29.10.03, 13:15
hej dziewczyny
co tam u Was słychać? bo u mnie zmiany diametralne... a przynajmniej takie
mają być.
kilka dni temu byłam u lekarza w sprawie trądziku, z którym borykam się
wiele lat. pani zrobiła mi badanie całego organizmu i okazało się, że nieźle
sobie napsułam wnętrze :) przez te wiele lat obżerania.
zaleciła mi całkowite odstawienie słodyczy, rzeczy kalorycznych a skupienie
się na owocach i warzywach.
może fakt, że usłyszałam to od lekarza spowodował, że się przejęłam. i na
razie się trzymam. :)
słodycze zastępuje orzechami, śliwkami itp.
jest ciężko, ale jakoś się trzymam.

ponadto - kiedy tylko będę miała forsę - zamierzam wybrać się do psychologa
(mam już namierzoną jedną panią - niedrogo :)) i zabrać się za moją
pokręconą psychikę.

mam nadzieję, że wszystko się uda.

a co u Was?
Obserwuj wątek
    • antoska1 Re: LECZENIE 29.10.03, 15:57
      horlaa napisała:

      > hej dziewczyny
      > co tam u Was słychać? bo u mnie zmiany diametralne... a przynajmniej takie
      > mają być.
      > kilka dni temu byłam u lekarza w sprawie trądziku, z którym borykam się
      > wiele lat. pani zrobiła mi badanie całego organizmu i okazało się, że nieźle
      > sobie napsułam wnętrze :) przez te wiele lat obżerania.
      > zaleciła mi całkowite odstawienie słodyczy, rzeczy kalorycznych a skupienie
      > się na owocach i warzywach.
      > może fakt, że usłyszałam to od lekarza spowodował, że się przejęłam. i na
      > razie się trzymam. :)
      > słodycze zastępuje orzechami, śliwkami itp.
      > jest ciężko, ale jakoś się trzymam.
      >
      > ponadto - kiedy tylko będę miała forsę - zamierzam wybrać się do psychologa
      > (mam już namierzoną jedną panią - niedrogo :)) i zabrać się za moją
      > pokręconą psychikę.
      >
      > mam nadzieję, że wszystko się uda.
      >
      > a co u Was?

      Witam,
      zaglądam tutaj czasem, ale jak dotąd nie pisałam tzn napisałam wczoraj cały
      referat, zajęło mi to godzinę, ale niestety komp mi siadł. W każdym razie była
      to moja historia smutna jak wszystkie inne.
      No ale, nie po to tu weszłam chciałam się pochwalić, że dzień 10 trzymam się i
      trwam w normalności, bez głodzenia się, bez objadania bezsensu, bez złych
      myśli ale za to ze szczesciem na buźce. 10 dni w stosunku do tych 7
      lat......co to jest? ale jakiś czas temu zrobiłam sobie taką swoja
      psychoanalizę i stwierdziłam, że nie ma powodu (już nie ma ) aby się niszczyć.
      Wszystkie problemy minęły już ponad rok temu a moje okropne przyzwyczajenie do
      takiego trybu życia pozostało. Tak więc wzięłam się w garść i trzymam się.
      Chcę mieć to za sobą. Aha moim sposobem na wyleczenie okazało się
      zastraszanie. Śmieszne nie? ale działa tak więc straszę sie tymi wszystkimi
      konsekwencjami zdrowotnymi, które i tak w części mnie juz dotknęły, czytam te
      okrutne posty i wpadam w przerażenie, a poza tym jak chodzę do toalety to na
      wszelki wypadek nie zamykam za sobą drzwi nawet na klamke. Idzie mi gładko oby
      tak dalej.
      Horlaa weź się w garść szkoda życia. Wiem, że jest ciężko, ale trzeba zyć.
      Przyłącz się będzie łatwiej.
      pozdrawiam,

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka