alterego4
17.02.09, 02:37
Bohaterka: dziewczyna po trzydziestce. Ma nastoletnią córkę z małżeństwa,
które rozpadło się z 10 lat temu.
On: były mąż. Głównym motywem ich małżeństwa była ciąża, siłą rzeczy
małżeństwo się po kilku latach rozpadło. Mimo rozwodu zachowali przyjazne
stosunki, dziecko ma komplet dziadków. Między rodzicami przez te 10 lat od
rozwodu stosunki neutralne z lekkim odchyleniem na plus (czyli pomogą sobie w
potrzebie, szanują się, nie ma nienawiści i niechęci, ale zero uniesień, zero
seksu, zero wspólnych planów na przyszłość. Powiedzmy, że poprawnie).
I nagle znienacka był mąż wyznaje miłość i chce wrócić. Ona nic do niego nie
czuje, nie kocha go i raczej już nie pokocha. Z drugiej strony nie jest już
podlotkiem, a samotnością jest zmęczona i boi się jej.
Co robić?