Dodaj do ulubionych

Znów spieprzyłam sobie życie

06.07.09, 12:53
Znów zaufałam podłej kanalii, która tylko chciała się dobrze i
"niezobowiązująco" zabawić. Zabrała miesiąc życia i ostatnie okruszki nadziei,
zrujnowała plany na wakacje i namiastkę szczęścia.
Wracają samotne, niekończące się weekendy, takie same wieczory i poranki.
"Samotność , to taka straszna trwoga"

P.S. Nie oczekuję porad.
Obserwuj wątek
    • funstein Re: Znów spieprzyłam sobie życie 06.07.09, 13:09
      a może znowu okazało się, że nie jesteś warta nawet
      kilku dni znajomości ?

      faceci nie rzucają wartościowych dziewczyn, rzucają
      egocentryczne kretynki, którym się wydaje, że świat się
      kręci wokół ich doopy.
      • brand.new.life Re: Znów spieprzyłam sobie życie 06.07.09, 13:17
        A jakich facetów rzucają wartościowe kobiety?
        Bo to ja jego pogoniłam.
        • funstein Re: Znów spieprzyłam sobie życie 06.07.09, 13:19
          a ja jestem ksiądz :)

          nikt, kto rzuca nie szuka współczucia tylko z zapasem
          samoakceptacji poluje dalej na swoje szczęście.

          przestań się samookłamywać i zacznij myśleć krytycznie
          o swoim charakterze, który musi być bardzo biedny.
          • brand.new.life Re: Znów spieprzyłam sobie życie 06.07.09, 13:25
            Guzik wiesz o moim charakterze, więc jeśli nie masz nic mądrego do powiedzenia,
            zamilcz.
            Guzik wiesz też o kobietach, bo wylewasz tu tylko swoją nienawiść do nich, nie
            mając pojęciach o duszy kobiety, której potrzeby przerastają twoją mizerną
            wyobraźnię.
            • funstein Re: Znów spieprzyłam sobie życie 06.07.09, 13:31
              nawet nie wiesz ile informacji niesie o człowieku dobór słów.

              wiem o tobie na tyle dużo, żeby wiedzieć, że facet pogonił cię
              i szukasz teraz na forum wsparcia wśród podobnych tobie
              samozakłamanych samic.

              Nie ma nic łatwiejszego i przyjemniejszego niż usłyszeć potwierdzenie własnych
              kłamstw. Stąd szukasz kogoś, kto
              ci powie, że jesteś cudowna a jakiś doopek znowu nie
              spełnił twoich wymagań.

              głupota nie boli, więc nie szuka rozumu.
            • auteuil Re: Znów spieprzyłam sobie życie 06.07.09, 13:39
              Skoro ty go pogoniłaś to skąd skomlenie w twoim głosie?
              Ogólne załamanie z powodu obiektywnej prawdy o życiu?
              Czego oczekujesz w zamian? Czym ciebie zraził ,że go pogoniłaś?
              • brand.new.life Re: Znów spieprzyłam sobie życie 06.07.09, 13:57
                Jeśli Ty słyszysz "skamlenie", to tylko Twoja wyobraźnia.
                Powody, dla których piszę tu, podałam poniżej.
                • leda16 Re: Znów spieprzyłam sobie życie 07.07.09, 23:29
                  Ale nazywanie kanalią kogoś, kto chciał się "tylko dobrze i niezobowiązująco zabawić" (niby dlaczego miał nie chcieć?)dowodzi Twojej pretensjonalnej i roszczeniowej postawy wobec ludzi. Ja też lubię się dobrze i niezobowiązująco zabawić, większość ludzi to lubi, gdyż dobra zabawa jest sednem istnienia życia towarzyskiego. Dobra zabawa i zaufanie zazwyczaj mają się jak pięść do nosa, więc raczej trudno pojąć przyczyny Twojego nabzdyczenia i histerii. A w przyszłości szukaj towarzystwa w Domu Starców. Ci na pewno wolą się modlić niż bawić.
    • brand.new.life Re: Rlena 06.07.09, 13:49
      rlena napisała:

      > Jesli szukasz pomocy, to nie jest z toba tak zle. Takie zachowanie
      > nie bierze sie z powietrza. Ktos kiedys naduzyl twojego zaufania,
      > zranil cie i dlatego tak postepujesz. problem w tym,ze to bron
      > obosieczna - ranisz innych i siebie. Nie wiem,czy jestes
      > psychopatka, moze masz pewne rysy tej osobowosci (kazdy ma w
      > mniejszym lub wiekszym stopniu). Jesli nie jestes na etapie otwarcia
      > sie przed druga osoba - pisz dziennik. To naprawde pomaga. Bedziesz
      > bardziej swiadoma swoich uczuc, i nauczysz sie radzic sobie z nimi
      > (dopuscisz je do glosu, nauczysz sie je akceptowac itp.).
      >
      > Powodzenia.

      Dzięki, ale nie będę tworzyć dokumentacji własnej katastrofy. Nie czuję takiej
      potrzeby.
      Trzy lata czekałam, aby zdobyć się na zaufanie wobec mężczyzny.
      Wiele przeszłam w tym czasie i od dawna byłam przekonana, że moje serce skamieniało.
      Tym razem to był dawny kolega ze szkoły; cierpliwie i wytrwale zdobywał moje
      zaufanie. Dałam się omamić i ocknęłam się dopiero jak usłyszałam, że
      "zaciągnęłam go do łóżka", ale jednocześnie "on chętnie by ze mną zamieszkał".
      Klarownie podałam mu powody, dla których to nie będzie możliwe i wtedy nastąpił
      odwrót z jego strony; zero zainteresowania, zero inwencji, objawy zniechęcenia,
      znudzenia.
      Uciekłam z pułapki, dzięki swojej szczerości, ale wcale nie jestem szczęśliwa z
      tego powodu.
      Odwołałam wyjazd w góry z kolegą , bo uważałam , że to niestosowane w sytuacji,
      gdy mam obok faceta. Musiałam odesłać mu zaliczkę. Straciłam pieniądze i szansę
      na wyjazd wakacyjny, ale bardziej żal mi straconych nadziei.
      • funstein Re: Rlena 06.07.09, 14:00
        ojojojojojoj

        ile to racjonalizacji potrafi wygenerować macica.

        żal ściska w gardle jak się czyta o tych straconych możliwościach
        pojechania z kolegą o się ma faceta.

        Pomogę ci i dopiszę, że nic nie czujesz ani do kolegi ani faceta,
        tylko macica rozważa, który lepszy do rozpłodu i jak się okazało,
        że jeden olał a drugi pojechał to macica boli.

        Współczuję każdemu jeleniowi, który się zdecyduje na życie z
        takim samozakłamanym zwierzęciem.
        A dzieci z tego układu to dopiero będą prostolinijne. Żal.
        • brand.new.life Re: Funstein 06.07.09, 14:03
          Jestem pewna, że pobliżu masz jakąś poradnię zdrowia psychicznego. Myślę, że
          Twoim, drastycznym przypadku przyjmą cię bez kolejki, pomimo sezonu urlopowego.
          Spadaj.
          • funstein Re: Funstein 06.07.09, 14:07
            :)

            ależ się bronisz przed prawdą. Macica by zabolała jakbyś
            przyznała się przed sobą, że jesteś egocentryczną i niezdolną
            do współżycia z ludźmi samicą a nie człowiekiem ?

            powarcz jeszcze trochę - będę miał większy ubaw.

            a jak skończysz warczeć to pokombinuj, dlaczego łagodne
            i myślące kobiety mają zdrowe i szczęśliwe związki i zdrowe
            i szczęśliwe dzieci.

            To takie trudne dla macicy pomyśleć.
            • konkatzola Re: Funstein 14.07.09, 02:30
              Opusc to forum penisie i tam sie zapluwaj zam do siebie. Nie chcemy tu
              twojej cuchnącej zolci.
        • c2h5ohhh Re: Rlena 17.07.09, 01:10
          nie sądziłem,że w końcu otwarcie to powiem, ale niezbadane są wyroki pana b.
          funstein - święte słowa ;)
      • leda16 Re: Rlena 07.07.09, 23:48
        Trzy lata czekałam, aby zdobyć się na zaufanie wobec mężczyzny.


        Więc na przyszłość ufaj tylko Bogu a ludziom pilnie patrZ na ręce. Te ręce, które sięgają po cokolwiek, co należy tylko do Ciebie.


        dawny kolega ze szkoły; cierpliwie i wytrwale zdobywał moje
        > zaufanie.


        E tam frajerko, on zdobywał tylko Twoją vaginę. Na Twoim zaufaniu zależało mu jak na zeszłorocznym śniegu, bo zzaufania odrobiny przyjemnosci seksualnej wycisnąć się nie da. Co więcej, może być dla faceta b. kłopotliwe, gdy sprowadza się do rojeń o białym welonie i obrączce.


        Uciekłam z pułapki, dzięki swojej szczerości, ale wcale nie jestem szczęśliwa z
        > tego powodu.


        Oj, chyba to Ty usiłowałaś zastawić na niego pułapkę kontraktu małżeńskiego, z której umknął w mniej zobowiązujące rewiry. Wiec oczywiście - kanalia!
    • politanczykowianeczka Re: Znów spieprzyłam sobie życie 06.07.09, 14:34
      etam zaraz spieprzyłaś. Tylko miesiąc. Chyba po takim czasie nie ma
      cierpienia. Bierz jakąś koleżankę i jedźcie na wakacje. Nie ma co
      płakać nad jakimś miesięcznym nieporozumieniem.
      • brand.new.life Re: Znów spieprzyłam sobie życie 06.07.09, 14:49
        Właśnie takich "rad" nie chciałam czytać, prosząc , aby mi ich nie udzielano.
        To co dla Ciebie jest "miesięcznym nieporozumieniem" dla mnie było ogromnym
        wysiłkiem zbudowanym na latach cierpień.
        Zaufania nie da się mierzyć czasem, a eufemizowanie straconych nadziei wcale nie
        umniejsza bólu straty.
        • politanczykowianeczka Re: Znów spieprzyłam sobie życie 06.07.09, 15:36
          a faktycznie, w ps jest, że nie oczekujesz porad. Sorry zatem,
          chciałam jakoś pocieszyć.
          Widocznie jesteśmy z innej gliny. Mnie jak się związek kończy,
          staram się znaleźć dobre strony bycia samej.
          • brand.new.life Re: Znów spieprzyłam sobie życie 06.07.09, 16:53
            Pocieszanki , cacanki są dobre dla dzieci.
            Nie jesteśmy z innej gliny, tylko mamy inne doświadczenia, inny rejestr
            życiowych zysków i strat, inne priorytety , być może też.
            Znam "dobre strony bycia samej" do bólu.
            Dziękuję za dobre chęci.
            • ir1.easy Re: Znów spieprzyłam sobie życie 21.07.09, 21:23
              coś Ci powiem, byłam kiedy z facetem, czysto platonicznie, tak jakoś wyszło.
              Zakochana byłam bardzo. Rzucił mnie (za pomocą kartki papieru przesłanej przez
              przyjaciela), wybrał swoją poprzednią dziewczynę. Jakoś czułam, że to jest nie
              odwołane i nie walczyłam, tylko "złośliwie" (jak sam opowiadał kumplom) zaczęłam
              wyglądać "zjawiskowo jako nigdy". Minęło parę lat. Odnalazł mnie. Był już mężem
              tej dziewczyny, mieli autystyczne dziecko. Poza tym nic się w jego życiu nie
              zmieniło. Odnalazł i zaproponował wspólne życie, że się do mnie wprowadzi, że
              zacznie nagrywać płytę (czy coś w tym guście), plany ogólnie miał wielkie.
              Pogoniłam w diabły. I ani przez chwilę nie żałowałam. Tym posunięciem pozbawił
              mnie nawet miłych wspomnień z tego co wcześniej. Dlatego nie rozumiem Cię. Nie
              wiem o co chodzi. Oczywiście każdy z nas jest inny, ale skoro świadomie
              zidentyfikowałaś pasożyta i pozbyłaś się go to w czym problem?! Ulga być powinna.
    • ela.buu Re: Znów spieprzyłam sobie życie 06.07.09, 18:11
      Jak zechcesz rady to idz na psychoterapie.
      • brand.new.life Re: Znów spieprzyłam sobie życie 06.07.09, 18:17
        Nie chcę, więc nie pójdę i vice versa.
    • brzydula_betty Re: Znów spieprzyłam sobie życie 06.07.09, 21:29
      brand.new.life napisała:

      > Znów zaufałam podłej kanalii, która tylko chciała się dobrze i
      > "niezobowiązująco" zabawić. Zabrała miesiąc życia i ostatnie okruszki nadziei,
      > zrujnowała plany na wakacje i namiastkę szczęścia.
      Jak to ostatnie okruszki nadziei? na co? na związek z nieodpowiednim człowiekiem?
      > Wracają samotne, niekończące się weekendy, takie same wieczory i poranki.
      Lepsze samotne poranki niż poranki z kimś kto nie zasługuje nawet na wieczory:)
      Nie pasowaliście i tyle
      >
      > P.S. Nie oczekuję porad.
      • brand.new.life Re: Znów spieprzyłam sobie życie 06.07.09, 22:00
        A co Ty możesz wiedzieć na temat tego, czy i na ile pasowaliśmy do siebie?

        Gdybyśmy nie pasowali, skończyło by się na kilku pierwszych randkach, w moim
        przypadku, po pierwszej.

    • brand.new.life Re: Znów spieprzyłam sobie życie 06.07.09, 22:08
      Kiedyś , jakiś młody człowiek założył forum ŻYCIE STRACIŁO SENS I KOLORY, pisząc
      nieustannie do swojej straconej miłości.
      Przeżyłam kiedyś taką destrukcyjną , wyjaławiającą miłość.
      Ale tym razem też zniknęły kolory, smaki, radość.
      Zawsze znikają.
    • brand.new.life Re: Znów spieprzyłam sobie życie 07.07.09, 07:34
      A on wciąż milczy. Od niedzieli ani jednej wiadomości.Odnoszę wrażenie, że
      wyszłam na przeciw jego oczekiwaniom.
      • politanczykowianeczka Re: Znów spieprzyłam sobie życie 07.07.09, 10:50
        to ty walczysz o tę, jak nazwałaś kanalię?
        • brand.new.life Re: Znów spieprzyłam sobie życie 07.07.09, 11:29
          Walczę? Kanalia to kanalia. Nawet jednego słowa. Znika, jak jak każdy tchórz.
          Ja piszę tylko, aby się wygadać. Najlepiej nie zwracaj na mnie uwagi.
    • brand.new.life Re: Znów spieprzyłam sobie życie 07.07.09, 14:57
      Siedzę sobie i płaczę. Trzeci dzień z przerwami. Nie płaczę za kanalią ale za
      sobą. Znów pozwoliłam się zranić, a przecież obiecywałam sobie "nigdy, nigdy".
    • brand.new.life Re: Znów spieprzyłam sobie życie 07.07.09, 18:08
      W "Biegnącej z wilkami" Clarissy Estes jest motyw dziewczynki z zapałkami,
      wypalającej kolejne ogniki złudzeń, aby tylko przetrwać w zimnym, bezdusznym
      świecie.Właśnie wypaliłam ostatnią zapałkę.
      • kaa.lka Re: Znów spieprzyłam sobie życie 07.07.09, 18:43
        nie chce Ci przerywac czytania bajek,
        ale moglabys ta ostatnia zapalka jakos zarejestrowac, sfilmowac i
        np wrzucic nam tu_tu na stos.
        bylibysmy razem z Toba w bolu sledzac pozy, apoteozy mokrej kanalii.
        z wdziecznoscia


        peesy
        rownie zajmujaca lektura jest Dzika kobieta, zdaje sie pani Aliti.
        nie pomne dokladnie, niech mi wybaczy..
        autorka odgrzebuje archetypy kobiece i czyni to z nie mniejszym
        poswieceniem nizli kolega funtfein.
        polecajac goraco, odpozdrawiam
        nie doradzajac
        • brand.new.life Re: Znów spieprzyłam sobie życie 07.07.09, 19:18
          Stos? Dobry pomysł. Tu rezydują same świry; nawiedzony Funstein od macic,
          obłąkany Polubek od głodomorów, dogorywające K-57 od papuci itede, itepe Niech
          się towarzystwo zabawi moją ostatnią zapałką popierdzielonej kanalii, ostatniej
          kanalii mojego życia.
          • gadagad Re: Znów spieprzyłam sobie życie 07.07.09, 19:30
            Dlaczego ty nie jesteś sensem swojego życia? Dlaczego ktoś, i to jakiś
            facet,który sobie żyje, bo sam siebie ma, ma być twoim stwórcą.Jeśli tak jest to
            giń, materiale, któremu żaden facet nie chce stworzyć podstaw istnienia.
            • brand.new.life Re: Znów spieprzyłam sobie życie 07.07.09, 19:49
              Gadzi móżdżek jest malutki i nie pojmuje , że ja nie szukałam żadnego sensu w
              tym bezsensie?
              Chciałam coś tworzyć, kreować, podziwiać , zachwycać się razem.
              Ale to były tylko zapałki. Właśnie ostatnia poparzyła mi paluszki więc ją rzucam
              uprzejmie na wasz psychodeliczny stosik poszukujących sensu-nonsensu.
              • funstein Re: Znów spieprzyłam sobie życie 08.07.09, 11:18
                sensem kobiety jest należenie do mężczyzny.
                Ta prosta prawda jest zbyt bolesna dla wielu
                samic, które stają się gorzkie i pomarszczone,
                zamiast kwitnąć i wypinać swe wdzięki do życia.

                kompleks falliczny bardzo boli, szczególnie dziś,
                kiedy kobieta chce być wszystkim, będąc niczym.

                ślepe kury dziobią własne kurczęta, bo ogłupiałe
                zazdrością nie rozumieją swojego sensu.

                strać dziewictwo i stań się czyjąś własnością a
                stracisz też poczucie skrzywdzenia i bezsensu.
                • brand.new.life Re: Funstein 08.07.09, 11:22
                  A w poradni zdrowia psychicznego byłeś już?
                  Jeśli nie, to idź koniecznie , podziobany móżdżku!
                  • funstein Re: Funstein 08.07.09, 11:28
                    sama widzisz jak daleko samicy do rozumu i szczęścia.

                    nie ma innej drogi do szczęścia dla kobiety jak bycie czyjąś
                    i zależną od kogoś.

                    Póki tego nie zrozumiesz, będziesz nieszczęśliwą, agresywną,
                    zgorzkniałą, ślepą i bezsensowną kurą a nie kobietą.

                    poszczekaj sobie jeszcze kilka lat i powypieraj ze świadomości
                    prawdę a obudzisz się do życia w menopauzie i macica zacznie
                    dopiero szaleć.

                    No ale przecież samica wie wszystko najlepiej.
                    Tak najlepiej, że w swoim bezsensie zostaje albo
                    sama albo wychowuje sama bezsensowne kopie swojej
                    głupoty.
                    • brand.new.life Re: Funstein 08.07.09, 13:54
                      Myślę, że sprawdziłbyś się jako psycho-zoolog.Rozmawiałabyś sobie z samicami o
                      ich wewnętrznych rozterkach typu "rozdziobać czy nie rozdziobać ?" Kury, kaczki
                      i inne surykatki stały by w kolejce przed drzwiami twojego gabinetu, a "kopie
                      ich głupoty" były by ci wdzięczne za ocalenie.
                      Spadaj do zoo Funstein, albo na drzewo, albo gdzie bądź.
                      • funstein Re: Funstein 08.07.09, 14:02
                        jak zobaczysz, że poziomem świadomości nie różnisz się niczym
                        od kury czy kaczki-dziwaczki to przestaniesz tak strasznie cierpieć
                        i oddasz się w niewolę człowiekowi.

                        nie wcześniej :)
                        • brand.new.life Re: Funstein 08.07.09, 14:06
                          Komu, do licha , mam się oddać? Tobie?! Dziękuję, psycholi przerobiłam na dwa
                          życia do przodu, a słowo "niewola" budzi we mnie dreszcz zgrozy, brrrrrrrrr
    • brand.new.life Re: Znów spieprzyłam sobie życie 07.07.09, 20:09
      Bez sensu, bez ducha, to szkielety facetów! Każdy z nich potrzebuje latarnianej
      podpórki, a nie kobiety z krwi i kości.
      Poderwać, pobzykać, po cichu uciekać. Chodzący debilizm z dyplomem w kieszeni i
      sieczką we łbie.
      • malena_79 Re: Znów spieprzyłam sobie życie 07.07.09, 22:29
        "Poderwać, pobzykać, po cichu uciekać." Hahaha...dawno się tak nie
        uśmiałam :) Też mi się tak wydaje z tymi facetami, że tak właśnie
        jest. Poderwać, pogadać, bo mocni w gębie to są, ale tylko w gębie,
        pobzykać potem i po cichu uciec jak tchórz. To chyba standard.
      • saturday_morning Re: Znów spieprzyłam sobie życie 08.07.09, 00:19
        brand.new.life napisała:

        > Bez sensu, bez ducha, to szkielety facetów! Każdy z nich potrzebuje latarnianej
        > podpórki, a nie kobiety z krwi i kości.
        > Poderwać, pobzykać, po cichu uciekać. Chodzący debilizm z dyplomem w kieszeni i
        > sieczką we łbie.

        Otóż wyobraź sobie, ze nie każdy facet chce tylko pobzykać i po cichu uciekać.
        Ktoś wcześniej napisał, że wartościowych kobiet się tak po prostu nie bzyka i
        nie zostawia, może Twój były luby uznał Cię za mało wartościową? a poza tym
        wartościowe kobiety nie pozwalają być tylko przyrządem do bzykania w związku z
        czym nie mają potem takiego moralnego kaca, że dały się jakiejś "kanalii"
        wykorzystać. Zastanów się nad prawdziwym powodem odejścia a nie ściemniaj sama
        przed sobą, że odszedł bo nie pozwoliłaś mu się wprowadzić, co on jakiś bezdomny
        był, że tak mu zależało na zamieszkaniu? i nie bądź taka agresywna w swoich
        postach bo zaczynam się domyślać dlaczego facet zwiał...
        • brand.new.life Re: Znów spieprzyłam sobie życie 08.07.09, 11:08
          saturday_morning napisał: a poza tym
          > wartościowe kobiety nie pozwalają być tylko przyrządem do bzykania w związku z
          > czym nie mają potem takiego moralnego kaca, że dały się jakiejś "kanalii"

          Jeśli pokusiłeś się na przeczytanie wszystkich moich postów, nie wiem, skąd
          pomysł "moralnego kaca"? Jak słusznie zauważyłeś "wartościowe kobiety nie
          pozwalają być przyrządem do bzykania" i właśnie dlatego POGONIŁAM TEGO TYPA.
          Nie pozwoliłam, więc zostałam skreślona z listy.
          Ty czułbyś się świetnie , gdyby kobieta potraktowała cię wyłącznie jak ciacho do
          schrupania, wpadając do ciebie wyłącznie wtedy, kiedy ONA miała by na chrupanie
          ochotę, nie licząc się kompletnie z twoimi potrzebami? A alternatywą było by
          udostępnienie jej twojego mieszkania. Ciekawe, czy , czy w takiej sytuacji
          powiedziałbyś "proszę bardzo, kochanie, wprowadź się, będziesz miała bliżej, jak
          cie najdzie ochota. A jak nie będziesz jej miała, to ja sobie cichutko pooglądam TV"
    • brand.new.life Re: Znów spieprzyłam sobie życie 07.07.09, 20:27
      Szkoda takiej pięknej pogody:( Zawsze chodziliśmy na spacery.
      Mieliśmy jechać razem w góry za 3 tygodnie;((((((((
    • brand.new.life Re: Znów spieprzyłam sobie życie 07.07.09, 20:37
      I znów , jak bumerang wraca to samo pytanie "gdzie popełniłam błąd?!"
      Może nie trzeba było mu tak kategorycznie odmawiać przeprowadzki? Może trzeba
      było "dyplomatycznie" czytaj kłamliwie obiecać, że "może po powrocie z wakacji"
      albo "może na zimę się przeprowadzisz , kotku"?
      • brand.new.life Re: Male sprostowanie, proszę o radę w tej sprawie 07.07.09, 21:25
        Czy miałam go oszukiwać, mówiąc , że zamieszkamy razem, chociaż tego nie
        planowałam? Czy wtedy by został?
        No i dlaczego milczy jak grób?????????!!!!!!!!!!!!!
        • gadagad Re: Male sprostowanie, proszę o radę w tej sprawi 07.07.09, 21:56
          Znikł bez pożegnania?Może go auto przejechało.A jeśli nie, to już nie ma co
          powiedzieć.Nie chce dalszego ciągu tej historii , już ma to za sobą i
          już.Inaczej to sobie wyobrażał i ty też.
          • brand.new.life Re: Male sprostowanie, proszę o radę w tej sprawi 07.07.09, 22:01
            Wyobrażał sobie, że ja będę służyć wyłącznie do zaspokajania jego potrzeb, a
            moje są nie ważne? Wyobrażał sobie, że z radością przystanę na jego pomysł ze
            wspólnym zamieszkaniem, u mnie? Mamy swoje książki, płyty, wpłacił zaliczkę za
            noclegi. Chyba trzeba by było to jakoś uporządkować?
            • gadagad Re: Male sprostowanie, proszę o radę w tej sprawi 07.07.09, 22:09
              Zapewne tak, uważa że ktoś jest do zaspakajania jego potrzeb, a jak ten ktoś ma
              swoje, to się śmiertelnie obraża i zarzuca brak miłości, wielu chłopów jest tak
              ukształtowanych, zwłaszcza w Polsce.
              • brand.new.life Re: Male sprostowanie, proszę o radę w tej sprawi 07.07.09, 22:14
                On mi w tej rozmowie ( bo to nie była kłótnia!) nawet niczego nie zarzucał.
                Tydzień wcześniej powiedział ten idiotyczny tekst o zaciągnięciu go do łóżka, co
                trochę obśmiałam i puściłam w niepamięć.
                Ale wtedy też sondował moją chęć zamieszkania z nim i dostał odp.
                Myślałam, ze wszystko między nami jasne.
                • gadagad Re: Male sprostowanie, proszę o radę w tej sprawi 07.07.09, 22:35
                  Widocznie to nie było wg jego przedstaw, nie ma o czym dyskutować,bo zobaczył
                  ,że to nie to co chce, a na kompromisy nie ma ochoty.No to się zmył.Uczucie było
                  warunkowane warunkami, nie blaskiem twoich oczu.Już szuka innej, bo miłość jest
                  tym, co ktoś dla niego zrobi.
                  • brand.new.life Re: Male sprostowanie, proszę o radę w tej sprawi 08.07.09, 11:13
                    Oj gadzie, jak ty nic nie rozumiesz:( Ja ci kawę na ławę, a ty o "warunkowaniu
                    uczuć".
                    Nie było z jego strony żadnych uczuć, bo czwarty dzień milczy jak zaklęty( na gg
                    siedzi i w pracy i w domu)
                    A skoro ich nie było ani grama, po jakie licho chciał mi się sprowadzić do domu?!
    • brand.new.life Re: Znów spieprzyłam sobie życie 07.07.09, 21:56
      Chyba dziś nie zasnę. Nawet prochy już nie działają:(
    • sprawdzilam_czy_wolne Re: Znów spieprzyłam sobie życie 07.07.09, 23:58
      No bardzo Ci wszyscy współczujemy. Ja co prawda dostaję lekiego szczękościsku,
      jak czytam takie posty ("o jaka ja biedna, o jaki to kanalia, odpie...ie się
      ode mnie z radami i dobrym słowem, WRRRR!!!, o ja biedna nieszczęśliwa,
      zraniona, biedna-malutka"), ale co mi tam. Współczujemy.


      Napisz, jak ochłoniesz, bo na razie wyłącznie pyskujesz. Wszystkim. I nie
      odróżniasz życzliwości od litości. Sama bym zwiała od takiej atmosfery, jaka
      tworzysz.
      • brand.new.life Re: Znów spieprzyłam sobie życie 08.07.09, 11:20
        A ty dziecino, w ogóle mało wiesz o życiu i psychice kobiety, skoro stać cię na
        takie teksty , jak powyższy.
        Co ty wiesz o atmosferze w jakiej żyliśmy przez ostatni miesiąc?
        Było między nami bardzo dobrze, spokojnie, stabilnie, a chwilami bardzo ciepło,
        chociaż bez fajerwerków.
        Zarzucasz mi złość i "pyskowanie" , a powinnaś wiedzieć , że poraniona kobieta
        będzie warczeć i tupać nogami, bo to zdrowsze od destrukcyjnej depresji i
        duszenia nie wyrażonej złości na ludzką nieuczciwość i podłość.
    • brand.new.life Re: Znów spieprzyłam sobie życie 08.07.09, 19:05
      Chyba znalazłam rozwiązanie z tego patu. Jak mi wyjdzie, to opatentuję:)
      Trzymajcie kciuki, albo się módlcie za mnie, dobre ludziki!:)
      • brand.new.life Re: Oj, chyba słabo się modlicie:( 08.07.09, 20:52
        j.w.
        • gadagad Re: Oj, chyba słabo się modlicie:( 08.07.09, 21:37
          Po co ci ten facet?Dlaczego uważasz,że on się dobrze zabawił? Dlaczego ty nie?On
          ma zagrania, które tobie nie pasują, no to go olej.I idź dalej.
          • brand.new.life Re: Oj, chyba słabo się modlicie:( 08.07.09, 21:45
            Primo; Ja już nie mam gdzie iść.
            Secundo; Nie chce mi się już nigdzie chodzić.
            Tertio; Ten facet był moim przeznaczeniem już -dzieści lat temu, ale się
            rozminęliśmy w szkole ( to głos mojej najgłębszej intuicji;)
            Quatro; Moje przeznaczenie właśnie poszło się paść, bo on dalej milczy:(
            Quinto; Możecie się przestać modlić.

            I tym optymistycznym akcentem....a ja sie chyba pójdę utopić:(
            • gadagad Re: Oj, chyba słabo się modlicie:( 08.07.09, 22:00
              Pójdziesz się utopić bo jakiś facet ci się nie odzywa?Facet twoim
              przeznaczeniem, też bym się raczej utopiła ,gdyby tak miało być.To było go wziąć
              do domu i potem pisać jak się cholery pozbyć.
              • brand.new.life Re: Oj, chyba słabo się modlicie:( 08.07.09, 22:02
                No tak, wątek by był ciekawszy i Funstein by sobie poużywał na wrednych samicach;)
                • gadagad Re: Oj, chyba słabo się modlicie:( 08.07.09, 22:14
                  no miej litość dla funsteina, biedactwo, może jednak nikogo w piwnicy miłości do
                  pana stworzenia nie uczy.A ty, trzeba było brać nie dawać.Ten twój przeznaczony,
                  to jakiś truteń, po prostu zobaczył, że to mu się nie opłaca.
                  • brand.new.life Re: P.S. 08.07.09, 22:19
                    Dzięki Gadzie za słowa zdrowego rozsądku.
                    Resztkami swojego poczucia humoru staram się trzymać w ryzach, chociaż znów nie
                    wiem, jak przetrwać noc.
                    Wiem też, że olewające milczenie od chwili przekroczenia progu mojego domu ,
                    dowodzi równie olewającego stosunku do mnie przez całą znajomość.
                    Napisałam mu dziś na gg , że czas już zwrócić sobie książki i inne rzeczy.
                    Chciałam się z nim rozstać , jak z człowiekiem....też olał to.
                    Nic dodać, nic ująć:(
                    • gadagad Re: P.S. 08.07.09, 22:27
                      Facetów w Polsce wychowuje się na samodzielne jednostki, w przeciwieństwie do
                      dziewczynek, którym od zarania się wciska, zachowuj się tak, wbrew sobie, bo
                      inaczej jesteś na odpad.Tak, że on robi to co lubi, a ty masz poczucie winy i
                      chcesz koniecznie by jego akceptacja twoje zachowanie dowartościowała.Olej facia
                      i tyle.Zwrot rzeczy wymagaj, albo też sobie powiedz, że ich wartość jest
                      mniejsza niż nieprzyjemność spotkania z nim.
                      • brand.new.life Re: P.S. 08.07.09, 22:31
                        Nie zamierzałam się z nim spotykać. Nienawidzę takich pogrzebów.
                        Chciałam tylko ustalić na gg sposób przekazania książek, płyt i jego narzędzi,
                        które u mnie zostawił.
                        Jedna z moich książek jest dla mnie bardzo cenna, kupiona we Włoszech, ech.....
                        • gadagad Re: P.S. 08.07.09, 22:47
                          A czego się boisz? Nie chcesz go widzieć, napisz sms ,że tu a tu ma te rzeczy
                          zostawić.Jeśli tego nie zrobi, to niestety trzeba odżałować.
                          • brand.new.life Re: P.S. 09.07.09, 09:29
                            Udało mi się sprowokować go do krótkiej wymiany zdań na temat artefaktów. Chciał
                            mi je przynieść do domu. Nie zgodziłam się.
                            Dziś rano zaniosłam je do znajomej kioskarki niedaleko jego domu.On obiecał
                            odesłać moje książki pocztą.
                            Koniec. Kropka.:(
            • leda16 Re: Oj, chyba słabo się modlicie:( 09.07.09, 06:54
              a ja sie chyba pójdę utopić:(


              Z powodu kanalii...Ale już wiem, dlaczego nie wybrał Ciebie na matkę swoich dzieci. Po prostu nie chciał, żebyś je genami swojej głupoty obdarzyła.
              • politanczykowianeczka Re: Oj, chyba słabo się modlicie:( 09.07.09, 10:29
                matkę dzieci? Moja intuicja mówi, że ona ma koło 50 -tki!
                • brand.new.life Re: Cicho, nie kracz! 09.07.09, 10:44
                  Raczej bliżej 40-tki, ale w tym wieku też się zachodzi w ciążę.
                  Właśnie ze strachem w oczach czekam na okres, bo dwa tygodnie temu ostro
                  zaszaleliśmy.
                  • politanczykowianeczka Re: Cicho, nie kracz! 09.07.09, 11:03
                    nieużywanie mózgu grozi aborcją
                    • gadagad Re: Cicho, nie kracz! 09.07.09, 16:32
                      Testów w aptekach zabrakło?
    • coco-flanell To on sobie spieprzyl. 08.07.09, 22:47
      Nie myslisz?
      Zostawic taka fajna dziewczyne. Widac z glowa ma cos nie tak.
      • brand.new.life Re: Dziękuję Wam za wszystko;) 08.07.09, 22:59
        Dobranoc, dobre ludziki:)
    • brand.new.life Re: Znów spieprzyłam sobie życie 09.07.09, 17:36
      Zacytował Budkę Suflera "nie wiem, dlaczego zaczęło się tak, czemu zgasło też
      nie wie nikt"
      Gdy miałam 20 lat , też mogłam cytować takie teksty. Ale mężczyzna, lat 46 ?!
      Przyznaję, że ten tekst mnie powalił, zabrał chyba ostatnią iskierkę nadziei na
      jego opamiętanie, czyli odbudowę związku w nowym kształcie.
      Przecież z każdej pożogi można wyjść , jeśli się tylko ma wolę przetrwania.
      Zabrakło mu tej odrobiny woli.
      A ja nie wiem jak dalej żyć.
    • brand.new.life Re: Pytanie 09.07.09, 18:28
      A jakiej muzyki słuchacie, kiedy właśnie siedzicie na ruinach?
      Dręczy mnie cisza, dręczy muzyka. Sama nie wiem czym zagłuszyć swoje myśli.
    • fabriella Re: Znów spieprzyłam sobie życie 09.07.09, 19:23
      brand.new.life napisała:


      > P.S. Nie oczekuję porad.
      - i slusznie, kto tutaj potrafi co doradzic.
      • brand.new.life Re: Znów spieprzyłam sobie życie 09.07.09, 19:25
        Nie słusznie oceniasz ludzi, bywają tu też mądre , doświadczone osoby.Nie
        oczekiwałam porad, bo wiem, że w takich sprawach, jak moja, nie ma remedium.
    • brand.new.life Re: Znów spieprzyłam sobie życie 10.07.09, 05:42
      Jak to możliwe, że mężczyzna, z dnia na dzień staje się zimny i kompletnie
      obojętny wobec kobiety, którą jeszcze dzień wcześniej adorował?
      Co złego trzeba zrobić mężczyźnie, aby w ciągu 24-rech godzin zmienił się w górę
      lodową?
      Zapytałam, czy chodzi o inną kobietę. Nie doczekałam się odpowiedzi.
      • leda16 Re: Znów spieprzyłam sobie życie 10.07.09, 07:14
        brand.new.life napisała:

        > Jak to możliwe, że mężczyzna, z dnia na dzień staje się zimny i kompletnie
        > obojętny wobec kobiety, którą jeszcze dzień wcześniej adorował?


        Poleciał adorować inną. Adoracja Ciebie już mu sie znudziła. To tak trudno zrozumieć?



        > Zapytałam, czy chodzi o inną kobietę. Nie doczekałam się odpowiedzi.


        Milczenie też jest odpowiedzią, zazwyczaj zrozumiałą dla myślącej kobiety. Jego milczenie mówi - "jesteś dla mnie takim zerem, że nawet do wyjaśnień i usprawiedliwień zniżać się nie będę". Rzeczywiście, jeśli korzystanie przez faceta z kobiecej vaginy uważasz za miłość, bajeczki za miłość, szkoda czasu na wyjaśnienia...
        • brand.new.life Re: leda 10.07.09, 08:01
          Lepiej się czujesz , kiedy skopiesz kogoś, kto i tak ledwie idzie na nogach?
          Czerpanie sadystycznej satysfakcji z cudzego nieszczęścia dowodzi głębokiej
          psychozy. Czy ty się leczysz profesjonalnie , czy tylko na forum?
          Wiesz,nie uważam siebie za zbytnio szczęśliwą kobietę, ani w tym konkretnym
          momencie mojego życia, ani w jego ogólnym bilansie, ale twoje nieszczęście jest
          o wiele większe od mojego.
          Bardzo ci współczuję.
          • politanczykowianeczka Re: leda 10.07.09, 10:05
            wg mnie Leda napisała obiektywnie. Tylko ty nie umiesz tego przyjąć
            do siebie. Uważasz, że jesteś najmądrzejsza, a każdy facet cię
            zostawia dla innej. Może czas się nad sobą mocniej zastanowić.
            • brand.new.life Re: leda 10.07.09, 10:14
              A ja uważam, że leda , to chora z nienawiści psychopatka i jej zdanie kompletnie
              mnie nie interesuje.
              I co? Będziemy się licytować?:)
              • coco-flanell Re: leda 11.07.09, 11:23
                brand.new.life napisała:

                > A ja uważam, że leda , to chora z nienawiści psychopatka i jej
                zdanie kompletni
                > e
                > mnie nie interesuje.
                > I co? Będziemy się licytować?:)
                __________________________________________
                I masz rację L-16 to chora psychicznie kobieta - z agresji.
                Jej jedyna funkcją na forum jaką sobie obrała już od kilku lat, to
                dokopywanie ludziom w trudnych sytuacjach życiowych.
                Ten sadyzm, którym się pastwi jest jak dawka narkotyku, ktory
                poprawia jej humor.
                W sumie jest jak młot, który dowali każdemu, aby ten ktoś poczuł się
                psychicznie tak zle jak ona sama się czuje.
                Koniec jej to zakład psychiatryczny z oddziałem zamkniętym.

                W jej wypowiedziach nie ma nic mądrego, kreatywnego, wnoszącego
                nowe spojrzenie na sprawę. Jest jak wyuczona małpa, powtarza ciągle
                te same kombinacje, rok po roku.
    • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 10.07.09, 17:14
      Mała zmiana przyda się na początek:)
      • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 10.07.09, 19:16
        Gdyby tak można było wraz z likwidacją nicka, zresetować pamięć.
        Przede mną kolejny sprawdzian. Pierwszy samotny, beznadziejny weekend od
        początku czerwca.
        Zero pomysłu, oprócz rutyny.
        Wciąż nie mogę uwierzyć, że intuicja mnie tak strasznie zawiodła.Tyle kobiet
        czuje się równie podle, jak ja. Co dolega facetom, że są tak zimni, wyrachowani
        i skrajnie egocentryczni wobec kobiet?
        • gadagad Re: Znów spieprzyłam sobie życie 10.07.09, 19:37
          Nie faceci zawodzą, ale oczekiwania.Weź się kobieto wyluzuj.Idź na fajny spacer,
          siądź na piwo i nie rób wrażenia maksymalnie spiętej, a jak zupełnie nie masz
          pomysłu na życie to jedź do przytułku dla kotów.Nie bierz kota, tylko się
          zapytaj czy czegoś by nie potrzebowali.Zobaczysz ilu facetów lubi koty.
          • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 10.07.09, 20:00
            A ty gadzie, dziś chyba obaliłaś kilka piw!? Co ty mi tu o kotach i przytułkach?
            Co mnie obchodzą faceci z kotami? Większość z nich, jak widać ma kota i to
            porządnego, skoro wolą klikać zamiast chodzić z kobietami na spacery, do kina i
            kochać się namiętnie.
            • gadagad Re: Znów spieprzyłam sobie życie 10.07.09, 20:15
              Łoł,chcesz koniecznie mieć swojego lancelota, to gdzieś szukaj.Facet się na
              jakimś twoim warunku zaciął.I koniec, nie ma o czym mówić.W tym leda ma rację,
              żadna namiętna noc niczego nie gwarantuje.Jest tylko namiętną nocą, która może
              okazać się przeszłością, miłym wspomnieniem.To co napisałaś jest fajne, ale
              tylko jak się wie co po tym.W tym się nie zeszliście, a widocznie dla niego to
              było na tyle ważne, że zresetowało wszystko co was przed tym łączyło.
              • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 10.07.09, 20:39
                Oj znowu bredzisz . Pouczasz mnie, jak 16-tkę. Same truizmy z jednym
                zastrzeżeniem. Nie masz żadnego pojęcia jak było między mną , a nim.
                Czytałam w nim, jak w otwartej książce. On miał wszystko wypisane na twarzy.
                Znałam go i nawet przez gg wiedziałam, co czuje , kiedy pisze takie lub inne
                słowa.Przez ostatni miesiąc byliśmy ze sobą niemal non stop. Po pierwszej
                wspólnej nocy pobiegł po bukiet róż i rafaello.
                Na spacerze w parku chciał skakać do sadzawki po nenufary.
                Co po tym? Nic po tym. Kto kiedykolwiek wie, co będzie po tym?
                • gadagad Re: Znów spieprzyłam sobie życie 10.07.09, 20:43
                  Lubi gesty,dziś momentalnie są na miejscu.Nijak się to nie ma do jutra.
                  • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 10.07.09, 20:44
                    Jutro jakie jest , każdy widzi:(((((((((((((
                    • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 10.07.09, 20:59
                      Jeszcze w ubiegły piątek dobijał się pół nocy na sms i telefon, bo wyciszyłam i
                      poszłam wcześniej spać:(A w niedzielę szlag go trafił!
                      Jak można , z dnia na dzień mieć takie ambiwalentne uczucia do tej samej kobiety?
                      • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 10.07.09, 21:08
                        Aha, a moich książek wciąż nie dostałam. Swoje odebrał z kiosku i chociaż
                        napisałam , że tam może zostawić moje, odpisał "Twoje książki jakoś Ci przekażę,
                        ale raczej w
                        inny
                        sposób. W każdym razie nie narażę Cię na osobisty kontakt ze mną."
                        Aż się boję, co to za dziwny sposób wymyślił:(

                        • gadagad Re: Znów spieprzyłam sobie życie 10.07.09, 21:48
                          No tak, musiał bardzo doceniać to co robi.Bardzo się musiał obrazić.Ale to wcale
                          nie takie wyjątkowe.Jest w pewnej rasie chłopów.Zrobi ci jakąś scenę godną
                          odwrotności nenufarów.Ale tego naprawdę lepiej w domu nie hodować.Tak,że nie
                          przeżywaj, zresztą jak pozwolisz to jeszcze trzy razy wróci.
                          • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 10.07.09, 21:54
                            Nie pozwolę:(Bardzo mi go brakuje, ale już mu nie ufam. Właściwie przestałam mu
                            ufać po tym tekście o zaciąganiu do łóżka, ale to był jego pierwszy faul, więc
                            przymknęłam oko.
                            Obraził się bardzo, bo nie zgodziłam się , aby przyniósł mi książki do domu. To
                            go zabolało, ale on nie wie, ze ja kilka lat temu przeżyłam już jedno takie
                            pogrobowe spotkanie i to była prawdziwa tragedia w publicznym miejscu z
                            wyzwiskami itp
                            • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 10.07.09, 22:02
                              Myślisz , że on też zamierza mi zrobić jakieś widowiskowe pożegnanie, bez
                              swojego osobistego udziału, tym razem?
                              Nie, tego nie zniosę!
                              A tak ogólnie, to dzięki Gadzie, że dotrzymujesz mi towarzystwa;)
                              • gadagad Re: Znów spieprzyłam sobie życie 10.07.09, 22:08
                                Tak na logikę, jak mu się nie chciało zostawić rzeczy w neutralnym miejscu,to na
                                jakiś teatr ma ochotę.
                                • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 10.07.09, 22:11
                                  Też mnie zmroziło, jak to przeczytałam:((((((((
                                  Raz jeszcze dzięki. Jakiś fajny gad z ciebie;)
                                  Dobranoc, niech ci się śnią gadzie sny:)))
                                  • gadagad Re: Znów spieprzyłam sobie życie 10.07.09, 22:13
                                    Dobrej nocy:)
    • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 11.07.09, 07:59
      Noc pełna koszmarnych snów:( Czuję się jeszcze bardziej zmęczona niż wieczorem.
      Zaplanowałam sobie dzisiejszy dzień drobiazgowo, ale jutro będzie jeszcze gorzej:(
    • wentyl77 Re: Znów spieprzyłam sobie życie 11.07.09, 10:51

      > Przede mną kolejny sprawdzian. Pierwszy samotny, beznadziejny
      > weekend od początku czerwca.
      > Zero pomysłu, oprócz rutyny.

      A nie masz kobieto jakiegoś hobby, zajęcia które cię rozwija i
      pozwala zapomnieć o bożym świecie gdy za oknem jesień? To co - bez
      faceta obok już znika inwencja i pomysł na życie? Gdy jest para
      portek czuję się ważna, sensowna a gdy nie ma pary portek jestem
      pusta, wyjałowiona i bez sensu?

      Przeczytałem prawie cały wątek i jedno, co mogę napisać to że nudzą
      się tylko ludzie nudni. To, jak postrzegają i traktują cię faceci
      jest lustrzanym odbiciem tego, jak postrzegasz siebie. Jesteś
      nieświadomą neurotyczką, ze sposobem myślenia z głębokiego
      patriarchatu - najlepiej widać to właśnie po tym, że traktujesz się
      przedmiotowo, wymagając (bezpodstawnie!) od facetów, by traktowali
      cię podmiotowo.

      > Wciąż nie mogę uwierzyć, że intuicja mnie tak strasznie
      > zawiodła.Tyle kobiet czuje się równie podle, jak ja.

      Intuicja jest eufemizmem na słowo "głupota", stosowanym w przypadku
      nieumiejętności myślenia. Gdy zaczniesz naprawdę myśleć, staniesz
      się prawdziwie wartościowym człowiekiem, a nie samiczką, której
      całym bogactwem jest schowek między nogami.
    • coco-flanell Zycie to dluga sciezka... 11.07.09, 11:33
      Kazdy ma cos, co mu te sciezke, co jakis czas pokreci, ale tez i
      mozliwosc, ze kiedys ktos, a moze sam sobie te sciezke odkreci.

      Nie z jednego Bolka swiat sie sklada.

      Nawinoscia mezczyzn jest to, ze uwazaja, ze za rogiem ksiezniczka
      czeka, ganiaja z kwiatka na kwiatek, w koncu kogos tam lapia i mysla
      ze princessa. Niestey zycie lubi platac figla i z ksieznczki ropucha
      wyrasta.

      Moze kiedys po latach dojrzejesz i docenisz fakt, ze latwiec cie
      zostawil, zrobil w ten sposob miejsce dla kogos bardziej
      wartosciowego.
      Kogo bedac z nim nigdy bys nie poznala.
      Milosc zaczyna dojrzewac powoli i zabiera duzo czasu.

      Milosc widac czesto po ludziach w ciezkich zyciowych sytuacjach,
      gdzie oboje umieja sie wesprzec np. w chorobie, dac wsparcie w
      ciezkich sytacjach zyciowych, pomoc wzajemnie w sukcesach.
      Tam gdzie ktos potrafi zajac sie obloznie chorym partnerem, byc przy
      nim na jego zyciowym zkrecie - tam jest milosc. Wszystko inne to
      motylki w brzuchu.Byly i wyleca.
      • no-m-ore Re: Moja się właśnie skończyła 11.07.09, 12:24
        Podobnie jak Ty Coco, pojmuję miłość. Ale prawda jest taka, że nigdy jej nie
        doświadczyłam. Jestem po 40-tce i moje życie emocjonalne zakończyło się na tym
        niewydarzonym przypadku, ponieważ już kilka lat temu przestałam szukać ,
        zniechęcona kilkoma dramatycznymi finałami.
        Ten typ sam się znalazł , więc postanowiłam dać mu szansę. Sobie też.
        Ale jak widać, popełniłam tylko kolejny błąd.
        Nie mam już sił , ani chęci błądzić, upadać i gonić króliczki, bo to bez sensu.
        Każdy z nich potrzebuje się tylko chwilę zabawić i nawet znajomość ze szkoły
        musiała się sprowadzić wyłącznie do konsumpcji.
        Jestem zmęczona, Coco, znudzona ich kłamstwami, krętactwem i instrumentalnym
        traktowaniem. Passsssssssss

        P.S. Wybacz Wentylu, że pomijam Twoje 3 grosze, ale piszesz w stylu Funsteina o
        samicach i macicach, o braku hobby, łapaniu chłopów itp A to wszystko ma się
        nijak do mnie samej. Tak więc skup się lepiej na innym wątku.
        • no-m-ore Re: Moja się właśnie skończyła 11.07.09, 13:58
          Kupiłam dziś sobie dwie kremówki "na osłodę" i okazały się kwaśne:(
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka