jz10
24.07.08, 17:29
Witam,
ostatnio byłam z moim chłopakiem (36l. rozwodnik, wykształcenie
wyższe)- spotykamy się od 3 lat w zoo, on
wyjechał teraz do pracy do Warszawy, widujemy się w weekendy, ja
(31l, panna, wykształcenie wyższe)
chwilowo mam niskie dochody, uczę się jeszcze.
Doszło do takiej sytuacji, nie pierwszy raz, że on wyjął z kieszeni
10 zł, podał mi i powiedział: "to kup bilety". Ja dołożyłam swoje 10
zł i zakupiłam nam po bilecie.
Było mi jednak przykro, widziałam przy kasie mężczyzn kupujących
bilety. Przemilczałam, ale... Ja zrobiłam kanapki do zoo, chłopak je
zjadł, zaś mi kupił gofra. Później poszliśmy do restauracji na
terenie ogrodu i każdy płacił za siebie - to jest dla mnie jeszcze
zrozumiałe, bo są to większe koszty. Ogólnie było miło, bo zwierzaki
były świetne. Póxniej wybraliśmy się do kina i też każdy płacił za
siebie.
Na 2 dzień przyszedł do mnie na obiad, przyniósł sok i ananasa.
Pokłociliśmy się, ponieważ ja mam bardzo chorą ciocię, taka byłam
przygnębiona, on miał zaś swoje problemy, które ja chciałam
zignorować, min. problem wyboru szkoły dla jego córki, która ma
zdawać do liceum za rok. Byłam rozdrażniona widząc jak czuje się
ciocia, widząc, że nie radze sobie tu i teraz, a inni mają problemy
perspektywiczne, za rok co będzie.
Po przyjeżdzie do Warszawy, napisał, że mu przykro, że się
oddalamy...
Ja byłam cicho, ale, gdy zadzwonił powiedziałam, że mnie jego
zachowanie i słowa zraniły...
Na 2 dzień, ponieważ wyczułam, że on nie wie, co miałam na myśli,
napisałam o zoo, o tym jak się czuję, że nie ma w nim galanterii, że
to bez klasy i że bardzo głupio i przykro mi zwracać mu uwagę, ale
już nie mogę. Dotychczas dobrze wiedział, ze nie jestem
materialistką, że jestem gościnna, notabene od roku nie byłam u
niego z wizytą i całość spotkań odbywa się u mnie...On mówi,że mogę
zawsze przyjśc, ale jak bym chciala, to się wykręca bałaganem etc.
On odpisał, że nie rozumie i że głupio, że upominam się o 10 zł na
bilet, jeżeli on kupuje mi za 100zł lekarstwo od 3 miesięcy.
Co o tym sądzicie?
Kto ma rację?
Teraz jesteśmy pokłoceni, od 2 dni nie mamy kontaktu i w ramach
smsów wyszło, że się rozstaliśmy - infantylny dość sposób, ale...
Z pozdowieniami, joanna