lucy9
27.02.04, 10:44
Poczytałam wiele wątków i naszły mnie pewne refleksje ...
Przypatrzmy się głowom naszych matek, ciotek, babć , porozmawiajmy z nimi ,
porównajmy ich wygląd wcześniejszy do obecnego . Mamy te same geny , nie
oszukamy natury a nawyżej będziemy mieć chudsze portfele - przemysł
farmaceutyczny i kosmetyczny żeruje na naszych nadziejach i marzeniach. Nie
znam nikogo , poza osobami po chorobie nowotworowej, komu widocznie
pomogłaby jakas kuracja. Zadnej mojej znajomej , a mam ich sporo , nie
wyrosły włosy w miejscach , które zostały z nich ogołocone .
Nigdy nie stosowałam żadnej poważnej kuracji , włosy wypadały raz więcej ,
raz mniej , pewnie gdybym zastosowała jakis środek w zależności od "cyklu"
wypadania uważałabym go za skuteczny lub nie. Tak napradę dermatolodzy są
zupełnie bezradni , niewielu z nich sie do tego przyznaje jednak.
Moja przyjaciołka - dermatolog , która nie ma żadnych złudzeń a ogląda i 40 -
tu pacjentów dziennie , przypisała mi kurację z wyjasnieniem , że bardziej to
posłuży mojej psyche niż fizis. Że niby cos robię , abym nie pluła sobie w
brodę kiedyś.
Stosuję to od ponad miesiąca, mój sceptycyzm jest ogromny ale przyznaje, w
wannie mniej jakby włochów. Powiedziałam sobie 3 miesiące i ani dnia dłużej ,
trudno spędzić życie na wcieraniu czegoś w głowę :)) Deprecha murowana !!!
Aha , gwoli ścislości , mam 40-tkę , jestem dzieciata, najpiękniejsze włosy
miałam w ciąży a najgorsze po porodach ( ponoć środek do prowokacji tak
fatalnie na nie działa). Jestem zdrowa , hormonalnie niezaburzona,
psychicznie <chyba> też :))
Oto moje leczenie :
2xdz Loxon
1xdz płyn robiony (zerkam na sklad : uuu, ktoś strasznie bazgrze ,
Pilocardini 0,2, Mentloci <?> 0,1 , dalej 2 składniki nieczytelne i
spir.Vini 60%
Locoid 10 kropli co drugi dzień zamiennie z Biostyminą - 1 ampułka
to wszystko oczywiście na głowę , łykam zaś witaminki i mikroelementy.
Środek robiony przelałam do pustego opakowania po Loxonie i mam ułatwione
dozowanie , mogę nim szaleć do woli :)) natomiast dawek pozostałych leków mam
się sztywno trzymać .
Przy tym wszytskim głowę myję co 3 dni bo poza nią mam jeszcze parę innych
spraw !
Nie wierzę że mi to pomoże. Obecne działania zahamowały troche wypadanie ale
jestem przygotowana na powrót do sytuacji sprzed. Nie moge sobie pozwolić na
takie zabiegi przez całe życie , chyba naprawdę bym zwariowała ! wcześniej
tylko upewniłam się czy mąż mnie nie rzuci gdy wyłysieję :)) Wiem że niewiele
Was pocieszyłam , ale sądzę , że lepiej jest przestać sie oszukiwać i
pogodzić z coraz słabszymi włosami , zadbać bardziej o własne wnętrze, spokój
ducha i - na przekór wszystkiemu - optymizm. Włosy to naprawdę tylko
szczegół !
Serdecznie pozdrawiam wszytskich forumowiczów :)))
Aha , jeszcze jedno - do łysych panów : 100 % facet MUSI BYĆ ŁYSY ! Tylko
taki ma duzo testosteronu ... Wstydźcie się ci , którzy nie macie nawet
zaczątków łysinki ! papa