Dodaj do ulubionych

Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził

19.02.09, 12:39
Po raz pierwszy w życiu zdecydowałam się napisać o swoich problemach na forum.
Liczę, ze ktoś mi odpowie, pomoże zrozumieć samą siebie i znaleźć wyjście z
tej sytuacji.

Mój mąż mnie zdradził i ja wiem, wydaje mi się, że nigdy ale to przenigdy nie
wybaczę mu tego. Jestem z nim teraz ze względu na dzieci - są jeszcze małe i
potrzebują ojca, bardzo go kochają, on też jest dobrym ojcem.

Momentami myślałam, że może mogłabym wybaczyć, zapomnieć gdyby jego postawa po
tym była inna. Wydawało mi się, że jeśli wyzna mi prawdę, będzie szczery i
będzie tego bardzo żałował to wybaczę, zrozumiem. Ale on robił wszystko żebym
się o niczym nie dowiedziała, do tego stopnia, ze wmawiał mi, że mam urojenia.
Okłamywał, na wszystko znajdywał wytłumaczenie w postaci ataku na mnie,
obwiniania mnie za to, że się pogubił.

Lecz z drugiej strony cokolwiek mi jednak mówi nt. tamtych zdarzeń zapada mi w
serce i rozdziera tak, że nie jestem w stanie np. tolerować gdy mówi do mnie
"pa" lub "skarbie", bo przypomina mi się, że tak ona mówiła do niego.

Trwa to już jakiś rok.
Zastanawiam się, czy jeśli by on jednak wyznał prawdę, żałował, błagał o
wybaczenie, zabiegał o mnie ... czy może jednak byłabym w stanie zapomnieć,
wybaczyć?

Straciłam zupełnie do niego zaufanie, nie wierzę w to co mówi. Ciągle myślę,
że i tak mówi tylko tyle ile chce powiedzieć.

Zależy mu na rodzinie, ale nie obchodzi go to co ja przeżywam w związku z jego
zdradą. On oczekuje ode mnie, że będę miła, zadowolona, spokojna, może nawet
szczęśliwa, bo wg niego nic się nie stało. Nie chce o tym rozmawiać, a moje
próby rozmowy na ten temat kończą się zawsze kłótnią, atakiem, chamstwem z
jego strony. Wzbudza to we mnie nienawiść do niego.

Po takich kłótniach, wyzwiskach on przychodzi na drugi dzień i zachowuje się
jakby się nic nie stało i oczekuje bliskości, uczucia.

Ostatnio już nie wytrzymałam i nie dałam mu buzi mówiąc, że nie mogę udawać,
że wszystko jest ok. Chodzi teraz smutny, przygnębiony i mówi, że nie wie po
co żyje.

Zabijam w sobie nadzieję i miłość, bo wtedy mniej boli. Bo nie mam wtedy
oczekiwań, jestem obojętna, taka znieczulona, nie dochodzi wtedy do kłótni, a
rodzina-dzieci nie mogą przecież żyć w takim napięciu.

Zastanawiam się jak to się może dalej potoczyć. Czy możliwe jest życie z takim
żalem, rozgoryczeniem, zwątpieniem w ludzką uczciwość. Czy będę w stanie na
dłuższą metę tak żyć - ze stłamszonymi uczuciami i łzami do poduszki?

Myślę sobie, że nawet jakby zachował się tak jak wspomniałam wcześniej, nawet
wtedy nie byłabym w stanie wybaczyć zdrady. Czuję w sobie taką złość, zawiść,
... że zbliżył się do innej ... i to wtedy gdy najbardziej potrzebowałam jego
wsparcia, oszukiwał, kłamał, kpił sobie ze mnie ... a teraz jeszcze poniża,
traktuje powierzchownie ... nie wiem. Może jestem tak zapatrzona w siebie, że
nie widzę jego starań? Może po prostu zła - nie potrafię / nie chcę wybaczyć,
a jest to przecież częścią ludzkiego życia.
Czasami myślę by wzbić się na te wyżyny i wybaczyć ale jakoś kojarzy mi się to
z wyrzuceniem go z serca :((

Nie jestem pewna czy dobrze wyraziłam to co czuję. Wiem, że wiele osób ma
takie problemy i nawet gorsze. Niektórzy dają za wygraną, inni wychodzą
zwycięsko. Ja jeszcze się motam i czuję, że coraz bardziej idę w kierunku
zwątpienia, rozgoryczenia. Czy tak musi być?
Obserwuj wątek
    • shachar Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 19.02.09, 12:48
      pojedz do Ladka zdroj i napij sie wody z siarkowodorem,nastapi cud niepamieci
      • tamaryszek44 Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 19.02.09, 15:03
        Nie zwracaj uwagi na głupie docinki i zarty nie na miejscu. Ja cię bardzo dobrze rozumiem. Nawet nie wiesz jak bardzo.
    • bestyjaa Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 19.02.09, 15:38
      rób tak, jak czujesz. Nie wracaj do dawnego uczucia na siłę.
      Nie daj sobie wmówić, ze to twoja wina.
      Zastanów się nad separacja.
      Powiedz mężowi otwarcie, ze nie ufasz mu po tym, co ci zrobił.
      Ze jego sugestie o twoich urojeniach są na niskim poziomie.
      Ja bym nie mogła być z kimś takim..
      Najważniejsze jest, abyś się podniosła z poczucia winy, zalu i skrzywdzenia.
      NIE POZWÓL SOBĄ MANIPULOWAC. nie daj sobie wmówić, ze to twoja wina, albo ze ranisz go odsuwając go od siebie. bo masz do tego pełne prawo.
      Postaraj się odseparować od siebie męża fizycznie i psychicznie.
      I jak już ochłoniesz, podniesiesz się, zastanów sie na spokojnie, bez smutku, tylko pogodnie czy dalej chcesz być z tym człowiekiem. Pamiętaj, najważniejsza w swoim życiu masz być TY.
      • bestyjaa Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 19.02.09, 15:39
        i dobrze napisałaś na końcu- wybacz (będzie ci lżej) i wyrzuć z serca.
        • lisiczk.a Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 19.02.09, 20:08
          tamaryszek ja też w pierwszym momencie odebrałam wypowiedź shachar jako drwinę
          ale po chwili zastanowienia widzę w tym głęboką myśl. Chodzi o niepamięć. Zdałam
          sobie sprawę (choć nieraz o tym czytałam), że zdrady nie da się zapomnieć. To
          jest tak jakby stracić nogę albo zapaść na nieuleczalną chorobę. Człowiek kaleki
          już nigdy nie odzyska takiej sprawności jak dawniej.
          Osoba zdradzona ma złamane serce i już nigdy nie poczuje tej czystej niewinności
          i ufności.

          bestyja

          Jak napisałam - to trwa ponad rok. W tym czasie przeżyłam dramat wzlotów i
          upadków. Próbowałam zbliżyć się z nim i ciałem i duchem. Efekt jest taki jak
          opisałam na początku.
          On mówi, że mu zależy, że kocha ale ja tego nie czuję. Że zależy widać często,
          ale że kocha? Jeśli nawet nie rozmawia o tym co ja czuje? I atakuje jak próbuję?

          Nie pozwalam mu zrzucić na mnie winy, ale starcia są bardzo bolesne.
          Masz rację - nie wracać do dawnego uczucia, nie szukać tego co było. Bo tego już
          nie ma. Już wtedy musiało nie być gdy zdradzał, bo ...

          Czuję, że odizolowanie się uczuciowe i w związku z tym cielesne jest konieczne.
          Do tej pory nie odważyłam się na to, bo bałam się. Bałam się, że w ten sposób go
          stracę na dobre; chciałam pokazać jaka jestem cudowna i co mógłby stracić on ...
          Poza tym potrzebowałam tego będąc w rozpaczy, bólu ...

          Najgorsze jest to, że on rzeczywiście manipuluje - nie tak to inaczej (groźbą,
          szantażem, to znów, że mam go za najgorszego, albo, że mu się żyć nie chce). I
          ja nie mam czasami dość siły, by z tym "walczyć". Poddanie się jest zgodą na
          rolę jakiej on ode mnie oczekuje - kochająca żona, która nie ma żadnych
          problemów i żadnych roszczeń, przyjmuje wszystko ochoczo co mąż jej zechce w
          danej chwili ofiarować.

          Najważniejsza mam być JA.
          To też spory problem, bo zarzuca mi, że jestem egoistka i myślę tylko o sobie.

          Ale tak czuję, ze innej drogi nie ma, jak ta separacja psychiczna.
          Czego ja mam się bać? Przecież zdradził mnie już, opuścił, czego mam się bać co
          już się nie stało? Co może stać się gorszego?

          Będąc w takiej separacji można spokojniej porozmawiać i spokojniej popatrzeć na
          pewne sprawy. Dystans jest chyba konieczny, niezbędny w mojej obecnej sytuacji.

          Dziękuję za opinie

          • tamaryszek44 Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 19.02.09, 21:04
            Czytam twoje słowa, jakbym czytała swoje.Ja naprawde bardzo dobrze cię rozumiem.
            Jesli chodzi o moja pierwszą wypowiedź, no tak jakoś trochę się zdenerwowałam tą niby kpiną. Szkoda było mi ciebie i chciałabym jakos ci pomóc, choćby wysłuchaniem i przytuleniem. Tak bardzo w swoim czasie tego potrzebowałam i nie było nikogo, kto by mnie zrozumiał....
            • tamaryszek44 Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 19.02.09, 21:08
              a co do tego zapomnienia. Nie potrafiłam dać sobie rady z tym dylematem i.....nawet pytałam o hipnozę i wymazanie z pamięci tego co zabolało. Kompletnie nie potrafiłam o tym nie myśleć, jak zmora, złe myśli krążyły po głowie i nic nie było w stanie ich zagłuszyć. Boże jak to bolało, ...jak jeszcze boli....
    • laki19.30 Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 20.02.09, 00:06
      Witaj.
      Pewnie że nie wybaczysz i nie zapomnisz,ale musisz żyć dalej jak nie chcesz
      rozwodu,a z tego co piszesz nie chcesz.Coś Ci powiem byłam żoną i kochanką to
      drugie lepiej mi pasuje,ale do rzeczy,wiesz dlaczego faceci zdradzają ...tu
      chodzi o sex i zrozumienie oni myślą że kochanka ich zrozumie ale to gó...
      prawda z tym zrozumieniem.Kiedyś ktoś mi powiedział że mąż nie potrzebuje w domu
      żony tylko dobrej kochanki i to jest prawda to nie obiad czy posprzątane
      mieszkanie jest sukcesem małżeńskim tylko dobre łóżka.
      Moja rada idź do fryzjera,do kosmetyczki idź zakupy wydaj całą jego pensję na
      siebie i powiedz że to kara poflirtuj przez neta i na żywo.
      Bądź silna i zadbana dobra w łóżku,uśmiechnięta koniecznie zaczną oglądać się za
      tobą faceci jego trafi szlag a Ty będziesz szczęśliwa.









      k
      • jedenon Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 20.02.09, 07:48
        Jest trochę (nie wszystko) ale trochę prawdy w tym co pisze Laki.
        Czy zadałaś sobie pytanie czemu tak się stało? Ile lat jesteście po ślubie? Jak
        wyglądało wasze życie jak wyglądało wcześniej przed dziećmi jak wygląda teraz?
        Nie wiem jak jest w Twoim przypadku ale może się okazać że w tym wszystkim nie
        jesteś bez winy. W moim przypadku było tak że w pewnym momencie zacząłem być
        traktowany w domu jak mebel byłem co najwyżej ojcem ale nie byłem mężczyzną.
        Kobieta myśli że ugotuje uprasuje i facet jest szczęśliwy otóż nie. Różnica
        polega na tym że ja nie zdradziłem wziąłem się za to co było złe i naprawiam
        moje małżeństwo. Ale nie każdy jak widać wybiera tą drogę. Jeszcze raz mówię, ja
        tego nie wiem jak sytuacja wyglądała u Was, a czy Ty to wiesz?
        • lisiczk.a Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 20.02.09, 11:58
          laki
          Jak napisałam wcześniej wszystko trwa ponad rok więc zdążyłam już spróbować
          różnych działań w akcie desperacji. Z początkowego załamania i długotrwałej
          depresji nieco się wygrzebałam (albo tak mi się tylko wydaje). Był fryzjer,
          wydałam sporo pieniędzy na ciuchy - to mi niesamowicie poprawia humor i pozwala
          na moment zapomnieć. Ale jest to chwilowe a fundusze się kończą. Przestałam być
          taką dbającą żoną i gospodynią - sprzątanie, rachunki itd. - teraz on się tym
          zajmuje, ja z mniejszym zaangażowaniem. Był też świetny sex. I rzeczywiście
          czułam się bardziej jak kochanka, nie żona - ale takie rzeczy nie są czymś
          trwałym, chwila uniesienia, próba ukojenia bólu poprzez wmawianie sobie, że ten
          cudowny sex daje bliskość. Ale prawdziwa bliskość to coś o wiele więcej.

          Cały czas cierpiałam i łudziłam się, że on będzie szczery, troskliwy, czuły
          ...., że będzie rozmawiał, tak z reszta obiecywał.
          Ale wszystko poszło w kierunku powierzchowności i w rezultacie obcości i
          rozgoryczenia.
          Praktycznie straciłam złudzenia, że może między nami odrodzić się coś
          prawdziwego. On nie zechciał trwać przy mnie w moim bólu, jakoś wynagrodzić ...
          Owszem czasami składał w smsach takie deklaracje ale na tym się kończyło, nie
          potrafił szczerze porozmawiać o tym co się wydarzyło.

          Chciałabym poznać kogoś z kim mogłabym rozmawiać. Flirty raczej nie wchodzą w
          grę, bo tego nie popieram i coś takiego nie daje wcale szczęścia. Odchodzę w
          świat smutku, zwątpienia - złamane serce.
          Trudno się uśmiechać - raczej przez łzy. Dzieci są pociechą i dla nich warto,
          choć to odrębny rozdział.

          Zamierzam/próbuję być silna, zadbana i dać mu nauczkę - o tak. I nie mam na
          myśli odwetu.

          Dzięki laki

          jedenon

          Masz rację - nie jestem bez winy - ta zdrada jest efektem problemów małżeńskich
          i niedojrzałości. O pewne rzeczy dbałam nadmiernie, brakowało czasu i siły na
          inne. Nasze małżeństwo kulało, on rzeczywiście czuł się "niespełniony", źle
          traktowany - z resztą oboje źle się traktowaliśmy - jednak on nie chciał
          niestety nad tym "pracować". Poszedł na łatwiznę. I tak jak kiedyś, tak i teraz
          - odczuwam, że zawodzi. Owszem ma dobre intencje, chciałby żebym była miła,
          czuła, uśmiechnięta ale nawet nie traktuje poważnie moich uczuć. Odnoszę
          wrażenie, że chce mieć tylko święty spokój. Im ja bardziej się staram o czymś
          porozmawiać tym on bardziej się wzbrania.

          Jakoś nie mogę się odnaleźć w tej sytuacji. Może brak mi cierpliwości i może
          jestem zbyt zawzięta. Czuje się tak zraniona, upokorzona ... jego zdradą ... ten
          fakt sprawił, że nasze problemy nie rozwiązały się lecz jeszcze pogłębiły i
          jestem jeszcze mniej uśmiechnięta, jeszcze mniej ufająca ...

          Jak do niego dotrzeć żeby on to wszystko zrozumiał?

          Jedeon cieszę się, że są tacy faceci jak Ty - którzy naprawiają to co złe - już
          myślałam, że życie jest całkiem beznadziejne. Życzę Ci powodzenia.
          • jedenon Nigdy niemów nigdy 20.02.09, 13:04
            witaj ponownie lisiczko -)
            Może tak na wstępie -) nigdy nie mów nigdy -)))
            Z tego co czytam nie Jesteś tak zawziętą osobą która nigdy nie wybaczy. -) Już
            próbowałaś wybaczyć. Ale...
            Była zdrada to fakt były problemy to fakt ludzie różnie sobie z tym radzą (lub
            nie radzą) ale chyba najważniejsze jest w tym to żeby się starali.
            To co jest trudniej przynajmniej mnie wybaczyć od zdrady to bierność i udawanie
            że wszystko jest dobrze nic się nie stało a generalnie świat się wali ale i tak
            jest dobrze.
            Z tego co zrozumiałem to próbowałaś się zmienić próbowałaś naprawić wasze
            relacje a on co najwyżej "zapewniał" więc zobaczyłaś zero zaangażowania z jego
            strony i masz dość. Czy tak?
            Jak skłonić faceta do tego żeby zaczęło mu się chcieć żeby zaczął o was walczyć?
            opcji jest wiele ale i faceci są różni.
            można robić awantury
            można wystawiać walizki za drzwi z karteczką przemyśl temat
            można próbować rozmawiać (czasem jak do ściany)
            można stosować taktykę kija i marchewki
            można próbować najpierw zmieniać siebie (to chyba Ty zastosowałaś)
            czasem można wejść gościowi na ambicje stawiać zadania sterować nim trochę jakby
            od tyłu żeby dotrzeć do środka.

            Mogę Ci podsunąć jakiś pomysł ale to tylko pomysł który możesz wziąć pod uwagę
            albo po prostu zamknąć stronę i zapomnieć.

            Ale zanim cokolwiek napiszę musisz zadać sobie pytanie i szczerze odpowiedzieć :
            czy chcę ratować ten związek, drugie to dlaczego.
          • laki19.30 Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 20.02.09, 17:00
            Witaj.
            Musisz odpowiedzieć sobie czy chcesz z nim być czy nie.Jak chcesz z nim być to
            musisz grać w jego grę to będzie bardzo trudne ale może się udać.A gra jest
            taka:Ty robisz to co do tej,bez awantur i wypominania,zawalcz o to żeby Cię
            zauważył inaczej.Nie staraj się do tego wracać bo on się nigdy nie przyzna i nie
            będzie rozmawiał ten tym tak ma.Musisz postawić na siebie i swoje szczęście bo
            nie wiesz co się wydarzy,czy zostaniecie razem.Mówisz że flirty nie są w Twojej
            naturze ale powiem Ci że zainteresowanie facetów Twoją osobą , jest najlepszym
            lekarstwem to paradoks ale to facet Cię zranił i facet może pomóc Ci się z tego
            otrząsnąć...uwierz to działa.Flirt może być nawet przez neta,a doda blasku w
            oczach nawet on to zauważy.
            Pozdrowienia.
          • lisiczk.a Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 20.02.09, 18:43
            Jedenon, dzięki za odpowiedź.
            Rzeczywiście nie lubię słowa "nigdy" i raczej nie używam, bo nie lubię rzucać
            słów na wiatr.
            Tak, rzeczywiście chciałam wybaczyć, tak bardzo chciałam żyć i by mnie kochał ....
            Lecz obawiam się, że rzeczywiście nigdy nie wybaczą, bo on to uniemożliwia swoją
            postawą. I rzeczywiście świat mi się zawalił, a on to wydrwił (że się użalam nad
            sobą - aż boje się, czy tak nie jest) i udaje (albo może dla niego w istocie tak
            jest), że nic się nie dzieje, że nie ma żadnego problemu.

            Czy się starałam zmienić? Tak, ale widać za mało. Szybko brakło mi cierpliwości
            gdy nie było z jego strony rozmów na nasz temat i tego co się stało. Na pewno
            brakło mi opanowania i spokoju. Zawsze można powiedzieć, że jeszcze coś można
            było zrobić, choć i tak uważam, że jestem/byłam zbyt pobłażliwa.

            I rzeczywiście - mam już strasznie dość takiego traktowania. I chciałabym żeby
            to on o nas walczył - nie ja.

            z wymienionych przez Ciebie opcji próbowałam już wielu - ale myślę, że za mało
            konsekwentnie.

            Czy chcę ratować ten związek i dlaczego?

            Oprócz zdrady padło tak wiele przykrych słów, że jestem zbyt zraniona by
            obiektywnie sobie odpowiedzieć. Ale jednego jestem pewna - że chcę ratować, bo
            tak trzeba, bo taka droga jest słuszna. No i dla dzieci.

            Jedenon, jeśli masz jakiś pomysł, co sprawi, ze jemu będzie się chcieć walczyć o
            nas, to proszę napisz mi. Jak widać, ja wciąż jestem bardzo skołowana.



            Laki, czy ja chcę z nim być?

            Jak napisałam wyżej - teraz czuję tylko ból i jak go nie ma obok , to zdrowieję.
            Ale pewnie po pewnym czasie bym zatęskniła - lecz tego tez nie jestem pewna.
            Nie chcę opierać się na emocjach, bo są one zmienne - patrząc szeroko - widzę,
            że należy walczyć o pojednanie czy coś w tym stylu - dla dobra rodziny i żeby
            być w porządku z samym sobą.

            Laki, to co piszesz wygląda na jakiś sprytny plan :)
            Grać w jego grę ..., ten typ tak ma...
            To chyba święta prawda - a ja ciągle nie umiem się z nią pogodzić.

            Bez awantur i wypominania - to raczej niezbędne.
            By mnie zauważył inaczej - to rzeczywiście trudne i zastanawiam się czy uzyskam
            to przez tę separację, o której pisałam wcześniej?

            Wkurza mnie tylko fakt, że to ja wciąż się mam wysilać podczas gdy to on
            zdradził i zachowuje się jakby nie było żadnego problemu.

            Z tym blaskiem w oczach to masz zupełną rację - to było by dla niego pewną
            niespodzianką. I rzeczywiście warto się o to postarać (choć niekoniecznie musi
            to być efekt flirtu).

            Nie chcę się nad sobą użalać, ale nie jest mi do śmiechu. Mimo wszystko jestem
            przygnębiona, zniechęcona - jak tu złapać ten blask?

            Serdeczne dzięki, pozdrawiam

            • laki19.30 Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 20.02.09, 19:30
              Ok nie chcesz flirty to zacznij myśleć o swoich pasjach ,które zawsze chciałaś
              robić ,a nie było na to czasu lub sposobności:idź na kurs,szkolenie do szkoły
              podnoś kwalifikacje..do ludzi kochana ..do ludzi i pamiętaj nie rób nic dla
              rodziny i dzieci tylko dla siebie to Ty masz być szczęśliwa,a dzieci jak mają
              szczęśliwą i spełnioną mamę też są szczęśliwe i jeszcze jedno dzieci są jak
              barometry wszystko wyczuwają,więc obserwuj je i wyciągaj wnioski.Nie skupiaj się
              dlaczego...po porostu Ty masz być szczęśliwa ze samą sobą on i tak sobie poradzi.
            • jedenon Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 21.02.09, 10:53
              witaj lisiczka -)
              chm wiesz mamy problem "chcę ratować, bo
              > tak trzeba, bo taka droga jest słuszna. No i dla dzieci" to za mało
              zdecydowanie żeby dostrzec w sobie coś więcej niż tylko ojca i matkę musicie
              chcieć i być kimś więcej jesli tego nie ma ani z jego strony ani z Twojej to
              sory ale nic się nie da zrobić w tej chwili chcesz z nim być z obowiązku a więc
              jesteś i nic tego nie zmieni.
              Wiem że wcześniej próbowałaś ale to trudna droga i wygląda na to że jej nie
              podołałaś Myślałaś że jeśli Ty się otworzysz zmienisz to On szybko też się
              zmieni i pewnie jakaś zmiana była ale powierzchowna żeby zmiana była głębsza
              potrzeba czasu cierpliwości i uporu nigdy nie można przestawać na laurach. Nie
              chcę żebyś myślała że to jest zrzucenie winy na Ciebie, nie to facet nawalił ale
              prawda jest taka że bardzo rzadko się zdarza żeby to on zaczął wszystko
              naprawiać. Faceci czasem upraszczają świat i w dodatku są leniami taka jest
              prawda jest źle może nawet próbował raz czy dwa coś poprawić być może Ty nawet
              tego nie zauważyłaś przyjął to jako Twoją złą wolę ustawił sobie świat na taki
              jaki jest i nie zabiega o więcej. On po prostu więcej już nie widzi.
              Na tą chwilę jedyne co może pomóc to rozstanie może na np na miesiąc On musi
              zobaczyć to co miał w zasięgu ręki musi powiedzieć cokolwiek ale bo mu zależy
              jeśli tak to masz kod dostępu do niego na krótki czas wtedy możesz wykonać serię
              rozmów On wtedy nie może powiedzieć ci że nie chce mu się gadać bo przed
              momentem zadeklarował że mu zależy a jeśli mu zależy to musi dostrzec Twoje
              problemy i to jest czas na kilka rozmów o Was. Ale pamiętaj że później kod
              wygasa i to co udało Ci się zrobić w czasie waszych rozmów może zaprocentować
              albo nie.
              Jeśli jednak po miesiącu w samotności dojdzie do wniosku że mu nie zależy to...
              wiesz wszystko co powinnaś wiedzieć.
              Chyba starczy na dziś -)
              Powodzenia -)
              • lisiczk.a Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 21.02.09, 17:25
                dzięki jedenon za odpowiedź

                Z tym, że z obowiązku - nie do końca. chodziło mi raczej o to, że teraz jestem w
                dość silnych emocjach i w tej chwili cała wołam, że nie chcę z nim być. Pamiętam
                jednak, że byliśmy blisko, że serca nasze lgnęły do siebie - jakiś czas temu, po
                zdradzie, staraliśmy się - lecz czegoś brakło, coś nie wypaliło - i teraz
                skaczemy sobie do gardeł i brniemy, walczymy ze sobą. Dlatego na dzień
                dzisiejszy nie potrafię obiektywnie powiedzieć o swoich uczuciach tzn bardziej w
                kierunku nienawiści.
                Myślę, ze nie wykorzystałam tego kodu dostępu - rzeczywiście pewne rozmowy i
                pewne sprawy trzeba załatwić w pewnym przedziale czasu.
                Nie potrafiłam "przycisnąć go do muru", choć z drugiej strony on powiedział ile
                chciał (nawet, że jest jeszcze jakieś 10% ale teraz nie może powiedzieć). W
                gruncie rzeczy dowiadywałam się kolejnych rzeczy przez ten rok. No i tez bałam
                się usłyszeć całej prawdy. A jak byliśmy tak blisko, to zapominałam o całym
                świecie i chciałam trwać w takim błogostanie - i tez nie było rozmów. Problemy
                wracają gdy np. zostaje sama i mam czas na myślenie. On wraca np. z pracy, ja
                wtedy chcę rozmawiać, on się wścieka.

                Taka miesięczna rozłąka nie wydaje mi sie możliwa - przynajmniej teraz tak to
                widzę. Ale z tym kodem dostępu - coś w tym jest - trzeba tak sprawami pokierować
                - by doszło do rozmów w pewnym skumulowanym czasie - ale chyba bez zbliżeń -
                tylko na chłodna. Bo to znów może przerwać rozmowy, jakąś drogę do
                porozumiewania się.

                Zauważałam jego starania, zmianę, zauważam i teraz. On jednak chyba błędnie
                odczytuje gdy ja go chwalę lub całuje, bo pewno myśli, że już wszystko gra. Gdy
                zaś zaczynam rozmowę, to mnie atakuje.

                Musze się wyciszyć i mówić do niego spokojnie, ale on tak szybko mnie wyprowadza
                z równowagi - chamskimi odzywkami, straszeniem, drwinami ... Musze zachować
                zimną krew, bo sama też go atakuję i ciągle robię wycieczki do tego co było -
                tzn. w nieodpowiedni sposób i w nieodpowiednim momencie.

                Dzięki i pozdrawiam
      • leda16 Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 20.02.09, 19:16
        Nie masz racji "laki" Chodzi nie tyle o seks, tylko urok nowości, który w każdym zwiazku, niekoniecznie małżeńskim, blednie po paru latach. I o poziom testosteronu, bo mężczyźni z rodzaju "letnich klusek" zdradzają rzadko.Do zdrady trzeba też mieć pewien typ osobowości, która zakłada zmniejszony stopień odpowiedzialności za rodzinę, zmniejszoną zdolność do nawiązania głębokich i trwałych więzi uczuciowych, egoizm, kierowanie się impulsami, brak zdolności przewidywania skutków swoich poczynań,umiejętności współżycia w rodzinie, stawianie wartości rodzinnych na podrzędnej pozycji, itp. Facet nie zdradzi nigdy, jeśli ujawnienie zdrady będzie go to zbyt drogo kosztowało, jeśli np. intercyza przedmałżeńska zakłada w tym przypadku wysokie odszkodowanie.Ale na stawianie takich warunków mogą sobie pozwolić kobiety wyjątkowe. Szare myszy z zaniżoną samooceną zwykle się cieszą, że facet raczył się z nimi ożenić. Ale biada im, jeżeli on odkryje swoją przewagę, bo na pewno będzie z niej korzystał.
        Skoro byłaś żoną, więc na pewno już nią nie jesteś.Czyżby rozwód spowodowały wyłącznie Twoje łóżkowe niedostatki? Jakoś nie chce mi się w to wierzyć, bo byle tirówka ma w tym zakresie daleko większe doświadczenie niż przeciętna żona.
        • laki19.30 Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 20.02.09, 19:40
          Zdziwiłabyś się jacy faceci zdradzają nie tylko ci co mają za żony szare
          myszki.Moje zdanie jest takie że każdy facet zdradza jak ma sposobność i
          okazje.Zawsze znajdzie powód do zdrady,a nie zdradzają ci którzy nie mają
          sposobności.Ale masz racje "na stawianie warunków mogą sobie pozwolić tylko
          kobiety wyjątkowe" zrozumiałam to wtedy kiedy przestałam być żoną.Jestem kobietą
          wyjątkową ale musiałam na to ciężko pracować czyli praca nad sobą.Warto było.
          • ca-ti Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 20.02.09, 20:06
            laki19.30 napisała:

            > Zdziwiłabyś się jacy faceci zdradzają nie tylko ci co mają za żony
            szare
            > myszki.



            Szara myszka to niekoniecznie synonim wyglądu, przynajmniej w
            wypadku tych rozważań. Jest wiele przykładów kobiet o wyjątkowej
            osobowości i urodzie, a bardzo nikczemnie traktowanych przez
            mężczyn, ot choćby Marilin Monroe. Nie uroda ani przymioty umysłu
            czy chatakteru mają wpływ na to jak kobieta ustawia sie w relacji z
            z mężczyzną, tylko jej poczucie własnej wartości.



            Moje zdanie jest takie że każdy facet zdradza jak ma sposobność i
            > okazje.Zawsze znajdzie powód do zdrady,a nie zdradzają ci którzy
            nie mają
            > sposobności.




            Mam odmienne zdanie na ten temat. Znam facetów, mających sposobność
            i nie zdradzających. Oni tez mają swoją godność, potrafią kochać i
            potrafią odmawiać.




            Ale masz racje "na stawianie warunków mogą sobie pozwolić tylko
            > kobiety wyjątkowe" zrozumiałam to wtedy kiedy przestałam być
            żoną.Jestem kobiet
            > ą
            > wyjątkową ale musiałam na to ciężko pracować czyli praca nad
            sobą.Warto było.



            Mądry człowiek nie ogłasza światu, że jest mądry. Wyjątkowy
            podobnie. Sory...
            • laki19.30 Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 20.02.09, 20:19
              A tu się mylisz"ca-ti" ludzie wyjątkowi o tym wiedzą a jak wiesz to i mówisz o
              tym.I to nie jest nic złego.
              • ca-ti Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 20.02.09, 21:03
                laki19.30 napisała:

                > A tu się mylisz"ca-ti" ludzie wyjątkowi o tym wiedzą a jak wiesz
                to i mówisz o
                > tym.I to nie jest nic złego.




                A to już zależy w czym ta ich wyjątkowość...

                W jakiej konkurencji - jeżeli wolno spytać - Ty startujesz?
                • laki19.30 Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 21.02.09, 01:26
                  "Wyjątkowość jest to jednocześnie realizacja naturalnych potrzeb każdego człowieka, wykształconych przez ewolucję, w normalnych warunkach realizowanych przez rodziców - potrzeby bycia kimś wyjątkowym dla kogoś, kogo samemu uważa się za kogoś wyjątkowego; a także potrzeby bycia komuś akceptowanemu i podziwianemu, komuś, kto panuje w otaczającym świecie, kto “kontroluje sytuację”, potrzebnym do realizacji jego pragnień (sprowadza się to do nieświadomego skrótu myślowego - bycia potrzebnym w ogóle, bycia potrzebnym na świecie). Potrzeby posiadania kogoś kto cieszyłby się z moich sukcesów, mojego rozwoju".
                  Ten cytat mówi wszystko,wyjątkowość w życiu bo życie jest wyjątkowe
                  Wyjątkowa matka ,wyjątkowy pracownik,wyjątkowa kochanka ,wyjątkowy przyjaciel a także wyjątkowy człowiek to jest cudowne uczucie,kosztuje to dużo pracy nad sobą ale opłaca się jestem szczęśliwa,moja rodzina też jest szczęśliwa,cóż trzeba wiecej.
            • nienill haha :D 21.02.09, 10:25

              > Mądry człowiek nie ogłasza światu, że jest mądry. Wyjątkowy
              > podobnie. Sory...


              jak to pieknie brzmi w Twoim wydaniu!
              • ca-ti Re: haha :D 21.02.09, 17:37
                nienill napisała:

                >
                > > Mądry człowiek nie ogłasza światu, że jest mądry. Wyjątkowy
                > > podobnie. Sory...
                >
                >
                > jak to pieknie brzmi w Twoim wydaniu!




                A jakieś argumenty?


            • jan_stereo Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 21.02.09, 23:30
              ca-ti napisała:

              > Mądry człowiek nie ogłasza światu, że jest mądry. Wyjątkowy
              > podobnie. Sory...

              Tak, a ten co uwaza ze ma racje, tez tego publicznie nie pisze..
              • ca-ti Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 21.02.09, 23:51
                jan_stereo napisał:

                > ca-ti napisała:
                >
                > > Mądry człowiek nie ogłasza światu, że jest mądry. Wyjątkowy
                > > podobnie. Sory...
                >
                > Tak, a ten co uwaza ze ma racje, tez tego publicznie nie pisze..




                Rozumiem, że uważasz siebie za człowieka, który nie ma racji, stąd
                Twoje prawo do wypawiadania się publicznie.
                Dawno takiej bazdury nie czytałam.
                Masz jeszcze coś równie odkrywczego do powiedzenia?

                Chetnie bym z Tobą pogadała, gdybyś nie był tak napastliwy i miał
                coś do powiedzenia oprócz ataków personalnych. A tak, to szkoda
                czasu... O co Ci właściwie chodzi? Bo nie wiem...
                • jan_stereo Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 22.02.09, 22:29
                  ca-ti napisała:

                  > > > Mądry człowiek nie ogłasza światu, że jest mądry. Wyjątkowy
                  > > > podobnie. Sory...

                  jan_stereo:

                  > > Tak, a ten co uwaza ze ma racje, tez tego publicznie nie pisze..

                  ca-ti napisała:

                  > Rozumiem, że uważasz siebie za człowieka, który nie ma racji, stąd
                  > Twoje prawo do wypawiadania się publicznie. Dawno takiej bazdury nie czytałam.

                  Sek w tym, ze nic nie rozumiesz, ja tylko wyszydzilem Twe dwa kuriozalne zdanka powyzej i kopiujac je z uzyciem zamiast 'madry' i 'wyjatkowy' dalem 'posiadajacy racje', i cieszy mnie ze dawno takiej bzdury nie czytalas, bo tak wlasnie nalezy to odbierac, tyle tylko, ze to Twoja logika.

                  > Masz jeszcze coś równie odkrywczego do powiedzenia?

                  Jak juz powyzej wytlumaczylem, to jedno z Twoich odkryc, ja je tylko przytoczylem...

                  > Chetnie bym z Tobą pogadała, gdybyś nie był tak napastliwy i miał
                  > coś do powiedzenia oprócz ataków personalnych. A tak, to szkoda
                  > czasu... O co Ci właściwie chodzi? Bo nie wiem...

                  Ja jestem napastwliwy ? Przy Tobie nie da sie byc napastliwym, pomijam juz to, ze jakos nie widze tu personalnego ataku, wiesz co to sa te ostatnie ? A jak juz pytasz o co chodzi, to powiem Ci, ze tak z boku patrzac, wydaje sie ze forum Ci nie sluzy..
                  • ca-ti Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 24.02.09, 16:13
                    jan_stereo napisał:

                    > ca-ti napisała:
                    >
                    > > > > Mądry człowiek nie ogłasza światu, że jest mądry. Wyjątkowy
                    > > > > podobnie. Sory...
                    >
                    > jan_stereo:
                    >
                    > > > Tak, a ten co uwaza ze ma racje, tez tego publicznie nie
                    pisze..
                    >
                    > ca-ti napisała:
                    >
                    > > Rozumiem, że uważasz siebie za człowieka, który nie ma racji,
                    stąd
                    > > Twoje prawo do wypawiadania się publicznie. Dawno takiej bazdury
                    nie czyt
                    > ałam.
                    >
                    > Sek w tym, ze nic nie rozumiesz, ja tylko wyszydzilem Twe dwa
                    kuriozalne zdanka
                    > powyzej i kopiujac je z uzyciem zamiast 'madry' i 'wyjatkowy'
                    dalem 'posiadaja
                    > cy racje', i cieszy mnie ze dawno takiej bzdury nie czytalas, bo
                    tak wlasnie na
                    > lezy to odbierac, tyle tylko, ze to Twoja logika.
                    >
                    > > Masz jeszcze coś równie odkrywczego do powiedzenia?
                    >
                    > Jak juz powyzej wytlumaczylem, to jedno z Twoich odkryc, ja je
                    tylko przytoczyl
                    > em...
                    >
                    > > Chetnie bym z Tobą pogadała, gdybyś nie był tak napastliwy i
                    miał
                    > > coś do powiedzenia oprócz ataków personalnych. A tak, to szkoda
                    > > czasu... O co Ci właściwie chodzi? Bo nie wiem...
                    >
                    > Ja jestem napastwliwy ? Przy Tobie nie da sie byc napastliwym,
                    pomijam juz to,
                    > ze jakos nie widze tu personalnego ataku, wiesz co to sa te
                    ostatnie ? A jak ju
                    > z pytasz o co chodzi, to powiem Ci, ze tak z boku patrzac, wydaje
                    sie ze forum
                    > Ci nie sluzy..



                    Twoje "szyderstwa" mają taki sam poziom jak Twoja erudycja.

                    I wciąż nie wiem o co Ci chodzi.
                    Dałeś natomiast kolejny popis swojej napastliowości. Czy wiesz, że
                    to iż sam jej nie dostrzegasz nie jest argumentem? To zresztą reguła
                    u aresorów.

                    A tak zwyczajnie w prostych słowach, może wreszcie do Ciebie dotrze:
                    odczep się ode mnie.




          • leda16 Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 20.02.09, 22:16
            "na stawianie warunków mogą sobie pozwolić tylko
            > kobiety wyjątkowe" zrozumiałam to wtedy kiedy przestałam być żoną.Jestem kobiet
            > ą
            > wyjątkową ale musiałam na to ciężko pracować czyli praca nad sobą.Warto było.


            Więc dobrze, że ja się na to nie odważyłam ;).
            • lisiczk.a Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 21.02.09, 17:04
              laki leda ca-ti po co się kłócić i obrażać w kwestii wyjątkowości człowieka?
              Przecież osoba, która szanuje siebie i drugiego człowieka wie, że każdy jest
              wyjątkowy, że każdy ma w sobie to coś - i każdy też o sobie to wie - często
              jednak podczas burzy życia gubimy to. I te przysłowiowe "szare myszy" też są
              wyjątkowe. To tylko tak z boku sie wydaje, że są szarymi, nieciekawymi osobami.
              A w związkach to już w ogóle nie powinno być mowy o szarości - bo jak kto kocha,
              to ta druga osoba jest najcudowniejsza na świecie, jedyna w swoim rodzaju .....
        • lisiczk.a Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 20.02.09, 20:20
          leda, tak myślę - że oprócz tych problemów w małżeństwie mój mąż podążał właśnie
          za tym testosteronem, za tym powiewem swierzego oddechu.
          I choć wydaje się być odpowiedzialnym za rodzinę, to był pewien, że nic się nie
          wyda. Był bardzo ostrożny, usuwał wszelkie ślady i dopóki nie miałam nic
          konkretnego zawsze byłam tą chorobliwie zazdrosną.
          Mnie się wydawało, że jestem wyjątkowa (choć niestety z wieloma kompleksami),
          jednak on widać zakwalifikował mnie jako tzw. "dobry materiał na żonę", co to
          nie zdradzi i będzie pilnować takich rodzinno-domowych spraw.

          Ależ dostałam zapłatę za swoje oddanie i naiwność. Poczułam się jak trędowata.
          Ciągle krew się we mnie gotuje.

          Laki ma rację - warto i trzeba pracować nad sobą.

          Pozdrawiam
          • martusss1 Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 20.02.09, 22:56
            Przeżywam to samo co Ty,niedługo będzie rok,a myśli wciąż zatruwają
            mi życie.Też obiecywał,że da rade,a teraz nie daje,ja sama mam sobie
            z tym poradzić,bo,po co wracać do tego,skoro to było nieistotne (dla
            mnie było! i dla niego chyba też skoro się poddał innej kobiecie
            czytaj szmacie).Wiem jedno,to nie ja jestem winna,temu,co się
            stało!!!Tylko w 100% odpowiedzialność ponosi mój mąż i Twój też.Oni
            złamali dekralacje składaną przy świadkach,deklaracje
            wierności,skoro było źle w małżeństwie,należało o tym rozmawiać,a
            nie wybierać droge na skróty!!! Przykre to wszystko,znisczone
            wszystko!!! A dzieci małe....
            • jedenon 100% winy 21.02.09, 10:32
              martusss nie masz racji winne są najczęściej dwie strony (zaznaczam najczęściej)
              Ty w jakimś stopniu również ponosisz za to odpowiedzialność nie wiem czy w
              mniejszym czy większym ale jeśli tak podchodzisz do tematu jestem skłony
              stwierdzić że więcej niż mniej. Tak Oni złamali przysięgę to prawda ale zastanów
              się czy jest coś co mogło na to wpłynąć? Sądzisz że on po prostu któregoś dnia
              czytając gazetę po prostu wstał i stwierdził wiem co zrobię pójdę sobie na
              chwilę do innej? Jeśli ktoś jest szczęśliwy w swoim małżeństwie to są marne
              szanse że zdradzi (choć oczywiście nie jest to niemożliwe).
              Ja miałem taki czas w swoim związku że wszystko się zmieniło z zewnątrz
              wyglądało oki i dobrze bo dzieci nic nie zauważyły a w środku stawaliśmy się
              obcymi ludźmi którzy mieszkają pod jednym dachem jedno robi obiady a drugie
              sprząta. Ja nie zdradziłem choć być może gdyby "jakaś szmata jak to określiłaś"
              mnie naciskała to kto wie moja żona również mi obiecywała że będzie mnie
              kochała i to kochanie sprowadziła do prania i gotowania ja nie byłem jej do
              niczego potrzebny przestałem być mężczyzną to były zupełnie inne stosunki między
              nami i tak przez 5 lat. Próbowałem cokolwiek zmieniać na własny sposób ale się
              nie udawało bo skoro Ona nie dostrzegała problemu to i nie było szans żeby
              zobaczyła jakąkolwiek zmianę. Więc zamknąłem się w sobie jeszcze bardziej i tak
              minął spory czas aż spotkałem kogoś z dawnych lat kogoś kto pokazał mi że mimo
              tego że minęło ponad 10 lat można być takim samym że można jeszcze wrócić do
              punktu wyjścia. Postanowiłem porozmawiać (choć tego nie cierpię) wcześniej
              wychodziłem z założenia że jak kocha i jej zależy to zauważy ale czekałem
              czekałem i się nie doczekałem. Dziś próbujemy co nieco odbudować nie jest łatwo
              ale jakoś idzie wiem że już nigdy nie będzie tak jak było ale może być chociaż
              część która nada jakikolwiek sens temu związkowi oprócz oczywistego są dzieci i
              powinny mieć rodziców.
              W dużym skrócie tak to u mnie wyglądało a jak wyglądało to u Ciebie? Dostrzegłaś
              jakikolwiek problem? Zrobiłaś cokolwiek ? Czy może pewnego dnia obudziłaś się i
              było już o wszystkim?
              • nienill Re: 100% winy 21.02.09, 11:06

                > wyglądało oki i dobrze bo dzieci nic nie zauważyły

                jestes tego pewien?

                • jedenon Re: 100% winy 21.02.09, 11:16
                  pewien w 100% nie jestem.
                  • nienill Re: 100% winy 21.02.09, 11:24
                    skoro i mama i tata nie lubia rozmawiac i maja zasade, ze "nalezy siedziec cicho
                    i czekac
                    moze sie samo naprawi
                    a jak sie jednak zawali to wtedy dopiero bedzie wystarczajacy powod, zeby sie
                    przelamac i cos zagadnac"
                    to nie widze powodu dlaczego dzieciaki mialyby sie tak samo nie zachowywac

                    przemysl to
                    dla ich dobra

                    moze nie na teraz, ale na przyszlosc moze Ci sie to przydac
                    • jedenon Re: 100% winy 21.02.09, 11:33
                      wiem o co Ci chodzi masz rację.
              • martusss1 Re: 100% winy 21.02.09, 13:36
                Oczywiście,że robiłam!!! Rozmawiałam,słuchałam,ale mnie
                odrzucał...zresztą dużo by pisać.Też uwazałam,że jestem winna
                temu,co się stało,mój mąż skrzętnie przerzucał na mnie wine i na tą
                lafirynde,bo ta go kusiła,tu żona,która ?(sam do tej pory nie umie
                się określić o co mu chodziło).Po terapii,którą ja
                zaproponowałam,dowiedziałam się,że to nie ja jestem winna temu,co
                się stało,ani ta lafirynda,która go kusiła (ona nie miała zobowiązań
                wobec mnie,ani mojego dziecka,mogła robic,co chciała jako wolna
                osoba),natomiast mój mąż miał zobowiązania wobec rodziny.
                Teraz jak już wiem,co się stało i kiedy,doskonale pamiętam ten okres
                jak mój mąż się zachowywał,jak gdyby nigdy nic,zastanawiał się 2
                tygodnie,czy to zrobić i zdecydował,że tak.Ja mu wierzyłam i
                ufałam,wyjechał w sprawach służbowych i przed wyjazdem spotkał się z
                nia i to zrobił...A ja mu na drugim dzień wysłałam sms,że go
                kocham...i to nie zrobiło to na nim wrazenia,musiał jeszcze...wrócił
                do domu i nic,wszystko o.k,zaplanowany następny wyjazd...A teraz
                żąda miłosierdzia i pozytywnego myślenia,ale ja myślałam
                pozytywnie,ze któregos dnia się ułoży...a teraz wszystko jakby traci
                sens,jest mi przykro,bo ja wiele pracy włożyłam w ten związek,a mój
                mąż chyba okazuje się wiecznym Panem Piotrusiem....
              • lisiczk.a Re: 100% winy 21.02.09, 17:54
                jedenon, wtrącę i tu swoje trzy grosze

                Temat winy przerabiałam dość długo. I dochodzę do prostych wniosków - oboje
                winni są problemom w związku, zaś zdradzie winna jest zawsze osoba zdradzająca.
                Trzeba rozróżnić te dwie kwestie, bo to nie to samo.

                W moim małżeństwie było podobnie jak opisujesz. Prałam gotowałam, dbałam, mąż
                takie przyziemne sprawy odsuwał od siebie ile tylko mógł i coraz bardziej się
                oddalaliśmy nie znajdując porozumienia ani w tych zwykłych sprawach, tym
                bardziej nie było rozmów o głębszych. Mąż wręcz odmawiał rozmów na ten temat, że
                nie będzie się o nic starał. Chciał tylko mieć święty spokój i tak sobie żył
                innym życiem.
                Coś się zmieniło gdy przyszło dziecko. Zaczęłam interesować się tym co on na
                prawdę robi, bo dziwnie/sprzecznie się zachowywał.

                Nie mówię, że jestem bez winy - jeśli chodzi o problemy, jednak próbowałam coś z
                tym robić. Nie byłam jednak uległą, słodziutką żonką, wymagałam, krytykowałam
                ... to się mężowi nie podobało. Lubił mieć swoje tajemnice, lubił chyba gdy ja
                się wkurzałam na jego niedomówienia.

                Nie będę pisać o wszystkim - i tak za dużo piszę - temat jest inny - choć bierze
                się z przeszłości..

                Najważniejsze, to wybrnąć z tego - i tego szukam
              • leda16 Re: 100% winy 26.02.09, 07:20
                spotkałem kogoś z dawnych lat kogoś kto pokazał mi że mimo
                > tego że minęło ponad 10 lat można być takim samym że można jeszcze wrócić do
                > punktu wyjścia.


                He, he, można czas cofnąć i odmłodnieć :))). Właśnie to facetów najbardziej w zdradzie rajcuje - że ona widząc go w wypucowanych butach, pod krawatem zamiast snującego się po domu w nieświeżych gaciach i 12-to godzinym zaroście wyobraża sobie, że on jest Adonisem przez 24 godz. na dobę. Patrzy w niego jak w bóstwo. Zazwyczaj to wystarczy, żeby poczuł się dowartościowany.

                Jeśli ktoś jest szczęśliwy w swoim małżeństwie to są marne
                > szanse że zdradzi (choć oczywiście nie jest to niemożliwe).


                Że co?! Jest szczęśliwy ale zdradzi? Więc jeżeli jest nie szczęśliwy, to zdradzi na pewno? A cóż to jest "szczęście", wiesz może?


                moja żona również mi obiecywała że będzie mnie
                > kochała i to kochanie sprowadziła do prania i gotowania ja nie byłem jej do
                > niczego potrzebny

                A Ty oczywiście korzystałeś z jej harówki zamiast prać i gotować jak ona.


                przestałem być mężczyzną


                No, skoro przestałeś, to miej pretensje do siebie. Ona zapewne kobietą być nie przestała, tylko z koniecznosci przyjeła na siebie jeszcze role kucharki, praczki, sprzątaczki, matki. Na rolę kochanki sił jej brakło. Ta "kogoś z dawnych lat" pewnie męża i dzieci nie miała...Albo miała służącą lub była bardziej zorganizowana. Miała czasi ochotę na szukanie "szczęścia" poza rodziną.
                • jedenon Re: 100% winy 26.02.09, 09:20
                  witaj leda -) wszystko wrzucasz do jednego worka ale oki -)

                  nie chodziło mi o to że odmłodniałem nic z tych rzeczy, chodziło raczej nie o
                  mnie a o nie. Chodziło o to że mimo upływu lat potrafią pozostać sobą każda z
                  nich ma męża każda z nich ma dzieci każda z nich ma pracę swoje problemy a mimo
                  to są nadal tymi samymi osobami Cały czas maja przed sobą cel mają marzenia chcą
                  czegoś więcej. Różnica między nimi a moją żoną była taka że moja żona wszystko
                  już dostała nie było już marzeń celów nie zależało jej już na niczym stała się
                  jałowa. Każdy dzień był taki sam czarno - biały. Dzięki nim zrozumiałem że tak
                  jest i że można to zmienić.

                  Co do zdrady wysuwasz złe wnioski ja nigdzie tego nie napisałem że jak nie jest
                  szczęśliwy to zdradzi na pewno ale ma na to dużo większe szanse niż w
                  szczęśliwym związku.

                  skąd wiesz czy jej nie pomagałem? wrzucasz wszystkich do jednego worka -).

                  I nie masz racji z tym na końcu ale o tym pisałem już wcześniej -).
            • lisiczk.a Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 21.02.09, 17:37
              martuss
              Smutne jest to, że coś takiego co nam sie zdarzyło odwraca się przeciwko nam. My
              się wkurzamy - bo nie dajemy sobie rady z tym, ze zostałyśmy oszukane,
              zlekceważone, upokorzone - motamy się z tymi uczuciami, stajemy się niemiłe,
              apatyczne ... i w konsekwencji wychodzi, że to my jesteśmy takimi wrednymi
              babami, ze zasłużyłyśmy sobie na to. Sama coś takiego usłyszałam od swojego męża.

              Dla niego nic wielkiego sie nie stało - dla mnie świat sie zawalił. Niektórym
              trudno to zrozumieć. Nie powiem, dochodzę jakoś do siebie - ale jestem już inną
              osobą. Mąż drwił sobie z moich przeżyć mówiąc, że się użalam nad sobą. Tak wiele
              zależy od postawy drugiej strony...

              Ale wiesz co? Poradzimy sobie - co Ty na to? Coś obumrze, coś się urodzi. Z raną
              w sercu - ale z głową podniesioną do góry. wiesz, że cierpienie uszlachetnia??

              Musimy się tylko jakoś pozbyć tej nienawiści, bo ona nam głównie szkodzi, nie
              naszym mężom.

    • mskaiq Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 21.02.09, 05:25
      Wybaczenie jest dla Ciebie, tylko wtedy moze wrocic radosc, milosc,
      sens. Bez wybaczenia bedzie coraz wiecej nienawisci w Tobie. Ta
      nienawisc zamieni sie w depresje. Bedzie rowniez niszczyla Twoje
      dzieci, nie bedziesz miala dla nich milosci bo bedzie w Tobie
      nienawisc, zal i bardzo wiele zla.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • lisiczk.a wybaczenie 21.02.09, 18:21
        mskaiq

        Dzięki za Twe słowa. Otwierasz mi oczy. Wybaczenie jest dla mnie. Czułam to, że
        to mnie niszczy, zżera, ale nigdy aż tak sobie tego nie uświadamiałam. Myśl
        piękna, wykonanie trudniejsze. Ale musze pisać, muszę coś robić, bo inaczej
        nienawiść pochłonie mnie. Często czuję tę złość, gniew - są tak potężne ...
        Chciałabym, by sprawiedliwość dosięgła tego człowieka, który skrzywdził i
        jeszcze dręczy i oczekuje, że będę pałać szczęściem - ot cyt i już.
    • bombalska Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 21.02.09, 14:15
      Skad wiesz, ze nie utrzymuje juz kontaktu z ta druga?
      • martusss1 Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 21.02.09, 15:27
        Ja wiem,nie wiem jak Lisiczka,która opisała swój problem,ja się
        tylko podczepiłam.
        • lisiczk.a Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 21.02.09, 18:12
          To jest kolejny problem - nie wiem tego. On mówi, że nie, ale pracują razem.
          Prawdopodobnie nie kontaktują się, ale kto ma to kontrolować?

          Problem w tym, że on nie był ze mną szczery jak wszystko się "sypło". Okłamywał
          mnie, kombinował, dostarczał niepełnych, sprzecznych informacji. Straciłam
          kompletnie do niego zaufanie, a on bagatelizuje problem stwierdzeniem "przecież
          nigdy mi nie ufałaś" i koniec tematu.
    • naprawdetrzezwy Spółkujesz z nim dla dobra dzieci? 21.02.09, 15:37
      lisiczk.a napisała:

      > Mój mąż mnie zdradził i ja wiem, wydaje mi się, że nigdy ale to
      przenigdy nie
      > wybaczę mu tego. Jestem z nim teraz ze względu na dzieci - są
      jeszcze małe i
      > potrzebują ojca, bardzo go kochają, on też jest dobrym ojcem.
      >

      Prościej bzykać się za pieniądze - jest to nawet uczciwe...
      • lisiczk.a Re: Spółkujesz z nim dla dobra dzieci? 21.02.09, 17:59
        naprawdetrzezwy napisał:

        >Prościej bzykać się za pieniądze - jest to nawet uczciwe...>

        Możesz wyjaśnić co masz na myśli?
        • pomdetersote Re: Spółkujesz z nim dla dobra dzieci? 21.02.09, 18:18

          > Możesz wyjaśnić co masz na myśli?

          Pisze o prostytucji małżeńskiej.
      • lisiczk.a Re: Spółkujesz z nim dla dobra dzieci? 21.02.09, 18:06
        O, sorry - nie zwróciłam w pierwszym momencie uwagi na Twój tytuł/pytanie, czy
        "Spółkujesz z nim dla dobra dzieci?"

        Otóż, jak z nim spółkuję do dla własnego dobra i własnej przyjemności - a dzieci
        do tego nie mieszam. I nie płaci mi za to - a jego pensja idzie na nasze wspólne
        konto- i wydaję ile tylko mam ochotę - taka wspólnota małżeńska. Dopóki będzie
        moim mężem mam prawo do sexu, pieniędzy, uczciwości, wsparcia, lojalności,
        wierności, itd. itd.

        Pozdrawiam
        • pomdetersote Re: Spółkujesz z nim dla dobra dzieci? 21.02.09, 18:24
          > Otóż, jak z nim spółkuję do dla własnego dobra i własnej przyjemności
          Męski sposób myślenia
          Jesteś facetem?

          Jak któreś idzie na bok, to coś zaczyna cuchnąć.
          Ja takiego po takim syfie brzydziłabym się tknąć.
    • pomdetersote Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 21.02.09, 18:30
      > Mój mąż mnie zdradził i ja wiem, wydaje mi się, że nigdy ale to przenigdy nie
      > wybaczę mu tego. Jestem z nim teraz ze względu na dzieci - są jeszcze małe i
      > potrzebują ojca, bardzo go kochają, on też jest dobrym ojcem.

      Klasyk na tym forum pisał: nie potrafisz nie pchaj się na afisz.
      Twój nie potrafił.
      A potem pisał wątasy o złych kobietach zdradzających swych kochających i czułych
      mężów.
      Wykazywał się znajomością tematu i brakiem konsekwencji.

      • lisiczk.a Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 21.02.09, 19:16
        pomdetersote

        Nie napisałam, ze mąż zdradził fizycznie, choć nie mam pewności, ze tego tez nie
        było.

        Powiedz, a jak Ty byś się zachował/a na moim miejscu?
        I co chcesz mi przekazać drugim wpisem?
        • gadagad Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 21.02.09, 19:29
          Pewnie tak -podał jej rękę na dzień dobry.
          • pomdetersote Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 21.02.09, 23:41
            > Pewnie tak -podał jej rękę na dzień dobry

            Zrób sobie badania mogło coś przywlec z miasta.
        • laki19.30 Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 21.02.09, 20:30
          lisiczk.a napisała:



          > Nie napisałam, ze mąż zdradził fizycznie, choć nie mam pewności, ze tego tez ni
          > e
          > było.

          Witaj .

          Tego czy mąż zdradził Cię fizycznie nie dowiesz się bo on się nie przyzna,ale to chyba nie ma znaczenia,bo świadomość zdrady psychicznej boli jak cholera a z fizyczną można sobie jakoś poradzić takie jest moje zdanie.Kobiety cierpią ze zdradą ale przychodzi taki czas że już tak nie boli oczywiście łatwo się tak gada ale to prawda.
          Jest stare przysłowie "czas leczy rany" ale pamiętaj to TY masz być szczęśliwa i nie zapominaj o tym nigdy,uśmiechaj się,dbaj o siebie,przytulaj dzieci,mów głośno że je kochasz.Pozdrawiam
          • gadagad Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 21.02.09, 20:39
            Nie ma czegoś takiego jak zdrada psychiczna.Inaczej każdy facet mógłby zażądać
            rozwodu z żoną,wypłakującą się psiapsiule, za aktywne lesbijstwo.
            • laki19.30 Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 21.02.09, 21:04
              gadagad napisała:

              > Nie ma czegoś takiego jak zdrada psychiczna.Inaczej każdy facet mógłby zażądać
              > rozwodu z żoną,wypłakującą się psiapsiule, za aktywne lesbijstwo.

              Można zdradzić kogoś emocjonalnie albo fizycznie.
              Zdrady emocjonalne zostają zapamiętywane dłużej gorzej bolą,łącza się z uczuciami,psychiką,fizyczne z ciałem.
              Kobieta potrafi wytłumaczyć sobie "skok w bok"swojego męża łatwiej niż zażyłość emocjonalną z drugą kobietą.
              • gadagad Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 21.02.09, 21:11
                Nie twierdzę,że to nie jest przykre.Ale w żadnej cywilizowanej przysiędze
                małżeńskiej nie ma - i już nie będziecie się z nikim innym rozumieć.
                • gadagad Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 21.02.09, 21:25
                  Prawdopodobnie mąż lisiczkę rzeczywiście potraktował jako dobry materiał na
                  żonę.On spełnia funkcję dobrego ojca,męża też,finansowo jest w porządku,w domu
                  sajgonu nie robi,jako samicę ją docenia,tylko przyjaźnić się nie chce.Ale w
                  końcu widziały gały co brały,było odejść przed dziećmi,a nie jak życiowa
                  perspektywa to nazbyt,niezaprzeczalnie, postawiła przed oczy.
                  • lisiczk.a Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 21.02.09, 22:33
                    gadagad, nie snuj przypuszczeń i nie bądź zbytnio ciekawska, a i o przejrzystość
                    wypowiedzi proszę. Nie będę wystawiać na kpiny swoich uczuć. O moim mężu i
                    naszym małżeństwie mogłabym napisać książkę, ale nie o to chodzi.
                    Gdyby on spełniał funkcję dobrego męża to pewno by nie zdradził, bo dobry mąż,
                    tego nie robi. Ojcem został juz po zdradzie, a ja się dowiedziałam jeszcze później.
                    Ja tez pracuję, pracowałam do wspólnego zawsze garnka - często lepiej od niego
                    zarabiałam i nie wymawiałam.
                    Sajgon to i owszem robił zawsze. I nie docenia mnie jako samicę, bo by za innymi
                    samicami się nie oglądał a i ja bym była spokojna i czułabym zaangażowanie i
                    zainteresowanie swego samca.
                    A przyjaźń w związku jest na równi ważna jak wszystkie inne przymioty.
                    Nie odeszłam przed dziećmi, bo zapewniał, że mówi prawdę i wmawiał, że mam
                    urojenia i podtrzymywał uczucie pomiędzy histeriami.

                    Nie rób nikomu niepotrzebnych, śmiesznych podsumowań, ten sarkazm jest nie na
                    miejscu.
                    • gadagad Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 21.02.09, 23:04
                      No i napisałaś,że dokładnie widziałaś jak wygląda wasz związek i dopiero jak
                      tworzycie rodzinę,kiedy konsekwencje są o wiele trudniejsze,postanowiłaś go
                      rozwalić,nie zgadzając się na osobowość swojego męża.Bardzo go kochasz,tylko
                      żeby był zupełnie inny.Trwasz na małżeństwie,tylko codziennie go do siebie
                      zrażasz.Wcale nie twierdzę,że on jest ok.Tylko się zdecyduj czego chcesz.Bo taką
                      "taktyką" sprawisz,że to on cię w końcu,bez względu na dzieci z hukiem
                      rzuci.Chcesz go zmusić,swoimi wyrzutami by się kajał,cierpiał i pragnął
                      poprawy,a on się czuje tylko bezzasadnie dręczony i w końcu będzie miał tego
                      dość,zwłaszcza jak się mu nawinie jakaś miła i rozumiejąca.Wcale nie drwię,czy
                      nie rozumiem twojego cierpienia,że nie możesz dotrzeć do jego "duszy".Bliskość
                      była tylko złudzeniem w chwilach emocji.Interpretacją własną,w którą się
                      wierzy,dopóki rzeczywistość nazbyt nie skrzeczy.On się zachowuje tak samo,tylko
                      twoja zraniona emocjonalność już tak łatwo tego nie dopasowuje do twoich
                      oczekiwań.Ale działasz irracjonalnie i efekty tego zachowania mogą cię
                      dobić.Chyba rzeczywiście psycholog.
                      • lisiczk.a Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 21.02.09, 23:22
                        Muszę przyznać, że wiedziałam, że jest źle. On też wiedział i nie robił nic żeby
                        to się zmieniło - wręcz przybił gwóźdź do trumny.

                        Dziwi mnie, że piszesz, że ja postanowiłam coś rozwalić.
                        On rozwalił i nie ma najmniejszej ochoty ponieść konsekwencji - taka jest prawda.

                        Czy bardzo go kocham? Tego teraz nie wiem, zbyt dużo przykrych słów.

                        Nie o to chodzi żeby był inny, lecz żeby był uczciwy.

                        Ja sprawię, że on mnie zostawi? :))
                        Przecież już to zrobił.

                        I uważam, ze jeśli nie ma ochoty żyć ze mną w szczerości, prawdzie itd. to
                        powinien odejść. To nie ja go oszukiwałam, to nie ja nie chcę rozmawiać, to nie
                        ja nie chcę pracować nad naszymi relacjami.

                        To ja sie czuje dręczona, bo on mnie szantażuje gdy nie jestem wesoła, a co mu
                        nie powiem to bagatelizuje itd itp.

                        Tak bliskość była złudzeniem i to sobie uświadomiłam i nie zamierzam dalej tak
                        zyć. z inna potrafił sie zbliżyć, chciało mu sie itd.
                        Więc jeśli ze mną nie chce, nie potrafi, nie może, to niech idzie do innej. Ja
                        mu nie życzę źle, niech będzie szczęśliwy.
                        Ale on chce mieć rodzinę, chce być razem - tylko, że jakoś nie potrzebuje tej
                        bliskości. Dziwne.

                        On nie zachowuje się tak samo, zmienił się - pisałam - dba o różne rzeczy, na
                        które wcześniej szkoda mu było fatygi.

                        A psycholog? Co on może? jeśli ludzie nie chcą?
        • jedenon Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 21.02.09, 21:21
          no to w takim razie rozwiń temat bo wydaje mi się że rozmawiamy o różnych
          sprawach. Na czym polegała zdrada Twojego męża?
          • martusss1 Re: LIsiczka 21.02.09, 21:31
            wiesz co,zaproponuj mężowi spisanie umowy z datą,czego oczekuje od
            Ciebie po tym wszystkim i czego Ty oczekujesz od niego i po 4
            tygodniach zwerifikujcie swoje "kontrakty",na spokojnie...jak dzieci
            już pójdą spać...porozmawiajcie.To rada dla mnie od mojego
            psychologa...(jak chcesz to napisz na priwat)...pozdrawiam,damy
            rade?! Sama nie wiem,może byśmy dały szybciej,jeżeli nasi małżonkowi
            pomogli bym nam troche w tym,jako winowajcy....
            • lisiczk.a Re: LIsiczka 21.02.09, 22:36
              martuss napisze na priva
              Jestem idealistką, szybko się zapalam gotowa dać z siebie wiele, ale jak piszesz
              - do tanga trzeba dwojga
              • martusss1 Re: LIsiczka 21.02.09, 23:15
                Ja również jestem idealistką,mój mąż ciągle mi powtarzał,jeszcze
                przed zdarzeniem,że ja to bym chciała tak jak w filmach,a życie jest
                życie...tylko,że on teraz tak chce,a ja nie potrafie,zamknąć tego
                rozdziału...bo za dużo,wszystko moge zrozumieć,chwile
                słabości,impuls,testosteron,jakby to wydarzyło się tylko RAZ i zaraz
                po tym mój mąż by pomyślał,po co ja to robie,przecież mam
                rodzine,córke,żone,która mnie kocha i pociąga (bo tak było!),jest
                o.k.po co mam to niszczyć,jednak nie wycofał się,zabrnął troche za
                daleko...i to boli strasznie! Bo wiedział doskonale,że jeśli się to
                wyda...to będzie przesrane ,no i jest!!!
          • laki19.30 Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 21.02.09, 21:46
            jedenon napisał:

            > no to w takim razie rozwiń temat bo wydaje mi się że rozmawiamy o różnych
            > sprawach. Na czym polegała zdrada Twojego męża?

            Jak to pytanie do mnie to już nie boli,teraz wiem że był palantem,ale ja
            zawalczyłam o niego i wiem że nie było warto,a jego zdrada polegała na
            znalezieniu sobie "przyjaciółki" do zwierzeń,zrozumienia,akceptacji mówienia
            jaki to on wspaniały itd
            Ale teraz jestem wdzięczna tej kobiecie bo dużo zrozumiałam i wiele
            osiągnęłam....oczywiście się rozwiodłam.
            • lisiczk.a Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 21.02.09, 22:50
              laki, w moim wypadku, na skróty, mogę powiedzieć, że było podobnie -
              przyjaciółka, uganianie się za "koleżankami", ... a równoczesne stawanie się
              coraz bardziej przykrym, obcym, cynicznym, olewającym i z czasem zadowolonym,
              nieobecnym, powierzchownym ....

              Ja się nie rozwiodłam, choć zrobiłabym to gdyby nie dzieci - to sprawa
              skomplikowana - nie chcę o tym pisać. Może tak się stanie (rozwód), ale za jakiś
              czas. Dałam sobie czas, by nie działać w silnych emocjach, by sie przekonać jak
              on będzie sie zachowywał i by mieć szansę na poznanie całej prawdy. Chciałam
              zdemaskować kłamcę, oszusta, bo do ostatniej chwili drwił ze mnie, poniżał ...
              szkoda słów.
          • jedenon Zdradziłem 22.02.09, 22:07
            Ponieważ nie opisałaś na na czym polegała zdrada Twojego męża to powiem Ci co o
            tym myślę oczywiście na podstawie moich domysłów. Jeśli chcesz jeśli nie to nie
            czytaj dalej.

            Otóż z tego co zrozumiałem Twój mąż zdradził Cię psychicznie czyli nie Jesteś
            jedyną kobietą w jego głowie a może nie jesteś jego całym światem.
            Wiesz ja Też moją żonę zdradziłem mam dwie wspaniałe przyjaciółki z którymi mogę
            porozmawiać nawet o rzeczach o których nie rozmawiam z własną żoną. Ale to nie
            koniec zdradzam ją również z facetami ponieważ mam Przyjaciół i kolegów. Moi
            męscy przyjaciele również wiedzą sporo o mnie i o moim życiu. Więc moja żona
            jest zdradzona z każdej strony.
            Normalnie wczoraj padłem jak to przeczytałem.
            Czy wpadłaś na to że to co dla Ciebie oznacza zdradę dla innych stanowi
            normalność? Czy biorąc Cię za żonę gość wyrzekł się całego świata? nie może mieć
            już kolegów czy koleżanek a przyjaciel albo co gorsza przyjaciółka to już wogóle
            wyrok śmierci. Ja się domyślam że przyjaciel to jeszcze ujdzie ale przyjaciółka
            (bo to nie człowiek, to kobieta) to nigdy w życiu. Wiem panuje taki pogląd że
            nie może być przyjaźni między kobietą a mężczyzną ale poglądy są różne np że
            Polacy to złodzieje i pijacy. Zgadzasz się z tymi poglądami? Bo ja nie. Owszem
            zdarza się ale to nie oznacza że wszyscy mają z tym problem. Problemem jest
            Twoja urażona duma która mówi Ci że Twój facet który przysięgał Ci miłość
            rozmawia czy czasem wręcz przebywa z inną kobietą mówi jej o sprawach o których
            nie mówi Tobie. Powiedz mi czy kiedy byłaś dzieckiem o wszystkim mogłaś
            powiedzieć rodzicom ? Czy mogłaś z nimi porozmawiać na każdy temat? Mimo że
            jesteście rodziną to ta rodzina składa się z oddzielnych ludzi każde z tych
            ludzi powinno zachować cząstkę siebie. Inaczej zginie. Każde z was powinno mieć
            jakiś swój mały świat gdzieś gdzie odnajdzie siebie. Mówisz że nie wiesz czy nie
            zdradził Cię fizycznie? To posądzaj go o to częściej mów mu o tym jak to Ciebie
            zdradza i tak go traktuj a wtedy naprawdę Cię zdradzi skoro i tak masz go za
            takiego faceta i karzesz go za to czemu miałby tego nie zrobić? W końcu już za
            to jest karany.
            Dziwisz się że to ukrywał? Już wiesz dlaczego? Czego oczy nie widzą tego sercu
            nie żal. to stare i sprawdzone przysłowie. Coś co nie ma tak wielkiego znaczenia
            ktoś może rozdmuchać do olbrzymiej sprawy tak jak Ty to zrobiłaś.
            chm z drugiej strony Ty nie zdradzasz? masz może brata? siostrę sąsiadkę z którą
            plotkujesz? Właściwie w tym momencie czytając pisząc na forum również Go
            zdradzasz przecież piszesz rozmawiasz poza jego plecami. Czy można uznać to za
            zdradę? Chm przy odpowiednim nastawieniu jak najbardziej.
            Nie znam Twojego męża (a może i znam -))) Świat jest mały nigdy nie wiadomo) Ty
            musisz ocenić co się wydarzyło ale z rozsądkiem.
            Dobrej Nocy i Powodzenia
            • lisiczk.a Re: Zdradziłem 23.02.09, 14:41
              Jedenon
              Mniej więcej rozumiem co chciałeś wyrazić. Jednak nie rozróżniasz zwykłych,
              serdecznych kontaktów międzyludzkich od czegoś więcej.
              Ja również mam kolegów, koleżanki, przyjaciół, lecz nigdy nie przekraczałam granic.
              Każdy związek, każdy człowiek jest inny i każdy ma gdzieś indziej postawioną
              poprzeczkę i granice.
              Zdrada mojego męża jest osadzona w realiach naszego związku, naszych relacji,
              zasad, oczekiwań, poglądów.

              Powiem krótko - przyjaźń ok. jeśli zachowane są odpowiednie granice i proporcje.

              Jeśli chodzi o inne kobiety w głowie męża - wg mnie małżonkowie, osoby ukochane
              powinny być tymi jedynymi, miłość pomiędzy kobietą i mężczyzną to wyłączność -
              nie uznaję trójkątów.

              Związek z rodzicami - od małego wiadomo, że się ich opuści i zwiąże z kimś na
              całe życie - żyłam z przeświadczeniem, ze nie rodzice są moją drugą połówką.

              Tak - każdy powinien mieć ten swój odrębny świat - ale powinien być on dostępny
              dla drugiej strony - ja sama zawsze pragnęłam dzielić się ze swoim mężem tym co
              mnie spotkało czy złego czy dobrego - i oczekiwałam, że on tez tego pragnie.

              Co do zrobienia tego, o co ktoś podejrzewa - czy Ty na prawdę zrobił byś coś
              złego tylko dlatego, że ktoś Cię o to podejrzewa? Bo ja nie.


              Nasze małżeństwo sypało się, a mąż odmówił pracy nad nim. Zamiast tego znalazł
              sobie przyjaciółkę. Mnie okłamywał jakoby w ogóle z kimkolwiek choćby rozmawiał.
              Nie dbał o mnie, lekceważył, olewał, ja płakałam do poduszki, nie dało się z
              nim w ogóle nawiązać kontaktu. Aż zaczęłam myśleć, że może bierze narkotyki.
              Wyglądało również, jakby był zakochany.

              Później dowiedziałam się, ze gdy ja potrzebowałam rozmów, pomocy w ważnych
              sprawach - on pomagał tamtej, martwił się o nią, nie chciał jej skrzywdzić,
              wysłuchiwał, rozmawiał o tym wszystkim o czym ze mną nie chciał rozmawiać w
              trakcie naszego małżeństwa, pisał smsy w weekendy .....
              "Uganiał się też za innymi", bajerował je. Dla nich był czarujący, miły,
              kulturalny, tryskał dowcipem - dla mnie przykry, chamski, olewający.

              Wiesz, gdyby choć te dowartościowujące go relacje z innymi nakłoniły go do
              czegoś pozytywnego dla naszego związku, jakoś skłoniły do zmiany, robienia
              czegoś - ale nie, on miał gdzieś. Gdy tylko się odezwałam, że np. nie rozmawiamy
              już ze sobą - to odburknął, że jak mi się nie podoba, to rozwiedźmy się, albo,
              że się wyprowadzi - nie zrobił tego i nie dążył też do naprawy naszego związku.

              Przy tym przestaliśmy ze sobą sypiać, wręcz odmawiał tego. Dodatkowo zanurzył
              się w erotyce, pornografii, opowiadaniach erotycznych - więc ta sfera żyła u
              niego i nie wiem gdzie i jak znajdowała ujście - stąd podejrzewam, że mogło tez
              dojść do zdrady fizycznej - z resztą wypowiadał się później na ten temat bardzo
              niejednoznacznie.

              Ja nie mam żadnych wątpliwości, że coś takiego, co on robił jest zdradą.
              A później - jak zaczęło wychodzić szydło z worka - próbował nadal mnie okłamywać
              - chciał kontynuować taki sposób życia - tzn. próbował ciągnąć te "uczuciowe"
              igraszki ze swoją przyjaciółką, karmić się pochlebstwami koleżanek - nagradzając
              je tanimi komplementami.
              Mnie zlekceważył i robił wszystko aby utrzymać fałszywy obraz siebie - tzn, że
              skończył ze wszystkim - bez wyjaśnienia choćby z czym.
              O wszystkim dowiedziałam się nie od niego - on reagował furią, agresją, wściekał
              się - pewnie dlatego, że sypie mu się to co tak polubił - nie wiem, bo nie
              rozmawiał również ze mną o swoich reakcjach.

              W domu był wtedy nieobecnym mentalnie gościem. Zaniedbywał swoje obowiązki,
              które ja przejmowałam na siebie, łudząc się, ze się zawstydzi, lub coś w tym
              rodzaju. Za to kwitował sprawę "ja ci nie kazałem tego robić". Teraz robi, a ja
              mam pewne rzeczy gdzieś.

              Czuję się urażona, poniżona, oszukana = zdradzona. Niczego nie rozdmuchuję. Dla
              mnie stało sie i to wiele.
              Nie to mi obiecał, nie tak mąż traktuje żonę. Powinien był się rozstać jak mu
              się nie chciało ze mną żyć.

              A czy Twoje relacje Jedenon z innymi kobietami są w porządku? - nie mnie oceniać
              - sam to potrafisz zrobić najlepiej. Ogólnie uważam, ze nie jest w porządku coś,
              o czym już nie chcielibyśmy powiedzieć drugiej stronie.

              Moje tu pisanie jest moja terapią, moim ratunkiem. Mój mąż zrzucił z siebie
              odpowiedzialność za to co zrobił. Wiedział o mnie jaka jestem, jakie mam zasady
              - to co robił robił świadomie. Wiedział jak ja to przeżyję. Ale nic go to nie
              obchodziło i nie obchodzi nadal - mam go jeszcze zatem pytać o zgodę, czy mogę
              pisać na forum i pieczołowicie zaznajamiać z treścią? Z resztą powiedziałam mu,
              ze mogę pokazać - ale nie wykazuje zainteresowania.

              Ja się bronię sama, bo on zawiódł podwójnie. Takie mam zasady, tak postawione
              poprzeczki i nigdy nie było to dla mojego męża tajemnicą. Za to on nigdy nie
              chciał się określić jakie sam ma granice i gdzie poprzeczki.

              Wiem jedno - muszę być bardzo silna, bo on mnie niszczy. Życie jest tylko jedno
              - i pewnych rzeczy nie da się przeżyć drugi raz. Oprócz szczęścia, miłości są
              jeszcze inne wartości, za które warto oddać życie. A czasem po prostu człowiek
              nie ma wyboru. Dlatego napisałam też w którymś poście - że kieruję się teraz
              powinnością.

              Tak, doszło u mnie do tego, że muszę bardziej kierować się rozsądkiem, niż
              emocjami, czy uczuciami. Ale jest to związane z rezygnacją i smutkiem - bo
              wtedy miłość sprowadza się do układu.

              Dzięki Jedenon, pozdrawiam
              • jedenon Re: Zdradziłem 23.02.09, 15:28
                No witaj -)
                trochę się napisałaś -))))
                Oki Wiesz ja myślę że sprawa jest trochę inna gdyby On był w porządku w stosunku
                do Ciebie nie pisałabyś w tej chwili o zdradzie ale z tego co piszesz
                faktycznie za przeproszeniem olał Ciebie zajął się inną oczywiście nie robiąc
                sobie żadnych wyrzutów.
                Masz do niego żal że przestało mu zależeć na swojej rodzinie pytanie jaki był
                wcześniej? Czy wcześniej mu zależało? Jak bardzo?
                Piszesz o powinności Jesteś pewna że wytrzymasz z nim do końca życia? Jak
                będzie wyglądało Twoje życie za 5 lat? A właściwie wasze ? Staniecie się dla
                siebie zupełnie obcymi ludźmi? Co na to wasze dzieci?
                Postaraj się dowiedzieć czy jemu zależy lub będzie zależeć na was
                Postaraj się odpowiedzieć sama na pytanie czy jesteś w stanie dać mu szansę i
                czy starczy Ci na to sił ?
                Jeśli na jedno i drugie pytanie odpowiedź jest negatywna pomyśl o rozstaniu może
                na jakiś czas a może na zawsze. Związek osób mamy wtedy kiedy jednej osobie
                zależy na drugiej choć jednej Druga musi wykazać minimum chęci inaczej to nie ma
                żadnego sensu. Po prostu szkoda czasu i szkoda zdrowia. Bo teraz Jesteś
                rozżalona i to się nie zmieni. Możecie się odnaleźć ale zarówno jedna i druga
                strona musi tego chcieć.
        • pomdetersote Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 21.02.09, 23:37
          > I co chcesz mi przekazać drugim wpisem?

          wiesz kim był światowid?

          • lisiczk.a Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 22.02.09, 00:26
            Bóg wojny i urodzaju, ...., istota o czterech twarzach, ...
            Ale dalej nie kojarzę
            • gadagad Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 22.02.09, 00:41
              Przecież nie musisz nikomu się spowiadać,że sama dla siebie, pójdziesz do
              psychologa.Sądzę,że na początek twoje "błędy",(nie umniejszając ich przykrości i
              konsekwencji), są na tyle "trywialne",że każdy będzie umiał podstawowe sprawy
              oświetlić.Potem,jak zaiskrzy, o co w tym wszystkim chodzi,możesz umieć pomóc już
              sobie sama, albo będziesz wiedzieć u kogo możesz szukać porady, która tobie
              pasuje.Rozwód w tej chwili, chyba by cię pogrążył w jeszcze większym
              emocjonalnym niedowartościowaniu.
            • pomdetersote Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 22.02.09, 00:46
              skup się na tych czterech twarzach, dla każdego inna
              • lisiczk.a Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 22.02.09, 00:52
                Uważasz, że jestem dwulicowa, hipokrytka, czy coś w tym stylu?
                • pomdetersote Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 22.02.09, 01:16
                  nie dulicowa, tylko czterolica
                  i nie Ty, tylko ktoś inny

    • dingdong do psychologa... 21.02.09, 22:31
      bo wiesz, jestes niebezpieczna. Ta cala sytuacja cie przerosla, kompletnie. Nie
      potrafisz sobie dac z nia rady...i sama sobie rady z nia nie dasz. Do
      psychologa...i to szybko!
      • laki19.30 Re: do psychologa... 21.02.09, 22:36
        dingdong napisał:

        > bo wiesz, jestes niebezpieczna. Ta cala sytuacja cie przerosla, kompletnie. Nie
        > potrafisz sobie dac z nia rady...i sama sobie rady z nia nie dasz. Do
        > psychologa...i to szybko!


        Kto ma iść do psychologa?
        • dingdong Re: do psychologa... 21.02.09, 22:45
          masz ku...a problem z logika?
          • laki19.30 Re: do psychologa... 21.02.09, 22:53
            dingdong napisał:

            > masz ku...a problem z logika?

            Podobno kobiety mają problem z logicznym myślenie, a TY jesteś chamowaty wiesz o
            tym!!!!!!!!!
            • dingdong Re: do psychologa... 21.02.09, 22:57
              o, to dobrze ze chociaz te czesc rozumiesz...
              • laki19.30 Re: do psychologa... 21.02.09, 23:01
                dingdong napisał:

                > o, to dobrze ze chociaz te czesc rozumiesz...

                A po przednia dalej jest nie zrozumiała.
                • dingdong Re: do psychologa... 21.02.09, 23:19
                  to ja ci tlumaczyl nie bede...
          • lisiczk.a Re: do psychologa... 21.02.09, 23:05
            To żaden problem, czy wstyd pójść do psychologa.
            Problemem jest zaś to, że osoba, która powinna rozwiązać problem, naprawić
            zło/błąd, wynagrodzić krzywdę nie robi tego.
            Problemem jest również to, że niektórzy nie rozumieją co to jest uczciwość, czy
            dobre maniery.
            • gadagad Re: do psychologa... 21.02.09, 23:12
              Nie,nigdy nie posyła się do psychologa tego, z kim ma się problem.Idzie się
              samemu,by nauczyć się, jak sobie z tym kimś poradzić.Tam się możesz
              dowiedzieć,jak się zachowywać, by ktoś zrobił to, czego od niego oczekujesz.
              • dingdong Re: do psychologa... 21.02.09, 23:20
                no wlasnie...
              • lisiczk.a Re: do psychologa... 21.02.09, 23:27
                A dzięki, to cenna wskazówka.
                Więc nie polecasz terapii małżeńskiej w takiej, jak moja, sytuacji?
                • gadagad Re: do psychologa... 21.02.09, 23:41
                  Tak,twoje zachowanie można bardzo łatwo tak wykorzystać.Konsekwencje tego mogą
                  cię zupełnie zniszczyć emocjonalnie.Terapia małżeńska jest dobra ,jak tego chcą
                  obydwoje. Sądzę,że to ty potrzebujesz się wzmocnić psychicznie sama.Potem może
                  będziesz umiała zmusić do nauczenia się uczciwości i właściwego postępowania i
                  męża,albo będziesz umiała przyjąć odpowiednią postawę.Nawet jakbyś teraz
                  wystąpiła z rozgoryczenia o rozwód, pozostaniesz w sferze emocji ofiary i nie
                  wydostaniesz się sama z uczucia pokrzywdzenia.Twój mąż jest silniejszy
                  psychicznie i to przecież on manipuluje twoimi emocjami.
                  • lisiczk.a Re: do psychologa... 22.02.09, 00:18
                    Chyba masz zupełną racje. Manipuluje c całą pewnością, zmienia taktykę jak
                    kameleon. Już zaczęliśmy chodzić na terapię, ale widzę, ze nic z tego nie
                    będzie, bo odnoszę wrażenie jakby chciał również manipulować terapeutką.
                    Jak opowiedziałam o jego relacjach z tą przyjaciółką, to stwierdził, że ze
                    wszystkimi koleżankami ma takie relacje, a w domu, że się ośmieszyłam.
                    Ale to chyba nie przeszkadza bym poszła gdzieś dodatkowo, może terapeutka mi
                    poleci. Do tej pory rzeczywiście odbierałam swoje pójście do psychoterapeuty
                    jako bardzo krzywdzące.
                    Ja nawet widzę, że gdybym jednak zdecydowała się na rozwód, to będę potrzebowała
                    baaaaardzo dużo siły, by to zrealizować.
            • dingdong Re: do psychologa... 21.02.09, 23:18
              nie, problemem jest to, ze to wlasnie nikt inny niz TY oczekujesz czegos, czego
              inni nie rozumieja, albo przychodzi im to z wielkim trudem...bo jak to czesto w
              zyciu bywa, medal ma dwie strony. Dlatego to wlasnie TY sie ustaw i przestan sie
              pograzac w swojej moralnosci w ktorej prawdopodobnie zostalas wychowana, wyjdz
              poza granice i zauwazysz ze swiat jest inny...ze bardzo malo ma doczynienia z
              uczciwoscia czy dobrymi manierami. Pomoze Ci to w zrozumieniu sku...synstwa, bo
              to TY cierpisz, nikt inny...
              • bszalacha Re: do psychologa... 21.02.09, 23:44
                Dingdong ma rację.Ja powiem jeszcze to,że dojrzałość to świadomośc
                faktów,nie mitów.Świat jest naprawdę sk...syński.Lepiej,żebyś się w
                TAKIM swiecie zaczęła poruszać,niż w świecie
                życzeń/pobożnych/.Teraz,gdy juz wiesz,że mąz zdradza
                Cię,możesz,oczywiscie odejśc obrażona do kąta albo...zacząc
                mysleć,pytać,ryzykować nowe formy bycia w związku/bo związek nie
                musi się rozpaść!/.
                Wiele kobiet wygrywa takie sytuacje.Mozna zobaczyć,co ta druga ma
                ode mnie lepszego,że mąż do niej poszedł,spróbować zbudować siebie w
                sposób mocniejszy niż obecnie.Pamiętaj też,że zatajenie tego faktu
                wcale nie jest blędem lecz wyrazem szacunku do Ciebie,obawą,że może
                cię stracić.To chyba dorze.
                ROZPRAW SIĘ Z TĄ BABĄ jeżeli chcesz uratowac małżenstwo.Znajdż
                ja,ośmiesz tak,jak Ty sama poczułas soie ośmieszona.Facet wróci,ale
                musisz być silniejsza niż tamta.Chyba,że szukasz związku
                zależnościowego/jak z tatusiem/,w którym to on-męzczyzna ma czuwać
                nad Twoim bezpieczeństwem.Jeżeli tak-nie masz szans.
                • gadagad Re: do psychologa... 21.02.09, 23:56
                  Nad swoim bezpieczeństwem się czuwa samemu."Rozprawianie" się z babą - ośmiesza,
                  zwłaszcza jak to była "zdrada emocjonalna", tylko potwierdzi powody tej zdrady,-
                  no rzeczywiście masz niezrównoważoną histeryczną idiotkę za żonę,tylko
                  współczuć.A świat ma swoje mechanizmy,jeśli się ich "nie wyssało z mlekiem
                  matki", to trzeba się ich nauczyć.
                  • gadagad Re: do psychologa... 22.02.09, 00:02
                    To, że ktoś używa -idź do psychologa- jako inwektywy, znaczy ,że się tego boi.
                    • bszalacha Do Gadagad 01.03.09, 15:51
                      żeby rozmawiać z sensem napiszę tak:
                      jeżeli wali się coś ważnego w zyciu/małżenstwo/,można oczywiście
                      dalej trwać w pielęgnowaniu "dumy" ale mozna też wreszcie
                      zaryzykować działanie/np.naprawdę rozprawic się z winowajcą/.
                      Nie zapominaj,że najwięcej problemów psychicznych wiąze się z tym,że
                      zamykamy w sobie to,co można wyrazić.Umownie nazywamy to często dumą.
                      Wolisz być dumna i patrzeć,jak Ci inna odbija męza?-Twoja sprawa.Ja
                      wolę mieć męza.
                      /o tym pisałam/.
                      • gadagad Re: Do Gadagad 01.03.09, 18:03
                        Żadna inna nie odbija męża.Mąż to nie piłka.
                • lisiczk.a Re: do psychologa... 22.02.09, 00:04
                  bszalacha
                  Dzięki za dobre rady. Nie wiem co mogłabym wykorzystać. Rzeczywiście nie mam w
                  naturze walczyć o faceta. Jeśli mu nie pasuję, niech idzie sobie, co nie znaczy,
                  że nie staram się o to by poprawić swoje zachowanie, czy wygląd.
                  Nie zamierzam interesować się w ogóle co ona ma lepszego. Nie zamierzam z niej
                  czerpać jakichś wzorców - była by ostatnią osobą. Każdy ma coś lepszego od
                  innych i każdy ma wady.
                  Nie tu problem. Z reszta sama nie wiem gdzie jest problem.
                  Jestem wściekła jak tylko o niej i o nim pomyślę. Nie zamierzam konkurować z
                  innymi kobietami, bo i tak nie mam szans - jest setki piękniejszych, młodszych,
                  mądrzejszych, zabawniejszych...

                  Nie mam jak rozprawić się z nią, jakąś tam nauczkę już dostała, ale ja poniosłam
                  chyba jeszcze większą szkodę (o czym tylko ja wiem).

                  Chciałabym się zbudować mocniejszą. I momentami tak jest. Jestem mocniejsza gdy
                  daleko od niego. Gdy się zbliżam, staję się bardziej delikatna, daję się cała i
                  pragnę wzajemności, której nie otrzymuję.
                  Czy to jest związek zależnościowy?
                  • gadagad Re: do psychologa... 22.02.09, 00:24
                    O partnera się zawsze walczy, ale nie z nim,czy z innymi, ale z sobą.Jeśli się
                    nie chce walczyć,to po prostu partnera nie chce się mieć.A aby to nie bolało w
                    sposób rujnujący własną psychikę,trzeba to umieć.A umieć,to wiedzieć do czego, i
                    jakim sposobem, i za jaką cenę się dąży.Wasz związek ciebie niszczy,ale nie
                    dlatego,że twój mąż jest wyjątkowo zły,tylko ty nie masz prawidłowych reakcji
                    obronnych.Nawet, mimo woli doskonalisz go,czego on może wcale nie zauważać i
                    mieć się za tego samego faceta,co przed laty.
                    • lisiczk.a Re: do psychologa... 22.02.09, 00:44
                      gadagad napisała:

                      > O partnera się zawsze walczy

                      Ok, przemyślę to. Chyba rzeczywiście walczę z nim - działania nieskoordynowane,
                      od histerii do agresji (więcej z jego strony), z mojej zaś coraz większa zawziętość.

                      >A umieć,to wiedzieć do czego, i jakim sposobem, i za jaką cenę się dąży

                      A my nie umiemy, nic a nic.

                      > Nawet, mimo woli doskonalisz go,czego on może wcale nie zauważać

                      Rzeczywiście tak jest. Z tego wynika, że jesteśmy w pułapce.

                      Zastanawiam się co mogę zrobić?
                      Spotkania z psychoterapeutą, samokontrola, co jeszcze?
                      • gadagad Re: do psychologa... 22.02.09, 01:04
                        No już chyba sobie dziesiątki razy powiedzieliście rzeczy,z których nic nie
                        wynikało.Tak,że wziąć na wstrzymanie, nie zaszkodzi.Zobacz, co z nim zrobi,jak
                        okażesz siłę nie wpadać w kłótnię.Po męsku,- nie mam siły,ochoty w tej chwili o
                        tym dyskutować.Kiedy?-może jutro, i z przyjazną neutralnością,- chcesz
                        herbaty?,bo ja sobie zrobię.Czy coś innego.Byle by się nie trzepać.Jak bardzo
                        "poważny" temat emocjonalny byłby rzucony.Jakby to był temat,do jutra go
                        przemyśl.I sama nie żądać wyjaśnień,-czegoś tam.Nieodpowiedniego
                        spojrzenia,uwagi,zachowania po przyjściu do domu.W końcu to też, do tej pory nic
                        nie naprawiło.Tak weź na wstrzymanie, nie nakręcaj się,dopóki z tym nie
                        wypróbujesz zrobić coś innego niż dotychczas.Bo rzeczywiście, tak tylko się
                        gonicie w kółko po pułapce.
              • lisiczk.a Re: do psychologa... 21.02.09, 23:47
                No właśnie. Długo nie mogłam pogodzić sie z tym, że on zdradził, a ja cierpię. I
                jeszcze tamta pannica napisała mi, że ona się śmieje, a ja muszę do psychologa
                się udać.
                Tak wiele upokorzeń i brak wsparcia ze strony męża.
                Przyznam, ze wyszłam poza szablony nabytej moralności, zmieniłam się bardzo -
                ale czy na korzyść?
                Oprócz rozgoryczenia (co jest negatywne), utraty wiary w jakąś prawdę,
                powinność, czy tę uczciwość, o której już pisałam, jest smutek, rezygnacja.
                Borykam się z depresją, z tym by nie dać się zwariować, by nie stracić granicy
                co dobre, co złe. Zagubiłam się.
                .....
                Jak myślę o sku...syństwie, to jedno mi przychodzi na myśl - że każdy ma
                przekichane i może dlatego ludzie się krzywdzą.
                Ale żeby tak iść w zaparte? Niektórzy tak mają.
                Mogłabym się jakoś wysilić i mu odpuścić, ale by być razem, kochać ...
                potrzebuję uczciwości, szczerości, bliskości, zrozumienia, wsparcia, akceptacji
                ... Bez tego taki akt woli na niedługo starczy i dalej byłabym tylko cierpiętnicą.
                • 0wsik Re: do psychologa... 25.02.09, 20:06
                  no to sie z nim mecz-bo dzieci potrzebuja taty i obrazow matki ktora go nienawidzi.
                  Niezle schematy czekaja takie dzieciaczki.

                  /wijka
    • wichrowe_wzgorza jeśli 21.02.09, 23:59

      jesli nie można wybaczyć o odchodzi się, by nie niszczyć siebie takimi wlasnie
      uczuciami, emocjami...

      odchodzi się dla siebie i dla znalezienia prawdy o tym, czego możemy, bo chcemy
      sie podjąć...

      Być może jest dobrym ojcem, nie zaprzeczam i pewnie chcialby poprawić się, ale
      nie zobowiazuje Cie to do bycia w sytuacji nie do zniesienia. Ratuj siebie:)
      • lisiczk.a Re: jeśli 22.02.09, 00:47
        Dziękuje Wszystkim serdecznie za wypowiedzi, najczęściej niesamowicie pomocne i
        życzę dobrej nocy. Sama też uciekam dzisiaj już do łóżeczka :))
        • e.i.t.h.e.l Re: jeśli 22.02.09, 04:17
          www.charaktery.eu/razem/1072/I-biore-sobie-wlasnie-ciebie/2/
          Przeczytałam ten artykuł zaraz po tym jak czytałam Twój wątek na forum i pomyślałam, że sporo w tym podobieństwa.
    • mskaiq Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 22.02.09, 05:31
      lisiczk.a napisała:
      >Dzięki za Twe słowa. Otwierasz mi oczy. Wybaczenie jest dla mnie.
      >Czułam to, że to mnie niszczy, zżera, ale nigdy aż tak sobie tego
      >nie uświadamiałam. Myśl piękna, wykonanie trudniejsze. Ale musze
      >pisać, muszę coś robić, bo inaczej nienawiść pochłonie mnie. Często
      >czuję tę złość, gniew - są tak potężne ...
      >Chciałabym, by sprawiedliwość dosięgła tego człowieka, który
      >skrzywdził i jeszcze dręczy i oczekuje, że będę pałać szczęściem -
      >ot cyt i już.
      Wybaczenie to pozbycie sie nienawisci, zlosci i gniewu. Z czasem te
      negatywne emocje ktore odczuwasz beda jeszcze potezniejsze, beda
      pojawialy sie nieustannie, przestaniesz panowac nad nimi, beda
      decydowaly za Ciebie.
      Nienawisc przysloni milosc do dzieci, te emocje beda dzialaly
      przeciwko nim i nie bedziesz w stanie tego zmienic. Pojawi sie
      gleboka depresja, taka depresja jest zwykle lekoodporna bo nakrecasz
      ja sama.
      Jak sie pozbyc tych negatywnych emocji ?
      Przede wszystkim nie myslec o tym co sie stalo, nie analizuj tego
      wiecej. Mysli i uczucia beda pojawialy sie same wtedy zajmnij sie
      czyms innym i mysl dobrze o Mezu, o tym ze kocha dzieci, ze dba o
      Was i o wszystkim co robi dobrze.
      Napisalas ze Maz nie chcial sie przyznac do zdrady. To bierze sie ze
      starachu ze moze stracic Ciebie i dzieci. Sprobuj zrozumiec Go i
      usprawiedliwic, to pomoze Ci pozbyc sie nienawisci, zlosci i zalu.
      Serdeczne pozdrowienia.


      • pomdetersote Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 22.02.09, 11:47
        > Napisalas ze Maz nie chcial sie przyznac do zdrady. To bierze sie ze
        > starachu ze moze stracic Ciebie i dzieci.
        Strach, że utraci swoje dotychczasowe wygodne życie.

        Sprobuj zrozumiec Go i
        > usprawiedliwic, to pomoze Ci pozbyc sie nienawisci, zlosci i zalu.

        Jedz to g.owno nożem i widelcem, z godnością.
        Do jego kolejnego skoku w bok.

        Pozdrawiam serdecznie.
        • wwwybredna Mam podobny,a jednak inny problem. 26.02.09, 19:12
          Właśnie mialam założyć nowy wątek,ale przeczytałam ten i
          postanowiłam się wypowiedzieć.
          Ja zarzuciłam mojemu mężowi coś wręcz przeciwnego niż
          lisiczka.Zdradził mnie, również odbyło się to w sytuacji kiedy
          najbardziej go potrzebowałam...i przyznał się do tego!
          Zarzuciłam mu,że dla spokoju swojego sumienia,dla lepszego
          samopoczucia (że taki uczciwy jest) postanowił zrobić to
          wyznanie.Sądzę,że gdyby mi nie powiedział,nie wiedziałabym o tym.
          Dzisiaj wyjechał w delegację,a ja znowu przeżywam.Nie daje mi to
          spokoju.
          Niby dobrze wiedzieć o zdradzie,ale ja wolałabym nie wiedzieć i być
          spokojniejszą.
          Nie umiem sobie z tym poradzić,mimo że mąż się stara i wiem,że mu
          zależy.
          • lisiczk.a Re: Mam podobny,a jednak inny problem. 27.02.09, 08:15
            Mój mąż na szczęście nigdzie nie wyjeżdża i choć z tym mam spokój. Te delegacje
            to istny raj dla zdrajców.

            Zaś w Twoim temacie - jasne ta wiedza, ze zdradził, jest nie do zniesienia.
            Jednak uważam, ze to, że jest z Tobą szczery jest bardzo na plus. Wiesz
            przynajmniej, że cokolwiek nie zrobi zawsze Ci powie - więc póki nie mówi,
            znaczy, że jest wierny.
            Problem masz teraz - jak poradzić sobie z tym co juz zaszło.
            Ja zaś nie jestem pewna niczego - ani tego co juz było, ani co może być. Mój mąz
            jest nieszczery, kombinuje, nie wiem na czym w ogóle stoję
            Pozdrawiam serdecznie.
    • wichrowe_wzgorza jesli komus nie umiemy wybaczyc... 26.02.09, 23:33


      to tylko sobie...

      serio;)
      • wwwybredna Re: jesli komus nie umiemy wybaczyc... 27.02.09, 14:08
        Tu nie chodzi o wybaczenie,chyba już mu wybaczyłam.I nawet na logikę
        rzecz biorąc wiem,że mnie nie zdradza,że jest wierny,nie mam podstaw
        żeby go podejrzewać,a wręcz mam dowody na to ,że jest wierny.
        Jednak logika swoją drogą,a uczucia swoją.I to te durne uczucia
        podsuwają mi różne obrazy i historie,sama sie zadręczam i nie wiem
        jak przestać.
        Mam dużo pracy,prowadzę dom,wychowuję dziecko,a jednak zawsze mam
        czas żeby coś tam sobie pomyśleć.Ech...
    • wilkanna25 Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 27.02.09, 14:26
      Aż mnie coś boli kiedy czytam takie wyznania, z uwagi na temat pracy mgr
      poznałam wiele podobnych historii, kieruje Cie na www.zdradzeni.info.pl tam może
      troche ulgi znajdziesz. Mi równiez nie jest obca zdrada, z tą różnicą ze mi
      łatwiej było odejść, nie bylo dzieci...Mimo wszytsko nie potrafiłabym juz z
      takim człowiekiem zyc, zastanów sie czy dzieci chciałyby patrzec na to jak ich
      matka jest nieszcześliwa przez całe życie.
      • wwwybredna Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 28.02.09, 10:23
        Na codzień jest normalnie,tylko te jego delegacje...
        Odeszłam,pomimo tego,że właśnie urodziłam dziecko.Prawie rok
        mieszkałam sama,ale nie mogłam zerwać z nim kontaktu ze względu na
        dziecko właśnie.I tak chodził i tak prosił,że się w końcu
        przekonałam.
        Nie uważam żeby powrót był błędem,jest nam dobrze razem.Jednak gdy
        wyjeżdża,wówczas nie panuję nad swoimi myślami (chociaż przyznaję,że
        wczoraj byłam tak skonana po całym dniu pracy,że zasnęłam jak
        dziecko i nie myślalam o niczym:)
    • jolusienka Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 04.03.09, 12:19
      Witaj,mam ten sam problem nie wiem co mam robic serce moje jest tak rozdarte moze zaczne od poczatku,mamy duze problemy finansowe,wiec choc mialam prace dobra bylam tam szanowana i lubiana ,czulam sie tam dobrze,ale ze placa byla mala zdecydowalam sie zwolnic i majac mozliowosc pracy poza granicami kraju wyjechalam ,zarabiam tyle co strcza na nasze dlugi.. wrocilam wlasnie po znowu 3miesiacach nieobecnosci,zwrocilam uwage ze brakuje nam dosc duzej gotowki..maz probowal mi wmawiac ze zle licze ..krecil wiec postawilam wszystko na jedna karte"Odchodze" musze jeszcze nadmiec ze nie raz mnie zdradzil..zawsze probowalam wybaczyc ale teraz juz postawilam wszystko na ostrzu..wiec przyznal ze byl kilka razy w agencji towarzyskiej.. jak to mi mowil czulam ze zaraz dostane zawal..ten bol..ta bezradnosc" w czym jestem gorsza"? od 2 tygodni nie umiem spac ..ciagle zadaje sobie to pytanie..nie umiem sobie z tym poradzic czuje ze to doprowadzi mnie do tragedii..nie potrafie zyc juz. nie chce zyc..chce zasnac i juz wiecej sie nie obudzic..
    • moon_witch czysty masochizm i brak dojrzalosci mentalnej... 04.03.09, 16:03
      Jezeli tak cie ta sprawa zdrady korci to idz do szpitala i zobacz
      jak ludzie choruja, umieraja w cierpieniu. Zadaj im pytanie ilu
      zamieniloby sie z toba na los?! No ilu, jak myslisz, ilu ludzi
      umierajacych w cierpieniu i przedwczesnie, kalek zamieniloby sie z
      toba na los?
      zamiast wyzalac sie na forum nad pie...mi, takimi jak zdrada. Wez
      zapros rodzine i meza do dobrej restauracji, ciesz sie zyciem. Ono
      nie musi byc perfekt, wystarczy ze poszufladkujesz sprawy na drobne
      i te powazne. Powazne byloby gdyby ciebie i dzieci zostwail i
      poszedl sobie do innej, a na ciebie spadlby np. dlugi bankowe.
      • wwwybredna moon_witch -nie rozumiem 05.03.09, 16:49
        Ma sie cieszyć życiem,bo mąż zdradza ją z prostytutkami??
        Wiem,że na świecie jest wiele cierpienia i niesprawiedliwości ,ale
        to nie zmienia faktu, że dla każdego jego cierpienie jest najgorsze.
        Łatwo mówić -popatrz -sąsiad umiera na raka,a Ty sie przejmujesz
        zdradą/dlugami/brakiem pracy itp.To nie są porownywalne sprawy!
        Nie można powiedzieć, że smutek i depresja po śmierci zspółmałżonka
        są wieksze niż te same uczucia po jego odejściu czy zdradzie.
        Dla jednego najgorszym koszmarem będzie utrata zdrowia ,dla kogoś
        innego utrata np.pracy,rodziny itp- nie można generalizować.
        • moon_witch Re: moon_witch 05.03.09, 23:44
          Ja nie generalizuje tylko daje przyklady, po ktorych nabiera sie
          dystansu do zycia.

          Nikt z nas nie jest perfekt wszyscy polelniamy bledy i dlatego
          kazdy czlowiek chce aby mu jego pomylki zyciowe zostaly wybaczone.
    • chiquita_79 Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 06.03.09, 12:39
      Pielęgnujesz w sobie tą zadrę - rozdrapujesz co i rusz na nowo nie pozwalając
      jej się zagoić. Takim zachowaniem męczysz i siebie i jego i dzieci. Skoro nie
      kazałaś mu sie wynieść, nie żądasz rozwodu to znaczy ze wciąż go kochasz. Miłość
      to wybaczanie a nie wyciąganie winy wciąż i wciąż na nowo - zabijasz takim
      zachowaniem uczucie i w nim i w sobie. On sie czuje winny i zobowiązany ale nie
      wiadomo jak długo to wytrzyma.

      odmiennosc-mysli.bloog.pl/
      Bezsprzeczny jest fakt że dopuścił się czegoś okropnego - zdrady. Ale jeśli
      uczucie jest wystarczająco mocne i z takimi przejściami da się żyć - jeśli tylko
      pozwoli się sobie i innym na to życie.

      Twoje reakcja i nieufność są naturalne ale po roku czasu gdy wciąż jesteście
      razem a on nie daje nowych powodów do podejrzliwości - to powinno już słabnąć a
      z tego co mówisz wciąż jesteś na tym samym etapie "miłości przez nienawiść".
      Albo coś z tym zrobisz albo Wasz związek się rozpadnie. Tak na prawdę dużo
      zależny od Ciebie nie tylko od niego.

      Postaraj się wybaczać małymi kroczkami. Jak znów w niego (w Was)uwierzysz i dasz
      temu związkowi siłę to możecie przeżyć jeszcze całe życie szczęśliwe. A jak
      będziesz ten związek osłabiać obecnym zachowaniem to dużo mu nie daję...
      • wwwybredna Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 06.03.09, 14:06
        Dziękuję za mądre słowa.
        Wiem, że głupotą jest wracać wciąż do tego tematu skoro
        zdecydowałam, że jednak będziemy razem po zdradzie...
        Szkoda, że tak ciężko posłuchać głosu rozsądku.
        • chiquita_79 Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 06.03.09, 14:39
          No to życzę dużo siły!
          Lepiej się teraz przełamać póki widać, że On jeszcze chce i próbuje niż doczekać
          takiej chwili kiedy On już nie będzie miał siły i zrobi mu się wszystko jedno.

          Wmów sobie ze to była jego chwilowa niepoczytalność i jest z Tobą bo bardzo Cię
          kocha (nie przyznaje się do błędu bo nie umie - faceci już tak mają - jego
          zachowanie pokazuje samo przez się ze żałuje).

          Spróbuj być na początek w jeden weekend super miła i kochana - zaczepiać go i
          patrzeć się na niego jak wtedy gdy byliście przed ślubem. Zobaczysz jakie będzie
          miał iskry w oczach, jak mu ciężar spadnie. A tym samym i Ty odnajdziesz w nim
          "dawnego" męża.

          Powodzenia! :)
          • lisiczk.a Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 06.03.09, 15:47
            Ja na pewno nie. Nie spojrzę na niego jak na początku. Próbowałam ja, a w nim
            brakło spojrzenia na mnie. Po kilku dniach znudził się, zobojętniał. Jestem z
            nim by zdemaskować ostatecznie kłamcę i oszusta. Nie wiem jak to zrobić -
            prawdopodobnie sama wcześniej się wykończę. Poza tym ja jestem tu gdzie powinnam
            - to on poszedł na "lewiznę" i w związku z tym on powinien coś/dużo z siebie
            teraz dać. A tak nie jest. Nie zależy mi na takim facecie i takim związku, ale
            to ja ponoszę konsekwencje i motam się od wściekłości po totalną rozpacz i
            zniechęcenie.
            On pewno by chciał bym się z nim rozwiodła, bo jest zbyt leniwy i wygodnicki by
            zrobić to samemu. Dobrze mu się na tak żyje, ma w domu podstawowe dla siebie
            wygody. A jak mu przyjdzie ochota znów poromansować, poprawić sobie humor
            flircikami to zrobi to bez najmniejszych wyrzutów sumienia.
            Nie wiem jeszcze co zrobię. Tak jak teraz jest źle. Już nie zapali się ten
            ogień, który zapalał się jeszcze jakiś czas temu. Zniszczył wszystko. On
            powinien dwoić się i troić, a uważa, ze to ja mam za nim biegać.
            Po co to pisze - nie wiem. To sposób na odreagowanie.
            Jak te wszystkie teoretyczne rozważania dobrze brzmią. Może i ktoś wybacza i
            dalej szczęśliwie żyje - wątpię w to.
            Po zdradzie powinno obowiązkowo nastąpić rozstanie - i to definitywne. Jak ktoś
            zdradzi, to powinien odejść. Dlaczego nie ma tego w normach społecznych, w
            kodeksie prawa?
            Wiem, że bredzę, ale znów mi łzy lecą ...
            Wiem, są gorsze tragedie, ale tak trudno jest nieść ten balast i ciągle widząc
            tego człowieka przypominać sobie. Gdyby odszedł, zapomniałabym z czasem,
            odzyskałabym spokój. z nim nawet nie da się pogadać o tym co się stało.
            Wypowiedział pewne słowa - chyba po to, żeby mnie dręczyć, bo nigdy więcej nie
            zechciał rozwinąć, wyjaśnić tamtych słów. Najchętniej zrobił by ze mnie
            niepoczytalną.
            Ponarzekałam sobie, już mi lżej, mogę iść dalej ....
            • rzeka.suf Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 06.03.09, 18:17
              czyli zamierzasz meczyc sie z nim tylko po to, aby zrobic mu na zlosc???
              jesli uwazasz, ze lepiej byloby sie rozstac, to ty sie rozstan z nim, zamiast
              czekac na kolejne ' gwozdzie do trumny'.
              ewentualnie: uspokoj sie i przemysl, o co ci tak wlasciwie chodzi, co cie przy
              nim trzyma i co w zwiazku z tym mozesz zrobic, aby - w dluzszej perspektywie -
              poczuc sie dobrze.
              • asiara74 Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 06.03.09, 18:52
                Myśle że w takich sytuacjach trzyma nas przy facetach strach przed przyszłością,
                samotną z dziećmi tylko. Potrafię sobie to wyobrazić, te wszystkie pytania
                cisnące się do głowy co teraz, co powiedzieć dzieciom itd.
                Gdyby mój mąż nie starał się o mnie to ja nie dałabym rady, mam dużo kobiecej
                dumy i po prostu nie dałabym rady i odeszłabym. Ale zapewne do podjęcia
                oststecznej decyzji minęłoby sporo czasu. Daj sobie ten czas, może on będzie
                najlepszym doradcą.
                • chiquita_79 Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 06.03.09, 21:14
                  Myślałam ze sytuacja jest trochę inna...
                  Że on się stara i próbuje a Ty nie potrafisz wybaczyć mimo że wciąż go kochasz.
                  Ale z tego co teraz napisałaś ryzuje się zupełnie inny obraz... Dużo smutniejszy...

                  Gdybyśmy byli w innej części świata pewnie dawno wzięłabyś rozwód i żyła
                  szczęśliwa z nowym facetem. Ale w Polsce niestety jesteśmy jeszcze mocno
                  zacofani i żyjemy stereotypami. Rozwódka z dwójka dzieci = koniec szans na
                  szczęśliwe życie... Wiec kobiety tkwią w związkach żeby tylko nie zostać same,
                  nie wierzą że ktoś je zechce... i prawda jest taka że nikt nie zagwarantuje że
                  kogoś znajdą... wiec lepiej trzymać się obecnego faceta choć to boli...

                  Najzdrowiej by było oczyścić atmosferę i spróbować od początku ale jeśli uważasz
                  ze to nie możliwe to trochę meczysz się na własne życzenie.

                  Sama stawiasz się w sytuacji bez wyjścia skoro nie chcesz pchnąć spraw ani w
                  jedną ani w drugą stronę...

                  Może jednak spróbujesz...
                  • rzeka.suf Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 06.03.09, 22:03
                    'Rozwódka z dwójka dzieci = koniec szans na
                    szczęśliwe życie... Wiec kobiety tkwią w związkach żeby tylko nie zostać same,
                    nie wierzą że ktoś je zechce... i prawda jest taka że nikt nie zagwarantuje że
                    kogoś znajdą... wiec lepiej trzymać się obecnego faceta choć to boli...'

                    a dlaczego lepiej?
                  • tlustakrowa Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 07.03.09, 10:20
                    > Sama stawiasz się w sytuacji bez wyjścia skoro nie chcesz pchnąć spraw ani w
                    > jedną ani w drugą stronę...
                    >
                    > Może jednak spróbujesz...

                    Tata próbuje podrobić mój styl pisania, nieudolnie.
            • amela88 Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 07.03.09, 00:15
              Moja sytuacja: Oboje ok.40 lat, 1 dziecko 7 lat, razem od 20 lat:

              Byłam w podobnej sytuacji co lisiczka, tylko to ja zdradziłam.
              Po tym jak wyszło to na jaw, męczyliśmy się ze sobą 4 lata.
              4 lata męczarni - pozornie normalnych dni,pozornie dobrego seksu, 3
              razy rozstaliśmy się na chwilę. Czasami było dobrze, ale zawsze
              dochodziło do kłótni, aż daliśmy sobie ostatnią szansę...

              Od 5 miesięcy jesteśmy w separacji (obie strony chcą).Rozstanie,
              które jeszcze rok temu wydawało mi się psychicznie i w ogóle nie do
              przejścia, dzisiaj jest faktem i jestem optymistką.
              Wreszcie żyje w zgodzie ze swoim wnętrzem, żałuję że tak długo bałam
              się na ten krok.

              Związek po zdradzie jest tylko w 10% do odratowania, a winne są
              zawsze obie strony!!!
              Mój zdradzony mąż nie mógł przyjąć tego do wiadomości,dla niego
              tylko ja byłam winna...
              • bognaprof Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 07.03.09, 14:24
                amela88 napisała:
                > Byłam w podobnej sytuacji co lisiczka, tylko to ja zdradziłam.
                > Po tym jak wyszło to na jaw, męczyliśmy się ze sobą 4 lata.
                > 4 lata męczarni - pozornie normalnych dni,pozornie dobrego seksu,
                3
                > razy rozstaliśmy się na chwilę. Czasami było dobrze, ale zawsze
                > dochodziło do kłótni, aż daliśmy sobie ostatnią szansę...
                >
                > Od 5 miesięcy jesteśmy w separacji (obie strony chcą).Rozstanie,
                > które jeszcze rok temu wydawało mi się psychicznie i w ogóle nie
                do
                > przejścia, dzisiaj jest faktem i jestem optymistką.
                > Wreszcie żyje w zgodzie ze swoim wnętrzem, żałuję że tak długo
                bałam
                > się na ten krok.
                >
                > Związek po zdradzie jest tylko w 10% do odratowania, a winne są
                > zawsze obie strony!!!
                > Mój zdradzony mąż nie mógł przyjąć tego do wiadomości,dla niego
                > tylko ja byłam winna...

                Oj chyba sama nie wierzysz w to co piszesz! Sorrki ale to tak nie
                jest. Pomylił ci się rozwód ze zdradą. A co do tego posta, to jaką
                ostateczną szansę kto komu dał? Czy jesteście po rozwodzie? Z kim
                jest dziecko? Czy obie strony są z takiego rozwiązania zadowolone?
                Piszesz, że zdradziłaś i daliście sobie szansę... przykro mi ty nie
                chciałaś i nie chcesz z nim być, lub nie wiesz co robisz....żałujesz
                że tak długo czekałaś na co? Na to aby zrobił z siebie głupka? W
                innym wypadku napisałabyś dał mi szansę, a ja nie walczyłam. Po
                polsku – chciałam odejść od niego, ale nie wiedziałam jak. Nie
                piszesz nic więcej o zdradzie wiec nie znam okoliczności. Ani słowa
                o mężu jak reagował jak wywalił cię na ulicę, z dzieckiem czy bez.
                Do tego dochodzi jeszcze wątek o tym, że jesteś w niedawnej
                separacji i zakochałaś się w lekarzu szukasz pomocy bo jesteś nie
                śmiała. Czy to jest prawda? Jak jesteś naprawdę i czy oby masz tyle
                lat co piszesz, bo ja w to jakoś nie mogę uwierzyć. Czy te fakty nie
                tłumaczą twojego rozstania? Napisz coś więcej o mężu bo jak widać
                bardzo unikasz tego tematu...obawiam się, że wcale się z nim nie
                rozstałaś, a twoje życie nie wygląda na całkowicie zawalone, skoro
                masz już nowy problem z lekarzem.... przepraszam jeśli cię urażam
                ale to mi się na tym forum podoba – można być szczerym, a ja od
                kilku lat jestem i bardzo się z tego cieszę. Do tego dochodzi
                jeszcze pewnie problem rzetelności historii opisywanych w takich
                miejscach. Każdy pisze tak, aby dla niego było lepiej. Ale to jest
                już ludzkie. Ja byłam zdradzona i o mały włos sama nie zdradziłam.
                To było wiele lat temu i jestem wdzięczna za to mojemu mężowi za to
                że walczył o mnie pomimo nie było mu ze mną łatwo bo właśnie wtedy
                pracowałam nad tym aby znaleźć swoją wartość jako zdradzona kobieta
                i pracowałem na siłą swojego charakteru. Może warto abyś przyjrzała
                się lepiej sobie?
            • mskaiq Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 07.03.09, 03:56
              Lisiczk.a napisala
              >Jestem z nim by zdemaskować ostatecznie kłamcę i oszusta. Nie wiem
              >jak to zrobić - prawdopodobnie sama wcześniej się wykończę.
              Mysle ze nie tylko siebie ale dzieci rowniez bo tego nie da sie
              uchronic przed nienawiscia ktorej bedzie coraz wiecej. Wybaczenie
              jest dla Ciebie, pomoze Ci wrocic do normalnego zycia. jest bardzo
              trudne, bo zwykle najpierw trzeba nauczyc wybaczac sobie aby moc
              wybaczyc innej osobie.
              Budzisz w Sobie wiele zalu, to on przynosi lzy i bol. Nauczylem sie
              nie odpowiadac na krzywde zalem bo wtedy krzywda boli o wiele
              wiecej, jest nie do zniesienia.
              Serdeczne pozdrowienia.
    • bognaprof Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 07.03.09, 13:49
      Zachowuje się tak bo tak mówią wszystkie książki. Głowa do góry, to
      potrwa 2-3 lata zanim zaczniesz normalnie żyć. To, że cię zdradził
      to fakt, cofnąć tego nie można, jeśli ty byłaś w porządku to nie
      masz się, czego obawiać bo sam wyjdziesz z tego na prostą. Jedno już
      wiemy nie możesz wybaczyć! Tak ci się tylko wydaje! Musisz wybaczyć
      i uporządkować swoje życie bez względy na to czy z nim czy bez
      niego. To on musi zaangażować się w naprawę twojego serca. Czego nie
      będziesz mogła zrobić - to fizycznie zapomnieć. Jeśli on nie pomaga
      ci w tym zapomnieniu i nie pracuje nad związkiem, nie rozmawia z
      tobą na ten temat w chwilach, kiedy tego oczekujesz to znaczy, że
      nie zasługuje na to, aby być z tobą. Jest bezwartościowy, więc nie
      zamartwiaj się zbytnio, bo czasu nie cofniesz. Po zdradzie przez
      kilka lat nie ma normalnego życia jest tylko staranie, aby było
      normalnie. Trzeba być bardzo silną, aby to przetrwać, a ten, co
      zdradził musi zrozumieć swój błąd, i wykazać wielką determinację w
      tym, co robi, aby to naprawić. Musi również dać czas tobie na
      uporządkowanie swoich uczuć. Tu już sama chęć nie wystarcza, tu musi
      w parze iść cos większego, wielkie uczucie, poczucie pokrzywdzenia
      drugiej osoby i chęć naprawienia tego, co się spaprało bez względu
      na to czy zrobił to świadomie czy też nie. Jeśli tego nie potrafi to
      spisz go jako męża na straty. Ale jeśli chcesz wychować normalne
      dziecko to musisz go pokochać i szanować jako jedną z części twojego
      dziecka. Wiem to bardzo trudne ale naturalne. Nienawiść jest powodem
      całego zła na świecie. Dlatego dzieci po rozwodach mają małe szanse
      na normalne życie, tego niegdzie niestety nie piszą. Brak miłości i
      szacunku rodziców po rozstaniu towarzyszy 95% rozwodów. Zemsta
      odgrywa tu kluczową rolę w zniszczeniu przyszłości dziecka i dzieje
      się to całkiem podświadomie.

      Mój mąż zdradził mnie z przyjaciółką i sama nie wiem czy mam teraz
      po tylu latach większy żal do niego czy przyjaciółki. Żal mam i będę
      maiła tego nie zmienię, ale jeśli przychodzą piękne chwile pozwalają
      one zacierać przeszłość. Ja wiem, że mogę na niego liczyć a on wie,
      że może mi ufać, pomimo że socjologicznie mogłabym się w chwili
      słabość zemścić i to jest najważniejsze. Ale czy zemsta i partnerski
      związek pasują do siebie? No właśnie to się wyklucza, jeśli chcesz
      się realnie mścić i jesteś w stanie to zrobić to znaczy, że nie
      wiąże was już prawdziwe uczucie lub ty nie potrafisz kochać.
      Kochanie to zarówno dawanie i branie i to bez względu na
      okoliczności, tego musiałam się w ostatnich latach sama uczyć.
      Najważniejsza jest, więc po zdradzie szczerość wobec siebie, która
      automatycznie wiąże się ze szczerością uczyć, jeśli takowe
      pozostały. Zazwyczaj tak nie jest, bo ludzie, którzy zdradzają nie
      zastanawiają się nad swoim partnerem. Postrzegają tylko siebie w
      nowej super ciekawej sytuacji. Dochodzi do zdrady i zamiast zapytać
      się, dlaczego zdradził zaczyna szukać usprawiedliwiania i winy
      wszystkich innych, zazwyczaj po to, aby siebie oczyścić. To jest
      obłuda, egoizm i łatwizna, na którą jak widać coraz częściej w wielu
      dziedzinach życia idziemy.

      Jestem inna, choć po tym jak sama się zakochałam musiałam się wiele
      nauczyć. Szczerość wobec innych oraz samej siebie może więcej zrobić
      aniżeli wszystko inne na świecie. Jeśli ktoś cię zdradzał przez
      wiele lat i nie ma zamiaru tego odpracować, a wręcz przeciwnie
      próbuje cię nadal oszukiwać, a co najgorsze szukać winy w tobie - to
      znaczy, że o życiu jeszcze nic nie wie i sam nie może odnaleźć się w
      chociażby wirtualnej pozycji zdradzanego.. Skończy samotnie z
      wyrzutami sumienia, jeśli kiedykolwiek pojmie on ogólne sens życia.
      Szkoda, że psycholodzy tego tak nie postrzegają. Najlepiej życzyć mu
      z całego serca tego, aby tak się nie stało i czynić to dla jego
      dobra. Naczytał się za dużo książek psychologicznych lub miał
      dobrych doradców, którzy sami zdradzali. Wina po obu stronach?
      Oczywiście tak, ale nie w życiu dorosłych ludzi. To działa tylko na
      poziomie piaskownicy, kiedy to jesteśmy tak młodzi, że nie
      odpowiadamy jeszcze za swoje czyny. W życiu dorosłym, kiedy
      decydujemy się na partnerstwo, ślub czy inny rodzaj trwałego
      związku, w którym zakładamy dzieci, nie ma fizycznego miejsca na
      zdradę w czasie jego trwania. Jeśli nie wie, dlaczego zdradzał to
      powinien iść do bardzo dobrego psychiatry i znaleźć prawdziwe
      przyczyny tego, co robił. W 99% diagnoza będzie dla niego największą
      karą za to, co robił.

      Moja przyjaciółka zdradzała przez 10 namiętnie swojego męża, kiedyś
      nawet jej chwilkę go zazdrościłam, bo bardzo porządny facet.
      Wszystko wyszło kiedyś na jaw, bo z czasem wcale tego nie kryła i
      jest już 3 lata po rozwodzie. Dzieci po 3 latach wywędrowały do
      niego, bo nowa ciocia jest miła dla taty to im imponuje. Na naprawę
      było za późno, i co grosza on byłby gotowy na nią gdyby wiedział ze
      za jej zachowanie w dużym procencie winę może ponosić jej ojciec i
      matka. Wychowanie bez ojca, który odszedł od matki z powodu jej
      całkowitej oziębłości uczuciowej przełożyło się na córkę. Ona
      postrzegała się za normalną i zawsze miała pretensje go męża, że jej
      nie adoruje i nie honoruje w odpowiedni sposób. On uważał, że robił
      to od wielu lat, ale bez wzajemności i nie potrafi adorować komuś,
      kto tego nie odwzajemnia. Zakochiwała się, więc na wszelki wypadek w
      każdym, kto był inny. Mąż zaakceptował ją taka, jaką była ona jednak
      nie. Zdradzała go szukając lepszego materiału na męża nie zdając
      sobie do końca sprawy z tego, co robi. Miałam czasami wrażenie, że
      to, co mówi to tylko jej marzenia i przyzwalałam jej na nie wierząc
      święcie, że mnie mogą być prawdziwe. Po czasie okazało się to
      wszystko była prawda, byłam zszokowana, myślałam, że jesteśmy w
      jakimś kiepskim filmie, a ona sam miała pretensje o to, że jej nie
      powstrzymywałam. Jak wszystko wychodzi na jaw na naprawę jest już
      zazwyczaj za późno, bo zarówno kobieta jak i mężczyzna dystansuje
      się w tym czasie tak bardzo, że nie jest już ślepo zakochanym.
      Trzeba być ślepo zakochanym, aby nie dostrzegać zdrady partnera! Ten
      jednak tego zazwyczaj nie potrafi docenić.

      W zdradzie nie ma miejsca na szukanie winnego, bo winny już jest –
      ten, co zdradzał. Przy rozwodach bez zdrady to co innego tam winne
      mogą być po zbadaniu okoliczności dwie strony. Często się to myli.
      Rozwód i zdrada nie zawsze w jednej idą parze.

      W pierwszym pytaniu prawo zawsze pyta, kto zrobił, dopiero w drugim,
      dlaczego. Jeśli zrobił w określonych okolicznościach to może liczyć
      na lżejszy wyrok, ale winnym jest bezwzględnie on. Wszyscy jesteśmy
      dorośli i jeśli coś nam nie pasuje zawsze możemy wybrać prawą drogę
      i odejść. Kłamstwa i oszustwa uczuciowe to drugi z najgorszy buli
      tych po śmierci czy chorobie. Teraz wszyscy żałują, ale ona jest
      sama, a dzieci tracą kontakt z prawdziwą matką. Smutne, ale
      prawdziwe, jak można było temu zdradzić nie wiem, ale to dało mi
      wiele do myślenia i dziękowałam bogu, że sama sobie kiedyś odwiałam.

      Sama kiedyś zakochałam się w nauczycielu na kursie angielskiego,
      byłam 3 lata po ślubie, wydawało mi się, że przestawałam kochać
      męża, bo pracował kilka miesięcy na projekcie w Nowej Zelandii, ale
      w samą porę się opamiętałam i zadałam pytanie czy warto ryzykować
      to, co mam i czy ja naprawdę jestem świadoma tego, co robię.
      Przecież na ten kurs chodziłam z jego powodu. Gdybym znała angielski
      mogłabym jechać z nim. Często mylimy miłość i zakochaniem się, i
      jeśli nie jesteśmy dojrzali to wychodzą z tego problemy. Organizm
      się domaga takich chwil, ale z doświadczenia wiem, że to przelotnie
      uczycie, które nie jest warte tego, aby ryzykować życie. Widzę, że
      stare wspomnienia wprowadziły mnie w trans pisania. Powodem
      odwiedzin na stronie była chęć pomocy mojej córce w pisaniu pracy.
      Mam nadzieję, że ta historia będzie jednak komuś przydatna Cd
    • bognaprof Re: Nigdy nie wybaczę mu, że mnie zdradził 2 07.03.09, 13:59
      Cz.2
      Przestałam kochać męża, bo nie było go przy mnie, bo nie mógł
      zadzwonić wtedy ieidy tego oczekiwałam (w czasach, gdy nie było
      komórek, kiedy co drugi list nie dochodził a na wiadomość musiałam
      czekać czasami 4 tygodnie). W tym czasie wiodło mi się dobrze, bo
      dostałam sporo pieniędzy z jego firmy w Polsce. Ale to wszystko to
      raczej tylko wymówki, ludzi nie kocha się za coś, lecz za to, jakimi
      są. To nasz problem kobiecy, z którego często nie zdajemy sobie
      spawy. Facet kocha dużo ciekawiej, jeśli jest normalny to nie ma
      tyle uzależnień stopnia jego uczucia. Miłość mężczyzny jest pod
      pewnym względem dużo bardziej romantyczna od naszej. Nie oczekuje on
      od kobiety tulu rzeczy co my od facetów. Zdradzamy, a potem, co?
      Jeśli ktoś decyduje się na to, to nie tylko jest winny, ale staje
      się bezwartościowy zarówno dla siebie jak i dla partnera, oszukuje
      nawet czasem bardziej samego siebie. Po tej uczuciowej zdradzie
      miałam takie wyrzuty sumienia, że chciałam odejść, pomimo że
      zdawałam sobie sprawę z tego, że go kocham. Cd. Z chwilę….

      To trwało kilka tygodni, jakby wrócił w planowanym czasie nie było
      by już naszego związku. Wrócił dwa miesiące później i dziękowałam
      Bogu za to, że tak się stało. Po kilku latach sytuacja się odwróciła
      i zaszła nieco dalej aniżeli u mnie, może nawet nie dalej, bo cały
      romans był błyskawiczny. Ja kochałam się kila miesięcy. Jeśli ktoś
      dojdzie sam do wniosku, że nie potrafi już szczere kochać partnera
      to niech odejdzie, bo życie staje się z dnia na dzień dla jednaj
      strony tylko wygodą, a dla innego koszmarem. Mój mąż zachował się na
      całe szczęście inaczej i w samą porę było go stać na szczerość.
      Myślę jednak, że był to przypadek, bo zarówno on jak i ja po tylu
      latach byliśmy już do tego dojrzali, aby spróbować coś naprawiać.


      Poznaliśmy się mając 14 lat i razem doszliśmy do tego, że szkoda
      byłoby nie dać życiu jeszcze jednaj szansy nawet w przypadku zdrady.
      Jeśli ktoś myśli, że zdrady, które łączą mają coś wspólnego z tym,
      co piszą o nich w książkach to się bardzo myli. Szansę na to, aby
      zdrada umocniła związek jest tylko wtedy, kiedy stara się ten, kto
      zdradził a nie odwrotnie. Musi on mieć jeszcze dużo wytrwałości w
      tym, co robi i przekonać partnerkę o tym, że jest w niej naprawdę
      zakochany. Bez tego uczucia nie ma szans na powodzenie. Filmy
      pokazują coś innego, bo inaczej nie miałyby frekwencji. Ja przeżyłam
      zdradę męża po 15 latach związku, nasza córka miała wtedy 2 lata.
      Przestałam się nim interesować po porodzie. Zdradził mnie po
      imprezie, był oczarowany, rozmawialiśmy wieczorem dużo o seksie i o
      tym, że każdy go potrzebuje na inny sposób…. Rano przy śniadaniu
      zastałam innego faceta, to nie było już mój mąż, trwało to prawie 2
      lata, kiedy powiedziałam mu o tym odczuwam, że nasz związek się
      rozpada i ja nie wiem, dlaczego wpadł we wściekłość, myślałam, że
      mnie uderzy, zamachną się zatrzymał rękę przed moją twarzą i
      powiedział, ja pokazałem ci jak to się robi teraz ty zrób taki
      zamach i daj mi porządnie w ryj, bo na to zasługuję, bij a jak już
      nie będziesz maiła siły to powiem ci, za co… i tak nie wystarczy…
      Nie obwiniał mnie za to, że o nie niego nie dbałam, że przestałam
      gotować i sprzątać, a nawet prasować jego koszule…. Powiedział
      wszystko o tym, co się stało i poprosił abym nie odpowiadała od
      razu. On nie może dalej żyć z takim poczuciem winy i swojej
      słabości, więc jeśli zdecyduje, że on ma odejść to on odejdzie
      rozumiejąc to, dlaczego tak stać się musi. Prosi mnie jednak o to,
      bym pomyślała nad tym dłużej, nawet kilka tygodni, bo zna mnie z
      tego, że często pochopnie podejmuję decyzję, po czym ich żałuję.
      Długo się zastanawiałam i często zadawałam mu pytania, na które
      otrzymywałam natychmiastową rzeczową odpowiedź. Po 3 latach wiem, że
      była to dobra decyzja, ale parząc na swoje przyjaciółki i znajome
      pary wiem, że jestem raczej wyjątkiem jak 1:1000. Nie znam podobnego
      przypadku, a kilkanaście, które znam z własnego podwórka miały inny
      koniec. Myślę, że gdybyśmy nie mieli dziecka nie stać by mnie było
      na taką decyzję i jego chyba też nie na udowodnienie mi jak bardzo
      mnie kocha. Nie ułatwiałam mu tego zanadto i przez pierwsze
      kilkanaście miesięcy było ciężko. W rozwiązaniu pomógł i jednak
      znajomy lekarz anestezjolog, który wytłumaczył mi, na czym polega
      odmienność naszych płci. Wiem, że po tym ostatnim zdaniu, które
      napiszę znajdę wiele wrogów, ale zdradza zdradzie równa nie jest,
      inaczej zdradza kobieta, a inaczej mężczyzna i inne są ich też role
      w społeczeństwie. Jeśli facet siedzi cały dzień w domu i zdradza
      żonę pracującą 9 godzin dziennie to trudniej wybaczyć! Pozdrawiam i
      życzę wszystkim zdradzanym tego, aby przemyśleli swoje decyzje, a
      tym, którzy chcą zdradzać tego, aby dorośli do tego, by odejść przed
      dokonaniem tego uczuciowego przestępstwa, które równych sobie nie
      ma, i nie wie o tym nikt, kto nie był zdradzonym. Nie czyń drugiemu,
      co tobie nie miłe - to ulubione słowa Jana Pawła II, jakże prosta i
      piękna recepta na życie bez problemów, …jeśli już jesteśmy słabi to
      umacniajmy się na swoich błędach - jeśli nie jest za późno
      naprawiajmy wszystko to, co zepsuliśmy. Wszystkim żyć się wtedy
      będzie łatwiej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka