princessofbabylon
24.04.09, 20:09
Poszłam dzisiaj do Rossmana po perfum, wybrałam i jak go sięgałam to
zahaczyłam zegarkiem o butelkę stojącą obok. Spadła oczywiście,
hałasu narobiła no i po niej. Chłopak z ochrony przyszedł, zaczął
zbierać, przyleciały panie kasjerki no i "kto to zbił"? No mówię, że
ja. W ręce miałam ten, który chciałam kupić, no ale jak mi panie
kasjerki kazały zapłacić za ten zniszczony no to tamten odłożyłam i
mówię, że albo za zbity zapłacę albo za ten co wybrałam bo nie mam
tyle pieniędzy. Ten wybrany był droższy od tego zniszczonego.
Posłusznie zapłaciła, wyszłam tak wściekła, że prawie ze łzami w
oczach. Nie wiem nawet na kogo się złościć, bo to w sumie pech i
tyle. Najbardziej mnie wk****ło pytanie pani kasjerki do tego
ochroniarza czy widział jak to się stało. O_O No jak się mogło stać?
Przypadkowo!!! Przecież nie wzięłm tego i nie zrzuciłam specjalnie
na podłogę! I wielkie zezłoszczenie drugiej kasjerki, jak mi
wydawała resztę. Na co była taka zła? Przecież zapłaciłam.
Wściekła jestem jak nie wiem co!
Dziękuję za uwagę.