pochodnia_nerona
14.02.09, 23:41
No właśnie, jest taki wątek o "zaniedbanej Julce", w którym autorka dzieli się z innymi swoim zdziwieniem, że jej koleżanka chodzi z tłustą cerą, związanymi włosami, w tych samych dżinsach, itp. Podniosły się głosy za i przeciw, więc chciałabym się dowiedzieć, co rozumiecie pod pojęciem kobiety zadbanej. Może niech każda z nas opisze na własnym przykładzie, co robi, a czego nie - dowiemy się, przy okazji, ile na siebie nakładamy ;-)
Otóż ja, gdy już się umyję i "wybalsamię" kremem Isana z Rossmanna, zastosuję dezodorant i perfumy, robię sobie makijaż polegający na nałożeniu podkładu, korektora, eyelinera oraz tuszu, czasem do tego błyszczyk, albo balsam na usta, czasem nic ;-) jak zapomnę. Paznokci nie maluję, bo nie mam czasu, mam dość krótko obcięte, zdarza mi się mieć skórki! Kiedy umyję włosy, nie modeluję ich i nie suszę suszarką! Czasem zdarza mi się nie wydepilować nóg! (ale wtedy ich nie pokazuję :-P) Nie chodzę do kosmetyczki a ni manikiurzystki! Nie kupuję regularnie odżywek do włosów, peelingów, cieni, pudrów (jestem uczulona na talk), kosmetyków do stylizacji włosów! Najważniejsza jest dla mnie czystość ciała i ubrań - reszta jest kwestią osobistego uznania. A jak Wy uważacie? ;-)