Emocje, dobre, złe...

IP: 10.136.128.* 03.02.02, 11:04
Po chwili nieobecności znów zmieniam podpis, na Mart@, jakoś imię mam
utrudniające identyfikację :-)
[Było: Kreska, Marta.]

Piszecie o emocjach i człowieczeństwie. Jakoś inaczej widzę te sprawy: nie tyle
panowanie nad nimi (mimo szacunku dla św. Tomasza, ładne imię ;-)), co
wyrażanie emocji bywa problemem.

Ja łatwo wyrażam emocje pozytywne, z trudem te odwrotne. Dlatego zdarza mi się
szarżować, gdy coś wzbudzi mój ostry sprzeciw, albo gniew, mam za mało wprawy.
Przerabiam właśnie trudną lekcję rozpoznawania (nazywania po imieniu,
wydobywania do świadomości) tych właśnie spychanych emocji. Zastanawiam się,
jak to robią liczni inni, że na pozór nie mają trudności. Asertywni?
Zrównoważeni, ale autentyczni? Dobrze wykształcili w sobie "dorosłego"?
No właśnie...

Mart@

PS. Pociągają mnie ludzie powściągliwi i uczciwi. Boję się powściągliwych i
małomównych. Brak ekspresji jest co najmniej niepokojący... Jakiś punkt na
styku tych postaw, z dodatkiem ciepła, poczucia humoru i wyobraźni jest chyba
moim ideałem. Mam takiego męża.
    • Gość: #Barbara Re: Emocje, dobre, złe... IP: *.icpnet.pl 03.02.02, 11:41
      Gość portalu: Mart@ napisał(a):

      >
      > Piszecie o emocjach i człowieczeństwie. Jakoś inaczej widzę te sprawy: nie tyle
      >
      > panowanie nad nimi (mimo szacunku dla św. Tomasza, ładne imię ;-)), co
      > wyrażanie emocji bywa problemem.
      .
      > Przerabiam właśnie trudną lekcję rozpoznawania (nazywania po imieniu,
      > wydobywania do świadomości) tych właśnie spychanych emocji. Zastanawiam się,
      > jak to robią liczni inni, że na pozór nie mają trudności. Asertywni?
      > Zrównoważeni, ale autentyczni? Dobrze wykształcili w sobie "dorosłego"?
      > No właśnie...
      >
      > Mart@


      I znowu wszystko rozbija sie o slowa...(Czy jezyk sluzy do ukrywania mysli?)

      Panowanie nad emocjami czy wyrazanie emocji...
      Dla mnie panowanie nad emocjami to nie ich tlamszenie, jak pisal Kwieto, ani
      spychanie w podswiadomosc, ale wlasnie wyrazanie ich w okreslony sposob.
      Na przyklad - wyrazanie gniewu. Moze byc zupelnie niedojrzale, wyrazane w postaci
      klotni wszelkiego rodzaju, niszczenia przedmiotow otaczajacych, (albo maskowania
      dlugiego i potem eksplozja nastepuje)
      Albo...kontrolowanie gniewu, podejscie racjonalne,"wyuczone".



      Pozdrawiam
      Barbara
      ( czesto ciućma...;)

      • kwieto Re: Emocje, dobre, złe... 03.02.02, 12:06
        no ale co rozumiesz przez "kontrolowanie" gniewu?
        • Gość: Pom Re: Emocje, dobre, złe... IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 03.02.02, 13:31
          Nie ma kontrolowanych wybuchów o ile nie są grą obliczoną na coś...
          A wybuch to nic innego jak ujście nagromadzonych emocji. Nagromadzonych, czyli
          przez jakiś czas zbieranych i tłumionych. Zapewne Ameryki nie odkrywam, ale
          czesto sama nie zdaję sobie sprawy z tego, jak czesto taję gniew, by potem być
          jak tornado.
          A co do ludzi.... też staje się czujna przy zamkniętych, małomównych,
          opanowanych w każdej sytuacji. To jest w nich niepokojące.
        • szary_ptak Kontrolowanie gniewu 03.02.02, 13:45
          kwieto napisał(a):

          > no ale co rozumiesz przez "kontrolowanie" gniewu?

          Chyba juz padlo tu, na tym forum stwierdzenie, ze uczucie gniewu samo w sobie nie
          jest ani dobre, ani zle...Gniew to cos normalnego, co kazdemu czlowiekowi sie
          zdarza. Zly lub dobry jest dopiero sposob okazywania gniewu. Większosc sposobów
          wyrazania gniewu ma charakter negatywny - zle wplywa i na samego "zagniewanego" i
          na otoczenie. Tzw pozytywnych metod wyrazania gniewu - mozna sie nauczyc.
          Najlepiej w okresie dziecinstwa, ale potem tez mozna...(chociaz spotkalam sie z
          opinia, ze jesli ktos nie nauczy sie, jak dojrzale radzic sobie z gniewem do 16-
          17 roku zycia, to juz tak bedzie mial do konca zycia...)

          B.
          • kwieto Re: Kontrolowanie gniewu 03.02.02, 14:21
            E z tymi widelkami wiekowymi to chyba nie tak. Bo dlaczego niby do 16 lat, a
            nie na przyklad 12? albo 25? To tak jak stwierdzenie ze gotowanie jajka na
            miekko trwa 3 minuty. Ale sprobuj ugotowac tak jajko wyjete z zamrazalnika,
            albo nieco wieksze od "standardowego" (czy spotykacie sie jeszcze z
            dwozoltkowymi jajkami? ja juz dawno nie widzialem).

            Natomiast kontrolowanie, panowanie kojarzy mi sie jednoznacznie z tlumieniem.
            Moze sie czepiam, ale ja mialem na przyklad problem jak przestac kontrolowac
            swoje emocje, bo czesto bylo tak, ze mimo kipiacego wewnatrz mnie gniewu nie
            potrafilem go wyrazic (na tyle dobrze mialem rozwiniete "panowanie") nawet w
            "bezpiecznych" warunkach. A gdy go juz w jakis sposob wyrazilem, okazalo sie,
            ze nie musze kontrolowac gniewu, bo nigdy nie osiaga on granicy "progu" po
            ktorym wybucha - i moge go rozladowac w inny sposob.

            Dla mnie osoby wybuchajace gniewem, to wlasnie takie, ktore staraja sie panowac
            nad swoim gniewem, kontrolowac go - tlumia go w sobie, do momentu kiedy jego
            powiom przekracza jakis prog ich wewnetrznej wytrzymalosci, i wybucha.
            Zwrociliscie uwage, ze ludzie ktorzy sa wlasnie tacy wybuchowi potrafia w
            momencie "szalu" wypominac komus zadraznienia sprzed kilku - kilkunastu lat? Ze
            oni nie wyrazili tamtej urazy, nie poradzili sobie z nia, i teraz jednym
            ciagiem wykrzykuja zadraznienia nawarstwione przez lata?

            Panowanie i kontrolowanie "negatywnych emocji" to dla mnie troche tak, jakby
            przyszedl do mnie czlowiek, i powiedzial "bola mnie nogi" - ja stwierdzam - "ma
            pan za ciasne buty, ale ja panu nie bede zalecal zmiany butow, tylko przepisze
            srodek przeciwbolowy..." Slowem - to likwidowanie objawow, a nie leczenie
            przyczyn.

            A co do ludzi opanowanych w kazdej sytuacji - na przyklad mnie w sumie dosc
            ciezko zdenerwowac. Mam po prostu dosc wysoko umieszczony prog wytrzymalosci na
            stres, poza tym, niezle sobie ze stresowymi sytuacjami radze. Czy to oznacza,
            ze jestem sztuczny? Nie sadze... Czy ktos malomowny z natury jest od razu
            podejrzany jako udawacz? Nie dajmy sie zwariowac! Przypomina mi sie anegdotka
            opowiadana przez jednego z moich wykladowcow - jak to pewnego razu dzwoni
            telefon, odbiera zona, mowi bez przerwy przez 15 minut, a nastepnie odklada
            sluchawke. On zdziwiony pyta: "kto to?" ona odpowiada "a wiesz dzwonil grzesiek
            (ich malomowny kuzyn) i chcial pogadac..."
            • szary_ptak Re: Kontrolowanie gniewu 03.02.02, 21:05
              kwieto napisał(a):

              > E z tymi widelkami wiekowymi to chyba nie tak. Bo dlaczego niby do 16 lat, a
              > nie na przyklad 12? albo 25?

              Bo wtedy...ksztaltuje sie nasza osobowosc?
              Nie wiem, ale kiedys chyba to nastepuje, no nie? Wiec ten wiek 16-17 to jakby
              taka wskazowka, moze mniej (chociaz na pewno nie 2 lata) a moze wiecej(dziwne,
              jesli 30, no nie?)

              To tak jak stwierdzenie ze gotowanie jajka na
              > miekko trwa 3 minuty. Ale sprobuj ugotowac tak jajko wyjete z zamrazalnika,
              > albo nieco wieksze od "standardowego" (czy spotykacie sie jeszcze z
              > dwozoltkowymi jajkami? ja juz dawno nie widzialem).
              eee, a co to ma wspolnego?

              > Natomiast kontrolowanie, panowanie kojarzy mi sie jednoznacznie z tlumieniem.
              > Moze sie czepiam, ale ja mialem na przyklad problem jak przestac kontrolowac
              > swoje emocje, bo czesto bylo tak, ze mimo kipiacego wewnatrz mnie gniewu nie
              > potrafilem go wyrazic (na tyle dobrze mialem rozwiniete "panowanie") nawet w
              > "bezpiecznych" warunkach. A gdy go juz w jakis sposob wyrazilem, okazalo sie,
              > ze nie musze kontrolowac gniewu, bo nigdy nie osiaga on granicy "progu" po
              > ktorym wybucha - i moge go rozladowac w inny sposob.

              No i to wlasnie jest kontrolowanie gniewu. Natomiast to, co bylo napisane w watku
              chyba kiedy jestesmy soba - to "wyzywanie sie na innych" - to kierowanie swojego
              gniewu nie na zrodlo jego tylko na inne obiekty...

              > Dla mnie osoby wybuchajace gniewem, to wlasnie takie, ktore staraja sie panowac
              >
              > nad swoim gniewem, kontrolowac go - tlumia go w sobie, do momentu kiedy jego
              > powiom przekracza jakis prog ich wewnetrznej wytrzymalosci, i wybucha.
              > Zwrociliscie uwage, ze ludzie ktorzy sa wlasnie tacy wybuchowi potrafia w
              > momencie "szalu" wypominac komus zadraznienia sprzed kilku - kilkunastu lat? Ze
              >
              > oni nie wyrazili tamtej urazy, nie poradzili sobie z nia, i teraz jednym
              > ciagiem wykrzykuja zadraznienia nawarstwione przez lata?

              Oj tak - ale nie ma to nic wspolnego z "gniewem kontrolowanym"
              To zachowanie charakterystyczne dla ludzi, ktorzy, jak juz
              wspominalam, "przegapili" ten okres, kiedy nalezalo sie nauczyc gniew
              kontrolowac, zatrzymali sie w rozwoju na poziomie nastolatkow...(oczywiscie, sa
              rozne nastolatki, jeden bedzie dojrzlszy w wieku 13 niz ten w wieku 19 -
              uprzedzam tylko ew. zarzut...;)
              >
              > Panowanie i kontrolowanie "negatywnych emocji" to dla mnie troche tak, jakby
              > przyszedl do mnie czlowiek, i powiedzial "bola mnie nogi" - ja stwierdzam - "ma
              >
              > pan za ciasne buty, ale ja panu nie bede zalecal zmiany butow, tylko przepisze
              > srodek przeciwbolowy..." Slowem - to likwidowanie objawow, a nie leczenie
              > przyczyn.

              Wlasnie kontrolowanie gniewu polega na sztuce logicznego myslenia i szukania
              rozwiazan, na umiejetnosci kierowania gniewu wylacznie na jego zrodlo, a
              jednoczesnie uprzejmym zachowaniu, ktore polega na rzeczowym sformulowaniu swoich
              zarzutow/pretensji wylacznie do osoby, bedacej tego gniewu przyczyna.
              To absolutnie nie ma nic wspolnego z "tlumieniem tego gniewu"

              Pozdrawiam
              Wcale nie mowie, ze te sztuke opanowalam...w stopniu, ktory by mnie zadowalal.
              • kwieto Re: Kontrolowanie gniewu 03.02.02, 21:58
                Jajka maja tyle do rzeczy, ze tak jak w zaleznosci od "parametrow" jajka musisz
                je gotowac albo troche krocej, albo troche dluzej... wiec te 16-17 lat jest
                bardzo umowne. Osobiscie uwazam, ze nadal ksztaltuje swoja osobowosc, a lat w
                tym roku skoncze 26... Czyzbym byl niedorozwiniety?

                A co do kontrolowania gniewu - mamy po prostu inne definicje slowa
                "kontrolowac". Mi "kontrolowanie" kojarzy sie z jakas agresja, z pewnym
                naciskiem, przymusem (kontrolujesz cos, gdy chcesz sprawdzic, czy przebiega
                zgodnie z zalozonym odgornie modelem), dla Ciebie jest to bardziej "radzenie
                sobie", stad spieramy sie o slowa... :")
Pełna wersja