Dodaj do ulubionych

Poczucie krzywdy, bezsilność, zemsta, wybaczenie..

18.06.08, 12:59
Właśnie uświadomiłam sobie, że mam problem z którym od kilku miesięcy nie
potrafię sobie poradzić. Przeczytajcie proszę, może coś doradzicie...
pomożecie....

Chodzi oczywiście o mężczyznę. Mężczyznę, którego kochałam, a który bardzo
mnie zranił. Zniknął nagle, zerwał ze mną kontakt bez słowa, choć jeszcze dwa
tygodnie wcześniej snuł wspólne plany na przyszłość. Nie rozumiałam co się
stało, więc po pewnym czasie wysłałam do niego sms-a z pytaniem – czy to już
koniec? Odpowiedzi nigdy nie otrzymałam, ale wiem co oznacza jej brak.

Przez pierwsze tygodnie cholernie bolało. Najbardziej to, że zakończył to w
ten sposób. Zlekceważył mnie, zignorował, uznał że nie warto wydać kasy nawet
na 1 sms-a. Poczułam się oszukana, zwątpiłam we wszystko co kiedykolwiek
mówił. Choć miałam ochotę wytknąć mu jego gó..arzowate tchórzostwo, jego
wszystkie fałszywe zapewnienia o szczerości i otwartości, to jednak coś się we
mnie zablokowało, coś pękło.... nie mogłam... Zdusiłam wszystkie emocje w
sobie i zamilkłam tak jak on.

Teraz żałuję że wtedy mu nie wygarnęłam, bo minęło 5 miesięcy, a ja nie mogę
sobie z tym poradzić. Nie z tęsknotą i zawiedzioną miłością, tego już nie ma.
Nie mogę darować sobie, że zachowałam się tak jak on – przemilczałam,
zniknęłam, schowałam głowę w piasek, nie powiedziałam co o nim i jego
zachowaniu myślę. Efekt jest taki, że piszę do niego listy, które nigdy nie
będą wysłane - bo przecież za późno. W myślach prowadzę z nim niekończące się
rozmowy, które nigdy się nie odbędą. Wszystko o tym jak bardzo mnie zranił,
jak oszukiwał gdy mówił o swojej szczerości, otwartości, jak wymagał tego ode
mnie, a sam postępował wobec mnie nie fair. Jak bardzo rozczarowałam się nim
jako człowiekiem itd.

Popadam ze skrajności w skrajność. Jednego dnia mam ochotę się zemścić, zrobić
mu coś złego, żeby jego też bolało. Szukam sposobów, opracowałam plan, już
nawet zaczęłam go realizować :( Następnego dnia moje odczucia są diametralnie
inne – jest mi go żal, chcę wybaczyć, bo widziałam jak idzie przez życie a z
nim tylko zgliszcza i pożary. Krzywdzi ludzi, potem miota się ze swoimi
wyrzutami sumienia, szukając pomocy u psychoterapeuty.

Ta huśtawka nastrojów trwa już 5 miesiąc i zaczynam wątpić czy kiedyś minie :(
Tylko nie mówcie żebym zajęła się czymś innym, zaczęła coś robić, zmieniła
środowisko itd. W moim życiu dzieje się teraz bardzo dużo. Zmieniłam pracę,
nowi ludzie, nowa firma, moja siostra jest ciężko chora wszyscy walczymy o jej
leczenie a nawet życie. Nie mam zbyt wiele czasu alby o historii sprzed 5
miesięcy myśleć, ale myślę. Myślę, w każdej wolnej chwili, przed snem, po
przebudzeniu, w pracy, w szpitalu, w domu... siedzi to we mnie głęboko jak
bolesna wielka zadra. Nie umiem sobie z tym poradzić... Jest we mnie wszystko
- poczucie krzywdy, wykorzystania, bezsilności, chęci zemsty, odegrania się,
wybaczenia, pojednania, zapomnienia.... KOCHANI, JAK MAM SIĘ OD TEGO UWOLNIĆ?!
CO ZROBIĆ?! POMÓŻCIE, PROSZĘ.... bo zaczynam popadać w jakąś paranoję... :(
Obserwuj wątek
    • yokooo Re: Poczucie krzywdy, bezsilność, zemsta, wybacze 18.06.08, 14:12
      a/ Zrealizować do końca plan zemsty. Czasami przynosi ulgę, a czasami moralnego
      kaca - ryzyk fizyk
      b/ Wykonać model laleczki WooDoo i sukcesywnie wpijać igły. Zabawa przednia ale
      skuteczność marna
      c/ Zgłosić się do psychologa, którzy pomoże uporać się z sytuacją, która cię
      przerosła
      • spinline Re: Poczucie krzywdy, bezsilność, zemsta, wybacze 18.06.08, 14:30
        Ponoc psycholog w takich sytuacjach to ulga. Chocby wygadac sie.

        Z drugiej strony osoba, ktora tak postepuje to jakis bardzo malo
        powazny czleczyna nie warty funta klakow.

        Naprawde nikt kto jest wart aby o nim myslec.Tani smiec!
    • solaris_38 Re: Poczucie krzywdy, bezsilność, zemsta, wybacze 18.06.08, 20:59

      O wartosci sie walczy
      jesli był twoją miłością a w każdym razie w to wierzyłaś - warto wtedy
      dokładnie sie dowiedzieć
      ale na ile sie da
      trzeba być czujnym
      bo równie dobrze można zmusić kogoś do głębszego kłamstwa

      twoje kompleksy były jednak większe niż miłość i takie to dało owoce
      i miłość i kompleksy były widać dość intensywne

      ja bym go odnalazła i pogadała

      nigdy nie napisałabym do neigo żadnego listu albowiem
      1. jesli to skurczybyk tłumaczenie mu jakim jest skurczybykiem jest śmiesznenie
      2 jesli byłby dobry trzeba mu tego tłumaczyć a warto poznać faktyczną przyczynę
      bo może jakaś jest

      • spinline Re: Hmmmm 18.06.08, 21:05
        Po tak dlugim czasie:=)
        Co taki chlopak bedzie sobie myslal, ze jest jakis fantastyczny
        Idol, skoro tak dlugo o nim pamietaja?

        Zreszta mozna zorganizowac niby przypadkowe spotkanie,,, hmmm tak
        sobie rozmyslam:=)))
        • solaris_38 Re: Hmmmm 19.06.08, 00:00
          po co cokolwiek udawać

          przecież ona NAPRAWDĘ o nim wciąż myśli
          chodzi nie o to żeby coś ZAGRAĆ
          ale by przestać grać

          kobieta cały czas uczestniczy w dramacie z fikcyjnym bohaterem głównym:
          zwierza mu sie
          skarży
          tłumaczy
          oskarża

          to jest życie
          ale zarazem to dramat który odbywa sie tylko w jej głowie
          może pomóc skonfrontowanie go z życiem aby OBUDZIĆ SIĘ

          zaprzestać generowania bolesnej iluzji
          bądź skonfrontować sie z rzeczywistością
          bo może ma depresję a może chory na HIV
          albo w wiezieniu siedzi
          albo hazardzista
          albo lovelas

          trzeba to ZOBACZYĆ

          i niekoniecznie niby przypadkiem
          bo co za różnica co sobie pomyśli ?

          chcesz chronić go przed narcyzmem? :) :) :)
          ja skupiłabym sie na kobiecie
          na realu
          na przebudzeniu
          i wielkiej radosci po przebudzeniu sie z .. koszmaru

    • shangri.la Re: Zacznij wysyłać te listy... 18.06.08, 21:04
      ....sama się przekonasz, ile był wart.
      • spinline Re: Zacznij wysyłać te listy... 18.06.08, 21:07
        shangri.la napisała:

        > ....sama się przekonasz, ile był wart.
        ;=))))))))))))))))))))))))))))))Fajne:=)))

        Daj nam najpierw je do korekty poprawic, my tu napewno sprawimy ze
        bedzie je czytal:=)))
        • brak-chmur Re: Zacznij wysyłać te listy... 18.06.08, 21:10
          On wcale nie musi ich czytać.
          To nie ma najmniejszego znaczenia.....liczy się tylko to, aby ONA odzyskała
          równowagę.
          Pisz do niego to, co Ci leży na sercu i wysyłaj.
          • malawinka Re: Zacznij wysyłać te listy... 18.06.08, 21:18
            kocham cię,a ty,a ty,... buaaaa, ty mnie oszukałeś,chamie,bleeee
            • brak-chmur Re: Zacznij wysyłać te listy... 18.06.08, 21:25
              malawinka napisała:

              > kocham cię,a ty,a ty,... buaaaa, ty mnie oszukałeś,chamie,bleeee

              W przypadku psów, chyba ....su..ko?:)
              • malawinka Re: Zacznij wysyłać te listy... 18.06.08, 23:47
                sunia
    • leda16 Re: Poczucie krzywdy, bezsilność, zemsta, wybacze 18.06.08, 21:24
      Może Homer miał rację gdy pisał - "zemsta jest rozkoszą bogów".
      • brak-chmur Re: Poczucie krzywdy, bezsilność, zemsta, wybacze 18.06.08, 21:27
        leda16 napisała:

        > Może Homer miał rację gdy pisał - "zemsta jest rozkoszą bogów".

        Tak, tak, leda....twój zeus coś o tym wiedział:)
        • teaspoon1 Re: Poczucie krzywdy, bezsilność, zemsta, wybacze 18.06.08, 21:54
          jestem za próba rozmowy. uważam, że to najlepsze wyjście. co z
          tego,że minęło 5 miesięcy, ważne co Ty czujesz i że nie umiesz się
          pogodzić z tym co się stało.
          masz jeszcze do wyboru -
          1.próbę obrzydzenia go sobie i za każdym razem jak o nim pomyślisz
          przypominanie jaki był beznadziejny.
          2.umówienie się ze sobą, że jak pomyślisz o nim, to od razu
          sobie "zabraniasz" dalszego rozmyślania, przypominania itp. Mowisz
          sobie, ok myśl o nim znowu wróciła ale go nie ma, myśle teraz o i tu
          masz pole do popisu. czyli wskrocie narzucasz sobie samodyscyplinę
          3. jesteś dla siebie wyrozumiała i nie karcisz się za myślenie o
          nim. pozwalasz sobie na to niech sobie będą te myśli i dajesz czas
          aż osłabną. jednak nie mscisz się, nie nakręcasz itp. stwierdzasz,
          że tak musi na razie byc i już.
          4. faktycznie może przy pomocy innych ludzi- pewnie najlepiej
          psychologa próbujesz dociec dlaczego związałaś się z takim facetem.
          jaki właściwie był, jaki był wasz związek. sposob odejscia raczej
          wskazuje na mega niedojrzałość z jego strony i dziecinadę. może się
          czegoś przestraszył, może miał jakiś problem...
          Więc albo się dowiesz albo sama dopowiesz sobie to co pewnie
          przeczuwasz a moze nie chcesz do konca zobaczyć.
          może sprobuj określić co jest Twoje, czyli co Cie pociagało w nim,
          dlaczego z nim byłaś i dlaczego się nie udało. Czy i gdzie jest Twoj
          kawałek a gdzie jego.
          ja osobiscie nie wierze, że jedna osoba jest super szczesliwa w
          zwiazku i nagle dowiaduje się, że druga jest nieszczesliwa i
          odchodzi.
          pewnie widzialaś co się dzieje, może czułas, że coś jednak jest nie
          tak. nie mówię, że z Twojej strony ale jeśli ktoś daje dyla to z nim
          musiało się coś dziać wczesniej, może nie były to jakies bardzo
          widoczne oznaki ale jednak na jakims poziomie cos nie grało. tak
          przynajmniej mi sie wydaje.
          • spinline Re: I atkie podejscie mzoe sie okazac niebezpieczn 18.06.08, 22:04
            jestem za próba rozmowy. uważam, że to najlepsze wyjście. co z
            tego,że minęło 5 miesięcy, ważne co Ty czujesz i że nie umiesz się
            pogodzić z tym co się stało
            • teaspoon1 Re: I atkie podejscie mzoe sie okazac niebezpiecz 18.06.08, 22:31
              Poniżona może się jedynie poczuć sama przez siebie, nikt jej nie
              jest w stanie odebrać godności.
              Poza tym przecież nie prosi o łaskę czy powrót. Pyta jak człowiek
              człowieka. Jeśli niczego się nie dowie, bo facet nie będzie chciał
              porozmawiać, to tez będzie to informacja o nim, że jest tchórzem i
              że życie z nim byloby skazane na porażkę. Więc dobrze się stało, że
              sobie poszedł.
              A może się dowie czegoś co ją zaskoczy, co spowoduje, że zrozumie co
              się stalo.
              Nie musi przed nim udawać królowej lodu, ktorą to nic nie
              kosztowało. Jej uczucia są ludzkie i jeśli ktoś ma się tu wstydzić
              to nie ona, a on, że zachował się jak dziecko we mgle.
              • spinline Re: I atkie podejscie mzoe sie okazac niebezpiecz 19.06.08, 13:42
                No, sama przeczytaj swoj watek jeszcze raz! Co w nim widzisz?

                Bo ja widze cos czego Ty nie widzsz!
        • leda16 Re: Poczucie krzywdy, bezsilność, zemsta, wybacze 19.06.08, 07:29
          Jaki zeus?
    • eva_duarte Re: Poczucie krzywdy, bezsilność, zemsta, wybacze 18.06.08, 21:35
      Znajdź sobie innego faceta i zapomnij o nim.
      Zobacz tu, jak ludzie tracą czas:
      Głupich nie sieją sami się rodzą
    • edith_28 Re: Czas rozmów już minął... 19.06.08, 13:53
      Większość z was radzi abym szukała z nim kontaktu i przeprowadziła rozmowę.
      Tylko że ja już raz to zrobiłam. Napisałam do niego sms-a, którego on
      zignorował. Teraz po 5 miesiącach mam znów żebrać i błagać by zechciał się do
      mnie odezwać? Żeby przemówił i wyjaśnił - DLACZEGO??? Przecież gdyby chciał mi
      coś powiedzieć, zrobiłby to. Zniknął w ten sposób nie bez powodu, pewnie chciał
      uniknąć konfrontacji i pytań jakie bym mu zadała.

      Solaris_38 napisała, że o wartości się walczy. Taaak... walczy się.... Właściwie
      cała nasza znajomość była walką, moją walką. Cóż, okazało się, że to uczucie
      było jednostronne. Jakiś czas temu wymyślił sobie, że już nigdy nie będzie
      kochał. Raz przeżył miłość, która poczyniła ogromne spustoszenie w jego życiu,
      czego konsekwencje (on i kilka osób) ponosi do dziś. Myślałam, że potrafię to
      zmienić... bardzo chciałam to zmienić.... Łudziłam się, że cierpliwością,
      przyjaźnią, zrozumieniem, akceptacją, wreszcie miłością sprawię, że odblokuje i
      duszę i uczucia. Sądziłam, że jeśli ja postępuję wobec niego uczciwie i
      szczerze, on będzie umiał to docenić, a może z czasem odwzajemnić. Miałam
      wrażenie, że wszystko jest na dobrej drodze. Zaczął nawet wspominać o
      przyszłości, jak to określił - chce zrobić krok do przodu. Czas pokazał, że to
      były tylko puste słowa....

      Nie chcę już do tego wracać, chcę o tym zapomnieć. Szukam sposobu na
      zakończenie, a nie kontynuację. Czas na wyjaśnienia i rozmowy był 5 miesięcy
      temu, teraz jest czas "lizania ran". Bardzo żałuję, że wtedy - wbrew sobie -
      przemilczałam to wszystko, bo teraz mam problem :( Dlatego zwracam się do was i
      pytam - co w takich sytuacjach przynosi ulgę? Zemsta? Jak pozbyć się tych
      cholernych, natrętnych myśli? Nie myślałam, że będzie to aż tak trudne :(

      P.s. Szanowny Pan Milczący nie zginą w wypadku, nie zachorował, nie siedzi w
      więzieniu, ma się dobrze i robi oszałamiającą karierę zawodową tak, że wieści o
      jego sukcesach dotarły nawet i do mnie.
      • teaspoon1 Re: Czas rozmów już minął... 19.06.08, 16:07
        zemsta - angażuje tylko Ciebie a on pomyśli tylko sobie, "głupia
        baba" i pójdzie dalej.
      • greengrey Re: Czas rozmów już minął... 19.06.08, 18:24
        jeśli czujesz,że już nie czas na rozmowę - dialog, bo on zniknął
        tak, aby jej uniknąć- zastanów się jeszcze czy nie chcesz,żeby on
        usłyszał co masz do powiedzenia


        to oznacza- że Ty mówisz, on nie nie musi Tobie odpowiadać, niech
        posłucha Ciebie. Bo to Tobie jest potrzebne, by mu powiedzieć o paru
        sprawach i Tobie to może przynieść spokój

        bardzo to jednak prawdopodobne,że i na to się nie zgodzi

        jakos tak wygląda z Twojego opisu,że to człowiek z problemami,
        traumatycznymi przeżyciami

        może po prostu nie jest w stanie stworzyć z Tobą spokojnego związku,
        po prostu nie jest do tego zdolny na skutek swojej przeszłości

        twoje starania choć wielkie i żywione wielkimi nadziejami- nie
        przyniosły upragnionego efektu, bo nie mogłas tego dokonać

        więc uciekł od Ciebie, nie mogąc tego unieść i... rzucił się w wir
        kariery zawodowej

        nie ma mu czego zazdrościć...

        może nie warto żywić tego żalu, urazy, chęci zemsty, bo on raczej
        nie jest wstanie odwzajemnić Tobie tego uczucia i może to nawet nie
        do końca jego wina



        • edith_28 Re: Czas rozmów już minął... 23.06.08, 10:57
          Cholernie boli to, co on mi zrobił i chciałabym żeby też cierpiał. Wiem, że to
          złe, niedobre ale właśnie tak myślę.
          Wiem również, że to człowiek z problemami i jedynie to powstrzymuje mnie przed
          zemstą.
          Mam nadzieję, że banalne wyświechtanie powiedzenie - czas leczy rany - kiedyś
          wreszcie się sprawdzi :(
      • yokooo Re: Czas rozmów już minął... 20.06.08, 10:57
        edith_28 napisała:

        Jakiś czas temu wymyślił sobie, że już nigdy nie będzie
        > kochał. Raz przeżył miłość, która poczyniła ogromne spustoszenie w jego życiu,
        > czego konsekwencje (on i kilka osób) ponosi do dziś. Myślałam, że potrafię to
        > zmienić... bardzo chciałam to zmienić.... Łudziłam się, że cierpliwością,
        > przyjaźnią, zrozumieniem, akceptacją, wreszcie miłością sprawię, że odblokuje i
        > duszę i uczucia. Sądziłam, że jeśli ja postępuję wobec niego uczciwie i
        > szczerze, on będzie umiał to docenić, a może z czasem odwzajemnić.



        Ech kobiety! Pakujecie się w związki z kalekami emocjonalnymi a potem same
        potrzebujecie leczenia. Po co? Chciałaś zabawić się w uzdrowicielkę dusz? Do
        tego moja droga trzeba mieć odpowiednie przygotowanie i silną psychikę. Tak jak
        miłością alkoholika nie wyleczysz, tak samo nie dasz rady z kimś, kto ma
        problemy emocjonalne.
        Warto było? Wyszłaś z tego związku poobijana psychicznie, nie możesz się ciągle
        pozbierać a on robi karierę. Chyba bez pomocy fachowca nie dasz rady, zastanów
        się nad terapią.
        • anilka75 Re: Czas rozmów już minął... 20.06.08, 12:03
          Yokoo ma rację - związałaś się z emocjonalnym kaleką. Oczekiwałaś,
          że swoją miłością pokonasz jego ograniczenia, jego kalectwo. To tak,
          jakbyś od człowieka na wózku oczekiwała, że dzięki twojej miłości
          wstanie i zacznie chodzić. Spróbuj spojrzeć na swojego eks właśnie
          przez taki pryzmat - człowieka pokręconego emocjonalnie i
          psychicznie. Nie da się kochać i starać za dwoje i nie przeskoczysz
          tego. A że uciekł bez słowa? Może przerosły go jego własne
          ograniczenia i niemożność oddania tego, co dostał od ciebie? Może
          tak było łatwiej? Edith - przeczytaj książkę "Kobiety, które kochają
          za bardzo", myślę, że znajdziesz tam sporo odpowiedzi na dręczące
          cię pytania.
        • edith_28 Re: Czas rozmów już minął... 23.06.08, 11:02
          Yokooo, piszesz tak jakbyś nigdy nie była zakochana. Jeśli byłaś, to przecież
          doskonale wiesz jak to działa.
          Ja po prostu pokochałam tego człowieka. Pokochałam go i zaakceptowałam z całą
          jego przeszłością, licznymi wadami, kompleksami i popapranym charakterem. Długo
          się przed tym uczuciem broniłam ale stało się i nie miałam na to większego wpływu.
    • mona.blue Re: Poczucie krzywdy, bezsilność, zemsta, wybacze 20.06.08, 12:14
      Wiem co czujesz, sama kiedyś też byłam w takiej sytuacji. Wszelkie
      próby wyjaśnienia były jakby rzucaniem grochem o ścianę.Wiem jak to
      boli. Nie mogłam dać sobie rady z tym, że nie wiem dlaczego odszedł.
      Uważałam go za skur..., bo nie chciał wyjaśnić.
      W końcu wysłałam te listy (też pisałam), oczywiście odpowiedzi nie
      było.

      Nie daj się!
    • mona.blue Re: Poczucie krzywdy, bezsilność, zemsta, wybacze 20.06.08, 12:17
      Pytasz, co przynosi ulgę. Mi paradoksalnie przyniosło ulgę pisanie i
      wysłanie mu kilku listów, przynajmniej mogłam wyrazić wszystkie
      kłębiące się we mnie uczucia i mieć nadzieję, że On je przeczyta.
      • airbus340 Re: Poczucie krzywdy, bezsilność, zemsta, wybacze 23.06.08, 22:41
        Za wszelką cenę spróbuj doprowadzić do spotkania z nim i wygarnij mu
        wszystko,c osiedzi w Tobie. Dzieki temu się uwolisz. to
        zadziała,wierz mi.
    • paruga Re: Poczucie krzywdy, bezsilność, zemsta, wybacze 01.07.08, 17:08
      moim zdaniem nie warto.mialam identyczna sytuacje.dal noge bez
      slowa.5 lat szukalam zawsze,pisalam,dzwonilam.nigdy nie odebral,nie
      odpisal,itp.myslalam ze tosie nigdy nie skonczy.5 lat.az w koncu
      znowu napisalam.i to byl ostatni raz.w glowie mi sie przekreciloi
      zobaczylam ze wcale nie jest taki jaki byl w mojej glowie.nie
      mscilam sie.chcialam pogadac i wyjasnic...on nie,wiedzac ze robilam
      posmiewisko z siebie.dzis on jest posmiewiskiem dla mnie..choc wiem
      ze tak kocha sie tylko raz.powodzenia
    • kozica111 Re: Poczucie krzywdy, bezsilność, zemsta, wybacze 01.07.08, 20:13
      Hmm, miałam podobna sytuacje /pewnie jak wiele osób, historia nie tak znowu
      niebanalna/.
      Człowiek przezywa wtedy upokorzenie, czuje sie wykorzystany, czuje sie ofiarą.
      Przezywałam, miotałam sie jak Ty.
      Pomogło mi coś co w sumie tobie raczej nie ma szansy pomóc, ale może ukaże
      mechanizm.
      Mam kilku dobrych kolegów, przyjaciół - facetów...widzieli jak sie męczę i to
      ich bardzo bolało...postanowili ze załatwią ta sprawę za mnie, po "męsku" ;) tzn
      "porozmawiają" z nim na miłym odludziu, planowali oczywiście tylko nastraszyć,
      tylko upokorzyć, miał sie ze....ć ze strachu...
      Jak sie dowiedziałam o tym a przygotowania już były w toku mocno zaawansowanym,
      podjęłam decyzje ze NIE, ze nie będzie sikania po gaciach. Nie wie biedak jak
      blisko był bardzo mało przyjemnej przygody...Teraz ja miałam władze, władze
      podjęcia decyzji ze NIE...Ze mu daruje. I poczułam ulgę...ogromną.Teraz ja
      trzymałam karty choć on nawet o tym nie wiedział, ale wystarczyło że ja wiedziałam.
      • shangri.la Re: Kozico.... 01.07.08, 20:53
        ....ja musiałam mówić NIE kilkanascie razy w ciagu ostatnich trzech lat.
        Ale zupełnie mi nie zależy na tym, co on sobie z tego powodu myśli, bo wiem, że
        to stwór z gatunku NIEMYśLąCYCH:)
        • kozica111 Re: Kozico.... 01.07.08, 21:48
          Tak, mi chodzi raczej o sam mechanizm, kontrola na sytuacją ;)to daje pewien
          rodzaj ulgi.
          • edith_28 Re: Kozico.... 02.07.08, 13:42
            Piszesz, że kontrola nad sytuacją przynosi ulgę. Hm... być może ale raczej nie w
            moim przypadku. Ja wiem gdzie popełniłam błąd. Źle postąpiłam na początku kiedy
            to odpuściłam i zamilkłam tak jak on.
            Uniki, przemilczanie, chowanie się, ucieczka - to nie jest mój styl, ja tak nie
            potrafię i nigdy w moim prawie trzdziestoletnim życiu tak nie postępowałam.
            Zdusiłam ogromne emocje, robiłam to wbrew sobie i sama nie wiem dlaczego... po
            prostu tak wyszło... Kiedy dotarło do mnie, że nie daję sobie z tym rady, było
            już za późno, za późno żeby cokolwiek wyjaśniać.
      • spinline Re: Naprawde to zuchwale bohaterstwo ... 01.07.08, 22:18
        u ciebie, pownni cie odznaczyc Kzryzem Wirtuti Military i w gazeta
        opsac wielkim literami w naglowku:

        "DZIS MAMY ZASZCZYT ZADEMONSTROWAC PANSTWU NAPRAWDE WIELKA KOZE, BO
        OPROCZ OPROCZ TEGO ZE Z ROGAMI TO I NAWET ROZUM kozi POSIADA!"

        Taki naglowek w Gazecie, co nawet jan steroe przeczyta i okulary
        mu z nosa spadna:=))))
        • kozica111 Re: Naprawde to zuchwale bohaterstwo ... 02.07.08, 14:11
          Za dużo piwa koleżanko, za dużo.
    • pjubella Re: Poczucie krzywdy, bezsilność, zemsta, wybacze 01.07.08, 21:23
      Kochana, ja Cię rozumiem, mnie tak kolo potraktował po ponad pięcioletniej
      znajomości - przez tyle czasu rozmawialiśmy prawie codziennie i często
      godzinami- pomagałam mu w jego problemach i zawsze byłam wobec niego fair - i
      uważałam, że to jedna z najlepszych relacji, jaka mi się w życiu trafiła. A
      kiedy tak odszedł bez słowa, to nie wysłałam mu ani jednej literki, za dumna
      jestem, choć nietrudno sobie wyobrazić jak się czułam. Mogłabym się brzydko
      zemścić, ujawnić co nieco, namieszać mu w życiu rodzinnym itp. ale napiszę Ci
      tak: najlepszą zemstą jest własny sukces. Podejdź do tego w ten sposób a
      zobaczysz za jakiś czas będziesz się cieszyć, że dzięki temu śmieciowi i
      przykremu doświadczeniu z nim - dostałaś speeda i pokazałaś jemu i sobie, jaka
      jesteś świetna. Szkoda tracić energię, emocje, myśli na coś na co nie ma się
      wpływu - zainwestuj to w siebie, w swój rozwój - bądź twarda, "zabij" go jego
      własną bronią!
    • omelni Re: Poczucie krzywdy, bezsilność, zemsta, wybacze 02.07.08, 14:12
      witaj.
      tak się składa że obecnie przeżywam dokładnie to samo co ty. również
      pokochalam faceta który zrobił naprawdę wiele abym mu zaufała. były
      plany , obietnice..obiecał mi że jeśli bedzie chcial to zakończyć
      powie mi szczezrze o tymm.niestety życie to zweryfikowało. zniknął
      bez słowa , mial pojawić się u mnie , bo mieliśmy porozmawiać-
      niestety nie zjawił się już nigdy więcej.
      nie odbierał tel. nie odpisywał...
      napisalam więc maila w którym tylko potwierdziłam zakończenie.
      przez następne tygodnie miotalam się strasznie bo nie rozumialam o
      co chodzi. prosiłam abyśmy jednak porozmawiali-niestety nawet nie
      odpowiadał. wygarnęłam więc mu wszystko co onim myślę, napisałam że
      mnie oszukał, od początku wiedzial co robi, naklarmił mnie
      kłamstwami po czym zwiał.jak tchórzliwy dzieciak. oczywiście w
      między czasie zdażyło się kilka dziwnych rzeczy, dostałam kilka
      ciekawych informacji na jego temat...co jeszcze bardziej powodowało
      u mnie snucie domysłów...napisalam mu co podejrzewam ,zadalam kilka
      chyba niewygodnych pytań, gdyż odpowiedzial mi..ale napisał takiego
      maila że wzbudził tylko we mnie poczucie winy. wszystkie moje słowa
      przekręcił, odwrócił kota ogonem twierdząc że go oskarżam,
      kontroluję itp... co jest wierutną bzdurą...
      wiem że jest ciężko ,tym bardziej że to nie jest dzieciak , to facet
      30-kilku letni..wiem jedno i to mu napisalam-kto ma czyste sumienie
      nie ucieka od rozmowy, nie boi się jej.
      nie wiem co ci poradzić, sama sobie z tym nie radzę...jedynie mogę
      pocieszyć że nie jesteśmy z tym same.
      • flying.nataly Re: Poczucie krzywdy, bezsilność, zemsta, wybacze 03.07.08, 11:21
        Wiem, że to bardzo boli lecz spójrz na sytuację z tej strony. Ty nie zrobiłaś
        nic złego, to nie ty go skrzywdziłaś, zachowałaś się fair, jesteś w porządku
        wobec niego i wobec siebie. Wyciągnęłaś rękę, próbowałaś porozmawiać, on ją
        odtrącił.
        Jeśli jest podłym, bezdusznym skur...elem (a nie sądzę żebyś z kimś takim była w
        związku) twoje wynurzenia nie zrobiłyby na nim żadnego wrażenia.
        Jeśli jest w miarę normalnym facetem, który potrafi czuć i myśleć, to doskonale
        wie, że zrobił źle. Uciekł i milczy bo tak jest wygodniej - wygodniej dla tego
        chłopczyka.
        I pamiętaj: "Jeśli kiedykolwiek postąpisz wobec kogoś źle, ten ktoś być może o
        tym zapomni, ty natomiast nie zapomnisz o tym nigdy".
        Trzymaj się :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka