Dodaj do ulubionych

chcę schudnąć - pomocy:(((

27.08.08, 20:44
Wiem, że nie ja jedyna i może takich tematów już było parę... ale ja
już naprawdę nie wiem co mam zrobić:(

Mam 18 lat, ważę 68 kg, mam 164 cm wzrostu, czyli moje BMI wynosi
25,28 - mam nadwagę. W ramionach mam 106 cm, biust 104cm, talia(?)
97cm, biodra 104cm; jednym słowem wszędzie jestem za gruba.

Nie pamiętam już ile razy się odchudzałam... na pewno bardzo wiele.
Próbowałam różnych diet, głodówek, przeróżnych ćwiczeń. Szukałam
informacji w necie i na jednej z takich stronek mój komputer złapał
wirusa:( dlatego nie wiem już, gdzie się zwrócić.

Mój problem jest złożony:
1. W mojej rodzinie większość to osoby "puszyste" i po nich
odziedziczyłam sylwetkę
2. Moim nałogiem jest obżarstwo, szczególnie jeśli chodzi o słodycze
i niektóre potrawy; nie potrafię sobie z tym poradzić; wiele razy
sobie obiecywałam, że już tego nie tknę, nie udało się.
3. Brak mi motywacji. Jeśli postanawiam regularnie ćwiczyć czy
ograniczać posiłki, potrafię wytrwać kilka dni, nie dłużej. Naprawdę
ciężko jest zadowolić się sałatką kiedy na obiad jest pyszny
schabowy:(

Na prawdę nie wiem co mam robić, jestem już załamana. Większość
fajnych ciuszków to nie mój rozmiar (noszę 42). W spodniach-rurkach
wyglądam fatalnie ze względu na moją niekształtną sylwetkę, grube
uda i łydki. Bluzki z bufiastymi rękawkami też odpadają.

Proszę o jakąś radę, jak mam się ubierać, jaką dietę i ćwiczenia
zastosować, żeby podziałało, skąd mam wziąć motywację której mi
niestety brakuje

:(
Obserwuj wątek
    • the_kami Re: chcę schudnąć - pomocy:((( 27.08.08, 22:26
      Dieta Michela Montignaca. Jesz dużo i do syta, nie liczysz kalorii, odstawiasz
      tylko niektóre produkty, i nie wszystko ze wszystkim łączysz. Więcej np. tu:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=11143
    • aniluna Re: chcę schudnąć - pomocy:((( 27.08.08, 22:26
      Witaj. Zrezygnuj z samodzielnie przeprowadzanych diet. Przede
      wszystkim zapisz się na wizytę do dietetyka. Wiem, że to kosztuje,
      ale warto. Mój facet był beznadziejnym obżartuchem, bez cienia
      motywacji. Ważył 100 kilo. Dietetyczka zaleciła mu indywidualną
      dietę, dostosowaną do jego stylu życia, preferencji kulinarnych itd.
      W bardzo krótkim czasie schudł 15 kilo, i pomimo, że już od 2
      miesięcy nie trzyma się zaleconego jadłospisu, nie wystapił efekt jo-
      jo. Tadieta nie była zbyt restrykcyjna, zakładała 1700 kalorii
      dziennie, to było naprawdę dużo jedzenia. Można schudnąć, tylko
      trzeba odchudzać się rozsądnie. Ja np. zrezygnowałam z kolacji i
      piłam duuużo czerwonej herbaty i schudłam 13 kilo. Będę trzymać za
      ciebie kciuki:)
      • ciasteczkowy_diabelek Re: chcę schudnąć - pomocy:((( 27.08.08, 22:39
        Jeśli nie stać Cię na dietetyka, to spróbuj zrobić coś ze sobą sama. Przede
        wszystkim wejdź na jakieś strony i poczytaj o indeksie glikemicznym i kaloriach.
        Zobacz co ile tego ma. Poszukaj dobrych diet (dla początkujących dobra jest str.
        dieta.pl). Ogranicz spożywane kalorie (dziennie) do 2000 i codziennie odejmuj
        100 kcal aż dojdziesz do 1000 kcal. Wytrzymaj kilka dni na takiej ilości
        jedzenia, a później zwiększ dawkę stopniowo (co 100 kcal) do 1500 kcal i tak
        trzymaj.
        Do tego ćwicz ok. 3-4 razy w tyg. Siłownia, basen, bieganie, aerobik, tańce.
        Wybierz coś, połącz ze sobą.
        Zakup sobie dobry, ujędrniający balsam, bo bez niego zwiotczeje Ci skóra.
        I przede wszystkim kweista jedzenia - 0 słodyczy, nie używaj cukru np. do
        herbaty, a jeśli już musisz, to tylko brązowy. Ryż i makarpony też brązowe.
        Poczytaj co z czym można łączyć.

        Poza tym, polecam też zaznajomić się z dietą odpowiednią do swojej grupy krwi.

        No i nazbieraj dużo wytrwałości i cierpliwości. Jesteś młoda, więc chyba nie
        powinno być to takie trudne. Chyba nie chcesz zawsze być gruba?

        Pozdrawiam i powodzenia!
        • kaziutka13 ... 30.08.08, 21:12
          Ja mam 167 cm, waże 60-62 kg.
          No nie wiem jak ci pomóc, pomimo mojej wagi nie jestem az taka
          gruba. Moja koleżanka się odchudzała schudła 20 kg. Przez trzy
          miesiące. Nie jadła ziemniaków, pieczywa, ciastek, ciast,CI..ÓW,
          slodyczy, makaronów. O 18 nie jadła już nic. Do 10 następnego dnia.
          Jej też brakowało motywacji, ale potym gdy usłyszałana ulicy : 'HEJ,
          GRUBASIE!" postanowiła zrzucić parę ładnych kilogramów. Mimo takiej
          utraty wagi nadal chudnie. Niedługo będzie chudsza ode mnie. Ja w
          ciągu miesiąca schudłam 2 kg :-). JEST dobrze. Ja to codzinnie
          jeżdze na rowerku. Mówię Ci jak to dobrze robi na uda i brzuszek(
          boczki robią się mniejsze). Zyczę wytrwałości. Powodzenia.
    • koma77 Re: chcę schudnąć - pomocy:((( 28.08.08, 12:36
      Jak kochasz schabowe to Montignac. Takiego schabowego trzeba jednak zrobić tylko
      w jajku, bez żadnej bułki czy mąki. Ale za to zjesz go ile chcesz i powinnaś
      schudnąć.
      • marzeka1 Re: chcę schudnąć - pomocy:((( 28.08.08, 12:44
        "2. Moim nałogiem jest obżarstwo, szczególnie jeśli chodzi o słodycze
        i niektóre potrawy; nie potrafię sobie z tym poradzić; wiele razy
        sobie obiecywałam, że już tego nie tknę, nie udało się."- bez zmiany tego po prostu nigdy nie schdniesz, choćbyś głodziła się, stosowała milion diet. Widocznie nie jesteś jeszcze tak otyła, by naprawdę coś z tym zrobić.
    • dzikoozka Re: chcę schudnąć - pomocy:((( 28.08.08, 14:07
      jesli nie zrezygnujesz ze słodyczy, z obżarstwa, bedziesz mogła
      tylko mysleć i myśleć i myślec o schudnięciu, ale bez skutku
      Od myślkenia schudnieciu jeszcze nikt nie schudł.
      Zmien swoj tryb zycia, to jedyna rada
      ) słodyczy, 0 słodzenia,
      miesko owszem z surówką, bez ziemniaków, bez ryzu
      jaja - gotowane, bez majonezu, a nie jajecznica
      ryby wędzone nawet tłuste, ale bez 2 kromek chleba do tego
      owoce w rozsądnych ilosciach, bo to dużo cukru
      i sport-bieganie, siłownia, pływanie, rower.
      Nie ma innej rady.
      Aga. 37 lat, 170 cm wzr., po ciazy, 55 kg. Brzucha niet.
      • po_prostu_ja_0 Re: chcę schudnąć - pomocy:((( 28.08.08, 23:06
        Dziękuję Wam ya wszystkie rady:)
        Weszłam na stronke dieta.pl, obliczyłam sobie, że w ciągu jednego
        dnia spożyłam 3712 kal, biorę się za siebie, nie wiem czy wytrwam
        ale mam taką nadzieję
        • dzikoozka Re: chcę schudnąć - pomocy:((( 29.08.08, 09:39
          Uhuhuh za duzo tych kalorii :((
          • ciasteczkowy_diabelek Re: chcę schudnąć - pomocy:((( 29.08.08, 16:33
            jejku 3712 kcal na dzień! przecież tyle to na 2 dni powinno starczyć.
    • nostress.ka21 Re: chcę schudnąć - pomocy:((( 29.08.08, 19:08
      po_prostu_ja_0 napisała:
      >
      > Mam 18 lat, ważę 68 kg, mam 164 cm wzrostu, czyli moje BMI wynosi
      > 25,28 - mam nadwagę. W ramionach mam 106 cm, biust 104cm, talia(?)
      > 97cm, biodra 104cm; jednym słowem wszędzie jestem za gruba

      Sorki, ale czy tylko dla mnie podane wymiary względem wagi wydają się wręcz ogromne?
      Jeżeli autorka wątku ma naprawdę takie wymiary to waży raczej 86kg, a nie 68.

      Jeżeli jednak taka jest prawda, to aby osiągnąć wymiary względnie "normalne"
      musiałaby ważyć 35kg!
      • kika881 Re: chcę schudnąć - pomocy:((( 29.08.08, 20:17
        > Jeżeli jednak taka jest prawda, to aby osiągnąć wymiary
        względnie "normalne"
        > musiałaby ważyć 35kg!

        Jak Ci to wyszlo????
        Mnie sie wydaje,ze podala prawdziwe wymiary. Ja mam 167 wzrostu, 10
        kg mniej niz kolezanka czyli 58, a moje wymiary dla przykladu to
        biust:85, talia: 66 i biodra: 94. I na pewno nie jestem szczupla
        osoba. Przy 164, 68 kg to sporo a to sie przeklada na takie a nie
        inne wymiary.

      • kaludyna Re: chcę schudnąć - pomocy:((( 29.08.08, 20:17
        to pomylka, pisze ze ma BMI ponad 25 wiec musi wazyc 86.
        • kika881 Re: chcę schudnąć - pomocy:((( 29.08.08, 20:20
          Jakby wazyla 86 kilo to BMI wynosiloby ponad 30,a nie 25:|
      • ensoleillement Re: chcę schudnąć - pomocy:((( 29.08.08, 20:28
        nie chce mi się liczyć BMI ale jak dla mnie wymiary są ok, a nawet nie są jakieś
        kosmiczne (100 w biodrach to niewiele) tylko ta talia jest niepokojąca.
    • ensoleillement Re: chcę schudnąć - pomocy:((( 29.08.08, 20:19
      Po pierwsze: weź się za siebie, i to nie tylko z względów estetycznych! Masz
      otyłość brzuszną, która jest bardzo niebezpieczna dla zdrowia. Bardzo!

      Po drugie: ja bym jednak skorzystała z porady dietetyka. Bo wiesz, takie
      próbowanie jednej i drugiej i dziesiątej diety polecanej przez kogoś, w sytuacji
      takiej jak Twoja- czyli złe nawyki żywieniowe przez całe życie, "wyniesione" z
      domu- może po prostu nie być skuteczne. A jak już napisałam wyżej, tutaj chodzi
      o Twoje zdrowie, chyba warto zainwestować te parę stówek. Nie jestem też pewna,
      może jest możliwość wizyty u dietetyka z NFZ? Dowiedz się u swojego lekarza
      rodzinnego, ja niestety nie wiem.

      A jeśli chodzi o ten fragment:
      > 2. Moim nałogiem jest obżarstwo, szczególnie jeśli chodzi o słodycze
      > i niektóre potrawy; nie potrafię sobie z tym poradzić; wiele razy
      > sobie obiecywałam, że już tego nie tknę, nie udało się.

      to pachnie mi to trochę problemem psychologicznym. Może jesz, żeby obniżyć
      napięcie? Czy zdarza Ci się tracić kompletnie kontrolę nad jedzeniem, i jeść "do
      upadłego"? Jeśli tak, powinnaś skorzystać również z pomocy psychologa, moim zdaniem.

      Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia!:)
      • po_prostu_ja_0 Re: chcę schudnąć - pomocy:((( 29.08.08, 21:10
        Podałam jak najbardziej prawdziwe wymiary, wzrost i waga były
        mierzone fachowo, co do reszty robiłam sama ale nie sądzę abym mogła
        się pomylić więcej niż 2 cm. Niestety mam szerokie ramiona - to już
        rodzinne, sporo wystający brzuszek:( Dzisiaj zjadłam tylko kanapkę z
        pomidorem i wędliną, zupę pomidorową z ryżem na obiad i jabłko na
        kolację. Ponadto postanowiłam nie jeść po 20. Co mnie tak
        zmotywowało? To, że na wasne oczy zobaczyłam ile wczoraj zjadłam
        (prowadzę sobie dziennik na dieta.pl). Zszokowało mnie ile kalorii
        ma w sobie kromka chleba...

        > Czy zdarza Ci się tracić kompletnie kontrolę nad jedzeniem, i
        jeść "do upadłego"?

        Zdarzyło się i to nie raz... ale kiedy tak sobie patrzę na te
        kalorie to mi się odechciewa:)
        • eressea Re: chcę schudnąć - pomocy:((( 29.08.08, 21:47
          > rodzinne, sporo wystający brzuszek:( Dzisiaj zjadłam tylko kanapkę z
          > pomidorem i wędliną, zupę pomidorową z ryżem na obiad i jabłko na
          > kolację. Ponadto postanowiłam nie jeść po 20.

          Już na samym początku popełniasz błąd. Jesz za mało. Powinnaś zjadać 4-5 małych posiłków dziennie, ostatni 2-3 godziny przed snem. Zejdź z kaloriami do 2000, zmniejszaj by po tygodniu jeść ok. 1500 i tego się trzymaj.

          Jabłko na kolację się nie nadaje, ani żaden inny owoc. Kolacja powinna być białkowa (serek wiejski, twaróg półtłusty, jajko, do tego warzywa).

          Wyklucz na początek (1-2 miesiące) RYŻ, MAKARON, ZIEMNIAKI. Potem spróbuj brązowego ryżu i ciemnego makaronu. Ogranicz chleb i produkty mączne do minimum.

          Skup się na takich produktach jak: drób (gotowany, pieczony, bez panierki), ryby (pieczone, z puszki), jaja, twarogi, warzywa, oliwki (jako dodatek do kanapek lub sałatek), oliwa z oliwek. Pij dużo wody mineralnej lub zielonej herbaty. Nie używaj cukru.
        • paulinaa Re: chcę schudnąć - pomocy:((( 30.08.08, 21:41
          i co ci da taka dieta? wytrzymasz na niej kilka dni, max 2 tygodnie
          (bo nie bedziesz miala w ogole energii), zwolnisz sobie metabolizm,
          wrócisz do obzerania sie i bedziesz ksiązkowym przykładem efektu jo-
          jo
          naprawde idź do dietetyka, bo musisz (ty a najlepiej cala twoja
          rodzina) po prostu zmienic swoj sposób zywienia

          samo schudniecie nie jest jeszcze takim problemem, utrzymanie nowej
          wagi to dopiero jest wyzwanie...
    • paulinaa Re: chcę schudnąć - pomocy:((( 29.08.08, 21:24
      mysle, że bez wizyt u dietetyka i u psychologa sie nie obędzie
      • kasiulek_mysiulek Re: chcę schudnąć - pomocy:((( 30.08.08, 19:59
        Wizyta u dietetyka kosztowała mnie 70 PLN, poświęcił mi 1.5 godziny.
        Przez 4 miesiące schudłam ponad 11 kg.
        • lady_agrest Re: chcę schudnąć - pomocy:((( 30.08.08, 22:19
          wszystko tkwi w umyśle

          jeśli naprawdę nie możesz z tym żyć to nie zjesz tych wszystkich zakazanych
          potraw, bo poczucie winy nie pozwoli ci cieszyć się z takiego posiłku

          jeśli nadal opychasz się schabowymi to znaczy, że tolerujesz w jakimś stopniu
          przynajmniej swoją sylwetkę

          mówie to wszystko z własnego doświadczenia - w klasie maturalnej przytyłam 10
          kg. Nie mieściłam się w 90% swojej garderoby.Kiedy nadszedł dzień , w którym nie
          wytrzymałam psychicznie zaczęłam sie odchudzac. Ale nie na kilka dni, tylko na
          długie miesiące.

          W ćwiczenia fizyczne nie wierzę specjalnie, ponieważ mimo wytrwałości nigdy nie
          pozwoliły mi schudnąc, za to nabierałam mięśni (przykład- ćwiczenia na stepperze
          zaowocowały gigantycznymi łydkami)

          podstawa to to co jesz. Wyklucz tłuszcz , białą mąkę i słodycze. Pij dużo
          wody.to tyle.
          • iluminacja256 Re: chcę schudnąć - pomocy:((( 03.10.08, 08:41
            > jeśli nadal opychasz się schabowymi to znaczy, że tolerujesz w
            jakimś stopniu
            > przynajmniej swoją sylwetkę

            A nie sadzisz, ze moze po prostu je lubi? Ja schabowy jadłam ostatni
            raz chyba 12 lat temu, bo od tego czasu jestem wegetarianką .
            Jednoczesnie wiem, ze moja dieta byłaby dla autorki watku koszmarem
            nad koszmary i tu tkwi sedno. Podajecie jej jakieś przepisy na
            dietę, ale nikt nie zapytał co ona tak naprawde lubi, a w tym tkwi
            podstawa budowania diety, na której jest dobrze zyc, a nie - na
            ktorej ma się nieustanne poczucie winy. Nie mozna spędzisz w
            poczuciu winy całego zycia i odzywiać się sucharkami.

            Podobnie jak kilka osób , uwazam, z e powinnaś pzrejsc się do
            dobrego (!) dietetyka. On ci zaproponuje warianty diety, które np.
            nie będę uwzględniać rzeczy , których nie znosisz ( ja nei znosze
            oliwy z oliwek, a polecaja ja wszyscy )

            A jelsi juz koniecznei nie chcesz tam isc to odchudzaj sie mądrze -
            kazdy pisze o wykluczeniu słodyczy i cukru, ale wiekszosc nei chce
            pamietać, ze organizm sie uzaleznia od cukru i po odstawieniu czuje
            się jak na odwyku. Podobnie jednoczesnie z dnia na dzień kazą ci
            wykluczać ryz, makaron, pieczywo i kasze ...A węglowodany sobie
            wyprodukujesz sama, tak? To podstawa diety, na której nie ma sie
            zanej energii - zwłaszcza jesli podejmowana jest ktoryś raz- oraz
            gigantyczny efekt jo-jo.

            Znaczące zmiany zauwazyłabyś po kilku drobnych modyfikacjach -
            calkowitym wykluczeniu białej maki ( biały chleb, makaron) ,
            wyrzuceniu słodyczy i cukru , a zastapieniu ich suszkami np .
            sliwek, moreli (ale nie po 1 kg dziennie!), unikaniu masła , nie
            mówiąc juz o niepojętych dla mnie produktach typu smalec .
            Pomysl o zmianie smaku - jestes przyzwyczajona do tradycyjnej kuchni
            polskiej - a moze warto wejsc sobie na ten portal - przepisy na
            cuda , które wyjdą ci na zdrowie i pokazą , ze schabowy to nie
            szczyt mozliwosci odczuwania przez kubki smakowe.


            www.puszka.pl/
            W ogóle wg mnie dieta opierająca sie na restrykcyjnym ograniczaniu i
            liczeniu kalorii co do miejsca po przecinku, nigdy nie będzie
            skuteczna, bo człowiek to nie komputer i nie zyje z kalkulatorem w
            głowie. Gdybym miała mysleć nad kazdym plasterkiem zóltego sera,
            wolalabym nie jesc w ogole. Sedno tkwi w tym, zeby umiejetnie
            pozamieniać rzczy niezdrowe w ich zdrowe i nietuczące odpowiedniki,
            jedzenie to przyjemnosc , jesli sie z nim walczy dzien i noc, to nic
            z tego nie będzie.
            Powodzenia.

    • hotally Re: chcę schudnąć - pomocy:((( 01.10.08, 21:30
      Schudłam jakieś 7 kg w miesiąc i w miarę się trzymam- po wakacjach mam +1,5kg,
      ale przez niecwiczenie, alkohol i jedzenie na noc... w komentarzach masz wszystko:

      aluh.fotolog.pl/1544509,komentarze.html
    • lookbill Re: chcę schudnąć - pomocy:((( 02.10.08, 08:20
      Mi pomogła dieta MŻ :)))
      • to.ja.esmeralda Re: chcę schudnąć - pomocy:((( 02.10.08, 09:22
        tu poczytaj, jest bardzo duzo dobrych rad:
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=342
        poza tym:
        super-sylwetka.pl/
        www.sfd.pl/odchudzanie/
        bez odpowiedniej diety (w sesnie - zdrowego jedzenia stale, nie tylko w czasie
        redukcji) i sportu sie nie obejdzie...ale da sie i na pewno warto:)
    • pitupitu10 moje rady 02.10.08, 16:45
      Witaj. :) Nie jestem żadnym specjalistą, ale kiedyś, tak jak ty, chciałam
      schudnąć parę kilo. Udało mi się zrzucić 5-6 kilo, po czym po zakończeniu
      odchudzania "podskoczyło" mi 2kg czyli koniec końców schudłam 3-4kg. Nie jest to
      może dużo, ale a) tyle mi pasowało, nie chciałam więcej schudnąć, b)oprócz
      jakichś małych wahań (które ma każdy) moja waga nie zwiększyła się, a nawet od
      tego czasu (kilka lat temu)spadła o 1-1,5 kg. Nie wiem, czy moje rady ci się
      przydadzą, ale IMHO wnioski, do których doszłam są bardzo sensowne.

      No to zaczynam. Podkreślam, że są to moje osobiste wnioski, nie wiem, co na nie
      by powiedzieli eksperci, i nie trzeba się z nimi zgadzać.


      1) Odchudzanie zaczyna się w GŁOWIE. Wszelkie "plany" podjęte pod chwilą impulsu
      (bo mamy zły dzień, bo źle wyglądamy w bluzce, która nam się spodobała w
      sklepie...) mają raczej małą szansę na zrealizowanie. Musisz PRZEMYŚLEĆ sprawę i
      UZMYSŁOWIĆ sobie, czym tak naprawdę jest odchudzanie. Jest ono DŁUGOTRWAŁYM
      procesem. Nie schudniesz w tydzień, a ni w dwa, wbrew temu co przeczytasz w
      "mądrych" czasopismach. Pamiętaj - odchudzanie to pieniądze. Gazetki, strony w
      internecie, nie powiedzą ci tego. Znajdziesz tam masę rad jak SZYBKO, SZYBKO
      schudnąć, dzięki ich "super" sposobom, "cudownym" dietom, "ekstra" treningom i
      "spalającym" herbatkom. Piszą tak, bo tego chciałyby kobiety - szybkich i
      łatwych rozwiązań. Zbijanie wagi nie jest też katowaniem się, głodzeniem, itp.
      Musisz WRZUCIĆ NA LUZ. :) Wyrzuć ze słownika słowa "muszę", "trzeba", zastąp je
      słowami "chcę", "mogę". Jak ja zabierałam się do roboty, to wcale nie myślałam
      "zabieram się do chudnięcia", bardziej chodziło mi o poprawę kondycji, zdrowsze
      życie. Musisz myśleć pozytywnie. Pamiętaj: masz pewien cel. Jeśli będziesz
      DZIAŁAĆ, to prędzej czy później go zrealizujesz. Powiedz sobie: "Ważę tyle a
      tyle, ale DZIAŁAM, ruszam się, jestem na drodze do nowej sylwetki, wkrótce moje
      ciało się zmieni."

      2) Żeby schudnąć trzeba się RUSZAĆ. NIE MA innego sposobu! Wszelkie "diety"
      powodują utratę wody, żeby naprawdę spalić trochę kilogramów trzeba spalić
      tłuszcz! Myślę, że największym błędem, jaki popełniają kobiety w tej materii to
      "zarzynanie się", próby biegania maratonów, albo wielogodzinne zajęcia w fitness
      klubach. Rezultat jest taki, że szybko się zniechęcają, nie wytrzymują
      kondycyjnie, a w ich głowach pojawia się równanie "ćwiczenia=katorga". Wcale tak
      nie musi być!

      Po pierwsze: wybierz taki rodzaj aktywności, który ci się podoba. Ważne, żebyś
      lubiła ćwiczenia. Jeśli będziesz się nudziła, albo wybierzesz coś, na co twoje
      ciało nie jest gotowe, to szybko zrezygnujesz. Ruch to nie tylko bieganie czy
      aerobik. Spacery z psem to też ruch. :) Jazda na rowerze. Basen. Rolki. Joga...
      Pamiętasz, co wcześniej napisałam? Nie "muszę, a "chcę". :)
      Nie piszesz, jak z twoją kondycją. Przypuszczam, że nie ćwiczysz. Nie rzucaj się
      na głęboką wodę. Najpierw się rozruszaj, a dopiero potem zapisuj na całogodzinne
      zajęcia. Jeśli jesteś bardzo "zasiedziała", albo nie chcesz ćwiczyć - zacznij od
      spacerów.
      Jeśli chcesz ćwiczyć w domu przy DVD, pamiętaj - wcale nie musisz robić
      wszystkiego, co gibka babka na filmie. Wrzuć na luz. Nie nadążasz za
      choreografią? Tak jak każdy na początku. :) Potraktuj to jak zabawę. Nie wykonuj
      ćwiczeń, które ci się nie podobają. Rób przerwy! Godzinę intensywnego treningu
      wytrzymują osoby o bardzo dobrej kondycji. Kiedyś dasz radę. :) Wciśnij pauzę,
      napij się wody, poczekaj, aż spadnie ci tętno. Wejdź na Allegro. Jest dużo
      różnych filmów z ćwiczeniami: pilates, aeroboks, taniec brzucha... Wybierz coś
      dla siebie. Jeśli nie wiesz, jak wygląda jakichś rodzaj ćwiczeń, sprawdź na YouTube.
      Myślisz o zajęciach w fitness klubie? Nie musisz od razu wykupywać karnetu,
      możesz zapłacić za jednorazowy wstęp, zobaczyć, czy będzie ci się podobać. Jak
      wcześniej: wrzuć na luz. Rób przerwy. Nie przejmuj się, jeśli coś ci nie
      wychodzi. Każdy kiedyś zaczynał. :) Oferta klubów jest bardzo bogata. Różne
      zajęcia są zwykle opisane na ich stronach internetowych. Wybierz jakieś mało
      obciążające, dobre dla początkujących, np. aquaaerobik, taniec brzucha, zajęcia
      low-impact. Jeśli nie jesteś pewna na co się zdecydować, poradź się pracownika,
      zadzwoń lub napisz maila do klubu.
      Nie musisz ćwiczyć codziennie, ale rób to nie rzadziej niż 3 razy w tygodniu.
      Jeśli akurat masz zły dzień, źle się czujesz - odpuść. Tragedii nie będzie, jak
      czasem włączy ci się leń. Oby tylko nie za często. ;)

      3) ODŻYWIANIE. Odżywiać się trzeba RACJONALNIE. Wszelkie diety - do kosza. Żeby
      ćwiczyć, trzeba mieć na to energię. Chudniesz dzięki ĆWICZENIOM, nie "dietom",
      wprowadzając zmiany w swoim żywieniu - nie przytyjesz! Wszelkie rady typu "0
      słodyczy, 0 tłuszczu, licz kalorie, jedz produkty 'light'" wg mnie są BEZ SENSU.
      Żaden normalny człowiek (no dobra, są wyjątki) nie wytrzyma bez słodyczy czy
      schaboszczaka od czasu do czasu. :) Jedzenie sprawia przyjemność, dlaczego z
      tego rezygnować? po_prostu_ja_0, musisz jeść normalne, zbilansowane posiłki.
      Przejadanie się oczywiście nie podpada pod racjonalne odżywianie się. Piszesz:

      "Moim nałogiem jest obżarstwo, szczególnie jeśli chodzi o słodycze
      i niektóre potrawy; nie potrafię sobie z tym poradzić; wiele razy
      sobie obiecywałam, że już tego nie tknę, nie udało się."

      Jeśli zajadasz stres, to powinnaś porozmawiać o tym z psychologiem. Oni nie
      gryzą. :) Jeśli podłożem, jak piszesz, "obżarstwa", są poważne problemy, to sama
      nie dasz sobie z tym rady.

      Powodem może być też złe odżywianie się. Jeśli jesz niewiele posiłków dziennie,
      ale dużych, albo nie jesz regularnie, to czujesz duży głód. Trzeba jeść wiele
      małych, a często.

      "wiele razy
      sobie obiecywałam, że już tego nie tknę, nie udało się." No kurcze, dziewczyno,
      a jest ktoś, kto potrafi żyć bez czekolady? :) Za bardzo się nakręcasz. Nie:
      "nigdy nie tknę", a "ograniczę" Nie wpędzaj się w poczucie winy, że masz na coś
      ochotę.

      konkretne rady:
      a) Pieczywo białe (pszenne) zastąp razowym / pełnoziarnistym. To drugie jest
      bardziej sycące, dłużej "siedzi" w żołądku, no i jest zdrowsze. I jest pyszne.
      :) Jeśli czasem zdarzy mi się zjeść zwykły chleb, to czuję OGROMNĄ różnicę.
      Takie pieczywo po prostu "przelatuje" przeze mnie, po chwili znów jestem głodna.

      d) Bardzo ważne: jedz co 3 godziny, no maksymalnie 3,5. Jedząc w ten sposób nie
      powinnaś mieć napadów obżarstwa, nie będziesz robiła się bardzo głodna. To jest
      możliwe. Sama tak robię.
      Mój system wygląda tak: "2+W+gratis". Rozszyfrowuję: 2 kromki chleba z
      wszystko-jedno-czym (może być nawet dżem, jeśli akurat masz ochotę :)) plus
      kromka pieczywa Wasa (Uwaga! tego żytniego, albo z sezamem, NIE 'light', NIE
      ryżowe) z wszystko-jedno-czym plus gratis, czyli np. owoc, jogurt, druga kromka
      Wasy (jeśli mam ochotę). Oczywiście trzeba modyfikować. Jeśli zjem jajecznicę z
      dwóch jaj plus chleb, to jestem najedzona. Jeśli lubisz płatki z mlekiem, to
      zamień je na musli, płatki to sam cukier.
      To działa! Trzeba tylko uważać, żeby nie "przegapić" posiłku, bo wtedy człowiek
      robi się bardzo głodny i atakuje lodówkę. ;)

      c) Schabowy nie zabija. ;) Ja schudłam jedząc normalne domowe obiady. Możesz
      wprowadzić pewne modyfikacje: weź mniej ziemniaków, zastąp je ryżem / kaszą
      gryczaną, albo nawet jedz sam kotlet z surówką. Jak masz na obiad pierogi - weź
      1 czy 2 mniej niż zwykle. Małe rzeczy.

      d) Nie pij słodkich gazowanych napoi. Zamień je na herbatę owocową lub wodę
      mineralną.


      4) Hej, jeszcze się taki nie urodził, co by dobrze wyglądał we wszystkim. Inne
      ciuchy pasują osobom o figurze gruszki, inne tym o figurze klepsydry, inne tym o
      wąskich biodrach, inne tym o szerokich ramionach. Musisz podkreślić to, co masz
      fajnego, a odciągnąć uwagę od tego, co sprawia ci kłopot. Ja nie znam się na
      tym. Jest taki fajny program "Jak dobrze ubierać się nago", kiedyś był na TVN,
      może go jeszcze puszczą. Na pewno go puszczają na TVN Style.
      • pitupitu10 moje rady c.d. 02.10.08, 16:46
        5) Wejdź na Lobby Biuściastych lub Lobby Małobiuściastych. Te fora to pogromcy
        kompleksów. :)


        PODSUMOWANIE:

        Wg mnie największy błąd popełniany przez osoby chcące schudnąć, to "nakręcanie
        się", narzucanie sobie rygorystycznych zasad, po złamaniu których popada się w
        czarną rozpacz i depresję. Trzeba się wyluzować. Z chudnięciem jest jak z
        giełdą: jednego dnia są spadki, ale w dłuższej perspektywie wychodzimy na plus.
        :) To nic, że czasem nie chce nam się ćwiczyć, albo zjemy za dużo. Ważne, żeby
        się nie poddawać i uparcie dążyć do celu.

        THE END
      • iluminacja256 Re: moje rady 03.10.08, 08:57
        Pitupitu, muszę przyznać, ze czytajac tój wątek czułam sie jakby
        ktoślał miód na serce. Dawnio nie spotkałam tak madrego, sensownego
        i realistycznego wpisu w temacie o odchudzaniu.
        Wirtualny uścisk dłoni:) Jak to miło spotkać kogoś, kto wie, ze
        jedzenie nie ejst wrogiem. Mam znajomą, która w kołko się odchudza i
        to w tak beznadziejny sposób, z e nie mogę na to patrzeć ( meridia,
        chleb ryzowy, ser odtłuszczony, otręby) - kiedy zapraszam ja na
        obiad, a robie głownie rzeczy z kuchni indyjskiej, widze jak liczy
        kazdy kęs. Nigdy nie powie, z e cos lubi - nie lubi wszystkiego, co
        nie ma smaku tekstury, bo jesli ma smak, to znaczy, ze pewnei w
        srodku jest majonez, oliwa, albo przyuprawy zaostrzajace apatyt.
        Gotowanie dla kogoś takiwego to prawdziwa udręka i autentycznie boli
        kiedy siedzisz nad neiżłym curry z soczewicą i spzinakiem 2
        godziny, a na dzięń dobry słyszysz - ile to ma kalorii? ;/
        • pitupitu10 Re: moje rady 03.10.08, 13:26
          Bardzo mi miło. :) Spodziewałam się, że zostanę odsądzona od czci i wiary za
          moje farmazony. :D
    • klymenystra Re: chcę schudnąć - pomocy:((( 03.10.08, 13:36
      Mi bardzo pomogl Montignac, nawet odzwyczail od slodyczy :) Fajna dieta, bo
      mozna ja stosowac przez cale zycie, nie katujac sie :) Wczoraj mialam na obiad
      usmazony w przyprawach filet z kurczaka w sosie majonezowo-smietanowym plus
      ogromna salatka warzywna. Mozna dobrze jesc i chudnac, bez wiekszych wyrzeczen.
      Podobnie jak pitupitu polecam Lobby Biusciastych- leczy z kompleksow bardzo
      szybko, uczy szacunku do wlasnego ciala- i lubienia go :)
    • nanah Re: chcę schudnąć - pomocy:((( 03.10.08, 14:39
      Ja podobnie, jak ensoleillement zwrócę Ci uwagę na bardzo ważną kwestię:
      2. Moim nałogiem jest obżarstwo, szczególnie jeśli chodzi o słodycze
      > i niektóre potrawy; nie potrafię sobie z tym poradzić; wiele razy
      > sobie obiecywałam, że już tego nie tknę, nie udało się.

      Samokontrola, diety, liczenie kalorii, aerobik i tym podobne mogą pomóc Ci na krótko, a później w sytuacji większego stresu niestety możesz wrócić do objadania się. Zwłaszcza, że już wiele razy sobie obiecywałaś, jak piszesz.
      Zachęcam do odwiedzenia na przykład tego forum:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12051
      I życzę dużo powodzenia w lubieniu siebie:)
    • basiaimisia Re: chcę schudnąć - pomocy:((( 03.10.08, 16:54
      ja schudłam 8 kilo w rok,od tego czasu upłyneły 2 lata, a moja waga stoi w
      miejscu.Jem obfite sniadanie(dwie grachamki z masłem i chudą wędliną,sok
      marchewkowy(sklepowy),obiad lekki,ale tylko jedno danie, potem juz tylko jogurty
      i jabłka(w ilościach dowolnych)bardzo duzo chodzę ok. 3 godz.,wieczorem 30
      brzuszków,pieję też kawę(bez cukru) ok 5 filiżanek, w trakcie odchudzania piłam
      po śniadaniu 1 herbatę Figura 1 ze senesem mam 174cm,ważę 60 kilo.
      • karolcia4000 Re: chcę schudnąć - pomocy:((( 08.10.08, 10:27
        ja zaczęłam używać tabletek wspomagajacych odchudzanie, niestety pracę mam
        siedzącą i nie zostaje w tygodniu zbyt wiele czasu na to, by ćwiczyć pływać i w
        ogóle. Więc zdecydowałam sie na to i nie żałuję :)
    • agata.a Re: chcę schudnąć - pomocy:((( 08.10.08, 21:49
      nie rozumiem jak mozna sie tak zapuscic. gdy po swietach przybedzie mi 1-2 kg to
      czuje sie z tym okropnie i natychmiast zaczynam dzialac, redukuje ilosc
      jedzenia, cwicze. dlaczego u niektorych nie wlacza sie czerwona lampka juz po
      dodatkowych 5 kilogramach?
      tylko nie piszcie teraz o chorobach powodujacych nadwage/otylosc :D
      • nanah Re: chcę schudnąć - pomocy:((( 10.10.08, 03:12
        > nie rozumiem jak mozna sie tak zapuscic

        być może masz mniejsze zdolności poznawcze:)
        A na poważnie, warto przyjrzeć się warstwie emocjonalnej. Często zajęcie się tą
        sferą(np. na terapii) pomaga i kompulsywne jedzenie przechodzi.
    • black-cat Re: chcę schudnąć - pomocy:((( 09.10.08, 17:15
      Nie jeść po 18-tej (pod warunkiem, że spać chodzisz dobrze po 20-
      tej). Działa. Chudnie się wolniej niż na diecie np. 1000 kcal, ale
      się chudnie i nawet słodyczy nie musisz sobie odmawiać. A jeżeli
      połączysz to z dietą i odstawisz słodycze - efekty są bardzo szybko.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka