Dodaj do ulubionych

jestem w kropce- co robic?

03.04.08, 09:22
to bedzie historia mojego dlugiego zwiazku :)

jestesmy razem juz prawie 6.5 roku, generalizujac- jest niezle, nadal swietnie
nam sie spedza czas, kochamy sie, robimy mase rzeczy wspolnie
ale
nie mieszkamy razem / mamy po 27 lat/, po krotkim kryzysie na jesieni zeszlego
roku stwierdzilismy, ze nasz zwiazek troszke zardzewial i trzeba go pchnac na
nowe tory- postanowilismy, ze zamieszkamy ze soba, w przyszlym roku sie
pobiezemy i postaramy o dziecko
ale wlasnie wczoraj uswiadomilam sobie, ze on do tego nie dorosl, nie
dojrzal; on jest strasznie dziecinny- nie musi byc odpowiedzialny, bo takie ma
zycie, ja natomiast - zmuszona przez sytuacje zyciowa- musze sama dbac o siebie
i zaczelismy rozmawiac
dowiedzialam sie strasznych rzeczy: ze obiecuje te wszystkie wydarzenia ze
wzgledu na mnie, ze gdyby nie ja /w sensie- gdybym byla mlodsza/ to nie
planowalby slubu i dzieci, poczekalby do 30tki, bo nie dorosl
a ja nie chce czekac, ja od lat marze o rodzinie / moze dlatego, ze boje sie
samotnosci, mam mala rodzine/, boje sie, ze dziecko urodzone po 30tce moze byc
chore / wiem, wiem- ciemnogrod, teraz tyle kobiet rodzi po 30, a nawet po 40 i
nic sie nie dzieje- ale ja mam takiego pecha, ze m nie akurat to spotka :)/
zreszta boje sie, ze on nigdy nie dojrzeje, ze to nie przyjdzie z czasem
on mowi, ze obecnie rzecza, ktora chce zrobic napewno, jest wspolne
zamieszkanie / chociaz to jest pocieszajace :)/, a potem sie zobaczy
a czas plynie, niedlugo bede miala 28 urodziny, czuje, ze sie starzeje, ze
czas ucieka, wszystkie moje kolezanki powychodzily za maz, maja
dzieci............tylko ja nie
/ jasne, ze jest to zapewne jakis czynnik wewnetrznego nacisku, porownuje sie
z nimi i wychodzi, ze nic nie mam/
nie jestem szczesliwa, bo moje marzenia nie moga sie spelnic, bo wiem, ze on
planuje slub tylko po to, zeby mnie nie stracic, a nie dlatego, ze tego chce /
wcale nie jest to fajna swiadomosc!/
kocham go i boje sie, ze jesli odejde to nie tylko przekresle ponad 6 lat
wspolnego zycia / chociaz gdybym wczesniej wiedziala, ze to tyle bedzie trwac
bez zmian i konkretow, to nie wiem, czy bym na to pozwolila/; boje sie, ze
strace najlepszego przyjaciela, czlowieka, ktory mnie zna najlepiej na
swiecie, jedyna / sic!/ podpore..........i przede wszystkim kogos, kogo kocham
nad zycie

ostatnio roznie miedzy nami jest- on ma nowa prace, troszke dojrzal / ale
tylko troszke :)/, ma nowe obowiazki, czesciej jest zmeczony, mniej czasu
poswieca mi- wiem, tak wyglada wspolne zycie, raz jest lepiej, raz gorzej, a
ja sie troche nad soba uzalam- ale ciezko mi strasznie, bo w obecnym stanie
nie jestem szczesliwa, a nie wiem, czy bylabym, gdybym odeszla / zreszta
uwazam, ze juz jestem tak stara, ze nikogo juz nie poznam, bo wszyscy sa
pozajmowani :)/

co o tym sadzicie?

Obserwuj wątek
    • mruff Re: jestem w kropce- co robic? 03.04.08, 09:54
      W ramach pociechy nie Ty jedna borykasz się z takimi rozterkami

      W Twoim poście rzuciło mi się w oczy powtarzający czasownik BOJĘ SIĘ
      Każdy ma jakieś obawy o jutro
      Sęk w tym żeby nie zdominowały naszego życia
      Mężczyźni dojrzewają wolniej niż kobiety
      27 letnia kobieta nie jest stara:)
      Ale to czas biologiczny kobiety
      Odzywa się w Tobie ten zegar i ciężko będzie go stłamsić
      Ale znacie się dość sporo, szkoda to niszczyć
      Wiem,że Twoje rówieśnice wychodzą za mąż, rodzą dzieci
      Ale zawsze znajdą się ludzie z bardziej i z mniej poukładanym życiem
      Obserwuj otoczenie ale nie porównuj się do niego

      W kwestii ślubu-myślę, że niewielki % facetów odczuwa silne
      pragnienie ślubu z "wnętrza"
      Myślę,że większość mężczyzn robi to dla kobiety, bo ONA chce i chyba
      należy to docenić. Tak wynika z moich obserwacji znajomych.





    • friendii poczucie własnej wartości 03.04.08, 14:06
      Masz deficyt poczucia własnej wartosci i uważasz, że rzeczy
      zewnetrzne (ślub, dziecko np.) poprawią ci samopoczucie, dadzą
      twojemu zyciu pełnię. To mogłyby być jakieś kompletnie inne rzeczy
      zresztą, do których byś dążyła, np. sportowy samochód.

      Zastanów się co będzie, gdy wasz ślub wypadnie w paskudny, deszczowy
      dzień, a dziecko okaże się mało zdolne. Wtedy pewnie uznasz, że do
      szczęścia niezbędna wam jest budowa domu, a potem działki, a potem
      wyjazdy na wakacje, albo że dziecko musi się zmienić - i tak aż do
      śmierci za czyms będziesz gonić.

      Alternatywa?
      Niestety, zawsze i dla wszystkich taka sama - ciężka, żmudna, często
      bolesna praca nad sobą.
      Dziecko - zastanów się, czy ono aby nie jest ci potrzebne raczej
      dlatego, byś mogła się zrealizować w społecznych rolach: jako żona,
      matka - przecież taka osoba jest z natury "lepsza" od panny żyjącej
      w nieustabilizowanym związku :)
      Miej empatię dla swojego przyszłego dziecka i popracuj nad soba nim
      sprowadzisz je na ten świat
    • solaris_38 Re: jestem w kropce- co robic? 04.04.08, 00:34
      wex sobie dzień wolny
      wykąp się i namasć olejkami
      idź w piękne spokojne miejsce
      zrelaksuj się

      posłuchaj swojego serca

      i idź jego ścieżką


      to sa niezwykle ważne wybory
    • pjd1 Re: jestem w kropce- co robic? 04.04.08, 05:02
      ludzie - w tym mężczyźni, dojrzewają do sytuacji..
    • leda16 Re: jestem w kropce- co robic? 04.04.08, 07:04
      Cóż, ja przypuszczam, że dziecinna jesteś raczej Ty, skoro uważasz, że:
      a/27 letni facet będzie jeszcze dojrzewał, ( a w ogóle, co rozumiesz przez to pojęcie?)
      b/On chce się żenić, bo Cię kocha, a A ty chcesz, żeby motywacją ślubu było rozmnażanie, czyli jak najszybsze ubranie go w pieluchy, wrzaski dzieciaka po nocach, utrzymanie rodziny i Twój urlop wychowawczy. Oczywiście Twojej zapewne ślicznej główki nie zaprząta troska o utrzymanie rodziny, ani słowa nie piszesz o tym, ile On zarabia, ile kosztuje wynajęcie mieszkania, wyrażasz jeszcze pretensje, że "musisz sama dbać o siebie" ;). Przepraszam, a kto Twoim zdaniem w XXI wieku ma dbać o dorosłą,prawie 30 letnią kobietę i być
      za nią odpowiedzialny?! Zakochany frajer, mąż??? Póki nie zrozumiesz, że każdy człowiek po ukończeniu 18 lat staje sie odpowiedzialny za siebie i ma obowiązek sam dbać o własne interesy, będziesz infantylna jak 16-to letnia dzierlatka. Sama wymagając "opieki" nie sprostasz ani roli żony ani tym bardziej matki, bo to do Twoich obowiązków będzie należeć opieka nad domem i dzieckiem.
      Instynkt macierzyński jest rzeczą jak najbardziej normalną, ale Ty roisz, że ślub i dziecko to tylko środki dla podniesienia własnego poczucia wartości i odnoszę wrażenie, że również plaster na nudę oraz "kryzysy" z powodu których już zaczyna trzeszczeć w szwach Wasz związek. Zamieszkanie razem tylko ten problem pogłębi. A czy jesteś przygotowana na fakt, iż nawet dziecko urodzone w 20 r. życia może być chore,w 27 roku życia też, bo natura nie wybiera.Pewien procent pewności dają przedślubne badania genetyczne, ale to obowiązek moralny w społeczności żydowskiej. Tam żadna para nie leci do ślubu licząc, że "jakoś to będzie". Oczywiście nie zastanawiasz się też ani chwili, czy ten - w Twojej ocenie "dziecinny" mężczyzna, udźwignie taki ciężar, ciężar uszkodzonego genetycznie dziecka. Ty nie udźwigniesz na pewno, skoro już wyrażasz pretensje, że musisz "sama" dbać o siebie, jak również lęk iż szukanie bardziej dojrzałego do roli ojca partnera skończy się Twoją samotnością. O to, że swoim egoistycznym, asekuracyjnym,cwaniackim nastawieniem spieprzysz życie dziecku wybierając na ojca "strasznie dziecinnego, nieodpowiedzialnego, niedojrzałego" faceta, też się nie martwisz. Byle bilans Twoich sukcesów cudzym kosztem był dodatni. I komu chcesz wmawiać swoją dojrzałość?
      • mruff Re: leda... 04.04.08, 07:13
        Leda, co Cię tak ostro wzięło?
        Dziewczyna ma rozterki, bo sprawa dotyczy ważnej decyzji życiowej.
        Pisesz
        >A czy jesteś przygotowana na fakt, iż nawet dziecko urodzone w 20
        >r. życia może być chore,w 27 roku życia też, bo natura nie wybiera

        Leda myślę,że żadna kobieta nie jest na to przygotowana.
        • leda16 Re: leda... 08.04.08, 22:51
          Leda myślę,że żadna kobieta nie jest na to przygotowana.

          A powinna. To oczywiście nie znaczy, że nastawia się na najgorszą alternatywę, jednak musi być wystarczajaco dojrzała, by znieść taki cios od losu. Czasem jak czytam na różnych forach roszczeniowe oczekiwania młodych kobiet co do "opieki" partnera nad nimi, ogarnia mnie zgroza, bo nikt kto sam wymaga opieki, nie będzie dobrym opiekunem dla dziecka. Taka egocentryczno-histeryczna, absorbująca uwagę kobieta nie nadaje się ani na partnerkę, ani tym bardziej na matkę.
      • nie_wiem_co_napisac Re: jestem w kropce- co robic? 04.04.08, 10:32
        no widze, ze dostalam niezly opier..........i bardzo dobrze, takie slowa mnie
        mobilizuja :) dzieki :)
        a odpowiadajac na zarzuty Ledy: nie martwie sie o utrzymanie, mieszkanie i
        pieniadze, bo z tym to akurat mamy najmniejszy problem: mieszkania mamy wlasne,
        prace dobrze platna z perspektywami, wyksztalcenie takie, ze zawsze bedziemy
        miec prace, moj luby dodatkowo ma wlasna firme............a gdyby juz sie
        wszystko zawalilo / co jest malo prawdopodobne/ to zawsze moglibysmy liczyc na
        rodzine :)
        i rzeczywiscie: mam problemy z poczuciem wlasnej wartosci, a opinie takich
        ludzi, jak Wy- niezaangazowanych, obojetnych - tylko mi to mocniej uswiadomily;
        nad tym bede musiala popracowac
        i jeszcze jedno: nasz zwiazek miewa kryzysy, ale nie moge o nim powiedziec, ze
        'trzszczy w szwach'- wszystko wynika chyba wlasnie z moich rojen na temat slubu
        i dziecka- to tez do zmiany :)
        dzieki za spojrzenie z dystansu na moja historie
    • f.finale Re: jestem w kropce- co robic? 04.04.08, 12:39
      Najbardziej podoba mi się odpowiedź friendii..cóż za rezolutna i
      wyważona osóbka;))) Pisze całkiem powaznie;)
      A do Ciebie..? Hmm..powtarzam i powtórzę, ślub i dziecko to nie jest
      rozwiązanie ani sposób na rdzę.
      Z jednej storny Cię pocieszę, rzadko kto jest gotów na dziecko,
      szczególnie mężczyzna. Nie chce, jeszcze nie chce, albo ciągle się
      zastanawia. ale kiedy to dziecko przychodzi wielu z tych facetów
      wręcz głupieje na tle swojego maluszka. To hazard. Bo z drugiej
      strony nie masz gwarancji, że tak się stanie w kwestii Twojego
      faceta. Hmm...czasy się zmieniły, faktycznie jest jeszcze młodym
      człowiekiem, ma firmę, poświęca jej mnóstwo czasu, a to znaczy, że
      jest ambitny.

      Piszesz, że jest Twoim najlepszym przyjacielem..wiesz, każda kobieta
      tak chciałaby powiedzieć o swoim mężczyźnie. Moim zdaniem to nie
      miłość, nie kasa, a właśnie przyjaźń w związku jest najważniejsza.
      Myslę, że możesz zrobić tak...podkładaj gdzie się da książki o
      dzieciach, czasopisma otwarte na stronie o dzieciach...znajdź coś o
      tym co daje ojcostwo...może on tam zajrzy przez przypadek? Spróbuj
      tak przez kilka miesięcy..jeżeli zakuma, że jest to dla Ciebie tak
      ważne, i jeśli Cię kocha- co znaczy ni mniej ni więcej jak potrzeba
      uszczęśliwiania Cię to może sam poruszy temat? nic innego narazie
      nie przychodzi mi do głowy.

      A inny post? Hmmm...która kobieta wie czy poradzi sobie z dzieckiem?
      To przewrócenie się zycia do góry nogami, do którego nikt nas nie
      przygotowywał. To też zależy od dziecka, jedno śpi, drugie cały czs
      płacze. Nie ma co się zastanawiać, bo potem trzeba sobie poradzić
      czy to się komuś podoba czy nie. Uważam, że obawy masz słuszne, to
      dobrze, że się nad tym zastanawiasz. Ty też poczytaj mądre książki o
      macierzyństwie, zaprenumeruj "Mamo to ja" czy coś podobnego.
      Poszukaj artykułów, w których najjaśniej jest opisane jak zmienia
      się świat kobiety, jak zmienia się małżeństwo- zobacz czy tego
      właśnie chcesz. Jesli już się upewnisz, że tak, ryzykuj:) Dasz sobie
      radę, na pewno:)
    • jan_stereo Re: jestem w kropce- co robic? 04.04.08, 21:57
      chec zalozenia rodziny nie wynika wcale z dojrzalosci, tylko z tego jak dany czlowiek postrzega zycie w danym momencie, a czasem ze zwyczajnego braku dojrzalosci :"))

      ps. a ostatnie Twoje zdanie oznacza, ze nie jestes zbyt dojrzala, co wiecej ten Wasz zwiazek chyba dryfuje na plytkie wody..
    • jacek322 Re: jestem w kropce- co robic? 08.04.08, 22:31
      Uwaga, może zabolec ;(
      Porozmawiaj ze swoim facetem, kilka, kilkanascie razy. Dlaczego boi
      sie z Toba wiazac? Dlaczego nie chce, zebys byla matka jego dzieci?
      Jakos nie chce mi sie wierzyc w niedojrzalosc w wieku 27 lat.
      Moim zdaniem z jakiegos powodu podswiadomie odwleka ta decyzje, cos
      mu nie odpowiada, cos go blokuje. Gdy byliscie na studiach mozna to
      bylo jakos usprawiedliwic, ale nie teraz, gdy macie po 27 lat,
      wlasne mieszkania i pieniadze. A wiec odwleka - liczy, ze jakis
      problem sie sam rozwiaze, ze sie do jakis Twoich zachowan przekona,
      ze cos sie zmieni. Boi sie albo nie umie z Toba o tym porozmawiac i
      trwa ten stan zawieszenia, ale jakis problem miedzy wami jest. Tak
      samo ta chec wspolnego zamieszkania - po 6 latach zwiazku on wciaz
      (albo juz) nie jest przekonany, ze chce z Toba byc, i chce testowac
      wasz zwiazek w sytuacji wspolnego mieszkania. Trzeba rozmawiac -
      przyczyną moze byc jakas drobnostka, z ktorej bedziecie sie smiac,
      ale nie mozna tego lekcewazyc. Rozmawiac, rozmawiac, rozmawiac.
      Dojsc do sedna sprawy.

      Wierze, ze bedzie dobrze. On chce z Toba byc, ale cos mu
      przeszkadza. Musicie ustalic co to jest, zawrzec jakis kompromis,
      znalezc rozwiazanie - i dalej z gorki ;)

      Ale to wszystko to tylko moje zdanie i moge sie calkowicie mylic.
    • spinline Re:tak troszke i troszke 08.04.08, 22:51
      troszke to wszystko p o p i e r d o l o n e droga pani.
      Przede wszystkim w tym poscie jakos tej ogromnej milosci do gacka
      nie widac.

      Jedynie egoistyczna milosc nastawiona na sukces zdrowego
      zaplodnienia i rozmnozenia.

      Gdyby facet byl taki jak go tu opisalas to by go juz dawno nie bylo
      z toba.

      Troche wyluzuj i dbaj o jajka, w zdrowych jajkach zdrowy
      kurczak:=)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka