Dodaj do ulubionych

Ale o co chodzi ?

IP: 195.94.193.* 16.01.02, 14:05
Mam problem i nie wiem jak go rozwiazac mysle, ze Wasze opinie pomoga mi zajac
jakies stanowisko bo na razie jestem zawieszony w prozni.
Od kilku miesiecy spotykam sie z kobieta, obydwoje bylismy po nieudanych
zwiazkach. Milosc kwitla. Chodzilismy do kina, restauracji, razem
wyjezdzalismy, mieszkalismy ze soba od czasu do czasu. Problem zaczal sie w
Wigilie. Z samego rana pojechala do siebie, kolacje wigilijna mielismy spedzic
osobno, kazdy z nas u swoich rodzicow. Nastepnego dnia, mialo byc sniadanie u
moich rodzicow ale ona nie przyszla, nie dala znaku zycia... po poludniu
dostalem od niej SMSa, ze zaspala a o 15 ma rodzinny obiad i do mnie nie
przyjedzie. Bylem zly, matka mowila, ze tak to bedzie jak sie bede zadawal z
mezatkami (odeszla od meza w kwietniu), bylo mi przykro, bardzo przykro. Przez
kolejne trzy dni nie odzywala sie do mnie, nie odbierala telefonow, nie
odpisywala na maile i SMSy. Mielismy isc razem na sylwestra. Pracowala do
poznego popoludnia... Miala po mnie przyjechac i mielismy jechac jej
samochodem, zaproponowalem, ze jak sie nie wyrobi to ja po nia pojade...
Powiedziala, ze spotkamy sie na miejscu... ja nie znalem jej znajomych,
odmowilem. Powiedzialem, ze jestesmy para i powinnismy pojawic sie na imprezie
razem a nie osobno. Stwierdzila, ze jest za malo czasu, zebysmy jeszcze do
siebie jezdzili... tak wiec ona pojechala na impreze a ja siedzialem sam w
domu :-( Przez kolejne dni sie do mnie znowu nie odzywala. Dzwonilem, wysylalem
SMSy, maile - nie bylo odzewu. Czasami wieczorem jak udalo mi sie ja namierzyc
to porozmawialismy, ale atmosfera byla chlodna, nie bylo juz tego uczucia z jej
strony. Pod koniec rozmowy obiecywala, ze zadzwoni nast. dnia i sie umowimy na
spotkanie. Nie zadzwonila przez kolejne dwa dni. Pojechalem do niej do domu...
Swiecilo sie swiatlo w gabinecie, samochod stal w garazu, zadzwonilem na
komorke, zapytalem gdzie jest... powiedziala, ze na miescie ale nie moze
rozmawiac bo jej sie bateria w telefonie wyczerpuje...nagle przerwano rozmowe...
Pojechalem do pubu, w ktorym sie spotykamy ze znajomymi, nie bylo jej tam ale
dowiedzialem sie od barmana, ze byla dzien wczesniej, mi powiedziala, ze lezy
ciezko chora w domu i nigdzie nie moze wychodzic...
Za pol godziny znowu bylem u niej po domem, ciemno w mieszkaniu, samochodu nie
bylo... zadzwonilem... powiedziala, ze nie moze rozmawiac...
Przez nast. kilka dni byla dla mnie nie uchwytna. Zlapalem ja w czwartek,
zadzwonilem z pracy... mowila zawile, stwierdzilem, ze powinnismy sie spotkac i
porozmawiac bo cos jest nie tak a ja nie lubie byc robiony w konia.
Przytaknela. POwiedziala, ze spotkamy sie w weekend. Weekend minal i znowu sie
nie widzielismy... Telefonow znowu nie odbierala... Zadzwonilem dzisiaj...
odebrala i powiedziala: nie moge teraz z toba rozmawiac, przepraszam i odlozyla
sluchawke. Rano dostalem od niej maila, zebym sie nie martwil, ze to nie jest
zwiazane z jej mezem ale...
I nie wiem co miala dalej na mysli :-(
Kocham ja ale nie wiem jak sie zachowac. Czuje sie ponizony, zlekcewazony. Sam
siebie nie poznaje bo posuwam sie nawet do tego zeby ja szpiegowac...
Wczesniej bylo pieknie... spalem sobie smacznie, nagle otwieraly sie drzwi i
pojawjala sie ONA ... a teraz ??? jak ktos wchodzi na klatke mam nadzieje, ze
to Ona... i zostaje tylko zludzenie...
Nie wiem co robic. Prosze pomozcie.
Obserwuj wątek
    • Gość: Sylwia Re: Ale o co chodzi ? IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 16.01.02, 14:10

      Czyż to nie można pisać krótko i zwięźle ???
      • Gość: Tomi Re: Ale o co chodzi ? IP: 164.48.189.* 16.01.02, 14:22
        Jak by Cie facet tak wodzil za nos, to tez bys sie rozpisywala na trzy strony,
        wiec pozwol ludziom tez tak pisac.

        Milego dnia
        Tomi
        • Gość: Sylwia Re: Ale o co chodzi ? IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 16.01.02, 15:29
          Gość portalu: Tomi napisał(a):
          > Jak by Cie facet tak wodzil za nos, to tez bys sie rozpisywala na trzy strony,
          > wiec pozwol ludziom tez tak pisac.
          > Milego dnia
          > Tomi >

          To dobrze, że masz poczucie humoru. Miłego dnia również.

      • faxio Re: Ale o co chodzi ? 16.01.02, 14:29
        Jasne, a potem byłoby mnóstwo szczegółowych pytań.
        Sytuacja opisana dokładnie zwieksza prawdopodobieństwo trafionej porady.

        A wnioski nasuwaja mi się dwa.
        1. Albo ona chce Cię zniechęcić, bo nie umie zerwać.
        2. Albo rzeczywiście jest to sytuacja zewnętrzna, od niej niezależna.

        Mineły dopiero trzy tygodnie. Może wszystko się wyjaśnić.
        Zadzwoń i powiedz, że od tej chwili nie będziesz się jej narzucał, ale czekasz
        na wiadomość i jakiś krok z jej strony.
        A potem możesz wynająć detektywa...
    • kwieto Re: Ale o co chodzi ? 16.01.02, 14:28
      Odpowiedzi jest kilka:
      - ma kogos innego
      - tak na prawde jej wisisz
      - nie jest pewna czy cos do Ciebie czuje (wydaje sie absurdalne, ale moze byc
      prawdziwe)
      - ten typ tak ma (tu szerzej, niektorzy tak dzialaja, ze chca "sprawdzic"
      czyjes uczucie czy inne takie - i znecaja sie nad nim, zeby "sie upewnic")

      Rozwiazania sa dwa:
      - porozmawiac, i powiedziec, ze nie interesuje Cie takie traktowanie, jak tak
      dalej pojdzie to sie wypisujesz
      - zaczac z kolei zachowywac sie tak samo w stosunku do niej, nawet jesli jej
      przejdzie, podroczyc sie w ten sposob troche i zobaczyc co bedzie

      A najlepiej najpierw jedno, a jak nie poskutkuje, to drugie
      • seboc Re: Ale o co chodzi ? 17.01.02, 08:21
        > Rozwiazania sa dwa:
        > - porozmawiac, i powiedziec, ze nie interesuje Cie takie traktowanie, jak tak
        > dalej pojdzie to sie wypisujesz
        > - zaczac z kolei zachowywac sie tak samo w stosunku do niej, nawet jesli jej
        > przejdzie, podroczyc sie w ten sposob troche i zobaczyc co bedzie

        Właśnie - tylko jak rozmawiać, gdy osoba w opisany sposób unika kontaktu?
        W końcu zostaje rozwiązanie drugie - tylko jakie to dno, jaki żal (nawet nie
        wiadomo do czego). A co będzie - nic, nic z tego związku.

        pozdrawiam
        • kwieto Re: Ale o co chodzi ? 17.01.02, 10:04
          Oczywiscie, ze zal i smutek, jednak mi sie wydaje, ze lepiej zalowac mocniej i
          krocej, niz rozciagac ten niesmak w nieskonczonosc (czytaj - az ona sie
          zdecyduje)
    • Gość: alka_xx Re: Ale o co chodzi ? IP: 10.10.10.* 16.01.02, 14:35
      Gość portalu: Hasan napisał(a):

      .....
      > Kocham ja ale nie wiem jak sie zachowac. Czuje sie ponizony, zlekcewazony. Sam
      > siebie nie poznaje bo posuwam sie nawet do tego zeby ja szpiegowac...
      > Wczesniej bylo pieknie... spalem sobie smacznie, nagle otwieraly sie drzwi i
      > pojawjala sie ONA ... a teraz ??? jak ktos wchodzi na klatke mam nadzieje, ze
      > to Ona... i zostaje tylko zludzenie...
      > Nie wiem co robic. Prosze pomozcie.


      Hasanie- w tej sprawie prawdopodobnie nie da sie juz nic zrobic, zreszta raczej
      nie warto! Niestety, ale tak wlasnie wyglada koniec milosci!!

      Teraz tylko musisz sie pomalu z tego uczucia leczyc !Bedzie trudno, ale wierz mi,
      jest to mozliwe! Sama jestem dopiero co " z odzysku" , to wiem co mowie!

      Pozdrawiam Cie i ...trzymaj sie, bo trudny okres przed Toba!
      alka
      • Gość: onnanohi Re: Ale o co chodzi ? IP: 213.17.193.* 16.01.02, 14:42
        Przede wszystkim - nie naciskać!!!!

        To nic nie da, naprawdę.

        Ja to bym przestała sie odzywać, wykazałeś już bardzo dużo dobrej woli i
        cierpliwości i myślę, że teraz kolej na nią.

        Jeżeli ma jakieś problemy - doceni to, że jej nie nękasz.
        Jeżeli nic do Ciebie nie czuje - sprawa umrze sobie z czasem.
        • Gość: Hasan Re: Ale o co chodzi ? IP: 195.94.193.* 16.01.02, 14:59
          > Jeżeli ma jakieś problemy - doceni to, że jej nie nękasz.
          > Jeżeli nic do Ciebie nie czuje - sprawa umrze sobie z czasem.

          Za kazdym razem powtarzam sobie, ze to juz ostatni telefon, ze wiecej nie
          zadzwonie ale nie moge...
          Moze i umrze ale nie lubie wisiec w prozni...albo cos jest czarne albo biale...
          nie lubie jak ktos kreci... niech mi powie wprost, ze juz mnie nie chce to
          przynajmniej bede wiedzial co jest grane.
    • Gość: Dora Re: Ale o co chodzi ? IP: 212.244.205.* 16.01.02, 15:05
      tak się tylko zastanawiam co to znaczy "odeszła od męża"
      • Gość: Hasan Re: Ale o co chodzi ? IP: 195.94.193.* 16.01.02, 15:19
        > tak się tylko zastanawiam co to znaczy "odeszła od męża"

        tzn, ze rozstala sie z mezem i maz musial sie wyprowadzic z domu.

        • Gość: Dora Re: Ale o co chodzi ? IP: 212.244.205.* 16.01.02, 15:25
          a może się po prostu pokłócili?
    • Gość: Emi Re: Ale o co chodzi ? IP: 157.25.86.* 16.01.02, 15:25
      Po pierwsze to musisz wiedzieć, że z kobietami nigdy nie dojdziesz do ładu.
      Wiem to sama po sobie, bo jestem jedną z nich. Ja zachowuję się tak jak ona
      teraz to znaczy unikam drugiej osoby jeśli chcę zwrócić na siebie uwagę i wtedy
      kiedy jestem naprawdę nieszczęśliwa i oczywiście mam problem. Mówię, iż nie
      chcę z nikim rozmawiać, ale tak naprawdę to chcę, żeby ktoś przyszedł i mi
      pomógł. Może z nią jest tak samo. Ja nie potrafiłabym żyć w takiej niepewności
      i niewiadomej jak Ty. Jak to mówią raz się żyje, więc myślę, że jeśli ją
      kochasz to nie dzwoń, bo wiesz, że przez telefon nie da się rozmawiać.
      Najlepiej iść pod dom, pod pracę nie wiem gdzieś, gdzie napewno przyjdzie,
      zaczekać na nią i nie póścić jej dopóki nie powie o co chodzi. Wtedy
      przynajmniej będziesz wiedział na czym stoisz, bo sytuacja jest zbyt podejrzana.
      Trzymam kciuki
      Emi
      • Gość: Anna27 Re: Ale o co chodzi ? IP: *.proxy.aol.com 16.01.02, 22:17
        Mimo, ze nie jestem bystra osoba i zadanie logiczne rozwiazje gdzies w okolicy
        77 percentyla to wyraznie widze w opisanej sytuacji, ze kobiecie najwyrazniej
        przestalo zalezec. Hassan robi sobie tylko krzywde starjac sie by bylo cos
        czego nie ma. Rzadko przyznaje racje matkom, ale matka Hassana ma dobre oko.
        Olala Boze Narodzenie i Sylwestra i nie mogla rozmawiac przez trzy tygodnie,
        nie przychodzile na spotkania ---proste jak hektary. Ma to gdzies.

        Gdyby to kobieta byla tak w konia robiona juz dawno zostalaby wysmiana od
        naiwnych.
        • Gość: Hasan Sprawa sie wyjasnila... IP: 195.94.193.* 17.01.02, 09:46
          > wyraznie widze w opisanej sytuacji,ze kobiecie najwyrazniej przestalozalezec.

          teraz juz jestem tego pewien :-(
          dzisiaj rano po przyjsciu do pracy zauwazylem wiadomosc od niej:
          "Witaj, nie moglam rozmawiac, wybacz... prosiles abym napisala wiec pisze... to
          nie ma sensu... probowalam, staralam sie... ale... nie moge... nie wracam do XXX,
          ale tez nie moge byc z Toba... "

          Nie wiem co nia kierowalo ? Dlaczego tak sie zachowywala, dlaczego mnie unikala,
          nie jestem w stanie zrozumiec motywow jej postepowania. Poprosilem o wyjasnienia.
          Chce byc z nia na stopie kupelskiej, nie chce urywac z nia kontaktu tylko niech
          mnie zacznie traktowac jak czlowieka !

          > Hassan robi sobie tylko krzywde starjac sie by bylo cos
          > czego nie ma. Rzadko przyznaje racje matkom, ale matka Hassana ma dobre oko.

          pierwszy raz zgadzam sie z Toba Anno i wiem, ze jednak moja mama miala racje,
          tylko teraz bedzie mi sie wstyd do tego przyznac przed nia i przed samym soba :(
          Nie wiem co robic... Brakuje mi jakiejkolwiek motywacji do dzialania, do robienia
          czegokolwiek... Nic mi sie nie chce...

          > Olala Boze Narodzenie i Sylwestra i nie mogla rozmawiac przez trzy tygodnie,
          > nie przychodzile na spotkania ---proste jak hektary. Ma to gdzies.

          Teraz juz wiemy, ze ma to gdzies ale dlaczego ? A ja glupi, naiwny myslalem, ze
          ona mnie kocha, bedziemy razem dlugo i zawsze bedzie pieknie i kolorowo... Ona
          byla kobieta, ktorej balem sie zaufac, ale przelamalem sie i poraz kolejny
          zostalem skrzywdzony. Czy ja jestem naprawde palantem ? Czy kazdy wrazliwy facet
          zawsze musi zostac wykorzystany a potem wyrzucony jak stara, zniszczona rzecz ?
          Tak podle sie teraz czuje, nawet nie da sie tego opisac, jeszcze zalapalem sie w
          pracy na zwolnienie calego mojego dzialu :-(

          > Gdyby to kobieta byla tak w konia robiona juz dawno zostalaby wysmiana od
          > naiwnych.

          Ja sobie zdaje sprawe, ze sie osmieszam ale nic na to nie poradze, ze ja kocham i
          caly czas gryza mnie motywy jej decyzji...
          Ciekawe czy powie mi to wprost ?
          • jazmoley Re: Sprawa sie wyjasnila... 17.01.02, 09:56
            Teraz najlepiej byłoby przestać się z nią widywać.Nie naciskaj na kolejne spotkania. Nie Ty pierwszy i ostatni
            zostałeś porzucony. Cóż zdarza sie, ale jak ktos powiedział od tego sie nie umiera. Na swiecie jest mnóstwo
            kobiet, wystarczy się rozejrzeć byle nie za mężatką. Powodzenia i głowa do góry
          • Gość: Tomi Re: Sprawa sie wyjasnila... IP: 164.48.189.* 17.01.02, 10:00
            Teraz jest zle, ale tylko po to zeby pozniej bylo lepiej !!! I bedzie lepiej !!!

            Tomi

          • faxio Re: Sprawa sie wyjasnila... 17.01.02, 10:06
            Przestań sobie powtarzać, że "zostałeś skrzywdzony".
            Zaistniała sytuacja jest prawdopodobnie równie trudna dla Was obojga.
            Dlaczego ludziom tak trudno zrozumieć, że przypadki świadomego krzywdzenia są
            naprawdę bardzo rzadkie.
            Po prostu życie nie jest takie proste, jak bysmy chcieli. Nasze uemocje rzadko
            są jednokierunkowe. Najczęściej sami dobrze nie wiemy, jak chcielibysmy żyć.
            Oczywiście chcemy być szczęśliwi, a to ma polegać pewnie na tym, żeby życie
            spełniało nasze zachcianki, a najlepiej zwyczajnie zgadywało, co by nas
            ucieszyło.
            Jeżeli dziewczyna czuje, że związek z Tobą nie daje jej poczucia pewności, że
            może to nie to, że czegoś jej tu brak, albo jest to dla niej za trudne, bo może
            inni naciskają, żeby zerwała, a jest za słaba by walczyć, czy jeszcze coś
            innego, to Ty zaraz "SKRZYWDZIŁA!!!". A jej to niby dało wielką radość i
            satysfakcję, tak? Jesteś pewien? Bo ja jestem pewna, że nie.
            Życie polega na zbieraniu doświadczeń. Otrzymałeś kolejne. Jesteś partnerem
            życia, a nie ofiarą. W roli ofiary możesz się jednak postawić na własną prośbę.
            Nie biadol, tylko albo walcz o swoją miłość, albo zajmij się czymś innym.
            Powodzenia,
            Faxio
          • Gość: Anna27 Re: Sprawa sie wyjasnila... IP: *.proxy.aol.com 17.01.02, 19:51
            Hasan, po pierwsze nie jestes palantem. Zakochanie sie to raczej pozytywna
            rzecz. Ty miales pech, ze tak wyszlo. Twoja mama zgadla pierwsza, bo czasem
            lepiej widac z boku. Moze po prostu przewidziala, ze pewna czesc kobiet, po
            zerwaniu z mezem potrzebuje czasu by zaczac drugi zwiazek.

            W milosci wszyscy jestesmy troche naiwni i chcemy wierzyc, ze jesli ktos nie
            przychodzi na spotkanie to dlatego, ze zlamal noge, a nie dlatego, ze mu nie
            zalezy.

            Teraz pewnie myslisz, ze nikomu juz nie zaufasz, nie pokoszasz. Nie mysl tak.
            Wyeliminowanie tej kobiety, ktora nie potrafi z Toba byc przybliza Cie do tej
            najwazniejszej, ktora z Toba bedzie chciala byc na dobre i na zle.

            Sorki, ze moj post byl taki ostry. Czasem lepsze ziarno goryczy niz Nutra
            Sweet.
            • Gość: Ala Re: Sprawa sie wyjasnila... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 17.01.02, 21:23
              Nie jestes palantem i naiwny, ale zakochany i cierpiacy. Tak sie zdarza w obie
              strony, ale nie podoba mi sie, ze ona tak to zalatwila. Powinna z Toba
              porozmawiac i nie kolowac. Najgorsza jest taka niepewnosc. Roznie sie ludzie
              zachowuja,ale skoro jest dorosla, to powinna jakos po ludzku to zalatwic. A ona
              unika Cie , kreci, odklada sluchawke. To jest przykre,ze lekcewazy osobe z
              ktora ja cos laczylo. Porozmawiaj z nia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka