Dodaj do ulubionych

moje! jego!...

13.08.08, 12:24
mam zapytajniczek...

nie mam 20 lat.... mam ich o wiele wiecej ;-)
z biegiem lat dorobiłam sie różnych rzeczy mniej czy bardziej
drogich (rower, kamera, i inne takie)

o jakiegos czasu jestem z facetem, który z różnych przyczyn nie
dorobił się drogich rzeczy i on generalnie nie przywiazuje wagi do
wartosci materialnych...
Ja (niestety?) o swoje rzeczy dbam. Czasem też przesadzam
z "oszczędnym " uzywaniem swoich rzeczy ;-))

Problem sie robi, gdy... mam mu pożyczyc czy pozwolic uzywać moje
rzeczy, o które on nie dba... Np. jedziemy rowerami, robimy sobie
przerwę - on wchodzi do sklepu niezapinajac roweru na zamek.
Albo nie dba o mój sprzęt do kompa: myszka bez przewodową
notorycznie spada mu na parkiet...
Mieszkamy razem w moim mieszkaniu. Meble były kupowane, gdy jego
jeszcze u mnie nie było. Meble sa nowe i (niestety!) jasne.
Ja zawsze uwazam, zeby np nie rozsiadac sie na nich z jedzeniem czy
w goracy dzień spocona nie wycieram sie o tapicerkę.. Co on
wyczynia zawsze i bez zadnego oporu, ze ubrudzi sie tapicerka...

Moje pytanie nr1: jak mu wytłumaczyc, ze nie po to duzo pracuje,
zeby wydawac pieniadze ciagle na wymiane/naprawe różnych rzeczy.

Moje pytanie nr2: jak SOBIE wytłumaczyc, że to jego zachowanie nie
jest takie złe i zebym nie widziała w tym takiego problemu.

Dodam, ze on nie ma rzeczy, które ja używam, ale JEGO rodzina z 1go
małżeństwa jest poza wszelka krytyką. A... wielu naszych wspólnych
znajomych uwaza, ze... w tej rodzinie dziiiiwne rzeczy sie
dzieją ;-)

pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • buena.vista.sc Re: moje! jego!... 13.08.08, 12:30
      Nie wiem dlaczego mam takiego pecha, ze odkąd weszłam na to forum,
      pisują tu same naiwne kobietki.:((

      Masz prawo żądać, aby gostek mieszkający u ciebie ( zapewne za friko-
      zgroza!) szanował sprzęty i meble przez ciebie zakupione i basta.

      Jak nie, to kopa w doopę i pa pa.

      • zabieganab Re: moje! jego!... 13.08.08, 12:34
        myślisz, ze to jest naiwnosć z mojej strony, że zamiast wystawic go
        za drzwi, kończy sie (tylko?) na moich uwagach do niego, które
        przechodza w kłótnie.... które dają mi do myslenia, ze jestem
        wredna i zbyt wymagajaca.

        A czy nie zgodzisz sie ze mną, ze to jest mój objaw materialistki
        jaka jestem?...
        Bo on mnie tak podsumował. Stwierdził, że przesadzam i jestem
        materialistka....
        • buena.vista.sc Re: moje! jego!... 13.08.08, 12:45
          na jakich zasadach gości ten pan u ciebie?
          Jak dzielicie opłaty? Urzadzenie wnętrza to twój wklad - domyslam
          się.
          Jesli nawet jesteś materialistką, to masz prawo być.
          Moim zdaniem, ktoś kto dba o sprzet i meble nie jest materialistą.
          To on jest niechlujem. tez ma prawo być, ale u SIEBIE.

          Przy najbliższej okazji wyrzuć, zniszcz mu ( niby przypadkiem)jakiś
          osobisty przedmiot.Obserwuj reakcje - gdy podniesie głos, powiedz,że
          przesadza i jest materialistą.;-DDD
          • zabieganab Re: moje! jego!... 13.08.08, 13:04
            no wiesz, on mieszka ze mna w moim mieszkaniu, które było urzadzane
            zanim go poznałam.
            On wszedł w moje, ale za moim wyraznym przyzwoleniem!
            • buena.vista.sc Re: moje! jego!... 13.08.08, 13:07
              On wszedł w moje, ale za moim wyraznym przyzwoleniem!



              O, to pełna kultura. Gorzej, gdyby wdarł się gwałtem.
              • obrotowy Re: moje! jego!... 13.08.08, 13:09
                buena.vista.sc napisała:

                > On wszedł w moje, ale za moim wyraznym przyzwoleniem!
                >
                > O, to pełna kultura. Gorzej, gdyby wdarł się gwałtem.


                domniemywuje, ze to pierwsze nastapilo po tym drugim :)
      • obrotowy eeh, te mieszczki :))) 13.08.08, 12:48
        znam ten bol :)
        To ja wlasnie mam taki niepowazny stosunek do materii...
        Np. ukradli mi juz 3 rovery, gdyz notorycznie zapominam
        je przypinac... :)

        Uwagi nic tu nie pomoga...
        Jezeli nie sa to rzeczy duzej wartosci, to zn. ow pan zamyka drzwi
        do Twojego/Waszego samochodu , czy mieszkania - to mozna z tym
        zyc :)))

        Chyba , ze jestes taka malostkowa - jak buena vista s.c:)))
        • buena.vista.sc Re: eeh, te mieszczki :))) 13.08.08, 12:54
          Obrotowy, na moje możesz tracić dziennie jeden rower przez swoją
          głupotę.To nie mój ból.
          Ciekawe, czy mialbyś nadal taki "niepoważny stosunek do rzeczy",
          gdybym to JA gubiła TWOJE rowery i niszczyła TWOJE meble. ;)))
          • obrotowy Re: eeh, te mieszczki :))) 13.08.08, 13:03
            buena.vista.sc napisała:

            > Obrotowy, na moje możesz tracić dziennie jeden rower przez swoją
            > głupotę.To nie mój ból.
            > Ciekawe, czy mialbyś nadal taki "niepoważny stosunek do rzeczy",
            > gdybym to JA gubiła TWOJE rowery i niszczyła TWOJE meble. ;)))

            mialbym, kochanie :)
            bo to mozna przezyc...
            jezeli tylko nie gubilabys kluczykow do samochodu, w rezultacie
            czego tenze samochod by nam bezpowrotnie zniknal
            - gdyz to przezyc juz trudniej...

            Zgodnie z Twoja filozofia, to ze zona nasze wspolne pieniadze
            wplacila na swoje konto (bojac sie , ze czesc przepuszcze na
            droga wyprawe z Toba na Hawaje - powiedzmy), powinno byc podstawa
            do pobicia jej, zastrzelenia, lub conamniej rozwodu i procesu
            sadowego w sprawie odzyskania polowy majatku...
            jak widzisz, za leniwy na takie zabawy jestem
            za duzo zachodu w stosunku do oczekiwanego zysku :)))
          • zabieganab Re: eeh, te mieszczki :))) 13.08.08, 13:06
            no właśnie, PAn Obrotowy nie zrozumiał do końca tematu: chodzi o to
            jak ON traktuje rzeczy nie swoje.
            A swoja droga pisałam już: on o swoje rzeczy raczej nie dba...
      • obrotowy masz jakies nieodreagowane emocje wobec mezczyzn? 13.08.08, 12:57
        buena.vista.sc napisała:

        ...gostek....

        ...zapewne za friko-zgroza!...

        ...to kopa w doopę...


        ze lekcewazaco i bez dokladnej znajomosci problemu wyrazasz sie
        o kims, kogo nie znasz?

        • buena.vista.sc Re: masz jakies nieodreagowane emocje wobec mezcz 13.08.08, 13:05
          ...gostek....
          Autorka wątku napisała "facet"."gostek" nie jest słowem obraźliwym.

          ...zapewne za friko-zgroza!...

          Moje przypuszczenia - niech autorka wątku sprostuje. Gdzie tu
          lekceważenie?

          ...to kopa w doopę...

          Zawsze można zmienić na "pocałuj w doope";PP

          A twoje "mieszczki" nie są lekceważace?


          BTW - nie gadaj tyle, tylko dawaj te rowery, będę uważała,żeby je
          nie zapinać. ;PPP
          • obrotowy nie calkiem :) 13.08.08, 13:08
            buena.vista.sc napisała:
            > A twoje "mieszczki" nie są lekceważace?

            - nie calkiem. jest w tym odrobina zyczliwego usmiechu :)
            >
            >
            > BTW - nie gadaj tyle, tylko dawaj te rowery, będę uważała,
            żeby je nie zapinać.

            - To bylo sie z deklaracjami spieszyc, gdy kasa byla jeszcze
            w moich rekach :)))
            • buena.vista.sc Re: nie calkiem :) 13.08.08, 13:10
              To bylo sie z deklaracjami spieszyc, gdy kasa byla jeszcze
              w moich rekach :)))


              No i sprawa jasna, skąd twoj niepoważny stosunek do rzeczy. ;P
              • obrotowy Re: nie calkiem :) 13.08.08, 13:13
                buena.vista.sc napisała:
                > No i sprawa jasna, skąd twoj niepoważny stosunek do rzeczy.

                Taki byl i "przed".
                Wystarcza mi powazny stosunek do ludzi, a zwlaszcza niektorych
                kobiet. Uwazam to za 100-krotnie wazniejsze, Mila :)
                • buena.vista.sc Re: nie calkiem :) 13.08.08, 13:17
                  Poważny stosunek do osób wyraża się również w poważnym traktowaniu
                  ich postaw, poglądów i życzeń np. dotyczących szanowania zakupionych
                  przez tą osobę rzeczy. Nie mówię tu o robieniu awantury z powodu
                  jednej plamki, bo chyba nie o tym tu mowa.

                  nie mam na imię Mila.
                  • obrotowy Re: nie calkiem :) 13.08.08, 13:22
                    Mila - to nie imie :)

                    No dobrze, coby sie nie klocic :)
                    szanuje rzeczy innych - jezeli sie tego domagaja
                    i przywiazuja do tego duza wage...
                    nie szanuje tylko rzeczy wlasnych i nie domagam sie od innych
                    ich zbytniego szanowania (naturalnie do poziomu kosztow roveru,
                    a nie samochodu...)

                    ERGO - nie jestem drobiazgowy, ale szanuje drobiazgowosc inych,
                    chociaz lekkko mnie ona smieszy, gdyz do grobu jej sie nie zabierze,
                    a Mile wspomnienia i owszem :)

                    pa.
          • marzeka1 Re: masz jakies nieodreagowane emocje wobec mezcz 13.08.08, 13:08
            "Masz prawo żądać, aby gostek mieszkający u ciebie ( zapewne za friko-
            zgroza!) szanował sprzęty i meble przez ciebie zakupione i basta.

            Jak nie, to kopa w doopę i pa pa."- myślę tak samo, nie,nie jesteś materialistką, też szanuję swoje rzeczy.Jakoś niepoważnie ten pan się prezentuje w tym, co piszesz.
    • zabieganab Re: moje! jego!... 13.08.08, 13:17
      wiedziałam, że moge na Was liczyc!

      Dzięki!

      A chetnie dowiem się podpowiedzi na moje 2 pytanko:

      jak sie nauczyć "mniej delikatnie" urzywać swoich rzeczy, bardziej
      nonszalancko ;-), bardziej zwyczajnie
      • mortior Re: moje! jego!... 13.08.08, 13:32
        możesz brać głęboki oddech i mówić sobie "w Etiopii dzieci z głodu umieraja a ja
        się takimi pierdołami przejmuję?"
        :)
    • mortior Re: moje! jego!... 13.08.08, 13:23
      potrenuj go : ) Coś zniszczy - powiedz mu "idź i kup" .
      Myszka zepsuta - powiedz mu "spadła ci ostatnio i nie działa - idź kup"
      Na meble daj narzuty. Upaprze - powiedz mu "są brudne po ostatnim obiedzie -
      wypierz".
      Ukradną rower którego nie zapiął - "idź i odkup go".

      Jeśli sam się nie napracuje to nie doceni. Są takie typy :)

      Niestety, może się okazać, że Twoje poczucie estetyki zdecydowanie odbiega od
      jego. I jemu wystaczyłoby mieszkać w szałasie. ...Bo jakas pani i tak go
      przygarnie i obsłuży za friko :)

      Ile się dokłada do mieszkania u Ciebie? połowę kosztów? większość kosztów?
      .....sponsorujesz go? (może dolicz amortyzację? :) /

      • zabieganab Re: moje! jego!... 13.08.08, 13:31
        dobra rada, zeby go "przetrenować"

        Jest tylko głupia sytuacja: bo on ma jakos szczęście w tym
        nieszanowaniu rzeczy... i jak na razie nie ukradli roweru, czy
        myszka jeszcze działa ;-)
        Tylko ja... jakos strasznie nerwowo reaguję w kazdej tej
        sytuacji... Mnie to od razu rusza, ze on przechodzi do tego tak
        szybko do porzadku dziennego....

        Mi sie jednak wydaje, ze to ja jednak przesadzam....

        Chociaz znam ludzi, którzy o swoje rzeczy dbaja jeszcze
        esktremalniej niz ja. Np. jak kupili dywan, to go obłożyli folia!
        Co by sie nie brudził!
        Bu-a ha ha ha haaaaa

        Ja jeszcze na takie pomysły nie wpadam ;-))
        • mortior Re: moje! jego!... 13.08.08, 13:40
          może łatwiej by Ci było znieść jego beztroskę w używaniu Twojej własności -
          gdyby jednak się do kosztów mieszkania z Tobą dokładał...
          • zabieganab Re: moje! jego!... 13.08.08, 13:50
            no chyba to nie o to chodzi....

            poprostu ja uwazam, ze czy to moje czy jego pieniadze, to po co
            je "głupio" marnować, skoro mozna z nimi zrobic fajniejszy, nowy
            użytek.
            Np. można nie stawiać jasnej torby na ziemi na przystanku, to nie
            nie bedzie szybko brudna. I nie chodzi tu o pieniadze tylko o
            zasadę oszczędnosci w robocie.
            Albo mozna nie uzywać ostrych sztućców do teflonowych garnków, to
            sie ich nie podrapie tak szybko i nie trzeba bedzie kupowac garów
            od nowa....



            Juz wiem!
            Jestem centus!
            ;-))
            • buena.vista.sc Re: moje! jego!... 13.08.08, 14:01
              Wszystko jest ok dopoki rzeczy służą nam a nie my im.
              Np. dywan owiniety folią to tragifarsa, natomiast wchodzenie
              ubloconymi buciorami na czysty dywan jest zwykłym niechlujstwem i
              lekceważeniem drugiego współmieszkanca, ktory prawdopodobnie będzie
              musiał posprzatać, jeśli nie chce stać się gderliwy, przesadny lub
              mieszkac w chlewie.
              • zabieganab Re: moje! jego!... 13.08.08, 14:08
                buena.vista.sc napisała:

                > Wszystko jest ok dopoki rzeczy służą nam a nie my im.
                > Np. dywan owiniety folią to tragifarsa, natomiast wchodzenie
                > ubloconymi buciorami na czysty dywan jest zwykłym niechlujstwem i
                > lekceważeniem drugiego współmieszkanca, ktory prawdopodobnie
                będzie
                > musiał posprzatać, jeśli nie chce stać się gderliwy, przesadny
                lub
                > mieszkac w chlewie.



                A Z TYMI SŁOWAMI ZGADZAM SIE W 100%!!!!
                JA TAK UWAZAM, TYLKO MÓJ LUBY NIE.....

                ;-(
                ON TEGO NIE ROZUMIE...
                MÓWIAC MU TO MAM WRAZENIE, ZE MOJE SŁOWA ZAMIENIAJĄ SIE W CHIŃSKI
                DLA JEGO USZU
                ;-(
              • obrotowy Re: moje! jego!... 14.08.08, 12:32
                buena.vista. Pani dr.h.c. napisała: :)
                natomiast wchodzenie ubloconymi buciorami na czysty dywan jest
                zwykłym niechlujstwem i lekceważeniem drugiego współmieszkanca

                nie tylko, Aniele :)
                Niechlujstwem to jest niezapinanie roweru, gdy sie go zostawia na
                podworku, naiwnie liczac, ze przeciez zlodziej nie bedzie na tyle
                bezczelny - by w bialy dzien wejsc do obcej bramy...

                Natomiast wchodzenie buciorami na dywan, mimo calej mojej
                noszalancji w stosunku do materii, uwazam za brak kultury,
                czy jak wolisz, zasad dobrego wychowania.
                A mialem wrazenie, ze wszyscy nalezymy (w tym watku) do osob dobrze
                wychowanych :)
                U mnie w mieszkaniu goscie zdejmuja buty, chociaz znam (b. czyste)
                domy, gdzie o dziwo pozwala sie gosciom chodzic w wyjsciowym
                obuwiu...
                ale ta sprawa tu u mnie przez lenistwo, bo nienawidze po sobie
                i po gosciach sprzatac :)))
                • buena.vista.sc Re: moje! jego!... 14.08.08, 13:55
                  Po pierwsze:

                  nie mówimy tu o gościach i ich ewentualnym niechlujstwie a o stałych
                  lokatorach/ współmieszkańcach.



                  po drugie:


                  niechlujstwo to brak dbałosci o czystość i porządek, zaniedbanie,
                  bałagan, bałaganiarstwo, niestarannośc, niedbałość, niedbalstwo,
                  nierzetelność...

                  brak kultury to brak właściwego zachowania, obycia, taktu,
                  grzeczności, uprzejmosci, dobrych manier i wychowania.

                  Z tego wniosek, że niechlujstwo jest elementem braku kultury.
                  Trudno powiedziec o osobie niedbającej o swój wygląd i schludność
                  otoczenia ,że jest kulturalna chociażby mówiła sto razy
                  dziennie "dziekuję, prosze i przepraszam"

                  > ale ta sprawa tu u mnie przez lenistwo, bo nienawidze po sobie
                  > i po gosciach sprzatac :)))

                  Gościom od biedy można wybaczyć i tych niechlujów niezbyt często
                  zapraszać. Inaczej wygląda sprawa z niechlujem zamieszkującym gratis
                  czyjeś mieszkanie.

                  Zbaczasz cały czas z tematu. Załóz osobny wątek pt. "Niechlujstwo a
                  brak kultury"

                  :))
            • marzeka1 Re: moje! jego!... 13.08.08, 14:03
              "no chyba to nie o to chodzi...."- a może o to?
          • marzeka1 Re: moje! jego!... 13.08.08, 13:50
            A nie dokłada się?
            • mortior Re: moje! jego!... 13.08.08, 14:01
              no własnie nie wiem... pytania o to są ignorowane :)
              • zabieganab Re: moje! jego!... 13.08.08, 14:03
                sorry - juz odpowiadzam:

                nie, on nie dokłada do niczego, bo nie ma z czego....

                taki... (chory?) układ
                ;-)))
                • marzeka1 Re: moje! jego!... 13.08.08, 14:04
                  Wzięłaś goodupca po rozwodzie, który niczego nie dorobił się, niczego nie szanuje,mówi, że jesteś materialistką????? To już nie głupota, TO BŁĄD. Jak zmądrzejesz, wykop pana szybciutko.
                • buena.vista.sc Re: moje! jego!... 13.08.08, 14:09
                  patrz moj pierwszy wpis w twoim wątku - i pogon tego pana albo do
                  sprzatania albo z mieszkania.

                  Mozesz jednak zawsze dopatrywac sie winy w sobie, sprzątać o
                  jasniepanu i podac zimne piwo,żeby się nie gniewał.
                • mortior Re: moje! jego!... 13.08.08, 14:11
                  no to sama widzisz, że kwestie wychowania to jedno,
                  a darmozjad w domu- który dodatkowo zamiast być wdzięcznym za twoje
                  sponsorowanie to zwyczajnie nie szanuje Twojej ciężkiej harówy dzięki której ma
                  co jeść i gdzie mieszkać - często staje się powodem, że Cię krew zalewa jak
                  bezmyślnie drapie ci ten teflon widelcem :)


                  Zawsze podziwiałam kobiety które biorą sobie na utrzymanie Pana..

                  • marzeka1 Re: moje! jego!... 13.08.08, 14:14
                    "Zawsze podziwiałam kobiety które biorą sobie na utrzymanie Pana.."- jakoś dziewczyny przestało mi być żal, za głupotę się płaci, a dla głupoty trudno mieć zrozumienie.Na co ona liczy?? że się zmieni? a dlaczego miałby to robić? dlatego naiwnie szuka winy w sobie, chce zmienić swój stosunek do tego, na co zapracowała.Chore to i głupie.
                    • mortior Re: moje! jego!... 13.08.08, 14:16
                      zawsze podziwiałam ich.... wiarę w cuda? :)
        • leda16 Re: moje! jego!... 13.08.08, 22:58
          Mi sie jednak wydaje, ze to ja jednak przesadzam....


          Mnie też, chociaż sama uwielbiam czystość, luksus i porządek. Więc proponuję małe ćwiczonko z wyobraźni: Wyobraź sobie swój elegancki, drogi komplet wypoczynkowy, na którym już nigdy nie usiądzie ten uroczy lekkoduch, bo go totalnie zraziłaś swoją przesadną dbałością o przedmioty, bo nie czuł się u Ciebe swobodnie, bo robiłaś problemy z lekceważenia rzeczy martwych. Wyobraź sobie dwa drogie rowery, stojące bezużyteczne w piwnicy, bo nawet Tobie jeździć się odechciało samotnie. I wypieszczone,eleganckie, puste mieszkanie, w którym ust nie masz do kogo otworzyć, nikt myszki ze stołu nie zwali, bo już nie ma komu tego zrobić, a Ty z braku towarzystwa samotnie po internecie surfujesz, mysz oszczędzając...I tę kamerę nieostrożnie łokciem ze stołu strąconą, gdzie nie ma już jego wesołej, roześmianej gęby i co gorsza, modelu, z którego można rekonstrukcję uczuć z rozwalonej kamery odtworzyć. Tylko Ty, cisza, luksus i spokój. Przedmioty bezpieczne. Obraz Axentowicza na ścianie, do którego gadać możesz jak dziad do obrazu...Bo dziadem się staniesz, zamieniając uczucia żywe na przedmioty martwe.
          Już sobie to wyobraziłaś? I CO???
          Podsunę Ci też inną sytuację do wyobrażenia -pulchne, słodkie niemowlę - Twoje dziecko - właśnie ulało pokarm na elegancki, nowy dywan w salonie, posiusiało się na wypoczynek, odbiło tłustą łapkę na tapecie, porysowało kredką politurę na stole...
          I CO?
          Kot, pies, - do tego jeszcze pewnie wyobraźni Ci zabraknie, ale może kiedyś...
          "...śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą..."
    • lifeisaparadox Re: moje! jego!... 13.08.08, 13:52
      Moze to faktycznie straszny niechluj z niego, ale tez ludzie ktorzy maja hopla
      na punkcie materii i drobiazgow, rekompensuja tym sobie inne braki ktorych im
      sie nie chce uzupelniac.
      Moze czas na zmiane pracy w ktorej bedzie Ci naprawde dobrze w ktorej sie
      spelnisz, poszerzenie grona znajomych, poprawienie kontaktow z rodzina i
      bliskimi, Ty wiesz co, innego jeszcze, w Twoim zyciu moglo by Cie zaabsorbowac
      na tyle, zebys wracajac do domu pomyslala o swoim dobytku "drobiazgi".

      Duzo ludzi robi tak - mam ochote na ploty i smiechy ze znajomymi - ale nie chce
      mi sie tam isc do nich - wezme poscieram kurze i dopieszcze moje meble. Problemu
      nie ma, o ile nie zaczynasz coraz czesciej i gesciej zamieniac swoich innych
      pragnien (wakacje na Majorce!) w taki wlasnie materialny raj ktory Ci wszystko
      rekompensuje.

      Mam nadzieje ze cos Ci z tego pomoze.
      • zabieganab Re: moje! jego!... 13.08.08, 14:06
        dzięki, ale ta rada mi nie pomoze...
        takie wakacje dla mnie 1x w roku to standart....
        (nie zrozum nie jako przechwalanie sie!)

        sprzątać zawsze bardzo lubiłam, ale umiem znależć czas na moje
        sprzatanie i dla znajomych lub samotne wypady na (jeszcze nie
        skradzionym) rowerze
        ;-)))
      • marzeka1 Re: moje! jego!... 13.08.08, 14:07
        Ale problem leży w tym,że związała się kompletnym gołodupcem, który niczego z jej rzeczy nie szanuje, korzysta- i owszem.W tym widzę problem.Nie wyobrażam sobie związku z facetem ,w któym go utrzymuję, nie potrafiłabym szanować mężczyzny, któy niczego sensownego się nie dorobił, jedynym "osiągnięciem" życiowym jest rozwód.
        • buena.vista.sc Re: moje! jego!... 13.08.08, 14:10
          Ale naiwnych i wielkodusznych jak widać nie brak. ;)
          • zabieganab Re: moje! jego!... 13.08.08, 14:14
            hi hi hiiiii
            od niego dowiedziałam sie, ze jestem materialistka, a od Was, ze
            jestem naiwna pierdoła.....


            a ja chciałam dobrze!
            ;-))
        • zabieganab Re: moje! jego!... 13.08.08, 14:11
          HYMMMM...

          a mi sie wydawało, ze jak kogos kocham, to moge byc z nim, nie
          zwazajac na jego status materialny...
          Mam pieniadze - to płacę. nie mam z tym problemu!

          Boli mnie tylko (?), ze on nie widzi ile pracy JA w to wkładam....

          On nie ma dobytku materialnego, ale jest dobrym człowiekiem....
          • buena.vista.sc Re: moje! jego!... 13.08.08, 14:13
            > On nie ma dobytku materialnego, ale jest dobrym człowiekiem....

            W takim razie bądź tolerancyjna i cierp w milczeniu.
          • mortior Re: moje! jego!... 13.08.08, 14:14
            a jak myślisz - dlaczego tak Dobry Człowiek nie związał się z drugim Dobrym
            Człowiekiem (typu kobietka bez grosza przy duszy) tylko wprowadził się do takiej
            Ohydnej Materialistki jak Ty? :)

            ....myśl :)
            • buena.vista.sc Re: moje! jego!... 13.08.08, 14:16
              he he.... dobra zagadka. :DD
            • zabieganab Re: moje! jego!... 13.08.08, 14:19
              myślicie, ze to jest jednak to?
              Że on chce skorzystać na mojej "dobroci"
              (głupocie/naiwności) ????...

              • mortior Re: moje! jego!... 13.08.08, 14:22
                on nie "chce"... on korzysta :)
          • marzeka1 Re: moje! jego!... 13.08.08, 14:21
            "a mi sie wydawało, ze jak kogos kocham, to moge byc z nim, nie
            zwazajac na jego status materialny..."- wiesz, gdy miałam 20 lat gołodupcem byłam i ja, i mój przyszły mąż.Tylko człowiek studiuje, uczy się, potem pracuje, by coś osiągnąć (także materialnie). tak, uważam, że jesteś naiwną pierdołą:)

            On nie ma dobytku materialnego, ale jest dobrym człowiekiem...."- a CZYM ta dobroć się objawia? jest pomocny, sprząta, ugotuje, zsakoczy się fajną kolacją??? bo na razie korzysta z twoich rzeczy i nazywa cię materialistką.
            • buena.vista.sc Re: moje! jego!... 13.08.08, 14:24
              No właśnie - co ten pan porabia całymi dniami? Szuka pracy?
              • zabieganab Re: moje! jego!... 13.08.08, 14:49
                moje Panie! bez przesady!
                bo zaraz ja powiem, ze tutaj sa prawie same materialistki!
                ;-0)

                on pracuje, w swoim zawodzie
                a i czesto dorabia całkiem niemałe pieniadze
                • mortior Re: moje! jego!... 13.08.08, 14:56
                  > on pracuje, w swoim zawodzie
                  > a i czesto dorabia całkiem niemałe pieniadze


                  oooochh... to dlatego Ty musisz go utrzymywać? :) no naprawdę :DDD
                  • mortior Re: moje! jego!... 13.08.08, 14:57
                    z przymróżeniem oka -
                    chyba, że jest taki boski w łóżku ,że nie dbasz o nic i gotowa jesteś mu
                    dopłacić do tego byle był ;-)
                  • buena.vista.sc Re: moje! jego!... 13.08.08, 14:59
                    I dlatego nie dorobił się żadnych "drogich rzeczy" jak komputer czy
                    rower?


                    Podejrzewam,że większość tu odpowiadających to realiści, nie
                    materialiści.
                  • zabieganab Re: moje! jego!... 13.08.08, 15:00
                    ach Dziewczyny! Chyba jestescie bardzo młode!

                    na samym początku napisałam, ze mam dużo wiecej niz 20 lat. On
                    równierz.

                    Jak sie jest w tym wieku, to ma sie różne zobowiazania oraz inne
                    mozliwosci życiowe. Czasem w tym wieku zaczyna sie płacić za swoje
                    błędy z przeszłosci lub za brak szczęścia w zyciu.

                    Nie myslałyscie o tym?...
                    • buena.vista.sc Re: moje! jego!... 13.08.08, 15:02
                      Czasem w tym wieku zaczyna sie płacić za swoje
                      błędy z przeszłosci lub za brak szczęścia w zyciu.



                      To o sobie czy o nim?
                      • zabieganab Re: moje! jego!... 13.08.08, 15:05
                        o nim.


                        Bo mi sie poszczesciło zawodowo i finansowo.

                        A jemu sie nie poszczęściło, bo nie miał od dziecka mozliwości
                        dobrych szkół i robienia kariery. Potem zgineła jego zona w wypadku
                        i został z dziećmi.... które łatwe (wg mnie) nie są.
                        I tak uwazam, ze on daje sobie w jego sytuacji swietnie rade!
                        Podziwiam go troche za to.
                        • mortior Re: moje! jego!... 13.08.08, 15:15
                          ja też go podziwiam :) wiedział chłopak jaką sobie kobietę znaleźć żeby się
                          wygodnie urządzić:)
                      • mortior Re: moje! jego!... 13.08.08, 15:11
                        pan płaci za swoje błędy z przeszłości lecz ma szczęście w życiu więc znalazł
                        sobie Panią, Pani ma brak szczęścia w życiu więc godzi się na sponsorowanie
                        pana z własnego konta nie zdając sobie sprawy, że właśnie to ona płaci za jego
                        błędy z przeszłości:) i tak w kółko
                    • mortior Re: moje! jego!... 13.08.08, 15:04
                      "myslałysmy" o tym, że za stare jesteśmy żeby w takie pierdoły wierzyć i spłacać
                      swoją harówą CUDZE zobowiązania.

                      Jak lubisz płacić za cudze błędy życiowe - to nie ma problemu- mnie też się
                      troche kasy przyda :) podac konto? W zamian powiem, że cię kocham, i obiecuję
                      nie wyzywac cię od materialistek jak się tydzień spóźnisz z przelewem :)
                      • marzeka1 Re: moje! jego!... 13.08.08, 17:08
                        "ach Dziewczyny! Chyba jestescie bardzo młode!

                        na samym początku napisałam, ze mam dużo wiecej niz 20 lat. On
                        równierz."- wiesz, ja na to patrzę z perspektywy swoich 40 lat, może to i młodość:)))
                • leda16 Re: moje! jego!... 13.08.08, 23:07
                  > on pracuje, w swoim zawodzie
                  > a i czesto dorabia całkiem niemałe pieniadze

                  Artysta? No i wszystko jasne! Oni po prostu tak mają :).
          • panismok A jeśli z jakiegoś powodu 15.08.08, 08:27
            przestaniesz mieć pieniądze? Pomyślałaś o scenariuszach typu:
            - rodzisz dziecko i Twoja firma nie jest już tak miła i hojna jak wcześniej
            - chorujesz
            ?
            Co wtedy? Jaśnie pan będzie musiał pójść do pracy? Czy, co bardziej prawdopodobne, pomieszka jeszcze trochę, narobi długów, by następnie zostawić Cię z dzieckiem/w chorobie/na bezrobociu...
            Z podanych przez Ciebie informacji można wnioskować, że facet jest z Tobą przede wszystkim i głównie dla pieniędzy i dlatego, że radzisz sobie w życiu - za niego i za siebie. Gdybyś to straciła, przestaniesz być dla niego atrakcyjna. Jesteś dla niego mamusią numer dwa, która wszystko daje, nakarmi, opierze i bezwarunkowo kocha. To nie jest partnerstwo.
            Może się mylę, ale logika jest po mojej stronie...

            Napisałaś, ze on nie docenia Twojej pracy. Nic dziwnego, jak komuś na tacy podasz, to po co miałby doceniać? Należy mu się, i tyle.

            Ten człowiek Cię WYKORZYSTUJE. Obojętnie, co byś o nim nie myślała, tak właśnie jest. Może wykorzystuje Cię nieświadomie, ale, wybacz, to mało prawdopodobne.

            W mojej definicji "dobrego człowieka" mieści się też dbanie o bezpieczeństwo i dobrobyt partnera/ki. W czym on taki dobry, skoro leń, flejtuch, nieuważny i nie docenia?
            • leda16 Re: A jeśli z jakiegoś powodu 15.08.08, 10:20
              panismok napisała:

              > przestaniesz mieć pieniądze? Pomyślałaś o scenariuszach typu:
              > - rodzisz dziecko i Twoja firma nie jest już tak miła i hojna jak wcześniej
              > - chorujesz
              > ?
              > Co wtedy? Jaśnie pan będzie musiał pójść do pracy? Czy, co bardziej prawdopodob
              > ne, pomieszka jeszcze trochę, narobi długów, by następnie zostawić Cię z dzieck
              > iem/w chorobie/na bezrobociu...


              Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że tak to by się skończyło. Co więcej, on bez najmniejszych trudności wtuli dupę w mieszkanie następnej sponsorki, wykorzystując jej lęk przed samotnością. Zresztą obecnie nie tak rzadkie są sytuacje, że przyszli teściowie kuszą kandydata na zięcia dużym posagiem, zwłaszcza, gdy panna co prawda młoda, ale mało urodziwa bądź mało błyskotliwa intelektualnie.

              > Z podanych przez Ciebie informacji można wnioskować, że facet jest z Tobą przed
              > e wszystkim i głównie dla pieniędzy i dlatego, że radzisz sobie w życiu - za ni
              > ego i za siebie. Gdybyś to straciła, przestaniesz być dla niego atrakcyjna.

              Dokładnie. I pewnie jeszcze na alimenty dla jego dzieci się dokłada, jak w znanym mi przypadku żony, pomagającej wiarołomnemu mężowi realizować jego zobowiązania alimentacyjne wobec owocu zdrady - pozamałżeńskiego dziecka, byle by nadal z nią "był".



              . To nie jest partnerstwo.


              Pewnie, że nie. To alfons. Cóż, widać woli takiego niż żadnego. Wg. tego, co niedawno pisały "Charaktery", naukowcy stwierdzili, że ludzie bardziej boją się samotności niż śmierci. Zwłaszcza podstarzałe kobiety.

              > Może się mylę, ale logika jest po mojej stronie...
              > Ten człowiek Cię WYKORZYSTUJE.


              Nie mylisz się, ale na tej zasadzie funkcjonuje również wiele na pozór normalnych małżeństw. I facet ZAWSZE porzuci rodzinę, jeśli po starannej kalkulacji bilans zysków i strat okaże się dla niego ujemny. Jeżeli ktoś się "poświęci", z reguły będzie to kobieta.


              W czym on taki dobry, skoro leń, flejtuch, nieuważny i ni
              > e docenia?


              "Choćby pił i bił, byle by był". Widać autorka wątku uważa, że skoro on jeszcze nie zachowuje się wedle tego przysłowia, - wszystko jest w porządku. ON JEST i to Jej wystarczy.
              >
              • maly.jasio Re: A jeśli z jakiegoś powodu 15.08.08, 17:17
                leda16 napisała:
                Zresztą obecnie nie tak rzadkie są sytuacje, że przyszli teściowie
                kuszą kandydata na zięcia dużym posagiem, zwłaszcza,
                > gdy panna co prawda młoda, ale mało urodziwa bądź mało
                błyskotliwa intelektualnie.

                Ty, Leda, szkoda, ze to dopiero teraz taka moda.
                Gdyby to bylo wczesniej za moich mlodych lat, to sam bym sobie
                chetnie taka zafundowal. Bo to i czlowiek ma zdrowy moralnie seks
                malzenski, bez koniecznosci trudzenia sie praca zarobkowa, a
                jednoiczesnie jeszcze troche grosza zostanie na spotkania w celach
                duchowych z intelektualistkami :)))

                W koncu to moralnie uczciwsze, niz sytuacja odwrotna, czyli wziecie
                sobie za zone biednej intelektualistki, nie lubiacej seksu i do tego
                erotyczne dowartosciowywanie sie na boku :)))
    • ca-ti Re: moje! jego!... 13.08.08, 21:35
      Założyłam nie tak dawno wątek jak daleko posunie się kobieta aby
      zatrzymać przy sobie mężczyznę. Otóż widzę, że bardzo daleko.
      To kolejny post na tym forum gdzie kobieta pisze, że utrzymuje
      faceta, spełnia jego zachcianki, a w zamian dowiaduje się, że jest
      materialistką, że przesadza... Z życia też znam podobne historyjki,
      niestety..

      Co się dzieje z ludźmi? Może warto by pomyśleć nad przywróceniem
      czegoś tak archaicznego jak dobre wychowanie, przyzwoitość...
      A przed wpuszczeniem do domu (i łóżka) wymagać czegoś więcej niż
      tylko tego, żeby był...

      • leda16 Re: moje! jego!... 13.08.08, 23:19
        Założyłam nie tak dawno wątek jak daleko posunie się kobieta aby
        > zatrzymać przy sobie mężczyznę. Otóż widzę, że bardzo daleko.

        Dalej niż widzisz. Do końca swiata i jeszcze jeden dzień :). Znam żonę, która robiła to jeszcze za panny i robi od lat 30-stu po dzień dzisiejszy. Za jej pieniądze skończył studia,zwalniał się z każdej podjętej roboty, ona płaci nawet alimenty na jego nieślubne dziecko bo, "ta k...go wrobiła" a on taki biedny, chory, pracować nie może...Teoretycznie, babska głupota jest bezgraniczna jak męskie pasozytnictwo. Ale to tak dygresyjnie, bez odniesienia do autorki wątku.
    • spinline Re: Facet flejtuch 13.08.08, 23:13
      A to juz zgroza dla kobiety.
      Ja bym go wymienila na czystszy model.
    • my_dying_bride Re: moje! jego!... 14.08.08, 08:52
      zawsze patrze u mezczyzny na jego dlonie/paznokcie- czy sa czyste i
      wypielegnowane oraz jego buty

      artysta rzezbiarz na ten przyklad moze miec dlonie zniszczone ale
      musze widziec, ze sa czyste

      patrze tez na jego buty

      dwa spojrzenia- dlonie, buty
      w znakomitej wiekszosci wystarcza mi do oceny mezczyzny pod katem
      bycia flejtuchem lub nie ;D

      z czasem czlowiek taki jak ty, zabieganab
      wyluzuje, mysle... ;)
      ale masz prawo miec mezczyzne twojego pokroju
      jak bardzo sie meczycie razem to odpuscie

      jestem wyznawca 'zlotego srodka'
      ani -neurotyczna pedanteria
      ani -brak szacunku do dobr materialnych swoich czy innych osob

    • dekadencja1 Re: moje! jego!... 14.08.08, 10:11
      A może to jest jakieś rozwiązanie dla Ciebie ?

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=83374454
    • basia2012 Re: moje! jego!... 14.08.08, 13:17
      nie jest jakąs bzdurą szanowac rzeczy nabyte ciężką pracą ,wmagaj
      od tego człowieka szanowania tego dorobku co go zdobyłas,widac że mu
      wszystko łatwo przychodzi i o nic nie dba a może by on coś
      wartościowego kupił i może to go nauczy szacunku do zdobytych pracą
      rzeczy.........powodzwnia POZDR.BASIA

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka