Dodaj do ulubionych

luźniej...czy nuda istnieje?

29.04.08, 00:12
Wszystkie utyskiwania na nudny charakter naszych partnerów
natchnęły, mnie do napisania nieco lżejszego od moich poprzednich
tekstów, wątku na temat nudy.

Niby nuda trudna jest do określania i nieobiektywna. Zupełnie nie
przeszkadza nam to jednak, za jej pomocą dzielić ludzi na wartych
naszej uwagi, kontaktu z nami i tych nie wartych.
Hmm... ty jesteś nudny, więc to koniec naszych częstych spotkań.
"Nienudziarzy" do siebie przyciągamy, natomiast nudziarzy separujemy.
Są ludzie lepsi i gorsi, a kryterium oceny jest nuda.

Kiedy ja się zapytam,czy naprawdę jestem nudny. Zapewne otrzymam
odpowiedź, nikt tak naprawdę nie jest nudny.
Z jednej strony podobno nikt nie jest nudny. Z drugiej jednak gdy
opuszczają cie znajomi lub partner możesz dowiedzieć się, że jednak
ty jesteś nudną osobą.

Trudny to temat osoby siedzą w domu, w którym pozornie nic się nie
dzieje. Mężczyzna patrzy z przejęciem w okno i przygląda się
otaczającej przyrodzie. Za to kobieta mówi mu: Jezu ale ty jesteś
nudny.
Jeżeli on w tym widoku znajduje tysiące ciekawych, rzeczy, a ona
siedzi na kanapie i się nudzi, to przepraszam bardzo, ale kto tu
jest nudny?

No to załóżmy,że ja mogę być przykładem nudnego faceta. Niby nuda
obiektywnie nie istnieje, ale jednak był to powód z którego
zostałem, od kogoś odseparowany.

No więc nawet jeśli jestem nudny,to czy powinienem starać się
zmieniać? Czy ma to jakikolwiek sens?

Czy wy powinniście się zmieniać, gdy zostania na was wywarta presja
związana z tym , że jesteście nudni? Wywarta presja, tzn.
zostaniecie dotkliwie skrytykowania, odseparowani, uznani za
gorszego partnera.

Nie oceniajcie przez pryzmat nudy, jeżeli nie chcecie dowiedzieć się
pewnego dania, że musicie rozstać się ze swoimi dziećmi, bo
żony/mężowie uznali, że z wami nawet skok na bungee jest już nudny.
Jakiś ty nudny/nudna, poszukam sobie(mam) kogoś z ciekawszym życiem.
Tak auto możesz zatrzymać ja biore nasze 20lat, dzieci i dom.


Sokrates powiedział, że piękno leży w oku patrzącego.
To samo dotyczy nudy, jej tak naprawdę nie ma, są tylko ludzie,
którzy wszędzie ją widzą.

Dla mnie w życiu, są rzeczy ważniejsze niż nuda i jej brak.
Zabawa to rożek śmietany na porannej bułce z dżemem. Jesz bułkę,
śmietana to uśmiech losu.




Obserwuj wątek
    • dotyk_wiatru Re: luźniej...czy nuda istnieje? 29.04.08, 06:58
      Wszystko zależy od temperamentu człowieka...Jeśli ktoś nie lubi
      siedzieć w domu, jest aktywny fizycznie, towarzysko itd. , a ma
      partnera który woli być w domu, to wcześniej czy później ów partner
      może się dowiedzieć, że jest nudny...Bo jeśli jedną osobę energia
      rozpiera, to nie usiedzi w jednym miejscu patrząc za okno...
      Z drugiej strony, mówi się, że człowiek inteligentny się nie
      nudzi...nawet siedząc w domu...więc...kółko zatoczyliśmy...
    • lofbergs.lila Re: luźniej...czy nuda istnieje? 29.04.08, 08:19
      Zapominacie o jednej istotnej kwestii: otoz czlowiek nie jest
      statyczny

      zachowania ludzkie podlegaja dynamicznym zmianom

      W zwiazku z czym osoba np, ktora przez wiele lat zyla bardzo
      aktywnie podejmuje decyzje o zmianie stylu zycia na spokojniejsze

      Moze tez byc odwrotnie- osoba cicha, niesmiala chce
      nadrobic 'zaleglosci' i zaczyna szalec, podrozowac, prowadzic bujne
      zycie towarzyskie etc. kiedy juz jest mocno dojrzala

      poslubiajac druga osobe, kiedy ma sie dwadziescia pare lat nie wie
      sie jaka ta osoba bedzie w wieku lat 40, 50...
      malo tego, ze sama 'z siebie' ;) sie zmienia to jeszcze dopasowuje
      sie do warunkow otoczenia, miedzy innymi do partnera zyciowego-
      chcac nie chcac ( te wszystkie kompromisy nie pozostaja bez echa) ;)

      jesli ktos zyl od urodzenia w miescie, od wczesnego dziecinstwa mial
      okazje podrozowac po swiecie- po latach prawdopodobne, ze podrozami
      sie znudzi a wielkomiejski chaos bedzie go irytowal/nudzil, bedzie
      chcial odpoczac

      w takim przypadku zmiana- na spojniejsze zycie wcale nie bedzie
      oznaczac nudy

      i znow odwrotnie-jesli ktos nie mial okazji przez lat wiele ogladac
      innego swiata anizeli jego rodzinna wies- jak cma do swiatla-
      ciagnie do miasta, do ludzi, halasu, korkow ulicznych
      wszystko wydaje sie wowczas byc ekscytujace...

      JESTEM PROPAGATORKA RELATYWIZMU WE WSZELKIEJ POSTACI

      prawda, to sprawa widzenia rzeczy a nie rzeczywistej nudy :)
      • akwarysta84 Re: luźniej...czy nuda istnieje? 29.04.08, 10:17
        No wlaśnie w tych "zaległościach" leży ten problem.
        Zaległości? Względem kogo i czego?
        Ma zaległości, bo kogoś goni?

        Emocje to nie kwestia wysokości n.p.m , one są ukryte zupełnie gdzie
        indziej.

        Jest w tym wszystkim ukryta straszna pustka. Pozory, pozory, pozory.
        • lofbergs.lila Re: luźniej...czy nuda istnieje? 29.04.08, 12:39
          akwarysta84 napisał:

          > No wlaśnie w tych "zaległościach" leży ten problem.
          > Zaległości? Względem kogo i czego?
          > Ma zaległości, bo kogoś goni?
          >

          Akwarysto, sadzilam, ze nie musze w kazdym zdaniu uzywac emotikonek
          typu: ;)
          To, co napisalam jest umowne, zaznaczalam to.

          Nie wiem ile masz lat i w zasadzie jaki styl zycia
          prowadzisz/preferujesz, ale bywa tak, ze w niektorych sprawach
          trzeba poznac rozne drogi aby wybrac te najlepsza
          A zeby poznac te rozne drogi potrzeba nieco czasu, czyz nie?

          Gdzie czujesz dokladnie 'pustke'?
          • akwarysta84 Re: luźniej...czy nuda istnieje? 29.04.08, 12:53
            Nie podobają ci sie moje emotikony ;)

            Ja jestem jak budda, poznaje życie przez teortyczną kontęplacje;)
            Potem podążam zgodnie ze światłością, która wskazuje mi właściwą
            drogę;)
            Strasznie jest nudno bo wszedzie tylko tak mleczna poświata;)

            No chyba, musze coś zmienic.
            • lofbergs.lila Re: luźniej...czy nuda istnieje? 29.04.08, 12:55
              Nigdzie nie napisalam - czy mi sie podobaja czy nie

              moze bardziej jak taki 4 letni I.Kant a nie Budda ok?
              • akwarysta84 Re: luźniej...czy nuda istnieje? 29.04.08, 15:36
                Ja stawiam bardziej na 12-14, ale nie jestem ekspertem. Kant zamiast
                Buddy? Raczej nie gustuje. Potem tylko ja myślę, że jestem w tym
                bystry.Ale jak coś pocichu przewałkuję to już lepiej.
    • akwarysta84 Re: luźniej...czy nuda istnieje? 29.04.08, 10:48
      Zresztą piszcie, piszcie.
      Rzeczywiście coś w tym jest co piszecie.
      Ciekawe jest nawet to spojżenie na świat, w którym nuda jednak
      istnieje:)
      Trudno w końcu ocenić czy coś jest nudne czy nie jak się tego nie
      przeżyje;)
    • my2008 Nuda? 29.04.08, 10:55
      Nuda? A co to takiego?
      • akwarysta84 Re: Nuda? 29.04.08, 12:28
        Ja też własnie nie wiem co to nuda.
        Zapieprzam waśnie nad projektem i też mi się za barzo nie nudzi.
        Jeju, a taką ochote miał bym się ponudzić;)
        • pan_deacon Re: Nuda? 29.04.08, 22:44
          ja też soie nie wyobrażam jak można sie nudzić???
          przecież mi nan wszytsko brakuje czasu
    • lifeisaparadox Re: luźniej...czy nuda istnieje? 29.04.08, 14:39
      akwarysta84 napisał:

      > No to załóżmy,że ja mogę być przykładem nudnego faceta. Niby nuda
      > obiektywnie nie istnieje, ale jednak był to powód z którego
      > zostałem, od kogoś odseparowany.

      Obiektywnie ten ktos tez nie istnieje ani separacja wiec w czym rzecz? ;)

      > No więc nawet jeśli jestem nudny,to czy powinienem starać się
      > zmieniać? Czy ma to jakikolwiek sens?

      Jasne, musisz tylko wyprzec wszystkie swoje slabosci, zgniesc je w srodku,
      skrecic i z taka (bron boze nerwica) pewnoscia siebie ruszyc do boju na podboj
      wszystkich lasek, oczywiscie w sposob wielce rozrywkowy.

      Bron boze nie mozesz pozwolic zeby ta galareta, ktora tak naprawde masz w
      srodku, wyplynela. No bo jak wyplynie to dupa zbita, wyjdzie ze jestes nie tylko
      nudny ale i ckliwy i chce Ci sie beczec bo sobie nie radzisz.

      > Czy wy powinniście się zmieniać, gdy zostania na was wywarta presja
      > związana z tym , że jesteście nudni? Wywarta presja, tzn.
      > zostaniecie dotkliwie skrytykowania, odseparowani, uznani za
      > gorszego partnera.

      Nie no cos ty, trzeba sobie uswiadomic z absolutnym przekonaniem o swej
      slusznosci, ze partnerka jest neurotycznym wybrykiem psychologicznej natury,
      zjawiskiem toksycznym i wrednym, obiektywnie nieistniejacym.

      > Dla mnie w życiu, są rzeczy ważniejsze niż nuda i jej brak.
      > Zabawa to rożek śmietany na porannej bułce z dżemem. Jesz bułkę,
      > śmietana to uśmiech losu.

      Normalnie jak mistrz zen ktoremu spalil sie dom, patrzacy w niebo i
      stwierdzajacy z zachwytem "teraz juz nic nie zaslania ksiezyca"
      • shangri.la Re: Lifeisaparadox 29.04.08, 20:55
        Cierpisz na jakąś poważną chorobę?
        • lifeisaparadox Re: Lifeisaparadox 29.04.08, 23:11
          Ironizuje sobie
          • lifeisaparadox Shangri.la 30.04.08, 08:07
            Nie chce zabrzmiec jakbym zwyczajnie odbijal pileczke i czepial sie Ciebie wiec
            nie zapytam jakiego rodzaju choroby i problemy osobiste sprawily ze tak
            pojechalas z grubej rury na temat mojego zdrowia zamiast wrzucic tekst z rodzaju
            "ja Cie Lifeisaparadox nie czaje wogole, w moim odczuciu napisales jakas
            niezrozumiala kluche i nie wiem jakie intencje miales" to tak odrazu wiesz, no...

            Ironia wzgledem neurotycznych mechanizmow to byla... moze autorowi watku cos
            powie i osobom podobnie zmechanizowanym, otworzy oczy a moze i nie, to juz
            zalezy od poziomu rozumienia.
    • solaris_38 Re: luźniej...czy nuda istnieje? 01.05.08, 01:44
      fajny tekscik :)

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka