emzetem
09.06.06, 17:30
Mam carę mieszaną. Jedyne co mi doskwierało to pojedyncze wypryski,
rozszerzone pory na nosie i świecenie w strefie T. Wypryski i pory pokonałam
kwasami i wyrzuceniem wszystkich pozostałych specyfików matujących i
przeciwtrądzikowych do cery tłustej. Zostało świecenie na nosie (na czole i
brodzie zniknęło!), które, jak wiemy, do estetycznych nie należy :)
Zniechęcona matującymi kosmetykami, które matują na chwilę, by za chwilę cera
wyprodukowała podwójną dawkę sebum, stwierdziłam, że trudno, pryczy nie ma,
pory są prawie niewidoczne (zwłaszcza pod podkładem shiseido pureness), a że
nos się świeci... Przeżyję.
Ostanio odkryłam coś cudownego. Przypadkiem natknęłam się na krem matujący
Barwy "Siarkowa Moc".
Tak wiem, nazwa odstrasza. Miłośniczek estetycznych słoiczków opakowanie też
nie zadowoli. Tych zwracających uwagę na zapach ten krem też może odstraszyć
(cytrusowy, jak zapachowe drzewko do samochodów). Konsystencja i kolor też
pozostawia wiele do życzenia.
Nic to jednak przy tym, co zdziałał z moją cerą. Od rana (dosłownie) do
wieczora mam matową cerę, z podkładem czy bez. Pory też się zmniejszyły. Do
tego nie przesusza (ma fajny skład) i nie powoduje nadmiernego wydzielania
sebum. Jego minusem jest to, że bardzo ściąga skórę. Podejrzewam, że niektóre
podkłady też mogą się ciężko na nim rozprowadzać, bo nie "daje poślizgu"
(wiecie, o czym piszę :))
Kosztuje toto jakieś 14 złotych. Ja kupiłam w Esentii, ale wiem, że w
ursynowskim Geancie też jest.
Nie gwarantuję, że na wszystkich będzie tak działał. Ale ja go nie oddam za
żadne skarby.
Wybaczcie, że taki długi opis :)
I pozdrawiam wszystkie kibicki. A tym, które piłka nie interesuje, życzę
cierpliwości do Waszych drugich połówek :)