Dodaj do ulubionych

jak odejść na własne?

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.04, 19:00
Jestem studentką studiów dziennych na UW, nie baluję po nocach, nie upijam
sie i nie puszczam, mam stałego ukochanego chłopaka, sprzątam w domu, nie
ciągnę od rodziców kasy, na prawdę nie przynoszę im wstydu.
Ale mimo to ostatnio usłyszałam od mamy, że postara sie o to, aby wyrzucić
mnie z domu.
Nie radzę sobie z oczekiwaniami rodziców. Nie umiem się do nich dostosować.
Staram się postawić w ich sytuacji, pojąć, ale nie mogę. Dalaczego nie mogę
trzymać kosmetyków w łazience i dlaczego nie mogę w sobotę spać do 11?
Wszystko robię pod dyktando rodziców, ale zatracam siebie. Nie mam chyba
odwagi wynieść się z domu, mój kierunek wymaga poświęcenia czasu, a nie ma
możliwości przeniesienia się na zaoczne.
Dodajcie mi otuchy, opiszcie dlaczego się wyprowadziliście i jak sobie
daliście radę!
Obserwuj wątek
    • kasiulek10 Re: jak odejść na własne? 02.01.04, 19:06
      Byłam na trzecim roku dziennych, miałam alimenty od taty. Nie wyprowadziłam się
      dlatego, że było mi źle z mamą, ale chciałam juz mieszkać z moim chłopakiem.
      Trochę udzielałam korepetycji. Wynajmowaliśmy mieszkania przez 3 lata, od dwóch
      mieszkamy we własnym (wzięliśmy kredyt razem z rodzicami).
      • Gość: blabla Re: jak odejść na własne? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.04, 19:08
        hmmm, ja raczej na pomoc liczyć nie mogę:).I nie mam alimentów...
    • Gość: gf Re: jak odejść na własne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.04, 19:08
      Pomyśl o tym, że za kilka lat zostaną sami ze swoją złością :)
      • Gość: blabla Re: jak odejść na własne? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.04, 19:10
        Żebym zdążyła uciec zanim i ja będę taka zła:))).
        • Gość: gf Re: jak odejść na własne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.04, 19:11
          Zdążysz :)
          Na którym jesteś roku?
          • Gość: blabla Re: jak odejść na własne? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.04, 19:16
            dopiero na I. Nawet z dawaniem korków byłby problem, chociaż mam takie tam
            papierki , że znam angielski.

            Najgorsze jest to, że w razie porażki, nie mogłabym wrócić. Miałam uciec po
            maturze, ale jak dostałam się na studia rodzice byli fajni - nawet mogłam
            wyjechać z chłopakiem na kilka dni.
            • Gość: gf Re: jak odejść na własne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.04, 19:17
              Nie możesz zamieszkać u niego?

              Oni Ci nie robia łaski - to ich psi obowiązek utrzymywać Cię do 25 czy tam 26
              roku życia.
              • Gość: blabla Re: jak odejść na własne? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.04, 19:24
                On ma dwójkę rodzeństwa, mieszka w bloku.
                Wiesz, mają "psi obowiązek". I robią to, dostaję pieniądze, chodze na
                francuski, itd. Tylko każdą złotówkę musze oddać w nerwach.I to z vatem;).
                Boję się, ze kiedyś też taka będę. A marzę o dziecku, nie mogę stać się taka
                jak oni.
                Największy w nich problem z nieobliczalnością. Nie można im ufać, nigdy nie
                wiadomo z czym wyskoczą.
                • Gość: ewa Re: jak odejść na własne? IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 02.01.04, 19:39
                  blabla bla, latwo narzekac i nic nie robic.
                  Przenies sie do innego miasta, studiuj ten
                  sam kierunek, zamieszkaj w akademiku.Znam
                  mnostwo ludzi ktorzy tak sie usamodzielnili.
                • Gość: Ethlinn Re: jak odejść na własne? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.04, 19:40
                  Mi zawsze w sytuacjach gdy miałam dość rodziców pomagała myśl, że jeszcze tylko
                  kilka latek... Wytrzymałaś 20 lat, wytrzymasz jeszcze kilka następnych. A póki
                  co spróbuj choć częściowo uniezależnić się finansowo.
                  Dlaczego zakładasz, ze będziesz taka jak oni?
                  • Gość: blabla Re: jak odejść na własne? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.04, 19:56
                    Bo powoli taka sie robię.Też wszystkich wokól zaczynam ustawiać, nie znoszę
                    sprzeciwu... Jeżeli chodzi o kasę, to w wakacje zawsze pracuję, a czasem trafia
                    mi sie dorywcza praca, ale za to nieźle płatna (jestem fotomodelką). Problem w
                    tym, że nie zarobie na tym tyle, żeby odejść z domu. To są łatwe i spore
                    pieniądze, ale dostaje się je rzadko.
                    Do Ewy: Myślałam, aby wyjechać.Ale nie zostawię swojego chłopaka. On tu
                    studiuje i pracuje, więc nie mógłby jechać ze mną. Zresztą aby mieszkać w
                    akademiku, trzeba za niego płacić. A jak wspominałam, mam dużo pracy na
                    studiach. Wymyślę coś tu, w moim mieście.
                    • Gość: gf Re: jak odejść na własne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.04, 20:01
                      Ale masz świadomość, czego w nich nie lubisz i czego w sobie nie chcesz - to
                      juz połowa sukcesu :)
                      To, jacy sa rodzice, nie determinuje człowieka nieodwołalnie.
    • Gość: blabla Re: jak odejść na własne? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.04, 20:06
      Strasznie dużo o tym myślałam. Ja i oni to dwa światy! Jesteśmy zupełnie inni,
      jeżeli chodzi o charakter. Ja jestem istotą społeczną, mam mnóstwo znajomych,
      uwielbiam tańczyć, mam bałagan w pokoju i dużo się śmieję. Oni są domatorami,
      wcześnie chodzą spać i wcześnie wstają. Oglądają tylko ambitne filmy i chodzą
      tylko do teatru. Lubią się śmiać, ale są jakby zamknięci, jakby tylko we dwoje.
      Pewnie niedługo ich znienawidzę. Będę jak sierota! Chyba po prostu tzrebna
      wziąć się w garść i się spakowac. Łatwo powiedzieć:)))
    • Gość: Richelieu* Re: jak odejść na własne? IP: *.localdomain / 213.77.25.* 02.01.04, 20:26
      ja mieszkam z "rodzicami". Płacę 1/4 czynszu, żywności, chemii itd. Na
      balowania w ogóle nie chodzę, nigdy niemal, Sylester to praktycznie jedyny
      dzień na balowanie choć i tak niemal za darmo. Ne pijam alkoholu, nie jadam
      żadnych frykasów.
      wiem ile można odłożyć z dorabiania i stypendiów, prawie nic.

      ale mogę przynajmniej plunąć na wyrzuty, że tyle kosztuję. Czyste konto. Tyle,
      że płacenie czynszu uniemożliwia oszczędności na mieszkanie. Kredyt na
      mieszkanie? Nawet w zdezelowanej kamienicy do remontu? Który bank na to
      pójdzie przy dochodach rzędu, no w każdym razie za niskich.

      A studia.. stypendium na studiach to już 300, u mnie za 4,9 nawet i 500zł ;)
      Studia to luksus, a sytuacja życiowa niektórym nie pozwala na to. Też nie
      trzymam kosmetyków włazience tylko chowam po kątach, bo to fanaberie by były,
      że mam w ogóle jakieś kosmetyki. Nie rzucam się w oczy po prostu.
      Że Twoi rodzice lubią ustawiać Cię. Nie mogę kwestionować tego, że ustawiają,
      zresztą ja jestem marnym pocieszycielem, ale jeśli jesteś na I roku to pewnei
      masz 19 lat. Mnie w tym wieku nie wolno było mieć chłopaka i nie wolno było
      wychodzić wieczorami, miałam się uczyć, uczyć i jeszcze raz uczyć. Za kredkę
      do oczy kupioną ukradkiem przed studniówką zrobiono mi awanturę, że wyglądam
      jak kurwa.
      Nie potrafię Ci pomóc, bo same banały napiszę. Jeśli Ci strasznie to znajdź
      taki kierunek gdzie są zaoczne, jeśli będzie to bardzo podobny kierunek to
      może nawet przyjmą Cię od razu na rok drugi. A studentki zostają kelnerkami,
      piszesz, że dajesz się fotografować boś ładna. Już masz atut w ręku w tym
      cholernie obrazkowym świecie, może nawet sekretarką zostaniesz bo znasz
      angielski. A na studia masz jeszcze całe życie. Z nerwicy możesz leczyć się
      dłużej niż 5 lat.

      • Gość: Ethlinn Re: jak odejść na własne? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.04, 20:47
        Richelieu, czy te wszystkie wersje Twojego nicka tutaj to Twoje?

        Nie wiem dlaczego akurat Twój post, ale on właśnie uswiadomił mi jak różni
        jesteśmy wszyscy siedzący przed komputerami i piszącymi tutaj. Jak różnie nam
        się dzieje, i jak wiele daje to do myślenia. Życzę Ci abyś jak najszybciej
        zamieszkała na swoim. Pozdrawiam zielono!
        • Gość: Richelieu* Re: jak odejść na własne? IP: *.localdomain / 213.77.25.* 02.01.04, 21:13
          Richelieu* i r.richelieu, po zalogowaniu

          dziękuję za, zresztą never mind, na pewno mają gorzej, w Etiopii na przykład
          dzieci nie mają ci jeść

          ps. zawsze uwielbiałam te kierunki studiów na których są terenówki, na
          archeologii jeżdżono nawet i po Egiptach ;)
          • Gość: blabla Re: jak odejść na własne? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.04, 21:28
            wcale nie mówię, ze mam najgorzej ze wszystkich.
            Nie godzę się po prostu na przemykanie po kątach, a do "kurwy" przywykłam w
            15tym roku zycia. A co do kosmetyków, to miałam na myśli szampon, krem i takie
            tam, bo kosmetyki kolorowe mogą zostać zarekwirowane. Nie mogę być kelnerką, bo
            nie pozwalają mi studia. Idę na uczelnię na 8, a wracam ok.17.
            A tak wogóle, to matki, które wyzywają córki od kurew i pochodnych muszą mieć
            jakiś problem z seksem, mają kosmate myśli...Przecież każdy sądzi po sobie.
            R. - trzymaj się. Rozumiem, jak żyjesz, choć sama nie dokładam się do czynszu.
            • ethlin Re: jak odejść na własne? 02.01.04, 21:32
              > A tak wogóle, to matki, które wyzywają córki od kurew i pochodnych muszą mieć
              > jakiś problem z seksem, mają kosmate myśli...

              ;-))))))))))))))))




              Weź się za korepetycje - na pewno jest cos co dobrze umiesz. A skoro z
              angielskiego masz "jakieś papierki", to na pewno znasz ten język na tyle by
              uczyć go choćby dzieciaki z podstawówki czy gimnazjum.
              • Gość: b Re: jak odejść na własne? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.04, 21:42
              • Gość: blabla Re: jak odejść na własne? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.04, 21:43
                Dałam parę dni temu ogłoszenie:DDD. Może coś z tego będzie!
            • Gość: Richelieu* Re: jak odejść na własne? IP: *.localdomain / 213.77.25.* 02.01.04, 22:10
              nie, mnie matka nie wyzywała od kurew
              to tak a marginesie
          • ethlin Re: jak odejść na własne? 02.01.04, 21:29
            A Ty coś studiujesz?

            Ps. Ja niestety nie dojechałam do Egiptu, ale powierzchniówki (takie
            kilkudniowe wyjazdy na których łazi się po polach i zbiera ceramikę) miałam np.
            pod granicą z obwodem kaliningradzkim, gdzie ganiały nas m.in.zdziczałe psy, a
            już nigdy nie zapomnę historii jak pogoniło mnie stado krów i byczków;-)))
            (chodziliśmy pojedynczo ale często widzieliśmy sie na horyzoncie, no i moja
            koleżanka opowiedziała mi później że w trakcie gdy ja zmykałam przed krowami,
            ją dopadł właściciel tego stadka, i kazał jej ratować to dziecko (czyli mnie;-P
            bo tam jest byk jakis straszny;-) Podobno trzeba było do byka powiedzieć:
            Władek nastąp się;-PPPPPP

            Znów sie rozpisałam;-)
            • Gość: Richelieu* Re: jak odejść na własne? IP: *.localdomain / 213.77.25.* 02.01.04, 22:02
              to co studiuję i gdzie są terenówki to geografia, co za kobieta po prostu ;)
              kocham ją

              jezu, zdziczałe psy? ze strachu nie mogłabym się ruszyć, a najpewniej zamaist
              uciekać jak normalny człowiek wzięłabym badyla i zaczęła okładać bydle. Z
              pewnością by mnie zeżarł. Ale Ty masz atrakcje wołowe na tych
              powierzchniówkach. I jak to zbieraliście ceramikę, na polu z trawą?
              naokglądałam się w tv,że archeologowie mają odkopane na kilka metrów
              znalezisko podzielone sznurkiem na działki i każdy pędzelek w dłoń i
              wysupływać piasek z eksponatów. To pewnie tylko laickie widzenie ;)

              Co do moich terenówek i przegonień, byków nie było. Psy owszem, ale takie,
              którymi nas szczuto gdy mieliśmy zadanie zrobić inwesntaryzację zabudowań
              gospodarskich i wszystkich innych śmieci na drodze, a potem rysować plany
              stanu zagospodarowania pzrestrzennego. Ze obiektami publicznymi tyby sklep pół
              biedy, najwyżej właściciel nawymyślał gdy chcieliśmy się dowiedzieć o stan
              zatrusnienia a on połowę pracowników zatrudnia na czarno. Gorzej z prywatnymi
              domami. Stało się za siatką i wypatrywało wszystkich szajerków, budek i
              drewutni na co zdarzało się, że facet spuszczał psy, a my uciekaliśmy dopóty
              dopóki się dało.
              Nie ma to jak zajęcia z meteo, idzie się gdzieś ze sprzętem, na dodatek po
              wertepach a sprzęt drogi i szklany, dokonuje pomiaru czego się da przez 10
              minut a potem 20 minut opalania się. I tak cały dzień. Pięknie. ;)
              • ethlin Re: jak odejść na własne? 02.01.04, 22:27
                Wiesz co? Moja siostra studiuje geografię;-)))
                Twoje geograficzne przeżycia z psami brzmią tak znajomo;-) A spotkań bliskiego
                stopnia z autochtonami nie zazdroszczę;-P

                Masz rację, nie ma to jak terenówki - kiedyś glany na nich zostawiłam;-P


                I jak to zbieraliście ceramikę, na polu z trawą?
                > naokglądałam się w tv,że archeologowie mają odkopane na kilka metrów
                > znalezisko podzielone sznurkiem na działki i każdy pędzelek w dłoń i
                > wysupływać piasek z eksponatów. To pewnie tylko laickie widzenie ;)

                Nie takie laickie;-)
                Wykop podzielony na działki jak najbardziej jest, ale na wykopaliskach. I
                rzeczywiście często siedzi się w głębokich dołach;-) Tylko często nie z
                pędzelkiem a ze szpadlem (ale to raczej w Polsce, bo za granicą od tego są
                robole - wszystko zależy od tego ile jest pieniędzy)
                To co ja opisałam to są powierzchniówki (Archeologiczne Zdjęcie Polski). W
                ramach powierzchniówek wysyła sie studentów na kilka dni w teren; chodzą
                biedactwa po polach z mapą w ręku i zbierają ceramikę nanosząc stanowiska z nia
                na mapę. Po trawie sie nie chodzi, a raczej po świeżo zaoranych polach
                (powierzchniówki odbywaja sie wczesna wiosną i jesienią).
    • Gość: samaka Re: jak odejść na własne? IP: *.bos.east.verizon.net 02.01.04, 22:00
      nie kombinuj
      sama nic nie wymyslisz
      jak swiat swiatem , zawsze byl konflikt pokolen
      im szybciej skonczysz studia, tym szybciej masz szanse na niezaleznosc
      i o tym mysl
      a poki co, musisz sie podporzadkowac
      kazdego dnia blizej wolnosci
      :-)
      • Gość: ewa Re: jak odejść na własne? IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 02.01.04, 23:20
        blabla wcale nie musi sie podporzadkowac.
        Jest dorosla i potrzebuje niezaleznosci.
        Wole tysiac razy bardziej postawe blabla
        niz pewnego znajomego Bolka, ktory siedzi
        w kieszeni u rodzicow, a juz czterdziecha na
        karku.
        blabla , jak nie chcesz wyjechac do innego
        miasta ze wzgledu na chlopaka, to w pewien
        sposob ponosi on czesciowa odpowiedzialnosc
        za twoja sytuacje;i tu on powinien wkroczyc.
        Wymyslcie cos razem.
        • Gość: blabla Re: jak odejść na własne? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.04, 00:10
          Mój ukochany zaproponował mi, zebym zamieszkała u nich, jego rodzice się
          zgodzą, bo wiedzą jaką mam sytuację i wiedzą jaka jestem - że nie byłoby ze mną
          kłopotów. I pewnie skorzystam z propozycji, jak tylko znajdę jakieś zajęcie,
          pokroju korków z polskiego czy angielskiego.
          Jeżeli jeszcze "poczekam na wolność" wyjdę na nią jako wariatka:). Każdego dnia
          bliżej załamania nerwowego nie wolności.
        • Gość: blabla Re: jak odejść na własne? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.04, 00:11
          Jak tak piszę i czytamm wszystkie te posty, zaczynam wierzyć, ze mogłoby mi się
          udać...!!!
    • Gość: blabla pierwszy krok IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.04, 12:32
      Właśnie wysłałam swoje CV do firmy oragnizującej wyjazdy au pair.Pojadę sobie
      na kilka miesięcy do Stanów, mój chłopak też tam jedzie w wakacje, zarobię
      trochę...
      Dobrze wam idzie wspieranie mnie!!!
      • ethlin Re: pierwszy krok 03.01.04, 12:38
        A tak z ciekawości - ile kosztuje taki wyjazd?
        • mrrrr Re: pierwszy krok 03.01.04, 12:45
          zależy gdzie, do stanów około 1500zł, a do europy - są to sumy rzędu 800-
          900złotych. Ale kieszonkowe wynosi kilkaset dolców albo euro miesięcznie. Można
          odłożyć.
          • Gość: agenda Re: pierwszy krok IP: *.swic.dialup.inetia.pl 03.01.04, 19:03
            A jak sie to załatwia i gdzie?
            • Gość: ewa Re: brawo blabla IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 03.01.04, 19:09
              ten pomysl z wyjazdem jest swietny. Uniezaleznisz sie
              troche finansowo i podciagniesz jezyk. Tylko nie porzucaj
              studiow!
              powodzenia, pozdrowienia dla twojego chlopaka
              • Gość: Ethlinn Re: brawo blabla IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.04, 19:26
                Jak to miło gdy rozmowa do czegoś prowadzi!;-)
                Ja też pozdrawiam i życzę powodzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka