mniej_niz_zero
13.03.09, 10:38
Czytam wątek spawacza i Wasze...
Jakie to dla Was proste.. dyskutować czy zamknąć w pierdlu bijącego czy nie.....
On pije a ona biedna uzależniona finansowo.
A życie wymyśla różne pułapki.
Jestem od wielu lat bita... można powiedzieć "katowana".
Nigdy się nie bronię.
Zwijam się w pozycję embrionalną i czekam aż przestanie.
Kopie, bije metalową smyczą...........
Trzyma za włosy i wali o ścianę.
Rano i tak wstanę..i pójdę po świeże bułki i nigdy nie było bym nie zrobiła
obiadu.
Mamy po pięćdziesiątce.... 34 lata po ślubie.
Nie jestem od niego uzależniona finansowo.
Zawsze moje dochody były i są wyższe niż jego będące kilka lat na minus.
Nie jestem uzależniona uczuciowo.... gdyby umarł to nic.
On nie pije.. to raczej ja gdy ból jest większy niż dusza wytrzyma.