beauty-witch
26.03.09, 14:11
Jestesmy razem niecały rok. Mieszkamy tez tyle razem. Wlasnie
znaleźlismy nowe mieszkanie, juz wlasne takie. Tylko potrzebujemy
uzbierac troche grosza teraz zeby to pukladac. Realne i do zrobienia
tyle ,ze musimy oszczedzac i nie wydawac na niepotrzebne glupstwa.
Moj facet wyszedl wczoraj do pracy(barman),Zazwyczaj konczy kolo
12.30 w nocy bylo po 1.30 w nocy kiedy zmartwiona zadzwonilam do
pracy z pytaniem czy jest tam jeszcze itp. Mamy umowe,ze zawsze jak
idzie do domu to zeby wyslal sms-a badz zadzwonil. Czy jak ma ochote
wyjsc po pracy z kumplami to tez zeby dal znac zebym sie nie
martwila. Odzwonil o 2.00 w nocy i powiedzial,ze zostaje na drinka.
Ok powiedzialam,ale zeby nastepnym razem dal znac bo sie
martwie.(mieszkamy za granica) Poszlam spac.
Budze sie o 7.00 rano-szok łózko puste. Jego komorka na stole. Gdzie
on jest. O 9.00 dodzwonilam sie do managera ktory powiedzial,ze
poszedl kolo 3.00 do kumpla grac w karty. Pojechalam do college na
examin po czym do pracy wstapilam po cos i on tam był... blady z
czerwonymi oczami i glupim usmiechem na twarzy. Pijany! Ze manager go
nie wywalil az cud. Chwial sie na nogach. Podszedl do mnie i ,,co
jest kochanie,, mowie,ze jest pijany a on do mnie,, troszke,-ajt
przestan,, wyszłam.
Nie moge uwierzyc. Jak mógł byc tak nieodpowiedzialny. Pierwsze
praca!! jak mogl pojsc do pracy pijany... drugie-gra w karty... oni
grają na kase. nie małą- przelalam mu sporą gotówke na konto nie wiem
czy przypadkiem nie stracil czegos!!! on jeszcze jest w pracy, wroci
kolo 15.00 ... i ostatnia rzecz- mieli tam telefony kurcze mógł
wyslac sms-a-jestem u Nicka w domu, nie martw sie. przynajmniej
wiedzialabym gdzie jest. A ja zawalilam egzamin bo nie umialam sie
skupic, w glowie mi huczalo czy przypadkiem ktos go nie zaczepil nie
zrobil krzywdy w drodze do domu itp.
nie wiem co zrobic.Jestem w kropce nigdy sie nie zdarzylo to
wczesniej.Raz wrocil o 5.00 ale nie byl nawalony. Przeprosil wtedy
powiedzial,ze nie chcial mnie budzic. Nie chce bawic sie w obrazanie,
czy karanie typu ,,,no sex,,. Ale tez nie moge tolerowac takich
sytuacji.Che wyjsc ok- ale niech mi da znac. Czy faceci nie rozumieja
,ze my sie martwimy??? szczegówlnie ,ze oboje mieszkamy za
granica.nie mamy wielu znajomych tutaj jeszcze. Kilkoro z pracy.
Jakby cos sie stalo on ma wegierskie dokumenty bez adresu domowego
tutaj.
Anulowac mieszkanie, odejsc i niech sobie robi co chce? byloby trudno
ale nie chce spedzic reszty zycia z nieodpowiedzialnym gów...niarzem.
Co jak teraz przeprosi sprawa sie powtórzy? A moze dac szanse?
Niech ktoś spojrzy obiektywnie na sprawe prosze.
ps.Sorki za długi tekst ale wciaz jestem wkurzona i musialam gdzies
to przelac.Pozdrawiam