alina.walkowiak
09.11.08, 20:25
Zaczęło się po operacji, na którą ciocia czekała kilka lat (na biodro). I
zamiast cieszyć się, że już po wszystkim i będzie coraz lepiej, ona zaczęła
popadać w odrętwienie. Trwało to około roku. Nic jej się nie chciało, nie
miała celu w życiu (na emeryturze, męża brak od lat, córka w innym mieście).
Przestała sprzątać dom, dbać o siebie, a nawet gotować posiłki. Żyła z dnia na
dzień. Tak bez celu, bez sensu. W końcu poszła do specjalistów, do psychiatry,
a także do psychologa. Stwierdzono depresję, zapisano leki. Ale leki nie
pomagały. Było coraz gorzej, nie chciało jej się czasami kłaść spać, noc
spędzała w fotelu, rano czasami spała do popołudnia. Najgorsze stało się
ostatnio. Ciocia w bezpośrednim kontakcie wydaje się być taka jak zawsze, ale
chyba coś jest nie tak, bo zdarza jej się załatwiać pod siebie czynności
fizjologiczne. Do tego ma taki dziwny stosunek do wszystkiego, taki olewający,
nic na niej nie robi wrażenia. Myślicie, że to depresja czy jakieś
poważniejsze zaburzenie neurologiczne? Jakoś lekarze nie widzą problemu.
Psychotropy i po sprawie :/