mesgo
04.07.08, 23:44
Spotykam się z Kimś, jest dla mnie b.ważny,ale poki co nie możemy
byc normalnie razem. spotykamy się co 2-3 dni, po pracy przyjechal
w nastroju jakby bojowym, a ja tez mialam nastroj smętny ze względu
na odczucia które płynęły od niego. Nie umieliśy "nie umielismy się
"zestroić". Oglądalismy tv, ale potem poszliśmy do łozka. Nie szło
nam wcale. Zabrakło najważniejszego - czułości. On był jakiś inny.
Złozka zerwał się nagle, a ja się zdnerwowałam,poczułam się
okropnie,wstal ubral się i siedzielismy na kanapie, każde
zdenerwowane. Powiedział ze ma zły dzień, ze ma kłopoty i ze
nie mial ochoty na sex;tylko czemu nie powiedział ? Pytal mnie ze 3
razy czy jestem w ciązy, nie wiem dlaczego,poniewaz na wszystkie
pytania nie chcial odpowiadać. Przprosił mnie za zachowanie,
powiedzial ze nic sie nie dzieje i ze nigdy nie ma na niego podniesc
głosu.A za chwile dodał , ze mial ochte spedzic inaczej wspolnie
dzien a nie na sexie. Wszystko rozumiem, ale czemu nie powidzial ze
taki ma dzien, a tak poczulam sie okropnie, zdenerwowałąm i nie wiem
o co chodzi z tymi kłopotami, z tą ciążą. Zarzuca się kobietom, że
nei mowaią wprost, ale mezczyzni tez nie mowia....
I teraz siedze i płaczę nic nie rozumiejac a malo tego robiac sobie
same wyrzuty.