Drugi raz do tej samej rzeki

17.02.09, 02:37
Bohaterka: dziewczyna po trzydziestce. Ma nastoletnią córkę z małżeństwa,
które rozpadło się z 10 lat temu.
On: były mąż. Głównym motywem ich małżeństwa była ciąża, siłą rzeczy
małżeństwo się po kilku latach rozpadło. Mimo rozwodu zachowali przyjazne
stosunki, dziecko ma komplet dziadków. Między rodzicami przez te 10 lat od
rozwodu stosunki neutralne z lekkim odchyleniem na plus (czyli pomogą sobie w
potrzebie, szanują się, nie ma nienawiści i niechęci, ale zero uniesień, zero
seksu, zero wspólnych planów na przyszłość. Powiedzmy, że poprawnie).

I nagle znienacka był mąż wyznaje miłość i chce wrócić. Ona nic do niego nie
czuje, nie kocha go i raczej już nie pokocha. Z drugiej strony nie jest już
podlotkiem, a samotnością jest zmęczona i boi się jej.

Co robić?
    • erillzw Re: Drugi raz do tej samej rzeki 17.02.09, 03:13
      POdejść na trzeźwo...
      A więc przypomnieć sobie dlaczego doszło do rozwodu.. Szczegółowo..
      Ludzie się nie zmieniają..
      A wiązanie się z kimś z uwagi na lęk przed samotnoscią jest tykającą bombą
      zegoarową, która odbije sie nie tylko na bohaterce ale i na dziecku...
      Kuszące jest związanie się z kimś kogo się znało.. Tylko trzeba się samej siebie
      zapytać kogo się znało i czy aby napewno chce się z kimś takim żyć tylko
      dlatego, że jest się zmęczonym samotnościa..
      Pomyśl co się stanie jeśli za 7 lat znów wam się odwidzi.. Możesz kogoś
      przegapić wtedy...
    • doti0708 Re: Drugi raz do tej samej rzeki 17.02.09, 08:58
      A ja myśle, że ludzie się zmieniają,raczej wiem to napewno.Trudno
      jest coś doradzić nie znając osób o których się pisze.Sama jestem po
      rozwodzie i mimo, że moje relacje z byłym też są dobre to nie
      wyobrażam sobie bycia z nim.Zresztą jestem już w drugim związku.Znam
      jednak takie pary, które po rozwodzie wracają do siebie i żyje im
      się całkiem dobrze.Piszesz, że go nie kochasz.A czy jesteś w stanie
      być z człowiekiem do którego nic nie czujesz.Czy chcesz dać swojej
      córce nadzieje, a potem gdyby nic z tego nie wyszło odebrać jej ją?
      Trudna decyzja, zbyt dużo wątpliwości.Tak na marginesie dodam, że ja
      swojego obecnego partnera poznałam przypadkiem.Też myślałam, że
      dojrzała kobieta z dwójką dzieci ma nikłe szanse na znalezienie
      normalnego faceta. A jednak!
    • alterego4 Ale to nie ja 17.02.09, 18:01
      To jest faktyczna sytuacja mająca obecnie miejsce, ale ja nie jestem stroną. Nie
      mogę podać szczegółów odnośnie powodów rozstania itp., wiem tylko, że to mąż
      odszedł do innej, nowopoznanej.
    • rzeka.suf Re: Drugi raz do tej samej rzeki 17.02.09, 18:09
      ...chyba nie warto cenic madrosci przyslow wyzej niz swoja wlasna...
    • rzeka.suf zreszta... 17.02.09, 18:39
      zreszta, do tej samej rzeki dwa razy sie nie wchodzi, nie dlatego, ze to ' blad'
      , a dlatego, ze to niemozliwe( gdyz - wg tworcy tego powiedzenia - wszystko
      ulega zmianie).
      • olc-iak Re: zreszta... 17.02.09, 19:50
        wydaje mi sie ze w tej sytuacji kluczowy jest fakt ze ona go nie
        kocha. gdyby go kochala mogla by sie zastanawiac ale zwiazek z
        rozsadku juz chyba przerabiali teraz czas na prawdziwa milosc
Pełna wersja