_meg_
12.10.02, 10:26
Dziewczyny!
Odwazylam sie...i poddalam sie zabiegowi zluszczania kwasami owocowymi. Cere
mam tlusta i problematyczna, blisko 30. Ale ten czas leci...Zabieg trwal
kilka minut, oprocz zmycia makijazu. Juz pierwszy ruch po nalozeniu myslalam,
ze sie wsciekne. Takie pieczenie z mrowieniem:) Po niecalych 2 minutach
zmywanie, taki slodki prysznic. Potem juz tylko Alantan Plus i tak siedze
wyswiecona jak nie powiem co. A... zabieg byl wczoraj, do jutra mam sie nie
myc....Jak ja to wytrzmam??:) Kosmetyczka polecila mi kolo 6 zabiegow, w
odstepach dwutygodniowych....co drugi weekend siedzienie w domu:(
Efekty ponoc sa rewelacyjne...spokoj z nadmiernym wydzielaniem lojowym (jak
ja nie lubie tego slowa), usuniecie przebarwien, mniejsze pory, zmarszczki
itp. Zobaczymy...
A moze ktoras z Was napisze jak naprawde jest po takiej serii kwasowej, gdy
buzia jest juz zagojona? Czego unikac i tak wogole jakie macie wrazenia.
Ciekawa jestem i juz nie moge sie doczekac wlasnych efektow...
Wlaczcie slonce, jak potraficie:)
Pzdr,
meg