wichrowe_wzgorza
26.02.09, 21:58
Tak zastanawiam się, co szanowni Państwo na takie słowa?
"Istnienie nie oznacza nic dla tych, którzy nienawidzą i boja się tego, czym
są. Nie mogą znaleźć pokoju we własnej rzeczywistości. Muszą wysilać się, żeby
uciec przed swoim prawdziwym istnieniem i sprawdzić swoją egzystencję ciągłym
wpatrywaniem się w to, co robią. Muszą bezustannie spoglądać w zwierciadło dla
nabrania jakiejś pewności. Co tam chcą zobaczyć? Oczywiście nie siebie!
Wypatrują jakiegoś znaku, mogącego ich upewnić, że stali się bogiem, którym
pragnęli zostać - wszechmocnym, nietykalnym, nieskończenie mądrym,
niewypowiedzenie pięknym i niepodlegającym śmierci - bóstwem. Im mniej
człowiek jest zdolny do istnienia, tym więcej ma zajęć. Staje się własnym
pograniczem - cieniem, ktory popędza drugi cieć aż do zamęczenia go na śmierć.
(...)
Zapatrzenie się w siebie prowadzi do najstraszliwszej rozpaczy, rozpaczy boga,
który sam siebie nienawidzi."
T. Merton ( Nikt nie jest samotną wyspą)
Prawda, czy fałsz?