Dodaj do ulubionych

ja normalna kobieta jestem, nie żadna feministka..

IP: *.one.pl 08.01.04, 17:38
możecie mi wytłumaczyc skąd sie biorą takie postawy?? dlaczego u mnie na
studiach podczas gadki w tematyce rownouprawnienia nieglupie i wyksztalcone
jakos dziewczyny z cegłą na twarzy tłumaczą "nie,zebym była jakąs tam
feministką, ale...." czy to słowo to epitet? czy bycie, nazywanie sie
feministką to w naszym kraju cos wstydliwego? ze od razu lesba albo chłopa
jej brakuje, czy co??!! nie sądzicie, ze to dziwne?
Obserwuj wątek
    • Gość: Klarysa Re: ja normalna kobieta jestem, nie żadna feminis IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.04, 17:47
      "To jest Polska ,
      mieszkam w POLSCE!" (Kazik)
      Pozdrowienia.
    • Gość: calineczka Re: ja normalna kobieta jestem, nie żadna feminis IP: *.one.pl 09.01.04, 00:28
      z glupoty i ograniczenia
      • Gość: soso Re: ja normalna kobieta jestem, nie żadna feminis IP: 195.41.66.* 09.01.04, 07:53

        Nie ma sie czym przejmowac. Poki nie wyrzuci sie samemu, z wlasnego slownika
        takich zwrotow jak 'normalna kobieta' to zawsze beda problemy ze zrozumieniem
        swiata. Kiedys byla tu na tym forum wielka dyskucja na temat, kto to
        jest 'normalna kobieta' i dla mnie przynajmniej wniosek byl taki, ze jest to
        zwrot bezuzyteczny. Stad takze odwolywanie sie do 'normalnej kobiety' jest
        opowiadaniem o niczym. Kazdy jest inny i to na tyle, ze wszelkie statystyki
        tego nie opisza, zadne uogolnienia czy stereotypowe zwroty nijak nie maja sie
        do zycie wiec jak ktos mowi 'jestem normalna kobieta, nie zeby tam jakas
        feministka' to znaczy, ze chodzi po sciezkach wydeptanych przez innych i samemu
        nie mysli.

        pzdrw

        soso

        (nienormalny facet)
        • Gość: Piter Re: ja normalna kobieta jestem, nie żadna feminis IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 15.01.04, 03:52
          A dlaczego wyrzucać takie określenia jak "normalna kobieta"? Czy niezbędna jest
          jakaś przynalezność grupowa, jak za komuny przynalezność partyjna? A może te
          babk nie chcą być zaliczone do zbiory feministek, bo, np. takową przynależność
          uznaja za coś niewłaściwego, kompromitującego, wstydliwego? Wolno im!
        • Gość: xyz Re: ja normalna kobieta jestem, nie żadna feminis IP: *.aster.pl / *.acn.pl 29.01.04, 22:24
          a jeśli ktoś nie "chodzi" po ścieżkach wydeptanych przez innych,
          myśli niestereotypowo etc., oznacza to, że jest feministą/ką???

          Dziękuję
        • ggigus tak jest, soso! 31.01.04, 22:33
          milo czytac takie wypowiedzi, nawet jesli pochodza one od nienormalnego faceta.
          (heheh). Twoja wypowiedz to jakze mile antidotum na np. Tadowe9 i podobne tu
          rewelacje.
          pozdrawiam serdecznie
          • Gość: rusałka Re:soso& ggigus: dobrze że jesteście, już wątpiłam IP: *.pl / *.one.pl 01.02.04, 11:17
            ...że ktoś tu w ogóle jarzy co chciałam przekazać.
            pozdrawiam
            • Gość: barbinator Re:soso& ggigus: dobrze że jesteście, już wąt IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 01.02.04, 12:04
              Mnóstwo osób jarzy, tylko nie każdemu chce się kolejny raz o tym pisać.
              Ja do tego co napisałaś dodałabym jeszcze to co zawsze piszę w takich
              sytuacjach:
              To niewazne, że tak wiele kobiet ma opory przed nazwaniem się "feministką",
              gdyż rzecz nie w nazwie tylko w treści (no wiesz, "róża pod każdą inną tak samo
              pachnałaby nazwą"...)
              Te same kobiety, które nie chcą być nazywane feministkami - jak przyjdzie co do
              czego niewiele się od feministek różnią w poglądach. Mam tu oczywiście na myśli
              tzw pryncypia a nie szczegóły techniczne w rodzaju parytetów.
              Osobiście uważam, ze tylko to się liczy: faktyczne poglądy, nie etykietki.
              Antyfeminiści zazwyczaj tego nie rozumieją i dlatego feminizm pozostaje dla
              nich niezgłębionym fenomenem - kompletnie nielogicznie jednocześnie się z niego
              nabijają i straszą jakimś "feministycznym holocaustem wartości".
              Moja rada: nie liczyć ile jest feministek (zdeklarowanych f. jest mało, tylko
              co z tego...?), raczej słuchać co nie-feministki. No i nie liczyć na jakąś
              logikę antyfeminizmu...;)

              Pozdr. B.
              • Gość: rusałka Re: barbinator IP: *.pl / *.one.pl 01.02.04, 14:19
                Gość portalu: barbinator napisał(a):
                Te same kobiety, które nie chcą być nazywane feministkami - jak przyjdzie co
                do
                czego niewiele się od feministek różnią w poglądach.
                Osobiście uważam, ze tylko to się liczy: faktyczne poglądy, nie etykietki.


                Jasne, racja! tylko że mnie chodziło właśnie o sam stosunek do tego terminu,
                ze okreslenie "feministka" jest, a według mnie nie powinno być, rozumiane
                pejoratywnie.
                Chciałam tez powiedziec, że portrzeganie F w społeczeństwie zależy w wielkiej
                mierze od samych kobiet, wiec czego tu oczekiwać, skoro one same go
                dyskredytują...
                a jeśli sie powtarzam z tematem, sorry, nie siedze na tym forum od zawsze;)
                pozdrawiam
    • Gość: BRvUngern-Sternber Normalna reakcja obronna. IP: *.man.lodz.pl / *.man.lodz.pl 14.01.04, 16:12
      Na patologiczna i chora ideologie.Swiadczy o zdrowiu spoleczenstwa.
      • Gość: rusałka Ideologia??!! no wlaśnie, z zakutym łbem gadac. IP: *.pl / *.one.pl 14.01.04, 23:07
        smieszny jestes, nie wiedząc o czym mówisz, chyba.Ideologia kazda ma to do
        siebie, ze narzuca ludziom pewien "jeden słuszny" sposób myslenia,a feminizm
        tym sie od niej rózni ze chce dac ludziom możliwosc wyboru i znieść durne
        mentalne granice... ale mam wrazenie ze to przerasta mozliwosci umyslowe pana
        (hope że nie pani!!!) BRvUngern-Sternber, czy jak mu tam.
        • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Ideologia??!! no wlaśnie, z zakutym łbem gada IP: *.bg.am.lodz.pl 15.01.04, 17:09
          No z tym jednym wzorem to jak widac niekoniecznie.Nie twierdze ze feministki
          mowia DOKLADNIE TO SAMO ale jednak jak sie je zacznie sluchac to leci mniej
          wiecej ta sama spiewka.Wiec jest to jak najbardziej ideologia.
          • kochanica.francuza Re: Ideologia??!! no wlaśnie, z zakutym łbem gada 17.01.04, 22:13
            Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

            > No z tym jednym wzorem to jak widac niekoniecznie.Nie twierdze ze feministki
            > mowia DOKLADNIE TO SAMO ale jednak jak sie je zacznie sluchac to leci mniej
            > wiecej ta sama spiewka.Wiec jest to jak najbardziej ideologia.
            a jakbysmy mowily kazda co innego tobyś twierdzil że nie wiemy czego chcemy.
            ergo: jak sie chce psa uderzyc, to kij sie znajdzie
            • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Ideologia??!! no wlaśnie, z zakutym łbem gada IP: *.man.lodz.pl / *.man.lodz.pl 26.01.04, 15:52
              Ale feminizm mowi ciagle to samo.Nie ma takiej mozliwosci zeby mowil co
              innego.Oznaczalo by to bowiem myslenie...
              • Gość: Monika Re: Ideologia??!! no wlaśnie, z zakutym łbem gada IP: *.chello.pl 29.01.04, 00:38
                Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

                > Ale feminizm mowi ciagle to samo.Nie ma takiej mozliwosci zeby mowil co
                > innego.Oznaczalo by to bowiem myslenie...

                To jak autoportret. Zapatrzył się w siebie ?
                • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Ideologia??!! no wlaśnie, z zakutym łbem gada IP: *.bg.am.lodz.pl 30.01.04, 13:10
                  Nie sadze zeby feminizm zapatrzyl sie sam w siebie.Po prostu czytaje te same
                  pimidla i ksiazczyny no i nasiakaja glupota...
              • ggigus dlaczego feminizm ciagle mowi to samo! 07.02.04, 01:14
                bo sie warunki zewn. nie zmieniaja. Nadal bezrobocie dotyka czesciej kobiet niz
                mezczyzn, nadal kobiety sa pytane o ciaze i dzieci przy rozm. kwalif, nadal
                kobiety zarabiaja mniej. Wiec co ma sie zmienic? Problemy sa te same
    • Gość: wachi Re: ja normalna kobieta jestem, nie żadna feminis IP: *.wl.kielce.octava.net.pl 24.01.04, 21:06
      Ja znam tylko kilka opinii o feministkach. Najdokładniej znam zdanie mojego
      faceta. Według niego feministki to rozgdakane baby, czepiające się mało
      ważnych detali, często niezrealizowane w łóżku z powodu braków w urodzie.
      Feministki są inteligentne, wykształcone i zakompleksione, braki w urodzie
      rekompensują sobie złośliwym dowcipem. Nie lubią facetów, bo oni wybierają te
      ładne. Dodatkowo organizacje feministyczne często pozwalają sobą manipulować
      różnym partiom, urzędnikom. Kretyńskie, ale z czegoś to się bierze, może
      najbardziej "wyszczekane" feministki są właśnie brzydkie?
      Dlatego też kiedy wyzywa mnie od feministek (w jego rozumieniu) zawsze będę
      protestować. Ja mam swoje sposoby nacisku na swojego faceta.
      A co do praw kobiet, to miałabym wiele do powiedzenia na temat
      dyskryminujących ofert w biurach pracy.
      Pozdrawiam Poszukiwaczy :)
      • Gość: rusałka Re: ja normalna kobieta jestem, nie żadna feminis IP: *.pl / *.one.pl 26.01.04, 22:03
        No widzisz: z twej wypowiedzi wynika ze jesteś myslaca osoba i wiesz o czym
        piszesz, ale od feministek "wyzywać" sie nie dasz. i o TO wlasnie mi chodzilo,
        ze termin ten jest w polsce traktowany jako epitet i to nie tylko przez
        wąsatych tatuśków, ale i mlode kobiety. Wiec dalczego stosujesz jakies "metody
        nacisku" wobec faceta(czyżby male babskie manipulacje??) zamiast wyjasnic mu
        kto to jest feministka,i ze to nie epitet - I NIE OBRAŻAĆ SIĘ??!!!
        ZADNA ROZUMNA KOBIETA NIE POWINNA DYSKREDYTOWAC FEMINIZMU I TRAKTOWAC GO JAKO
        ZARZUT. Taka jest moja teza, chętnie posłucham komentarzy.

        a na koniec dodam, ze nie jestem zakompleksiona, ani niezrealizowana w łózku,
        urody mam w sam raz i lubię facetów (szczególnie jednego) i oni mnie raczej
        też:)) - trudno mnie więc podciągnąc pod schemat złośliwego babochłopa.
        • Gość: wachi Re: ja normalna kobieta jestem, nie żadna feminis IP: *.wl.kielce.octava.net.pl 27.01.04, 17:46
          No widzisz, schemat jest. Możemy go zawdzięczać np. paniom feministkom nieco
          starszym, które nie potrafią przyjąć z godnością swojego wieku. W panice ratują
          przed nudą ostatnie lata swojej świetności. Koniecznie muszą zaliczyć faceta
          młodszego o kilkanaście lat, robią się na rudo, fundują jakąś plastykę, na siłę
          chcą być bardziej aktywne niż im na to kondycja pozwala. Jak ktoś kto
          kilkanaście lat przesiedział za biurkiem i za kierownicą ma zacząć skakać po
          górach jak kozica, bo się kobitka zorientowała że za 5 lat to już może
          przekwitnąć. Niektóre baby przeginają i wcale nie są w tym wszytkim wiarygodne.
          Zwyczajnie muszą iść z postępem, bo gdzieśtam przeczytały, że tak trzeba.
          Denerwuje mnie jak w TV pokazują jakiś problem, np. dotyczący środków
          antykoncepcyjnych i zawsze jak o tym mówią feministki to są rozgdakane,
          rozwydrzone, zapienione, i przeważnie przeciwstawiany im jest jeden spokojny i
          zrównoważony facet. I w takiej sytuacji zawsze feministki źle wypadają. Mówię
          to jako telewidz. To wygląda fatalnie, choćby nie wiem ile miały racji -
          przegrają mając taki wizerunek.
          Pozdrawiam.
          • Gość: rusałka Re: ja normalna kobieta jestem, nie żadna feminis IP: *.pl / *.one.pl 28.01.04, 22:36
            wiesz, jakos nie przyszloby mi do glowy, ze feminizm ma cos wspólnego z
            operacjami plastycznymi i zaliczniem żigolaków!
            jak tu gadac o schematach na temat feminizmu, jesli nawet kobietom kojarzy sie
            on z magazynem ilustrowanym czy rozmowami w szoku...
            WYMIĘKAM!!! proooosze, niech któras napisze szczerze, że wie co mam ma
            mysli... bede wdzięczna.
            Pozdro
            • Gość: Monika Re: ja normalna kobieta jestem, nie żadna feminis IP: *.chello.pl 29.01.04, 00:23
              Nie poddawaj się tak łatwo :)))
            • Gość: wachi Re: ja normalna kobieta jestem, nie żadna feminis IP: *.wl.kielce.octava.net.pl 30.01.04, 10:18
              Feminizm nie, ale wiele znanych kobiet, które uważa się za feministki owszem.
              Mniejsza o to. W każdym razie feministki powinny zadbać o wizerunek w mediach,
              bo ten który jest odstrasza wiele kobiet. Nikt nie chce żeby mu przypiąć łatkę
              z takimi skojarzeniami.
              Pozdrawiam.
    • tad9 Re: ja normalna kobieta jestem, nie żadna feminis 28.01.04, 22:07
      Gość portalu: rusałka napisał(a):

      > możecie mi wytłumaczyc skąd sie biorą takie postawy??

      Możemy: feministki po prostu długo i wytrwale pracowały na opinię jaką się
      cieszą. Odniosły sukces. Niewlele kobiet chce mieć z nimi coś wspólnego i
      trudno się temu dziwić.

      dlaczego u mnie na
      > studiach podczas gadki w tematyce rownouprawnienia nieglupie i wyksztalcone
      > jakos dziewczyny z cegłą na twarzy tłumaczą "nie,zebym była jakąs tam
      > feministką, ale...." czy to słowo to epitet?

      Tak.

      >czy bycie, nazywanie sie
      > feministką to w naszym kraju cos wstydliwego?

      Tak.

      ze od razu lesba albo chłopa
      > jej brakuje, czy co??!! nie sądzicie, ze to dziwne?

      Nie sądzimy.
      • Gość: lEń Re: ja normalna kobieta jestem, nie żadna feminis IP: *.g-net.pl 30.01.04, 00:02
        nic dodac nic ujac
    • Gość: roxi Re: ja normalna kobieta jestem, nie żadna feminis IP: 82.160.33.* 29.01.04, 21:32
      nazwanie sie feministka wymaga w naszym kraju dosc sporej odwagi(sama niewiem
      czemu), ale ten termin jest zle przyjmowany przez nasze społeczenstwo.Osobiscie
      uwazam ze jest to komplement kiedy ktos nazwie nas feministka, w ten sposob
      monemy pokazac ze nie biomy sie walczyc o nasze prawa, choc w Polsce juz duzo
      osiagnełysmy : sprawujemu coraz wyzsze urzedy itp., to jednak wystarczy
      spojrzec na kraje wschodnie i zobaczyc jak tam sa traktowane kobiety.
      • Gość: rusałka Re: ja normalna kobieta jestem, nie żadna feminis IP: *.pl / *.one.pl 29.01.04, 22:40
        Dzięki za ten post,napełnia mnie on nadzieją... miło ze traktujesz słowo na F
        jako komplement, tak chyba byc powinno.Tak trzymaj!
        w ogóle myśle, że kobietom w polsce brakuje odwagi, takiej codziennej odwagi
        wyrazania wlasnych przekonan, często nie ma nawet zwyczaju ich posiadania.
        Łatwo poddają sie kształtowaniu i presjom.
        A Więc Odwagi!!!! wszystkim życze i ide słuchać Kołakowskiego w tv.pzdr
        • Gość: lEń Re: ja normalna kobieta jestem, nie żadna feminis IP: *.g-net.pl 30.01.04, 14:44
          a fakty sa taki, ze jak mowi moja znajoma - wszystkie dziewczyny na studiach
          oficjalnie to sa za emancypacja i takimi tam, a po cichu najwiekszym ich
          marzeniem jest znalezienie faceta z kasa, co by je utrzymal i zeby spokojnie
          mogly wychowac dzieci, nie muszac parac sie praca poza domem:)
          • Gość: barbinator Re: ja normalna kobieta jestem, nie żadna feminis IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 01.02.04, 12:12
            To są fakty twoje i twojej znajomej a nie fakty obiektywne.
            Kilkukrotnie już przytaczałam dane statystyczne z których wynika, że większość
            kobiet nie zrezygnowałaby z pracy nawet gdyby w sensie materialnym było to
            możliwe (np dobrze zarabiający mąż) - co najwyżej niektóre zmieniłyby pracę na
            mniej wyczerpującą (np pół etetu) czy bardziej satysfakcjonującą choć gorzej
            płatną. To oznacza, że niezaleznie co myślisz ty i twoja znajoma większość
            kobiet uważa pracę poza domem za licząca się w ich życiu wartość.

            Pozdr. B.
            • Gość: lEń Re: ja normalna kobieta jestem, nie żadna feminis IP: 5.2.* / *.chello.pl 07.02.04, 16:49
              > To są fakty twoje i twojej znajomej a nie fakty obiektywne.

              zastanowilabys sie zanim glupoty zaczniesz pisac
              • Gość: barbinator Re: ja normalna kobieta jestem, nie żadna feminis IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 12.02.04, 18:38
                Brawo, nie ma to jak "inteligentne" argumenty ;))

                Pozdr. B.
                • Gość: lEń Re: ja normalna kobieta jestem, nie żadna feminis IP: 5.2.* / *.chello.pl 12.02.04, 18:58
                  fakty po prostu sa takie a nie inne, a nie moje i moich znajomych, niby
                  nieobiektywne, ciekawe dlaczego - nie zgadzaja sie z twoja wizja swiata? pora
                  zmnienic wizje, swiata sie nie da
                  • Gość: barbinator Re: ja normalna kobieta jestem, nie żadna feminis IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 12.02.04, 19:30
                    Kotku, ja nie pisałam o "mojej wizji świata" tylko o realnych faktach
                    podpartych badaniami statystycznymi do których linki podawałam wielokrotnie na
                    tym forum (chcesz to szukaj sobie w archiwum). Jeżeli twoja wizja świata nie
                    zgadza się z tym co mówią te badania - to chyba pora zastanowić się nad tą
                    wizją zamiast wygadywać banialuki, bo świat się od twojego gadania nie zmieni.
                    Zachowujesz się jak gość mówiący, że komuniści lepiej gospodarowali, bo za ich
                    czasów on dostawał papier toaletowy w zakładzie pracy a teraz ani papieru ani
                    nawet pracy - bo go wylali za pijaństwo ;)
                    Już rozumiesz czym różni się obiektywny osąd od gadania głupot?

                    Pozdr. B.
                    • Gość: lEń Re: ja normalna kobieta jestem, nie żadna feminis IP: 5.2.* / *.chello.pl 12.02.04, 19:45
                      nie przypominam sobie zebym podwazal jakies badania. zreszta jesli o statystyke
                      chodzi to akurat wiem co nieco na ten temat:) badania oczywiscie to jedno,
                      interpretacja ich to juz co innego. wczoraj w tv mialem przyklad byl gosc
                      z "faktu" i drugiego smiecia, jeden i drugi mieli mocne argumenty - badania
                      statystyczne - wynikalo z nich dokladnie to co chcieli zeby wynikalo, tak wiec
                      zaprzeczaly sobie nawzajem:)
                      • Gość: barbinator Re: ja normalna kobieta jestem, nie żadna feminis IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 12.02.04, 19:55
                        Skoro z zasady nie wierzysz badaniom, to raczej trudno będzie sensownie z tobą
                        rozmawiać. Jedyne co proponujesz to wykłócanie się niczym przekupki na targu o
                        to "czyja wizja jest prawdziwsza" - i po cholerę ja mam to robić, skoro ty i
                        tak zawsze będziesz przekonany, że prawdziwa jest wyłącznie twoja...
                        Z wyłącznymi posiadaczami jedynej słusznej prawdy z zasady nie dyskutuję.
                        Pozdr. B.
                        • Gość: lEń Re: ja normalna kobieta jestem, nie żadna feminis IP: 5.2.* / *.chello.pl 12.02.04, 20:12
                          > Skoro z zasady nie wierzysz badaniom, to raczej trudno będzie sensownie z
                          tobą
                          > rozmawiać

                          nie nie wierze tylko podchodze sceptycznie, zreszta jestem daleki od
                          fetyszyzowania wynikow badan statystycznych. to np. ze w Polsce odsetek ludzi z
                          wyzszym wyksztalceniem < 10% nie swiadczy o tym ze wiekszosc moich znajomych to
                          osoby niewyksztalcone, a na pewno nie swiadczy o tym ze tak byc powinno:)
                          poza tym jesli wezmie sie pod uwage wszystkie mozliwosci zmanipulowania
                          statystyka to ja juz wole rozwazania oparte na moich doswiadczeniach i zdrowym
                          rozsadku.
                          • Gość: barbinator Re: ja normalna kobieta jestem, nie żadna feminis IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 12.02.04, 20:37
                            wole rozwazania oparte na moich doswiadczeniach i zdrowym
                            > rozsadku.


                            Właśnie, ja tez...
                            Mój zdrowy rozsądek podpowiada mi, że kobiety bywają różne - podobnie jak różni
                            bywają mężczyźni. Nikt rozsądny nie twierdzi, że mężczyźni mają naturalne
                            predyspozycje wyłącznie do jednego zawodu np zawodowego żołnierza - choć to
                            bardzo męski zawód i wielu być może pociąga. Nie rozumiem więc jak można - w
                            dodatku powołując się na "zdrowy rozsądek";) twierdzić, że kobiety to jakaś
                            odrębna ludzka rasa charakteryzująca się pełną jednorodnością życiowych celów,
                            marzeń, ambicji i predyspozycji.
                            Zarówno mój zdrowy rozsądek jak i życiowe doświadczenie mówią mi, że większość
                            kobiet chce robić w życiu cos więcej niż być wyłącznie żoną i matką - choć
                            oczywiście dla każdego normalnego człowieka (niezaleznie od płci) rodzina i tak
                            zawsze będzie najważniejsza.
                            Zaś wiele badań statystycznych to potwierdza - i nie ma innej mozliwości
                            przekonania się, czyj zdrowy rozsądek jest zdrowszy, niż oparcie się na jakimś
                            bardziej obiektywnym mierniku.
                            Uważasz inaczej?

                            Pozdr. B.
                          • Gość: barbinator Re: ja normalna kobieta jestem, nie żadna feminis IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 12.02.04, 20:37
                            wole rozwazania oparte na moich doswiadczeniach i zdrowym
                            > rozsadku.


                            Właśnie, ja tez...
                            Mój zdrowy rozsądek podpowiada mi, że kobiety bywają różne - podobnie jak różni
                            bywają mężczyźni. Nikt rozsądny nie twierdzi, że mężczyźni mają naturalne
                            predyspozycje wyłącznie do jednego zawodu np zawodowego żołnierza - choć to
                            bardzo męski zawód i wielu być może pociąga. Nie rozumiem więc jak można - w
                            dodatku powołując się na "zdrowy rozsądek";) twierdzić, że kobiety to jakaś
                            odrębna ludzka rasa charakteryzująca się pełną jednorodnością życiowych celów,
                            marzeń, ambicji i predyspozycji.
                            Zarówno mój zdrowy rozsądek jak i życiowe doświadczenie mówią mi, że większość
                            kobiet chce robić w życiu cos więcej niż być wyłącznie żoną i matką - choć
                            oczywiście dla każdego normalnego człowieka (niezaleznie od płci) rodzina i tak
                            zawsze będzie najważniejsza.
                            Zaś wiele badań statystycznych to potwierdza - i nie ma innej mozliwości
                            przekonania się, czyj zdrowy rozsądek jest zdrowszy, niż oparcie się na jakimś
                            bardziej obiektywnym mierniku.
                            Uważasz inaczej?

                            Pozdr. B.
    • Gość: Malina Re: ja normalna kobieta jestem, nie żadna feminis IP: *.kul.lublin.pl / 212.182.32.* 30.01.04, 16:20
      "w ogóle myśle, że kobietom w polsce brakuje odwagi, takiej codziennej odwagi
      wyrazania wlasnych przekonan, często nie ma nawet zwyczaju ich posiadania.
      Łatwo poddają sie kształtowaniu i presjom"

      To chyba Twoje słowa. Czy podpinanie sie pod jakąś ideologię oznacza odwagę? Ja
      nie "spalam cegły". Nie jestem feministką, nie jestem nacjonalistką, nie jestem
      anarchistką, nie jestem hipiską....itd. Wiem co myślę i do swoich poglądów
      doszłam sama. Niektóre z nich zbiegają się z Waszymi (feministycznymi), ale czy
      muszę od razu się etykietkować? Nie poddam się presji feministek, ani nikogo
      innego. Pozdrawiam.
    • Gość: bezdenny Re: ja normalna kobieta jestem, nie żadna feminis IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.04, 16:51
      Całkiem naturalna wypowiedź i postawa. Być może wcale nie uważają, że miejsce
      kobiety jest przy garach itd, a jednocześnie nie chcą aby utożsamiano je np z
      kimś takim jak Jaruga, Dunin, czy jakaś tam posłanka SLD, która chce żeby w
      sejmie otworzyć przedszkole.
      Rusałka napisała (dużymi literami): ŻADNA ROZUMNA KOBIETA NIE POWINNA
      DYSKREDYTOWAĆ FEMINIZMU..
      A niby dlaczego?
      • sagan2 Re: ja normalna kobieta jestem, nie żadna feminis 06.02.04, 16:57
        Gość portalu: bezdenny napisał(a):

        > nie chcą aby utożsamiano je np z
        > kimś takim jak Jaruga, Dunin, czy jakaś tam posłanka SLD, która chce żeby w
        > sejmie otworzyć przedszkole.

        a co jest zlego w przedszkolu w sejmie?
        • Gość: bezdenny Re: ja normalna kobieta jestem, nie żadna feminis IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.04, 17:35
          A co dobrego jest w przedszkolu w sejmie? Niby dlaczego ma tam być przedszkole?
          Niby dlaczego posłanka i jej dziecko mają mieć specjalne warunki. Sejm jak
          sejm - miejsce pracy. czy w bankach albo przetwórniach mlecznych też mają być
          przedszkola? No po prostu uważam, że miejsce przedszkola jest w przedszkolu a
          nie w sejmie.
          • ggigus o logice i przedszkolu 07.02.04, 01:11
            skoro miejscem pracy poslanki jest sejm, to czemu w sejmie nie ma byc
            przedszkoli? w koncu pracuje tam 462 (o ile dobrze pamietam poslow obojga plci.
            Jakas czesc z tego to kobiety z dziecmi. W koncu sejm to nie tylko poslowei i
            polsanki, ale administracja itp, wiec kobiet sie troche uzbiera). Fakt, ze
            wiekszosc poslow to faceci. Ale moze jakas czesc z nich ma zone w pracy i chce
            ulokowac dziecko pod opieka? Poza tym w przedszkolu sejmowym mozna by umiescic
            dzieci niesejmowe, o ile bylyby wolne miejsca (przy takim podziale
            kobiety/mezczyzni w sejmie beda na pewno wolne miejsca)
            A dlaczego w bankach nie mialoby byc przedszkoli? co w tym zlego, zeby sie
            wieksze firmy angazowaly? oczwiscie nie kazda firma/spoldzielnia/przetwornia
            mleka da rade utrzymac wlasne przedszkole, ale na Zachodzie pare malych firm
            wspolnie prowadzi przedszkole dla pracownic. co w tym zlego?A za pare lat
            podneisie sie krzyk, ze mamy za malo dzieci i nie ma komu pracowac na nasze
            renty i kto bedzie temu winien? no, jasne, kobiety, ze nie narodzily dzieci na
            czas. Ot, logika
            • lolyta Re: o logice i przedszkolu 07.02.04, 01:55
              ggigus napisała:

              > Fakt, ze
              > wiekszosc poslow to faceci.

              I co z tego ze faceci? Aaaa, prawda, zapomnialam, ze w Polsce tylko kobiety maja
              dzieci.
              • ggigus lolyto! 07.02.04, 02:14
                Moze doczytaj, o czym mowa i jaki jest sens mojej wypowiedzi, bo obawiam sie,
                ze mnie niepotrzebnie atakujesz, wycinajac jedno moje zdanie ( a reczej jego
                kawalek).
            • Gość: bezdenny Re: o logice i przedszkolu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 16:33
              jasne, jasne. Pozakładajmy wszędzie przedszkola. I na komisariatach i w domach
              starców i przy agencjach towarzyskich. W końcu w tych miejscach pracują osoby,
              które mogą mieć dzieci.
              Właśnie o tym pisałem. Znam mnóstwo kobiet, które wspaniale się realizują,
              potrafią egzekwować swoje prawa i jednoczęsnie nie chciałyby być określane jako
              feministki, ani z nimi utożsamiane. Bo to według nich zwyczajny obciach -
              np.uważać, że w sejmie powinno być przedszkole
              • magic00 Re: o logice i przedszkolu 10.02.04, 13:07
                Przedszkole w sejmie to obciach??? Obciach, że w naszym pięknym kraju, jest za
                mało przedszkoli, a te prywatne kosztują całą pensję przeciętnie zarabiającej
                kobiety.
                • Gość: bezdenny Re: o logice i przedszkolu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.04, 14:14
                  Obciacch jak diabli. nie wiem czy w polsce jest za mało przedszkoli, ale jeśli
                  jest ich za mało to tym bardziej żałosny jest pomysł by zakładać przedszkole
                  akurat w sejmie, dlatego, że jakaś posłanka SLD ma dziecko. Ją akurat na pewno
                  stać by posłać dzieciaka do prywatnego. I nic tu nie ma do rzeczy, że w sejmie
                  pracują jakieś panie i panowie, które mają dzieci. wszędzie pracują dzieciaci
                  ludzie. oczywiście rozumiem, że część podatków, które płacisz chętnie
                  przeznaczyłabyś na utrzymanie przedszkola w sejmie. kobiety o których pisałem,
                  o tych które nie chcą być w żaden sposób utożsamiane z feministkami
                  powiedziałyby, że to wstyd i hańba, że zakłada się przedszkole akurat przy
                  sejmie, a nie tam gdzie jest ono rzeczywiście potrzebne, i że to wstyd i hańba,
                  że znów w idiotyczny sposób ktoś chce wydawać nasze pieniądze.
                  • Gość: magic Re: o logice i przedszkolu IP: *.aster.pl / *.acn.pl 10.02.04, 16:09
                    Jak ktoś zauważył wcześniej, w sejmie nie pracują same posłanki ale jeszcze
                    wiele innych kobiet (administracja). Jeśli by się okazało, że przedszkole w
                    okolicach sejmu jest potrzebne, to dlaczego nie..
                    Lecz zgadzam się, że byłby to obciach, gdyby utworzono takowe, nie ze względu
                    na rzeczywistą potrzebę, ale czysty pokaz, symbol prorodzinności czy zwycięstwa
                    feminizmu.
                    • e_wok Re: o logice i przedszkolu 12.02.04, 18:41
                      Bylby obciach, gdyby takie przedszkole mialoby byc super elitarne, lepsze niz
                      wszystkie inne przedszkola i kosztowaloby poslow smiesznie malo (bo reszte
                      doplaci podatnik). Ale gdyby to bylo normalne przedszkole to nie widze
                      przeciwskazan.
    • Gość: magic00 Re: ja normalna kobieta jestem, nie żadna feminis IP: *.aster.pl / *.acn.pl 08.02.04, 13:35

      Prawie zawsze gdy się "zdradzę", że jestem feministką, padają podobne
      teksty: "Oooo, nie wyglądasz na feministkę!", "To dlaczego wyszłaś za mąż i
      masz dziecko?", "Dlaczego nie lubisz facetów?", "Jak to? A przecież malujesz
      się ?", "Jesteś marksitką?", "Golisz nogi?" itd. itp...
      Po jakimś czasie można mieć dość tłumaczenia (i tak nie wszyscy chcą
      wierzyć),że ja na prawdę nie zamierzam wykastrować wszystkich facetów.
      Mówię, że feminizm ma wiele odmian, a ludzi interesuje bardziej czy wszystkie
      feministyki nie golą nóg.
      Dlaczego słowo feministka jest epitetem? (bo niestety jest).
      Mało komu chce się wnikać głębiej, co feminizm, a raczej różne feminizmy mają
      do powiedzenia. Ludziska najchętniej podchwytują te najbardziej wpadające w
      ucho, sensacycjne, szokujące, skrajne wypowiedzi feministek lub co gorsza
      opinie o feministkach i na ich podstawie buduja sobie "własny" obraz problemu.
      Widziałam kiedyś w TV taką jedną panią, która łączyła w jedno feminizm i
      wyzwolenie zwierząt - sorry, ale to już nie mój feminizm.
      • Gość: lEń Re: ja normalna kobieta jestem, nie żadna feminis IP: 5.2.* / *.chello.pl 12.02.04, 18:22
        > Dlaczego słowo feministka jest epitetem?
        bo to jak komunistka - jedna i druga zajmuje sie utopiami
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka