Dodaj do ulubionych

jak pomoc...

25.11.03, 09:08
...komus, kto chyba w gruncie rzeczy tej pomocy nie chce. Jak wyslac do
psychologa kogos, kto nie wierzy lekarzom i innej masci specjalistom? Wierzy
za to, ze to ja mu pomoge, ze mam swietny wplyw itd. Tymczasem ja moge
dzialac jedynie intuicyjnie, nie mam wiedzy psychologicznej i jestem w stanie
pomoc jedynie doraznie... na dluzsza mete, przy tych ciagle powracajacych
depresjach, moge zrobic cos glupiego ze zwyklej niewiedzy. Zaczynam sie bac
zbyt duzej odpowiedzialnosci.
Macie jakas rade na opornego? ;)
Obserwuj wątek
    • malvvina Re: jak pomoc... 25.11.03, 10:14
      nie mozna wbrew woli - nie da rady

      rozmawiac, otaczac opieka i troska -to wszystko i jednoczesnie duzo
      • essedaria Re: jak pomoc... 25.11.03, 10:53
        rozmawiam, otaczam opieka, wybaczam ... kiedy wydaje mi sie ze juz jest dobrze,
        nagle sciana, powrot do tego co przed rokiem, samobojcze mysli... boje sie, ze
        w koncu nie beda to tylko mysli, a nie moge byc caly czas.
        No i boje sie ze w koncu opadne z sil :(
    • procesor Re: jak pomoc... 25.11.03, 10:14
      essedaria napisała:
      > Macie jakas rade na opornego? ;)

      Sama szukam. :(
      Jak znajdziesz to napisz.
    • ale-ja-ja master pomoze 25.11.03, 10:51
      on sie zna na rzeczy

      ale ja ja

      essedaria napisała:

      > ...komus, kto chyba w gruncie rzeczy tej pomocy nie chce. Jak wyslac do
      > psychologa kogos, kto nie wierzy lekarzom i innej masci specjalistom? Wierzy
      > za to, ze to ja mu pomoge, ze mam swietny wplyw itd. Tymczasem ja moge
      > dzialac jedynie intuicyjnie, nie mam wiedzy psychologicznej i jestem w stanie
      > pomoc jedynie doraznie... na dluzsza mete, przy tych ciagle powracajacych
      > depresjach, moge zrobic cos glupiego ze zwyklej niewiedzy. Zaczynam sie bac
      > zbyt duzej odpowiedzialnosci.
      > Macie jakas rade na opornego? ;)
    • qw5 Re: jak pomoc... 25.11.03, 11:16
      Wiesz, jeśli słusznie podejrzewasz objawy depresyjne, to nie dziw się, że ten
      ktoś nie chce korzystać z pomocy jakiejkolwiek, a już zwłaszcza specjalistów,
      to naturalne. Strasznie ważne jest wtedy, w takich stanach, tak sobie myślę,
      mieć osobę, która będzie blisko, zaufaną. Nie zrobisz nic na siłę, po prostu
      bądź.
      Podsuwaj delikatnie propozycje, typu spacer, typu wspólny posiłek ( nie wiem
      zgaduję teraz, w jakim stanie jest ta osoba ) Ostatnio spotkałam się z
      przypadkiem, kiedy najzwyczajniej w świecie istniało ryzyko zagłodzenia takiej
      osoby. Często współistnieją problemy ze snem, zupełne wycofanie z życia. No i
      jasna sprawa w skrajnych przypadkach próby samobójcze. Bywa i tak, że depresja
      jakby dołącza się do choroby somatycznej (np nowotwór), o ktorej istnieniu w
      organizmie chory nie ma najmniejszego pojęcia. Ale to skrajności.

      Reasumując - jeśli rzeczywiście jest to depresja, jeśli(podkreślam)to powinno
      się ją leczyć. Po przyjęciu odpowiednich leków poprawa następuje dosć szybko -
      oczywiście od razu nie stanie się cud, ale są widoczne efekty. Poprawa
      nastroju, lepszy sen. To nie są środki, ktore powodują uzależnienie, jak się
      czasem błędnie sądzi.
      No i wychodzenie może trwać miesiącami, trzeba sobie z tego zdac sprawę,
      przygotować się na to.

      Są tu podobno fora specjalnie poświęcone depresji, poszukaj , na pewno będzie
      tam wiele interesujących Cię informacji.

      Bądź przy tej osobie, to najlepsze, co możesz zrobić, z czasem powinno się udać
      stopniowo ją przekonać do pomocy specjalistycznej. Wiem, że to niełatwe
      zadanie, ale się uda.

      Osoba, o której wspomniałam wcześniej, to był bardzo ciężki przypadek, a teraz
      dzięki pomocy bliskich osób, ktore w odpowiednim momencie ( może w ostatnim )
      zdążyły się włączyć, pięknie zaczyna z tego wychodzić. Powoli, ale wraca.
      • essedaria Re: jak pomoc... 25.11.03, 12:08
        Dziekuje bardzo za tak wiele uwagi i pomocy. Na forum depresja faktycznie
        znalazlam bardzo duzo informacji.
        Pozdrawiam
    • kwieto Re: jak pomoc... 26.11.03, 08:30
      Odpowiedzialnosci?
      Ty mozesz mu pomoc, on musi byc odpowiedzialny za siebie.
      Nie daj sobie wmowic, ze jego istnienie zalezy od Ciebie, i ze bez Ciebie sobie nie poradzi, ze Ty
      jestes jego ostoja - bo wkrotce sie okaze, ze bedzie na Ciebie przerzucal odpowiedzialnosc za
      wszystko co mu sie przydazy...

      --
      Na pytanie, kto to jest bufon:
      "Kwieto ty jesteś Pajac Bezgraniczny. Rzuciła Cię czy jak? :)"
      __AnoMalie__
      • essedaria Re: jak pomoc... 26.11.03, 08:44
        Dziekuje Kwieto...
        miedzy innymi chodzi o to wlasnie: co zrobic zeby tej odpowiedzialnosci nie
        przerzucal? Zniknac, zostawic samego, postawic warunki? to chyba bez sensu...
        To co piszesz dotyczy osoby, ktora niejako swiadomie sie na kims wiesza... a co
        jesli to jednak JEST depresja? zostawic kogos samego ze soba?
        Nie mowie, ze to zle co piszesz, bo byc moze masz racje.. nie wiem, gubie sie i
        dlatego pytam tutaj.
        Pozdrawiam
        • kwieto Re: jak pomoc... 26.11.03, 21:38
          Na powstrzymanie kogos od przerzucania odpwiedzialnosci nie ma gotowej recepty.
          Moim zdaniem najlepiej nie lapac sie na slowka w stylu "jestes dla mnie wszystkim", "masz na mnie
          swietny wplyw"... To mile i dowartosciowujace, ale uzalezniajace zarazem :(
          Mozna po prostu "odbijac pileczke" np. stwierdzajac, ze nie masz ochoty zajmowac sie jego
          sprawami - jesli ma problemy, niech je rozwiaze na wlasna reke. Ewentualnie oferowac pomoc w
          stylu umowienie go z lekarzem itd.
          Wszystko tak naprawde zalezy od sytuacji i osoby, najwazniejsze by nie bac sie "bo zrobie mu
          krzywde" - czasem jeden potezny kopniak daje o wiele lepsze skutki niz tysiac slow pocieszenia.
          Nawet jesli chwilowo bardzo boli.
          Oczywiscie wszystko w granicach rozsadku, z wyczuciem.

          To czy jest to depresja prawdziwa czy urojona ma moim zdaniem znaczenie drugorzedne...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka