ex z nowym facetem

25.12.08, 13:11
Ciężko mi się to pisze, w brzuchu mnie skręca :( Jestem bardzo zazdrosny i
boli mnie bardzo ta sytuacja. Moja była, z którą od 3 miesięcy nie jestem
razem (odeszła ode mnie), dziś rano i wczoraj w nocy kochała się z nowym
facetem (bez prezerwatywy). 3 tygodnie temu kochałem się z nią ostatni raz (i
jedyny od rozstania)- bo zaprosiła mnie na pożegnalny seks (tak ona to
odbierała). Ręce mi się trzęsą, nogi mam jak z waty dziś :( Strasznie to
wszystko boli. Wiem, że chciałbym być z nią, jeśli by mi na to pozwoliła (ale
nie spełniam jej oczekiwań). Jak się z tymi uczuciami uporać? Wiem, że czas
leczy rany, ale ja nawet nie potrafię do niej nie dzwonić. Wiem, że
emocjonalnie jestem do niej przywiązany i tak na prawdę to nie rozstałem się z
nią (choć ona ze mną pewnie tak). Co robić??? Boli bardzo...
    • moon_witch Pozegnalny seks! 25.12.08, 13:17
      To cos nowego, taki nowy trend?
      • bez_energii Re: Pozegnalny seks! 25.12.08, 14:03
        Nie mam pojęcia, też pierwszy raz spotkałem się z tym określeniem.
    • p3nisista a z kąd wiesz że kochali się (i to bez kondoma) 25.12.08, 13:26
      jasnowidz, paranoik czy zostawiłeś ukrytą kamerę w jej mieszkaniu
      • bez_energii Re: a z kąd wiesz że kochali się (i to bez kondom 25.12.08, 14:03
        Wiem, bo rozmawiałem z nią dziś. Codziennie rozmawiamy.
        • krzyk-motyla Re: a z kąd wiesz że kochali się (i to bez kondom 25.12.08, 14:14
          Musisz zerwać z nią kontakt jeśli chcesz się lepiej poczuć (ale nie
          od razu będzie dobre Twoje samopoczucie - to potrwa)
          Jeśli chcesz się dalej męczyć to rozmawiaj z nia dalej codziennie.

          Ja myślę że ty masz nadzieję na wasz ewentualny powrót do siebie,
          chcesz o nią jeszcze powalczyć i przeciągnąć z powrotem do siebie.
          Oczywiscie, mozesz próbować, ale cena jest wysoka, te trzesące się
          ręce i cała reszta.

          Z tej sytuacji nie ma bezbolesnych wyjść, trzeba przez to przejść.
          Sorry za banały, ale tak to wygląda
          Pozdrawiam, trzymaj się ciepło
          • bez_energii Re: a z kąd wiesz że kochali się (i to bez kondom 25.12.08, 16:28
            krzyk-motyla napisała:

            > Musisz zerwać z nią kontakt jeśli chcesz się lepiej poczuć (ale nie
            > od razu będzie dobre Twoje samopoczucie - to potrwa)
            > Jeśli chcesz się dalej męczyć to rozmawiaj z nia dalej codziennie.
            >
            > Ja myślę że ty masz nadzieję na wasz ewentualny powrót do siebie,
            > chcesz o nią jeszcze powalczyć i przeciągnąć z powrotem do siebie.
            > Oczywiscie, mozesz próbować, ale cena jest wysoka, te trzesące się
            > ręce i cała reszta.
            >
            > Z tej sytuacji nie ma bezbolesnych wyjść, trzeba przez to przejść.
            > Sorry za banały, ale tak to wygląda
            > Pozdrawiam, trzymaj się ciepło

            Dzięki :-) Tak, mam nadzieję na ewentualny powrót. To moja pierwsza partnerka w ogóle. Nigdy wcześniej nikogo nie miałem. Z nią miałem swój pierwszy raz. Boli okropnie, że on ją dotykał, pieścił ją, miał w niej wytrysk (pewnie kilka) :(
            • dudzon Re: a z kąd wiesz że kochali się (i to bez kondom 25.12.08, 18:22
              ja p.i.e.r.d.o.l.e. człowieku lecz się... laska Cię rzuciła a Ty z nią
              utrzymujesz kontakt, zamachała Ci tyłkiem bo jej się nudziło, a ty leziesz na
              pożegnalny seks. I jeszcze zamartwiasz się ile obcy koleś miał wytrysków w niej,
              bo o wszystkim przecież rozmawiacie.

              Rzuciła Cię bo nie spełniasz jej oczekiwań? Jezu no nie masochista. Zapamiętaj
              sobie, na przyszłość, to Ty jesteś dla kobiety nagrodą. Dlatego zerwij wszelki
              kontakt bez żadnych łzawych pożegnań, i pożegnalnego seksu nr 2. Adios, z
              przyjacielem wypij flaszkę dla złapania dystansu do siebie i od poniedziałku po
              świętach zaczynasz podryw :) Chłopie dbaj o swoją psychikę ja CIę proszę. Twoja
              była nie jest jedyną kobietą na świecie!.
              • bez_energii Re: a z kąd wiesz że kochali się (i to bez kondom 25.12.08, 19:41
                dudzon napisał:

                > ja p.i.e.r.d.o.l.e. człowieku lecz się... laska Cię rzuciła a Ty z nią
                > utrzymujesz kontakt, zamachała Ci tyłkiem bo jej się nudziło, a ty leziesz na
                > pożegnalny seks

                Rzeczywiście leczę się psychologicznie i psychiatrycznie. Uwierz mi, że miałem obawy, czy iść na ten seks. Zwyciężyła niestety potrzeba seksu i to, że miałem nadzieje że po seksie będzie ze mną. Ona z góry powiedziała, żebym nie robił sobie nadziei :(

                > Rzuciła Cię bo nie spełniasz jej oczekiwań? Jezu no nie masochista.

                Niestety mam coś z masochisty :( Pewnie też stąd moja dawna depresja.

                > Adios, z
                > przyjacielem wypij flaszkę dla złapania dystansu do siebie i od poniedziałku po
                > świętach zaczynasz podryw :)

                Niestety nie mam przyjaciół, jeśli to tylko kolegów. Jakoś tak zawsze było, że byłem słaby w kontaktach międzyludzkich :(

                > Chłopie dbaj o swoją psychikę ja CIę proszę. Twoja
                > była nie jest jedyną kobietą na świecie!.

                Nie jest jedyną, ale moją pierwszą. Strasznie się do niej przywiązałem, może to też miłość.

                > od poniedziałku po
                > świętach zaczynasz podryw :)

                Bardzo nieśmiały jestem i nie mam poczucia własnej wartości. Moją byłą poznałem na czacie.
    • moon_witch Przyszlosc... 25.12.08, 14:23
      Przed Tobą jest jeszcze przyszłość.
      Nie patrz do tyłu. Ona ma kogoś to ją zostaw. Nie łudź się
      nadzieją, bo to zła nadzieja. Tobie też ktos jets sądzony, zaufaj
      swojemu losowi.
      Zyczę ci powodzenia. Na drugi rok Ty się będziesz kochał....kto wie
      może nawet bez kondomna!
      • bez_energii Re: Przyszlosc... 25.12.08, 16:23
        moon_witch napisała:

        > Przed Tobą jest jeszcze przyszłość.
        > Nie patrz do tyłu. Ona ma kogoś to ją zostaw. Nie łudź się
        > nadzieją, bo to zła nadzieja. Tobie też ktos jets sądzony, zaufaj
        > swojemu losowi.
        > Zyczę ci powodzenia. Na drugi rok Ty się będziesz kochał....kto wie
        > może nawet bez kondomna!

        Dzięki za pocieszające słowa. Ona sama nie wie, czego chce. Z tym facetem jest z rozsądku, bo we wszystkim jej pomaga, nadskakuje jej (jeszcze nie mieszkają razem). Wiem, że go nie kocha. Jest z nim, bo dała mu szansę i nie chce go skrzywdzić (poza tym mówi, że jest dobrym człowiekiem). Ze mną by była (tak jak mówi, nie zastanawiałaby się 5 minut), gdym spełnił jej wymagania - był dojrzały, zaradny, nie mieszkał z rodzicami. Dopiero pierwszy raz dziś w nocy się kochali. Fakt, że bez kondoma jeszcze bardziej mnie boli :( Że obcy facet doszedł w niej :( To jest dla mnie masochistyczne uczucie :( Pewnie będę próbował zaraz do niej się dodzwonić, ale możliwe że nie odbierze, bo dziś ten facet jest u niej na świątecznym obiedzie. Zresztą mówiła, że zadzwoni, jak będzie miała okazję, żeby pogadać, a ja jak zwykle pewnie się narzucam :(
        • mruff Re: Przyszlosc... 25.12.08, 16:28
          No cóz nie Ty jedny jesteś jako porzucony
          wiem,że jesteś roztrzęsiony-ale spójrz na fakty
          spała z nim...i nie jest to rozsądne bez gumy-bo jak sie okaże,że
          zaciążyła to z którym?
          chcesz 9 m-cy czekać na test ojcowski i żyć w zawieszeniu?

          jakbyś nie mieszkał z rodzicami to postawiłaby inne "wymagania"
          któych nie spełniasz, że np. nie zarabiasz 10 kafli

          • bez_energii Re: Przyszlosc... 25.12.08, 16:34
            mruff napisała:

            > No cóz nie Ty jedny jesteś jako porzucony
            > wiem,że jesteś roztrzęsiony-ale spójrz na fakty
            > spała z nim...i nie jest to rozsądne bez gumy-bo jak sie okaże,że
            > zaciążyła to z którym?
            > chcesz 9 m-cy czekać na test ojcowski i żyć w zawieszeniu?

            Właśnie też pomyślałem o tym teście. Mam nadzieję, że nie zaciąży. Z nią
            kochałem się bez prezerwatywy tego dnia, w którym zakończyło się jej krwawienie,
            więc mam nadzieję, że będzie ok. Pewnie dostanie okres za kilka dni.


            >
            > jakbyś nie mieszkał z rodzicami to postawiłaby inne "wymagania"
            > któych nie spełniasz, że np. nie zarabiasz 10 kafli
            >
            Nie wiem tego na 100%, ale raczej nie postawiłaby nowych wymagań. Na pewno nie
            ma takich, jeśli chodzi o kasę - ale wiem, że dałeś tylko przykład.
            • mruff Re: Przyszlosc... 25.12.08, 16:46
              Hipotetyzując wybiegnij w przyszłość, że ona wraca do Ciebie
              jest happy end
              spróbuj wyobrazić sobie swoje uczucia związane z faktem,że po 3 tyg.
              spała z innym
              czy umiałbyś z taką kobietą budować związek "szczęśliwy?"

              W małżeństwie może i warto próbować pomimo seksu z innym
              ale nie za młodu, gdy jesteśmy wolni

              Myslę,że mniej wysiłku wkłada się w dojście do siebie i czekanie na
              następną kobietę niż sprzątanie ruin,porządki i budowanie na nowo
              • bez_energii Re: Przyszlosc... 25.12.08, 16:57
                mruff napisała:

                > Hipotetyzując wybiegnij w przyszłość, że ona wraca do Ciebie
                > jest happy end
                > spróbuj wyobrazić sobie swoje uczucia związane z faktem,że po 3 tyg.
                > spała z innym
                > czy umiałbyś z taką kobietą budować związek "szczęśliwy?"

                Fakt, chyba nie potrafiłbym sobie z tym poradzić. Tylko co zrobić, jeśli nadal
                chce być z nią. Jestem zmieszany tym wszystkim. Dzwoniłem do niej, ale ma
                wyłączoną komórkę - pewnie ten facet jest u niej na obiedzie. Nie mogę się
                doczekać, kiedy z nią pogadam. Bardzo chciałbym się z nią spotkać, choćby na 5
                minut (pogadać, przytulić się), ale wiem, że dziś ona nie może. Może jutro.
                • dudzon Re: Przyszlosc... 25.12.08, 18:27
                  Niuniuś, powtórze się, nie płacz.... Olej laskę sikiem prostym, wiem jak boli
                  porzucenie, każdy z nas kiedyś przez to przechodził, ale co cię nie zabije, to
                  Cię wzmocni..

                  Pokaż że masz jajca a nie poezję śpiewaną!
                  • bez_energii Re: Przyszlosc... 25.12.08, 19:59
                    dudzon napisał:

                    > Niuniuś, powtórze się, nie płacz.... Olej laskę sikiem prostym, wiem jak boli
                    > porzucenie, każdy z nas kiedyś przez to przechodził, ale co cię nie zabije, to
                    > Cię wzmocni..
                    >
                    > Pokaż że masz jajca a nie poezję śpiewaną!

                    Jak uda mi się z tego wybrnąć, będę wielki. Na razie siedzę w tym po uszy. :(
              • krzyk-motyla Re: Przyszlosc... 25.12.08, 17:09
                Chopie, bierz się za siebie, za swoją terapię, pracę,
                usamodzielnienie się. Jeśli tego nie zrobisz, to ani z tą kobietą
                ani z żadną inną, ani samemu nie bedzie Ci dobrze. Musisz stać się
                niezależny bo w tej chwili próbujesz spod skrzydeł swojej mamy
                przejść pod skrzydła swojej dziewczyny.
                Twoja dziewczyna wydaje mi się troszkę wyrachowana, ale ja jej nie
                znam, a Ty niewiele tu o niej piszesz, więc nie chcę jej oceniać
                jednak jej zachowanie wydaje się troszkę dziwne.
                Rozumiem Twój ból, Twoją zazdrość, wiem że to Cię dodatkowo osłabia
                i że jesteś jeszcze bardziej bez energii. Bądz dla siebie dobry,
                troszcz się o siebie, daj sobie czas.
                • bez_energii Re: Przyszlosc... 25.12.08, 17:46
                  krzyk-motyla napisała:

                  > Chopie, bierz się za siebie, za swoją terapię, pracę,
                  > usamodzielnienie się. Jeśli tego nie zrobisz, to ani z tą kobietą
                  > ani z żadną inną, ani samemu nie bedzie Ci dobrze. Musisz stać się
                  > niezależny bo w tej chwili próbujesz spod skrzydeł swojej mamy
                  > przejść pod skrzydła swojej dziewczyny.

                  Mogłabyś ostatnią myśl rozwinąć? Jeśli chodzi o terapię, to niestety mam
                  przerwę, bo święta. Pierwszą wizytę u psychologa i seksuologa mam dopiero po
                  Nowym Roku :( Nie mam z kim o tym wszystkim pogadać. ALE BOLI :( Nie umiem się z
                  tym uporać :(

                  > Twoja dziewczyna wydaje mi się troszkę wyrachowana, ale ja jej nie
                  > znam

                  Czemu tak sądzisz? Czy dlatego, że kręci naraz z dwoma facetami?

                  > Rozumiem Twój ból, Twoją zazdrość, wiem że to Cię dodatkowo osłabia
                  > i że jesteś jeszcze bardziej bez energii

                  Jestem niestety :( To mnie dobiło dziś totalnie, mam nadzieję że dziś zasnę.
                  Zobaczymy jak jutro będę się czuł.
                  • facettt miedzy nogami 25.12.08, 17:54
                    bez_energii napisał: > Jestem niestety :( To mnie dobiło dziś
                    totalnie, mam nadzieję że dziś zasnę.
                    > Zobaczymy jak jutro będę się czuł.


                    miedzy nogami masz jaja - czy woreczek na lzy i termofor?
                    • bez_energii Re: miedzy nogami 25.12.08, 18:00
                      facettt napisał:

                      > bez_energii napisał: > Jestem niestety :( To mnie dobiło dziś
                      > totalnie, mam nadzieję że dziś zasnę.
                      > > Zobaczymy jak jutro będę się czuł.
                      >
                      >
                      > miedzy nogami masz jaja - czy woreczek na lzy i termofor?

                      Mam jaja, ale nie radzę sobie z emocjami. Pewnie to wpływ wychowania, ale po co
                      to rozgrzebywać. Trzeba się skupić na tym co teraz.
                • bez_energii Re: Przyszlosc... 25.12.08, 17:51
                  krzyk-motyla napisała:

                  > ale ja jej nie
                  > znam, a Ty niewiele tu o niej piszesz, więc nie chcę jej oceniać
                  > jednak jej zachowanie wydaje się troszkę dziwne.

                  Tu o niej troszkę napisałem:

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=88432147&a=88486364
                  Czemu jej zachowanie jest dziwne?
                  • krzyk-motyla Re: Przyszlosc... 25.12.08, 19:23
                    Wzrachowana bo spotyka sie z facetem ktrego nie kocha, nie wierze e
                    tak dba o to by go nie zranic, tzm bardziej nie wyglada na taka
                    wrazliwa, Ciebie rani bez zmrozenia oka.
                    Za niedlugo, jak znowu bedziecie razem, bedziesz musial byc moze
                    zaakceptowac dwojke dzieci obcych facetow.
                    Piszesz ze walczysz z poczuciem niskiej wartosci. Dopoki nie
                    zaczniesz szanowac sam siebie i pozwolisz sie tak traktowac tej
                    kobiecie, dopoty bedziesz mial niska samoocene, bo to wlasnie ta
                    sytuacja odbiera ci wiare w siebie.

                    • bez_energii Re: Przyszlosc... 25.12.08, 19:46
                      > Za niedlugo, jak znowu bedziecie razem, bedziesz musial byc moze
                      > zaakceptowac dwojke dzieci obcych facetow.

                      To będzie koszmar dla mnie. :( Z akceptacją jej obecnego syna mam problemy, a co mówić o następnym dziecku.

                      > Piszesz ze walczysz z poczuciem niskiej wartosci. Dopoki nie
                      > zaczniesz szanowac sam siebie

                      To ciągle powtarza mi psycholog, że trzeba siebie pokochać i zaakceptować (nawet poprzez wmawianie tego sobie). Na razie mi to nie wychodzi :(

                      > dopoty bedziesz mial niska samoocene, bo to wlasnie ta
                      > sytuacja odbiera ci wiare w siebie.

                      Odbiera.
                      • krzyk-motyla Re: Przyszlosc... 25.12.08, 20:03
                        ok
                        wszystko rozumiesz, jesteś świadom itd i tp Ale to nie znaczy
                        jeszcze że potrafisz zmienić swoje emocje czy chociazby zachowania.
                        To zrozumiałe.

                        Jak każde uzależniemnie np alkoholizm, nie wystrczy zrozumienie i
                        siła woli aby z tym zerwać.

                        Nie obwiniaj się za to że jesteś słaby teraz. Przyjdzie czas że
                        bedziesz silny, jeśli tylko bedziesz chciał tego. Nie zmienisz swych
                        emocji, uczuć pstrykniecim palca. Potrzebujesz czasu.

                        Ale w każdej chwili możesz kontrolować swoje zachowanie i jeżeli
                        mogę Ci radzić: przestań kontaktować się swoją dziewczyną
                        przynajmniej na jkiś czas. Obiecaj to sobie, chocby nie wiem jak
                        bolało, choćby nie wiadomo jak Cie nosiło, nie dzwoń a nawet nie
                        odbieraj telefonów.
                        To powinno pomóc w obie strony: zerwać lub ewentualnie w jej
                        powroćie do Ciebie też to może pomóc.
                        • bez_energii Re: Przyszlosc... 25.12.08, 20:12
                          > Jak każde uzależniemnie np alkoholizm, nie wystrczy zrozumienie i
                          > siła woli aby z tym zerwać.

                          Dokładnie. Poza tym wszystkim jestem DDA :(

                          > Ale w każdej chwili możesz kontrolować swoje zachowanie i jeżeli
                          > mogę Ci radzić: przestań kontaktować się swoją dziewczyną
                          > przynajmniej na jkiś czas. Obiecaj to sobie, chocby nie wiem jak
                          > bolało, choćby nie wiadomo jak Cie nosiło, nie dzwoń a nawet nie
                          > odbieraj telefonów.

                          Nosi mnie dziś okropnie!!! :( Przeważnie mam tak (ale nie do tego stopnia co
                          dziś), jeśli do niej nie mogę zadzwonić. Chciałbym dowiedzieć się więcej o tym
                          jej seksie. Chyba zbyt dużym masochistą jestem :(

                          > To powinno pomóc w obie strony: zerwać lub ewentualnie w jej
                          > powroćie do Ciebie też to może pomóc.

                          Nie chcę zerwania. Ryzyko będzie większe, jeśli zerwę z nią całkowicie kontakt.
            • ideefiks Re: Przyszlosc... 31.12.08, 12:45
              bez_energii napisał:
              > Właśnie też pomyślałem o tym teście. Mam nadzieję, że nie zaciąży.
              Z nią kochałem się bez prezerwatywy tego dnia, w którym zakończyło
              się jej krwawienie
              > więc mam nadzieję, że będzie ok. Pewnie dostanie okres za kilka
              dni.

              No i tu już przesadziłeś a cała historyjka to prowokacja, co nie?
              Przyznaj się już lepiej i nie rób ludzi w balona bo niektórzy na
              serio zaczęli się tym przejmować... :)

              "Seks na pożegnanie" a wy tak radośnie, bez zabezpiecznia rypryp
              bumbum? Albo oboje jesteście idiotami albo dobrze się bawisz
              czytając porady tych co się dali nabrać - innego wyjścia nie
              widzę... :)
              • bez_energii Re: Przyszlosc... 31.12.08, 14:34
                > No i tu już przesadziłeś a cała historyjka to prowokacja, co nie?
                > Przyznaj się już lepiej i nie rób ludzi w balona bo niektórzy na
                > serio zaczęli się tym przejmować... :)

                W czym przesadziłem. Napisałem prawdę, wcale nie musisz w to wierzyć.

                > "Seks na pożegnanie" a wy tak radośnie, bez zabezpiecznia rypryp
                > bumbum? Albo oboje jesteście idiotami albo dobrze się bawisz
                > czytając porady tych co się dali nabrać - innego wyjścia nie
                > widzę... :)

                Radzę nie czytać postów w necie jak się jest paranoikiem i doszukuje
                się prowokacji. Idiotą to może ty jesteś, skoro od takich ludzi
                wyzywasz.
    • blue_lena Re: ex z nowym facetem 25.12.08, 19:45
      napiszę szczerze. kontynuuj leczenie, bo jeśli masz problemy z samym
      sobą i juz o tym wiesz, warto doprowadzić leczenie do końca. a co do
      Twojej ex to cóz... uważam że powinieneś się odciąć od niej.
      kontakując sie z nią tracisz swoją godność, a kobiety generalnie nie
      chcą takich meżczyzn. przestań z nią rozmawiać - najpewniej na
      początku ją to zdziwi, a potem pewnie ona zacznie zabiegać o kontakt
      z Toba. taka pokręcona logika - jak coś mamy to tego nie chcemy, a
      jak to stracimy... powyższe wynika z moich obserwacji, ale ja na
      Twoim miejscu dalabym sobie spokój z tą kobietą, bo według mnie
      szybko pocieszyła sie po rozstaniu z Tobą. nie zamierzam jej
      oceniac, niemniej wiem jedno. nie sądzę bym chciala być z osobą,
      która interesownie wchodzi w nowy związek i to tak szybko po
      zakończeniu poprzedniego.
      ktoś wyżej dobrze Ci radzi - przestań skomleć, zajmij się sobą,
      odbuduj poczucie wartosci, zawalcz o siebie. pokochasz i
      zaakceptujesz siebie, znajdziesz wartościową kobietę.
      • bez_energii Re: ex z nowym facetem 25.12.08, 19:54
        > a co do
        > Twojej ex to cóz... uważam że powinieneś się odciąć od niej.

        Tak, tylko jak. Ciągle chce mi się do niej dzwonić (dziś cały czas ma wyłączoną komórkę). Czasem możemy się spotkać, bo mamy pewne zależności, ale wiem że mógłbym to sobie odpuścić.
        Może po tym seksie, na tyle będzie jego, że nie będzie chciała nawet odbierać ode mnie telefonów. Myślicie, że po stosunku z nim, zmienią się moje relacje z nią? Czy jest już tak na 100% jego?

        > nie sądzę bym chciala być z osobą,
        > która interesownie wchodzi w nowy związek i to tak szybko po
        > zakończeniu poprzedniego.

        Czemu interesownie? W sensie, że on spełnia jej pewne oczekiwania, a ona go nie kocha?

        > ktoś wyżej dobrze Ci radzi - przestań skomleć, zajmij się sobą,
        > odbuduj poczucie wartosci, zawalcz o siebie. pokochasz i
        > zaakceptujesz siebie, znajdziesz wartościową kobietę.

        Chciałbym mieć kogoś, czuję się samotny, choć mieszkam z rodzicami. Ciekawe czemu tak jest?
    • bez_energii telefon do niej 25.12.08, 20:50
      Dzwoniłem do niej, ale nie odebrała. Po kilku minutach oddzwoniła i dała mi jej
      faceta do telefonu. On chciał wyjaśnić sytuację. Powiedział, że ona mu mówiła,
      że go kocha. Zapytał co ona mi powiedziała, czemu w ogóle dzwonię. Powiedziałem,
      że z tego co wiem, to ona mnie kocha. Potem z nią już chwilę rozmawiałem.
      Powiedziała, żebym nigdy nie dzwonił :( Może sama jeszcze zadzwoni (bo
      powiedziała, że teraz już nie może rozmawiać). Była wkurzona, że zadzwoniłem jak
      była akurat z tym facetem. Chyba już mnie ona nie kocha :( Zapytałem czy
      zmieniła zdanie po dzisiejszym seksie. Powiedziała, że tak :( Uległa mu tym
      seksem :( Ale to wszystko BOLI :( Ale mnie nosi!!! Dół totalny, chyba to już
      koniec naszej znajomości :( Chyba, że nie mogła inaczej powiedzieć przy nim i
      dalej działa na dwa fronty. W co ja się wpakowałem :( Myślę, że kocham ją nadal.
      • bez_energii Re: telefon do niej 25.12.08, 21:24
        bez_energii napisał:

        > Dzwoniłem do niej, ale nie odebrała. Po kilku minutach oddzwoniła i dała mi jej
        > faceta do telefonu. On chciał wyjaśnić sytuację. Powiedział, że ona mu mówiła,
        > że go kocha. Zapytał co ona mi powiedziała, czemu w ogóle dzwonię. Powiedziałem
        > ,
        > że z tego co wiem, to ona mnie kocha. Potem z nią już chwilę rozmawiałem.
        > Powiedziała, żebym nigdy nie dzwonił :( Może sama jeszcze zadzwoni (bo
        > powiedziała, że teraz już nie może rozmawiać). Była wkurzona, że zadzwoniłem ja
        > k
        > była akurat z tym facetem. Chyba już mnie ona nie kocha :( Zapytałem czy
        > zmieniła zdanie po dzisiejszym seksie. Powiedziała, że tak :( Uległa mu tym
        > seksem :( Ale to wszystko BOLI :( Ale mnie nosi!!! Dół totalny, chyba to już
        > koniec naszej znajomości :( Chyba, że nie mogła inaczej powiedzieć przy nim i
        > dalej działa na dwa fronty. W co ja się wpakowałem :( Myślę, że kocham ją nadal
        > .

        EDIT:

        Dzwoniła jeszcze raz, jak już go nie było. Powiedziała, że jest bardzo całą
        sytuacją zmieszana i musi to wszystko przemyśleć. Zapytała, czemu powiedziałem
        mu, że ona mnie kocha. Podobno dziś coś między nimi się schrzaniło, ale nie wiem
        o co chodzi, bo nie chciała dalej rozmawiać.
        • ni24 Re: telefon do niej 26.12.08, 00:27
          przeczytałam wszystkie twoje wątki i....jedno powiem nie dziwię się że odeszła...
          weź się wreszcie za siebie chłopak bo będzie kiepsko.
          • bez_energii Re: telefon do niej 26.12.08, 08:10
            ni24 napisała:

            > przeczytałam wszystkie twoje wątki i....jedno powiem nie dziwię się że odeszła.
            > ..
            > weź się wreszcie za siebie chłopak bo będzie kiepsko

            Moglabys rozwinac jakie masz refleksje po przeczytaniu tych watkow?
            • ni24 Re: telefon do niej 26.12.08, 19:20
              owszem mogę,choć myślę że wiesz co chcę powiedzieć:

              "Witam,
              mam 29 lat. Mieszkam z rodzicami, jestem mało samodzielny. Od kilku miesięcy
              pracuję. Kiedyś miałem urojenia i depresję. Cały czas biorę leki. Nic mi się
              nie chce, no może oprócz seksu (którego i tak nie mam). Byłem w 4 letnim
              związku, ale rozpadł się z powodu moich wad - braku samodzielności,
              niezaradności, "nieprzeciętej pępowiny", itp. Chodzę do psychologa, psychiatry
              i ostatnio do seksuologa. Nie wiem już co mam robić. Wszystko kończy się u
              mnie na gadaniu, a nie na czynach. Jestem załamany i straciłem praktycznie
              jakąkolwiek nadzieję na zmianę własnej osoby"

              pokaż mi choć 1 dziewczynę która w takiej sytuacji...będąc z takim facetem...by
              nie odeszła
              • bez_energii Re: telefon do niej 26.12.08, 19:25
                > pokaż mi choć 1 dziewczynę która w takiej sytuacji...będąc z takim
                facetem...by nie odeszła

                Chyba wszystkie by odeszły :( Czas na gruntowne zmiany, albo kolejną depresję :(
                Chciałbym się nie urodzić, ale niestety muszę być na tym świecie :( Czuję się
                gó...anym człowiekiem :(
                • ni24 Re: telefon do niej 26.12.08, 22:16
                  "...albo kolejną depresję :
                  > (
                  > Chciałbym się nie urodzić, ale niestety muszę być na tym świecie :( Czuję się
                  > gó...anym człowiekiem :("""

                  i ty sie dziwisz ze dostajesz leki na depresje....
                  • bez_energii Re: telefon do niej 27.12.08, 07:47
                    Mój stan jest gorszy od dwóch dni. Twoje slowa mnie bardzo dobiły. U lekarza bylem kilka tygodni temu, byla inna sytuacja.
                    • ni24 Re: telefon do niej 27.12.08, 16:05
                      nie chciałam cię "dobijać"... nie takie jest moje zadanie po prostu wyrażam
                      swoje zdanie...a wiesz czasem jest tak że trzeba sobie powiedzieć parę słów
                      prawdy a nie zakłamywać że jest dobrze...i cieszyć się paroma słowami otuchy od
                      forumowiczów
                      zresztą myślę że sam sobie zdajesz sprwę ze swojej sytuacji
                      • ni24 Re: telefon do niej 27.12.08, 16:14
                        z tego co mówisz(wg mnie) masz ewidentne objawy depresji(i nie tylko) ale ja ci
                        tu nic nie będę rozpoznawać tym bardziej dawać rad(poza jedna o której pisałam
                        żebyś się zmobilizował i wziął za siebie,szukał pomocy u specjalisty itd) bo
                        jestem przeciwniczka dgn,leczenia przez internet
                        • bez_energii Re: telefon do niej 27.12.08, 16:30
                          > z tego co mówisz(wg mnie) masz ewidentne objawy depresji(i nie tylko)

                          Czego jeszcze objawy? Nerwicy? Chyba ją mam - nadmierny egocentryzm, zaburzenia
                          lękowe.

                          > żebyś się zmobilizował i wziął za siebie,szukał pomocy u specjalisty itd)

                          Chodzę, ale może coś nie tak robię. Nie wiem czemu psychoterapia nie pomaga.
                      • bez_energii Re: telefon do niej 27.12.08, 16:20
                        Dzięki, że nie chciałaś :) Moja sytuacja jest niezbyt ciekawa, a do tego użalam
                        się nad sobą. Ale nie wiem w jakim celu? Szukam współczucia? Żeby być w centrum
                        uwagi? Ale po co?
          • bez_energii Re: telefon do niej 26.12.08, 08:38
            ni24 napisała:

            > przeczytałam wszystkie twoje wątki i....jedno powiem nie dziwię się że odeszła.

            Po tym tekście czuję się chu.jowo :( Próbuję zmienić się już od 8 lat - od czasu
            gdy zachorowałem i nie wychodzi mi to :( Wiem, że żadna kobieta by mnie nie
            chciała, co jest maksymalnie dobijające :(
            Uwierzcie ile to ja już razy myślałem o samobójstwie, niestety nie mam odwagi w
            tym przypadku. Gdybym potrafił się zmienić, już dawno bym to zrobił. Czuję się
            na prawdę gorszy od wszystkich :(
            • mruff Re: telefon do niej 26.12.08, 11:14
              naprawdę rozumiem Twój ból, aleeee...jesteś teraz miękka buła i tak
              widzi Ciebie ex
              Pomyśl,że przychodzi do Ciebie Twój brat/przyjaciel bo ma takie
              bagno jak Ty-co byś mu radził??? Żeby do niej wydzwaniał?

              Rozumiem,ze jesteś w rozpaczy...i tak głupio zachowują się ludzie
              którym wyparował rozum a wlały się emocje

              namieszałeś im w związku - ten nowy sam nie wie co myśleć po
              tekście "ona ponoć kocha mnie"

              zresztą co to za miłość po 3 tygodniach...

              jak nie dajesz rady to idź po prochy do psychiatry-pomogą Ci wyspać
              się i wyciszyć umysł-to żaden wstyd ratować się psychiatrą w takiej
              sytuacji
              • bez_energii leki 26.12.08, 12:22
                mruff napisała:

                > naprawdę rozumiem Twój ból, aleeee...jesteś teraz miękka buła i tak
                > widzi Ciebie ex
                > Pomyśl,że przychodzi do Ciebie Twój brat/przyjaciel bo ma takie
                > bagno jak Ty-co byś mu radził??? Żeby do niej wydzwaniał?

                Masz rację. Na pewno by doradzili, żeby nie dzwonić.

                > namieszałeś im w związku - ten nowy sam nie wie co myśleć po
                > tekście "ona ponoć kocha mnie"

                Ale po co ona mi dała go do telefonu? Nie rozumiem?

                > jak nie dajesz rady to idź po prochy do psychiatry-pomogą Ci wyspać
                > się i wyciszyć umysł-to żaden wstyd ratować się psychiatrą w takiej
                > sytuacji

                Zmieniałem prochy kiedyś już wielokrotnie. Teraz od kilku lat biorę Sulpiryd.
                Nowy psychiatra chce mi zmniejszyć jego dawkę na rzecz leku antydepresyjnego,
                choć mówi że nie mam depresji (bo pracuję, a smutek jest normalną sprawą po
                rozstaniu i stres związany ze zmianą pracy). Nie pamiętam jego tłumaczenia,
                czemu przepisał mi lek antydepresyjny. Może wiecie czemu? Mam od kilku tygodni
                receptę, ale jeszcze jej nie zrealizowałem.
                • krzyk-motyla Re: leki 26.12.08, 12:50
                  > > namieszałeś im w związku - ten nowy sam nie wie co myśleć po
                  > > tekście "ona ponoć kocha mnie"
                  >
                  > Ale po co ona mi dała go do telefonu? Nie rozumiem?
                  >
                  Nie namieszałeś im w związku, ona sama sobie miesza zachowując się
                  tak a nie inaczej. Turniej rycerski urządza czy co? O rękę swą,
                  jaśnie księżniczki
                  • bez_energii Re: leki 26.12.08, 13:44
                    > Nie namieszałeś im w związku, ona sama sobie miesza zachowując się
                    > tak a nie inaczej. Turniej rycerski urządza czy co? O rękę swą,
                    > jaśnie księżniczki

                    To by było sensowne wytłumaczenie. Ciekawe czy prawdziwe.
            • psychoguru A czy? 26.12.08, 11:57
              Jestes pod stala opieka psychiatryczna?
              • bez_energii Re: A czy? 26.12.08, 12:16
                psychoguru napisała:

                > Jestes pod stala opieka psychiatryczna?

                Jestem i biorę leki, ale ile już można czasu je brać. Chciałbym je odstawić i
                być normalnym człowiekiem.
                • psychoguru Re: A czy? 26.12.08, 13:00
                  bez_energii napisał:

                  > Jestem i biorę leki, ale ile już można czasu je brać. Chciałbym
                  je odstawić i
                  > być normalnym człowiekiem.

                  Pewnie, ale lepiej patrzec na druga strone medalu: co by bylo bez
                  lekow.

                  Czy kontaktowales sie z psychiatra w obecnym okresie hustawki
                  emocjonalnej?

                  Byc moze jest mozliwosc dalszego polepszenia stanu psychiki przez
                  dobor innych lekow. Na pewno nie zaszkodzilyby specjalistyczne
                  konsultacje. Czy probowales tego i obecne leki wydaja sie dzialac
                  najlepiej?
                  • bez_energii Re: A czy? 26.12.08, 13:42
                    > Czy kontaktowales sie z psychiatra w obecnym okresie hustawki
                    > emocjonalnej?

                    Miałem drugą wizytę 22.12, ale nie poszedłem bo nie zrealizowałem nowej recepty
                    z nowym lekiem antydepresyjnym - nie zacząłem go brać. To nowy lekarz, więc się
                    zdziwiłem że po 1 wizycie zmienia mi leki, które brałem przez kilka lat
                    (Sulpiryd, a on chciał zmniejszyć jego dawki i dołączyć lek antydepresyjny, choć
                    mówił że depresji nie mam). Po co ten nowy lek?

                    > Czy probowales tego i obecne leki wydaja sie dzialac
                    > najlepiej?

                    Próbowałem, ale nie zacząłem brać nowego leku (+ obecny). Jakoś nie mam odwagi.
                    Poza tym mogą być problemy z trawieniem, a ja mam nadwagę po lekach, które
                    brałem na początku choroby (przytyłem 30 kg wtedy).
                    • psychoguru Re: A czy? 26.12.08, 14:15
                      bez_energii napisał:


                      > Miałem drugą wizytę 22.12, ale nie poszedłem bo nie zrealizowałem
                      nowej recepty
                      > z nowym lekiem antydepresyjnym - nie zacząłem go brać. To nowy
                      lekarz, więc się
                      > zdziwiłem że po 1 wizycie zmienia mi leki, które brałem przez
                      kilka lat
                      > (Sulpiryd, a on chciał zmniejszyć jego dawki i dołączyć lek
                      antydepresyjny, choć
                      > mówił że depresji nie mam). Po co ten nowy lek?

                      Przy obecnej hustawce jest prawdopodobna mozliwosc rozwiajajacej
                      sie depresji (jezeli lekarzowi mowiles to co pisales tutaj to uznal
                      za wrecz konieczne podanie leku). Nowa kombinacja lekow wydaje sie
                      logiczna w obecnej sytuacji. Poza tym absolutnie toksycznie
                      wyplywaja na ciebie informacje od ex, jezeli jest to osoba tak
                      prymitywnie glupia to dobrze ze zwiazek z nia sie skonczyl.

                      > Próbowałem, ale nie zacząłem brać nowego leku (+ obecny). Jakoś
                      nie mam odwagi.
                      > Poza tym mogą być problemy z trawieniem, a ja mam nadwagę po
                      lekach, które
                      > brałem na początku choroby (przytyłem 30 kg wtedy).

                      Tak moze byc ale bez sprobowania nowych lekow twoj stan psychiczny
                      raczej bedzie sie pogarszal. Jest przeciez kompletnie inna sytuacja
                      gdy ty dymales ex a tym gdy ona ci mowi ze dyma ja inny bez gum.
                      • bez_energii Re: A czy? 26.12.08, 15:30
                        >(jezeli lekarzowi mowiles to co pisales tutaj to uznal
                        > za wrecz konieczne podanie leku).

                        Nowa sytuacja z ex jest od wczoraj, więc nie mówiłem o tym lekarzowi jeszcze. Niestety nie pamiętam jak motywował on dodanie leku antydepresyjnego. Mówił, że depresji nie mam (a normalny jest stres związany ze zmianą pracy i rozstaniem 3 miesiące temu z ex).

                        > jezeli jest to osoba tak
                        > prymitywnie glupia to dobrze ze zwiazek z nia sie skonczyl.

                        Czemu sądzisz, że jest to osoba tak prymitywnie głupia?

                        > Jest przeciez kompletnie inna sytuacja
                        > gdy ty dymales ex a tym gdy ona ci mowi ze dyma ja inny bez gum.

                        To fakt, ale sam wyciągnąłem od niej tą informację. Nie chciała o tym mówić. Chyba jestem zbytnim masochistą :(
                        • psychoguru Psychiatra+psychoterapeuta? 26.12.08, 20:03
                          bez_energii napisał:

                          > Nowa sytuacja z ex jest od wczoraj, więc nie mówiłem o tym
                          lekarzowi jeszcze. N
                          > iestety nie pamiętam jak motywował on dodanie leku
                          antydepresyjnego. Mówił, że
                          > depresji nie mam (a normalny jest stres związany ze zmianą pracy
                          i rozstaniem 3
                          > miesiące temu z ex).

                          Lekarz prawdopodobnie mial jakies powody??? Dlaczego zmieniles
                          lekarza?

                          > > jezeli jest to osoba tak
                          > > prymitywnie glupia to dobrze ze zwiazek z nia sie skonczyl.
                          > Czemu sądzisz, że jest to osoba tak prymitywnie głupia?
                          > To fakt, ale sam wyciągnąłem od niej tą informację. Nie chciała o
                          tym mówić. Ch
                          > yba jestem zbytnim masochistą :(

                          Ona w zadnym razie nie powinna jej udzielac czyli inteligencja
                          zbytnio nie grzeszy. Gdyby byla inteligentna to nie utrzymywalaby z
                          toba zadnych kontaktow. Oczywiscie ty przede wszystkim powinienes
                          sam zerwac kontakty z nia. Nie jestes w stanie tego zrobic wiec
                          dobrze byloby pomyslec o psychoterapii rownolegle do kuracji
                          psychiatrycznej. U ciebie moze byc problem na dwoch poziomach:
                          zaklocenia w podstawowym dzialaniu mozgu na ktore trzeba wyplywac
                          chemia i nieprawidlowe nastrojenie systemow samooceny i planowania
                          aktywnosci zyciowej.
                          • bez_energii Re: Psychiatra+psychoterapeuta? 26.12.08, 21:25
                            Chodzę do psychiatry i psychologa, a zmieniłem tego pierwszego bo odszedł na emeryturę. Jeśli moja ex inteligecją nie grzeszy, to ja pewnie też :-(
                            • psychoguru Re: Psychiatra+psychoterapeuta? 27.12.08, 09:35
                              bez_energii napisał:

                              > Chodzę do psychiatry i psychologa, a zmieniłem tego pierwszego bo
                              odszedł na em
                              > eryturę.

                              OK, wiec prawdopodobnie niewiele wiecej da sie zrobic. Medycyna i
                              psycho nie sa wszechmocne.

                              >Jeśli moja ex inteligecją nie grzeszy, to ja pewnie też :-(

                              Gdybys mial wyzszy poziom inteligencji i samoswiadomosci to bylbys
                              w stanie przerwac komunikacje ze ex. Wypytywanie jej o szczegoly
                              seksu z faciem wskazuje duze problemy w nastrojeniu podswiadomego
                              systemu samooceny w mozgu. Przy wysokim poziomie inteligencji
                              mozliwa jest autoterapia zmieniajaca nastrojenie tego systemu z
                              poziomu swiadomego. Podobnie jest z dsycyplina trybu zycia. Ale to
                              chyba jest poza twoimi mozliwosciami.
                              • bez_energii Re: Psychiatra+psychoterapeuta? 27.12.08, 10:21
                                W takim razie czuję się jak niepełnosprawny czlowiek, któremu nie można pomóc :-( Jest beznadziejnie. Zawsze zle się czułem z moją inteligencją - przygnębia mnie ona.
                                • megxx Re: Psychiatra+psychoterapeuta? 27.12.08, 10:59
                                  Na początek: nie trać nadziei. Nadzieja to coś takiego, co powinno się mieć
                                  nawet wtedy(albo zwłaszcza wtedy), gdy wydaje się, że nie ma szans.
                                  A po drugie-czy w tej trudnej sytuacji widzisz plusy?
                                  Może taki-nie byleś taki zły skoro dziewczyna chciała z Tobą być na koniec
                                  jeszcze raz. W przeciwnym wypadku odeszłaby bez tego.
                                  I czy pomyślałeś, że to ona jest dziwna-skoro tak manipuluje Tobą?
                                  Zamknij tamten rozdział-boleć musi, ale nie katuj się kolejnymi kontaktami z
                                  nią. Wywal jej numer tel. I nie odbieraj od niej telefonów.
                                  Może warto poszukać rozrywki innego rodzaju-spacery, sport, świeże powietrze,
                                  komediowe filmy, dobre książki (polecam T.Prattchet). Taka mała autoterapia-poza
                                  tym wiadomo opieka lekarska. I jeszcze raz-nadzieja, choćby z takiego powodu:
                                  nie ma ludzi beznadziejnych.
                                  • bez_energii Re: Psychiatra+psychoterapeuta? 27.12.08, 12:07
                                    megxx napisała:

                                    > Na początek: nie trać nadziei. Nadzieja to coś takiego, co powinno się mieć
                                    > nawet wtedy(albo zwłaszcza wtedy), gdy wydaje się, że nie ma szans.

                                    Praktycznie ją straciłem, bo od 8 lat stoję w miejscu :(

                                    > A po drugie-czy w tej trudnej sytuacji widzisz plusy?
                                    > Może taki-nie byleś taki zły skoro dziewczyna chciała z Tobą być na koniec
                                    > jeszcze raz. W przeciwnym wypadku odeszłaby bez tego.

                                    Cały czas mówi, że mnie kocha, ale musi też myśleć o sobie, bo ja ją dołowałem i ma tylko jedno życie (nie chce sobie go popsuć). Nie zmieniłem się w ogóle przez te 3 miesiące, więc na powrót nie ma szans. Jej syn stoi po stronie tego faceta, bo on go zabierał w różne miejsca, a ja nie. Znają się tylko półtora miesiąca, a ja z nim aż 4 lata :( Zobacz jak szybko jej syn przeszedł na jego stronę.

                                    > I czy pomyślałeś, że to ona jest dziwna-skoro tak manipuluje Tobą?

                                    Czemu manipuluje? Może sama się ostatnio wahała i stąd jej zachowanie?

                                    > Zamknij tamten rozdział-boleć musi, ale nie katuj się kolejnymi kontaktami z
                                    > nią. Wywal jej numer tel. I nie odbieraj od niej telefonów.

                                    Numer znam na pamięć. Dziś sama mi powiedziała, żebyśmy nasz kontakt ograniczyli do gg, więc sama chce to zakończyć, bo jak mówi nie może być z dwoma facetami naraz. Jak dzwonię, to ona czuje się ze mną emocjonalnie związana.

                                    > Może warto poszukać rozrywki innego rodzaju-spacery, sport, świeże powietrze,
                                    > komediowe filmy, dobre książki (polecam T.Prattchet). Taka mała autoterapia-poz
                                    > a
                                    > tym wiadomo opieka lekarska.

                                    Zainteresowania straciłem dawno temu, teraz w zasadzie nic mnie nie wciąga, wszystko raczej robię na siłę (no może oprócz seksu :((( ). Żebym był bardziej inteligentny i miał większą samoświadomość, to pewnie rozwiązałbym moje problemy, a tak czuję się debilem :(((

                                    I jeszcze raz-nadzieja, choćby z takiego powodu:
                                    > nie ma ludzi beznadziejnych.

                                    Czuję się przypadkiem beznadziejnym, na który nauka nie zna sposobu. Osiem lat chodzę do psychologa, psychiatry, a ostatnio do seksuologa (chciałbym powiedzieć o tym problemie, ale boję się na forum).
                                    • moon_witch Re: Psychiatra+psychoterapeuta? 27.12.08, 13:35
                                      Nie jesteś debilem i nie jest ci brak inteligencji.Jesteś jak
                                      połowa tego swiata uwikłany w związek dość trudny. Zapewne do tego
                                      jesteś jeszcze młody i nie bardzo wiesz co i w jaki sposób ustawić
                                      rzeczy w swoim zyciu, które są bezcenne, a które są mniej cenne.
                                      Bezcenne jest twoje zdrowie i twój spokój ducha. Wszystko inne w
                                      życiu i swiecie to iluzja i umowa.

                                      Pomyśl ile ludzi rocznie traci wzrok. Pomyśl ze nie jest to takie
                                      niemozliwe w twoim wypadku. Cały swiat, który budowałeś do tej pory
                                      i żyjąc w swiecie wizualnym traci wszelki sens.Bo przestaje istnieć
                                      dla ciebie.

                                      Zyjemy w świecie bardzo wizualnym, a jednocześnie bardzo
                                      iluzorycznym i majac tylko ten swiat jesteśmy wszystcy jak małe
                                      dzieci do tego kalekie.

                                      Pracuj nad tym 'drugim swiatem', który nie potrzebuje naszych
                                      zmysłów, a jest niezwykle silny. Bo tam jest twój dom....

                                      • bez_energii Re: Psychiatra+psychoterapeuta? 27.12.08, 13:54
                                        Dzięki za fajny post.
                      • bez_energii Re: A czy? 28.12.08, 21:03
                        psychoguru napisała:

                        > Jest przeciez kompletnie inna sytuacja
                        > gdy ty dymales ex a tym gdy ona ci mowi ze dyma ja inny bez gum.

                        Czemu takie ostre słowa ("dymałeś")? Czy masz takie podejście do seksu? Pewnie
                        lubisz ostro ;-)
    • pielgrzym_dnia_wczorajszego Re: ex z nowym facetem 27.12.08, 13:37
      Klap klap - oklaski dla udzielających się w wątku :)
      Ślicznie dostarczacie wątkotwórcy tego, czego mu potrzeba. Uwagi.
      • bez_energii Re: ex z nowym facetem 27.12.08, 13:51
        czemu uważasz, ze potrzeba mi uwagi innych ludzi?
    • ronja.r Re: ex z nowym facetem 27.12.08, 13:56
      I slusznie ze Cie rzucila, zarowno dla niej i dfla jej dziecka jest to madra
      decyzja.
      Czego jeszcze od niej chcesz? Samotna kobieta z dzieckiem nie ma latwo,
      potrzebuje duzo pomocy i wsparcia czego Ty jej dac nie chcesz. Jestes przeciez
      sam jak dziecko na dokladke psychicznie chory.
      Czego od niej chcesz jesli nie potrafisz zaakceptowac jej dziecko? Sadzisz ze
      lache robisz? Wskazuje to jedynie jakim egoista jestes. Ty nie chcesz z nia byc,
      dzielic zycie Ty chcesz ja posiadac...
      Od takich jak Ty, slabych, zakochanych w sobie egoistaow kobiety powinny trzymac
      sie z daleka.
      • bez_energii Re: ex z nowym facetem 27.12.08, 14:40
        Czy ja cos ci zrobilem,ze napisalas taki post? Przykro mi,ze ludzie bywaja tacy.
        • ronja.r Re: ex z nowym facetem 27.12.08, 14:45
          No widzisz? Nie chcesz nawet wziasc prawdy do siebie tylko odtracasz, to ja mam
          cos do Ciebie, to Ty jestes biedny ...
          Jestes...ale zalosny.
          • bez_energii Re: ex z nowym facetem 27.12.08, 15:10
            Wiesz ja na Ciebie nie naskoczylem. Czy mialabys odwage powiedziec mi to wszystko na zywo, a nie anonimowo w necie?
            • festungbreslau Eh.. 27.12.08, 15:19
              Nikt na ciebie nie naskoczył ty poprostu widzisz tylko swoja krzywde a prawda
              jest tak ze twojej ex na nic potrzebne jest drugie dziecko i do tego z
              problemami. Przykre ale niestety prawdziwe wytarczy poczytac co piszesz.
              • bez_energii Re: Eh.. 27.12.08, 15:49
                festungbreslau napisał:

                > Nikt na ciebie nie naskoczył ty poprostu widzisz tylko swoja krzywde a prawda
                > jest tak ze twojej ex na nic potrzebne jest drugie dziecko i do tego z
                > problemami. Przykre ale niestety prawdziwe wytarczy poczytac co piszesz.

                Masz 100% rację.
            • ronja.r Re: ex z nowym facetem 27.12.08, 15:36
              bez_energii napisał:

              > Wiesz ja na Ciebie nie naskoczylem. Czy mialabys odwage powiedziec mi to wszys
              > tko na zywo, a nie anonimowo w necie?

              Nie naskoczylam na Ciebie, sam tu na forum napisales a wiec chcesz chyba reakcji
              ludzi co? czy chcesz zebysmy plakali razem z Toba?
              Chcesz miec kobiete, rodzine to musisz byc mezczyzna a nie jakims wymoczkiem.
              A tak, powiedzialabym Ci to prosto w oczy.
              • bez_energii Re: ex z nowym facetem 27.12.08, 15:48
                > Nie naskoczylam na Ciebie, sam tu na forum napisales a wiec chcesz chyba
                reakcjiludzi co? czy chcesz zebysmy plakali razem z Toba?
                > Chcesz miec kobiete, rodzine to musisz byc mezczyzna a nie jakims wymoczkiem.
                > A tak, powiedzialabym Ci to prosto w oczy.

                No dobrze, przyjmuję tą prawdę na klatę - jestem egoistą chorym psychicznie.
                Wiem, że CHCĘ się zmienić. Chcę być normalnym facetem.
                • psychoguru Sprawy podstawowe 27.12.08, 21:53
                  bez_energii napisał:

                  > No dobrze, przyjmuję tą prawdę na klatę - jestem egoistą chorym
                  psychicznie.
                  > Wiem, że CHCĘ się zmienić. Chcę być normalnym facetem.

                  Takie deklaracje sa lepsze od braku deklaracji ale problem jest w
                  praktycznej realizacji.

                  Zaczyna sie ona od uporzadkowania podstawowego trybu zycia. Jak z
                  tym jest? Jaki jest twoj stan fizyczny, jak okreslisz swoja
                  kondycje fizyczna i stan miesni? Jaki masz wysilek fizyczny?
                  • bez_energii Re: Sprawy podstawowe 28.12.08, 09:30
                    > Zaczyna sie ona od uporzadkowania podstawowego trybu zycia. Jak z
                    > tym jest? Jaki jest twoj stan fizyczny, jak okreslisz swoja
                    > kondycje fizyczna i stan miesni? Jaki masz wysilek fizyczny?

                    Kondycję fizyczną mam całkiem niezłą, bo od kilkunastu lat chodzę na siłownię.
                    Ostatnio się zmuszam, żeby tam ćwiczyć, bo straciłem motywację. Mogę się
                    pochwalić jaki mam rekord w wyciskaniu - ponad 160 kg :) (obecnie podnoszę tylko
                    150 kg, bo mam nieregularne treningi). Mięśnie klatki mam bardzo rozbudowane,
                    gorzej z mięśniami brzucha (niestety trochę za dużo masy tłuszczowej) i nóg.
                    • psychoguru Diagnoza ostateczna 28.12.08, 10:17
                      bez_energii napisał:

                      > Kondycję fizyczną mam całkiem niezłą, bo od kilkunastu lat chodzę
                      na siłownię.
                      > Ostatnio się zmuszam, żeby tam ćwiczyć, bo straciłem motywację.
                      Mogę się
                      > pochwalić jaki mam rekord w wyciskaniu - ponad 160 kg :) (obecnie
                      podnoszę tylk
                      > o
                      > 150 kg, bo mam nieregularne treningi). Mięśnie klatki mam bardzo
                      rozbudowane,
                      > gorzej z mięśniami brzucha (niestety trochę za dużo masy
                      tłuszczowej) i nóg.

                      Wiec jesli ze szczegolowego wywiadu wynikneloby jeszcze ze
                      prawidlowo sie odzywiasz (nie masz niedoboru witamin i
                      mikroelementow, np. witaminy D3 szczegolnie w sezonie zimowym),
                      prowadzisz regularny tryb zycia (np. nie grasz w gry komputerowe
                      calymi nocami), oprocz silowni masz jeszcze rekreacje na swiezym
                      powietrzu, nie masz nalogow, nie masz obsesji typu nalogowe
                      ogladanie porno), nie masz traumatycznych wspomnien z
                      dziecinstwa/wczesnej mlodosci (np. molestowanie, gwalt), nie jestes
                      w toksycznym srodowisku (np. rodzinnym)... i tak dalej...

                      To wtedy niestety wszystko wskazuje na diagnoze w postaci zaburzen
                      w organicznej dzialalnosci mozgu. Czyli takiej ktora zwiazana jest
                      z podstawowa aktywnoscia biochemiczna i elektryczna.

                      Mozna by wtedy jescze myslec o sprobowaniu ekstremalnej kuracji
                      zachowawczej typu wyjazd w dalekie strony do pracy, wyjazd na
                      egzotyczne obozy gdzie wali sie w tamtamy, wycieczke przygodowa.

                      Jezeli to nie pomoze to pozostaje tylko stala kuracja lekami, mozna
                      zawsze probowac optymalnego doboru lekow. Niestety jest tak ze nie
                      u wszystkich mozg jest dobrze podregulowany i niestety nie ma
                      dobrych lekow na wszystko.
                      • bez_energii Re: Diagnoza ostateczna 28.12.08, 10:56
                        > Wiec jesli ze szczegolowego wywiadu wynikneloby jeszcze ze
                        > prawidlowo sie odzywiasz (nie masz niedoboru witamin i
                        > mikroelementow, np. witaminy D3 szczegolnie w sezonie zimowym),

                        Wiem, że jem za dużo mięsa czerwonego (bardzo lubię), a za mało warzyw i owoców (w ogóle nie lubię). Jeśli chodzi o poziom D3 to nie mam pojęcia jaki mam.

                        > prowadzisz regularny tryb zycia (np. nie grasz w gry komputerowe
                        > calymi nocami)

                        W gry już od dawna nie gram (wyrosłem na szczęście :-)) Czasem zdarzy mi się siedzieć do późna na jakimś czacie erotycznym. Prowadzę raczej regularny tryb życia - praca, dom, treningi na siłowni.

                        >>oprocz silowni masz jeszcze rekreacje na swiezym
                        > powietrzu, nie masz nalogow, nie masz obsesji typu nalogowe
                        > ogladanie porno)

                        Rekreacji na świeżym powietrzu praktycznie w zimę nie mam, choć zamierzam kupić sobie kijki do Nordic Walking i zacząć uprawiać ten sport. Nałogowo porno nie oglądam, choć czasem mam fazy, że masturbuję się do późna w nocy przy porno w necie lub na czacie (na zasadzie rozładowanie napięcia, bo seksu nie mam w ogóle - ale mi go brakuje :( )

                        > nie masz traumatycznych wspomnien z
                        > dziecinstwa/wczesnej mlodosci (np. molestowanie, gwalt), nie jestes
                        > w toksycznym srodowisku (np. rodzinnym)... i tak dalej..

                        Jestem DDA - moja mama piła, ale teraz jest trzeźwym alkoholikiem.

                        > Mozna by wtedy jescze myslec o sprobowaniu ekstremalnej kuracji
                        > zachowawczej typu wyjazd w dalekie strony do pracy, wyjazd na
                        > egzotyczne obozy gdzie wali sie w tamtamy, wycieczke przygodowa.

                        Miałem kiedyś możliwość wyjechania na semestr do Chin z programu Socrates (na pół roku), ale moja ówczesna psychiatra odradziła mi to. Zresztą odczuwam duże lęki oraz tęsknotę za osobami bliskimi, jeśli chodzi o dalsze wyjazdy (chciałbym to przezwyciężyć). Jeśli chodzi o krótkie wyjazdy - 2 tygodnie lub trochę dłużej, to nie ma problemu.
                        • pielgrzym_dnia_wczorajszego Re: Diagnoza ostateczna 28.12.08, 12:15
                          Chiny nie uczestniczą w programie Socrates-Erasmus.
                          • bez_energii Re: Diagnoza ostateczna 28.12.08, 19:39
                            pielgrzym_dnia_wczorajszego napisał:

                            > Chiny nie uczestniczą w programie Socrates-Erasmus.

                            Bardzo możliwe. Widocznie miałem możliwość wymiany z innego programu. Dokładnie
                            się nie dowiadywałem wtedy, bo i tak bym nie pojechał.
    • ca-ti Re: ex z nowym facetem 27.12.08, 15:39
      bez_energii napisał:

      > dziś rano i wczoraj w nocy kochała się z nowym
      > facetem (bez prezerwatywy).



      Opowiadanie komukolwiek, a byłemu patrnerowi w szczególności, takich
      historyjek jest pornografią. Pozwalanie byłemu patrnerowi na
      traktowanie siebie w ten sposób, czyli wysłuchiwanie tych opowieści,
      a następnie roztrząsanie ich na forum (ewentualnie wśród realnych
      znajomych) jest kwestią smaku. A konkretnie braku dobrego smaku.
      To jest kategoria z tych bardziej abstrakcyjnych; trudno określić co
      to takiego ten smak, mocno widać jak go brakuje.

      Może bardziej przyswajalnym terminem byłby wstyd? Wie ktos jeszcze
      co to takiego?

      • bez_energii Re: ex z nowym facetem 27.12.08, 15:56
        > Może bardziej przyswajalnym terminem byłby wstyd? Wie ktos jeszcze
        > co to takiego?

        Wstydziłem się, wiem że nie zachowałem dobrego smaku (w sumie każdy ma inną
        wrażliwość). Przepraszam wszystkich urażonych. Napisałem powyższy wątek, bo nie
        mogę sobie z tym wszystkim poradzić. Dzięki za posty osób, które chciały mi
        pomóc. Dzięki za życzliwą pomoc :-)
        • voguer Re: ex z nowym facetem 27.12.08, 16:56
          masz obsesje na jej punkcie, to przejdze z czasem. niesetety nic sie
          nie da zrobic...

          • bez_energii Re: ex z nowym facetem 28.12.08, 09:40
            voguer napisał:

            > masz obsesje na jej punkcie, to przejdze z czasem. niesetety nic sie
            > nie da zrobic...
            >

            Czuję, że mam. Mam nadzieję, że nie przerodzi się to w jakąś nerwicę. Dziś mam
            poczucie lęku, że straciłem ją definitywnie. Trochę panikuję.
        • megxx Re: ex z nowym facetem 28.12.08, 00:44
          Ona powinna przeprosić Ciebie. Takich rzeczy normalni nie opowiadają bliskim, bo
          to rani.
          A normalnym facetem jesteś-tylko to zauważ.
          • bez_energii Re: ex z nowym facetem 28.12.08, 09:34
            megxx napisała:

            > A normalnym facetem jesteś-tylko to zauważ.

            Dzięki :) Wczoraj nawet spotkałem się z kolegami w pubie, a potem poszliśmy do
            klubu potańczyć. Niestety nie miałem śmiałości, żeby jakąś dziewczynę poderwać
            (włączyła mi się niska samoocena i bałem się wykonać pierwszy ruch - strach
            przed odrzuceniem). Zawsze wytańczyłem się i wróciłem o 4 nad ranem :)
      • tabby1 Re: ex z nowym facetem 28.12.08, 09:34
        ca-ti ma w 100% rację. Znajdziesz prędzej czy później kogoś innego, kto być może
        będzie miał więcej klasy.
        tabby
        • bez_energii Re: ex z nowym facetem 28.12.08, 09:37
          tabby1 napisała:

          > ca-ti ma w 100% rację. Znajdziesz prędzej czy później kogoś innego, kto być moż
          > e
          > będzie miał więcej klasy.
          > tabby

          Dzięki, mam nadzieję, bo jakoś życie samotne nie jest dla mnie optymistyczną
          wersją.
          • krzyk-motyla Re: ex z nowym facetem 28.12.08, 13:29
            Wiesz, to co teraz z Tobą się dzieje tzn silne emocje, ból, lęk,
            pogłebienie depresji i zaniżona gwałtownie samoocena to normalne
            objawy po odrzuceniu i po zerwaniu kilkuletniej znajomości. Gdybyś
            sobie złamał rękę to nikt by sie nie dziwił że żle się czujesz,
            inaczej zachowujesz, że potrzebujesz pomocy, lekarza, gipsu i że
            jesteś osłabiony i to potrwa dopóki kość się nie zrośnie. Takie
            wydarzenia jak to co Cie spotkało łamia coś w Twojej psychice i to
            też jest realna rana, też potrzeba czasu aby się zagoiło. Ludzie
            różnie sobie z tym radzą, Ty robisz wiwisekcje na forum, kto inny
            zamknie się na pare dni w łazience, przepłacze leżąc na podłodze,
            jeszcze kto inny stłumi emocje, odsunie je od siebie. Ludzie mają
            różną wrażliwość, jednego boli bardziej innego mniej.

            To normalne że masz teraz wyjątkowo zniżoną samoocenę, że słyszysz
            głos co Ci złośliwie szepce że jesteś beznadziejny, głupi, do
            niczego,miękki, nie ufaj temu głosowi bo on kłamie. Tak samo nie
            ufaj ludziom którzy chcą Ci wmówić coś takiego, myśl samodzielnie,
            patrz prawdzie w oczy ale pamiętaj że zawsze znajda się ludzie
            którzy zechcą Ci odebrać wiarę w siebie.
            Nie każdy człowiek jest doświadczony tak jak Ty, depresją i innymi
            zaburzeniami, być może któregoś dnia gdy to pokonasz będziesz
            silniejszy niż ktokolwiek inny.
            • bez_energii Re: ex z nowym facetem 28.12.08, 19:45
              krzyk-motyla napisała:

              > Wiesz, to co teraz z Tobą się dzieje tzn silne emocje, ból, lęk,
              > pogłebienie depresji i zaniżona gwałtownie samoocena to normalne
              > objawy po odrzuceniu i po zerwaniu kilkuletniej znajomości. Gdybyś
              > sobie złamał rękę to nikt by sie nie dziwił że żle się czujesz,
              > inaczej zachowujesz, że potrzebujesz pomocy, lekarza, gipsu i że
              > jesteś osłabiony i to potrwa dopóki kość się nie zrośnie. Takie
              > wydarzenia jak to co Cie spotkało łamia coś w Twojej psychice i to
              > też jest realna rana, też potrzeba czasu aby się zagoiło. Ludzie
              > różnie sobie z tym radzą, Ty robisz wiwisekcje na forum, kto inny
              > zamknie się na pare dni w łazience, przepłacze leżąc na podłodze,
              > jeszcze kto inny stłumi emocje, odsunie je od siebie. Ludzie mają
              > różną wrażliwość, jednego boli bardziej innego mniej.

              Też tak myślę. Super napisane :-)

              > Tak samo nie
              > ufaj ludziom którzy chcą Ci wmówić coś takiego, myśl samodzielnie,
              > patrz prawdzie w oczy ale pamiętaj że zawsze znajda się ludzie
              > którzy zechcą Ci odebrać wiarę w siebie.

              Zastanawiam się czemu to ludzie robią? W jakim celu? Co z tego mają?

              > Nie każdy człowiek jest doświadczony tak jak Ty, depresją i innymi
              > zaburzeniami, być może któregoś dnia gdy to pokonasz będziesz
              > silniejszy niż ktokolwiek inny.

              Dzięki za wsparcie :-) Chciałbym być w końcu silny, a nie taki słaby jak teraz. Muszę nad tym pracować. Chciałbym, żeby ludzie którzy nie wierzą we mnie, kiedyś się przekonali, że jestem silną osobą.
              • psychoguru Kazania podbudowujące 28.12.08, 19:51
                bez_energii napisał:

                > Dzięki za wsparcie :-) Chciałbym być w końcu silny, a nie taki
                słaby jak teraz.
                > Muszę nad tym pracować. Chciałbym, żeby ludzie którzy nie wierzą
                we mnie, kied
                > yś się przekonali, że jestem silną osobą.

                Niestety kazania podbudowujące sa ladne ale nie daja efektow.
                Trzeba dzialac konkretnie czyli psychiatra/psycholog i jednoczesnie
                w kietunku pelnego usamodzielnienia sie.
                • bez_energii Re: Kazania podbudowujące 28.12.08, 20:23
                  A co z tym postem? Mogłabyś jakoś zinterpretować to co napisałem:

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=88950590&wv.x=2&a=89013333
                  Czy nie ma sensu?
    • zebra12 Czy Ty jesteś moim ex? ;) 29.12.08, 08:54
      Właśnie pożegnałam się z moim byłym. Odbyliśmy pożegnalny seks - dla tych, co
      nie słyszeli, to owszem jest coś takiego.
      A mój ex wciąż wydzwania, pisze smsy, chce być ze mną. Pożegnalny seks traktuje
      jako nadzieję i obietnicę czegoś więcej, powrotu. Jak ja się mam uwolnić????
      Nie kocham go i nie chcę z nim być! Jak się będzie tak narzucał to i lubić go
      przestanę.

      • bez_energii Re: Czy Ty jesteś moim ex? ;) 29.12.08, 14:23
        zebra12 napisała:

        > Właśnie pożegnałam się z moim byłym. Odbyliśmy pożegnalny seks -
        dla tych, co
        > nie słyszeli, to owszem jest coś takiego.
        > A mój ex wciąż wydzwania, pisze smsy, chce być ze mną. Pożegnalny
        seks traktuje
        > jako nadzieję i obietnicę czegoś więcej, powrotu. Jak ja się mam
        uwolnić????
        > Nie kocham go i nie chcę z nim być! Jak się będzie tak narzucał to
        i lubić go
        > przestanę.

        To może się spotkamy ;-)
    • zebra12 No, widzę, ze już Ci lepiej :) 29.12.08, 15:08
      I uśmiech się pojawił i żarcik miły :)
      Wracasz do żywych! I tak trzymać!
      -
      • bez_energii Re: No, widzę, ze już Ci lepiej :) 29.12.08, 15:25
        Wracam, wracam :-) Nie było łatwo, pomogło mi trochę to forum. Wiem,
        że ludzie mają gorzej, a ja niepotrzebnie tak użalam się nad sobą.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja