allia80
08.05.09, 11:16
proszę o instrukcję obsługi takiego osobnika :)
nie wiem czy dobrze zdiagnozowałam także pokrótce opiszę..
generalnie jest osobą dość pogodną z dużym poczuciem humoru, towarzyską i
otwartą, łatwo nawiązującą kontakty.. z drugiej strony to choleryk,
impulsywny, wybuchowy, zmienny, chimeryczny, władczy, zdarza się że i
agresywny (w słowach)..
Raczej nie jest optymistą, często popada w coś w rodzaju "melancholii" czy
może raczej poczucia bezsensu wszystkiego..
coś, co go cieszyło, po godzinie już go nie cieszy..
Miewa (i to niestety dość często) takie rozważania, że wszystko jest nie tak,
że wszystko dąży do nieuchronnego rozpadu (małżeństwo, praca, kariera itd.)..
Problem w tym, że czynnikiem wywołującym te "napady" może być wszystko.. np.
drobne problemy czy przeszkody (ale takie do pokonania) w pracy od razu
powodują u niego myśli o tym, że wszystko jest bezsensowne i nic mu nie
wyjdzie także w sferze osobistej..
jednym słowem... jak coś pójdzie nie tak w pracy to już absolutnie wszystko
jest bez sensu (związek, urlop, jakieś tam wspólne plany itd.). Wszystko
zaczyna widzieć w czarnych barwach i nijak nie można go pocieszyć, czy
nakierować na pozytywne myślenie..
Sam się nakręca tym negatywnym myśleniem, przez co drobne potknięcia w jednej
sferze życia od razu powodują przekonanie o tym, że w innych sferach życia też
mu nie wyjdzie..
Wydaje mi się, że osobnik ten ma dość niską samoocenę, ale to ukrywa pod
skorupą przysłowiowego "mi to zwisa".. Wiem, że zdaje sobie sprawę z tych
swoich "napadów" - oczywiście poza momentem kiedy akurat ów "napad" ma... Co
najciekawsze, to samo co opisałam zdiagnozował u swojego brata, twierdząc że
miewa właśnie takie głupie (destrukcyjne) zachowania..
U siebie tego za bardzo nie widzi, choć czasem miewa przebłyski i wydaje mi
się, że zdaje sobie sprawę z tych swoich niczym nieuzasadnionych "melancholii"
moje pytanie brzmi.. jak z takim osobnikiem rozmawiać podczas takiego
"napadu"? A może zostawić go w spokoju żeby sam "przetrawił" swoją "melancholię"?
Nie wiem.. próbować pokazywać mu światełko w tunelu? próbować pokazać, że
przyczyna tych dołów jest bagatelna (z reguły jest) i są ważniejsze priorytety
w życiu?
help! :)