linuska
08.08.09, 23:05
Całe życie tak mam - mimo licznych słyszanych komplementów o urodzie, figurze,
uroku wciąż mężczyźni mijają mnie, nie zauważają albo to ja nie zauważam, że
oni mnie zauważają... Nie umiem nawiązać relacji damsko-męskiej tj związku,
mimo, że nie mam problemów z nawiązaniem relacji towarzyskich tj zapoznaniem
znajomych czy zrobieniu świetnego wrażenia, kiedy ubiegałam się o pracę,
zdawałam egzaminy czy załatwiam interesy (od niedawna prowadzę własną firmę,
przejętą po dziadku). Nawet jeśli ktoś się mną zainteresuje, to rezygnuje
prędko.... Słyszałam już różne wersje diagnozy dlaczego tak się dzieje - za
bardzo się staram, jestem pesymistką, nie mam ciekawych zainteresowań, za dużo
gadam, jestem zbyt wylewna/oziębła, za szybka/za wolna, za mało pewna
siebie/za bardzo pewna siebie. Nie chcę się na siłę zmieniać, chcę być sobą i
na codzień jestem, ale coś jest nie tak - jak jeden mąż faceci mnie nie chcą :(
Zastanawiam się jak może być przyczyna? Relacje z ojcem? Może urazy w okresie
dojrzewania? Mam wciąż w pamięci taką scenę z balu kończącego podstawówkę,
kiedy wszystkie dosłownie dziewczyny z kimś tańczą coś wolnego, a ja stoję
sama... Przeżyłam parę odrzuceń w tamtym czasie - 2-krotnie się
angażowałam...Później historia się powtarzała, podejmuję w życiu wiele wyzwań,
jestem uważana za człowieka, który ma wszystko, a taka niby prosta rzecz jak
znalezienie sobie faceta to dla mnie jakieś "nieosiągalne osiągnięcie".