24.05.09, 14:27
Jak wielkie jest czasem poczucie straty- kiedy odchodzi ktos bardzo
bliski. Odchodzi na zawsze, tam, skad nie ma juz powrotu. Nie da się
nic cofnąc, zmienic, bo umknelo zycie....Jak sobie mam z tym
poradzic, kiedy w pustym mieszkaniu zostaje sie sama z myslami? Bylo
tyle spraw do zalatwienia, tylu ludzi ktorzy czegos chcieli i
ogromna chec zapalenia papierosa chociaz od tylu lat nie
pale....Odbieralam kondolencje, ale co dalej? Mama nie radzi sobie
tak samo jak ja, a moze inaczej, to byl jej maz. Ale to byl moj
ojciec. Z mama nigdy nie mialysmy zbyt dobrego kontaktu. Byla zawsze
na "nie", ciagle cos jej nie pasuje, nie umie przytulic, nie
akaceptuje mnie takiej jaka jestem. Bo nie zrealziowalam jej planu
na zycie. Nigdy nie umialysmy rozmawiac i nawet teraz nie umiemy. To
przeraza mnie tak samo jak smierc ojca. Jak swiadomosc ze jestem
bardziej samotna niz dotad.
Nie chce byc sama.
Placze ktoras z kolei noc, bo uswiadomilam sobie jeszcze bardziej
istote bliskosci.
Obserwuj wątek
    • shangri.la Re: strata 24.05.09, 14:36
      Nikt nie jest sam w swej rozpaczy, chociaż na pozór, to jeden z najbardziej
      dotkliwych wymiarów samotności.
      Zawsze jest z Tobą Światło nadziei i wiary, że z ludźmi , których głęboko
      kochamy nigdy nie rozstajemy się ani w czasie , ani w przestrzeni.
      Człowiek wierzący, głęboko religijny wie, że nie ma rozstań NA ZAWSZE, że to
      życie jest tylko etapem, testem, szkołą naszego człowieczeństwa, a wszystko co
      prawdziwe, dobre i piękne leży poza granicą, która dla niektórych jest kresem.
      Miłość jest bezkresna i ponadczasowa....
      • mesgo Re: strata 24.05.09, 14:47
        Tak, ale i tak boli.
    • funstein Re: strata 24.05.09, 14:42
      takie już są matki, że gwałcą tożsamość dzieci.

      buduj swoje życie w oparciu o jakiegoś mądrego faceta
      i unikaj macicocentrycznych ludzi jak ognia.
      • mesgo Re: strata 24.05.09, 14:49
        Tak, tylko jest kolejne trudne pytanie : gdzie znalezc madrego
        faceta, ktory jest WOLNY. Ktory rozumie i jest uczciwy w tym co mowi
        i robi, ktory nie udaje, umie cos dawac cieplo i poczucie
        bezpeiczenstwa , ktory summa sumarum nie okazuje sie cudzym mezem?
        No wlasnie, gdybym takiego znalazla, z takm bym byla.
        • funstein Re: strata 24.05.09, 18:09
          to nie takie trudne - bierzesz uczciwego faceta, wysyłasz
          do urologa na obrzezanie a potem go szanujesz tak długo,
          aż zrozumie, że on jest mężczyzną a Ty kobietą.
          • mesgo Re: strata 24.05.09, 18:35
            Gdyby to bylo takie proste jak piszesz.....
            • funstein Re: strata 24.05.09, 18:40
              jest.
              • mesgo Re: strata 24.05.09, 18:41
                Mnie sie trafiaja zonaci albo zakompleksieni .
              • mesgo ps 24.05.09, 18:42
                podpowiedz - jak sprawic zeby to bylo proste.
                • funstein Re: ps 24.05.09, 18:52
                  są 3 klucze do sukcesu, których trzeba użyć jednocześnie
                  - urolog,
                  - wołowina
                  i Tora.

                  a wtedy wszystko staje się możliwe.
                  • mesgo Re: ps 24.05.09, 19:16
                    Jasne.
                    ale ja nie jestem Zydowka, wiec klops.
                    • funstein Re: ps 24.05.09, 20:27
                      no ale chcesz mężczyzny a nie kato-leak'a, więc
                      sobie mężczyznę stwórz.
                      • mesgo Re: ps 24.05.09, 20:58
                        ALe ja chce poznac faceta, ktory z zalozenia jest FACETEM i nie
                        trzeba go zmieniac bo nie zmienia sie ludzi,nie da sie nawet albo
                        ktos jest dobry albo zly i juz
                        • funstein Re: ps 24.05.09, 21:08
                          no toć mówię, weź dobrego i stwórz boskiego.
                          • mesgo Re: ps 24.05.09, 21:13
                            Alez napisalam ze dobrego i wolnego nie znam :(
                            • funstein Re: ps 24.05.09, 21:23
                              dobrych i wolnych jest jak mrówków.
                              nie marudź tylko się rozejrzyj.
                              • mesgo Re: ps 24.05.09, 21:26
                                Sie rozgladam od dawna! i co? sami zonaci tylko :(
    • moon_witch Przyjmij moje kondolencje... 24.05.09, 14:49
      Strata rodzica to ogromna strata. Moze dobre jest wtedy to
      uswiadomienie sobie jak kruche jest zycie. Mam szacunek dla
      smierci.To jest cos co nas wszystkich kiedys spotka. Mow co chcesz,
      smierc jest piekna.
      • mesgo Re: Przyjmij moje kondolencje... 24.05.09, 14:51
        Dziekuje.
        Smierc na pewno pokazuje kruchosc zycia, ale tez wielkosc straty
        doczensej.... niwe boje sie sierci, tylko bolu postracie kogos
        bliskiego.
        • moon_witch Re: Przyjmij moje kondolencje... 24.05.09, 14:57
          wszyscy sie tego boimy.

          Gdy umiera nam tatus czy matusia z powodu wiekowego, przyjmujemy to
          lagodniej. W kazdym badz razie, wielu z nas.

          Gdy natomiast umiera nam dziecko, to wielu ludzi popelnia
          samobojstwo.
          Malo kto ze strata dziecka daje sobie rade.

          Smutne jest rozstanie na zawsze. Bo zycie jest piekne, ale i smierc
          bywa piekna.

          Mysle, ze zycie nie konczy sie tutaj.
          I mam na to wiele dowodow, ze istnieje jeszcze inne zycie.
          • mesgo Re: Przyjmij moje kondolencje... 24.05.09, 15:00
            Tez uwazam ze zycie nie konczy sie tutaj, mam taka zreszta nadzieje.
            Ale poki co jestem tutaj i szukam sily dla siebie, zeby jakso
            funkcjonowac. Tak, prawda jest ze utrata dziecka jest czyms co
            ciezko przezyc, na pewno tak...Tak samo jak strata partnera czy
            meza.
            Czasme chcialabym wiedziec co bedzie potem , co bedzie zanim umre.
            Chyba wolaalbym wiedziec. Tak. Dlaczego? Nie wiem, moze dlatego ze
            ostatnie lata mojego zycia byly takie a nie inne...
            • moon_witch Re: Przyjmij moje kondolencje... 24.05.09, 15:09
              Odchodzac lekko od tematu: - jako dzieko przezylam smierc
              kliniczna. I jako dorosla osoba przeczytalam, ze wiele osob mialo
              podobne przezycia. Wtedy zrozumialam,ze to nie byl jakis dziwny sen
              malego dziecka, o ktorym po prostu NIE DALO SIE ZAPOMNIEC.

              W zyciu jest zawsze glebszy sens. I wtedy kiedy nam najbardziej
              wiatr w oczy wieje, to znak nadchodzacych zmian.

              Wykonamy swoj plan i odchodzimy.Wchodzimy w nowe zycie. Problem
              polega na tym, ze zycie i smierc, to ogromna zagadka dla wiekszosci
              ludzi.

              Swojego ojca moze spotkasz w swoim kolejnym zyciu, w kolejnym
              wcieleniu.

              • mesgo Re: Przyjmij moje kondolencje... 24.05.09, 15:18
                Pewnie tak, choc tak naprawde chcialabym odnalezc .....siebie,
                szczescie i normalnosc.
                • moon_witch Re: Przyjmij moje kondolencje... 24.05.09, 15:31
                  To zalezy jakie jest twoje zycie. Co w tym zyciu nazywasz
                  pozytywnie - normalnoscia? :-)

                  Moj tata konczy w tym roku 80 lat! Staruszek, ktory kochal przez
                  cale swoje zycie wiatr wiejacy mu w oczy i zapach wolnosci jezdzac
                  na motocyklu, ktory sobie sam skonstruowal. :=) Z ojcem musze sie
                  spotkac, zanim wiecznosc mi go zabierze. Mamy oboje zawsze bliska
                  droge do siebie.

                  Moja Mama, jest skomlikowana, trudna, nerwowa i wybuchowa... to ona
                  mi dala to 'czarne'- kreatywnosc. Dala mi tez kopa w dupsko, co
                  spowodowalo, ze opuscilam kraj, gdzie mialam cudowna
                  prace...projektanta ubran. I wyjechalam w nieznane.... tak to jest,
                  w tym zyciu.

                  Masz ochote porozmawiac, to mozesz napisac do mnie na maila. O ile
                  ci pasuje.
                  Pozdrawiam.
                  //
                  Ela
                  • mesgo Re: Przyjmij moje kondolencje... 24.05.09, 16:14
                    Dziekuje, napisze. Chyba potrzebuej porozmawiac, na pewno potrzebuje-
                    inaczej nie pisalabym tutaj.
                    A....Normalnosc? to poczucie bezpieczesntwa, stabilizacja, cieplo ,
                    rodzina.
                  • mesgo Juz napisalam 24.05.09, 16:21
                    Koszmarnie dzis mi zle.
                    • moon_witch Dzieki za maila:=) 24.05.09, 16:28
                      Przeczytalam, pomysle i przemysle, za nim odpowiem.
                      Nie jestem prywatnie z tych spontanicznych, choc na to wygladam.:=)
                      • mesgo Re: Dzieki za maila:=) 24.05.09, 16:33
                        Dziekuje :)
    • solaris_38 Re: strata 24.05.09, 23:33
      cokolwiek jest miedzy tobą i ojcem
      JEST nadal

      zrób prezent swojemu ojcu
      i bądź szczęśliwa
      zamiast się użalać nad sobą bezowocnie
      • mesgo Re: strata 25.05.09, 08:37
        Wiesz, co jest najgorsze, ze zawsze kierowalam sie zasada- bedzi
        eok, nie ma co sie martwic, ulozy sie, ni ema negatywnego myslenia.
        Szukałam celu w braku celu, radosci w smutku i zyłam nadzieją, ale
        to nic nie dalo.
      • mesgo i 25.05.09, 08:38
        i wcale sie nie uzalam tylko chce miec znow nadzieje a od kilku dni
        sa tylko same straty
        • solaris_38 Re: i 25.05.09, 23:16
          myślenie będzie dobrze jest dość zdradliwe
          szczególnie gdy dobrze nei jest
          a zcasem bardzo nei jest


          czas smutku ma swój sens i glebie
          chyba ze uciekniesz w użalanie się
          w depresji to trudne do uniknięcia
          a po stracie kogoś z kim bardzo związani jesteśmy to częste

          same straty nie będą zawsze

          KOŁO FORTUNY wciąż się kręci

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka