paco_lopez
10.06.09, 13:55
Siedzimy sobie ze Żdzichem na parkingu w budce a tu dzwoni telefon.
Ździchu odbiera , wsłuchawce słychać głos jego ex. Ździsiek
pstryknął na głosnomówiący, zeby świadków mieć. Mnie się głupio
zrobiło, ale co ja słysze. Ona mówi tak : Ździchu ja do ciebie chce
wrócić, ja juz nie chce byc twoja ex i powiadm ci mój drogi bede o
ciebie walczyć z ta makolągwią co mi cię sprzątneła sprzed nosa.
Tak ,będę ci przesyłac listy, będe do niej dzwonić, żeby wszystko
miedzy nami było tak jak przed wojną. Ździsiek sie nie odzywał nic.
Oparł łeb o rękę i tępo spoglądał w blat. Widac było, ze miał tego
miodu dosyć. A ona dalej tak : mańka mi zniszczyła zycie, ale ty też
zrobiłes swoje. Dzisiaj mam w sobie siłe, byłam u psychoterapeuty
jednego i kazał mi walczyć, bo zyje w rozterce. Przemyslałam całe
wszystko, chce miec z tobą chłopca i dziewczynke. Patrze a Ździchowi
łeb opada coraz bardziej , chwieje mu sie ręka. Wczoraj opowiadał
jak jego Tereska wierciła mu dziure w brzuchu o tę Mańkę co to była
ex juz od tygodnia. Mańki nie wytrzymał, bo sie bała instalacji
gazowej jak ognia i prosiła go codziennie; Ździsiu weź ty wyłacz te
cholerstwo. Słyszałam jak ostatnio na Brudnie cos takiego wybuchło i
wszyscy z dymem polecieli. Zlituj się. Ździsiek był u kresu sił.
Uciekał przd babami. Nic nie mógł poradzic na to, ze był mistrzem w
totolotka i najlepiej obstawiał na wyscigach. Kleiły sie do niego
wszystkie. Palcem tylko kiwnął. Potem zawsze było duzo gorzej . Co
poradzić Zdzisławowi moi kochani