pani_ruda
20.10.08, 19:47
Zyje z ciaglym poczuciem winy. Mam ochote przepraszac wszystkich, ze
zyje. Ciagle jestem z siebie niezadowolona, ciagle daze do tego,
zeby wszyscy byli szczesliwi i zadowoleni, i, mimo ze wiem, ze to
niemozliwe, to wciaz na nowo rozpatruje kazda sytuacje tak, zeby
inni byli szczesliwi. Nie jestem asertywna, a nawet jak jestem, to i
tak potem czuje sie z tego powodu winna i zastanawiam sie czy nie
bylo to niegrzeczne, czy komus nie sprawilam przykrosci... Czuje sie
jakbym chodzila po cieniutkiej linie slalomem, ciagle sie wyginajac,
zeby nikomu nie sprawic przykrosci. Unikam klotni jak ognia,
ustepuje kazdemu byle tylko sie nie poklocic. Zamiartwiam sie co
ktos o mnie mysli, przez to nawet zwykle zapytanie o cos w sklepie
wywoluje u mnie duzy stres - niby wiem, ze ta Pani jest po to, zeby
mi pomoc, ale mimo to... Wstydze sie. Krepuje. Nie chce zawracac jej
glowy. Nie chce sprawiac problemu.
Czy komus udalo sie z tym wygrac...? Jak to zrobic?