30.11.08, 17:26
Obawiam sie, ze znowu wpakowalam sie w toksyczny zwiazek. Moj chlopak jest
bardzo czuly, kochajacy, wspiera mnie. Problem polega na tym, ze jesli gdzies
wychodzimy, to osobno, ew. spotykamy sie z moimi znajomymi. Ale wszelkie moje
inicjatywy, zeby gdzies wyjsc, na koncert, do klubu, umieraja, bo jest
zmeczony, bo nie dzisiaj itd. Kiedys mi wyznal, ze boi sie, ze ktos mu mnie
zabierze. Rozmawialismy o tym kilkakrotnie i wydawalo mi sie, ze zrozumial. A
tu znowu, tylko wyszedl po cos z domu, juz siedzi na piwie w swoim dawnym
ulubionym klubie, do ktorego ze mna nie chcial osatnio nawet wejsc.Z nikim sie
nie umowil, po prostu zawsze moze tam spotkac kogos znajomego a wie, ze ja nie
dolacze, bo mam grype.
Co o tym sadzicie?
Obserwuj wątek
    • shachar Re: zwiazki 30.11.08, 17:57
      ze sie wstydzi twojej peruki
    • psychoguru Re: zwiazki 01.12.08, 10:47
      hed-wig napisała:

      > Obawiam sie, ze znowu wpakowalam sie w
      toksyczny zwiazek.

      "toksyczny" pasuje jesli nie mozesz uwolnic
      sie z tego zwiazku. Po prostu ujawnilo sie
      bardzo zasadnicze niedopasowanie co do formy
      wspolnego zycia i spedzania czasu. Jezeli to
      jest juz teraz to pozniej bedzie jeszcze
      gorzej. W tej sytuacji nie ma innego wyjscia
      niz jak najszybsze zakonczenie zwiazku zeby
      nie tracic czasu i energii na liczenie ze to
      sie zmieni. Nie ma tez zbytniego sensu
      rozwazanie dlaczego partner tak postepuje,
      widocznie ma jakis zasadniczy feler w
      widzeniu rzeczywistosci Mozesz sie cieszyc
      ze to wyszlo na jaw jasno i prosto.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka