Dodaj do ulubionych

Życie po zdradzie

02.09.09, 10:55
Moja histroria jest długa, bolesna i skomplikowana. W zwiążku z czym nie bede tu jej opisywać. Mój problem dotyczy przeszłości. Nie chce rozpamiętywac tego co było, tego jak cierpiałam, ale nieustannie to do mnie wraca. Czy jest jakis sposób aby zapomnieć o zdradzie? Czy to minie z czasem? Czy to reguła, że jak facet raz zdradzi to bedzie to robił zawsze?? Czy człowiek jest w stanie sie zmienić o 180 stopni??
Wiem, że niewiele pisze na mój temat, nie wdaje sie w szczegóły. Poszukuje jedynie odpowiedzi na powyższe, nurtujące mnie pytania...
Obserwuj wątek
    • tro.ll Re: Życie po zdradzie 02.09.09, 11:13
      o co chodzi? wsadził jakiejś innej? normalne! gorzej, jeżeli się przy tym
      zaangażował uczuciowo! w tym przypadku to słaby facio. dobrze, że go zostawiłaś.
      zapomnij.
      • malutka23.net Re: Życie po zdradzie 02.09.09, 11:37
        hmm... wlasnie że nie. Miałam nie opowiadac ale widze ze bez tego sie nie obedzie. W głebokim skrócie: bylismy szczesliwi, zapatrzeni w siebie- wiadomo, zakochanie, klapki na oczach... Kiedy zaszlam w ciażę on sie cieszył. Do czasu rozmowy o slubie. Nie chce wnikac w przyczyny- zaczał mnie okłamywać, wychodzic z domu (mieszkalismy razem od kiedy zaszlam w ciaze- całą ciaże przeleżałam, zagrożona, po 20 lekarstw dziennie), znalazł sobie jakas panienke i wmawiajac mi ze to ja jestem ta zła, spotykał sie z nią, mowił że mnie nie kocha tylko ją,(ak sie potem okazało) ponoć z nia nie spał- ale tego sie nie dowiem. Wiem że do niej jezdzil. Odeszłam. Nie wiem na co czekałam 2 miesiace tego koszmaru, ale odeszłam w 3 mies. ciazy.
        Pomine mase sczzegółów, ale po moim odejsciu kiedy zabrałam doslownie wszystko z mieszkania (zostało puste bo wszystko było moje) on doznał szoku. Nie spodziwal sie ze odejde ! :) zaczęło sie błaganie itd. zebym wrócila, po jakims czasie, zbiegiem okolicznosci, wróciłam- głównie dla naszych dzieci, bo widzialam ze bardzo sie stara.
        teraz jestesmy szczesliwym małżenstwem, nie ma przede mna zadnych tajemnic, stara sie mnie zawsze ze soba wszedzie zabierac żebym nie miała podejrzen (choc ja mu nie zabraniam wychodzic ale on chce ze mną), bardzo mi pomaga w domu, przy dzieciach (mamy bliznieta), jest troskliwy i kochajacy, musze powiedziec sama przed sobą, że jestem szczesliwa.
        Jednak, kiedy wspomne sobie przeszlosc i to jakie piekło mi zgotowal gdy bylam w ciaży, to szlag mnie trafia na sama mysl, nie moge poradzic sobie ze wspomnieniami, nie chce zburzyc tego co jest teraz jakims wypominaniem dawnych win... straciłam zaufanie, jest mi ciezko, ale nie pokazuje tego po sobie. Widze że sie zmienił, nie moge mu nic zarzucic, jest to dla mnie dziwne jak mozna byc skrajnie innym czlowiekiem. Tlumaczy że nie wie co mu odbiło,że to nic dla niego nie znaczyło...
        Nie wiem jak poradzic sobie z przeszlościa. tak, sama wybrałam- wrócilam wiec musialam sie z tym liczyc. Ale czy czas leczy rany???
        • tro.ll Re: Życie po zdradzie 02.09.09, 12:00
          Czy czas leczy rany? Tak, leczy!
          Moja droga, kobiety mają depresje/szoki poporodowe, dlaczego faceci nie mają
          mieć depresji/szoków przedporodowych?
          Nie był wówczas dojrzały do ojcostwa i chciał ciebie skłonić do przerwania
          ciąży. Po pewnym czasie przemyślał temat i zmienił stosunek do całokształtu sprawy.
          Nie masz większych problemów? No, to kop sobie jeszcze większy dołek.
    • by_witch Re: Życie po zdradzie 02.09.09, 15:02
      Bardzo trudno jest cokolwiek napisac na temat jaki poruszasz.
      Dlatego,ze brak tego najwazniejszego. Dokladnej wiedzy na twoj i na
      partnera temat. Nie wiadomo dlaczego zdradzil.Jaki typ osobowsci on
      przejawia. Wiadomo jednak, ze nie wszystko w twoim zwiazku przebiega
      tak jak nalezy. Cos jest nie tak i z czegos to wynika.
      Wiadomo po zdradzie niewiele osob dobrze sie czuje. Takich, po
      ktorych to splywa, to sa nieliczne wyjatki.
      Ja tobie radze skorzystanie z pomocy terapii rodzinnej. Gdzie oboje
      uczestniczycie. Zarowno twoj maz jak i ty powinniescie nauczyc sie
      komunkowac. Na swoj typowy dla was sposob.
      To moze byc poczatek pomyslnej drogi i zakonczenie tej starej
      historii.

      Wez to ja lekcje ze szkoly. Co robilas, gdy na klasowce dostalas
      dwoje? Napewno jeszcze raz przeczytalas podrecznik i napisalas
      kolejna klasowke, ktora wypadla lepiej.
      I co z tego wynika? Ze w zyciu nalezy o wszystko walczyc. Bo tylko
      wtedy, gdy pokonujemy nasze slabosci i czegos uczymy sie od zycia
      poprawia sie nam nasze samopoczucie i stajemy sie silniejsi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka