Gość: Titti
IP: *.telia.com
14.01.02, 10:32
Dziesiec miesiecy temu zmarla moja przyjaciolka.W niedlugim czasie po jej
odejsciu doszlo do niewinnych spotkan miedzy jej mezem a mna.Z czasem
przerodzilo sie to w wielkie uczucia,pokochalismy sie do szalenstwa.Ja bylam
mezatka,od wielu lat z mezem nic mnie nie laczylo procz wspolnego mieszkania i
ekonomi.Rozeszlam sie z mezem jestem teraz z moim ukochanym,szczesliwa jak
nigdy do tad.Niestety czesto nie daje mi spokoju mysl czy mam prawo do tej
milosci.Czesto czuje sie jak zlodziejka jakbym cos ukradla,co nie ma prawa byc
moje.Ona zawsze byla bardzo zazdrosna o niego,zdazalo sie nawet ze i o
mnie,oczywiscie bez powodu.Jak pozbyc sie tych mysli,zeby zyc i cieszyc sie w
pelni swoim szczesciem.Czy to wogule mozliwe ???