hed-wig
30.11.08, 17:26
Obawiam sie, ze znowu wpakowalam sie w toksyczny zwiazek. Moj chlopak jest
bardzo czuly, kochajacy, wspiera mnie. Problem polega na tym, ze jesli gdzies
wychodzimy, to osobno, ew. spotykamy sie z moimi znajomymi. Ale wszelkie moje
inicjatywy, zeby gdzies wyjsc, na koncert, do klubu, umieraja, bo jest
zmeczony, bo nie dzisiaj itd. Kiedys mi wyznal, ze boi sie, ze ktos mu mnie
zabierze. Rozmawialismy o tym kilkakrotnie i wydawalo mi sie, ze zrozumial. A
tu znowu, tylko wyszedl po cos z domu, juz siedzi na piwie w swoim dawnym
ulubionym klubie, do ktorego ze mna nie chcial osatnio nawet wejsc.Z nikim sie
nie umowil, po prostu zawsze moze tam spotkac kogos znajomego a wie, ze ja nie
dolacze, bo mam grype.
Co o tym sadzicie?