Gość: CASPER
IP: *.clan.pl
13.05.02, 10:26
... i w innych sklepach - także tych drogich?
Jeśli mam byc szczera to do tych super drogich nie wchodzę - nie stać mnie na
Diory i Lancomy, a tam jest zawsze pusto, pani ekspedientka patrzy na mnie i
już wiem że ona wie że ja nic nie kupię... Patrzy na mnie jak na jakąś
żebraczkę, w oczach ma "po coś tu przyszła?" Robię się malutka i wychodzę.
W perfumeriach trochę niższej klasy - takie które sprzedają np. Revlona - już
trochę lepiej ale generalnie też zdarza mi się czuć obserwowaną.
Na dodatek lubie sobie pooglądać, pogrzebać, poczytać ulotki, informacje na
opakowaniach - po prostu wszystko "pomacać", a wtedy już znajduje się "usłużna"
pani która pyta w czym pomóc. A jak mówię że w niczym, to już mnie obserwuje
bardzo podejrzliwie - pewnie chcę coś ukraść. Nota bene czasem jak spojrzę na
tej kobiety makijaż, fryzurę itp. to myślę sobie że to jej przydałaby sie
pomoc :). A one jeszcze rekomendują :"sama używam" ha ha.
Drogerie samoobsługowe - tu już lepiej ale nie zawsze jest wszystko czego chcę,
a ostatnio w "Naturze" znów mi Pani chciała pomagać...
Małe sklepiki - (jeśli nie ma tam super miłego sprzedawcy), to po obejrzeniu
drugiego kosmetyku (który pani musi nam podać z półki) robi minę "wybierzesz
wreszcie coś???"
Jednym słowem kupowanie/oglądanie kosmetyków ma słodko-gorzki smak jak dla
mnie... A może mam jakiś kompleks.
Aha ostatnio znalazłam patent - idę na zakupy z moim 10 miesięcznym synkiem. On
się śmieje do ekspedientek, a jest taki przylepny że większość mięknie i
mamusię traktują też trochę lepiej :). Tylko wtedy "macam" jedną ręką...