Dodaj do ulubionych

Jak nas obsługują w drogeriach ?

IP: *.clan.pl 13.05.02, 10:26
... i w innych sklepach - także tych drogich?
Jeśli mam byc szczera to do tych super drogich nie wchodzę - nie stać mnie na
Diory i Lancomy, a tam jest zawsze pusto, pani ekspedientka patrzy na mnie i
już wiem że ona wie że ja nic nie kupię... Patrzy na mnie jak na jakąś
żebraczkę, w oczach ma "po coś tu przyszła?" Robię się malutka i wychodzę.
W perfumeriach trochę niższej klasy - takie które sprzedają np. Revlona - już
trochę lepiej ale generalnie też zdarza mi się czuć obserwowaną.
Na dodatek lubie sobie pooglądać, pogrzebać, poczytać ulotki, informacje na
opakowaniach - po prostu wszystko "pomacać", a wtedy już znajduje się "usłużna"
pani która pyta w czym pomóc. A jak mówię że w niczym, to już mnie obserwuje
bardzo podejrzliwie - pewnie chcę coś ukraść. Nota bene czasem jak spojrzę na
tej kobiety makijaż, fryzurę itp. to myślę sobie że to jej przydałaby sie
pomoc :). A one jeszcze rekomendują :"sama używam" ha ha.
Drogerie samoobsługowe - tu już lepiej ale nie zawsze jest wszystko czego chcę,
a ostatnio w "Naturze" znów mi Pani chciała pomagać...
Małe sklepiki - (jeśli nie ma tam super miłego sprzedawcy), to po obejrzeniu
drugiego kosmetyku (który pani musi nam podać z półki) robi minę "wybierzesz
wreszcie coś???"
Jednym słowem kupowanie/oglądanie kosmetyków ma słodko-gorzki smak jak dla
mnie... A może mam jakiś kompleks.
Aha ostatnio znalazłam patent - idę na zakupy z moim 10 miesięcznym synkiem. On
się śmieje do ekspedientek, a jest taki przylepny że większość mięknie i
mamusię traktują też trochę lepiej :). Tylko wtedy "macam" jedną ręką...
Obserwuj wątek
    • Gość: aneta Re: Jak nas obsługują w drogeriach ? IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 13.05.02, 10:48
      tez najchetniej robie zakupy w sklepach samoobslugowych.lubie
      poogladac,poczytac,pomaziac sie testerami.na zachety ekspedientek w rodzaju"czy
      w czyms pomoc" z usmiechem odpowiadam ze dziekuje bardzo i ulatniaja sie jak
      kamfora.zakupow w drozszych sklepach raczej nie robie,ale jak juz w nich jestem
      staram sie nie widziec spojrzen pan,w koncu to ty jestes klientka,ten sklep i
      obsluga sa przeciez dla ciebie,a nie odwrotnie.w okolicznych sklepikach zakupy
      kosmetyczne robie jak juz musze i to najlepiej w godzinach
      przedpoludniowych,kiedy nie wije sie za mna kolejka klientek.jednym sloweem-
      najlepiej jest na stoiskach samoobslugowych.najchetniej robie zakupy w galerii
      centrum w galerii mokotow-jest tam duzo spokojniej niz przy
      marszalkowskiej,jest wieksza przestrzen no i znacznie wiecej testerow.tylko ze
      tam jest ode mnie kawal drogi i rzadko tam bywam.
      pozdrawiam
    • Gość: just. Re: Jak nas obsługują w drogeriach ? IP: 212.160.236.* 13.05.02, 10:49
      Zgadzam się z Tobą, Casper. Ja też nie chodzę często do super drogich sklepów.
      A na pewno swobodniej się czuję gdy nie jestem tam jedyną klientką i
      ekspedientka może zająć się kolejną "ofiarą". Najfajniejsze są chyba
      samoobsługowe drogerie typu "Natura", chociaż tam też zdarzył mi się kontakt z
      personelem, który traktował mnie jak potencjalną złodziejkę. Najgorzej
      wspominam obsługę w EMPiK-u (pewnie nie w każdym, ale tu - w Białymstoku), brak
      testerów na półkach, więc za każdym razem trzeba prosić panią ekspedientkę aby
      wyjęła z szuflady jakiś zapach i juz przy drugim razie pani jest zła i
      cierpiąca ogromnie, że musi to zrobić. Poza tym - chodzie krok w krok za tobą i
      patrzenie na ręce no i - co mnie najgorzej wkurza - brak firmowych torebek (ja
      nie chcę papierowej torebki EMPiK-u, tylko firmową Diora!!!)
    • Gość: Emi Re: Jak nas obsługują w drogeriach ? IP: 157.25.86.* 13.05.02, 10:59
      Niestety nasza rzeczywistość jest trochę przykra, trochę to może być też za
      mało powiedziane. W stu procentach zgadzam się z Casper, chociaż wolałabym, aby
      było inaczej. Ja jednak napiszę o tym, jak to kupowałam suknię ślubną. Otóż do
      im droższego i możnaby rzec lepszego salonu wybrałam się to spotykałam się z
      tym większym rozczarowaniem. Salon, którego nigdy bym nie poleciła to salon na
      ulicy Grójeckiej 64, prawie na przeciwko Kina Ochota. Salon otwarty jest do
      godziny 19.oo, a kiedy przyszłam o 18.30 okazało się, że pani może mnie
      obsłużyć, co zresztą uczyniła z oburzeniem i łaską, jednak kazała się spieszyć
      i pozwoliła przymierzyć tylko jedną sukienkę. W innnych salonach panie
      próbowały narzucić mi swój gust i wręcz zmuszały do kupna suknii, albo też nie
      interesowały się w ogóle czekającymi klientami. Coś okropnego. Byłam naprawdę
      zła, bo nie sądziłam, że klienta ma się za nic jeśli nie przyjdzie do sklepu
      obwieszony biżuterią, najlepiej jeszcze z pieniędzmi na wierzchu.
      Na szczęście sukienkę kupiłam, teraz czekam tylko na ostateczną przymiarkę i z
      czystym sumieniem mogę polecić mniejsze sklepiki, w których obsługa jest tak
      miła, że nawet zostaje po godzinach pracy byle tylko klient był zadowolony i
      takim właśnie salonikiem jest Carmen na Jana Pawła II w Warszawie.
      Ale takie nieprzyjemności typowe są niestety chyba dla każdego punktu
      usługowego. Następnym przykładem może być to jak usiłowałam znaleźć fryzjera.
      Biorę ślub w zupełnie innym mieście, jest to niewielkie miasto w porównaniu do
      Warszawy, gdzie podobno jest wysokie bezrobocie. Niestety nie udało mi się
      znaleźć fryzjerki, która przyszłaby do domu uczesać mnie. Pani wzruszały tylko
      ramionami i niektóre nawet stwierdzały, że nie będzie im się chciało. Sama nie
      wiem jak to jest, że ktoś nie chce zarobić.
      I niestety takich przykładów jest więcej, ale nie będę już przedłużać, napiszę
      jeszcze tylko, że poprzez nierozgarniętość jednej pani z warszawskich biur
      podróży kupiłam bilet autokarowy do Niemiec na trasę, którą ten autobus wcale
      nie jechał.
      Na koniec życzę wiele cierpliwości podczas zakupów. Emi
      • Gość: katrina Re: Jak nas obsługują w drogeriach ? IP: 217.99.216.* 13.05.02, 11:38
        Gość portalu: Emi napisał(a):

        Byłam naprawdę
        > zła, bo nie sądziłam, że klienta ma się za nic jeśli nie przyjdzie do sklepu
        > obwieszony biżuterią, najlepiej jeszcze z pieniędzmi na wierzchu.

        Podpisuję się pod tym obiema rękami! Coś okropnego! Jak przychodzę na obcasach, w
        długim płaszczu od Benettona, w ogóle "zrobiona" (zdarza mi się to raz na
        kwartał) to jest... nazwijmy to poprawnie i obsługa jest skłonna nie zakładac z
        góry że jestem złodziejką. a jak jestem w dzinsach i bluzie, (a makijażu mi nie
        widac - bo jest dobrze zrobiony, drogimi kosmetykami, niektórymi nawet kupionymi
        w tym właśnie sklepie - mam ochotę wykrzyczec to tym
        wypacykowanym "policjantkom"), to chodza za mną i patrza mi na ręce, oczywiście
        cienia uśmiechu na twarzy. Jescze dobrze jest w Sephorach (nie narzucają się
        i "pilnują" dyskretnie)i w Empiku, ale Galeria Centrum w Krakowie to czasami
        koszmar. Ostatnio w ciągu paru minut podeszła do mnie TA SAMA kobieta TRZY RAZY,
        oczywiście w przerwach cały czas bacznie mnie obserwowała. Wkurzyłam się i
        zaczęłam się wzajemnie gapic na nią ze zdziwoinym wyrazem twarzy ("czemu się pani
        tak na mnie patrzy?"), to ja w końcu przygasiło :-)
        A najgorsze, że tak jest chyba tylko u nas? W Stanach jakos nie miałam tego
        problemu, owszem pytaja się czy nie pomóc, ale z czarującym uśmiechem, i jak się
        powie że się tylko ogląda, to zanim odejdą jescze mówią żeby sobie wszystkiego
        popróbowac z testerów! nigdy nie czułam się obserwowana. A co do tego jak jestem
        ubrana... W zeszłym roku zobaczyłam na Piątej Alei na wystawie super kieckę.
        Miałam na sobie stare dzinsy i podkoszulek mojego ojca, zero makijażu. Weszłam,
        okazało się że ceny sa od trzycyfrowych wzwyż, ale panie namówiły mnie na
        przymierzenie tej kiecki, mimo że poinformowałam je że jej nie kupię!
        Przymierzyłam kieckę za $4000 (naprawdę!) i w ogóle nie czułam się w tym butiku
        skrępowana. Podziękowałam, wymieniłyśmy uśmiechy i poszłam. a w Krakowie raz
        zajrzałam do "Paradise" na Grodzkiej i miny tych pań zaraz mnie "zmyły". wiecie
        na czym polega różnica? W USA wiedzą że nawet ubrana w ostatnie szmaty MOGĘ mieć
        w kieszeni platynową visę i wydać kupe forsy. Nie tym razem, to następnym.
        Dlatego trzeba dbać o dobre samopoczucie każdej osoby wchodzącej do sklepu,
        niezależnie od wyglądu, bo KAŻDY JEST POTENCJALNYM KLIENTEM. A panie w "Paradise"
        najwyraźniej lepiej ode mnie wiedzą na co mnie stać, wystarczy im rzut oka!
        Podobne doświadczenia miał mój Tata, akurat tez z kosmetykami, bo wybrał się
        kupowac prezent dla Mamy (spore zakupy - kilka rzeczy z linii Pleasures EL) w
        Bloomingdale'u oderwawszy się od malowania pokoju (w dresie zachlapanym farbą :-
        )). Podobno panie były bardzo miłe i żądna nawet okiem nie mrugnęła. wyobrażacie
        sobie jkaby facet tak ubrany wszedł do jakiejs dobrej drogerii w Polsce? :-))) Za
        to kocham NY, że moge sie tam ubierac jak chcę, wyglądać jak chcę, robic co chcę
        i dla wszystkich jest to ok., nikt mnie nie oceni po wyglądzie jak obsługa
        sklepów w Polsce.
      • Gość: CASPER Re: Jak nas obsługują w drogeriach ? IP: *.clan.pl 13.05.02, 11:44
        Ja powiem tylko tyle: jednej mojej koleżance ekspedientka - właścicielka sklepu
        nie pozwoliła mierzyć (!) sukni slubnej, bo "wszystkie tylko mierzą a potem nie
        kukuja, a sukienka się brudzi". To co najpierw ma zapłacić a potem mierzyć ???!
        • Gość: Vera Re: Jak nas obsługują w drogeriach ? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 13.05.02, 12:03
          A co powiecie na to? W jednym ze sklepów z sukniami, ekspedientka no i chyba
          nie wiem krawcowa w jednym nie pozwoliła mi dotknąć materiału, bo "wolała by
          raczej nie, bo się może pobrudzić". Fakt, że materiał był tak trefny, że i na
          odległość było widać, o czym więc nie omieszkałam jej powiedzieć. A w
          drogeriach też nie wzruszają mnie spojrzenia wypacynkowanych ekspedientek,
          które często są tak niekompetentne, że brak słów.
          Vera
        • ina3 Re: Jak nas obsługują w drogeriach ? 16.05.02, 12:24
          Też bedzie o kiecce ślubnej. Upatrzyłam sobie taką jedną, którą skłonna byłam
          przymierzyć, ale usłyszałam, że pytanie: "Czy jest pani zdecydowana na zakup,
          bo to sie strasznie brudzi w przymierzaniu?" A niby skąd mam wiedzieć skoro nie
          wiem jak na mnie leży?! Moja znajoma w podobnej sytuacji została zapytana: "Czy
          czasem nie jest pani spocona?"
    • hamel Re: Jak nas obsługują w drogeriach ? 13.05.02, 11:12
      Racja w 100%! Zeby dobrac sobie kolorystyke pomadki, lakieru a nie musiec
      znosic towarzystwa "usluznej" ekspedientki i sztucznego swiatla w sklepie
      zdecydowalam sie na AVON - probki dostalam do domu, spokojnie wyprobowalam i
      teraz moge ewentualnie szukac analogicznych odcieni w innych sklepach. Nie chce
      robic reklamy, ale taka forma jest O.K.
    • Gość: ptasia Re: Jak nas obsługują w drogeriach ? IP: *.wcp.pl 13.05.02, 12:25
      niestety w 100% racja! Ja zawsze się boję, że zamienię się w kleptomankę i coś
      jednak ukradnę, aż się dziwię, jak nie buczę na bramce. Ja wolę się na te panie
      i panów z ochrony nie patrzeć, tylko skupiać wzrok na produktów, bo ze
      zdenerwowania mogłabym jeszcze coś zwinąć lub zrzucić. W Naturze udało mi się
      zrzucić puder - były inteligentnie upchane tak, że można było wyjąć tylko te z
      przodu, a mnie interesował odcień w tylnym rzędzie - który rozbił się w drobny
      mak. Ja: purpurowa, wszyscy się na mnie patrzą z politowaniem (nie dość, że
      pewnie potencjalna złodziejka, to jeszcze nieumiejętna). Dobrze, że kosztował
      tylko 10 zł, bo musiałam go kupić - pani powiedziała: bo inaczej ja zapłacę.
      {uder wylądował w najbliższym koszu na ulicy, bo tylko do tego się nadawał.
      • Gość: just. Re: Jak nas obsługują w drogeriach ? IP: 212.160.236.* 13.05.02, 13:13
        No wiecie co?!!! Jestem oburzona!!! Ptasia, absolutnie nie powinnaś płacić za
        ten puder! Mi tez się zdarzyła podobna sytuacja i nie było nawet mowy o
        zapłacie! Powinni wręcz przeprosć za przykrości jakie przez nich przeszłaś
        (wzbudzenie ogólnego "zainteresowania" w sklepie itd...).
        Przy okazji trochę zblizona sytuacja przydarzyła się mojej koleżance w
        Niemczech. Zaszła do perfumerii samoobsługowej po puder. Wiedziała dokładnie
        jakiegoi szuka, ale dla pewności wzięła stare puste opakowanie i na miejscu
        sprawdziła numer i kolor. Nie znalazłą tekiego samego w sklepie, więc udała się
        do wyjścia. A tam niespodzianka - czekała juz na nią ochrona! Od początku ją
        obserwowali (usłyszeli jęz. polski) i przy wszytskich klientach zgarnęli
        z "pompą" na zaplecze. Tam dopiero koleżanka wszystko wytłumaczyła, pokazała
        stary puder itd. Nawet sobie nie wyobrażacie jak ją przepraszali i na koniec
        wcisnęli całą torbę kosmetyków.
        I taka sama sytuacja przydarzyła się siostrze mojego męża - ochrona zgarnęła ją
        na zaplecze w Auchan (wcześniej głośny alarm oznajmił o tym całej hali i setkom
        osób), bo w torebce miała książkę kupiona kiedyś w EMPiK-u z paskiem
        alarmującym w środku (bardzo "sprytnie" umieszczonym - jeśli ktoś chce go
        usunąć, to tylko razem z kartką). I co, myślicie, że ktoś
        powiedział "Przepraszam"? Dziewczyna spędziła prawie 2 godz. na jakimś zapleczu
        (bardzo słusznie nie pozwoliła się zrewidować jakiemuś 18-letniemu
        pseudoochroniarzowi i czekali na policję). I nikt nie zareagował...
        • Gość: ptasia Re: Jak nas obsługują w drogeriach ? IP: *.wcp.pl 13.05.02, 15:26
          Gość portalu: just. napisał(a):

          > No wiecie co?!!! Jestem oburzona!!! Ptasia, absolutnie nie powinnaś płacić za
          > ten puder! Mi tez się zdarzyła podobna sytuacja i nie było nawet mowy o
          > zapłacie! Powinni wręcz przeprosć za przykrości jakie przez nich przeszłaś
          > (wzbudzenie ogólnego "zainteresowania" w sklepie itd...).
          Mój chłopak powiedział to samo, ale ja wtedy naprawdę zgłupiałam. Próbowałam coś
          tam niemrawo mamrotać, ale nie na wiele się to zdało. Zresztą, chciałam jak
          najszybciej i polubownie to załatwić i zniknąć :-)))
          Ale to prawda, że nie zawsze tak musi być; byłam właśnie przed chwilą w Naturze w
          Klifie, panie dwie co prawda stały za moimi plecami non stop jak oglądałam tarki
          i inne do nóg (oglądałam długo), ale w końcu się odczepiły, a sprzedawczyni
          właściwa był a b. miła, to samo w Olympii, gdzie szukałam zapachu dla faceta i
          OK. Ale nie wydaje mi się, że to tylko sprawa kompleksów - wiele ekspedientek
          jest po prostu niemiła... A nadgorliwe też są ciekwe, byłam z moją mamą w
          przymierzalni, mama niekompletnie ubrana wbija się w jakieś ciuchy, a
          ekspedientka odciąga kotarę szczebiocąc: "I jak?!"
          • Gość: anna Re: Jak nas obsługują w drogeriach ? IP: *.supermedia.pl / *.mapster-net.com.pl 13.05.02, 15:35
            to rzeczywiście przesada z tym odsłanianiem kotary. ale mimo wszystko ja lubię,
            będąc w przymierzalni, kiedy sprzedawczynie pytaja mnie, czy wszystko mi
            pasuje. nie musze sie wtedy ubierać, żeby przymierzyć inny rozmiar. pod tym
            względem baaardzo cenię panie w palmersie - są miłe, wiedzą o co biega i zawsze
            się pytają, czy wszystko mi pasuje. a jak nie, to przynoszą coś innego. i nie
            muszę dziesięc razy rozbierać się i ubierać...
            • Gość: ptasia Re: Jak nas obsługują w drogeriach ? IP: *.wcp.pl 13.05.02, 15:56
              a'propos: byłam w Londynie, chciałam kupić buty, ale okazało się, że to
              ostatnia para z wystawy. Pani się zmartwiła i zniknęła za zapleczem mówiąc, że
              zobaczy co da się zrobić. Wraca i pyta się, czy zadowala mnie obniżka o 3 funty
              (funt = ok. 5,8 zł). Na co ja, że jasne i że w czym w ogóle problem, a pani, z
              niedowierzaniem (chyba czekała, że będę się targować), że jestem pierwszą
              osobą, która nie domaga się obniżki. Może to złote czasy PRL-u nas tak
              ukształtowały...?
              Koleżanka ukształtowana przez Londyn kupiła sweterek, w PL go uprała w zbyt
              ciepłej wodzie i sweterek się skurczył + odbarwił. 2 czy 3 miesiące po zakupie
              wróciła do Londynu, poszła do sklepu, gdzie nie dość, że dali jej drugi,
              podobny sweterek, tylko w innym kolorze, to jeszcze dołożyli jej kolczyki, żeby
              się cena zgadzała.
          • Gość: kasica Re: Jak nas obsługują w drogeriach ? IP: 157.25.78.* 14.05.02, 21:41
            Gość portalu: ptasia napisał(a):
            A nadgorliwe też są ciekwe, byłam z moją mamą w
            > przymierzalni, mama niekompletnie ubrana wbija
            się w jakieś ciuchy, a
            > ekspedientka odciąga kotarę szczebiocąc: "I jak?!"

            Zaloze sie, ze to bylo w Royal Collection :-)
            Tez sie kiedys wkurzylam o to samo. W Klifie
            wlasnie.
    • Gość: a Re: Jak nas obsługują w drogeriach ? IP: *.supermedia.pl / *.mapster-net.com.pl 13.05.02, 13:36
      czytam i sie nadziwic nie mogę. chyba chodzimy do innych sklepów. albo może
      rzeczywiście to jakiś kompleks?
      • Gość: CASPER Re: Jak nas obsługują w drogeriach ? IP: *.clan.pl 13.05.02, 14:38
        Może Ty chodzisz kupować i dlatego nie masz kompleksu. Ja do takiej max drogiej
        perfumerii weszłabym tylko pooglądać i może rzeczywiście mam to wypisane na
        twarzy. Co nie zmienia faktu że o klienta także tego potencjalnego powinno się
        zabiegać.
        Aha podkład po cienie Art Deco kupiłam na Krupówkach w trakcie długiego
        weekendu w drogim sklepie. Weszłam tam w krótkich spodenkach, z dwoma kucykami
        i w polarze. Pani nie mrugnęła nawet okiem i jeszcze naoglądałam się też(za jej
        namową) co niemiara. Ale to był jeden wyjątek.
        • Gość: a Re: Jak nas obsługują w drogeriach ? IP: *.supermedia.pl / *.mapster-net.com.pl 13.05.02, 15:00
          chyba wystarczy trochę więcej pewności siebie i świadomość, że one są tam dla
          ciebie. ja jeżeli niczego akurat nie kupuję, to zawsze kiedy ktoś podchodzi i
          pyta, czego potrzebuję, mówię z usmiechem na twarzy, że dziękuję, sama sie
          rozejrzę, albo, że mam ochotę coś sobie kupić i liczę na to, że mnie jakaś
          nowość zainspiruje. wtedy panie najczęściej same otwieraja dla mnie wszystkie
          słoiczki i każą mi wszystko wypróbować. i nie mam żadnej stałej perfumerii, w
          której panie witałyby mnie jak starą znajomą od prgu, bo nie zaopatruję się aż
          w takie ilości kosmetyków selektywnych. poza tym pomyśl sobie, że one to
          dopiero muszą popadać w depresje - cały dzień wśród boskich kosmetyków, a same
          mogą kupić sobie co najwyżej kilka, albo jadą cały czas na próbkach. wiesz jak
          na człowieka deprymująco wpływa obsługiwanie innej kobiety, która wychodzi ze
          sklepu z kosmetykami za tysiąc złotych? mówię ci, nie daj sobie poprzewracać w
          głowie, sklepy sa dla ludzi.
        • Gość: figaro Re: Jak nas obsługują w drogeriach ? IP: *.srkch.prv / 10.10.12.* 13.05.02, 15:22
          Myślę,że żeby uniknąć podobnych sytuacji, trzeba wykazać pewność siebie - w
          kroku, spojrzeniu, sylwetce, mówiąc głośno z uśmiechem do pani, która chce
          pomóc - nie, dziękuję bardzo. Nie można mieć poczucia winy za to, że
          ekspedientki się przyglądają. Jeśli są niegrzeczne, to można iść na skargę do
          kierownika, albo chociaż tym postraszyć. A w sklepach samoobsługowych bardzo
          pilnują dlatego, że ludzie bardzo kradną. U mojego kolegi w sklepie z butami
          potrafią ukraść jednego buta (dość absuradalne).
          • Gość: okęciak Re: Jak nas obsługują w drogeriach ? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 13.05.02, 21:39
            nie dziwcie sie ze ekspedientki patrza wszystkim na rece.Kradna nawet
            eleganckie panie ktore na brak kasy nie narzekaja.I po co to robia? Dla zysku?
            Dla adrenaliny? Gina nawet testery oklejone blaszkami antykradziezowymi takimi
            jak w galeriach.Czyli Polak (raczej Polka )potrafi.Pisalem juz w innym poscie o
            tym jak ekspedientka przyciela pania ktora malowala sie testerami pomadek i w
            pewnym momencie odgryzla wykrecony sztyfcik i wyszla.To byla akcja skrajna ale
            nie odosobniona.W zwiazku z tym wcale sie sie nie dziwie obsludze ze patrza
            wszystkim na rece. Oczywiscie macie racje ze jest to niemile ,ale mieszkamy w
            Polsce a nie w Londynie I dopuki beda tak nagminne kradzieze doputy personel
            bedzie lazil za wszystkimi po calym sklepie.Pozdrawiam
    • xena_ Re: Jak nas obsługują w drogeriach ? 13.05.02, 22:33
      Mnie raczej razi niekompetencja personelu. To, że jakaś baba łypie na mnie
      podejrzliwie okiem (zdarza się to - w moim przypadku - na szczęście bardzo
      rzadko, choć nie jestem paniusią paradującą w kostiumikach od Chanel),
      spokojnie ignoruję - niech sobie za mną chodzi, i tak będę oglądać i przebierać
      w kosmetykach tak długo, jak zachcę, przecież mnie nie wyrzucą ze sklepu za
      chodzenie miedzy półkami. Ale niefachowość - i kompletny brak rozeznania co do
      asortymentu sklepu - przyprawia mnie czasem o zgrzytanie zębów. Ja już się
      nauczyłam nie prosić ekspedientek o żadne rady, bo ich wiedza w najlepszym
      przyapadku sprowadza się do odczytania informacji z opakowania (a czasem i to
      jest dla nich zbyt dużym wyzwaniem) - ale jak zdarzy mi się podsłuchać, co
      wmawiają bardziej naiwnym klientkom, to już sama nie wiem, czy śmiać się, czy
      płakać. Nieraz mam wrażenie, że sama lepiej bym sie sprawdziłą jako
      sprzedwaczyni, przynajmniej lubię czytać o kosmetykach i czegoś nowego się
      dowiadywać, więc doradzałabym bardziej kompetentnie.
      • Gość: katrina Re: Jak nas obsługują w drogeriach ? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.05.02, 22:39
        Z tym też się zgadzam w całej rozciągłości. Odkąd sobie posłuchałam jakich rad
        udzielały paniom ekspedientki na stoisku kosmetycznym w Krakchemii i w
        Jubilacie, marzę żeby zostać ekspedientką. Biedne kobiety (ta w Krakchemii pod
        wpływem "rad" zrobiła zakupy). No naprawde, byłabym w tym świetna! :-)
        • Gość: Vikcia Re: Jak nas obsługują w drogeriach ? IP: *.pl 14.05.02, 20:58
          Jestem w stanie zrozumieć, że pilnują, bo w Polak ukradnie wszystko
          (pamiętacie, jak w McDonaldsach, czy Burger Kingach były wolno
          stojące "maszyny" z ketchupem? Ludzie przychodzili ze słoikami i butelkami po
          ten ketchup i dlatego już przeważnie ich nie ma...). Ale ich niekompetencja
          doprowadza mnie do szału!!!!! No i to, że jak ktoś nie jest dostatecznie
          odstawiony, to patrzą z wyższością i politowaniem i traktują jak śmiecia.
          Ostatnio sporo takiego "uprzejmego" traktowania doświadczyłam, bo w dżnisach i
          zwykłej koszulce i z plecakiem kupowałam wieczorową kieckę... Może to źle o
          mnie świadczy, ale poczułam wredną przyjemność i najpaskudniejszy z triumfów,
          na widok miny tej laluni, kiedy zdecydowałam się zostawić w sklepie 9 stów...
    • anexxa Re: Jak nas obsługują w drogeriach ? 14.05.02, 21:27
      ja mam dwa lata pracy w handlu za soba, co prawda nie w
      sklepie z ciuchami czy kosmetykami, ale zawsze. wiem,
      czego wymagac od sprzedawczyni i jesli czuje, ze nie
      zajela sie mna tak, jak ja sobie zycze i jak tego dobra
      forma wymaga, to daje jej to do zrozumienia. mowiac jej
      o tym. owszem, to wymaga duzej odwagi, bo w polsce
      niestety pokutuje duch "pani kierowniczki" za lada. ale
      w butikach rzadko kiedy jest lada:>

      anyway, wiecej asertywnosci. spojrzcie na to od tej
      strony: moze ta niunia i jest wymalowana, wystrojona i
      ma mine pawia na pokazie ptakow, ale to _my_ zrzucamy
      sie na jej pensje - w wiekszosci przypadkow
      sprzedawczynie jada na prowizji. ergo, to jej ma zalezec.

      a skoro juz o tym mowa - moze maly ranking milych
      sklepow? moje typy:

      yves rocher reduta
      sephora reduta
      sklep kosmetyczny elektoralna vis a vis atrium
      mars sport (sportowy) reduta
      frotex klif

      xx.
      • Gość: nela Re: Jak nas obsługują w drogeriach ? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 15.05.02, 09:32
        anexxa napisał(a):
        > a skoro juz o tym mowa - moze maly ranking milych
        > sklepow? moje typy:
        >
        > sklep kosmetyczny elektoralna vis a vis atrium
        bdb sklep, z miło, fachowo, bez nachalnego wciskania 'czegoś zamiast'
        jeden z moich ulubionych sklepow kosmetycznych
    • Gość: J Re: Jak nas obsługują w drogeriach ? IP: *.cab.pl / 10.10.10.* 15.05.02, 12:08
      Ja wybrałam się do sklepu Tylko Ona (ul. Nowolipie) po diadem ślubny do włosów.
      Ponieważ mam którkie włosy i nie planowałam welonu uważałam to za dobry pomysł.
      Pani, która mnie obsługiwała przeżywała chyba straszne męki, że musi ze mną
      chodzić po sklepie zamiast sobie posiedzieć. Pragnę zaznaczyć, że byłam jedyną
      klientką w tym czasie. Próbowała mi wcisnąć jakieś beznadziejne kwiatki, w
      których wyglądałam jak przez okno. Poprosiłam panią o pokazanie diademu na co
      pani, że "diademy są do welonów, a co pani jest księżniczka". Tak mnie wryło,
      że odwróciłam się na pięcie i wyszłam. Teraz żałuję, że jej nie nagadałam.
      Diadem kupiłam w innym sklepie i super mi pasował do włosów i sukienki. Ta baba
      powinna ziemniaki sprzedawać a nie suknie i dodatki slubne.
      • Gość: ruda Re: Jak nas obsługują w drogeriach ? IP: *.komputerswiat.pl 15.05.02, 14:35
        Coz .... nie jest juz tak tragicznie, jak iles lat
        temu, ale nadal nie jest rozowo. Mam doswiadczenie w
        zakupach od konca slodkicj lat osmiedziesiatych .... Na
        poczatku bylo tak, ze tylko kasa w portfelu i na
        czlowieku wzbudzala szacunek. Niekompetencja byla
        razaca - do dzis wspominam sprzedany korektor do
        wypryskow jako blyszczyk :) Potem bylo lepiej,
        aczkolwiek prym w chamstwie wioda nadal gowniary, ktore
        wlasciciel sklepu postawil u siebie i nazywa szumnie
        sprzedawczynia. Sa leniwe, opryskliwe i niedouczone.
        Czesto wystrojone w ubranka ze sklepu, same zarabiaja
        na jeden rekaw owych kreacji i sa pelne zalu do swiata
        .... Czesto tez niemal spia z nudow w sklepach, gdzie
        rzadko bywaja klienci [te najdrozsze]. Czytaja gazety
        [typu Gala] lub rozwiazuja krzyzowki. Zawsze mam na nie
        sposob - niezaleznie od mojego wygladu danego dnia -
        albo zameczam pytaniami "A kiedy nowa dostawa?", "Ma
        Pani cos w szfirach?", "Te kamienie to Svarowski?" -
        robia wtedy slupka i biegaja dookola jak kot z
        pecherzem. Jest tez inny sposob - mowic w obcym jezyku
        ;) Dochodzi wtedy do scen kabaretowych, panie mowia
        wolno, wyraznie i niemal drukowanymi literami, meczac
        sie, aby zostaly zrozumiane hehe. Postrachem sa tez
        relikty przeszlosci - np. w Galerii Centrum w
        Warszawie. Te 50-letnie kobitki ... eh. No i wreszcie
        drogerie - ja zawsze domagam sie probek - czasami daja
        same, czasem musze wyciagac - ale mam do nich prawo,
        kazdy producent markowych kosmetykow daje probki do
        sklepow i sa one dla nas, a nie dla bab, co je wynosza
        w torbach do domu dla ciotek oraz krewnym i znajomych
        krolika. Bardzo dobra obsluga [fachowa i mila] to
        sklepy Sephory, polecam. A z horrorkow - niedawno bylam
        swiadkiem, jak w sklepie Gabriela pani sprzedawczyni
        [lat 22 max] wyciskala sobie spod makijazu pryszcze,
        przegladajac sie w lusterku, bedacym czescia
        dekoracyjna palety kosmetykow Margaret Astor :) Dawno
        sie tak nie usmialam.

        PS> Co do lazenia za czlowiekiem po sklepie - nie
        dziwie sie. Aczkolwiek nie nalezy to do przyjemnych
        akcji, ale pamietajcie - sprzedawczyny ponosi
        odpowiedzialnosc materialna za towar w sklepie.
        Wszystko, co zostanie wyniesione, potracaja im z
        pensji. Jak panna zarabia 1.300, a krem czy bluzka
        kosztuje 250, to ma stres i ja ja rozumiem.

      • Gość: just. Re: Jak nas obsługują w drogeriach ? IP: 212.160.236.* 15.05.02, 15:54
        Gość portalu: J napisał(a):
        > Pani, która mnie obsługiwała przeżywała chyba straszne męki, że musi ze mną
        > chodzić po sklepie zamiast sobie posiedzieć. Pragnę zaznaczyć, że byłam jedyną
        > klientką w tym czasie. Próbowała mi wcisnąć jakieś beznadziejne kwiatki
        > Diadem kupiłam w innym sklepie i super mi pasował do włosów i sukienki. Ta baba
        >
        > powinna ziemniaki sprzedawać a nie suknie i dodatki slubne.


        ha ha, co prawda to prawda ! Ja nigdy nie zapomnę miny pań (bo zleciały się
        wszystkie) w kwiaciarni, kiedy im powiedziałam, że potrzebuję wianek na ślub i to
        z polnych kwiatów (nie z róż !!!) i ma być DUŻY, z kłosami zboża, dużo zieleni
        itp. No naprawdę, były w szoku (i oczywiście jedna przez druga zaczęły mi
        odradzać). Ostatecznie skorzystałam z usług innej kwiaciarni. Wianek był czad !!!
        • Gość: katrina Re: Jak nas obsługują w drogeriach ? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.02, 17:25
          No i dobrze że się nie dałaś! mojej koleżance takie "profesjonalistki" "wybiły
          z głowy" polny bukiet ślubny. niestety się poddała i szła do ślubu z
          konwencjonalnymi różami. Panna młoda biorąca śłub przed nia miała identyczny
          bukiet :(
          A ja miałam smieszne (czy może smutne?) doświadczenie dzisiaj. Weszłam do
          drogeri na Karmelickiej (w Krakowie) i zaraz rzuciła się na mnie panna. Ale
          była nawet miła, więc zapytałam ją o tester cienia w sztyfcie który mnie
          interesuje. Panienka z uroczym usmiechem wyciągnęła tester i... posmarowała nim
          SWÓJ nadgarstek, po czym podsuneła mi rękę do obejrzenia! Najpierw mi szczęka
          opadła, potem o mało nie wybuchnęłam śmiechem. w końcu delikatnie wyjęłam go
          jej z ręki i pomazałam własny nadgarstek (bledszy od jej"solariowego" o jakieś
          4 tony). Generalnie mnie to rozśmieszyło.
          • Gość: just. Re: Jak nas obsługują w drogeriach ? IP: 212.160.236.* 16.05.02, 09:22
            Gość portalu: katrina napisał(a):

            > No i dobrze że się nie dałaś! mojej koleżance takie "profesjonalistki" "wybiły
            > z głowy" polny bukiet ślubny. niestety się poddała i szła do ślubu z
            > konwencjonalnymi różami. Panna młoda biorąca śłub przed nia miała identyczny
            > bukiet :(

            Ja tez miałam taki polny bukiet (do wianka!) - był super - zwłaszcza do "rzutu w
            tył" na oczepinach - nikt nie bał się, że się pokaleczy... Ibardzo fajnie się
            zasuszył.
    • Gość: Paul Re: Jak nas obsługują w drogeriach ? IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.02, 20:24
      Wcale nie jestem zadowolona z obsługi w sklepach Sephora.ńawet,gdy
      robiłam tam zakupy eksluzywnych kosmetyków nigdy nie dostałam żadnej
      próbki/chyba,że się upomniałam/,ponadto brakuje tam wielu testerów i obsługa za
      bardzo patrzy na ręce.ardzo chwalę sobie małe perfumerie i Ina Center.
      • anexxa Re: Jak nas obs?uguja˛ ... sephora 16.05.02, 11:43
        Gos´c´ portalu: Paul napisa?(a):

        > Wcale nie jestem zadowolona z obs?ugi w sklepach
        Sephora.n´awet,gdy
        > robi?am tam zakupy eksluzywnych kosmetyków nigdy nie dosta?am
        z˙adnej
        > próbki/chyba,z˙e sie˛ upomnia?am/,ponadto brakuje tam wielu testerów i
        obs?uga za
        >
        > bardzo patrzy na re˛ce.

        widze, ze piszesz z czestochowy. a ja chodze so sephory w wawie w
        reducie, nawet wczoraj tam bylam, i jestem przeszczesliwa. wszyscy mili, w
        dodatku wczoraj do zakupow wartych 36 pln (tonik sephory i polerka do
        paznokci, na czas kiedy zdejme juz tipsy) dostalam buteleczke boskiego
        (no, bosko to on wyglada, jak sie nim dzis wymaze, to ocenie rezultaty)
        lakieru do paznokci, czarnego ze srebrnymi drobinkami. kolezanka do
        kosmetykow furteriera do wlosow dostala lakier do wlosow i jeszcze kredke
        do kresek - podobnie jak lakier, jest to darmowy prezent dla kazdej klientki.

        zeszlym razem, kiedy tam bylam, dostalam dwie probki shiseido - toniku
        relaksujacego i podkladu. a zapewniam sie, nie robilam zakupow za 1k zl.
        moze za 150.

        > ardzo chwale˛ sobie ma?e perfumerie i Ina Center.

        w ina center bylam moze ze dwa razy w zyciu, jak pracowalam w poprzedniej
        firmie, mialam ten sklep w poblizu pracy. nie odpowiada mi to, wole
        sephore ze stoma modelami gumek do wlosow i wszystkimi firmami
        kosmetycznymi, jakich sobie moge zazyczyc. nie mowiac o ich
        umiejetnosciach "pakowalniczych" - rany, jak te laski pakuja rzeczy na
        prezenty!!!

        a male perfumerie... nie mam zadnej po drodze. nie zwiedzam.

        xx.

    • Gość: coralin Re: Jak nas obsługują w drogeriach ? IP: *.dami / 192.168.1.* / *.dami-rz.pl 19.05.02, 18:33
      Dlaczego "z pewną taką nieśmiałością" wchodzić do ekskluzywnych perfumerii? Ja
      wchodzę, wącham,ogladam,proszę o próbkę i CZASEM coś kupię.Kiedy byłam
      studentką stać mnie było jedynie na luksusowe perfumy(słowo "stać" jest dość
      niefortunne, po prostu odkładałam pieniądze by móc kupić perfumy za 200 zł) i
      decydując się na zakup testowałam kilkanaście zapachów.Teraz mogę kupić więcej
      perfum ,które mi się spodobają, sięgam też po produkty droższych firm.W
      ekskluzywnych perfumeriach czuję się swobodnie(tak było również wtedy gdy nawet
      nie oglądałam nic poza wymarzonymi pachnidłami),podobnie jak w drogeriach,
      gdzie sprzedają kosmetyki ze średniej półki (tam nie proszę o próbki, bo
      wiem,ze ich nie dostanę,ale korzystam z testerów w sklepie). Przyznaję,że w
      niektórych sklepach panie bywają niemiłe,ale ja się tym nie przejmuję .Proszę o
      pokazanie kilku,kilkunastu interesujących mnie produktów i czasem nie kupię
      nic,ale jakoś wcale nie jest mi głupio z tego powodu.Podobnie jest w sklepach z
      ciuchami.
    • Gość: Vera Re: Jak nas obsługują w drogeriach ? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19.05.02, 21:38
      Mnie strasznie denerwuje w drogeriach to, iż kupując np: tusz do rzęs ostatnio
      miałam problemy z dostaniem go z szuflady, bo panie uparcie w drogerii
      proponowały mi te niezabezpieczone, które każdy może otwierać z półki z
      testerami. Według mnie strasznie beznadziejne jest to, że cały towar wystawiają
      niezabezpieczony ( tak jest np: z niektórymi mascarami)i każdy może otkręcić, a
      ja będę kupować wyschniętą mascarę.
      Vera
      • Gość: aga Re: Jak nas obsługują w drogeriach ? IP: *.acn.waw.pl 19.05.02, 22:22
        Ja z naprawdę drogich kosmetyków kupuję tylko perfumy, ale robię to stosunkowo
        często i nieźle znam się na zapachach. Kiedy jakaś wypacykowana ekspedientka
        patrzy się na mnie studentkę w dżinsach i podkoszulku, zero makijażu (bo tylko
        pojechałam na 15 minut samochodem do najbliższej perfumerii) ze skrajnym
        politowaniem i pyta w czym może pomóc z miejsca wymieniam jej nazwy (pełne i
        prawidłowo wymówione) perfum które mnie interesują znam dostępne na rynku
        wielkości flakonów etc, wtrącam wstawki typu "miałam takie w zeszłym roku" i
        przważnie im szczęka opada.
        • Gość: katrina Re: Jak nas obsługują w drogeriach ? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 20.05.02, 00:21
          Dobre, Aga :-) te wstawki, faktycznie musi im sie robic łyso :-)
          Ja chciałam dodać dwie miłe rzeczy na temat Sephory (zdaje się że ich troche
          zjechałam gdzieś na początku tego wątku). Wczoraj kupiłam w Sephorze w Geant
          kredkęi cień do powiek (patrz wątek o zakupach) i panie były dośc miłe,
          podchodziły i proponowały pomoc, ale nie nachalnie i przyniosły mi tester
          cienia którego nie było na półce. W dodatku dostałam komplecik dwa pędzleki +
          aplikator firmowe Sephory. A dzisiaj byłam w Sephorze w Kraków Plaza z kuponem
          z Wyborczej i bez problemu, z uśmiechem wręczono mi próbke L'eau par Kenzo. Tak
          że nie jest tak najgorzej :-) jeszcze będzie dobrze :-)
          • Gość: magamaga Re: Jak nas obsługują w drogeriach ? IP: *.provider.pl / *.ost-poland.com.pl 20.05.02, 12:55
            Nie wiem, gdzie lepiej o tym napisac, tu czy w watku o probkach. Dwa dni temu
            wstapilam do Sephory. Przy kosmetykach pielegnacyjnych Lancome stala pani,
            ktora proponowala klientkom PROMOCJE: przy zakupie jednego ze wskazanych przez
            nia kremow klientka dostanie PROBKE jednego z zapachow Lancome. Spytalam, czy
            to jakas wieksza ilosc perfum niz w zwyklej probce, ale pani uswiadomila mnie,
            ze nie, za zakup po prostu dostane probke. Zbuntowana naszymi rozmowami na
            forum powiedzialam, ze to zadna promocja, a pani nie wiedziala, co powiedziec i
            szybko zaczepila inne potencjalne klientki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka