Dodaj do ulubionych

kocham, kocham, kocham i chyba nigdy nie przestanę

15.03.09, 17:19
Co za beznadzieja: cztery lata byłam z facetem, który się do mnie
nie dotykał. Zawsze unikał seksu ze mną jak ognia, wieczne wymówki,
wpędzanie mnie w kompleksy, że mam "nienaturalne potrzeby"
i "nienormalne wyobrażenia". Okazało się, że on swoje potrzeby
zaspokaja przez internet i w realu z panienkami z internetu...
rozstałam się z nim. Miałam nadzieję, że na zawsze, ale teraz znowu
regularnie się spotykamy. Bo on jest doskonały pod każdym względem,
poza tym jednym, być może najważniejszym. Nigdy nie będziemy razem,
bo jego preferencje seksualne się nie zmieniły i on co najwyżej
dotknąć mnie może kijem od szczotki. Czy ten koszmar się kiedyś
skończy?!!! Wiem, że powinnam zerwać wszelkie kontakty, ale tak
strasznie boję się samotności... Kompletny kanał. Wiem, że jesteśmy
kowalami własnego losu, ale mnie to kucie jakoś kompletnie nie
wychodzi
Obserwuj wątek
    • facettt chyba sie podkochujesz - jak nastolatka ? 15.03.09, 17:36
      Gdyz nie slyszalem, aby zdrowa na ciele i umysle DOROSLA kobieta
      mogla kogos kochac bez doznan cielesnych :)
      • niety.kalna Re: chyba sie podkochujesz - jak nastolatka ? 15.03.09, 17:57
        mamy po 30 lat (on jest trochę starszy) - byliśmy u seksuologa
        (zanim zorientowałam się o co chodzi) i ten powiedział, że podobno
        takie związki zbudowane na rozmowach, wzajemnym zrozumieniu itp. są
        najtrwalsze. Oczywiście do mojego byłego związku nie ma to
        zastosowania, ale moim zdaniem to jest właśnie prawdziwa,
        bezwarunkowa miłość. Beznadziejna, bolesna, ale prawdziwa i
        dojrzała. Problem tylko jak z niej wyjść. Klin klinem oczywiście -
        ale ciągle poznaję facetów, których nie chcę, a jak już kogoś chcę,
        to on mnie nie chce. Ech, życie!
        • facettt powiem cos grzecznie :) 15.03.09, 21:22
          niety.kalna napisała:
          byliśmy u seksuologa i ten powiedział, że podobno
          > takie związki zbudowane na rozmowach, wzajemnym zrozumieniu itp.
          są najtrwalsze.

          powiem cos grzecznie :)
          dla (normalnego) mezczyzny nie ma milosci bez (udanego) seksu...
          - nie pie*dol, dobrze ?
          • nangaparbat3 Re: powiem cos grzecznie :) 15.03.09, 21:36
            No ale ten Jej facet ewidentnie nie jest normalny - wiec o co Ci chodzi?
            • facettt Re: powiem cos grzecznie :) 15.03.09, 22:05
              nangaparbat3 napisała:

              > No ale ten Jej facet ewidentnie nie jest normalny
              - wiec o co Ci chodzi?


              O to, ze ona taka udaje :)
          • niety.kalna Re: powiem cos grzecznie :) 15.03.09, 22:46
            zgodzę się, że dla normalnego CZŁOWIEKA nie ma miłości bez seksu,
            ale ON nie jest normalny - moim zdaniem jest po prostu chory -
            uzależniony od jakichś dziwactw, nie kręci go normalność. Jedna
            koleżanka powiedziała mi, że skoro on pod każdym innym względem jest
            doskonały, to chętnie poczekałaby na takiego rok (bo tyle mniej
            więcej trwa terapia i trzeba się od seksu powstrzymać), żeby całe
            życie spędzić z tą osobą... czy jest tu ktoś kto popierałby takie
            rozwiązanie?
            • rzeka.suf Re: powiem cos grzecznie :) 15.03.09, 23:10
              eeee, chyba zalezy co to za ' dziwactwa'.
              aaaa, i najwazniejsze, czy on sam popiera pomysl pozbycia sie dotychczasowych
              upodoban?
              • niety.kalna Re: powiem cos grzecznie :) 15.03.09, 23:18
                nie wiem czy teraz popiera - kiedy po dwóch miesiącach po rozstaniu
                ponownie poszliśmy do seksuologa, zdecydowanie chciał się tego
                pozbyć. Niestety seksuolog fatalny - my swoje, a on swoje. W ogóle
                nas nie słuchał, chciał leczyć jak ludzi po czterdziestce, między
                którymi coś się wypaliło, a między nami nic się nie wypaliło -
                między nami w tej sferze po postu nic nie było :(
                • rzeka.suf Re: powiem cos grzecznie :) 15.03.09, 23:32
                  wiec jakis punkt zaczepienia jest...
                  powodzenia
      • helios-1 Re: chyba sie podkochujesz - jak nastolatka ? 19.03.09, 17:55
        facettt napisał:

        > Gdyz nie slyszalem, aby zdrowa na ciele i umysle DOROSLA kobieta
        > mogla kogos kochac bez doznan cielesnych :)


        Taka co zakochuje się w każdym, któremu da.... to nazywa się
        nimfomanka :)
    • marzeka1 Re: kocham, kocham, kocham i chyba nigdy nie prze 15.03.09, 17:53
      Alr kogo kochasz? Dupka, który " co najwyżej
      > dotknąć mnie może kijem od szczotki. "???? Masochistka jesteś??? 4 lata
      zmarnowałaś na faceta, chcesz to pieprz następne, tylko potem nie jęcz albo
      "zostań kowalem swojego losu" i kopnij pana w jaja.
      • niety.kalna Re: kocham, kocham, kocham i chyba nigdy nie prze 15.03.09, 18:01
        masz w 100% rację!!! Jestem wariatka, że się z nim widuję. Ale nie
        umiem tego przerwać - próbowałam wiele razy, ale on ciągle dzwoni i
        prosi o spotkanie. Dziesięć razy jestem w stanie nie odebrać, ale za
        jedenastym odbieram i się z nim umawiam :( Całe szczęście, że w
        ogóle się z nim rozstałam i wywaliłam z domu! Wcześniej próbowałam
        (nie znając przyczyn jego zachowania), ale na widok jego łez i
        zapewnień, że tak bardzo kocha, serce brało górę nad rozumem!
        Wywaliłam go dopiero jak się wszystkiego dowiedziałam (przez
        przypadek oczywiście)
    • klara.barcelo Re: kocham, kocham, kocham i chyba nigdy nie prze 15.03.09, 21:27
      jestes mloda, mozesz sobie spokojnie ulozyc zycie z kims, kogo
      potrzeby seksualne i preferencje beda korespondowaly z Twoimi
      nie skazuj sie sama na porazke
      jesli cos na poczatku juz nie gra, badz pewna, ze nie bedzie lepiej
      chocbyscie lata cale przegadali szukajac tzw porozumienia
    • solaris_38 Re: kocham, kocham, kocham i chyba nigdy nie prze 15.03.09, 21:30
      to zależy jak cała reszta
      czy jest naparwdę przyjacielem

      czy czujesz się z nim wartościowa
      czy pomaga ci i wzrastasz przy nim w innych sferach

      czy mogłabyś z nim zakładać rodzinę
      czy takiego chcesz ojca swoich dzieci
      itd

      oceń całą resztę



    • wredzioszek Re: kocham, kocham, kocham i chyba nigdy nie prze 17.03.09, 00:22
      nie, no wiesz, poczekaj, porozgladaj sie wkolo, popatrz jak kolezankom rosna
      dzieci, posluchaj jak sasiadka ma orgazm i siedz dalej ze swoja miloscia.skoro
      to Ci odpowiada. przepraszam, nie chce \cie obrazic, ale to jakos burzy moje
      emocje, jak slucham o takich facetach, ktorzy trzymaja dziewczyne w uzaleznieniu
      od siebie, i do tego zabieraja jej najlepsze lata.moze to jest milosc, nie mi
      oceniac. ale co Ty z tego chcesz miec. kochasz go??nawet to ze Twoje potrzeby
      biologiczne sa dla niego niczym?

    • wredzioszek Re: kocham, kocham, kocham i chyba nigdy nie prze 17.03.09, 00:25
      aha, jaki tam on "doskonaly pod kazdym wzgledem" skoro woli panienki z
      internetu. zwykly egoista, ot i tyle!to dopiero jest wredna postawa-wiedziec ze
      kobieta spragniona i szukac w internecie, hehe.dziewczyno obudz sie. i zapytaj
      sama siebie czemu to robisz i czemu to ma sluzyc w dalszej perspektywie. milosc
      to dwie decyzje, z obu stron-a nie slepe oddanie osobie ktora mnie niszczy lub
      nie dostrzega. tak mi sie zdaje. ale nie mam patentu na racje.
    • wredzioszek Re: kocham, kocham, kocham i chyba nigdy nie prze 17.03.09, 00:31
      aha, i jeszcze jedno. czy to ze boisz sie samotnosci oznacza ze pozwalasz komus
      by Cie nie szanowal? zagospodaruj swoja samotnosc, rozwijaj sie, szukaj kogos
      kto nie zamiast internetu bedzie wolal Ciebie, poki jeszcze czas.ale, do takich
      decyzji musisz dojrzec sama.zadne gadki nie pomoga. jak juz w koncu bedziesz
      miala dosc, to sama bedziesz wiedziala co robic.byleby nie bylo za pozno.tak czy
      inaczej, rozumiem Cie i wspolczuje jednoczesnie. zycze bys sobie znalazla kogos
      wartego Twoich uczuc.
    • gadagad Re: kocham, kocham, kocham i chyba nigdy nie prze 17.03.09, 00:34
      Jeżeli jest tak doskonały i przekonuje cię,że cię kocha, to zachowuje się jak
      kobieta po gwałcie.Potrzebuje rozładować seksualną emocję,ale zepchnął ją
      wyłącznie w "brudną" sferę.Lepszy psycholog i dla niego indywidualnie,może go
      rozładuje.Na pewno ty sama, ani twoja obecność,przy tym, mu w tym nie pomoże.
    • laps.0 Re: kocham, kocham, kocham i chyba nigdy nie prze 17.03.09, 06:29
      To se znalazłaś masturbatora, dziewczyno.
      To trzeba długo szukać, żeby takiego znaleźć?
      Czy to widać na pierwszy rzut oka ( rozbiegane oczka, ogólna nerwowość,
      roztrzęsione ręce )?
      Podpowiedz, żeby unikać takich.
      • lilaa Re: kocham, kocham, kocham i chyba nigdy nie prze 17.03.09, 10:36
        to chyba jakis wkret..... 4 lata byc z facetem i nie sypiac???
        ja po miesiacu wywalilam goscia jak on nie chcial...
        szanuj sie dziewczyno, jesli to jes uzaleznienie to latwe do wyleczenia nie
        jest, a zycie jest zbyt trudne zeby leczyc czyjes problemy kosztem samego siebie...
        egoistyczne podejscie?? zaraz ktos tak powie, ale on jest gorszym egoista...


    • helios-1 Ale pierdoły................ 19.03.09, 17:46
      O Boże co za typowa polska prowincha, ciemnota i brak wyobraźni w
      jednym! Kto Wam naopowiadał że jak nie ma ciupciania to nie ma i
      miłości, a może jeszcze powiecie że gdy nie ma dzieci to i związek
      jest nieważny ?! Co gorsza faceci piszą podobnie. Prawda jest taka
      że gościu po prostu ma silne rozgraniczenie wyższych uczuć od
      zwyczajnego rżnięcia - owszem ma problem z tym że gdyby kochał się
      ze swoją dziewczyną to nie odczuwałby miłości tylko owe rżnięnie, a
      tego nie chce robić przez szacunek dla kogoś kogo kocha. Co nie może
      przekreślać człowieka, a wręcz przeciwnie! Poniała rebiata ???
      • greengrey Re: Ale pierdoły................ 19.03.09, 18:11

        riebiata kuma,

        ale najwyraźnie ty nie kumasz

        że koleś ma w głębokim poważaniu to,że jego dziewczyna czuje się w
        takim związku źle

        więc, jeśli liczą się dla niego jej uczucia (skoro kocha!) to niech
        da dziewczynie spokój, da jej żyć w sposób zgodny z jej potrzebami i
        pragnieniami,

        a sam niech pójdzie szukać takiej - co kocha tak jak on

        • helios-1 Re: Ale pierdoły................ 19.03.09, 18:16
          greengrey napisała:

          >
          > riebiata kuma,
          >
          > ale najwyraźnie ty nie kumasz
          >
          > że koleś ma w głębokim poważaniu to,że jego dziewczyna czuje się w
          > takim związku źle


          Z postu założycielki wątku wynika raczej że ma problem, a nie ją w
          głębokim poważaniu
      • zlotyswit Re: Ale pierdoły................ 19.03.09, 18:43
        chyba jesteś impotentem?
        umysłowym albo fizycznym
        jak można zakładać że normalna kobieta nie ma ochoty na porządne "rżnięcie"?
        toż to istna dyskryminacja.
    • ygawa81 Re: kocham, kocham, kocham i chyba nigdy nie prze 20.03.09, 15:23
      ..faceta ma rozgraniczenie wyższych potrzeb od niższych...no proszę
      Cię. Ten to porafi rozgraniczać potrzeby. Ta panna na rozmowy, ta do
      całowania, a ta od prania i gotowanie a z neta to na seks panienki
      bo normalność go dobija.
      Kobieto opanuj swe żądze bo jak napisałaś nie tknie Cię kijem od
      szczotki;)
    • niety.kalna Re: kocham, kocham, kocham i chyba nigdy nie prze 21.03.09, 21:47
      dziękuję za wszystkie wypowiedzi! ktoś napisał, żebym rozejrzała się
      i znalazła innego, posłuchała orgazmu sąsiadki, popatrzyła jak inne
      rodzą dzieci i opanowała się zanim będzie za późno. CO TO ZNACZY ZA
      PÓŹNO? Ja mam 30 lat. Już jest DAWNO ZA PÓŹNO!!! Wszycy żonaci i
      dzieciaci. Myślicie, że nie gniecie mnie w dołku jak WSZYSTKIE moje
      koleżanki rodzą? Najlepiej klin klinem, ale gdzie tego klina znaleźć
      w tym wieku. I niech czterdziestolatki nie piszą mi, że jestem
      młoda - w waszym wieku można już znaleźć facetów z rynku wtórnego, w
      moim wieku wszyscy jeszcze świeżo zakochani.
      • wredzioszek Re: kocham, kocham, kocham i chyba nigdy nie prze 21.03.09, 23:49
        skoro uwazasz więc że wszystkie te pretensje wystarczają Ci aby być z facetem
        ktory jak sama napisałaś "nie tknie Cię nawet kijem od szczotki" to już po
        prostu Twój wybór.a do wyborów kazdy ma prawo. co do mojego wieku, to nie jestem
        czterdziestolatką. zgadzam się, owszem z jednej strony jest poźno, ale skoro
        wolisz całe życie przesiedziec w związku takim jak jestes to hm w jakiś sposob
        sama ten zwiazek akceptujesz i zatwierdzasz. ja wolałabym być sama niż znosić
        upokorzenie i psychiczną mękę,że facet nie chce mnie dotknąć.bo uwazam ze nawet
        jak sobie powiesz-ok,godze sie na to, to i tak bedziesz sie czula beznadziejnie,
        poniewaz takie traktowanie wplywa na to jaką kobietą się czujesz. ale to byłby
        moj wybór, wynikający z moich odczuć. a Ty pielęgnuj to co uwazasz za dobre.
        skoro jesteś jednak z nim w związku, to przypuszczam ze to dosc skutecznie
        blokuje Cie na inne ewentualne znajomosci. ale moze sie mylę. w kazdym razie,
        chodzilo mi o to- jesli jest Ci zle, to sprobuj to zmienic.moim zdaniem kluczem
        do twojej sytuacji jest przede wszystkim pozbycie sie paniki przed byciem samą.
        ale domyślam się, ze w sytuacji "paniki i fiksacji" (nie obrażaj się, to tylko
        tak obrazowo bym okreslila) nie masz ochoty sluchać o byciu samą. więc mamy
        "vicious circle", dopóki nie dojdziesz do innych wnioskow. pozdrawiam i życzę
        powodzenia w życiowych wyborach oraz spelnienia tych pragnień o ktorych piszesz.
        • niety.kalna Re: kocham, kocham, kocham i chyba nigdy nie prze 22.03.09, 19:59
          wredzioszku, dziękuję za odpowiedź. Zgadzam się z Tobą, też wolałam
          być sama niż cierpieć, więc się z nim rozstałam, a teraz tylko
          po "koleżeńsku" się spotykamy, mniej więcej raz w tygodniu. Chodzę
          na randki (ale albo ja, albo druga strona nie ma ochoty na kolejną).
          A z NIM jest zawsze tak fajnie, tak świetnie się rozumiemy. Wiem, że
          takie spotykanie się jest toksyczne, więc mu wczoraj powiedziałam,
          że musimy skończyć się widywać (bo mi zaproponował
          wspólny, "przyjacielski" wyjazd na wakacje). Ale dodałam, że drugą
          opcją jest powrót do siebie, pod warunkiem, że pójdzie do seksuologa
          i będzie się leczył (taka terapia trwa ok roku, w ciągu którego nie
          może uprawiać seksu, żeby gospodarka horm. powróciła do normy).
          Ponieważ nie mam do niego zaufania, będzie się musiał do mnie
          wprowadzić... Byłam przekonana, że powie nie, ale on tego CHCE.
          Przeraziło mnie to... Czy jest tu ktoś, kto uważa, że coś takiego ma
          szanse powodzenia?
          • greengrey Re: kocham, kocham, kocham i chyba nigdy nie prze 22.03.09, 20:56

            > Ponieważ nie mam do niego zaufania, będzie się musiał do mnie
            > wprowadzić... Byłam przekonana, że powie nie, ale on tego CHCE.
            > Przeraziło mnie to... Czy jest tu ktoś, kto uważa, że coś takiego
            ma
            > szanse powodzenia?

            Jezuuuu, dziewczyno, ja chyba śnię !

            Na czas terapii on am się wprowadzić do Ciebie bo nie masz do niego
            zaufania w czym ? Że będzie na tą terapię chodził?
            Więc facet do Ciebie na rok się wprowadzi- albo na dłużej!-i teraz
            Ci zapowiada już, że z racji terapii zero seksu..

            nieźle to sobie wymyślił, a facete Cie oszukuje, bo to nie z jego
            hormonami jest kłopot- te są w porządku
            ty po prostu zupełnie go nie pociągasz

            jesteś głęboko uzależniona....chociaż to zauważ

            odpowiedź jest jedna na Twoje pytanie: nie ma ten pomysł żadnych
            szans na powodzenie, to chory pomysł

            ale najwyraźniej, jeszcze musisz w tym tkwić, zanim wyniesiesz
            lekcję dla siebie sama


          • laps.0 Re: kocham, kocham, kocham i chyba nigdy nie prze 22.03.09, 21:10
            Prócz tego, że jesteś zdesperowana, żyjesz w związku, w którym partner Cię
            upakarza i trollujesz na forum, to wszystko z Tobą dobrze?
            Raczej nie.

            > Przeraziło mnie to... Czy jest tu ktoś, kto uważa, że coś takiego ma
            > szanse powodzenia?
            Nie ma.

            Nie szukaj desperacko, poddaj się chwili.
            Daj sobie spokój z rynkiem wtórnym.
          • wredzioszek Re: kocham, kocham, kocham i chyba nigdy nie prze 22.03.09, 23:32
            niety.kalna napisała:

            > Ponieważ nie mam do niego zaufania, będzie się musiał do mnie
            > wprowadzić...
            - nie do końca rozumiem, tzn. będziesz go pilnowała aby nie szukał seksu gdzieś
            indziej...? nie rozumiem tego powiązania między wprowadzeniem się do Ciebie a
            zaufaniem, czy tez jego brakiem. masz pelnić rolę strażniczki??moze czegoś nie
            zrozumiałam, ale tak to wygląda. hm, druga sprawa jest taka-chcesz mi powiedzieć
            że będziecie razem tak mieszkać przez rok bez seksu...? czy może raczej zgadzasz
            się na bialy związek/ albo liczysz że jednak coś sie zmieni w
            trakcie....pomyslałas jak będziesz się czula gdy rzeczywiście nic....wiesz to
            moze byc po prostu przykre w odbiorze.
            Byłam przekonana, że powie nie, ale on tego CHCE.
            -a jak bardzo on tego chce? bo moje zdanie jest takie że to męzczyzna musi
            chcieć bardziej...a z tej wypowiedzi wynika ze ewentualnie się zgadza...ale moze
            zle odczytalam
            > Przeraziło mnie to... Czy jest tu ktoś, kto uważa, że coś takiego ma
            > szanse powodzenia?
            -moje zdanie jest takie - istnieją duze szanse ze wlasnie w tej chwili
            oszukujesz samą siebie, ale tego niestety już nie wiem. myśle, że w zyciu
            wszystko jest możliwe, tak, tylko jeszcze pytanie jaką za to zapłacimy cenę i
            czy jesteśmy na to gotowi. wiesz, nie mozna wykluczyc ze to jest dalsze
            zaglębianie się w toksyczny związek. z drugiej strony....nie wiem, pogadaj z tym
            seksuologiem, oby tylko byl jakiś mądry, jak on to widzi. jesli masz jeszcze
            ciągle wątpliwosci to rozmowa, rozmowa oraz pytanie wielu mądrych ludzi moze da
            Ci jakąś wskazówkę. tak czy inaczej zyczę powodzenia.
      • greengrey Re: kocham, kocham, kocham i chyba nigdy nie prze 22.03.09, 20:38





        I niech czterdziestolatki nie piszą mi, że jestem
        > młoda - w waszym wieku można już znaleźć facetów z rynku wtórnego,
        w
        > moim wieku wszyscy jeszcze świeżo zakochani.


        A to nie mówiłaś, że facet z rynku wtórnego Cie nie interesuje....

        chociaż, ten, choć z rynku pierwotnego - do niczego jest

      • rzeka.suf Re: kocham, kocham, kocham i chyba nigdy nie prze 23.03.09, 18:24
        wiesz co, jesli ta twoja ' milosc' to inna nazwa dla strachu przed tym, ze juz
        nikogo innego nie znajdziesz, to daj sobie i jemu spokoj.
        byc moze po roku morderczej terapii, zycia w takim ' strasznie toksycznym'
        zwiazku, okaze sie, ze w ogole nie sprawdzacie sie jako kochankowie? co wtedy?
    • niety.kalna Re: kocham, kocham, kocham i chyba nigdy nie prze 24.03.09, 20:51
      dziękuję za wszystkie wypowiedzi, zwłaszcza te krytyczne. chyba
      macie rację, desperatka ze mnie i tyle. postaram się to przerwać. na
      swoje usprawiedliwienie dodam tylko, że pod każdym innym względem
      jestem w 100% dopasowana do tego człowieka. nawet jak znajdę kogoś
      normalnego, gdzie będzie iskrzyło w łóżku, to seks wcześniej czy
      później i tak się wypali i ważniejsze pozostaje to co poza nim
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka