g_l_o_r_i_a
23.08.08, 18:19
Jestem od półtora roku w związku. Mam 20 lat, mój chłopak 26. Na początku było pięknie: poezja, wiersze, herbaciarnie. Po pewnym czasie związek zaczął przybierać inny charakter: przede wszystkim seks. To mój pierwszy partner, jest nam razem dobrze, ale ja nie mam na seks (ani na pieszczoty) ochoty codziennie. Poza tym moja wizja seksu jest inna, niż jego. Nie podnieca mnie seks rodem z filmów porno, albo ściślej - nie non stop. Nie chcę wysłuchiwać o tym, że fajnie by było, gdybym miała trzynaście latek, i innych podobnych. Jednak boję się mu o tym powiedzieć. Często udaję zadowolenie w łóżku. Mam wrażenie, że poza seksem nie jestem mu do niczego potrzebna. Nigdy nie powiedział mi, że mnie kocha. Głupio mi o tym mówić, ale wstydzę się, że ja mu powiedziałam te słowa, choć nie jestem ich do konca pewna. Myślałam jednak, że kiedy mu to powiem, zacznie mu bardziej na mnie zależeć. Ja studiuję dziennie, on dopiero kończy studia licencjackie (niezdana matura), zaoczne. Interesuje sie sztuką, ale ta sztuka mi już nosem wychodzi. Nie umiem mu powiedzieć,żeby wziął się do roboty - pół roku siedział w domu na bezrobociu, teraz pracuje fizycznie i to też mu nie odpowiada (utrudnia zajęcie się sztuką - literaturą). Myśli o wyjeżdzie do Anglii, bo tam nauczy się języka. Kiedy wyraziłam niezadowolenie tym, zrobił mi awanturę. Dla niego każdy mój sprzeciw to HISTERIA, wszystko, co zrobię nie tak jest powodem do wymierzenia mi kary, grozenia rozstaniem. Nawet sprzeciw, w sytuacji, gdy chce bym mu pożyczała pieniądze, które nie są moje, a moich rodziców, bo ja nie pracuję.
Z drugiej strony - jest dla mnie czuły, kiedyś obsypywał mnie prezentami, a ja przyzwyczaiłam się do niego.
Ale wiecie...tak boli mnie to, że nie czuję się bezpieczna, nie czuję się kochana, chciana....
Dlugo byłam sama, mam trudności w nawiązywaniu kontaktów z ludźmi...
Boję się samotności.
A może właśnie powinnam z nim zerwać, żeby nie zamykać sobie drogi do szczęścia?
co mogłybyście mi poradzić?