Dodaj do ulubionych

Aż po grób?

15.07.08, 12:11
Witam, tak sobie podczytuję forum i widzę że pisze tu kilka mądrych
osób.Wczoraj rozmawiałam z kolegą , który od sześciu lat kocha sie w swojej
ex. Nie może jeść , spać, wciąż ja widzi, słyszy jej słowa, każde miejsce
kojarzy mu się ze wspólnymi spacerami i dlatego omija niektóre dzielnice. On
dużo podróżuje, ale mówi mi że to nic nie pomaga. Budzi sie i zasypia z jej
obrazem. Dwa razy próbował sie związać z inną kobietą i mówił mi , że czuł się
tak jakby ją zdradzał ze swoja ex. Zrywał, szukał nowych kobiet, przespał się
z wieloma i nic. On mówi, że to kara , bo ją zostawił sześć lat temu. Bardzo
mi go żal. Czy można mu pomóc? Czy znacie takie przypadki? Czy to kara za
porzucenie? Czy uda mu się przeżyć? On mówi o samobójstwie, bo już sobie nie
radzi z miłością i tęsknotą za nią.
Obserwuj wątek
    • mona.blue Re: Aż po grób? 15.07.08, 12:24
      Trudna sprawa.

      Wg mnie istnieje coś takiego jak powołanie, że ten konkretny
      mężczyzna lub kobieta są nam przeznaczeni od Boga. I tylko Jego/Ją
      możemy naprawdę pokochać. Przynajmniej tak to było w moim życiu.

      Czy ten Twój znajomy nie może odnaleźć się ze swoją ex?
      • titta Re: Aż po grób? 19.07.08, 18:57
        Pewnie moze i pewnie by go niechciala. Bo sadzac po tym jak sobie ze
        swoim "obrazem w glowie" radzi to by ja tylko ranil.
        Wiem, tez tak mam. Od 10 lat. Ja sobie poradzilam, druga strona
        chyba nie do konca. Tyle ze ja do puki sie z tym nie uporalam bylam
        sama, a druga strona zmasakrowala zycie kilku osobom.

        Niz zaluje roztania. W takiej formie to obsesja nie przeznaczenie.

        Lekarstwem jest przebaczenie sobie (ewentualnie uzyskanie
        przebaczenia). Przezycie "zaloby" -"przegryzienie" tego w sobie, a
        nie szukanie zapychaczy. I znalezienie celu w zyciu. Wiem , ze latwo
        sie mowi...
    • dotyk_wiatru Re: Aż po grób? 15.07.08, 12:53
      Ups.. :(
      Znam taki przypadek.. Wyjechał do innego miasta.. ba! kraju..
      Zmienił zupełnie środowisko.. Nadal pamięta.. To jest złe.. Dobija
      sam siebie.. niemniej nadal próbuje..
      Samobójstwo to kiepskie wyjście..
      Ta ex.. jest wolna czy nie? Może gdyby się spotkali coś by
      zaiskrzyło na powrót? A jeśli nie.. to pozostaje zapomnieć..
      zakochać się na nowo.. ale po oczyszczeniu myśli..:)
    • malakas Re: Aż po grób? 15.07.08, 14:10
      Austriackie gadanie. Jakby nie jadł i nie spał od sześciu lat, nie
      musiałby już popełniać spektakularnego samobójstwa, bo dawno by nie
      żył.
      Jemu nie mozna pomóc. Za to można wycofać Goethego z listy lektur,
      zresztą nie wiem czy Giertych już o to nie zadbał, nie jestem na
      bieząco...
      • kaa.lka Re: Aż po hall 15.07.08, 14:22
        o to to.
        cholera, to Giertych wciaz jeszcze zarzadza lekturami?
        matkojedyna.
        • malakas Re: Aż po hall 15.07.08, 14:25
          Nie zarządza. Co nie oznacza, że nie mógł wycofać gdy zarządzał,
          matkojedyna
    • falcon777 Re: Aż po grób? 15.07.08, 14:27
      Oczywiście żadna to kara . To raczej okazja by nauczyć sie czegos
      nowego o działaniu swojego umysłu :)
      Nie sądze tez aby było to przeznaczenie od Boga, bo ta jego była
      dziewczyna może miec juz np. dzieci w innym związku.. wszak mineło
      już 6 lat.. Jeżeli to przeznaczenie to w jedgo przypadku raczej w
      kwesti nauczenia sie czego o sobie.

      Podobne sytuacje zdarzają się często osobom, które "stapiają" sie w
      związkach z innymi osobami. Myślą : "Ja i ona/ona " to jedno.
      A przecież związki tworzą dwie ODRĘBNE i RÓŻNE istoty ludzkie. Gdy
      sie stopią w jedno to KTO tworzy ten związek ? W zasadzie nikt, bo
      znikły tożsamości osób, które je tworzą. W pewnym sensie zanikają tu
      granice miedzy JA i TY. Takie "stopienie sie" sprawia, że trudno sie
      potem "odtopić" czyli zakonczyć związek.

      Z opisu widac, że ten twój kolega wciąz nosi jej bardzo bliski
      WIZERUNEK w swoim umysle tak jakby sie nie rozstali.
      I to nad tym wizerunkiem musi popracowac z jakims terapeutą..
      Bo gdy nie zmieni SPOSOBU w jaki mysli o bliskich związkach, to
      następny może byc taki sam.

      • titta Re: Aż po grób? 19.07.08, 19:19
        W stopieniu sie nie ma nic zlego. w koncu malzenstwo aby sprawnie
        dzialac powinno byc jednoscia. Oczyczywiscie nie mam na mysli chorej
        zaleznosci od kogos.
        Zle jest natomiast bawienie sie kims, zwiazki "na prube", na jakis
        czas, dopuku sie dana osoba nie znudze. W ten sposob baardzo latwo
        kogos zranic. I to jest wina osoby, ktora rani, a nie tej drugiej,
        ze "sie za mocno zaangarzowala". Wiekszasc ludzi nie jest stworzana
        do bycia samemu.
    • shangri.la Re: Aż po grób? 15.07.08, 14:56
      Depresja reaktywna długotrwała i w niebezpiecznym stadium, o czym świadczą myśli
      samobójcze.
      Podobny przypadek był tutaj opisywany niedawno.
      Miłość jest wyłącznie dobrem, więc nie ma nic wspólnego z karą(!)
      • shangri.la Re: Aż po grób?PS 15.07.08, 15:11
        Gdyby to był mój kolega, doradziłabym mu odszukanie tej kobiety i spotkanie z nią.
        Może się okazać, że po latach, nie ma już miejsca na uczucia, a z cała pewnością
        nie będą one tak destrukcyjne jak obecnie, kiedy żyje wspomnieniami.
        Niewykluczone też, że takie spotkanie skończy się happy endem...
        Są rzeczy na niebie i ziemi....;)
    • leda16 Re: Aż po grób? 15.07.08, 15:23
      Ty mu nie pomożesz, prędzej terapia uzależnień bądź psychiatra . Afekt wyraźnie patologiczny i...dużo histerii. Rzeczywiście, gdyby przez 6 lat nie jadł i nie spał, to byś z nim na ten temat nie porozmawiała ;).
    • spinline Re: Pomoz mu 15.07.08, 19:54
      Poprzez skierowanie go do specjalisty, niestety, bywaja silne
      uczucia, a u niego wyglada to na ogromne poczucie winy.

      Pewnie ja bardzo kochal i w momencie gdy zrobil cos nieteges, jego
      sumienie silnie zareagowalo.

      Psycholog zajmuje sie tym czasami psychiatra choc wspolczesni
      psychiatrzy, sa jedynie od wypisywania recept.
    • wiewiorka_online Re: Aż po grób? 17.07.08, 07:23
      Dziękuję wszystkim. Tak on żyje z ogromnym poczuciem winy bo zostawił ją kilka
      lat temu a ona potrzebowała go bardzo i rozchorowała się na depresję po jego
      odejściu. Rok później wyszła za mąż za kolegę, który się nią zaopiekował ale go
      nie kocha. Boję się że mój kolega odbierze sobie życie. Widzę jak sie męczy i
      nic nie mogę poradzić. To jest straszne.
      • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: Aż po grób? 17.07.08, 09:14
        Wiesz co, moze ta dziewczyna potrzebowała pomocy, ale skoro Twój
        kolega z jakichś tam przyczyn nie mógł jej udzielić, to ona powinna
        poszukać jej gdzie indziej. TO JEJ SPRAWA, nie jego, on nie powinien
        mieć poczucia winy jeśli odchodzi ze związku/relacji, który jest dla
        niego niekorzystny. Mamy jedno życie i nie można go sobie marnować,
        może powiedz mu to! I niech nie miesza miłości z opieką ;)
        • katinka6 Re: Aż po grób? 17.07.08, 10:18
          bardzo.grzeczna.dziewczynka napisała:

          > Wiesz co, moze ta dziewczyna potrzebowała pomocy, ale skoro Twój
          > kolega z jakichś tam przyczyn nie mógł jej udzielić, to ona
          powinna
          > poszukać jej gdzie indziej. TO JEJ SPRAWA, nie jego, on nie
          powinien
          > mieć poczucia winy jeśli odchodzi ze związku/relacji, który jest
          dla
          > niego niekorzystny. Mamy jedno życie i nie można go sobie
          marnować,
          > może powiedz mu to! I niech nie miesza miłości z opieką ;)

          Nie wydaje mi się, aby proszenie o pomoc osobę, z któa jest się w
          chocby w relacji i, co za tym idzie, ma się zaufanie, było czymś
          dziwnym i nagannym. Każdy ma prawo odmówić, jeśli nie chce lub nie
          może czegoś zrobić. Masz jednak racje, że miłości z opieką mieszać
          nie wolno.
          • wiewiorka_online Re: Aż po grób? 17.07.08, 10:37
            Ona podobno była typem wrażliwej neurotyczki. On się dobrze bawił przy niej i
            imponowało mu że taka dziewczyna się nim zainteresowała.Miał to co chciał bo ona
            go bardzo kochała i myślała że on też, ale on miał dobry sex i nie myślał o
            przyszłości z nią. Zostawił ją kiedy zaczęła pytać o przyszłość. To ją załamało
            i gdyby nie kolega który się nią zaopiekował to ona by sie zabiła w depresji. On
            zrozumiał swój błąd po czasie. Oni mają ze sobą kontakt i on wie ze ona wciąż go
            kocha ale męża nie zostawi. Mój kolega nie widzi wyjścia z tej sytuacji i coraz
            częściej wracają mu myśli samobójcze.
            • malakas Re: Aż po grób? 17.07.08, 11:31
              Jest rozwiazanie. Parament pikczers presentują: pozbyć sie męża, a
              wtedy ona, wciąż zakochana, wróci jak po sznurku do kolegi i prawie
              wszyscy będa żyli długo i szczęśliwie.
              • titta Re: Aż po grób? 19.07.08, 19:13
                Do gnojka, ktory sie dobrze bawil?
                a teraz palcze bo zabawki zabraklo?
                Pewnie, jak sie okaze, ze jednak "obraz w jego glowie" byl lekko
                wyidealizowany, znowu spieprzy. ZDALEKa od takich.
            • mona.blue Re: Aż po grób? 17.07.08, 12:10
              A mówią, że nie ma sprawiedliwości na tym świecie.
              • katinka6 Re: Aż po grób? 17.07.08, 13:50
                Jeżeli ktoś ma rzeczywiście myśli samobójcze, to pisanie o
                sprawiedliwości, która miałaby go dosięgnąć, jest chyba mało
                wskazane. Nie jestem jednak psychologiem, więc mogę się mylić. Może
                to taki rodzaj "terapii szokowej".

                A cała sytuacja dowodzi chyba tego, że w uczuciach, jakichkowliek,
                nie warto nikogo oszukiwać. Bo nigdy nie kończy się to dobrze.
            • dotyk_wiatru Re: Aż po grób? 17.07.08, 14:16
              > Oni mają ze sobą kontakt i on wie ze ona wciąż g
              > o
              > kocha ale męża nie zostawi.
              No tak...Chce być lojalna...jest Mu wdzięczna, że wyciągnął Ją z
              depresji, ale...

              > Mój kolega nie widzi wyjścia z tej sytuacji i coraz
              > częściej wracają mu myśli samobójcze.
              Musi się ich pozbyć! KONIECZNIE! Wie jaki błąd popełnił...niech
              szuka kobiety, która będzie Go tak samo pociągać jak ta, która
              kocha...
              • aidka Re: Aż po grób? 17.07.08, 18:50
                ktoś wyżej poradził, by chłopak poszukał innej
                ja uważam to za niemożliwe
                u mnie też zalega afekt pewien
                i próby spotkania z innymi facetami, by od bolesnych uczuć i emocji
                się uwolnić
                spalały na panewce
                kompletnie mnie nikt inny nie interesuje
                5 minut spotkania z kimś nowym i zawsze zniechęcenie, nuda, chęć jak
                najszybszego zakończenia spotkania i nieujrzenia faceta nigdy więcej
                • shangri.la Re: Aż po grób? 17.07.08, 18:55
                  W poście wstępnym jest informacja na temat nieudanych prób bohatera tzw ułożenia
                  sobie życia na nowo.
                  Kto nie przeżył takiego tajfunu może nie wierzyć....
                  Miłość jest wieczna, ale nie jest destrukcyjna. To namiętność niszczy i
                  wypala...a może i wspominane tutaj poczucie winy.
                  • dotyk_wiatru Re: Aż po grób? 17.07.08, 21:30
                    Ok Shangri, ale nie ułoży sie życia na nowo, nie zostawiając
                    przeszłości za sobą...Dopóki nie upora się z tym, nie zazna spokoju
                    w duszy i nie otworzy serca dla innej Kobiety...
                    Ja mam to za sobą, więc rozumiem...

                  • shangri.la Re: Ja też rozumiem....n/t 17.07.08, 21:34

                • dotyk_wiatru Re: Aż po grób? 17.07.08, 21:23
                  Rozumiem, ale...czemu to ma służyć? Nie zmusisz tego Chłopaka, by
                  ponownie się z Tobą związał, BO TY CHCESZ...
                  Warto to przemyśleć, zostawić sobie miłe wspomnienia i ruszyć do
                  przodu...nie myśląc o Kimś z kim nie będziesz...Nie marnuj swojego
                  czasu na rozmyślania tego typu...
          • titta Re: Aż po grób? 19.07.08, 19:12
            <Masz jednak racje, że miłości z opieką mieszać
            <nie wolno.

            Jak to nie wolno? A do cholery czym jest milosc? Gapieniem sie sobie
            w oczy, tzrymaniem za raczki, swietnym seksem i daniem nogi jak cos
            od nas troche wysilku wymaga?


      • mona.blue Re: Aż po grób? 17.07.08, 10:02
        A czy On nie może z Nią się spotkać i porozmawiać o wzajemnych
        uczuciach, o tym czy jeszcze coś ich łączy?
        • katinka6 Re: Aż po grób? 17.07.08, 10:18
          mona.blue napisała:

          > A czy On nie może z Nią się spotkać i porozmawiać o wzajemnych
          > uczuciach, o tym czy jeszcze coś ich łączy?

          To czasami, choć się bardzo chce, bywa bardzo trudne:)
          • mona.blue Re: Aż po grób? 17.07.08, 10:25
            Dlaczego?
      • plisowanka Re: Aż po grób? 17.07.08, 11:09
        A dlaczego ją zostawił kilka lat temu? Nie bardzo to logiczne - najpierw sam ją rzucił, a teraz "zakochany aż po grób"?
        • shangri.la Re: Aż po grób? 17.07.08, 11:13
          Powyżej napisano, że on się dobrze bawił, a ona myślała, że ta zabawa będzie
          trwała do końca ich dni.
          Chłopczyk się jednak znudził, przestraszył przyszłości i uciekł.
          Klasyka polska...;(
      • dotyk_wiatru Re: Aż po grób? 17.07.08, 14:02
        Wiewiórko...masz z Nią kontakt, albo wiesz, o kogo chodzi? Jesli
        tak, to zaproś Ją do jakiejś kawiarni, Twojego Przyjaciela też...i
        zostaw Ich...niech porozmawiają...Saperka albo gra w otwarte
        karty...Twój wybór...
        Może to coś zmieni, zwłaszcza że Ona nie kocha męża...

        • dotyk_wiatru To co wyżej jest do Wiewiórki... n/t 17.07.08, 14:03
    • korowiowek Re: Aż po grób? 17.07.08, 11:07
      jak bym czytał o sobie....też odeszłem od kobiety 7 lat temu i wciąz
      sie zastanawiam jakim ja byłem wtedy kretynem....:(( też
      wyjeżdzałem, tez próbowąłem związków z innymi kobietami i wystarczy
      że zobacze moja ex...i wszystko wraca.....
      strasznie to ciężkie...całkowicie obrzydza życie:(((


      • shangri.la Re: Aż po grób? 17.07.08, 11:08
        Bo prawdziwa miłość nie umiera.....nigdy!;)
        • mona.blue Re: Aż po grób? 17.07.08, 12:07
          Taka o której możezz tylko pomarzyć?
          • korowiowek Re: Aż po grób? 17.07.08, 15:54
            tylko jak z tym skończy? Kobiete próbowałem i próbuje
            odzyskać....ale Ona kocha innego...a ja cóż..marnuje swoje życie:(((
            • shangri.la Re: Aż po grób? 17.07.08, 17:44
              Bohater wątku ma chyba lepiej od Ciebie, skoro ona wciąż go kocha.
              A może jednak gorzej, bo już jest mężatką?
              A Twoja wciąż wolna, tylko zakochana w innym?
            • mona.blue Re: Aż po grób? 17.07.08, 21:28
              Jeżeli kocha innego to faktycznie kaplica, ale może jest tylko
              zadurzona, albo coś sobie "załatwia"(w sensie psychologicznym) przez
              ten związek?
              • korowiowek Re: Aż po grób? 17.07.08, 22:27
                to w ogóle dziwna sytuacja bo mówi że go kocha a odeszła od niego....i nie wie
                czy wróci ale stanowczo deklaruje że kocha....
                najchętniej to bym wsiadł w wehikuł czasu i nakopał sobie z przeszłości w mordę
                - że byłem takim durniem i taką kobietę zostawiłem.

                • mona.blue Re: Aż po grób? 18.07.08, 21:07
                  Jak odeszła,to masz szansę, może nic innego Ci nie pozostaje jak
                  czekać i delikatnie zaznaczać swoja obecność :)
                • titta Re: Aż po grób? 19.07.08, 19:04
                  Nie koniecznie dziwna sytuacja. Odeszlam od czlowieka, ktorego
                  kochalam, marnujac sobie kilka lat zycia. Ale zmarnowalam kilka, a
                  nie cale zycie z egoista, ktory mnie nie sznowal. Teraz on ma
                  swietne usprawiedliwienie (uczucie do mnie) zeby nie szanowac innych
                  kobiet. Bo skoro mu na nich nie zalezy...
    • ala.l powinien porozmawiac z psychologiem 18.07.08, 21:37
      albo od razu z psychiatra..

      • shangri.la Re: powinien porozmawiac z psychologiem 19.07.08, 14:43
        ala.l napisała:

        > albo od razu z psychiatra..

        Czyli z a36/ledą16 i malawinką.psem?
        Z uwagi na tragiczne następstwa kontaktów z wyżej wymienionymi, odradzam stanowczo:)
        >
    • titta Re: Aż po grób? 19.07.08, 19:06
      Kolega do psychologa.
      I niech trzyma sie od tej dziewczyny z daleka, bo jej jeszcze
      bardziej skomplikuje zycie (zrani) niz to zrobil. Nie da sie wejsc
      dwa razy do tej samej rzeki.
    • someonesomewhere Re: Aż po grób? 19.07.08, 19:20
      podobno wszystko ma sens... Skoro ja zostawił to znaczy, ze nie bylo
      mu z nią dobrze... Więc za czym tak tęskni? Za tą kobietą czy za jej
      wyidealizowanym obrazem, wizją, ktorą niewiele łączy z
      rzeczywistością? Zawsze najlepsze wydaje się to, czego mieć nie
      możemy... Ale czy rzeczywiście to jest dla nas najlepsze?
      Szczególnie w sytuacji gdy juz raz to coś okazało się mało
      szczęśliwe i trwałe. Bylo zaledwie chwilą, która zamiast odejść w
      zapomnienie stala się ikoną, która nie pozwala spokojnie żyć... Może
      czas na realne spojrzenie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka