18.10.03, 13:23
mysle codziennie o samobojstwie.
kto mi powie czy jest jakis sens zycia w takiej sytuacji - czlowiek ma
kompleksy, aktywnosc zyciowa jak starego umierajacego dziadka, maksymalnie
wycofany, nie ma przyjaciol i prawdopodobnie bedzie samotny do konca zycia,lub
bedzie mial nieudane zwiazki.

czy takie zycie ma sens? czy ma jakas wartosc? po co sie meczyc? nie moge sie
doczekac smierci.
Obserwuj wątek
    • malwinamalwina Re: SĘS 18.10.03, 13:31
      a ile do tej smierci jeszcze czekania ?
      bo moze by ten czas jakos wykorzystac ?

      > mysle codziennie o samobojstwie.
      > kto mi powie czy jest jakis sens zycia w takiej sytuacji - czlowiek ma
      > kompleksy, aktywnosc zyciowa jak starego umierajacego dziadka, maksymalnie
      > wycofany, nie ma przyjaciol i prawdopodobnie bedzie samotny do konca
      zycia,lub
      > bedzie mial nieudane zwiazki.
      >
      > czy takie zycie ma sens? czy ma jakas wartosc? po co sie meczyc? nie moge sie
      > doczekac smierci.
      • niesmatschny Re: SĘS 18.10.03, 13:38
        wykorzystac? ja nie potrafie korzystac. a idea pomocy dla swiata mnie nie
        przekonuje.
        • kvinna hm.. 18.10.03, 13:39
          Jesli piszesz serio, to nie Ty pomóc dziś światu, ale ten świat Tobie..
          • niesmatschny Re: hm.. 18.10.03, 13:48
            kvinna napisała:

            > Jesli piszesz serio, to nie Ty pomóc dziś światu, ale ten świat Tobie..

            swiat mi nie pomaga, a to ludzie mnie w kompleksy, zamkniecie i wycofanie
            wpedzili. na psychologow i psychotropy nie mam kasy. jestem dosc ograniczony,
            nie potrafie czerpac przyjemnosci z przebywania z ludzmi, z rozmow.
            chcialbym zyc w swiecie w ktorym ludzie nie maja cial tylko dusze, nie ma
            materii nie ma cierpienie i nie ma tez radosci, ale radosci i tak w moim zyciu
            nie ma.
            • kvinna wiesz? 18.10.03, 13:50
              też mam tak czasem, chciałabym sobie być tylko duszą, bez ciała.
              zauważ, że tu, w necie, nie masz ciała.
              dlaczego mówisz "jestem ograniczony", wcale nie
              • niesmatschny Re: wiesz? 18.10.03, 13:59
                kvinna napisała:

                > też mam tak czasem, chciałabym sobie być tylko duszą, bez ciała.
                > zauważ, że tu, w necie, nie masz ciała.
                > dlaczego mówisz "jestem ograniczony", wcale nie

                wiem, dlatego duzo siedze w necie, ale przeciez jest tez prawdziwa rzeczywistosc
                - trzeba miec przyjaciol, rodzine, wyksztalcenie, prace, dobrze sie czuc w
                towarzystwie, byc zaradnym, sprawnym. do tego wszystkiego (w przyblizeniu) kazdy
                dazy, zycie to zasapakajanie tych potrzeb. ja zupelnie nie potrafie, nie radze
                sobie. teraz uciekam w siec ale wole uciec zupelnie z tego swiata.
                jestem ograniczony, bo zamykam sie w sobie, ograniczaja mnie moje slabosci,przez
                co przegrywam w wielu elementach walki o zaspokajanie tych potrzeb podanych
                wyzej.jestem wycofany, nieustannie sie poddaje. jestem zamkniety.
                poza tym w towarzystwie zle sie czuje, bo jak ludzie zartuja, ze mnie, to nie
                potrafie nic odpowiedziec, zripostowac. potrafie tylko milczec.nie do
                zniesienia. ja nie potrafie nic atrakcyjnego powiedziec.

                • kvinna ja Cię słucham 18.10.03, 14:10
                  I co?
                  Jak widzisz, potrafisz przyciagnąć czyjąś uwagę, np. moją.
                  Lubisz czytać?
                  To trochę bezpieczniejsza ucieczka w nierzeczywisty świat..
                  • niesmatschny Re: ja Cię słucham 18.10.03, 15:39
                    kvinna napisała:

                    > I co?
                    > Jak widzisz, potrafisz przyciagnąć czyjąś uwagę, np. moją.
                    > Lubisz czytać?
                    > To trochę bezpieczniejsza ucieczka w nierzeczywisty świat..

                    to tylko net...
                • r.richelieu nie trzeba, można 18.10.03, 14:50

                  tylko dlaczego twierdzisz, że trzeba
                  nic nie trzeba a można mieć

                  ustawieni w kolejce po szczęście nie zauważamy co mamy w kieszeniach, a
                  przecież Ty możesz mieć tam siebie, bez ripost, bez gadki szmatki. Bez tego
                  wszystkiego co wymieniłeś
                  a te wszystkie punkty nie dość, że subiektywne to jeszcze różnie przez różnych
                  odbierane
                  zresztą po co masz zaspokajać nie swoje potrzeby. Nie lubisz rozrechotanego
                  towarzystwa, to po co masz czuć się gorszy, że nie potrafisz być też
                  rozrechotany. Zajrzyj do takiego kółka, gdzie będzie siedzieć obok siebie
                  grupa Kłapouchych i będzie im dobrze, i będą wszystkie ich towarzyskie
                  potrzeby zaspokajane.
                  A potrzeby narzuca społeczeństwo, kultura, moda, i dlaczego nie popatrzysz na
                  swoje potrzeby, a nie na potrzeby mody.

                  no i nic nie trzeba, a można
                  • kvinna znowu.. 18.10.03, 14:57
                    *--x--


                    Niezapominajka :)

                    Dzięki, Tobie, Richelieu, nie tracę wiary w nauczających, serio..
                    Dziś jeszcze przypomniała mi się Pani od Muzyki. Karmiła nas muzyką poważną,
                    lubiłam te lekcje. Bardziej niż śpiewanie, nie umiem :(

                    Mawiała: wystarczy posłuchać 10% muzyki poważnej w dzieciństwie, aby później
                    mieć ochotę na więcej.

                    Z tamtego okresu pamiętam ulubienie "Etiudy rewolucyjnej" Chopina.

                    Dzięki za to, co napisałaś.

                    • r.richelieu Re: znowu.. 18.10.03, 15:13


                      nauczać demografii i osadnictwa mając w nosie niż demograficzny między innymi
                      dlatego, że nie ma się gdzie go osadzić

                      ja uwielbiam klasykę, tyle, że tak bardziej laikowacko, tytułów może i nie
                      pomylę, ale numerki już na pewno

                      Pani od Muzyki
                      przyupomniał mi się mój Pan od Muzyki w podstawówce. Był dla klasy obrzydliwym
                      dziadem co to na siłę zapisywał do swojego chóru i kazał tam śpiewać, a jak
                      nie to piątki nie będzie. Chór fajan sprawa tyle, że przymusowy chór już nie.
                      Bimbaliśmy na całego, obijaliśmy się po kątach i nabijaliśmy z Pana od Muzyki.
                      Ale piątka była
                      Kilka lat później Pan od Muzyki, który jednocześnie prowadził podobny chór na
                      Rynku w moim mieście, zdobył z nim nagrodę w Koninie. Dzieci zaczęły się pchać
                      do chóru Pana od Muzyki drzwiami i oknami

                      no i nauczył nas
                      był bylejakipanodmuzyki w szkole podstawowej nie docenialiśmy
                      jest dyrektorem najlepszego chóru dziecięcego w moim mieście, za późno na
                      docenianie. hm, nie, nie za późno, tylko, że ja już z tego nic nie mam tylko
                      tyle, że obijałam się zamiast ćwiczyć struny głosowe
                      ;)

                      to tak na marginesie, może bardzosmaczny się nie obrazi, że robię groch z
                      kapustą w Jego wątku ;)
                      • kvinna oj... 18.10.03, 15:40
                        *--x-

                        Taki nietypowy sposób dyskutowania
                        Dawanie niezapominajek

                        Ale czasem słowa niepotrzebne, prawda?
                        Uśmiechy
                        • r.richelieu Re: oj... 18.10.03, 16:22
                          kvinna napisała:

                          > *--x-
                          >
                          > Taki nietypowy sposób dyskutowania
                          > Dawanie niezapominajek
                          >
                          > Ale czasem słowa niepotrzebne, prawda?
                          > Uśmiechy


                          *--x-
                          to wygląda jak całus na łodyżce ;)

                          słowa niepotrzebne czasem
                          bo
                          słowo to tytuł opowieści
                          a uśmiech to jej streszczenie
                  • niesmatschny Re: nie trzeba, można 18.10.03, 15:48
                    r.richelieu napisała:

                    >
                    > tylko dlaczego twierdzisz, że trzeba
                    > nic nie trzeba a można mieć

                    trzeba. poTRZEBA. tak juz jest ze kazdy ma potrzeby. w radykalnych przypadkach
                    niemoznosc ich zaspokojenia proawdzi do punktu w ktorym ja tkwie nieustannie.

                    > ustawieni w kolejce po szczęście nie zauważamy co mamy w kieszeniach, a
                    > przecież Ty możesz mieć tam siebie, bez ripost, bez gadki szmatki. Bez tego
                    > wszystkiego co wymieniłeś

                    wiec sie pytam jaka dla mnie zycie moze miec wartosc skoro nie odczuwam
                    satysfakcji z niego i wyczerpala sie dawno nadzieja na zmiane tego stanu rzeczy.

                    > a te wszystkie punkty nie dość, że subiektywne to jeszcze różnie przez różnych
                    > odbierane

                    ok, kazdy ma swoje cele i potrzeby.

                    > zresztą po co masz zaspokajać nie swoje potrzeby. Nie lubisz rozrechotanego
                    > towarzystwa,

                    lubie... ale poki co sie w nim nie potrafie odnalezc.

                    > to po co masz czuć się gorszy, że nie potrafisz być też
                    > rozrechotany. Zajrzyj do takiego kółka, gdzie będzie siedzieć obok siebie
                    > grupa Kłapouchych i będzie im dobrze, i będą wszystkie ich towarzyskie
                    > potrzeby zaspokajane.

                    moje nie beda.

                    > A potrzeby narzuca społeczeństwo, kultura, moda, i dlaczego nie popatrzysz na
                    > swoje potrzeby, a nie na potrzeby mody.

                    moje wlasnie takie sa.

                    >
                    > no i nic nie trzeba, a można
                    • r.richelieu a może puzzle 18.10.03, 16:15


                      ok, rozrechotane towarzystwo lubisz. Ale spójrz na te towarzystwo, czy wszyscy
                      rechoczą? co za hałas niemiłosierny musiałby być. No i czy każdy rozrechotany
                      wrzuca swoją piłeczkę do bajorka, jak riposty z których się rechocze, ale po
                      minucie zapomina po tonie w bajorku. Gdzie takie towarzystwo, które
                      podbijałoby piłkę między sobą, zamiast co i rusz swoje wyciągnięte z rękawa
                      piłeczki wrzucać do bajorka, żeby rozbawił wszystkich plusk. Kiedy podbija się
                      jedną piłką kiedyś i na Ciebie padnie i nie będzie ważne czy odbijesz prawą
                      ręką, lewą, czy w ogóle nie odbijesz po trafisz rękoma pół metra za blisko. Z
                      każdego słowa można się roześmiać i z każdego słowa wysnuć opowieść.

                      Zainteresuj się czymś nietypowym, czymś w czym będziesz specjalistą na miarę
                      laika. Powiesz słowo i ucichną tokowania, bo Twoje słowo będzie zaciekawieniem
                      drugiego słowa. Wszystko jedno czym. Od robótek ręcznych do budowy rakiet
                      balistycznych.
                      A poza tym czytuj gazety, książki, tv czasem
                      wyciągaj wnioski i układaj puzzle swojej wierzchniej osobowości
                      • niesmatschny Re: a może puzzle 18.10.03, 16:28
                        r.richelieu napisała:

                        >
                        >
                        > ok, rozrechotane towarzystwo lubisz.

                        prawde mowiac moze byc kazde byle w miare fajne! nie wiem czy rozumiesz.


                        > Ale spójrz na te towarzystwo, czy wszyscy
                        > rechoczą? co za hałas niemiłosierny musiałby być. No i czy każdy rozrechotany
                        > wrzuca swoją piłeczkę do bajorka, jak riposty z których się rechocze, ale po
                        > minucie zapomina po tonie w bajorku. Gdzie takie towarzystwo, które
                        > podbijałoby piłkę między sobą, zamiast co i rusz swoje wyciągnięte z rękawa
                        > piłeczki wrzucać do bajorka, żeby rozbawił wszystkich plusk. Kiedy podbija się
                        > jedną piłką kiedyś i na Ciebie padnie i nie będzie ważne czy odbijesz prawą
                        > ręką, lewą, czy w ogóle nie odbijesz po trafisz rękoma pół metra za blisko. Z
                        > każdego słowa można się roześmiać i z każdego słowa wysnuć opowieść.

                        nie mam okazji, bo jestem mlodym ale bardzo starym zgredem i nie bywam w
                        knajpach ani u znajomych, zadnych imprez zadnych sylwestrow,nie mam okazji. a
                        moje proby bycia bardziej aktywnym miedzyludzko w sytuacjach codziennych to gafy
                        i kompromitacje ktore potem przezywam.

                        > Zainteresuj się czymś nietypowym, czymś w czym będziesz specjalistą na miarę
                        > laika. Powiesz słowo i ucichną tokowania, bo Twoje słowo będzie zaciekawieniem
                        > drugiego słowa. Wszystko jedno czym. Od robótek ręcznych do budowy rakiet
                        > balistycznych.
                        > A poza tym czytuj gazety, książki, tv czasem

                        moze nie jestem niedorozwiniety intelektualnie i mialbym co powiedziec gdyby
                        moja pyschika i osobowosc byla inna.

                        > wyciągaj wnioski i układaj puzzle swojej wierzchniej osobowości

                        na razie te puzzle sa totalnie rozje*ane
                        • r.richelieu Re: a może puzzle 18.10.03, 16:55

                          bo widocznie Twoje puzzle mają być rozje*ane ;) taki kolaż, abstrakcja czy
                          napaćkane monetowksie plamki

                          więc
                          gafy i kompromitacje
                          co wolno, a czego nie wolno
                          za co walną po łapach
                          czy pasuje żólty do fioletowego i kwiatek do kożucha

                          ludzie robią tyle gaf i błędów, że gdyby nad każdą z nich przysiedli to życia
                          nie starczyłoby. Może to wredne, ale wychwyć te błędy u jednego i dziesiątego
                          i porównaj z towarzyskością ocenianego. I połóż na jednej szali gafy
                          znajomych, a na drugiej swoje. Które większe

                          a tak w ogóle, to Ty masz najzwyklejszą w świecie tremę przed wystąpieniami
                          publicznymi. Plącze się język, siódme poty oblewają, aktor ma przynajmniej
                          tekst gotowy do wykucia, a Ty jeszcze musisz go napisać.
                          potrenuj
                          przed standardową kioskarką bo okienko małe. Zapytaj o to i o tamto i nie miej
                          skrupułów, że musi wyciągać czasopisma sprzed miesiąca i otwierać 5
                          odświeżaczy do powietrza.
                          przed kobietą w warzywniaku, potrenuj, opisz o jakie jabłka Ci chodzi, że mają
                          być zielono-żółte, a nie zielone, ale takie bardziej miękkie, nie, tamte za
                          miękkie, potrenuj
                          a potem
                          idź do urzędu po coś, wymyśl, i spróbuj tak pięknie i przekonywująco mówić,
                          żeby urzędnika przekonać a samemu się nie wkurzyć
                          uda Ci się? mistrzem świata zostałeś
                          ale potrenuj

                          a może banalne kółko teatralne czy recytatorkie czy Twoich zainteresowań gdzie
                          trzeba referaty wygłaszać
                          • niesmatschny Re: a może puzzle 18.10.03, 18:23
                            r.richelieu napisała:

                            >
                            > bo widocznie Twoje puzzle mają być rozje*ane ;) taki kolaż, abstrakcja czy
                            > napaćkane monetowksie plamki

                            chyba nie powinny takie byc. moja psychika jest "zdezyintegrowana"; mysle o
                            samobojstwie i zle funkcjonuje w spoleczenstwie. wiec cos jest nie tak.

                            >
                            > więc
                            > gafy i kompromitacje
                            > co wolno, a czego nie wolno
                            > za co walną po łapach
                            > czy pasuje żólty do fioletowego i kwiatek do kożucha
                            >
                            > ludzie robią tyle gaf i błędów, że gdyby nad każdą z nich przysiedli to życia
                            > nie starczyłoby. Może to wredne, ale wychwyć te błędy u jednego i dziesiątego
                            > i porównaj z towarzyskością ocenianego. I połóż na jednej szali gafy
                            > znajomych, a na drugiej swoje. Które większe

                            moje przybieraja pokaznych rozmiarow... zdarza mi sie ze czasami puszczam nagle
                            pod nosem albo glosno jak jestem sam wiazanke przeklenstw jak przypomne sobie
                            pewne zdarzenia np. sprzed prawie 10 lat. i to prawie odruchowo pojawiaja sie te
                            mysli,wspomnienia jak i reakcja. na szczescie na tyle to kontroluje ze wsrod
                            ludzi to nie wystepuje.


                            >
                            > a tak w ogóle, to Ty masz najzwyklejszą w świecie tremę przed wystąpieniami
                            > publicznymi. Plącze się język, siódme poty oblewają, aktor ma przynajmniej
                            > tekst gotowy do wykucia, a Ty jeszcze musisz go napisać.
                            > potrenuj
                            > przed standardową kioskarką bo okienko małe. Zapytaj o to i o tamto i nie miej
                            > skrupułów, że musi wyciągać czasopisma sprzed miesiąca i otwierać 5
                            > odświeżaczy do powietrza.
                            > przed kobietą w warzywniaku, potrenuj, opisz o jakie jabłka Ci chodzi, że mają
                            > być zielono-żółte, a nie zielone, ale takie bardziej miękkie, nie, tamte za
                            > miękkie, potrenuj
                            > a potem
                            > idź do urzędu po coś, wymyśl, i spróbuj tak pięknie i przekonywująco mówić,
                            > żeby urzędnika przekonać a samemu się nie wkurzyć
                            > uda Ci się? mistrzem świata zostałeś
                            > ale potrenuj

                            ciekawe, to elementy treningu, ale trzeba chciec, widziec sens,odnalezc nadzieje
                            itd. zycia.

                            >
                            > a może banalne kółko teatralne czy recytatorkie czy Twoich zainteresowań gdzie
                            > trzeba referaty wygłaszać

                            akurat te 2 rzeczy odpadaja bo mi sie nie podobaja-w sensie ze ja mialbym byc
                            aktorem.
                            • Gość: girlfriend eee...tam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.03, 18:36
                              nie Ty pierwszy źle funkcjonujesz.
                              znam sporo specyficznych ludzi w Warszawie: okolice trzydziestki, single,
                              ładni, bystrzy, wygadani, z dobrze sie rozwijająca karierą i całą masą
                              tzw.przyjaciół (de facto b.powierzchowne znajomości). Tylko juz w połowie
                              tygodnia planują szczegółowo i neurotycznie cały weekend, zeby czasem nie
                              zostać "na lodzie" w piątek wieczorem, bo niedajbóg musieliby się sobie samym
                              przyjrzeć w odosobnieniu, a tego by nie znieśli.

                              takze różne są nieszczęścia.
                              a jak popatrzysz z daleka na nich, to tylko zazdrościć...
                            • Gość: antonina Re: a może puzzle IP: *.energis.pl 18.10.03, 18:41
                              spozniony zapłon- podajmy sobie dłonie.
                              nagle dostajesz ku..wicy, bo przypominasz sobie cos z przeszlosci
                              i dopiero teraz dociera do Ciebie, jak bardzo sie wtedy wkurzyles, albo jak Cie
                              to zabolalo, albo jak wiele oburzenia, zalu, zlosci wywolalo... tylko wtedy
                              gdzies to zepchnales i dopiero teraz dalo rade wyjsc na powierzchnie i sie
                              powoli uwalnia...

                              groah ,groah, grrroah! hihi.

                              mi pomoglo uswiadomienie sobie, ze nigdy wlasciwie nie weim ,co ja czuje w
                              danym momencie. I zaczelam sprawdzac, co ja czuje? i na poczatku nie mialam
                              pojecia. no nie moglam powiedziec, nijak okreslic. tak sie nauczylam to spychac
                              automatycznie pod powierzchnie swiadomosci. jakbym patrzyla na siebie tylko od
                              zewnatrz. i w brzuchu miala pustke.

                              a jak wiem, co czuje, po jakims czasie zaczyna sie rozpoznawac od razu- jak
                              wiem, co czuje, to czuje siebie w brzuchu, to mi nie ucieka ta sila na
                              zewnatrz, nie umiejscawiam jej u innych ludzi ,tylko czuję ją. wiem, co czuję,
                              jestem w sobie. tutaj. moj brzuch odczuwa- nauczylam sie rozluzniac brzuch.
                              przedtem, nie zdawalam sobie sprawy, caly czas byl napiety i scisniety, a
                              jednak taka pustka w nim byla.

                              nie umiem jakos nie-fizycznie tego opisac.

                              stad tez nie-odnalezienie w ciele bylo...

                              nadal mam spozniony zaplon, ale juz nie idzie to w lata, tylko najwyzej w dni.
                              a czesem wiem od razu, co czuje i od razu reaguje.

                              spozniony zaplon...przezywamy z opoznieniem, zamiast na bierząco...
                              dlaczego?
                              ja nie dawalam sobie prawa przezywac od razu. zawsze patrzylam oczami innych na
                              daną sytuacje, ocenialam siebie oczami innych, czy tez oczami innych tak jak
                              sobie wyobrazalam ze patrzą...

                              takie wiąchy są ogromnie cenne :)
                              mozna tez tupac, walic w bęben i warrrrczeć :)
                              paktykuje to z moim dzieckiem, gdy ciezko nam sie dogadac. biezemy bębny i
                              walimy walimy walimy, wyspiewujac- wykrzykując co nam lezy na sercu, wątrobie i
                              płucach.

                              potem pozostaje tylko smiech.

                              no i taniec.

                              kultury "pierwotne" wiedzialy jak sobie radzic.

                              ho!
                              • Gość: girlfriend to ludzie wynaleźli taniec w miejsce bluzgów? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.03, 18:52
                                łomatkoicórko.... ;)))))
                                czego to sie człowiek w tym necie nie dowie :DDDD

                                pzdr :)
                                • Gość: antonina hihihi IP: *.energis.pl 18.10.03, 21:53
                                  wymyslili, ze taniec dobry na wiele rzeczy, nie tylko miast bluzgow :)

                                  taniec dobry jest na duszę
                                  dlatego tancować muszę
                                  u-ha!

                                  pzdr:)))))
                            • r.richelieu Re: a może puzzle 18.10.03, 19:00

                              Ale w końcu cała nasza towarzyskość to zestaw wyuczonych i przyswojonych
                              zachowań. Aktorstwo w pełni. Szopka towarzyskości błyszczy, chcesz też się
                              pokręcić to czy bezsensowne jest wyuczenie paru fraz, a potem ćwiczenie i
                              jeszcze raz ćwiczenie aby weszło w krew? Nie będę pisać, że błyszczące szopki
                              bywają oczojebne bo czasem i są zabawne. Mimo wszystko Ty też chcesz,
                              normalne. Tam gdzie wystarczyłbyś Ty sam ze swoją kłapouchowatością może i
                              nieciekawie, ale za to prawdziwie. Szopki zaś, ja też je lubię, wymagają,
                              ceremonii, rytuału, odliczania kroków przed ukłonem.
                              Jak girl napisała post wyżej, masę osób cierpi na niedostosowanie.
                              a dlaczego? bo jeden z drugim napędzili tą karuzelę towarzyskości, a potem nie
                              potrafią do niej wsiąść
                              wspólne podbijanie tej samej piłki przy tym samym bajorku jest jednak
                              bezcenne, tyle, że sszarzałe. A wystarczy być
                              targowisko próżności zaś, wymaga przyzwyczajenia, obycia, jakbyś miał swoją
                              słabą głowę przyzwyczaić do spirytusu. Napijesz się od razu, to Ci gardło w
                              supeł zawiąże, będziesz pić po kropelkach, po dnach kieliszków, po
                              kieliszkach, nie tylko przez gardło przeleci, ale i rozgrzeje
                              tyle, że do tego trzeba mieć zielone ślepia Becky Sharp błyskające albo
                              nauczyć się błyskać, nauczyć się
                              a nauczyć się jest prostsze niż poszukać siebie




                • Gość: antonina Re: wiesz? IP: *.energis.pl 18.10.03, 15:24
                  hej...
                  ja tez nie wierze, ze cos trzeba. bycie jak z obrazka, praca, dom, rodzina,
                  konto, przyjaciele nawet- to czasem tylko zaspokajanie tego:trzeba...a nie
                  prawdziwa radosc zycia.
                  Ja tez nie umiem nic odpowiedziec, jak moi przyjaciele, ludzie zaradni,
                  wyksztalceni, spelnieni zawodowo i rodzinnie smieją się ze mnie. NO nic nie
                  powiem dowcipnego. ani mawet mądrego, tylko milczę.
                  I tak dotarło do mnie, ze to nie są moi przyjaciele..nie rozmawiamy na tematy
                  wazne, nie moglabym powiedziec przy nich: boje sie, nie wychodzi mi, uciekam,
                  boli mnie. chyba, ze w ramach inteligentnej, blyskotliwej riposty obliczonej na
                  efekt.
                  czy ja musze dobrze sie czuc w ich towarzystwie? nie. odkrylam, ze mam tez
                  towarzystwo inne. są to ludzie na pierwszy rzut oka mniej atrakcyjni. nie
                  wszystko u nich doskonale, wiadomo, ze borykają sie z zyciem. Nie wszystko jest
                  jak z magazynu ilustrowanego, i oni tego nie ukrywają.
                  Co za ulga spotkac sie z przyjacielem, ktory nie ukrywa słabosci- i moc nie
                  ukrywac nerwowo, z przerazeniem ze gdzies wystaje, słabosci wlasnej. moc
                  powiedziec, ze sobie nie radze, moc wspolnie posmiac sie z siebie, nie z siebie
                  nawazajem. przyznac sie, ze nie jest sie zaradnym, ze jest sie ograniczonym, ze
                  czasem nie mozna sie odnalesc w odbiciu w lustrze...ze nie wie sie, od czego
                  zacząc...

                  o dziwo, jakos o wiele latwiej potem zaczac, o wiele spokojniej zabrac sie za
                  to, co dla nas wazne, albo co akurat do nas nalezy i po prostu musimy...( ale
                  musimy jest rzadko. Musimy ugotowac obiad dziecku. ale jesli nie ma dziecka, to
                  malo co musimy. a jak sie pogada z drugą duszą, pomimo, ze obiesmy w ciele, to
                  nagle odnajdujemy w sobie energie, by zawolac dziecko i dac mu marchewke do
                  krojenia i pospiewac z nim piosenki. I "musimy" zmienia sie w "chcemy").

                  dziekuje Ci bardzo, bo jakos wlasnie sobie uswiadomilam, za czym tesknie.
                  pieknie to powiedziales- to wlasnie o to chodzi. zeby spotykac sie z duszami,
                  nie z fasadą. chocby nie wiem jak atrakcyjną, elegancką i nowoczesną.

                  Są takie dusze, ktorym ciało nie przeszkadza, zeby sie widziec nawzajem. Ktore
                  dzieki temu wychodza poza te ograniczenia fizycznego swiata, ktorych sie nie
                  wstydza i ktorych nie wypieraja.

                  Czulosci Ci trzeba. Czulosci w obcowaniu z innymi duszami.
                  Są takie dusze.
                  Tutaj tez :).





                  • kvinna jeju.. 18.10.03, 15:37
                    lubię was bardzo..Antonino, dziękuję. Urosłam o trzy centymetry, czytając Twój
                    wpis. Serio.
                  • kwieto Re: wiesz? 18.10.03, 17:41
                    :")) cieplo
    • Gość: girlfriend Re: SĘS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.03, 14:25
      z samobójstwem jest o tyle fajnie, że się zawsze zdąrzy, więc po co się
      spieszyć?
      nie spiesz się :)
      • kvinna Spiesz się powoli 18.10.03, 14:35
        Widzisz, coraz więcej ludzi chce z Tobą gadać. Nick masz niesch..., a jakie
        imię? Możesz zmyślić :)
      • karakorum1 Re: SĘS 18.10.03, 14:36
        maksymalnie miloscia mozna sie pocieszyc, moze marzeniem??
        moze mozna na czasie zyskac i sie zletargowac np. jakims zainteresowaniem??
        a ponoc cwiczenie ciala daje zaskakujaco dobre efekty...
        a tak naprawde jaki jestes, to ty sam we wlasnych oczach. sztuka tylko dobrze
        widziec jest.
        • kvinna ładne.. n/t 18.10.03, 14:52
    • Gość: girlfriend a Ty wiesz, ze wszystko jest względne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.03, 15:42
      Porównujesz się z jakims aktywniejszym i myślisz "jestem przerażająco mało
      aktywny".
      Czemu nie porownać się z tymi, co mają gorzej niz Ty? Więcej kompleksow, mniej
      aktywności, i w ogóle wszystko słabiej?

      :)
      • niesmatschny Re: a Ty wiesz, ze wszystko jest względne? 18.10.03, 15:50
        Gość portalu: girlfriend napisał(a):

        > Porównujesz się z jakims aktywniejszym i myślisz "jestem przerażająco mało
        > aktywny".
        > Czemu nie porownać się z tymi, co mają gorzej niz Ty? Więcej kompleksow, mniej
        > aktywności, i w ogóle wszystko słabiej?
        >
        > :)

        poniewaz ja juz jestem wystarczajaco beznadziejny w obiektywnej ocenie, zeby
        jeszcze z kims "gorszym" sie porownywac.chcialbym byc lepszy
        • Gość: antonia Re: a Ty wiesz, ze wszystko jest względne? IP: *.energis.pl 18.10.03, 16:45
          trochę się wstydzę o tym pisać ,ale co tam :)

          odkrylam, ze moja podswiadomosc to takie male dziecko. Tosia. i jak ja jej
          mowie, ze jest beznadziejna, no bo inni tez tak mowili Tosi, jak byla mala, i
          tak nam juz zostalo, takie mowienie, to Tosie to rozklada na lopatki. Chowa sie
          w szafie. Placze. nie chce jesc. chce, zeby jej w ogole nie bylo.

          Jezeli pogadam z Tosią na JEJ poziomie- Brawo Tosiu, chcialas sie schowac pod
          kołdrę, a wstałas i umyłaś zęby.. Tosiu, mozesz byc siebie dumna, wzielas
          zyletke i ...ogolilas sobie nogi i patrz, jakie piekne i gladkie...

          Jezeli czulosc okaze Tosi Antonina- ambitna, nerwowa, nie znosząca wlasnej
          słabosci, z kompleksem doskonalosci, stosująca inną miarę do siebie i do
          innych - bo inni mogą, ale ja musze wiecej, ja nie mam prawa do słabosci- bo
          wstyd, bo ja musze byc dobra, idealna, bo inaczej jestem do niczego, i nikt
          mnie nie bedzie akceptowal, beda szydzic, nie beda mnie kochac...

          BINGO.

          Antonina umiera ze strachu, ze nie beda jej akceptowac i kochac, popedza wiec
          Tosie:
          -Tośka! szybciej, rusz sie, no nie, ty niezdaro, ty slabeuszu, jestes do
          niczego! znowu cos ci nie wyszlo..

          Tosia odmawia wspolpracy, przerazona sie chowa, Antonia sie wkurza i robi sie
          jeszcze bardziej surowa. czasem tego gowniarza po prostu nienawidzi.

          NO ,ale jak pozwoli sie Tosi wygadac, jak da Tosi mowic w rozmowie z innymi, to
          nagle odkrywa, ze Tosia nie taka glupia. i ze Tosia wie, co by chciala, do
          czego sie nadaje, co jej najlepiej wychodzi, w czym by sie spelniala na pewno-
          tylko, ze boi sie to mowic, zeby Antonina nie wysmiala. zeby nie mowila, ze
          glupota, ze i tak nie wyjdzie, ze ma sobie z glowy wybic...

          Antonina potrzebuje sluchac Tosi. Tosia kocha Antonine i wybacza jej krzyki.
          Czeka, az Antonina ja przytuli i okaze troche czulosci.

          razem, to dopiero team!
          Bo razem przestają się bać.
          Mają siebie. I juz nie jest takie wazne, czy ktos sie smieje.
          Razem, to one są :
          - silne
          -niezalezne
          -wesolutkie
          -WIDZĄ
          -SLUCHAJĄ I SLYSZĄ
          - umieją tanczyc
          -lubia sobie pobiegac, takze po deszczu, hihocząc do siebie
          - lubią zakladac czerwone sukienki
          -pieką ciasteczka
          -gotuja pyszne zupy
          -rysują....
          - sprzątają z PRZYJEMNOSCIĄ błogosłąwiąc przestrzen wokól siebie..
          -lubią czytac i dowadywac sie nowych rzeczy i mają co najmniej dwa razy wiecej
          pomyslow
          -Tosia ma blyskotliwe riposty i juz nie boi sie ich mowic, Antonina pozwala,
          nie cenzuruje
          - Antonina pozwala Tosi ruszac sie jak kot i czują się z tym obie brdzo
          atrakcyjne
          - mruzą oczy i prychają jak im sie nie podoba
          -a czasami warczą- to wszystko Tosine zagrywki, jakze poprawiają humorki
          - gory przenoszą.

          Bo nie są same.
          Mają siebie.
          Ha!

          No to ju wiecie.
          Tosia pozdrawia i pokazuje język tym, ktorzy sie będą teraz z nas smiali.

          Mozecie nam naskoczyc :)
          -
          -








        • Gość: girlfriend Re: a Ty wiesz, ze wszystko jest względne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.03, 16:54
          > poniewaz ja juz jestem wystarczajaco beznadziejny w obiektywnej ocenie,

          a czyja jest ta obiektywna ocena? ;)
    • cossa Re: SĘS 18.10.03, 16:54
      witaj niesmatschny,
      zycie ma swoja wartosc niezaleznie od tego jak je
      wykorzystujemy. Ty dostales to zycie, by je wykorzystac.
      Nie ono plata Ci figla, ale to wlasnie Ty zdaje sie nie
      bardzo wiesz co z nim zrobic. Czasem najprosciej jest
      myslec o samobojstwie. Mamy niby "wladze" nad zyciem -
      mozemy je sami przerwac w kazdej chwili, ale czy o to chodzi?

      Trudna sprawa z tymi ludzmi. Z nimi zle, a bez nich
      jeszcze gorzej. Nie wiem ile masz lat, ale to co piszesz
      przypomina mi moje mysli, postrzeganie swiata sprzed
      kilku lat. Wczoraj lecial film "chlopaki nie placza".
      Padlo w nim pytanie - "co lubisz najbardziej w zyciu
      robic? jesli juz znajdziesz odpowiedz to po prostu
      zacznij to robic". Czasem nie ma nic bardziej prostszego
      a zarazem tak trudnego. A pytanie dla Ciebie - co nada
      Twemu zyciu sens? Ale "co" oznacza cos co drzemie w
      Tobie. Nie szukaj sensu na zewnatrz. Poki nie
      uporzadkujesz siebie - nie bedziesz w stanie dac tego
      czego pragniesz drugiemu czlowiekowi.

      Nie chce stawiac tu domoroslych diagnoz - co wg mnie Cie
      boli, co powinienes zrobic. Zacznij pytac sam siebie -
      czego chcesz? Skonfronuj to z rzeczywstoscia. Bo to czego
      chcesz nie oznacza, ze jest osiagalne. Chcesz miec
      przyjaciol? A co jesli ludzie wokol Ciebie nie zasluguja
      na to, by im zaufac? Okres mojego zycia o ktorym
      wspomialam wczesniej rowniez charakteryzowal sie tym, ze
      bylam wsrod "nieodpowiednich" osob. Bardzo obnizali moja
      samoocene. Wtedy tego nie widzialam - odkrylam to
      zupelnie niedawno.

      Zamknelam sie w skorupce, by przerewac. NIe wiedzialam na
      co czekam, ale wiedzialam, ze powinno byc inaczej. I
      wierzylam, ze czeka mnie cos wspanialego, ze to w okol to
      tylko iluzja. I.. faktycznie tak sie stalo.

      w tamtym okresie troche pisalam "wierszy"
      jeden moze po to, by przekonac sie czy wiesz o czym mowie
      i czy ja dobrze Cie zrozumialam:

      "krzyk rozpaczy
      rozdziera gardło miłości
      dom
      przepełniony samotnością
      szczelnie zamknięty
      wyje z bólu istnienia
      stukanie, pukanie
      daremnym wysiłkiem
      tam nikt już nie mieszka

      to cmentarz młodości"

      pozdr.cossa
      • Gość: girlfriend Cossa, czy Ty może jestes mną, haha? :)))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.03, 17:05
        > Padlo w nim pytanie - "co lubisz najbardziej w zyciu
        > robic?

        chciałam Mu zadać identyczne pytanie, ale postanowiłam najpierw przeczytać Twój
        post, no i masz...haha :D

        Pozdrawiam serdecznie :)
        • cossa Re: Gf - moze jestesmy saba nawzajem? 18.10.03, 17:30
          tylko nic o tym nie wiemy ;)
          to juz nie pierwszy raz! :)

          pozdr.cossa

          Gość portalu: girlfriend napisał(a):

          > chciałam Mu zadać identyczne pytanie, ale postanowiłam
          najpierw przeczytać Twój
          >
          > post, no i masz...haha :D
          >
          > Pozdrawiam serdecznie :)
          • Gość: girlfriend Re: Gf - moze jestesmy saba nawzajem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.03, 17:49
            Coś jak "Podwójne życie Weroniki"? :))))))))
            • cossa Re: Gf - moze jestesmy saba nawzajem? 18.10.03, 18:01
              "W sieci" :))

              Gość portalu: girlfriend napisał(a):

              > Coś jak "Podwójne życie Weroniki"? :))))))))
              • Gość: girlfriend Re: Gf - moze jestesmy saba nawzajem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.03, 18:31
                > "W sieci" :))

                Cosso, chodzi osso? :)
                z Sandrą B. kojarzę dobrze?
                nie widziawszy.

                :)
                • cossa Re: Gf - moze jestesmy saba nawzajem? 18.10.03, 19:25
                  tez nie widziawszy ;)
                  ale o to mi chodzilo ;)
                  myslalam, ze to maly quiz filmowy ;)

                  pozdr.cossa

                  Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                  > Cosso, chodzi osso? :)
                  > z Sandrą B. kojarzę dobrze?
                  > nie widziawszy.
                  >
                  > :)
                  • Gość: girlfriend quiz filmowy mówisz... :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.03, 19:30
                    w sumie to my jesteśmy wszyscy złapani w "Szklaną pułapkę" ;))))))
                    • cossa Re: quiz filmowy mówisz... :) 18.10.03, 23:07
                      a moze to "Bunkier"? ;))))

                      Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                      > w sumie to my jesteśmy wszyscy złapani w "Szklaną
                      pułapkę" ;))))))
                      • r.richelieu Re: quiz filmowy mówisz... :) 18.10.03, 23:11
                        cossa napisała:

                        > a moze to "Bunkier"? ;))))
                        >
                        > Gość portalu: girlfriend napisał(a):
                        >
                        > > w sumie to my jesteśmy wszyscy złapani w "Szklaną
                        > pułapkę" ;))))))


                        no bo to jest
                        szklana pogoooda szyby niebieskie
                        od komputeraaa
                        szklana
                      • Gość: girlfriend Re: quiz filmowy mówisz... :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.03, 23:16
                        to jest "Much Ado about Nothing" ;)
        • niesmatschny Re: Cossa, czy Ty może jestes mną, haha? :)))))) 18.10.03, 19:52
          Gość portalu: girlfriend napisał(a):

          > > Padlo w nim pytanie - "co lubisz najbardziej w zyciu
          > > robic?
          >
          > chciałam Mu zadać identyczne pytanie, ale postanowiłam najpierw przeczytać Twój
          >

          kazdy lubi robic to w czym jest dobry, w czym jest lepszy od przeczietnej, ma
          predyspozycje(poczucie sukcesu), lub tez pozytywnie reaguje na bodzce ktore
          generuja robienie tego co lubi.wiec pewnie polubilbym wszystko to w czym bylbym
          dobry i by mi przynosilo zyski(nie tylko w sensie materialnym,ale tez korzysci
          psychiczne).oczywiscie nie mowie tu o jakichs ekstremach ale wybor typu - wybor
          dyscypliny sportu czy zawodu,ale z zakresu tych ktore akceptuje moje glebokie
          ja.tak ja to widze.wiec w sumie nie istotne jest to co faktycznie lubie bo w
          zasadzie aktualnie juz nie ma takich rzeczy,zainteresowan itd. powoli wygaslo i
          zaczynam walczyc o przetrwanie.oczywiscie sila rozpedu zostalem z bagazem
          roznych "zainteresowan" czy "umiejetnosci" i na to jestem pewnie skazany.

          jedyne co mnie chyba trzyma przy zyciu to wlasna reka, nigdy mnie nie zawodzi i
          tylko wtedy czuje sie naprawde dobrze,choc czasami to "wtedy" jest prawie
          nonstop... perspektywy na kobiete znikome. drugim zrodlem bodzcow ktory generuje
          znieczulenie bolu istnienia jest alkohol,jednak ma wady - skutki uboczne i cene.



          • Gość: girlfriend Re: Cossa, czy Ty może jestes mną, haha? :)))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.03, 20:18
            ja lubię robić to, co lubię - bez względu na to czy robie to ponadprzeciętnie
            czy nie...nie mówię o zawodzie tylko o reszcie spraw.

            Na przyklad lubie malować i maluję, choć trudno to nazwać sztuką, hihi ;) takie
            tam bohomazy...ale dla mnie istotne jest tylko i wyłącznie to, ze podobają się
            mnie.
            A jak sie spodobają jeszcze komuś to bedzie tylko taki dodatkowy bonusik, choć
            oczywiście bedzie mi bardzo miło.

            Lubie też pływać, więc pływam. Zawsze w liceum miałam najgorszy czas, bo mam
            ewidentny antytalent widocznie :)))))) tylko ze to jest kompletnie bez
            znaczenia :)

            Mogłabym jeszcze tego troche powymieniać - wszystko to sprawia mi dużą frajdę,
            choć oczywiście trudno nazwać to sensem egzystencji...

            Dla mnie najbardziej cudowną cechą zycia (i jednoczesnie przyczyna dla ktorej
            za zadne skarby nie wysiadłabym dobrowolnie z tego pociągu) jest to, ze napewno
            czekaja jakieś niespodzianki. Własnie miłe też!


            Nie wiem też, dlaczego tak bagatelizujesz netowe relacje. Nie lubisz FPsy?
    • Gość: girlfriend nooo...poszedłeś sobie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.03, 17:17
      tak to właśnie jest z facetami...
      namieszają, odwrócą się na pięcie i idą, hihi ;)
      • r.richelieu Re: nooo...poszedłeś sobie? 18.10.03, 17:25
        Gość portalu: girlfriend napisał(a):

        > tak to właśnie jest z facetami...
        > namieszają, odwrócą się na pięcie i idą, hihi ;)


        to jeszcze nic, gorzej jak miesza i w połowie przestanie
        kiedy drożdżowe ciasto to gotowe się zepsuć
        • Gość: girlfriend cześć :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.03, 17:31
          Tobie ciasto w głowie, RR? ;))))))))))))))
          • r.richelieu Re: cześć :) 18.10.03, 17:43
            Gość portalu: girlfriend napisał(a):

            > Tobie ciasto w głowie, RR? ;))))))))))))))


            w głowie ciasto
            też łatwo poddające się ręcom dobrej kucharki, rosnące gdy przed wyrobieniem
            dodać dopalacza, chłonące słodkości i skropywane alkoholem

            co nie przeszkadza temu, by klapnąć gdy kucharka spieprzy robotę

            ;)
            • Gość: girlfriend Re: cześć :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.03, 17:48
              od kucharek są lepsi kucharze.
              oddaj się w ręce kucharza ;D
              • r.richelieu Re: cześć :) 18.10.03, 17:59
                Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                > od kucharek są lepsi kucharze.
                > oddaj się w ręce kucharza ;D


                a skąd wiesz? sprawdzałaś kucharki?
                ;)
                • Gość: girlfriend Re: cześć :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.03, 18:29
                  nie :)
                  kucharzy też nie, haha :DDDDDDD

                  ale ja mam słabość do facetów, którzy potrafią mnie nakarmić :)))))))
    • komandos57 Re: SĘS 18.10.03, 19:28
      niesmatschny napisał:

      > mysle codziennie o samobojstwie.
      > kto mi powie czy jest jakis sens zycia w takiej sytuacji - czlowiek
      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      oczywiscie ze p[owinienes sie powiesic wytluku jebniety.czlowiek ktory mysli o smierci,popelnia samobojstwo.nie pierdoli o tym jak pojeb twojego typu.pysty odyncu.
      • Gość: girlfriend kretyn jesteś komandos! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.03, 20:20
        to rozpowszechniony mit, ze ci co chcą naprawdę nie mowią o tym.
        zapytaj ośle psychologa, może cie oświeci, że może byc tak i tak!
        • komandos57 girl 18.10.03, 20:35
          Gość portalu: girlfriend napisał(a):

          > to rozpowszechniony mit, ze ci co chcą naprawdę nie mowią o tym.
          > zapytaj ośle psychologa, może cie oświeci, że może byc tak i tak!
          //////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
          ty jebnieta w pyszczycho kurwo. uposledzona na umysle
          • Gość: girlfriend Re: girl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.03, 20:40
            posłuchaj idioto, do mnie możesz pisać co chesz, bo po mnie i tak to spływa.
            Ale nie pisz tak jak piszesz do niesmatchny'ego czy tej stewardesy , bo to
            zwykle skurwysyństwo.
            wiem palancie ze jestes jak ten ksiądz z "Dzumy" - lepszy od swojego kazania.
            tylko ze czasem jesteś niestety kompletnie bezmyślny.
            • komandos57 Re: girl 18.10.03, 20:42
              wiec jak splywa po tobie kurwo,to niech plynie pojebana idiotko.
              • Gość: girlfriend komandos, nie sprowokujesz mnie do inwektyw. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.03, 20:57
                raz w to zagraliśmy i dla mnie dość - wiem juz o Tobie to, co chciałam wiedzieć.

                ale może się 2 razy zastanów zanim zakwestionujesz czyjąś szczerość, bo możesz
                się grubo pomylić.
                rozumiem ze jestes bezinteresownie zły, ale co Ty na taką propozycję, zebys się
                przychrzaniał zastępczo do mnie za każdym razem kiedy chcesz brutalnie
                potraktować kogoś nowego? to jest propozycja serio. co Ty na to?
                • komandos57 Re: komandos, nie sprowokujesz mnie do inwektyw. 18.10.03, 20:59
                  Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                  > raz w to zag
                  ================================
                  ty zes uposledzona na umysle,pojebko......to wszystko kurwo,co chce ci powiedziec.
                  • Gość: girlfriend Re: komandos, nie sprowokujesz mnie do inwektyw. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.03, 21:35
                    już to powiedziałes nie raz uposledzony osle :)
                    możesz teraz spokojnie zająć sie innymi
    • Gość: Selene Re: SĘS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.03, 21:01
      Wydaje mi się, że powinieneś jednak szukać pomocy specjalistów, twoje problemy
      nie są błache i znacznie cię przerosły, abyś sam mógł sobie z nimi pomóc.
      Piszesz, że nie masz pieniędzy, ale przecież są leki a także ośrodki
      psychologiczne, gdzie możesz otrzymać pomoc bezpłatnie. Nie wiem z jakiego
      miasta jesteś, ale np. skoro masz dostęp do interentu, spróbuj poszukać czegoś
      w sieci, być może w twoim przypadku psychoterapia grupowa byłaby pomocna.
      Rady w rodzaju "przeczytaj ciekawą książkę" albo zapewnienia "jesteś ciekawy"
      na tym etapie ci nie pomogą, ponieważ masz silnie utrwalone kompleksy i jesteś
      przekonany, że nic pozytywnego cię nie spotka. Być może w twoim przypadku to
      fobia społeczna. Skorzystaj z pomocy wykwalifikowanego psychoterapeuty, szukaj
      dobrego tak długo jak się da. Może zetkniesz się z ludźmi, którzy mają podobne
      problemy co ty, a wierz mi, że jest ich więcej niż myślisz i już to, może ci
      choć trochę pomóc, gdy spostrzeżesz, że inni czują podobnie jak ty i na pewno
      nie jesteś sam z takimi problemami.
      Przed tobą długa droga, ale jest światełko na końcu tunelu. Powodzenia.
      • komandos57 Re: SĘS 18.10.03, 21:06
        Gość portalu: Selene napisał(a):

        > Wydaje mi się, że powinieneś jednak szukać pomocy specjalistów, twoje problemy
        > nie są błache i znacznie cię przerosły, abyś sam mógł sobie z nimi pomóc.
        > Piszesz, że nie masz pieniędzy, ale przecież są leki a także ośrodki
        > psychologiczne, gdzie mo
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        wiesz ilu ludzi nie ma pieniedzy?wiesz jakie ludzie maja problemy? pierdolic farmazony to mozesz.bo tu wszyscy PRAWIE pierdola farmazony.
        ja nie mam tez pieniedzy,i co?????licze ze Renka jako kob...ieta sukcesu wskrzesi mnie i nie powiesze sie.pierdolenie
    • Gość: xxx Re: SĘS IP: *.range217-44.btcentralplus.com 18.10.03, 21:11
      moje przybieraja pokaznych rozmiarow... zdarza mi sie ze czasami puszczam nagle
      pod nosem albo glosno jak jestem sam wiazanke przeklenstw jak przypomne sobie
      pewne zdarzenia np. sprzed prawie 10 lat. i to prawie odruchowo pojawiaja sie te
      mysli,wspomnienia jak i reakcja. na szczescie na tyle to kontroluje ze wsrod
      ludzi to nie wystepuje.

      ...............
      x
      • komandos57 Re: SĘS 18.10.03, 21:14
        Gość portalu: xxx napisał(a):

        > moje przybieraja pokaznych rozmiarow.
        XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXx
        kalafiory?
    • Gość: xxx Re: SĘS IP: *.range217-44.btcentralplus.com 18.10.03, 21:21
      "moje przybieraja pokaznych rozmiarow... zdarza mi sie ze czasami puszczam nagle
      pod nosem albo glosno jak jestem sam wiazanke przeklenstw jak przypomne sobie
      pewne zdarzenia np. sprzed prawie 10 lat. i to prawie odruchowo pojawiaja sie te
      mysli,wspomnienia jak i reakcja. na szczescie na tyle to kontroluje ze wsrod
      ludzi to nie wystepuje."
      • komandos57 juz forumowicze cie uwielbiaja. 18.10.03, 21:27
        Gość portalu: xxx napisał(a):

        > "moje przybier
        ////////////////////////////////////
        oni wszystko docenia. twoja przebieglosc tez
        przebieglosc na miare Tworek
    • cossa Re: SĘS 18.10.03, 22:53
      a jeszcze jedno pytanie
      czy probowales cos zrobic z tym Twoim zyciem?
      sam je podkolorowac, podbarwic?

      i jesli probowales to co to bylo?

      pozdr.cossa
    • Gość: xxx Re: SĘS IP: *.in-addr.btopenworld.com 20.10.03, 22:51
      ???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka