatie

                              >
                              > Masz jedną, półgodzinną lukę w tygodniu?

                              ta polgodzinna luka to sprawa umowna ;)
                              hmm, czasem tak mam, ze sobie zartuje i rzeczywiscie ktos kto mnie
                              nie zna moze zbyt powaznie traktowac moje posty
                              piszac o 1/2 h rozmowie raz na kilka dni mialam na mysli- aby
                              kontakt byl w miare staly ale umiarkowany, aby sie nie przesycic
                              aby zostalo wiecej na pozniej, zeby sie chcialo jak najdluzej
                              czy niedokladnie sie wyrazam?


                              dzieki za wszelkie opinie :))))
                          • shangri.la Re: Złoty....heh 17.03.08, 15:17
                            Owszem, w realu też można manipulować, ale masz wówczas sprzymierzeńców w
                            osobach bliskich i znajomych , którzy szybko wyczują , że z danym osobnikiem
                            jest coś nie tak, zwrócą uwagę na jego zachowanie, słowa, które umkną Tobie.
                            Podobno wyjątkowo dobrze wyczuwają manipulanta inni mężczyzni; ojciec , brat,
                            kolega, syn. Natychmiast identyfikują fałsz i czują awersję do takiego osobnika.
                            Na necie jesteś "sam na sam" przez wiele , wiele godzin, słuchasz, wczuwasz się,
                            współczujesz, odbierasz wrażenia, ale jednocześnie zwierzasz sie , opowiadasz o
                            szczegółach ze swojego życia , o których nie wspominałabyś w realu i w ten
                            sposób budujesz więż.
                            Ta właśnie więż, stanie się dla niego narzędziem twojej destrukcji...
                            Nikomu nie życzę(!)
                            • pearldrop tak, Shangrila... 17.03.08, 15:54
                              gdybym o tym wszystkim nie wiedziala
                              nie pisalabym
                              tutaj
                              o trudosciach, jakie napotykam
                              tu, w necie...
                              totez-
                              chyba najlepiej
                              uznac moja potrzebe za 'nie do zaspokojenia'
                              i dac sobie spokoj
                              czyli
                              'nie ma mozliwosci poznania pokrewnej duszy' w internecie
                              albo prawdopodobienstwo spotkania takiej graniczy z cudem
                              ;)
                              • zlotyswit Re: nie, Shangrila... 17.03.08, 22:54
                                internet działa mniej mamiąco i nęcąco niż rzeczywistość. jesteśmy ograniczeni
                                do znaków. nie ma tu intensywnych fizycznych wpływów które wzbudzają
                                pragnienia,które paraliżują umysł i ciało albo wzbudzają nadmierną aktywność nad
                                którą nie panujemy. przez co relacja jest czystsza i bardziej platoniczna.
                                seksualność odchodzi na dalszy plan. relacja taka jest dziwna, bardziej złożona,
                                trudniejsza do utrzymania. świadomość ograniczeń sprawia że czujemy dystans i
                                zostawiamy sobie dużo wolnego miejsca, nie dusimy się żadnymi zobowiązaniami.
                                zażyłość stworzona w ten sposób jest innego stopnia, mniej intensywna przez co
                                wydaje mi się że upadek powinien być mniej bolesny - ale też bardziej głęboka,
                                szczera i z dużą ilością swobody na którą być może nie zdobył bym się w
                                prawdziwym życiu ]=)
                                imho o tą swobodę pearldrop się rozchodzi
                                w szukanie musisz włożyć więcej wysiłku albo mieć po prostu więcej szczęścia.
                                • facettt Znamy, lecz bladzimy 17.03.08, 23:00
                                  I ta uwaga dotyczy Ciebie, mnie, Shangri i wielu innych osob
                                  sadzacych (czasem), ze Ersatzem da sie zastapic Zycie :)
                                  • pearldrop Ersatz 18.03.08, 08:33
                                    czasem zycie skazuje na Ersatz
                                    'nie mozna miec wszystkiego' chocby sie bardzo chcialo
                                    pisalam tu, ze jeden z punktow planu nie zostanie zrealizowany
                                    mam walczyc w nieskonczonosc?
                                    kiedy nie ma zadnego jasnego celu? czy nawet zadnej gwarancji?
                                    wowczas lepiej zadowolic sie namiastka, lub zrezygnowac po prostu
                                    chcesz powiedziec, ze to nie jest Zycie?
                                    to czymze jest?
                                    to sie dzieje, codziennie u kazdego z nas


                                    czy, jesli robiac wycieczki po sklepach chce kupic zamszowy plaszcz
                                    w takim to a takim konkretnym odcieniu i jak na zlosc ;) nigdzie nie
                                    moge go znalezc, to czy znaczy to, ze powinnam sie udac do Paryza
                                    lub Mediolanu i tam zaczac szukac?
                                    A co z kosztem alternatywnym?
                                    co, jesli koszty podrozy ( tzn dotarcia roznymi mozliwymi drogami)
                                    przewyzsza cene owego plaszcza?
                                    czy i wowczas bede miala satysfakcje z jego kupna?
                                    czy w ogole bede miala jakakolwiek gwarancje, ze taki wlasnie
                                    upragniony znajde?
                                    tylko prosze nie pisac o sprzedazy wysylkowej ;) bo sprawdzalam, nie
                                    maja takich ;DDD

                                    co wowczas?
                                    kupic podobny?
                                    nie kupic wcale?
                                    kupic cos zupelnie innego?

                                    to sa te namiastki, to tzw pol gwizdka, Ersatz, ktory wiele osob
                                    wybiera

                                    moim celem bylo miec staly kontakt z 'pokrewna dusza' w internecie
                                    trudno w zasadzie moje dzialania nazwac poszukiwaniami- celowymi
                                    raczej byla to metoda 'oczu szeroko otwartych'
                                    sama bylam w stanie dawac wiele szczerosci i jw
                                    wyczerpalo sie
                                    namiastka wiec dla mnie niech beda wypowiedzi na forum
                                    bo mam potrzebe pisania, czucia poprzez slowo pisane
                                    jak cos spisze, lepiej sie czuje, niz gdy mowie
                                    jak sie rozkrece pisze skladniej niz mowie
                                    przynajmniej tak to odczuwam

                                    bliska osoba, czy w necie czy w zyciu realnym
                                    to to samo- nie widze roznicy
                                    tyle, ze rodzaj kontaktow, komunikacja innymi sposobami, na innym
                                    poziomie
                                    dla mnie rodzaj komunikacji ma wiec znaczenie
                                    mam malenka garstke osob oddanych z realu
                                    i z nimi z wielka przyjemnoscia rozmawiam docierajac do sedna
                                    ale brakowalo mi tego tutaj
                                    wnioski wyciagam caly czas
                                    • shangri.la Re: Ersatz to nie oryginał:) 18.03.08, 08:52
                                      pearldrop napisała: bliska osoba, czy w necie czy w zyciu realnym
                                      > to to samo- nie widze roznicy
                                      > tyle, ze rodzaj kontaktow, komunikacja innymi sposobami, na innym
                                      > poziomie.

                                      Tak więc , jest różnica w w rodzaju kontaktów.
                                      Rozmowa pozbawiona poczucia bliskości, głębii spojrzenia, wyrazu twarzy,
                                      drobnych gestów ze strony tej drugieju osoby jest jeszcze mniej wartościowa niż
                                      kontakt telefoniczny, bo pozbawiona nawet wrażeń wywołanych tonem głosu.
                                      O dotyku nie wspomnę....
                                      Jednym słowem kontakt jedynie werbalny , a papier (klawiaturka) wiadomo,
                                      wszystko przyjmie.
                                      • pearldrop a jednak fascynujacy czyz nie? 18.03.08, 09:09
                                        nie porownywalabym wciaz w kolko kontaktow rzeczywistych z netem
                                        troche czkawka mi sie odbija definicyjnosc z przed wielu lat podstaw
                                        komunikacji werbalnej vs niewerbalnej

                                        czas sie przyjrzec ludziom
                                        co jest tak fascynujacego
                                        ze kontakt w internecie jest rownie pozytywny i dajacy satysfakcje
                                        jak ten w realu ;)
                                        odejdzmy Shangrila od podejscia typu 'internet to narzedzie szatana'


                                        internet jest, bedzie
                                        malo tego, coraz wiecej osob celowo zastepuje nim bliskosc realna

                                        ja jestem za rownowaga i mysle, ze mozna i tu i tam ;)))
                                        choc nie chce mi sie juz, albo moze mam za wysokie wymagania

                                        czy chcesz Shangrila powiedziec, ze kiedys ludzie byli porzadniejsi,
                                        mniej samotni, mniej dewiacyjni etc?

                                        ja poszukiwalam takiej troche romantycznej bliskosci ducha
                                        okraszonej pieknymi listami, takiej sprzed wiekow
                                        no bo chyba z mojej strony byloby ekstrawagancja wymagac aby w XXI
                                        wieku zaczac pisac do siebie tradycyjne listy? ;D

                                        Shangri, no wlasnie- czym sie rozni mail od listu jesli odbiorca
                                        jest ten sam?
                                        • pearldrop Shangrila- oczywiscie nie odbiorca tylko nadawca 18.03.08, 09:11
                                          moj blad
                                        • shangri.la Re: Internet narzędzie dobra i zła..... 18.03.08, 09:21
                                          ....jak każdy przełomowy wynalazek ludzkości. W tej kwestii można go porównać do
                                          rozczepienia jadra atomu.
                                          Tak, z całym przekonaniem twierdzę, że ludzie jeszcze niedawno byli mniej
                                          samotni i było zdecydowanie mniej dewiacji(!)
                                          Pamiętam takie czasy, ponieważ jestem pokoleniem lat 60-tych.
                                          Ktoś całkiem niedawno powiedział, że ludzie dzisiaj mają całe mnóstwo środków
                                          komunikacji, ale zaskakujaco niewiele sobie wzajemnie do powiedzenia.
                                          Ja sparafrazowałabym to zdanie "mają zaskakująco niewiele do ofiarowania", bo
                                          dziś mało kto ROZMAWIA, ale wszyscy CZATUJĄ:)
                                          Róznica między mailem a mailem jest oczywista......
                                          Podam Ci taki przykład.
                                          Mój netowy prześladowca znęcał się nade mną psychicznie głównie za pomocą sms-ów
                                          i maili. W ciągu półtora roku wysłał mi tysiące sms-ów pełnych przekleństw i
                                          setki maili ( jego rekrod to 30 sms-ów jednego dnia i ponad sto maili w ciągu
                                          jednego miesiaca)
                                          Myślę, że nie byłabym tak gnębiona , gdyby za każdym razem musiał iść na pocztę
                                          z listem w ręku:)
                                          Tak, w jego ręku internet stał się narzędziem szatana.
                                          • shangri.la Re: Między mailem a listem , oczywiscie:) n/t 18.03.08, 09:23

                                          • pearldrop Re: Internet narzędzie dobra i zła..... 18.03.08, 09:35
                                            tak, internet to narzedzie i dobra i zla
                                            ale
                                            gdy nadawca mailu badz listu jest uczciwy- nie widze zadnej roznicy
                                            gdy jest nieuczciwy- rowniez, zawsze znajdzie droge aby krzywdzic


                                            roznimy sie podejsciem, chociaz obie mamy swoje racje :)
                                            • shangri.la Re: Internet narzędzie dobra i zła..... 18.03.08, 09:41
                                              Różnica w naszych poglądach wynika z doświadczeń.
                                              Takich , jak moje nie życzę nikomu.
                                              Pozdrawiam:)
                                    • facettt To jest Ersatz 18.03.08, 13:18
                                      Chociaz oczywiscie, rozumiem jego przyczyny.

                                      Gdy jednak masz mozliwosc realnego spotkania i realnego
                                      porozmawiania, czyli realnej znajomosci, lub nawet przyjazni
                                      - to przed tym uciekasz?

                                      Jesli tak, to dlaczego?

                                      Lub inaczej: masz potrzebe pisania, ale potrzeby bezposredniej
                                      rozmowy to juz nie?
                                      Przeciez rozmowa np. w kawiarni nie moze spowodowac czegos
                                      nieoczekiwanego (sa wokol innni ludzie) - wiec?
                                      • pearldrop Re: To jest Ersatz 18.03.08, 13:25
                                        facettt napisał:

                                        > Chociaz oczywiscie, rozumiem jego przyczyny.
                                        >
                                        > Gdy jednak masz mozliwosc realnego spotkania i realnego
                                        > porozmawiania, czyli realnej znajomosci, lub nawet przyjazni
                                        > - to przed tym uciekasz?


                                        nie uciekam, dlaczegozby?
                                        zaznaczam, ze kontakt mailowy nie wyklucza osobistego


                                        >
                                        > Jesli tak, to dlaczego?
                                        >
                                        > Lub inaczej: masz potrzebe pisania, ale potrzeby bezposredniej
                                        > rozmowy to juz nie?

                                        ale przeciez wszystko moze wspolgrac, ze tak powiem

                                        > Przeciez rozmowa np. w kawiarni nie moze spowodowac czegos
                                        > nieoczekiwanego (sa wokol innni ludzie) - wiec?

                                        jw
                                • pearldrop Re: nie, Shangrila... 18.03.08, 08:14
                                  zlotyswit napisał:
                                  > zażyłość stworzona w ten sposób jest innego stopnia, mniej
                                  intensywna przez co
                                  > wydaje mi się że upadek powinien być mniej bolesny - ale też
                                  bardziej głęboka,
                                  > szczera i z dużą ilością swobody na którą być może nie zdobył bym
                                  się w
                                  > prawdziwym życiu ]=)
                                  > imho o tą swobodę pearldrop się rozchodzi
                                  > w szukanie musisz włożyć więcej wysiłku albo mieć po prostu więcej
                                  szczęścia.

                                  tak, mniej wiecej o to chodzi :)
                                  pozdrawiam

                                • shangri.la Re: Nie, Złoty:) 18.03.08, 08:32
                                  Zażyłosć, o której mowa nie może być jednocześnie "mniej intensywana" i mniej
                                  bolesna, a jednocześnie "bardziej głęboka i szczera"
                                  Sorry, ale przeczysz sam sobie.

                                  Moje "zażyłości" internetowe były w istocie zarówno głębokie jak i szczere. Ale
                                  szczerość zawsze niesie ze sobą niebezpieczeństwo nadużycia zaufania,
                                  wykorzystania wiedzy na temat drugiego człowieka i w konsekwencji narażenia go
                                  na wiele cierpień.
                                  Na ten , niebezpieczny aspekt netowych znajomosci chciałam jedynie zwrócić uwagę.
                                  • zlotyswit Re: Nie, Złoty:) 18.03.08, 20:04
                                    rzeczywistość wywołuje intensywne wrażenia fizyczne które pobudzają pierwotne
                                    pragnienia, a te wyzwalają w nas chęć szybkiego ich zaspokojenia. dzikie, mniej
                                    lub bardziej świadome instynkty wiodą nas ku zaspokojeniu tego pragnienia ]=) -
                                    intensywność
                                    utrata źródła ich zaspokojenia - ból
                                    odrzucenie bodźców fizycznych i skupienie się na profilu osobowym i psychice -
                                    głębia
                                    odrzucenie konwenansów, swoboda anonimowości - szczerość
              • pearldrop Re: Złoty....heh 17.03.08, 07:58
                i Ty jednak masz racje Shangrila
                prezentujecie ze zlotymswitem ekstremalne zdaje sie podejscia

                ja jestem gdzies tam po srodku
                ;)
                • zlotyswit Re: Złoty....heh 18.03.08, 20:07
                  Shan ma takie samo podejście jak ja. z tym że wie jak bardzo lubię się kłócić i
                  by nie robić mi przykrości zawsze pisze na przekór
                  ;)
            • pearldrop Re: Złoty....heh 17.03.08, 07:56
              zlotyswit napisał:

              > ależ shangri.la nie można kłamać 24h na dobre przez 30 dni w
              miesiącu
              > a może ja chcę być oszukiwany ?
              > może wole moje wyidealizowane wirtualne mrzonki niż szarą
              rzeczywistość ?
              > tu przecież chodzi o emocje i uczucia, a tego nikt mi nie
              zabierze, a jeśli
              > okażą się mirażem to tylko dlatego że wywołałem go moją potrzebą i
              pragnieniami
              > .
              > to ode mnie zależy kiedy powrócę do emocjonalnej pustyni realnego
              świata. powró
              > t
              > do rzeczywistości może być bolesny ale kto nie ryzykuje nic nie
              wygrywa a tutaj
              > i przegrany nie wróci z pustymi rękoma.

              ta, tak, tak!
              lepiej kreowac cokolwiek, organizowac budowac, na kazdej
              plaszczyznie, w tym wirtualnej anizeli z nastawieniem
              katastroficznym nie robic nic

              wazna sprawa: potrzeby moje nie musza byc wcale rozumiane przez
              ogol, moga sie nawet wydac dla ogolu dewiacja
              i co w zwiazku z tym?
              czy mam z nich rezygnowac?



              zdajecie sobie sprawe przeciez, ze jakos tam odstaje od wirtualnego
              ogolu jesli mam problem z realizacja swoich potrzeb? -tu konkretnie


              po cos ten watek zalozylam, aby zwrocic na cos uwage...
    • mychazosia Re: Chcialabym miec pokrewna wirtualna dusze. 17.03.08, 23:40
      Ja nie szukam bratnich duszy , bo wiem, że nie znajdę.Przeważnie
      ludzie mnie nie lubią i nie cierpię z tego powodu.
      Miałam przez wiele lat przyjaciół i mają do mnie żal, że nie
      potrafię podtrzymywać przyjazni na odległość.
      W Polsce nie wierzę w bezinteresownośc ludzi.Jestem jaka jestem i
      nie zamierzam sie dostosowywać tylko po to, żeby mnie lubiano.
      Jesli piszę , to pewnie dlatego, że za mało mogę sobie na codzień z
      ludzmi porozmawiać.A Ci z którymi bym chciała (nie w internecie
      tylko ci korych od dawna znam) nie mają czasu i ja to rozumiem.
    • kasia.puszkin Re: Chcialabym miec pokrewna wirtualna dusze. 18.03.08, 12:24
      A po co mieliby chcieć sprostać Twoim wymaganiom?
      Każdy ma jakiś cel, w tym, co robi. Po co miałby jakiś obcy facet
      tracić czas na gadanie o Tobie, jeśli nic z tego nie będzie miał?

      • pearldrop Re: Chcialabym miec pokrewna wirtualna dusze. 18.03.08, 13:16
        kasia.puszkin napisała:

        > A po co mieliby chcieć sprostać Twoim wymaganiom?
        > Każdy ma jakiś cel, w tym, co robi. Po co miałby jakiś obcy facet
        > tracić czas na gadanie o Tobie, jeśli nic z tego nie będzie miał?
        >

        Kacho!
        otoz po pierwsze dobrze byloby -zanim odniesiesz sie jakkolwiek do
        postow, abys przeczytala dokladnie WSZYSTKIE moje wypowiedzi, bowiem
        w nich opisalam co moge dac i czego oczekuje

        po drugie- emocje ludzkie nadal nie poddaja sie prawom
        tzw 'supermarketu'- przynajmniej taka nadal jest norma
        nie mozna stanac naprzeciwko setki osob i wybrac:
        tak, Ty mozesz dac mi braterstwo,
        Ty kolezenstwo,
        a Ty milosc

        i cale szczescie, bo gdyby tak bylo, to o jakiejkolwiek
        niewymuszonej bliskosci nie byloby mowy

        moj watek jest lekko przerysowany, celowo zreszta ;)
        w sumie wiec cieszy mnie brak odpowiedzi na moj apel -z jednej strony

        z drugiej strony -ciekawy zycia i pelen zapalu mezczyzna chce
        sprawdzic o czym muszle szumia, nieprawdaz?

        takie to jest niby wszystko pokretne ale zadziwiajaco uklada sie w
        puzzle -co mialo sie ulozyc
        • kasia.puszkin Re: Chcialabym miec pokrewna wirtualna dusze. 18.03.08, 13:38
          Przeczytałam Twoje wcześniejsze wypowiedzi. Piszesz w nich, że
          możesz z facetem gadać o sobie.I uważasz to za atrakcyjne.
          Uważam, że Twoje oczekiwania są nierealistyczne, bo nawet jeśli
          znajdziesz kogoś do takich konwersacji to albo:
          1) będzie dążył do sprowadzenia znajomości na płaszczyznę erotyczną
          (logiczne - po co tracić czas, życie jest krótkie)
          2) będzie się z Ciebie nabijał

          • pearldrop Re: Chcialabym miec pokrewna wirtualna dusze. 18.03.08, 13:47
            kasia.puszkin napisała:

            > Przeczytałam Twoje wcześniejsze wypowiedzi. Piszesz w nich, że
            > możesz z facetem gadać o sobie.I uważasz to za atrakcyjne.
            > Uważam, że Twoje oczekiwania są nierealistyczne, bo nawet jeśli
            > znajdziesz kogoś do takich konwersacji to albo:
            > 1) będzie dążył do sprowadzenia znajomości na płaszczyznę erotyczną
            > (logiczne - po co tracić czas, życie jest krótkie)
            > 2) będzie się z Ciebie nabijał
            >
            Dziwne wnioski snujesz Kacho
            nie przypominam sobie abym napisala gdzies, ze potrzebuje osoby do
            rozmow wylacznie o mnie i moim zyciu, jest przeciwnie- chce dawac
            swoj czas i go brac
            pisalam tylko o mojej potrzebie niezaspokojonej- zadziwiajaco
            generalizujesz
            co do punktu 2 - oczywiscie, moze sie nabijac, manipulowac lub jak
            tam chcesz to nazwac, ale o tym rowniez w tym watku juz bylo- tzn o
            zagrozeniach :)
            • kasia.puszkin Re: Chcialabym miec pokrewna wirtualna dusze. 18.03.08, 13:58
              A ja Ci chcę pokazać, że Twoja potrzeba jest wydumana - to znaczy
              nie da się jej zaspokoić. Bo nawet, jeśli znajdziesz kogoś takiego w
              sieci, to ta osoba nie będzie Ci życzliwa, po niby czemu miałaby
              być.
              Więc dumaj sobie dalej o swoich 'potrzebach' (ja bym to nazwała
              zachcianką, ale niech Ci będzie) i może załóż sobie blog, to teraz
              modne, będziesz mogła podtrzymywać złudzenie, że ludzie się Tobą
              interesują.
              • pearldrop Re: Chcialabym miec pokrewna wirtualna dusze. 18.03.08, 14:08
                kasia.puszkin napisała:

                > A ja Ci chcę pokazać, że Twoja potrzeba jest wydumana - to znaczy
                > nie da się jej zaspokoić. Bo nawet, jeśli znajdziesz kogoś takiego
                w
                > sieci, to ta osoba nie będzie Ci życzliwa, po niby czemu miałaby
                > być.
                > Więc dumaj sobie dalej o swoich 'potrzebach' (ja bym to nazwała
                > zachcianką, ale niech Ci będzie) i może załóż sobie blog, to teraz
                > modne, będziesz mogła podtrzymywać złudzenie, że ludzie się Tobą
                > interesują.

                To jest tylko Twoja opinia Kacho
                poza tym ja mam odwage artykulowac to, co czuje, potrzebuje mnostwo
                ludzi
                wiele osob chcialoby miec kontakt z 'pokrewna dusza'
                nie rozumiem zupelnie co ma do tego blog
                i zainteresowanie ogolu

                gdybym chciala aby interesowal sie mna ogol zalozylabym zupelnie
                inny watek, ok?
                chcialam zwrocic uwage na problem, ktory jest nie tylko moim udzialem
                kazdy moze jednak inaczej go definiowac
                pamietaj Kacho, widzisz co chcesz widziec
                Twoje prawo, Twoja percepcja- nie moja
                moje slowa czytasz nakladajac na nie SWOJE MATRYCE :)
                • pearldrop Inaczej, krotko mowiac 18.03.08, 14:17
                  bylabym szczesliwa,gdybym trafila na osobe o 'zbieznych matrycach' z
                  moimi albo uzupelniajacych sie, symbiotycznych :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka