Dodaj do ulubionych

dlaczego tak jest ?

IP: 217.11.133.* 02.01.02, 08:04
Wyobraźcie sobie taką sytuację. Spotkaliście wspaniałą osobę, która wydaje Wam
się tą właściwą i jedyną. Po pewnym czasie rozkochaliście Ją w sobie do
szaleństwa i sami gotowi jesteście zrobić dla Niej wszystko. Akceptyją Ją Wasi
rodziece, przyjaciele. Wszystko jest niemal jak we śnie. Z każdym miesiącem
jest Wam razem co raz lepiej. Oczywiście zdarzają się nieporozumienia, lecz
bardzo szybko są wyjaśniane. Jeździcie razem na wakacje(np. do okoła
Europy),wyjeżdzacie na narty(razem nauczyliście się jeździć). To wszystko trwa
4 lata. Zaczynacie planować swoją przyszłość, ponieważ kochacie
się......i ...po 4,5 roku ta osoba przekreśla wszystko i mówi że nic z Waszej
znajomości nie będzie. Brzmi nieprawdopodobnie?? Mnie się to zdarzyło.
Czy ktoś mógłby mi to wyjaśnić sensownie ??
Na odpowiedzi czekam także pod adresem: charlie13@poczta.gazeta.pl
Obserwuj wątek
    • Gość: Fizia Re: dlaczego tak jest ? IP: 57.66.12.* 02.01.02, 10:15
      Ja juz zwatpilam - nic pewnego na tym swiecie. Jednego dnia ktos za Toba
      szaleje - drugiego rzuca. Ta zmiennosc ludzka jest chyba jakims felerem - a
      moze wlasnie taka jest istota natury czlowieka. Nie wiem. Jest tu jakis
      psycholog, filozof albo moze neurolog, ktory moglby takie rzeczy wyjasnic
      maluczkim?
      • Gość: charlie Re: dlaczego tak jest ? IP: 217.11.133.* 02.01.02, 10:24
        Zgodzę się z Toba, że ludzka zmienność jest swego rodzaju felerem. Jednak czy
        nie ma już w naszych czasach poczycia choć odrobiny szacunku dla drugiego
        człowieka. Czy naprawdę nie ma nic świętego? Zwłaszcza dziewczyny piszą tyle o
        potrzebie miłości, pewności, potrzebie stabilizacji...a gdy to otrzymują to co
        robią? Depczą i idą dalej szukać - tylko czego?????Skoro wszystko o czym
        marzyły właśnie zniszczyły.....
    • faxio Re: dlaczego tak jest ? 02.01.02, 10:20
      To może być przejściowe. Większość ludzi czasami przeżywa zwątpienie w sens
      wszystkiego. Jeżeli facet nie uznał, że jest jakas konkretna rzecz (osoba)
      wazniejsza od Ciebie, to wszystko moze wrócić do normy.
      Ale jeżeli ma nowy sens w życiu to może być gorzej...
    • Gość: Verka Re: dlaczego tak jest ? IP: 194.103.40.* 02.01.02, 10:22
      kurcze... zycie na prawde nie jest latwe ... budujesz na dobrych fundamentach i sie wali, na
      niedobrych czasem wiezowiec wielki wyrosnac moze. wszytsko wbrew rozumowi, uczucia... a to takie
      niewymierzalne, nienamacalne, nierealne... ech, ach, o, a, ha!
      • Gość: charlie Re: dlaczego tak jest ? IP: 217.11.133.* 02.01.02, 10:29
        No to powiedz mi jak teraz mam traktować płeć piekną? czy znowu mam dać
        wszystko i po pewnym czasie otrzymać nic.....mam 25 lat i chyba będzie mi
        bardzo trudno zaufać komus...no może gdybym był dresiarzem...do nich dziewczyny
        biegną w skowronkach. Czy naprawdę przemoc jest tak modna??
        • Gość: Verka Re: dlaczego tak jest ? IP: 194.103.40.* 02.01.02, 10:46

          > No to powiedz mi jak teraz mam traktować płeć piekną?
          w gruncie rzeczy uwazam ze jestesmy calkiem fajne ;))

          czy znowu mam dać wszystko i po pewnym czasie otrzymać nic....
          przyjdzie dzien ze i ty otrzymasz cos :)

          mam 25 lat i chyba będzie mi bardzo trudno zaufać komus..
          z tym zaufaniem to ja nie zprzecze, ale... jestes mlody, odsapnij ... to na pewno nie byla TA! pomysl, ze
          gdzies ta jedyna czeka na ciebie i ze o maly wlos zaprzepasciles szanse znalesc wlasnei ja (biedaczka).
          skonczylo sie cos... ale zapewne zacznie sie cos innego. badz dobrej mysli ;)

          no może gdybym był dresiarzem...do nich dziewczyny biegną w skowronkach.
          oj tu na mnie nie licz i na moje kolezanki tez nie :) dresy odpadaja :) ja osobiscie wole model gorski hihi
          (mam nadzieje ze cie choc troszke rozbawie). btw juz dobrze jezdzisz na nartach? ;)

          Czy naprawdę przemoc jest tak modna??
          nie nie nie... to nie rzecz w tym ze jestes jakis nie taki, jeno ze to nie to bylo... wiec ona odeszla :(

          nigdy nie szukaj w sobie winy... tak czasem sie w zyciu uklada, ze wszytsko jest oki ale to nie to na co
          czekasz
          • Gość: charlie Re: dlaczego tak jest ? IP: 217.11.133.* 02.01.02, 11:00
            Udało Ci się !!! Rozbawiłaś mnie. Model górski?? Tego jeszcze nie
            słyszałem...fajnie brzmi. Pytasz jak dobrze jeżdzę na nartach. Zależy kto by
            oceniał. Myslę że całkiem dobrze sobie radzę. Wybieram sie w lutym na Chopok. A
            Ty także jeżdzisz?;)

            Nie szukam w sobie winy. Po prosstu chciałbym wiedzieć na czym to wszystko
            polega by kiedyś tam nie popełnić jakiegoś błedu..
            dzięki za poprawę nastroju !!!!!!!!!!!!
            • Gość: Verka Re: dlaczego tak jest ? IP: 194.103.40.* 02.01.02, 12:55
              jezdze jezdze... wlasnie wrocilam z tygodniowego szalenstwa do miasta... oj ciezko sie
              zaklimatyzowac znow w zwykla szara codziennsc... w przeciwniestwie do luksusu ;)

              moze labedzie pojde dzis pokarmic po pracy ... a ty kolego trzymaj sie cieplo :))) jestem z toba ;)
              • Gość: charlie Re: dlaczego tak jest ? IP: 217.11.133.* 02.01.02, 12:59
                Pozdrów łabędzie i odemnie....a myślałem że może wybierasz się na narty w lutym
                na Słowację na Chopok :)))
                • Gość: Verka Re: dlaczego tak jest ? IP: 194.103.40.* 02.01.02, 13:15
                  na narty to juz tylko weekendowo moge ... a w marcu jeszcze do czech na 4 dni wyskakuje, o!

                  labadki pozdrowie bardzo bardzo ;))))
        • faxio Re: dlaczego tak jest ? 02.01.02, 10:50
          Sorry, nie zauważyłam, że to TY jesteś facet.
          Cóż, kobiety są zmienne... tak jak faceci.
          Płeć jak widac nie ma nic do rzeczy, bo skarżą sie tu obie.
          Potwierdza się stara prawda - ufaj tylko sobie, a bycie z innymi traktuj jak
          przygodę. Bądż otwarty na życie. Ona odeszła, jest tyle rzeczy, którymi mozna
          się zająć. Poucz się czegoś (mnie to zawsze dobrze robi), może jest coś co
          lubiłeś kiedyś, a potem zabrakło czasu... albo zajmij się czymś zupełnie bez
          sensu, dla samej przyjemności poczucia wolnosci. Możesz od czasu do czasu
          pokazać byłej dziewczynie,że jeszcze Ci na niej zależy (jezeli zależy), ale nie
          zbyt nachalnie.
        • Gość: Fizia Re: dlaczego tak jest ? IP: 57.66.12.* 02.01.02, 11:03
          Oj - Ty pytasz czego szukaja dziewczyny, chociaz sa kochane i wszystko dostaja?
          Ja to samo pytanie zadaje sobie w odniesieniu do facetow. Wyglada na to, ze to
          problem niezalezny od plci. A z tymi dresiarzami... Nie znam zadnej dziewczyny,
          ktora lata za dresiarzami - zadna z moich kolezanek nie zwraca uwagi ani na
          kase ani na wyglad (ach! dresik i dywan na plecach...) - wybacz. Ja bym chyba
          na Twoim miejscu podziekowala za takie wielbicielki.
          • Gość: charlie Re: dlaczego tak jest ? IP: 217.11.133.* 02.01.02, 11:11
            Wierzę, że nie znasz ale rozejrzyj się do okoła, na ulicach. Nie ważne...ufam
            że wciąż jeszcze są gdzieś fajne(normalne) dziewczyny. Chyba muszę dać na ulicy
            ogłoszenia, to może jakąś kiedyś znajdę....
            • faxio Re: dlaczego tak jest ? 02.01.02, 11:14
              Człowieku, zajmij się czymś!!!
              Nie szukaj dziewczyny tylko żyj. Udoskonalaj samego siebie i nie oglądaj się na
              innych (inne).
              • Gość: charlie Re: dlaczego tak jest ? IP: 217.11.133.* 02.01.02, 11:20
                Przepraszam, ale chyba nie rozumiesz...Mam zajęcie i nie narzekam na nadmiar
                czasu. Wiesz..praca, angielski, trening. Nie jest to jednak takie proste jak Ci
                się wydaje. Udało mi się z uczucia do niej wyleczyć (trwało to 0,5 roku od
                września ) i jestem chyba dosyć szczęśliwy już teraz.
                • faxio Re: dlaczego tak jest ? 02.01.02, 11:24
                  No to w porządku.
                  Naszły Cię refleksje nad utraconym szczęściem?
                  Ludzie już tacy są, niepewni, zagubieni, szukają raju na ziemi i cierpią.
                  Co byś zrobił gdybyś był Bogiem. Wyznaczyłbyś każdemu jego miejsce, czy
                  pozwolił szukać?
                  • Gość: charlie Re: dlaczego tak jest ? IP: 217.11.133.* 02.01.02, 11:58
                    Myślę że pozwoliłbym szukać bez mozliwości ranienia jednak innych ludzi. Nikt
                    nie ma prawa igrać z uczuciami.
            • Gość: Fizia Re: dlaczego tak jest ? IP: 57.66.12.* 02.01.02, 11:25
              Co Ty opowiadasz - Wy mezczyzni jestescie gatunkiem na wyginieciu - bab jest
              wiecej. Dwa: nie macie zegara biologicznego. 25 lat??? Dla faceta to bardzo
              malo - dla kobiety zreszta tez nie tak duzo, jak sie powszechnie sadzi. Ja mam
              prawie 26 - i rozumiem, ze w obliczu zawodu milosnego zaczynamy sie zastanawiac
              nad czasem - tez ostatnio mialam takie mysli (watek pt. "Koniec" jest moj) - i
              tez boje sie ponownego zaangazowania. Ale kto powiedzial, ze mamy sobie ukladac
              zycie przed 30? Lepiej pozniej a solidnie niz wczesniej a byle jak. Ciesz sie -
              bedziesz madrzejszy - ja sobie to tak tlumacze. Niestety bez zaangazowania nie
              przezyjesz niczego pieknego - nie zostaniesz tez zraniony. Jak sie chce zyc w
              pelni - trzeba ryzykowac.
              • Gość: charlie Re: dlaczego tak jest ? IP: 217.11.133.* 02.01.02, 11:46
                Nikt oczywiście nie może zmusić nas do układania życia przed 30. Ale czy nie
                chciałabyś mieć przy sobie faceta. Tak naprawdę to się tylko liczy...Masz sto
                procent racji, że bez zaangażowania nic nie można osiągnąc oraz że trzeba
                ryzykować.
                Tak czytam sobie to co piszesz tutaj oraz w wątku KONIEC i myślę że bardzo
                szkoda, że osoby o takich poglądach można spotkać tylko w internecie.....
                • Gość: Fizia Re: dlaczego tak jest ? IP: 57.66.12.* 02.01.02, 12:06
                  W internecie mozna spotkac rozne osoby - jak zauwazylam. Mysle, ze gdyby tak
                  poszukac gdziekolwiek indziej - efekt bylby podobny. Tylko zauwaz, ze obcej,
                  dopiero co poznanej osobie nie bedziesz sie wywnetrzal w twarz. A tutaj jest
                  bardziej anonimowo.
                  Analizujac tak zupelnie obiektywnie, az tak bardzo nie potrzebujemy kogos
                  jedynego dla siebie. Ale tak jest normalniej - kontakt z drugim czlowiekiem
                  bardzo wzbogaca i nie pozwala zdziwaczec. Poza tym, jak sie kogos codziennie
                  widzi przez 6 lat - nie mozna sobie wyobrazic sobie inaczej...
                  • Gość: charlie Re: dlaczego tak jest ? IP: 217.11.133.* 02.01.02, 12:22
                    Masz rację że łatwiej powiedzieć coś komus przez sieć( bez konsekwencji,
                    anonimowo), ale czy nie jest to tylko ucieczka... To prawda że kontakt z drugim
                    człowiekiem wzbogaca i pomaga dalej żyć. Jednak to mogą dać nam przyjaciele (
                    tak jest w moim przypadku ). Powiedz czy nie zastanawiałaś się kiedyś, że
                    ludzie wokół Ciebie podobnie jak TY i ja mają podobne problemy i chętnie by
                    porozmawiali , ale nie w sieci?
                    • Gość: soso dlaczego tak jest ? No bo...... IP: 195.41.66.* 02.01.02, 12:28



                      Jak sie ma 25 lat to nie powinno sie oczekiwac zbyt wiele od zwiazku. Jezeli
                      jest nieformalny to trwa gora 5 lat.

                      Powazne zwiazki zaczynaja sie po 40 dla mezczyzn i po 35 dla kobiet. Te z
                      reguly wytrzymuja nawet do 60 miesiecy!

                      pzdrw soso




                      -
                      • Gość: charlie Re: dlaczego tak jest ? No bo...... IP: 217.11.133.* 02.01.02, 12:37
                        poważny związek nie jest związany z wiekiem tylko z dojrzałościa emocjonalną
                        ludzi, którzy w tym związku żyją....prawdziwy związek nawet w naszych czasach
                        może trwać całe życie.....
                    • Gość: Fizia Re: dlaczego tak jest ? IP: 57.66.12.* 02.01.02, 12:35
                      Widzisz - to tez nie tak. Przyjaciele bardzo pomagaja, ale to nie to samo. Ja
                      przynajmniej nie oczekuje, ze przyjaciel mnie przytuli - nie pomoze mi to w
                      kazdym razie. Z przyjaciolmi tez rozmawialam (prosto w oczy) i nawet plakalam.
                      Gdyby nie to, ze mozna sie wygadac - czlowiek by sie udusil. Ale tak naprawde
                      pocieszyc (poza mna sama) moze tylko jedna osoba.
                      • Gość: charlie Re: dlaczego tak jest ? IP: 217.11.133.* 02.01.02, 12:41
                        Wiem, że nikt nie może ównać się z TĄ drugą osobą. Lecz gdy jej nie ma i wiesz
                        że nie będzie, cóż możesz zrobić ???Związek na "chwilkę"?? Choć jestem młody to
                        mnie nie bawi.A TY jak uważasz? Byc może to źle, bo od pół roku jestem
                        sam...Dlaatego napisałem o przyjaciołach( przyjacielu - jak to dobrze że mam
                        takiego ).
                        • Gość: Fizia Re: dlaczego tak jest ? IP: 57.66.12.* 02.01.02, 13:14
                          Nie - zwiazek na chwilke to zaden zwiazek. Albo jest zaangazowanie, albo nie ma
                          zwiazku - i tyle. To jest specyficzny rodzaj intymnosci - jakiej nie ma z zadna
                          inna osoba. Chec opowiedzenia o glupstwach, mowienia drugiej o swoim
                          samopoczuciu, checiach - chec dzielenia sie roznymi sprawami. Bardzo bolesnie
                          to odczulam (i jednoczesnie zrozumialam) w tego Sylwestra. On przez pare dni
                          mial problem i nie chcial o nim mowic, zeby mnie nie ranic. Potem, jak sobie
                          wyjasnilismy - mial inny (niedotyczacy nas) problem - i czulam, ze musi mi o
                          tym opowiedziec. I wiedzialam, ze tylko mnie o tym moze opowiedziec. Potem ja
                          go odrzucilam, lecz w pewnym momencie zrozumialam swoja samotnosc - moglam
                          plakac przed przyjaciolmi, ale nie tak - wtedy zrozumialam, jak jestem samotna.
                          Wczoraj podzielilismy sie wrazeniami z tej samotnosci. Teraz sie przytulamy i
                          jest nam o wiele lepiej - choc nie wiadomo, co z tego bedzie.
                          • Gość: charlie Re: dlaczego tak jest ? IP: 217.11.133.* 02.01.02, 13:17
                            Zyczę Ci byście tak już przutulali się zawsze.....mam nadzieję że mnie też
                            jeszcze to jest pisane(zabrzmiało strasznie) Szkoda że nie wiem gdzie mógłbym
                            szukać szczęścia....
                            • Gość: Fizia Re: dlaczego tak jest ? IP: 57.66.12.* 02.01.02, 13:45
                              Ja teraz szczesliwa nie jestem, chociaz mam sie do kogo przytulic. Chcialabym
                              sie tak przytulac, ale nie kosztem jego szczescia. A on sam nie wie, z kim
                              (albo bez kogo) bedzie szczesliwszy. Nie szukaj milosci na sile. Sama
                              przyjdzie - postaraj sie odnalezc szczescie w tym, co masz.
                              • Gość: charlie Re: dlaczego tak jest ? IP: 217.11.133.* 02.01.02, 14:00
                                Odnajdywanie szczęścia w tym co robimy jest super, ale musi byc i ten ktoś!!
                                Piszesz że niechcesz być szczęśliwa jego kosztem to powiedz co z nim robisz,
                                skoro on nie wie co dalej!!!!!!!!!
                                • Gość: Fizia Re: dlaczego tak jest ? IP: 57.66.12.* 02.01.02, 14:53
                                  Czekam az sie dowie.
    • pixis Re: dlaczego tak jest ? 02.01.02, 12:36
      no wlasnie, dlaczego tak jest, ze najpierw sie zakochalam z wzajemnoscia, bylo
      bardzo dobrze, ale teraz juz nie kocham i musze to powiedziec i przerwac te
      trwajaca wciaz dla niego love story.
      jestem idealnie po drugiej stronie w tej historii, nie chce ranic, ale nie moge
      tego nie zrobic, jesli mam byc uczciwa. czuje sie potwornie, jak przed (ciagle
      jestem przed) najgorszym egzaminem,
      czy sa tu winni, prosze mi powiedziec?
      • Gość: Fizia Re: dlaczego tak jest ? IP: 57.66.12.* 02.01.02, 12:43
        Nie ma tu winnych. Ale czas sprawia, ze jest coraz gorzej - im dluzej to trwa,
        tym mocniej zranisz. Pytanie: czy nie chcesz sprobowac? Czy masz kogos nowego?
        Czy tylko uczucie po prostu wygaslo i w Waszym zwiazku powialo nuda? Bez staran
        z obu stron w kazdym zwiazku po jakims czasie jest nudno. Milosc to nie stan
        ciaglego zakochania.
        • Gość: charlie Re: dlaczego tak jest ? IP: 217.11.133.* 02.01.02, 12:50
          Fizia ma 100% racji.

          HEJ !!! Gdzie wy wszystkie dziewczyny podziewacie się na codzień. A może to ja
          żyję na jakimś odludziu - jeszcze tak o W-wie nie myślałem!!
          • Gość: Fizia Re: dlaczego tak jest ? IP: 57.66.12.* 02.01.02, 12:57
            Moze sie zdziwisz, ale tez w Warszawie - w bardzo rozmaitych miejscach. A fakt,
            ze ciezko je spotkac facetowi, bo ich ulubiona rozrywka jest plotkowanie w
            babskim gronie przy napoju bogow.
      • Gość: charlie Re: dlaczego tak jest ? IP: 217.11.133.* 02.01.02, 12:46
        Jeżeli musisz to zrobić to chociaż go nie oszukuj. Postaraj się to zrobic w jak
        najbardziej ludzki sposób. Powiem Ci jak nie rób: nie zamykaj z dnia na dień
        przed nim wszystkiego. To co mu powiesz będzie wystarczającym szokiem......
        A tak naprawdę to może spróbuj jeszcze raz go pokochać?!!!
        • pixis Re: dlaczego tak jest ? 02.01.02, 12:57
          ale nie chce probowac, po prostu tego 'nie widze', nie chce dalej, to nie to.
          oczywiscie nie bede tego przeciagac, bo to byloby w zlym stylu. szkoda mi duzo
          bardziej jego niz siebie, jak go znam nie zgodzi sie na
          kontrakt 'przyjacielski', relacja sie zamrozi. a najgorsze jest to , ze nie
          moge mu nic zarzucic, jakies wady znalezc, skazy, no nic. czyli nie mial racji
          fromm, jednak chyba teoria dwoch polowek, no sama juz nie wiem.
          • Gość: Fizia Re: dlaczego tak jest ? IP: 57.66.12.* 02.01.02, 13:02
            Czy wolisz wiec kogos ze skaza? Chcesz sie o tym przekonac? Skoro zakochalas
            sie w facecie, to znaczy, ze zwrocil Twoja uwage. A skoro jeszcze jest bez
            skazy i Cie kocha. Na Boga!!! Czego mozna wiecej wymagac??? A moze po prostu w
            ogole ze soba nie rozmawiacie???
            • pixis Re: dlaczego tak jest ? 02.01.02, 13:12
              ale to chyba nie jest tak. nie pije, nie pali, bla, bla - bede z nim szczesliwa.
              kolejnosc powinna byc odwrotna, kocham, a on jest x,y,z - czy mozna cos z nim
              zbudowac?
              zreszta, nie wiem. ale nie chce probowac go jednak, za wszelka cene, etc,
              pokochac, bo to jest jeszcze bardziej nie fair.
              nie wiem co z ta miloscia, ustaje, czy nie ustaje..
              • Gość: Fizia Re: dlaczego tak jest ? IP: 57.66.12.* 02.01.02, 13:29
                Nie wiem, jak to jest. Wiem tylko, ze ludzie to nie zabawki. Jesli natomiast
                zastanawiasz sie nad tym, czy w ogole chcesz z kims byc - prosze bardzo. Mysle,
                ze on Cie nie zmusi do tego, zebys byla z nim. Nikt nie ma takiego prawa. Tylko
                wez pod uwage, ze zycie to nie je bajka. Ze mozesz zalowac - jak go stracisz i
                od innego dostaniesz po tylku - moze byc juz za pozno. Niektorzy musza stracic,
                zeby docenic. Mysle, ze milosc nie przemija - a zakochanie bardzo szybko
                (zakochanie to stan chorobowy - choc bardzo przyjemny). Jesli wiecej Was dzieli
                niz laczy - to moze rozstanie jest rozwiazaniem. Ale jesli duzo Was laczy...
                mysle, ze nie da sie byc caly czas zakochanym (w sensie sciskania w zaladku).
                Wystarczy, ze masz caly czas te osobe w swojej glowie (niekoniecznie zawsze
                pozytywnie) - cokolwiek robisz.
                • pixis Re: dlaczego tak jest ? 02.01.02, 13:36
                  Gość portalu: Fizia napisał(a):
                  > mysle, ze nie da sie byc caly czas zakochanym (w sensie sciskania w zaladku).
                  > Wystarczy, ze masz caly czas te osobe w swojej glowie (niekoniecznie zawsze
                  > pozytywnie) - cokolwiek robisz.

                  wlasnie wlasnie, bardzo dobra definicja - wiec nie mam go w glowie,( tzn obecnie
                  znowu mam, ale z innych powodow, po prostu sie martwie.), ja nie szukam wielkich
                  emocji, nie chodzi o to, ze przestalam sie potykac na chodniku wiec go zostawiam.
                  ale nie mam poczucia 'braterstwa dusz', chociaz nie ukrywam, ze nie mam mgly
                  obaw, ze moze bede zalowac. ale jeszcze bardziej sie boje, ze jesli nie zrobie
                  tego kroku to wtedy dopiero zaczne zalowac. najlepsze rozwody sa przed slubem jak
                  to ktos madry powiedzial.

            • faxio Re: dlaczego tak jest ? 02.01.02, 13:15
              Czy można więcej wymagać?
              O tak. Poczucia, że robi się to co właściwe, że nasze życie toczy się w tym
              kierunku o jaki nam chodzi. I nie sposób tego racjonalnie wytłumaczyć, dlaczego
              akurat bycie z tą konkretną osobą nas nie spełnia. Siedzenie w związku tylko
              dlatego, że obiektywnie rzecz biorąc jest OK to samobójstwo duszy.
              • Gość: Verka Re: dlaczego tak jest ? IP: 194.103.40.* 02.01.02, 13:24
                pixis ja jestem z toba :)

                glowa do gory...
                cudownie jest czuc swoje emocje, dusze itp, nie okradaj siebie z tego!!!
          • Gość: charlie Re: dlaczego tak jest ? IP: 217.11.133.* 02.01.02, 13:07
            Wiesz co ...proszę Cię tylko nie proponuj mu że możecie pozostać na stopie
            przyjacielskiej. To tak jak byś powiedziała że : nie jedzie w podróż do okoła
            świata ale zawssze możesz jechać na mazury. Musisz się zdecydować. Albo z nim
            jesteś albo nie.
            • faxio Re: dlaczego tak jest ? 02.01.02, 13:19
              To wszystko zalezy od tego, na czym ten związek sie opierał.
              Jeżeli zaczął się od przyjażni, zmienił się w coś więcej, a potem ogień wygasł,
              to przyjażn jest możliwa.
              Jeżeli zaczęło się od namiętnosci, na 99% pozostanie urażona duma i koniec
              pieśni.
            • trotula Re: dlaczego tak jest ? - Pixis 02.01.02, 13:25
              Witam,

              mam dokładnie to samo. Już nie kocham, po prostu, to przyszło nagle i bez
              powodu. On jest kochany, czuły, wyrozumiały, itd, i nic mu nie mogę zarzucić.
              Nie mam nikogo innego na oku, zwyczajnie coś się skończyło i nie chcę tego u
              siebie wskrzeszać na siłę. On jeszcze nic nie wie, choć chyba się domyśla.
              Jestem chłodna, zaczynam go trochę lekceważyć, co nie zawsze da się ukryć. A
              jednocześnie czegoś mi szkoda, przeżyliśmy razem trochę, zna mnie jak nikt.
              I tak się męczę, nie wiem, czy odejść, czy tkwić w takim niepełnym związku,
              oszukując jego i siebie.
              Napisz mi, co zrobiłaś i jak się to skończyło.
              • Gość: Fizia Re: dlaczego tak jest ? - Pixis IP: 57.66.12.* 02.01.02, 13:36
                Ja byc moze mam troche za malo doswiadczen - mnie sie cos takiego nie zdarzylo.
                Czasem bywalo chlodno z mojej strony - potem jednak odzywalo. I wcale nie bylo
                mniej pelnie - bylo po prostu inaczej. Byc moze tego nie rozumiem - ale to
                brzmi tak: "odwidzialo mi sie - teraz ide szukac wrazen". Przepraszam, jesli
                kogos urazilam - ale po prostu nie wiem. Nie rozumiem.
              • Gość: charlie Re: dlaczego tak jest ? - Pixis IP: 217.11.133.* 02.01.02, 13:41
                Jesteś po prostu chyba jeszcze smarkulą lub nie kochałas go! To chyba całe
                wytłumaczenie..
                • faxio Re: dlaczego tak jest ? - Pixis 02.01.02, 13:45
                  A jak to stwierdzić, czy kocha się naprawdę, czy nie?
                  Czy próba czasu nie jest najlepsza?
                  Czy bez niej można było stwierdzić, że to nie to?
                  • Gość: charlie Re: dlaczego tak jest ? - Pixis IP: 217.11.133.* 02.01.02, 13:50
                    Próba czasu? To najlepsze wyjście. Musisz wziąć pod uwagę że ta druga strona
                    może tej próby nie przetrzymać
                    • pixis Re: dlaczego tak jest ? - Pixis 02.01.02, 13:52
                      ale tu chyba chodzi o probe czasu w sensie WITH a nie WITHOUT
                      • Gość: charlie Re: dlaczego tak jest ? - Pixis IP: 217.11.133.* 02.01.02, 13:56
                        jeżeli WITH to jak najbardziej próbuj !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                        • faxio Re: dlaczego tak jest ? - Pixis 02.01.02, 14:00
                          Oczywiście, że WITH.
                          Tylko trzeba sie liczyć z tym, że potem możemy usłyszeć ile to
                          lat "ukochany/na" nam poświecił/a, albo na odwrót.
                          Ale inaczej chyba sie nie da.
                          • Gość: charlie Re: dlaczego tak jest ? - Pixis IP: 217.11.133.* 02.01.02, 14:02
                            Jężeli to miłość to zawsze powinno się próbować, nawet jeżeli usłyszymy czasami
                            coś niemiłego.
                            • faxio Re: dlaczego tak jest ? - Pixis 02.01.02, 14:23
                              Może tak, ale za którymś razem to wymaga wielkiej odwagi.
                              Czasami woli sie już nie próbować, pomarzyć trochę i nie spadać na ziemię.
                              Do dzisiaj wspominam niespełniona miłość z podstawówki, nieśmiertelną i
                              niezniszczalną. Nic tego nie zatrze. A związek, który się rozpadł wyrzucam z
                              pamięci. Nie chcę wspominać nawet dobrych chwil, bo zaprowadziły do nikąd.
                              Na następne próby nie mam chęci, ale innych namawiam. Niech próbują, na ile
                              mają sił. W końcu do wytrwałych świat należy.
                              • Gość: Fizia Re: dlaczego tak jest ? - Pixis IP: 57.66.12.* 02.01.02, 14:55
                                No wlasnie - niespelniona.
                • pixis Re: dlaczego tak jest ? - Pixis 02.01.02, 13:47
                  ale upraszczasz.
                • trotula Re: dlaczego tak jest ? -charlie 02.01.02, 20:59
                  A co to ma do rzeczy, czy jestem smarkulą? Może i jestem (mam 20 l.), ale co to
                  zmienia?
                  Ja nie pytam o wytłumaczenie, bo to jest naprawdę bardzo proste: kochałam go, i
                  nagle przestałam. Tylko zastanawiam się, czy odejść teraz, czy przeczekać, bo
                  może znów chemia zadziała i się zakocham ponownie.
    • zdezorientowana Re: dlaczego tak jest ? 03.01.02, 00:25
      Taką sytuację przeżyli znajomi, ona odeszła po 5 latach bycia razem. Zrobiła
      to, bo wiedziała, że kolejnym etapem będzie ślub. To fajny facet, ale ona
      uznała, że on jej nie szanuje (takie różne bzdety życia codziennego, niby
      głupoty, ale na dłuższą metę nie do zaakceptowania). Byl wytrwały, wracali do
      siebie kilka razy. Ale to nie wypaliło, i teraz są podobno na dobre osobno.

      Większość znajomych była po jego stronie. Bo to naprawdę miły, porządny facet,
      ale to był jej wybór. NIe widziała go w roli partnera życiowego, kogoś kto ją
      będzie wspierał.
    • kwieto No wlasnie - dlaczego? 03.01.02, 07:51
      Przeczytalem sobie ten watek, i mam raczej gorzkie przemyslenia:

      Czy na prawde milosc, szczescie musi kojarzyc sie z posiadaniem? (MAM partnera
      - jestem szczesliwy)
      Czy zawsze szczescie jest tozsame z miloscia? Czy nie mozna byc szczesliwym BEZ
      tego jednego partnera, osoby ukochanej?

      Fzia zauwazyla, ze ma sie co prawda w kogo wtulic, ale nie jest szczesliwa.
      Wiec po diabla jeszcze z nim jest????

      Charlie napisal, ze kochac, miec kogos - "tylko to sie liczy". Czy naprawde?
      Czy nie jest tak, ze liczy sie bycie szczesliwym, zadowolonym z siebie, zycia,
      spelnionym? - a to wszystko mozna osiagnac przeciaz bez partnera, tej
      "zyciowej" milosci. Mam tyle samo lat co Charlie. Kiedys wymyslilem sobie, ze
      abym mogl mowic o jakiejkolwiek milosci szczesliwej - musze sie wpierw nauczyc
      zyc ze soba samym, i samemu ze soba byc szczesliwym. I im jestem starszy, tym
      bardziej przy tym pogladzie sie upieram - bo to przenosi kazda ewentualna
      milosc na zupelnie inna plaszczyzne, przydaje jej lekkosci, ulotnosci...
      Choc nie przecze, kazdy ma wlasny sposob na zycie.

      Wszystko kiedys przemija - i nie da sie tego zatrzymac, bo to lapanie wiatru
      garsciami... Po co wiec usilujemy "budowac", "stawiac fundamenty" czegos, co
      jest tak naprawde tylko domkiem z kart?

      Czy naprawde cale zycie sprowadza sie do szukania partnera?
      Brrrr....
      • Gość: charlie Re: No wlasnie - dlaczego? IP: 217.11.133.* 03.01.02, 08:34
        Oczywiście ,że można znależć szczęscie nie mając partnera. Jednak gdy znajdzie
        to szczęście i zrealizjesz swoje plany, to czy nie będzie chciał podzielic sie
        tym z kimś wyjątkowym. Nie mówię tu o przyjacielach. W tym momencie będziesz
        potrzebował właśnie JEJ. Nie wydaje Ci się?
        • kwieto Re: No wlasnie - dlaczego? 03.01.02, 09:38
          Nie wydaje mi sie.

          Od razu wyjasniam - nie chodzi tu o odrzucenie milosci jako takiej.

          Ale wedlug mnie cos takiego jak szczescie nie jest zalezne od ZADNEJ rzeczy
          zewnetrznej, w tym i partnera/partnerki. Mozna byc zebrakiem i czuc sie
          ksieciem, to zalezy tylko od Ciebie.

          Jesli juz chcesz tym szczesciem sie dzielic, musisz je najpierw miec, prawda? A
          jesli szczescie pojawia sie TYLKO w momencie kiedy jestes z kims, to czy nie
          jest tak, ze Ty nie dajesz, a wlasnie bierzesz? Moze stad przyczyna rozstania?
          Ty jestes szczesliwy, owszem - druga strona niekoniecznie...
          • pixis Re: No wlasnie - dlaczego? 03.01.02, 09:47
            kwieto madry czlowiek
            • Gość: zdezorie Re: No wlasnie - dlaczego? IP: *.stok.bial.pl 03.01.02, 10:23
              Przyznaję, że teoria Kwieto, jest do przyjęcia.

              Ludzie porzucają, czy też zdradzają partnerów, gdy nie są z nimi szczęśliwi.
              Ale wydaje mi się, że często odkrywają, że nie ma w danym związku miłości i
              wówczas też odchodzą.
              • kwieto Re: No wlasnie - dlaczego? 03.01.02, 10:26
                To na jedno wychodzi, mi sie natomiast dziwne wydaje zestawienie:
                jest szczescie-nie ma milosci. Czy to mozliwe?
                A moze to szczescie jest tylko jednostronne, albo jest zludzeniem, euforia li
                tylko?
                • zdezorientowana Re: No wlasnie - dlaczego? 03.01.02, 11:07
                  kwieto napisał(a):

                  > To na jedno wychodzi, mi sie natomiast dziwne wydaje zestawienie:
                  > jest szczescie-nie ma milosci. Czy to mozliwe?
                  > A moze to szczescie jest tylko jednostronne, albo jest zludzeniem, euforia li
                  > tylko?
                  A czy szczęście nie moze być stanem spokoju, harmonii, bezpieczeństwa? Mimo, że
                  się kogoś nie kocha.

                  • kwieto Re: No wlasnie - dlaczego? 03.01.02, 11:12
                    Oj moze, oczywiscie ze moze, sam to przeciez twierdze.
                    Ale chodzi mi o to, ze dziwne jest to w momencie gdy jestes z kims para - ze
                    "kochacie sie, ale nie jestescie ze soba szczesliwi", albo "nie kochacie sie,
                    ale jestescie szczesliwi" - czy taki uklad w duecie jest mozliwy? Nie dwa
                    osobne szczescia, ale jedno wspolne?
                    • zdezorientowana Re: No wlasnie - dlaczego? 03.01.02, 12:20
                      kwieto napisał(a):

                      > Oj moze, oczywiscie ze moze, sam to przeciez twierdze.
                      > Ale chodzi mi o to, ze dziwne jest to w momencie gdy jestes z kims para - ze
                      > "kochacie sie, ale nie jestescie ze soba szczesliwi", albo "nie kochacie sie,
                      > ale jestescie szczesliwi" - czy taki uklad w duecie jest mozliwy? Nie dwa
                      > osobne szczescia, ale jedno wspolne?

                      Moi rodzice kochali się, ale nie byli ze soba szczęśliwi. To taki przykład z
                      mojego otoczenia.

                      Idealnie byłoby kochać i być szczęśliwym,:)
                      • kwieto Re: No wlasnie - dlaczego? 03.01.02, 12:51
                        A jestes pewna, ze oni sie kochali? Moze mamy rozne definicje milosci. Dla mnie
                        milosc to czulosc, bliskosc, taka "ciepla obecnosc" - myslisz ze mozna takie
                        cos uprawiac i nie byc szczesliwym ze soba? Dziwne... Opowiedz o nich wiecej?
          • Gość: charlie Re: No wlasnie - dlaczego? IP: 217.11.133.* 03.01.02, 10:23
            Nie..nie..Chcę wyjaśnic to..Nie mówię o braniu i nie dawaniu nic zamian.
            Chciałem tylko powiedzieć że gdy osiągnąłem własne szczęście i jestem z życia
            zadowolony i mam dużo do zaoferowania drugiej stronie to w tym momencie trzeba
            miec tego kogoś. Nie jest ta osoba potrzebna tylko by być samemu szczęśliwym (
            to samolubstwo)ale by dzielić się z nią tym co udało Ci się osiągnąć. Nie wiem
            czy mnie rozumiesz??
            • kwieto Re: No wlasnie - dlaczego? 03.01.02, 10:29
              Rozumiem i nie rozumiem jednoczesnie.

              Bo przeciez to Twoje zycie. Dlaczego ciagle (widzi sie to w Twoich postach)
              ustawiasz to swoje zycie pod model zycia we dwoje? Czy na pewno chodzi tu o
              milosc i dzielenie sie? A nie mozesz sie dzielic z przyjaciolmi, czy ludzmi
              spotkanymi na ulicy? Jesli nie - to moze nie chodzi tu o dzielenie sie
              szczesciem a cos innego? Kazdy zawsze twierdzi, ze on to taki altruista, chce
              cudzego szczescia, dzielenia sie... Mi sie zawsze wydawalo, ze ja to jestem
              dobry i wspanialy, niestety w ktoryms momencie rzeczywistosc okazala sie
              drastycznie inna...
              • faxio Re: No wlasnie - dlaczego? 03.01.02, 11:18
                Moje "życiowe doświadczenia" doprowadziły do tych samych wniosków co Kwieto.
                Tylko dlaczego Kwieto dziwi sie szczęściu bez miłości (rozumiem, że chodzi o
                miłość dwojga ludzi). Czy to nie jest w sprzeczności z twierdzeniem, że w/wym
                miłość nie jest do szczęścia niezbędna. Wszak szczęście jest w nas.
                • kwieto Re: No wlasnie - dlaczego? 03.01.02, 11:28
                  kwieto juz odpowiadal na to pytanie powyzej. nie chodzi tu o szczescie
                  prywatne, tylko szczescie duetu. To znaczy - czy mozna byc szczesliwymi z
                  wzajemnych relacji zwiazku, pary (nie swoimi wlasnymi szczesciami) i sie nie
                  kochac? Albo odwrotnie?

                  Ale tak czy siak - aby stworzyc to szczescie wspolne, trzeba dysponowac swoim
                  wlasnym...
              • Gość: charlie Re: No wlasnie - dlaczego? IP: 217.11.133.* 03.01.02, 11:30
                Dlaczego ciagle ustawiam swoje zycie pod model zycia we dwoje? To
                proste...człowiek nie jest stworzony by byc sam! Mam wiele przyjaciół, ale to
                nie do końca jest to czego szukam.
                • pixis Re: No wlasnie - dlaczego? 03.01.02, 11:36
                  wydaje mi sie, ze wszystko zalezy od tego, jaka ktos ma wizje swojego zycia. sa
                  osoby w zwiazkach od wczesnego liceum i jesli to nawet nie byla jedna osoba, to
                  przerwy pomiedzy, czyli tzw singlowanie, bylo bardzo okazjonalne. i dla nich
                  nie jest to naturalny stan. a sa tez tacy, ktorzy czasami byli z kims, ale
                  zazwyczaj jednak dobrze sobie radzili w "pojedynke". chodzi o punkt widzenia.
                • kwieto Re: No wlasnie - dlaczego? 03.01.02, 11:42
                  No dobrze, ale co jesli nie znajdziesz nikogo interesujacego przez rok, dwa
                  lata, trzy lata? Zaczniesz rozpaczac, wpadniesz w depresje?

                  Bycie razem to jedno, a umiejetnosc zycia samodzielnego, to zupelnie inna
                  sprawa. Ale - jesli nie potrafie byc sam, nawet przez krotki okres, sprawia mi
                  taka sytuacja bol, cierpienie - to czy na pewno ze mna wszystko w porzadku?
                  • faxio Re: No wlasnie - dlaczego? 03.01.02, 11:51
                    Myślę, że para może być szczęśliwa bez miłości w znaczeniu "namiętna
                    fascynacja", pod warunkiem, że oboje mają podobny pogląd na życie. Ich "miłość"
                    ma wtedy wymiar przyjaźni i zaufania, niczego im nie brakuje chociaż żadne z
                    nich nie powie, że jest zakochane. Są razem i czują, że to jest to. To może być
                    trwalsze niż chwilowe zauroczenie. I wtedy nawet jeżeli jednego "poniesie"
                    gdzieś w bok, to zapewne i tak wróci, a druga strona to zaakceptuje, bo czując
                    wewnetrzną więź - zrozumie. W takim związku nie ma "uwieszania" się, każdy żyje
                    swoim życiem, a jednak razem. Właściwie dochodzę do wniosku, że to jest związek
                    idealny.
                    • kwieto Re: No wlasnie - dlaczego? 03.01.02, 12:02
                      No i wlasnie o czyms takim ja pisze - nie o namietniosci, zauroczeniu, ale
                      milosci. (czyli czyms co jest juz spokojniejsze, niekoniecznie zarzaco sie-
                      palace)

                      No ale i szczescia nie utozsamiam z euforia, ale raczej z "radoscia bycia".
                      Wiec - czy mozna czerpac radosc z bycia razem - nie kochajac sie? moze gdy jest
                      namietnosc - ale wtedy tez na stosunkowo krotko...
                      • zdezorientowana Re: No wlasnie - dlaczego? 03.01.02, 12:32
                        kwieto napisał(a):

                        > > No ale i szczescia nie utozsamiam z euforia, ale raczej z "radoscia bycia".
                        > Wiec - czy mozna czerpac radosc z bycia razem - nie kochajac sie?

                        Można, bo nie każdy potrafi być szczęśliwym singlem. Często jest to decyzja
                        życiowa, gdy się chce założyć rodzinę i mieć dzieci.
                  • Gość: Verka Re: No wlasnie - dlaczego? IP: 194.103.40.* 03.01.02, 11:57
                    bycie samemu lub nie, to kwestia powolnia zyciowego... trzeba zyc tak, aby byc szczesliwym, trzeba
                    szukac tego co ci to szczescie przyniesie ...

                    jesli cierpisz, bo nie masz tego co chcialbys to nie znaczy ze jestes nienormalny.
                    tak samo jest z zyciem z kims. jesli potrzebujesz kogos to znaczy ze tak jestes skonsuowany
                    wewnetrznie i nie ma co sie na sile zmianiac i wmawiac sobie ze samemu jest tak fajnie. trzeba zyc w
                    zgodzie ze swoa natura... tadam !
                    • kwieto Re: No wlasnie - dlaczego? 03.01.02, 12:08
                      I tak i nie. To znaczy: dziwie sie ludziom ktorzy dzialaja na zasadzie -
                      "wszystko jedno z kim, byle z kims". Takich, co to gdy miesiac sa sami,
                      zaczynaja cierpiec, mowic, ze zycie jest beznadziejne, do dupy i inne takie.

                      Naprawde, (w moim przypadku w kazdym razie), gdy jest Ci dobrze ze soba samym -
                      dopiero wtedy milosc nabiera smaczku :")))

                      Nie chodzi o to, aby pojsc do klasztoru, chodzi o zmiane perspektywy. Bo jesli
                      zadasz sobie pytanie, czego szukasz w milosci, ze nie mozesz sie bez niej
                      obejsc nawet na chwilke - dosc czesto wychodza wcale nie takie piekne sprawy...

                      • Gość: Verka Re: No wlasnie - dlaczego? IP: 194.103.40.* 03.01.02, 12:16
                        w gruncie rzeczy uwazam ze ... masz racje :)

                        kiedy jestem sama to mi nie jest zle... mam swoje gory, narty, lyzwy, film, ksiazke ... mam co z soba
                        zrobic. kiedy jestem z kims jest dobrze, moze nawet lepiej, bo moge sie dzielic tym co mam.

                        ale to ja taka samosia jestem!! sa jednak ludzie ktorzy wszytsko stawiaja na jedna karte - ma relacje z
                        jedna osoba. i albo sa szczesliwi albo makabrycznie nieszczewliwi. nie lubie takiego modelu, ale on
                        istnieje i trzeba jakos i z nim wspolzyc, bowiem to moze byc twoj przyjaciel ...

                        czy nie?
                        oj gubie sie ;()
                        • Gość: charlie Re: No wlasnie - dlaczego? IP: 217.11.133.* 03.01.02, 12:27
                          Tu nie chodzi o stawianie wszystkiego na jedną karte. Czy naprawdę jest Wam
                          dobrze samym? Nigdy nie pojawia sie żadna refleksja, typu, znowu jestem sam/a.
                          Napewno takie oczucia nie są Ci obce.
                          • kwieto Re: No wlasnie - dlaczego? 03.01.02, 12:34
                            Powiem tak - nie byly obce, ale juz sa. A w kazdym razie nie maja wydzwieku
                            negatywnego. No jestem sam - i co z tego? Czy zle jest byc samemu? Nie wiem, mi
                            jest ze soba samym dobrze. Ciesze sie soba i swoim zyciem - czego mam chciec
                            wiecej? Jesli pojawi sie milosc (i chyba sie pojawia zreszta), to wtedy zanurze
                            sie w niej z rozkosza, ale nie mam zamiaru rozpaczac, kiedy jej nie ma, ani
                            biegac od jednej dziewczyny do drugiej, pytajac ktora mnie wreszcie pokocha...

                            Narzekac z powodu braku partnera, to tak jak narzekac na to, ze pada deszcz -
                            raz jest, raz nie ma...
                          • zdezorientowana Re: No wlasnie - dlaczego? 03.01.02, 12:37
                            Gość portalu: charlie napisał(a):

                            > Tu nie chodzi o stawianie wszystkiego na jedną karte. Czy naprawdę jest Wam
                            > dobrze samym? Nigdy nie pojawia sie żadna refleksja, typu, znowu jestem sam/a.
                            > Napewno takie oczucia nie są Ci obce.

                            Mi nie jest dobrze samej, ale nie zamierzam być z byle kim. Myślę tak mając 26
                            lat, ale pewnie w pewnym wieku samotność zacznie być nie do zniesienia.
                        • kwieto Re: No wlasnie - dlaczego? 03.01.02, 12:30
                          Oczywiscie - w koncu kazdy jest inny.

                          Sek w tym, ze jesli chodzi o dawanie z siebie (argument tych co to nie potrafia
                          zyc bez pary) - mozna uprawiac na 1000 sposobow poza miloscia w zwiazku. Wiec
                          to nie jest argument, przynajmniej dla mnie

                          Natomiast sam kiedys uwazalem, ze para jest mi koniecznie do szczescia
                          potrzebna - i wiem co za tym moze stac - leki, kompleksy, strach przed
                          zmierzeniem sie z samym soba (a kiedy jest sie samemu, to ma sie duuuzo czasu
                          na przemyslenia) - bedac w parze mozna to wszystko odsunac na bok, ignorowac...

                          Tylko, czy to jest metoda? A co w momencie gdy zwiazek sie konczy, (a konczy
                          sie zawsze, predzej czy pozniej, chociazby smiercia partnera ze starosci). A i
                          w takim zwiazku na pewnym etapie ten czas na spojrzenie sobie w twarz tez sie
                          pojawia... Dlatego jestem zdecydowanym zwolennikiem zasady - naucz sie zyc
                          samemu, byc szczesliwym ze soba, kochac siebie samego - a dopiero wtedy
                          zabieraj sie do kochania i uszczesliwiania drugiej osoby.

                          Stad moje watpliwosci...
                          • Gość: charlie Re: No wlasnie - dlaczego? IP: 217.11.133.* 03.01.02, 12:39
                            Ciekawe czy wiesz co to miłość? Zapewne tak....więc mój argutment jest
                            taki...lepiej żyć z kimś( nie byle kim)i stracić tego kogoś( z jakiejkolwiek
                            przyczyny), niż żyć samemu cały czas.
                            • zdezorientowana Re: No wlasnie - dlaczego? 03.01.02, 12:48
                              Zgadzam z Charlie'm, kto nie ryzykuje nie żyje.
                            • kwieto Re: No wlasnie - dlaczego? 03.01.02, 12:49
                              I tak i nie. a nie mozesz potraktowac tego bez kategoryzowania na "lepsze" i
                              "gorsze"?

                              Ani samemu lepiej, ani z kims. Inaczej, zgoda. Ale czy lepiej? nie, sprobowalem
                              i tego i tego. Nawet mi akurat chyba bylo tak samo zle w obu przypadkach, hihi

                              Mi jest wszystko jedno. Naprawde! Nie oznacza to siedzenia i gapienia sie w
                              sufit. Ale nie mam zamiaru rozpaczac, jesli jakis zwiazek sie nie uda - zyje
                              sobie dalej, rozgladam sie, ale nie szukam milosci - nie biegam na chaty
                              towarzyskie, nie chodze do barow dla samotnych - nie czuje sie z tego powodu
                              nijak przybity. To troche tak jak z wyjazdem na narty (zima akurat) - narty sa
                              swietne, wspaniale i tak dalej - ale jesli w tym sezonie nie wyjade - czy
                              naprawde stanie sie cos wielkiego? Nic, zycie toczy sie dalej...
                              • Gość: charlie Re: No wlasnie - dlaczego? IP: 217.11.133.* 03.01.02, 12:55
                                Narty Narty Narty Narty - wspaniała super sprawa - lekarstwo na wszystko!!
                                Co do związków...to jak bedziesz z kimś długo ( powiedzmy około 3 4 lat) to
                                dopiero możesz mówic o psychicznym dołku.
                                Chaty towarzyskie, bary dla samotnych - są bo widocznie ktoś tam zagląda i ich
                                potrzebuje, nie pomyślałeś?? Osobiście uważam że nie jest to dobry sposób ale
                                niektórzy napradę potrzebują wszelkich sposobów
                                • Gość: kwieto Re: No wlasnie - dlaczego? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.01.02, 13:11
                                  W porzadku. Ale ja preferuje rozwiazania bardziej skuteczne - to znaczy nie mam
                                  ochoty lapac dolkow po kazdym nieudanym zwiazku. Dlatego wolalem zmienic
                                  perspektywe. Zajalem sie cieszeniem z codziennego zycia (obojetnie czy w parze
                                  czy nie), a miloscia zajmowac sie jako swego rodzaju dodatkiem. Oczywiscie,
                                  jesli pojawia sie ktos interesujacy - to warto ryzykowac, starac sie, umawiac
                                  na randki... ale jesli sie nie pojawia? To mam lykac tabletki
                                  przeciwdepresyjne? Jakos mi to nie odpowiada. Wiec postaralem sie o to aby
                                  solidnie wesprzec sie w swoich wlasnych posadach, nauczyc sie byc zadowolonym
                                  na codzien - nawet jesli rzucila mnie dziewczyna, stracilem prace, pogryzl pies
                                  sasiadow, wlasciciel wywalil z wynajmowanego mieszkania... To wszystko to sa
                                  tylko okolicznosci swiata. Traktuje to wlasnie tak jak padajacy deszcz. Czy
                                  pytales kiedy,s z pretensja do swiata, dlaczego deszcz pada, albo dlaczego
                                  wieje wiatr? Pewnie nie, traktujesz to jako cos co sie po prostu przydaza.. no
                                  i milosc to tez jest cos, co sie "przydaza". I chocbys nie wiem jak za nia
                                  gonil - jest kaprysna i bedzie uciekac. Po co wiec gonic?
                                • pixis Re: No wlasnie - dlaczego? 03.01.02, 13:15
                                  zeby nie spekulowac i bic piany 'co tez mi sie nie wydaje', moge powiedziec,
                                  jak sprawa wyglada w moim zyciu. teraz, bedac u progu ponownego bycia alone
                                  [bilans jest u mnie taki, ze dluzej bywalam sama niz z kims] czekam na to z
                                  ulga. i moze to dlatego, ze nie-za-bardzo mi sie udalo ostatnio, ale moze tez z
                                  wygody. bo latwiej byc samemu, mniej problemow, bardziej z wiatrem. jedyny
                                  strupek to brak drugiej polowki, ale generalnie wolnosc ma swoj urok. tylko czy
                                  o to chodzi zeby bylo z gorki..
                                  chyba wlasnie nie :)
                                  • Gość: charlie Re: No wlasnie - dlaczego? IP: 217.11.133.* 03.01.02, 13:43
                                    myslę że wszyscy mamy rację. Każdy z punktu swojego widzenia i z perpektywy
                                    swoich doświadczeń. Napewno dobrze jest być samemu i ma to wiele dobrych stron,
                                    dobrze jest też być z kimś bo również jest wiele wspaniałych stron. Mimo
                                    wszystko uważam że bycie z kimś jest lepsze.
                                    • Gość: Verka Re: No wlasnie - dlaczego? IP: 194.103.40.* 03.01.02, 14:27
                                      cieszmy sie z tego co mamy. nie robmy nic na sile.
                                      kiedy szukamy, to nie bierzmy cokolwiek znajdziemy. nie szukajmy tego czego tak naprawde nie ma.

                                      taka konkluzja :)
                                      • Gość: charlie Re: No wlasnie - dlaczego? IP: 217.11.133.* 03.01.02, 14:35
                                        Piękna konkluzja !!!!!!!!!!!!!
                                        ..pozwolę tylko dodać dwa słowa do zdania VERKA........nie szukajmy tego czego
                                        tak naprawde nie ma, ale szukajmy stale!
                                • Gość: Luiza Re: No wlasnie - dlaczego? IP: 217.153.32.* 03.01.02, 14:26
                                  Ja juz o tym pisalam, ale chyba sie nie wyslalo. Komputer to taka dziwna sprawa.
                                  To tak, gdyby jednak moj post sie odnalazl.

                                  A teraz do rzeczy. Narty sa boskie, kazdy zreszta wysilek fizyczny (zajmuje
                                  umysl, poprawia krazenie, nastroj itd. wiec wywoluje zadowolenie).
                                  Poczucie szczescia zas ma sie rzeczywiscie w sobie (tu zgadzam sie z kwieto).
                                  Ale zeby je miec, to trzeba go w ogole doswiadczyc (np.w dziecinstwie), czyli
                                  trzeba dorastac w takim poczuciu. Albo mozna sie tego nauczyc (np.od kogos) - a
                                  ze takie przekonanie jest powszechne, to szukamy tego spersonalizowanego klucza
                                  do szczescia. Jest tez inny sposob, nauczyc sie samemu odczuwac szczescie
                                  poprzez doswiadczenia (niekoniecznie najlepsze), bo wtedy z perspektywy tych
                                  doswiadczen zawsze sie czujemy szczesliwi.

    • Gość: faxio Re: dlaczego tak jest ? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 03.01.02, 14:15
      Całkowicie popieram Kwieto. To nie jest "lepsze" ani "gorsze". To jest "inne" i
      już.
      A bycie we dwoje wbija nam się w głowy na każdym kroku.
      Prawie nie ma filmu bez namiętnego pocałunku, czy to kryminał, czy dramat, czy
      wojenny. Zawsze watek miłosny. W każdej bajce królewna znajduje królewicza.
      Kościół nawołuje do zwiazku sakramentalnego z tą jedyna wybrana osobą.
      Nic dziwnego, że młodym ludziom wydaje się, że to jedyny sposób na życie, czy
      wręcz obowiązek. Naprawdę trzeba nieco dojrzałości emocjonalnej, żeby
      zrozumiec, że to niekoniecznie o to chodzi.
      Może to wszystko wynika tylko z popędu zachowania gatunku. Szukamy samca, czy
      samiczki instynktownie, a że rozum mówi, że dziecko niekoniecznie to juz takie
      ludzkie nieszczęście.
      Dla zwierząt chyba ta sprawa jest prostsza.
      • Gość: Verka Re: dlaczego tak jest ? IP: 194.103.40.* 03.01.02, 14:33
        moze otworzymy stowarzyszenie singlow...
        bedziemy sie wymieniac doswiadczeniami, zainteresowaniami itp

        o wszytskim co mozna robic samemu ;)

        ps/ chyba pojde sobie sama do kina
        • mariposa socjalizacja 03.01.02, 22:35
          nie ulega watpliwosci ze nikt z nas nie zyje w izolacji. ludzkosc "wypracowala"
          sobie pewne schematy, ktore w krokim okresie (powiedzmy kilku pokolen) sa const.
          nie ma sie wiec co obrazac, ze nasi pradziadkowie, dziadkowie, rodzice zyli
          parami. byc moze nasze wnuki juz nie beda. albo, jak glosza pewne naukowe
          teorie beda "seryjnymi monogamistami", albo homoseksualistami [(kto moze
          przewidzieckrete sciezki ewolucji ;-) ) tak BTW zastanawialiscie sie czasem ,
          dlaczego jedna jaszczurka byla szczesliwa jaszczurka, a druga postanowila
          odgryzc sobie ogon i zostac zaba?].
          reasumujac, tak jak nic nie poradzimy na to, ze sie w XX wieku urodzilismy, tak
          nie ma co zaprzeczac teorii grawitacji czyli przyciagania sie cial.
    • Gość: claire Re: dlaczego tak jest ? IP: 217.99.1.* 03.01.02, 22:47
      charlie ona, czy charlie on?

      Dlatego tak jest że wszystko przemija, WSZYSTKO. Nie ma nic trwałego, a już na
      pewno nie związki, hehe, chciałoby się tak przeciwko naturze, nie?
      Ale nie ma tak łatwo.
      Jedyne pocieszenie to że ten smutek po rozstaniu, to zaskoczenie, ten nockout
      też przeminie i znowu zakwitną kwiatki i zaśpiewają ptaszki...
      A jak się to wie to wtedy można cieszyć się każdą chwilą maksymalnie, w każdym
      calu. Och jaka jestem nieszczęsliwa, och on mnie porzucił, ach on wolał inna,
      och ja biedna, gorsza, łzy i czerwony nochal od płaczu...


      • Gość: onnanohi Kwieto IP: *.devs.futuro.pl 03.01.02, 23:19
        I wreszcie, nareszcie okazało się, że w sprawie podejścia do miłości i życia z
        nią i bez niej zgadzam się z Tobą prawie w 100% :) - z czego się cieszę.
        Otóż - gdzieś tu już pisałam, że dla mnie życie w pojedynkę jest do dupy. Chcę
        to teraz rozwinąć:
        1. życiu w pojedynkę nie przeciwstawiam życia z byle kim, co się akurat nawinął
        pod rękę, tylko z właściwym i kochanym / kochającym mężczyzną
        2. Zycie - może uściślę - MOJE życie w pojedynkę W PORÓWNANIU z moim obecnym
        życiem we dwoje było do dupy. Bo teraz jest idealnie
        3. Dłuugo byłam sama. I przez jakiś czas nieszczęśliwa TYLKO z tego powodu, że
        jestem sama. Ale zaczęło mnie to strasznie złościć - to, o czym juz tyle razy
        pisałeś, Kwieto - to, że moje samopoczucie zależy od kogoś / czegoś, czego
        właśnie w tym momencie nie ma i na co - tak uważałam - nie mam wpływu.

        Ach, zmęczyłam się, w każdym razie podsumowując - teraz jestem szczęśliwa, a
        przedtem byłam prawie szczęsliwa

        Pozdrawiam
        Onnanohicińska
        • mariposa Re: Kwieto 03.01.02, 23:32
          wiecie, jaki dzban robi najwiecej halasu?

          PUSTY!!!
          • Gość: onnanohi Re: Kwieto IP: *.devs.futuro.pl 03.01.02, 23:34
            A mozna prosić po polsku. bo nie rozumiem :(
            • Gość: claire Re: Kwieto IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.01.02, 23:36
              No właśnie kto jest dzbanem?

              A do tego pustym?
              • mariposa dzbanki, dzwonki, pierscionki... ;-) 03.01.02, 23:42
                sorry, przypomnialo mi sie to powiedzenie, moze zreszta bylo o dzwonach,
                spodobalo mi sie kiedys, a nie bardzo mialam do ktorego watku przyczepic no i
                losowo padlo na ten... ;-)
                • Gość: onnanohi Hmmmm IP: *.devs.futuro.pl 03.01.02, 23:45
                  A mi sie po prostu przykro zrobiło ...
                  • Gość: mariposa Re: Hmmmm IP: *.biz.mindspring.com 04.01.02, 01:51
                    Gość portalu: onnanohi napisał(a):

                    > A mi sie po prostu przykro zrobiło ...
                    ojej, nie chcialam!!!!

                    czasem tylko osoby krzyczace o tym jakie sa szczesliwe przypominaja mi male
                    dziecko, ktore nabilo sobie guza biegajac boso po podlodze, choc mama ostrzegala,
                    ze moze sie poslizgnac, a teraz stoi zaciskajac zeby i hamujac lzy i mowi, ze
                    wcale go nie boli...

                    jesli wiesz, co chce powiedziec... ;-)

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka