Dodaj do ulubionych

bicie słabszych fizycznie

13.03.09, 10:38
Czytam wątek spawacza i Wasze...

Jakie to dla Was proste.. dyskutować czy zamknąć w pierdlu bijącego czy nie.....
On pije a ona biedna uzależniona finansowo.

A życie wymyśla różne pułapki.
Jestem od wielu lat bita... można powiedzieć "katowana".
Nigdy się nie bronię.
Zwijam się w pozycję embrionalną i czekam aż przestanie.
Kopie, bije metalową smyczą...........
Trzyma za włosy i wali o ścianę.
Rano i tak wstanę..i pójdę po świeże bułki i nigdy nie było bym nie zrobiła
obiadu.

Mamy po pięćdziesiątce.... 34 lata po ślubie.

Nie jestem od niego uzależniona finansowo.
Zawsze moje dochody były i są wyższe niż jego będące kilka lat na minus.
Nie jestem uzależniona uczuciowo.... gdyby umarł to nic.

On nie pije.. to raczej ja gdy ból jest większy niż dusza wytrzyma.
Obserwuj wątek
    • mniej_niz_zero Re: bicie słabszych fizycznie 13.03.09, 10:54
      No i na co i Wasze doradzania...

      ..nie pomoże już nic...
    • naprawdetrzezwy Ale bicie silniejszych nie ma sensu. 13.03.09, 10:59
      Zawsze biło się słabszych, a negocjowało z silniejszymi.


      Skoro lubisz być bita, to cóż poradzimy?
      • mniej_niz_zero Re: Ale bicie silniejszych nie ma sensu. 13.03.09, 11:03
        Nie lubię ale się z tym pogodziłam... "widziały gały co brały".

        Tylko się wypowiadam co do tego, że on zły a ona dobra i uzależniona od jego
        kasy to tylko forumowe wymysły
        • mniej_niz_zero Re: Ale bicie silniejszych nie ma sensu. 13.03.09, 11:06
          .. ale i tak trafię na oślą bo nikt nie uwierzy, że tak może być...
          • california-only Re: Ale bicie silniejszych nie ma sensu. 13.03.09, 13:21
            owszem, nikt nie uwierzy. na osla marsz!
        • tytus_flawiusz Re: Ale bicie silniejszych nie ma sensu. 13.03.09, 11:07
          mniej_niz_zero napisała:

          > Nie lubię ale się z tym pogodziłam... "widziały gały co brały".

          a czy nie jestet też przypadkiem jakaś forma woli ?
          >
          > Tylko się wypowiadam co do tego, że on zły a ona dobra i uzależniona od jego
          kasy to tylko forumowe wymysły <

          ile ludzi tyle przypadków, ale bijesz pianę z niczego, trwasz przy nim bo tak
          chcesz i co ??... jak ci się odechce to przestaniesz... chyba że szukasz jakiejś
          "życzliwej" co uszczęśliwi cię donosem na policję.... różne są zboczenia na tym
          świecie,
          • mniej_niz_zero Re: Ale bicie silniejszych nie ma sensu. 13.03.09, 11:16
            tytus_flawiusz napisał:

            .
            >
            > a czy nie jestet też przypadkiem jakaś forma woli ?\

            ---------------------
            tak

            -------------
            > ile ludzi tyle przypadków, ale bijesz pianę z niczego, trwasz przy nim bo tak
            > chcesz i co ??... jak ci się odechce to przestaniesz... chyba że szukasz jakiej
            > ś
            > "życzliwej" co uszczęśliwi cię donosem na policję.... różne są zboczenia na tym
            > świecie,
            >
            >

            -----------

            nie wiem czy to jest "piana z niczego"
            Napisałam jak mąż mnie traktuje... to nie jest "nic"
            Sądzę, że inni a nawet większość czytających w to nie uwierzy.
            ale tak jest....

            donos na policję ?
            ech... nikt, nigdy nic nie udowodni.

            nigdy nie powiem policji nic na temat ojca moich dzieci

            • tytus_flawiusz Re: Ale bicie silniejszych nie ma sensu. 13.03.09, 11:20
              mniej_niz_zero napisała:


              > nie wiem czy to jest "piana z niczego"
              > Napisałam jak mąż mnie traktuje... to nie jest "nic"

              skoro to akceptujesz to jest to "nic"

              > Sądzę, że inni a nawet większość czytających w to nie uwierzy.
              > ale tak jest....
              >
              > donos na policję ?
              > ech... nikt, nigdy nic nie udowodni.
              >
              > nigdy nie powiem policji nic na temat ojca moich dzieci
              >

              się nie martw, będziesz robić, za niepoczytalną ofiarę i nic nie będziesz miała
              do powodzenia :-), co prawda twoi obrońcy cię fizycznie nie skopią, a
              psychicznie zostaniesz potraktowana jak bezwolne gó... w ścieku :-). Trybik,
              który ma gó... do gadania
              • mniej_niz_zero Tytusie 13.03.09, 11:23
                Czytam Cię od dawna i nie ze wszystkim się z Tobą zgadzam ale podoba mi się
                Twoja złośliwość..... :))
                • tytus_flawiusz Re: Tytusie 13.03.09, 11:24
                  > Czytam Cię od dawna i nie ze wszystkim się z Tobą zgadzam ale podoba mi się
                  > Twoja złośliwość..... :))

                  to nie jest złośliwość, to realia. Życie ma banalne zasady, sami sobie je
                  komplikujemy
                  • mniej_niz_zero Re: Tytusie 13.03.09, 11:26
                    tiaa
                • cara.mordsith Re: Tytusie 13.03.09, 12:00
                  Ta, na niego nigdy nie idzie się długo złościć :) Jest rozbrajający, ale szczery do bólu :)
                  • mniej_niz_zero Re: Tytusie 14.03.09, 19:40
                    cara.mordsith napisała:

                    > Ta, na niego nigdy nie idzie się długo złościć :) Jest rozbrajający, ale szczer
                    > y do bólu :)
                    ---------

                    Czytuję czasem co on piszę i tą drogą dziękuję, że nie zrównał mnie z glebą tak
                    jak zwykł czynić z innymi ...:)
            • cara.mordsith Re: Ale bicie silniejszych nie ma sensu. 13.03.09, 11:22
              A gdyby maltretował i Twoje dzieci? To psychopata, moja droga, jemu takie świństwa sprawiają przyjemność.
              • mniej_niz_zero Re: Ale bicie silniejszych nie ma sensu. 13.03.09, 11:25
                nigdy nie bił dzieci...

                Ja mam 60 lat.
                Mój najmłodszy syn ma 30 lat.

                • cara.mordsith Re: Ale bicie silniejszych nie ma sensu. 13.03.09, 11:33
                  A gdyby to zrobił? A tak nawiasem to co Twoje dzieci na to wszystko?
                  • mniej_niz_zero Re: Ale bicie silniejszych nie ma sensu. 13.03.09, 11:36
                    nic nie widzą
                    • cara.mordsith Re: Ale bicie silniejszych nie ma sensu. 13.03.09, 11:40
                      Nie widzą bo nie chcą, czy nie widzą bo on Cię maltreruje jak nie mają możliwości Cię widzieć?
                      • mniej_niz_zero Re: Ale bicie silniejszych nie ma sensu. 13.03.09, 11:45
                        nie wiedzą

                        Gdyby syn wiedział jak ojciec jego mnie traktuje to by go zabił.
                        Zabiłby za tylko jeden cios ...
                        Mam pozwolić by pisano o mojej rodzinie w wiadomościach ??
                        • cara.mordsith Re: Ale bicie silniejszych nie ma sensu. 13.03.09, 11:58
                          O Boże, kobieto, ten facet bez zmróżenia okiem Cie zakatuje na śmierć - wtedy tez będa pisać o Twojej rodzinie. A poza tym ten sukinsyn nie jest Twoja rodziną. To psychopatyczny wybryk natury któremu się wydaje, że wszystko mu wolno i że jest bezkarny. Pozwolisz mu na tę bezkarność? Poza tym nie jest powiedziane, że gdziekolwiek będzie o Was napisane. Policja nie może podać Waszych danych, a prasa bez Waszej zgody tez nie może, bo nie jesteście osobami publicznymi a jest coś takiego jak ustawa o ochronie danych osobowych. Poza tym.. Ty naprawdę szukasz wykrętów. Więc ujmę to inaczej - Twój drogi małzonek to przestępca. Psychopata, jesli idzie o ścisłość. Typ, który uwielbia znęcać się nad słabszymi. On ceni tylko siłę. Ty jesteś dla niego spzrataczką, praczką, kucharką, kelnerką, inkubatorem (chociaż w tej chwili już nie) i workiem bokserskim w jednym. Dla niego nie jesteś osobą. Martwisz się takim śmieciem? W kazdej chwili może zabić Ciebie. Mógł zabić Twoje dzieci w każdej chwili (najparwodpodobniej nie zrobił tego tylko dlatego, że wiedział, że to już by mu nie uszło płazem). Facet powinien się dowiedziec jak to jest być tym słabszym. W kiciu będzie miał bardzo dobra tego lekcję.
                          • mniej_niz_zero Re: Ale bicie silniejszych nie ma sensu. 13.03.09, 12:06
                            Caro. to prawda .. wszystko to co napisałaś to prawda..

                            On kiedyś mnie zabije.. to prawda.
                            Jedno solidne walnięcie głową o ścianę...

                            Ale ja nie zrobię nic....
                            • cara.mordsith Re: Ale bicie silniejszych nie ma sensu. 13.03.09, 12:11
                              mniej_niz_zero napisała:

                              > Ale ja nie zrobię nic...

                              Dlaszego? Przecież to nie ma sensu. Jeżeli to zgłosisz powstrzymasz przyszłego mordercę. Własciwie to on... już jest mordercą.
                              • mniej_niz_zero Re: Ale bicie silniejszych nie ma sensu. 13.03.09, 12:14
                                Kiedyś mnie zabije.. to fakt.
                                Ale to nie jest zły człowiek.

                                Właśnie to chciałam napisać otwierając ten wątak, że to fikcja o tych bijących
                                pijakach i bitych szlachetnych kobietach.

                                Prawda zawsze siedzi po środku.
                                • cara.mordsith Re: Ale bicie silniejszych nie ma sensu. 13.03.09, 12:38
                                  Czekaj, czekaj, bo teraz nie rozumiem... Facet, który okłada żonę nie jest zły? Ktoś, kto perfidnie, z premedytacją, okrutnie znęca się nad słabszym nie jest zły?! No dobra, masz rację - nie jest zły. Jest podłym, okrutnym, agresywnym, zadufanym w sobie, psychpatycznym pojebem, a tego nie idzie zamknąc w takim słowie, jak "zły".

                                  Ale jeżeli on nie jest zły, to dlaczego Cię tak traktuje? MUsisz zrozumiec, że nic, absolutnie nic nie daje mu prawa, by tak traktować kogokolwiek. Nikt nie ma prawa do znęcania się nad innymi. Powiem więcej - w świetle prawa tak pisanego jak moralnego, ten człowiek jest przestępcą. Przestępcy nie są źli? Nie usprawiedliwiaj go, to co robi jest złe. Robi to swiadomie. Doskonale wie, że sprawia Ci ból, że może Cię zabć i sprawia mu to przyjemność. Nie tłumacz go. Zwłaszcza, że tłumaczysz go przed sobą, nie przed nami. To siebie starasz się przekonac, że on nie jest zły, że fakt, bije Cię, ale to nie jego wina. A może to on Ci wmówił, że robi co musi, hm?

                                  To nie działa tak, jak piszesz. Człowiek, który maltretuje innych ma w jakis sposób wykrzywiona psychikę. I w większości wypadków nie jest to efekt tego, że sami byli okładani w dzieciństwie. O nie, moja droga. W zdecydowanej większości trafia sie na jakichś psycholi, którzy bija swoje kobiet, bo to lubią. Powiem Ci więcej - on doskonale wie, co jak zrobić. Wie gdzie i jak uderzyć, żebyś miała taki a nie inny siniak, wie, na ile może sobie pozwolic, żeby Cie nie zabić. Ale kiedyś to zrobi. Nie dlatego, że to będzie przypadek czy w napadzie szału. Po prostu ot tak, dla zabawy. Chcesz tego? A wiesz, że gdyby przyszło mu to do głowy te 15, 20 lat wczesniej, czy na kilka lat po Waszym małżeństwie, to na bank poszukałby najpier usunąłby Ciebie, a potem poszukał kolejnej naiwnej, którą mógłby okładać? I pozwolisz, żeby taki gnój chodził na wolności?
                                  • mniej_niz_zero Re: Ale bicie silniejszych nie ma sensu. 13.03.09, 12:46
                                    Też tak myślę Caro... nikomu nie wolno uderzyć nikogo.

                                    Ale ja już nic nie zrobię... nic.

                                    Mam 60 lat.
                                    • cara.mordsith Re: Ale bicie silniejszych nie ma sensu. 13.03.09, 13:02
                                      No i? To skoro ma sie lat 60 to znaczy, że nic juz człowieka w żyiu spotkac nie może? Moja babcia w wieku 65 lat pierwszy raz pojechała na wakacje zagranicę. Nigdzie daleko, ale jednak Austrię sobie obejrzała. Pierwszy raz pojechała tez w Tatry na dłuzej niz na 1 dzień i zwiedziła wogóle więcej Polski niz w całym swoim dotychczasowym życiu. Z resztą nie tylko Polski.
                                      Masz jeszcze troche życia przed sobą. Wykorzystaj je.
                                      • mniej_niz_zero Re: Ale bicie silniejszych nie ma sensu. 13.03.09, 13:09
                                        Nie mam biedy. Jestem zdrowa.... mam dobrą pamięć....


                                        żyję...
                                        • cara.mordsith Re: Ale bicie silniejszych nie ma sensu. 13.03.09, 13:30
                                          > Nie mam biedy. Jestem zdrowa.... mam dobrą pamięć

                                          Więc uważasz, że wszystko jest ok i nie masz na co narzekać?

                                          > żyję...

                                          Aby na pewno?
                                          • mniej_niz_zero Re: Ale bicie silniejszych nie ma sensu. 13.03.09, 13:35
                                            jeszcze tak :)

                                            dzięki Cara za wszystko :)
        • m-i-l-v-a Re: Ale bicie silniejszych nie ma sensu. 13.03.09, 11:17
          mniej_niz_zero napisała:

          > Nie lubię ale się z tym pogodziłam... "widziały gały co brały".
          >
          > Tylko się wypowiadam co do tego, że on zły a ona dobra i uzależniona od jego
          > kasy to tylko forumowe wymysły

          Sądze, że gały mogły widzieć zupełnie coś innego. Trudno uwierzyć, ze ktoś
          mógłby sie związać z człowiekiem, ktory od początku znajomości stosował przemoc.
          To nie tak się zaczyna. Nikt nie zgodziłby się na cios poniżej pasa na dzień
          dobry. Małymi kroczkami... przesuwanie granicy ... i probowanie jak daleko mozna
          sie teraz posunąc... ile ofiara jest w stanie przyjać, zeby to było bezpieczne
          dla agresora, żeby nie skonczyło sie jaj buntem.... No i pewnego dnia budzimy
          się z "ręka w nocniku". Wyjscie z tego bagna jest bardzo trudne, ale mozliwe...
          A co do uzależnienia finansowego... ja tez nie byłam nigdy uzależniona, na
          swoje szczescie, praca mnie pasjonuje i była dla mnie zawsze wsparciem.
          Pozwalała zapomnieć ( niewazne, ze na krótka chwile), szczególnie kilka tysięcy
          kilometrów od domu, ze jestem pokaleczona ofiarą. :Pozwoliła poczuć sie
          kochajacą matką, fachowcem w jakiejs dziedzinie,na którego nikt nie patrzy jak
          na niewydarzona ofiare losu...
          • mniej_niz_zero Milwo .... pleple 13.03.09, 11:30
            Milwo .... pleple

            Wspomniałam wyżej... mamy 34 lata małzeństwa
            i przedtem .. widziały gały co brały.

            Życzę Ci dalszego samodowolenia
            • m-i-l-v-a Re: 13.03.09, 11:48
              Zle trafiłaś.... do samozadowolenia mi bardzo daleko, ale pozycje embrionalną
              jako odruch obrony mam juz za sobą... nie wiem czy na zawsze....
    • facettt rozumiemy... 13.03.09, 11:06
      mniej_niz_zero napisała:
      A życie wymyśla różne pułapki.

      rozumiemy.
      i co w zwiazku z tym?
      • mniej_niz_zero Re: rozumiemy... 13.03.09, 11:08
        Nic.
        Nie mam żadnych recept.
        To Wy macie recepty na złego pijaka i otumanioną jego żonę.
        • tytus_flawiusz Re: rozumiemy... 13.03.09, 11:10
          mniej_niz_zero napisała:

          > To Wy macie recepty na złego pijaka i otumanioną jego żonę.

          my nie, ale zaraz tu się zleci stado takich "co lepiej wiedzą" :-), oni mają dla
          wszystkich receptę na: "żyli długo i szczęśliwie" :-)
          • kaa.lka Re: rozumem 13.03.09, 11:48
            Flautu,
            nie wiem dlaczemuz z uporem twierdzisz ze istnieje zmowa zlataczy.
            dosc przewrotnie nakrecajac watek spiskowy nie poddajesz
            przemysleniom motywu tych przykrych "rodzinnych" postow-postaw, a
            temu winna jednak sluzyc dyskusja. powstawanie ich, jak purchawek,
            pokazuje li tylko zlosliwosc i przemoc "autorow", osobiste animozje
            pozbawione checi zmian, nic wiecej. samiz owi, dyktujac dualizmem
            opisywanych zachowan, raz jako ofiary raz oprawcy, recepte
            odpowiedzi w uczynieniu swojego zycia przyjemnym, zgodnie z utartymi
            stereotypami.lecz uzywajac do tego psychologicznych narzedzi w
            manipulowaniu odpowiedzilanoscia cynicznie przenosza ja z siebie
            na "onych".
            stad nieuprawionym jest jako i bezuzytecznym uzywanie tegoz
            samego"kija myslowego" w stosunku do ogolu.
            pozostawiajac ze
            smutkiem, pozdrawiam anielska cierpliwoscia
            ka

          • mniej_niz_zero Re: rozumiemy... 13.03.09, 12:10
            tytus_flawiusz napisał:

            > mniej_niz_zero napisała:
            >
            > > To Wy macie recepty na złego pijaka i otumanioną jego żonę.
            >
            > my nie, ale zaraz tu się zleci stado takich "co lepiej wiedzą" :-), oni mają dl
            > a
            > wszystkich receptę na: "żyli długo i szczęśliwie" :-)
            >
            -------------
            Jak zauważyłam to Ty też masz receptę na wszystko ..hehe
            • tytus_flawiusz Re: rozumiemy... 13.03.09, 12:56
              mniej_niz_zero napisała:


              > -------------
              > Jak zauważyłam to Ty też masz receptę na wszystko ..hehe

              tak, to może zacytuj poradę dla Ciebie ?
        • cara.mordsith Re: rozumiemy... 13.03.09, 11:15
          Tak, jest jedna solidna recepta - iśc na policję, zgłosić to. Recepta jest, tylko Ty uwarzasz, że to bujda i nie chcesz iść. Trwasz w sadystyczno-masochistycznym, trującym, morderczym małżeństwie i sama sobie nie chcesz dac szansy na lepsze życie. Napisałas, żenie jesteś od niego uzalezniona uczuciowo, że jak umrze to nic. A jeśli to Ty umrzesz? Jesli on Ciebie w końcu zabije? Co, fajnie, bo przynajmniej przestanie bić? Mogłoby być jeszcze lepiej, bo przestałby bić a TY żyłabyś dalej. Tylko że TY nie chcesz. Ale właściwie co za różnica... Jest Ci wszystko obojętne, bo już dawno zapomniałaś co straciłaś. Zapomniałaś o życiu. Tylko egzystujesz. Marna imitacja bytu. Zamiast zrobić wszystko, żeby sie wyrwać z tej chorej sytuacji spod władzy psychopaty, TY zadowalasz się ułudą ukojenia gdy uśpisz ból alkoholem albo utopisz w rutynie dnia codziennego. Cóż, Twoja wola, nikt Cię do życia zmuszał nie będzie.
          • tytus_flawiusz Re: rozumiemy... 13.03.09, 11:16
            cara.mordsith napisała:

            > Tak, jest jedna solidna recepta - iśc na policję, zgłosić to. Recepta jest, tyl
            > ko Ty uwarzasz, że to bujda i nie chcesz iść. Trwasz w sadystyczno-masochistycz
            > nym, trującym, morderczym małżeństwie i sama sobie nie chcesz dac szansy na lep
            > sze życie. Napisałas, żenie jesteś od niego uzalezniona uczuciowo, że jak umrze
            > to nic. A jeśli to Ty umrzesz? Jesli on Ciebie w końcu zabije? Co, fajnie, bo
            > przynajmniej przestanie bić? Mogłoby być jeszcze lepiej, bo przestałby bić a TY
            > żyłabyś dalej. Tylko że TY nie chcesz. Ale właściwie co za różnica... Jest Ci
            > wszystko obojętne, bo już dawno zapomniałaś co straciłaś. Zapomniałaś o życiu.
            > Tylko egzystujesz. Marna imitacja bytu. Zamiast zrobić wszystko, żeby sie wyrw
            > ać z tej chorej sytuacji spod władzy psychopaty, TY zadowalasz się ułudą ukojen
            > ia gdy uśpisz ból alkoholem albo utopisz w rutynie dnia codziennego. Cóż, Twoja
            > wola, nikt Cię do życia zmuszał nie będzie.

            a nie mówiłem, zaangażowanych ci u nas dostatek :-)
            • cara.mordsith Re: rozumiemy... 13.03.09, 11:20
              Nie, jestem tylko zirytowana, że kobieta która mogła miec coś z życia wolała podkulic ogion i pozwolić się przez tyle lat maltretować się jakiemuś sukinsynowi. Miałam w rodzinie przypadek, że kobieta tez zyła w takim małżeństwie, ale coś się potem stało że się ocknęła i odeszła do faceta. Sku*wiel chyba teraz odsiaduje wyrok za psychiczne i fizyczne znęcanie się. Może dostalby zawiasy, ale był już notowany za jakies pobicie, więc...

              No i Tytus, słońce, na mnie naskakiwać? Wbijasz mi nóż w serce... :(
              • tytus_flawiusz Re: rozumiemy... 13.03.09, 11:22
                cara.mordsith napisała:

                > . Miałam w rodzinie przypadek, że kobieta tez zyła w takim małżeństwie, ale coś
                > się potem stało że się ocknęła i odeszła do faceta. Sku*wiel chyba teraz odsia
                > duje wyrok za psychiczne i fizyczne znęcanie się. Może dostalby zawiasy, ale by
                > ł już notowany za jakies pobicie, więc...

                każdy ma prawo do swoich błędów i poparzeń.

                >
                > No i Tytus, słońce, na mnie naskakiwać? Wbijasz mi nóż w serce... :(

                choć przytul się, niech zrosną się rany Twoje :-)
                • cara.mordsith Re: rozumiemy... 13.03.09, 11:35
                  Wolałabym całusa na pocieszenie :P
          • mniej_niz_zero Re: rozumiemy... 13.03.09, 11:21
            Dzięki Cara.
            Tak trudno znaleźć kogoś by zrozumiał...

            Topię ból w alkoholu bo nie znam nic innego co by zagłuszyło ten ból.
            Ja wiem.. są ludzie biedni, chorzy.. są wojny...
            Ja tego nie mam... ale boli.
            • cara.mordsith Re: rozumiemy... 13.03.09, 11:32
              Są ludzie biedni, sa wojny... I CO Z TEGO? Świata nie naprawisz. A jeśli koniecznie chcesz - najpierw napraw swój. Alkochol problemu nie rozwiążę. Nigdy nie rozwiązuje. Jedynie pozwala na chwilę zapomnieć, odpłynąć.
              Wiesz, wydaje mi się (ale to moje zdanie i moje prywatne spostrzeżenie), że Ty boisz się od niego odejść. Boisz się, więc szukasz pretekstu żeby tego nie robić, a jednocześnie jakoś sama przed sobą starasz się umniejszyć problem "Boli ALE są większe problemy na świecie - wojny, głód, epidemie etc". No są. I co w związku z tym? Nikt nic na to nie poradzi. A przynajmniej nie od razu. To problemy całego świata. Ty narazie zajmij się swoim pod tytułem "Sku*wiel w domu". Nie powiem "głowa do góry, będzie dobrze", bo prawde mówiąc dobrze nie będzie juz nigdy. Nawet, jesli się wyrwiesz, to nie wymażesz z życia i pamięci tego gnoja ani tego, co Ci zrobił. Czekac Cię będzie później długia i cięzka praca, by ułozyc sobie wszystko na nowo. Ale... mogę Ci obiecać, że cały trud będzie tego wart. Każdy dzień bez skopania, pobicia, upokorzenia i alkocholu będzie wart tego jednego wymagającego, mimo wszystko, wysiłku i odwagi kroku. Każdy dzień, kiedy nie będzie na Twoim ciele siniaków, kiedy nie będziesz budziła się ze strachem i wstawała obolała będzie Twoja wygraną. Powtarzam - nie będzie Ci wcale łatwo czy lekko. Ale będzie warto.
              • mniej_niz_zero Re: rozumiemy... 13.03.09, 11:35
                Dziękuję Caro... ale w moim życiu nic się nie zmieni
                • shachar Re: rozumiemy... 13.03.09, 11:37
                  zmieni sie, zmieni ;)) jak Ci rozwali komputer na glowie, wtedy odezwie sie w
                  Tobie lew, zobaczysz, bez netu gorzej jak bez flaszy
                  • mniej_niz_zero Re: rozumiemy... 13.03.09, 11:40
                    shachar napisała:

                    > zmieni sie, zmieni ;)) jak Ci rozwali komputer na glowie, wtedy odezwie sie w
                    > Tobie lew, zobaczysz, bez netu gorzej jak bez flaszy
                    ---------
                    Tak sądzisz ?... hmmmm....
                • cara.mordsith Re: rozumiemy... 13.03.09, 11:38
                  Jeżeli będziesz powtarzac, że się nie zmieni, to z cała pewnościa tak będzie. Może porówanie nie będie na miejscu, ale... Tez sobie powtarzałam, że nigdy nic nie wygram, więc nawet nie próbowałam szczęścia w żadnych konkursach czy loteriach, ale raz jednak się skusiłam i... wygrałam. Wiem, że to nie to samo, ale chyba rozumiesz, o co mi chodzi. Poza tym fakt - samo się nie zmieni. Ale TY coś zmienić możesz. Tylko chyba w to nie wierzysz, co?
                  • mniej_niz_zero Re: rozumiemy... 13.03.09, 11:42
                    Co ja mogę zmienić ?
                    Tapetę na pulpicie i nic więcej
                    • cara.mordsith Re: rozumiemy... 13.03.09, 11:48
                      Skąd wiesz, że nikt Ci nie uwierzY? Wiesz, pobicia zostawiają zawsze ślady... Siniaki, okrwawienia, skaleczenia. No więc mamy ofiarę i mamy dowód. A poza tym policja nie działa na zasadzie "Nie wierzymy więc się nie zajmujemy", a ptrzynajmniej nie ma prawa w ten sposób postępować. Zwłaszcza, gdy jest zgłoszenie o przemoc w rodzinie czy o znęcanie się fizyczne i/lub psychiczne. Tlko że... trzeba to najpierw zgłosic. Jeżeli nawet dostanie wyrok w zawiasach (co z racji wieku jest prawdopodobne), to i tak nie uderzy Cię więcej chyba, że albo ma to gdzie że następnym razem pójdzie siedzieć, albo jest idiota który myśli, że mu się upiecze. A wierz mi, że się nie upiecze. Chyba, że już był notowany, to wogóle pójdzie siedzieć. Więcej Cię nie uderzy, a o to na początek chodzi.
    • zlotyswit Re: bicie słabszych fizycznie 13.03.09, 11:37
      Co cię trzyma przy nim?
      Nie jest tak że przyjmujesz to jako konsekwencję związku?
      Bardziej boisz się samotności niż bicia do którego już się może przyzwyczaiłaś?
      Czy to niska samoocena, żal i brak wiary w to że ktoś Ci może pomóc?
      Czy twoje dorosłe dzieci wiedzą o tym?
      Nie rozumiem przyczyn dla których to ciągniesz, nie wyjaśniasz ich. Piszesz
      tylko "A życie wymyśla różne pułapki." A może to nie życie wymyśla te pułapki
      tylko On?
      On to nie jest życie, nie jest całym światem i nie jest tego świata panem.
      • mniej_niz_zero Re: bicie słabszych fizycznie 13.03.09, 11:48
        Dzięki Złoty....

        Co mnie trzyma przy nim ? nic, wspólne miejsce zamieszkania.

        Nie boję się samotności.
        Chcę być sama.
        Samotna.

        nikgo w domu !!
        • shachar Re: bicie słabszych fizycznie 13.03.09, 11:51
          aha, siur
          • gadagad Re: bicie słabszych fizycznie 13.03.09, 12:00
            Skopie ją,wygrzmoci łańcuchem,otłucze mózg o ścianę,a superwomen biegnie
            świeżutka rano po bułeczki,a potem już pewnie lotem w powietrzu do roboty
            zarabiać dwa razy więcej od męża i to już przez całe dekady.
            • cara.mordsith Re: bicie słabszych fizycznie 13.03.09, 12:06
              Oczywiście, że idzie po bułki, bo gdyby nie poszła, to obiłby ją jeszcze bardziej. A praca? Co Ty myślisz, że kobiety, nad którymi znęca się mąż nie pracują? Pracują. Oczywiście, że pracują. Z tapeta na twarzy albo tłumacząc, że spadła ze schodów. A czasem jest tak, że mąż wcale nie bije po twarzy. Właśnie po to, by nie było nic widac. Ale obija żebra, brzuch. Z czasem dochodzi w tum do takiej wprawy, że wie, jak mocno uderzyć, bo uzyskać porządany efekt ale żeby naprawdę nie uszkodzić. A przecież poobijanych żeber pod ubraniem nie widac.
            • mniej_niz_zero Re: bicie słabszych fizycznie 13.03.09, 12:08
              gadagad napisała:

              > Skopie ją,wygrzmoci łańcuchem,otłucze mózg o ścianę,a superwomen biegnie
              > świeżutka rano po bułeczki,a potem już pewnie lotem w powietrzu do roboty
              > zarabiać dwa razy więcej od męża i to już przez całe dekady.
              ------------

              To zabawne GadagD ?
            • mniej_niz_zero Re: bicie słabszych fizycznie 14.03.09, 19:50
              gadagad napisała:

              > Skopie ją,wygrzmoci łańcuchem,otłucze mózg o ścianę,a superwomen biegnie
              > świeżutka rano po bułeczki,a potem już pewnie lotem w powietrzu do roboty
              > zarabiać dwa razy więcej od męża i to już przez całe dekady.
              ----------

              No własnie.... życie nie jest proste i relacje ludzkie są dziwne
              • gadagad Re: bicie słabszych fizycznie 14.03.09, 19:58
                No, nie mówiąc już o tym,że dzieci na porządnych i łagodnych ludzi wychowała,
                nie na żadnych socjopatów,dla których katowanie to rzecz naturalna.
                • mniej_niz_zero Re: bicie słabszych fizycznie 14.03.09, 20:23
                  gadagad napisała:

                  > No, nie mówiąc już o tym,że dzieci na porządnych i łagodnych ludzi wychowała,
                  > nie na żadnych socjopatów,dla których katowanie to rzecz naturalna.
                  ------------

                  Zwracasz się do mnie w trzeciej osobie tak jak jaśnie państwo zwracało się do
                  służby ?

                  No cóż... w końcu jestem mniej niż zero.
                  • gadagad Re: bicie słabszych fizycznie 14.03.09, 21:11
                    Mówię o tej cudownej postaci,którą stworzył nik "mniej niż zero"
    • mniej_niz_zero Re: bicie słabszych fizycznie 13.03.09, 12:15
      Właśnie to chciałam napisać otwierając ten wątek, że to fikcja o tych bijących
      pijakach i bitych szlachetnych kobietach.

      Prawda zawsze siedzi po środku.
      • kaa.lka Re: bicie słabszych fizycznie 13.03.09, 12:35
        dokladnie tak,
        sposob jednak jej przedstawienia wymaga umiejetnosci.jesli pojawia
        sie tzw kolko odpowiedzi, to widac zapetlenie tematu, waznego
        przeciez.
        nie ma wiec sensu stawianie sprawy w dotychczasowy sposob.
        problem ktory istnieje nie moze byc sprytnie przemycany, tak by
        atrakcyjnoscia sladow pobicia, epatowal konfudowal i rozsmieszal w
        koncu.
        traktowan niepowaznie z racji chocby zargonu i dziwadelek
        sytuacyjnych, nadaje sie wylacznie do niepowaznej tv.
        mysle ze stac juz nas, a pisze o forum, na bycie niezaleznymi w
        mysleniu i czynieniu. na uzywaniu klawiatury nie jak bicza
        sprawiedliwosci ale jako narzedzia co to "powie" wszytko co
        przemysli glowa..
        niekoniecznie jedna:P)
        • mniej_niz_zero Re: bicie słabszych fizycznie 13.03.09, 12:37
          Wybacz Kaalko ale kompletnie nie rozumiem tego co piszesz.
          • kaa.lka Re: bicie słabszych fizycznie 13.03.09, 13:02
            oczywiscie,
            wybaczam.
            pisalam tylko k`woli tlumaczenia,ze poslugujesz sie jezykiem
            uogolnien w przedstawianiu osobistego zjawiska. i nie jako problemu
            wyposrodkowania prawdy,ale li tylko jako jej( prawdy) dosc swobodna
            interpretacje. w wyniku tego co zle i dobre zrelatywizowane z
            pobudek kompletnie niewyjasnionych, staje sie powodem osobistych
            wycieczek forumowiczow.
            z tym sie wlasnie nie zgadzam i przeciwko temu wypowiadam.
            otwarcie.
            ka
    • rts77 Re: bicie słabszych fizycznie 13.03.09, 12:16
      jeśli nie chcesz tego zmienić - Twoja sprawa, żadni "zlatywacze" nie będą Cię na
      siłę uszczęśliwiać
      jeśli chcesz - są metody. jeśli w nie nie wierzysz - Twoja sprawa.

      tyle, żeby poprawić nastrój Tytusowi. niech ma satysfakcję;)
      • mniej_niz_zero Re: bicie słabszych fizycznie 13.03.09, 12:23
        A co mam zmienić ?

        Myślisz, że przyleci do mnie książe na białym koniu i uniesie mnie w niebiańskie
        rozkosze ?

        Mam 60 lat.. jeśli nie zauważyłeś i te klimaty już nie dla mnie...

        PS. A Tytus to tylko taki forumowy głupek. Każda wieś ma swojego głupka...
        • tytus_flawiusz Re: bicie słabszych fizycznie 13.03.09, 12:32
          mniej_niz_zero napisała:


          > PS. A Tytus to tylko taki forumowy głupek. Każda wieś ma swojego głupka...

          ale to ty masz przesrane życie, Pani mądra, nie ja, prawda ? :-)
          więc pewnie nie zamieniłbym się z tobą na rozumki :-)
          • mniej_niz_zero Re: bicie słabszych fizycznie 13.03.09, 12:43
            A ja bym się Tytusie z Tobą na rozumki zamieniła...
            Też chciałabym być osobą szampańsko zadowoloną z siebie jak Ty.

            Mam przesrane życie ? Mam.
            Mam przestane życie.. bez miłości, bez seksu.
            Z gościem żyjącym obok mnie i bijącym mnie tylko za to np. że za dużo nalałam
            wody do wanny.



            nie założyłam tego wątku aby ktoś mi współczul.
            • rts77 Re: bicie słabszych fizycznie 13.03.09, 12:46
              > nie założyłam tego wątku aby ktoś mi współczul.

              a po co?
              pytam z autentycznej ciekawości
              • mniej_niz_zero Re: bicie słabszych fizycznie 13.03.09, 12:48
                rts77 napisała:

                > > nie założyłam tego wątku aby ktoś mi współczul.
                >
                > a po co?
                > pytam z autentycznej ciekawości
                ----

                Może chciałam aby schemat : mąż pijak i biedna żona o jakim tu parę dni ględzono...
            • tytus_flawiusz Re: bicie słabszych fizycznie 13.03.09, 12:49
              mniej_niz_zero napisała:

              > A ja bym się Tytusie z Tobą na rozumki zamieniła...
              > Też chciałabym być osobą szampańsko zadowoloną z siebie jak Ty.

              rozumiem, że mam się tego wstydzić, że w miarę udaje mi się żyć tak jak lubię :-). To oznaka wioskowych głupków, czy tak ?
              Prawdziwa mądrość upodla się w pyle ?

              >
              > Mam przesrane życie ? Mam.
              > Mam przestane życie.. bez miłości, bez seksu.
              > Z gościem żyjącym obok mnie i bijącym mnie tylko za to np. że za dużo nalałam
              > wody do wanny.
              >
              >
              >
              > nie założyłam tego wątku aby ktoś mi współczul.

              no bez przesady, głupki nie współczują mędrcom tego świata :-)
              • mniej_niz_zero Re: bicie słabszych fizycznie 13.03.09, 12:57
                tytus_flawiusz napisał: \

                > rozumiem, że mam się tego wstydzić, że w miarę udaje mi się żyć tak jak lubię :
                > -). To oznaka wioskowych głupków, czy tak ?
                > Prawdziwa mądrość upodla się w pyle ?

                --------------

                Ależ ... żyj jak chcesz.
                Jeśli nie będziesz komentował moich wypowiedzi nawet o Tobie nie wsponę...
                • tytus_flawiusz Re: bicie słabszych fizycznie 13.03.09, 13:06
                  mniej_niz_zero napisała:


                  > Jeśli nie będziesz komentował moich wypowiedzi nawet o Tobie nie wsponę...

                  jak widać z tej "odnogi", niespecjalnie Ci takie deklaracje wychodzą
        • rts77 Re: bicie słabszych fizycznie 13.03.09, 12:45
          zmienić możesz swoje życie niezleżnie od wieku, cokolwiek o tym sądzą forumowe
          głupki
          na przykład korzystając z pomocy niebieskiej linii:

          www.niebieskalinia.pl/index.php?w=1280.

          inne pomysły juz podsunęły Ci Panie z postów powyżej, nie będę się powtarzać.
          pytanie tylko, czy tego chcesz? i czy jesteś gotowa wystąpić przeciwko mężowi?
          samo się nie zrobi, niestety.
          mówisz, że nigdy nie powiesz nic złego o ojcu Twoich dzieci. ucieszę Cię - już
          powiedziałaś:) że Cię bije, katuje i kiedyś zabije. i niebo Ci na głowę nie
          spadło - możesz zadzwonić na niebieską linię ((0-22) 668-70-00 w dni powszednie
          w godzinach 14.00 - 22.00) i powiedzieć im to samo. to nic nie kosztuje (prócz
          kosztu połaczenia za telefon)
          jeśli rzeczywiście chcesz to zmienić.
          • mniej_niz_zero Re: bicie słabszych fizycznie 13.03.09, 12:52
            Umiem się posługiwać internetem. wiem co to niebieska linia.
            nie szukam tu współczucia ani pomocy.

            Chciałam tylko napisać, że wszystko nie jest takie proste jak się wielcemądrzym
            pouczaczom wydaje.....
        • zlotyswit Re: bicie słabszych fizycznie 13.03.09, 12:50
          Masz 60 lat. Tym bardziej powinnaś spróbować zmienić swoje życie. Nie masz nic
          do stracenia. Poza tym dalej nie wyjaśniłaś wielu wątpliwości, dlaczego to
          tolerujesz, co on Tobie daje w zamian za bicie? Na księcia z bajki nie licz, na
          pomoc z zewnątrz też to się rzadko zdarza, zwłaszcza jeśli cierpisz w milczeniu
          a on bije tak że można to ukryć.
          • mniej_niz_zero Re: bicie słabszych fizycznie 13.03.09, 13:00
            zlotyswit napisał:

            > Masz 60 lat. Tym bardziej powinnaś spróbować zmienić swoje życie. Nie masz nic
            > do stracenia.

            --------------

            A co mam w wieku 60 lat do zyskania ?

            • zlotyswit Re: bicie słabszych fizycznie 13.03.09, 13:10
              Te lata które są przed tobą.
              Konsekwentnie milczysz na swój temat, dobrze.
              Mówisz że nic nie jest proste ani łatwe, nikt nie obieca Ci że życie będzie
              proste i łatwe ale powiedz dlaczego odejście od niego jest takie trudne że aż
              niemożliwe? Wygląda na to że pogodziłaś się ze swoją sytuacją ale powiedz czy
              chcesz tak żyjąc dotrwać do końca dni? Czy on nie zdominował twojego myślenia i
              nie zawęził Ci horyzontów? Nie roztacza się przed tobą myśl o innym lepszym
              życiu? Żadnego optymizmu, nadziei? Co zagłuszasz pijąc i o czym wtedy myślisz?
              • mniej_niz_zero Re: bicie słabszych fizycznie 13.03.09, 13:15
                Złoty.. nie wiem ile masz lat ale dla ludzi młodych "odejść" oznacza wyprowadzić
                się. Ja się nigdzie nie wyprowadzę bo mieszkam we własnym, odziedziczonym
                domem. On też się nigdzie nie wyprowadzi.
                Bo gdzie ?

                nie ma mowy o żadnym rozwodzie
                • california-only Znowu Troll!!:-(( 13.03.09, 13:23
                  Kolejne wcielenie Spawacza? Tojuz nudne zaczyna sie robic
                  • mniej_niz_zero Re: Znowu Troll!!:-(( 13.03.09, 13:30
                    california-only napisała:

                    > Kolejne wcielenie Spawacza? Tojuz nudne zaczyna sie robic


                    jasne.. najlepiej problemy wysyłać na oślą a dyskutować o tym jak się odkochać i
                    ..............

                    Problemów nie ma... jest super a jeśli ktoś przeciw to troll.
                • zlotyswit Re: bicie słabszych fizycznie 13.03.09, 13:28
                  Tak, choć zacząć nowe życie to zmienić otoczenie. Nawet nie koniecznie
                  wyprowadzając się, np dla mnie będzie to rozpoczęcie pracy zawodowej a dla
                  ciebie... chociażby spotkania z ludźmi którzy rozumieją cię i twoją sytuację,
                  którzy znaleźli się w podobnej sytuacji. Mogło by to odmienić twoje życie na
                  lepsze? Bez trudnych decyzji.
                  Jak śpiewał pewien polski wieszcz "mój dom to moja twierdza... w twierdzy
                  tej..." Czy twój dom to twoja twierdza? Czujesz się tam bezpieczna i ochrona
                  przed złem tego świata? Mniejsze zło chroni przed większym?
                  • mniej_niz_zero Re: bicie słabszych fizycznie 13.03.09, 13:33
                    wiesz Złoty... szukałam ludzi.
                    Już nie szukam.
                    oduczyłam się mówić.

                    A w domu czuję się jak w twierdzy.. mój dom duży.
                    Dziękuję, że nachyliłeś się nademną.........
                    • zlotyswit Re: bicie słabszych fizycznie 13.03.09, 13:45
                      mniej_niz_zero napisała:

                      > wiesz Złoty... szukałam ludzi.
                      > Już nie szukam.
                      > oduczyłam się mówić.

                      Nie myśl że to Ty się oduczyłaś to on cię oduczył. Teraz jesteś już wytresowana
                      wiesz dokładnie gdzie twoje miejsce, kiedy podnieść łapkę a kiedy merdać ogonem.
                      Twoja sprawa, mam nadzieję że dostajesz coś wartościowego w zamian a nie tylko
                      chwile spokoju i "swój" dom. Masz chyba silną więź z tym domem? Musiało Ci się w
                      nim dobrze żyć, wspomnienia czasem wystarczą.
                      • zlotyswit Re: bicie słabszych fizycznie 14.03.09, 10:18
                        „Chciał widzieć ją nieszczęśliwą, aby cierpieć z nią razem, ale pragnął tego w
                        sposób właściwy naturom słabym, które tęsknią za współczuciem i narzucają swoje
                        cierpienia ludziom najzupełniej wobec nich niewinnym… Uzbroiła się w zupełne
                        milczenie, jedyną tarczę przeciw jakiejś zgubnej słabości”
                      • mniej_niz_zero Re: bicie słabszych fizycznie 14.03.09, 19:31
                        Tak Złoty... lubię mój dom i dlatego tu zostanę.
    • gadagad Re: bicie słabszych fizycznie 13.03.09, 14:02
      Super,że jesteś tak zdrowa,że nigdy u lekarza nie byłaś.Do tego ani cienia
      osteoporozy nie masz i można cię kopać ile wlezie.
    • nangaparbat3 Re: bicie słabszych fizycznie 13.03.09, 14:13
      1. Ja się zgadzam, ze wcale nie musi byc tak, że ten kto bije jest tylko zły, a
      bity - anioł.
      2. Przeczucie mi mówi, że to Ty jesteś tym bijącym.
      3. Jeśli się mylę, i rzeczywiście dajesz się katować, bo nie chcesz skrzywdzić
      dzieci, weź pod uwagę, że w końcu rzecz się wyda - albo wylądujesz w szpitalu,
      albo w kostnicy, i wtedy zrobią sekcję - a dzieci tym bardziej bedą płacić
      poczuciem winy, że nie widziały, nie pomogły. Nawet jeśli to poczucie winy
      obróci się w gniew przeciw Tobie.
      • gadagad Re: bicie słabszych fizycznie 13.03.09, 14:25
        Jeżeli ten wątek ma udowodnić,że jak kobieta pozwala się katować i
        nadzwyczajnego dyskomfortu fizycznego ani psychicznego nie czuje, to nic się nie
        dzieje i żadne prawo nie może odgórnie w sytuację ingerować.Tylko dowody na to
        są tak idiotyczne,że same ten cel wątku dezawuują.
    • rzeka.suf Re: bicie słabszych fizycznie 13.03.09, 15:40
      co chcesz powiedziec wlasciwie?
      kwestia braku idealnosci ludzkiej jest oczywista.
      kwestia tkwienia w takim zwiazku pomimo finansowej niezaleznosci - rowniez.

      jedyne co zastanawia, to czemu akceptujesz taki model relacji. w jakim celu
      przezylas swoje zycie w taki sposob, jesli nie bylas do tego zmuszona.
      piszesz, ze prawda lezy gdzies posrodku, ze agresor nie ponosi calej winy za
      sytuacje.
      wiec napisz , gdzie jest twoja wina, smialo.
      powiedz wprost to, co chcesz powiedziec: po co z nim jestes/ bylas przez tyle lat?
      powiedz mi, jednej z tych nieco naiwnych, dlaczego/ po co kobieta godzi sie na
      takie traktowanie, jesli nie z koniecznosci ekonomicznej, masochizmu badz
      durnego materializmu.
      co jest tak necacego w pulapce, napisz wprost

      • rzeka.suf ps 13.03.09, 18:37
        do katalogu powodow dodam jeszcze:
        uposledzenie umyslowe;ortodoksyjna wiare w nierozdzielnosc malzenstwa; poczucie
        bezsilnosci i strach, ze ' i tak znajdzie i zabije'; nienawisc do siebie i
        zycia; nieumiejetnosc istnienia poza jedynym znanym/ ' naturalnym' modelem '
        bycia ofiara'.
        wybierasz cos dla siebie stad czy dodasz nowa opcje?
        • mniej_niz_zero Re: ps 14.03.09, 19:34
          he,he... najbardziej podoba mi się "upośledzenie umysłowe" ;))
          A serio ? jaki powód ?


          .... nie wiem...
      • facettt bicie silniejszych fizycznie 13.03.09, 21:35
        Droga suf - jest raczej niemozliwe :)
        • nangaparbat3 Re: bicie silniejszych fizycznie 13.03.09, 23:20
          Jak najbardziej jest.
          Znalam mlodą kobietę, mistrzynie Polski w jednej z walk Wschodu - kiedy podpity
          ojciec zabieral sie do bicia, nie byla w stanie sie bronic, nie umiala podniesc
          na ojca ręki.
          • m-i-l-v-a Re: bicie silniejszych fizycznie 14.03.09, 08:13
            Dokładnie tak jest...w takiej sytuacji mozna stawać sie bezwolna kukłą. Nie wiem
            dlaczego tak sie dzieje. Powodów może być wiele: paraliżujacy strach,
            przekonanie, ze jakies aktywne formy obrony bardziej rozwscieczą agreesora (to
            bywa prawa), niecheęc do zycia, pragnienie smierci, nienawiść do takich zachowań
            (używania siły), może tez jakiś masochizm, ale nie wydaje mi się...Może tak
            być... i to nie ma znaczenia jakie umiejętności ma ofiara. Pewnie da sie to
            jakoś wyjaśnić z punktu widzenia psychologii..Chciałabym, zeby ktoś umiał mi to
            wytłumaczyć....
            • rzeka.suf Re: bicie silniejszych fizycznie 14.03.09, 17:07
              moze zaloz osobny watek na ten temat?
        • rzeka.suf Re: bicie silniejszych fizycznie 14.03.09, 00:51
          mylisz sie - bardzo wiele zalezy od nastawienia psychicznego obu stron, ich
          wzajemnej relacji, przekonan, regul gry bla bla bla.
          troll zwial, co za szkoda ;]
          • facettt bicie silniejszych fizycznie 14.03.09, 04:06
            rzeka.suf napisała:

            > mylisz sie - bardzo wiele zalezy od nastawienia psychicznego obu
            stron, ich wzajemnej relacji, przekonan, regul gry bla bla bla.
            > troll zwial, co za szkoda ;]


            jaaaasne :)
            powoli mam ochote Ci przylozyc.
            chcesz?
            • rzeka.suf Re: bicie silniejszych fizycznie 14.03.09, 13:53
              czekaj, skocze po noz do roboty i mozemy zaczynac.
              choc wlasciwie mialam w planach raczej spacer...
    • egzostatyk Re: bicie słabszych fizycznie 14.03.09, 14:48
      Jeśli jest podaż to jest i popyt i na odwrót.Chodzi mi o to,że pewne
      mechanizmy się nazwzajem uzupełniają.Jeśli ktoś jest masochistą to
      potrzebuje kata,natomiast kat potrzebuje masochisty.Tylko to kółko
      trzeba by było przerwać.Brakuje tu kogoś kto jest by podjoł taką
      decyzję o przerwaniu tego koła i pokazał jak dalej żyć i jak się
      zupełnie inaczej realizować,osiągać cele,czerpać radość z
      życia,spełniać swoje marzenia,być radosnym,poprostu iść w kierunku
      poczucia szczęścia.Poprostu chodzi mi o to,że przerwanie tego koła
      nie jest celem tylko takim punktem początkowym czegoś nowego.
      • rzeka.suf Re: bicie słabszych fizycznie 14.03.09, 17:05
        bardzo istotne wydalo mi sie to napisales. tyle, ze ofiary nie widza wiele poza
        horyzont przezycia kolejnego dnia, kolejnego ataku. tak maja ustawiony osrodek
        aktywnosci - nie ' ku czemus', lecz ' przeciw czemus'.
        bardzo trudno to zmienic, poniewaz taka postawa ksztaltowala sie przez dlugie
        lata, byc moze nie ma w ogole swiadomosci innej opcji aktywnosci. dlatego nawet
        zrywajac uklad z konkretnym agresorem, podatne sa na powtarzanie podobnych
        relacji z otoczeniem. warto pokazywac inne sposoby zycia, tlumaczyc patologie,
        nienormalnosc czy ' nienajlepszosc' takiego modelu.
        dzieki za przypomnienie
        • clarissa3 Re: bicie słabszych fizycznie 14.03.09, 18:12
          A co, myslicie, taka osoba jak autorka watku zrobi gdy spotka mloda
          mezatke narzekajaca ze maz ja bije?

          Pewnie powie: ej, ja tam mam tak od dawna i nie narzekam! Usmiechnie
          sie i pojdzie sobie dalej...

          ...

          sporo takich spotykam, nestety. Zrezygnowani, niezaangazowani,
          obojetni.. Smutne.
          • mniej_niz_zero Re: bicie słabszych fizycznie 14.03.09, 19:29
            clarissa3 napisała:

            > A co, myslicie, taka osoba jak autorka watku zrobi gdy spotka mloda
            > mezatke narzekajaca ze maz ja bije?

            ---------

            Autorka wątku powie młodej mężatce : jeśli raz cię uderzył to uciekaj, jeśli
            bije dzieci lub "tylko" psa to uciekaj.
            Jesteś młoda, nie marnuj życia.
            Kto raz uderzył będzie bił zawsze.
            Nie marnuj życia nawet wtedy gdy to ojciec twoich dzieci, bo życie masz
            jedno.........
      • mniej_niz_zero Re: bicie słabszych fizycznie 14.03.09, 19:38
        egzostatyk napisała:

        > Jeśli jest podaż to jest i popyt i na odwrót.Chodzi mi o to,że pewne
        > mechanizmy się nazwzajem uzupełniają.Jeśli ktoś jest masochistą to
        > potrzebuje kata,natomiast kat potrzebuje masochisty.Tylko to kółko
        > trzeba by było przerwać.Brakuje tu kogoś kto jest by podjoł taką
        > decyzję o przerwaniu tego koła i pokazał jak dalej żyć i jak się
        > zupełnie inaczej realizować,osiągać cele,czerpać radość z
        > życia,spełniać swoje marzenia,być radosnym,poprostu iść w kierunku
        > poczucia szczęścia.Poprostu chodzi mi o to,że przerwanie tego koła
        > nie jest celem tylko takim punktem początkowym czegoś nowego.
        -----

        Coś w tym jest....... co piszesz.
        Może jestem masochistką...

        Ale kto ma to koło przerwać ? przecież nie ja....
        • nangaparbat3 Re: bicie słabszych fizycznie 14.03.09, 22:48
          mniej_niz_zero napisała:

          > Może jestem masochistką...
          >
          > Ale kto ma to koło przerwać ? przecież nie ja....

          A jesli nie Ty - to kto?
          I jesli nie teraz - to kiedy?
          (z Talmudu)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka