kragmel
03.11.04, 17:25
kosmetyki - rzecz jasna.
** żel+oliwka pod prysznic Lirene: świetne. pięknie pachnie, jest naprawdę
gęste i żelowate, butelka starcza na mniej więcej miesiąc codziennego
używania, nie wysusza skóry.
** serum do biustu Bikini, Bielenda: hmm biust się mi zrobił weselszy :)
widzę poprawę stanu skóry (napięcia głównie). jest szansa, że sobie tego nie
wmawiam ;)
** Lirene krem matująco-nawilżający: krzywdy nie robi, ale też nie matuje.
** odżywki do włosów Ziaja Plantica (do włosów zniszczonych zabiegami
fryzjerskimi i regenerująca do włosów tłustych): przyzwoite, ale bez
zachwytów (chyba, że nad ceną :)
** seria Dove do włosów farbowanych: szampon i odżywka dają ładny efekt
sypkich, śliskich włosów; odżywka super nawilżająca (kładłam po innym
szamponie)podobnie. na pierwszy rzut oka dobra seria.
dziś się dałam skusić nowej serii anty-cellu Bielendy. nazywa się Fitness
Line, w składzie ekstrakt z kakowca, cynamon i kofeina. kupiłam termoaktywny
żel wyszczuplająco-drenujący. hehe napisali, że mi 2 cm z talii ubędą ;D aż
się zmierzę chyba w celu eksperymentu ;)