Dodaj do ulubionych

Nie chcą być dziewczynkami do bicia

06.01.10, 14:29

Wywiad na WP z Bernadettą Darską
:
---
Kobiety zaczynają dostrzegać, że jeśli same nie wezmą spraw w swoje
ręce, to mężczyźni z pewnością za nie tego nie zrobią. Zaczynają
też ufać innym kobietom. Pozytywne zmiany zapoczątkowały w tym roku
m.in. Kongres Kobiet Polskich i Akademicki Kongres Feministyczny.
(...)
Adam Przegaliński: To był zdaje się dobry rok dla kobiet. Owocem
Kongresu Kobiet Polskich jest lista 120 tys. podpisów za
wprowadzeniem parytetu płci na listach wyborczych. W wielu
państwach w Europie przyspieszył on wchodzenie kobiet do polityki:
w szwedzkim parlamencie jest 47% kobiet, w Finlandii – 42%, w
Hiszpanii – 36%. Polski sejm ma tylko 20% kobiet, senat – 8%. Czy
pani zdaniem parytet płci to jest dobry pomysł na równouprawnienie?

Bernadetta Darska: To był przede wszystkim rok podsumowań – mija
przecież 20 lat wolnej Polski. Podsumowania te nie ominęły,
oczywiście, i feminizmu. Tym, co przygnębia, jest na pewno fakt
powtarzalności pewnych tematów – o prawach reprodukcyjnych kobiet
debatowano na przykład w latach 90., dyskutuje się i teraz, ale
poziom dyskusji wcale nie jest bardziej merytoryczny. Co więcej,
okazuje się, że zmiany na lepsze wcale nie są takie oczywiste.

W roku 2009 miały miejsce dwa ważne wydarzenia dla kobiet –
wspomniany Kongres Kobiet Polskich (czerwiec) i Akademicki Kongres
Feministyczny (listopad). Pokłosiem pierwszego jest nie tylko
zebranie podpisów za wprowadzeniem parytetów, ale też narodziny
wspólnoty kobiet. Wiele uczestniczek kongresu, gdyby nie to
wydarzenie, prawdopodobnie, nigdy by się nie spotkały i nie
poczułyby, że łączy ich wspólny cel. Myślę, że to bardzo ważne, iż
kobiety z małych i dużych miejscowości, działaczki i nieangażujące
się w żadne przedsięwzięcia, lepiej i gorzej wykształcone, mniej
lub bardziej majętne – odkryły, że feminizm to jest także ich głos.

Było to świetnie widać w trakcie wystąpienia prof. Marii Janion, dr
Agnieszki Graff czy w trakcie uhonorowania Henryki Krzywonos. Z
kolei Akademicki Kongres Feministyczny to ważne wydarzenie w
świecie uniwersyteckim. Dzięki inicjatywie dr Agnieszki Gajewskiej
z UAM i prof. Bożeny Chołuj z UW naukowczynie i naukowcy z całej
Polski mogli się spotkać i porozmawiać o obecności studiów gender
na uczelniach. Ponieważ refleksję akademicką wzbogacano zwykle
akcentem biograficznym, było to także spotkanie z jednej strony na
cześć indywidualności, z drugiej wspólnoty.

(...)

-W badaniu CBOS okazało się, że kobiety w wyborach raczej
głosowałyby na kobietę, są za parytetami, a jednocześnie
zdecydowana większość nie chce należeć do organizacji zajmującej
się problemami kobiet. Czy to oznacza, że polskie kobiety przyjmują
stereotyp pasywnej, wycofanej kury domowej, Matki Polki oddającej
ster polityki mężczyznom? A może to bierność obywatelska typowa dla
obu płci Polaków?

- Przede wszystkim unikałabym określenie „kura domowa”. Sugeruje
ono bowiem, że decyzja o siedzeniu w domu i wykonywaniu
tradycyjnych ról kobiecych jest czymś złym. Tymczasem feminizm
wcale nie piętnuje takich wyborów. Myślę, że trzeba to
zaakcentować. Feminizm walczy o to, by kobieta mogła sama decydować
o tym, jak chce żyć. Jeśli wybiera pracę i macierzyństwo – państwo
powinno jej pomóc w godzeniu obu wyzwań, zapewniając chociażby
dostępność żłobków i przedszkoli (a z tym, jak wiemy, jest w Polsce
bardzo źle); jeśli decyduje się na karierę zawodową i nie zamierza
być matką – nikomu nic do tego; jeśli chce zostać w domu i
poświęcić się wychowaniu dzieci – gdy decyduje się na to sama, a
nie dlatego, że tak trzeba i że rodzina tego oczekuje, też dobrze.

Myślę, że zacytowane badania pokazują, iż zmienia się stosunek
kobiet do przedstawicielek własnej płci. Kobiety zaczynają
dostrzegać, że jeśli same nie wezmą spraw w swoje ręce, to
mężczyźni z pewnością za nie tego nie zrobią. Zaczynają też ufać
innym kobietom i tworzyć sojusze kobiece – to bardzo ważne, bo
dziewczynki są zwykle wychowywane w atmosferze konkurowania z
innymi dziewczynkami o mężczyznę. Uczy się je od małego, by właśnie
na mężczyzn stawiały i na nich liczyły. Mam wrażenie, że to się
trochę zmienia – coraz więcej kobiet wie, że może polegać na sobie
i na innych kobietach. Natomiast inną sprawą jest angażowanie się w
różnego rodzaju działalność społeczną. Z tym mają problem nie tylko
kobiety, ale w ogóle Polacy. Nie bez powodu mówi się, że idea
społeczeństwa obywatelskiego nie cieszy się w naszym kraju dużą
popularnością.

(...)

-Co Panią obraża, śmieszy w kraju, w którym nie szanuje się kultury
odmienności?

- Obraża – to chyba za duże słowo. Śmieszy – też nie zawsze, bo to
jednak dość porażające, że tak wielu osobom trzeba wyjaśniać rzeczy
podstawowe. Powiedziałabym, że głupota dziwi i jednak ciągle
zaskakuje, zaś agresja – ta wywołuje smutek i niepokoi. Razi mnie
łatwość, z jaką niektórzy „żartobliwie” oznajmiają – „jestem męskim
szowinistą”. Nie zdają sobie sprawy, że szowinizm oznacza właśnie
nienawiść. Nikt przecież z uśmiechem na ustach nie deklarowałby, że
jest rasistą (...).
---

Zachecam do przeczytania calosci.
A tak w ogole na poczatku roku cos wisi w powietrzu - ostatni
Economist ma na okladce Rosie theRiveter, mowiąca
jednak zamiast 'We can do it' - 'We did it!' - a w srodku trzy
artykuly o zwiekszajacej sie sile kobiet jako pracownic i o
feminizmie w zarzadzaniu ze zwrotami w rodzaju 'cicha rewolucja' -
mocno ciekawe.
Obserwuj wątek
    • vargtimmen Re: Nie chcą być dziewczynkami do bicia 06.01.10, 17:10

      Dłuuuga ta wklejka i, w sumie, dosyć niekonkretna.

      Plus, dla pani Darskiej za otwarty stosunek do różnych możliwych wyborów
      życiowych kobiet.

      Minus, za niezrozumienie ironii zawartej w auto-określeniu "męska szowinistyczna
      świnia". Gdy się takimi określeniami szasta i ich nadużywa, by komuś dołożyć, to
      nabierają pozytywnego znaczenia.

      Gdy ktoś takiego określenia używa w stosunku do siebie, to oznacza obecnie, że
      się nie boi myśleć niezależnie, wbrew presji środowisk takimi określeniami
      szastających, by zamknąć buzię oponentom.
      • benek231 Re: Nie chcą być dziewczynkami do bicia 06.01.10, 17:29
        vargtimmen napisał:

        >
        > Gdy ktoś takiego określenia używa w stosunku do siebie, to oznacza obecnie, że
        się nie boi myśleć niezależnie, wbrew presji środowisk takimi określeniami
        szastających, by zamknąć buzię oponentom.
        >
        >
        *Bo zazwyczaj jest to przy okazji prawicowy glup oraz bufon, ktory tego rodzaju
        wstawkami broni sie przed obnazeniem niezdolnosci do myslenia, przez co niecheci
        do weryfikacji wlasnych glupawych pogladow.
        • strikemaster Re: Nie chcą być dziewczynkami do bicia 06.01.10, 18:16
          > *Bo zazwyczaj jest to przy okazji prawicowy glup oraz bufon, ktory tego rodzaju
          > wstawkami broni sie przed obnazeniem niezdolnosci do myslenia, przez co niechec
          > i
          > do weryfikacji wlasnych glupawych pogladow.

          Mógłbyś tą genialną myśl rozwinąć?
        • bene_gesserit Re: Nie chcą być dziewczynkami do bicia 06.01.10, 20:09
          Mysle, ze chodzi raczej o uprzedzanie krytyki - ograny chwyt
          retoryczny (cos w rodzaju 'wiem, zaraz pani powie, ze sie znowu
          spoznilem' jako zamiast wymowki). Na tej samej zasadzie niektorzy
          mowia 'jestem z ciemnogrodu i uwazam, ze' i tu roztaczaja
          ultraprawicowe poglady na cokolwiek.
          • benek231 Re: Nie chcą być dziewczynkami do bicia 06.01.10, 20:43
            bene_gesserit napisała:

            > Mysle, ze chodzi raczej o uprzedzanie krytyki - ograny chwyt
            > retoryczny (cos w rodzaju 'wiem, zaraz pani powie, ze sie znowu
            > spoznilem' jako zamiast wymowki). Na tej samej zasadzie niektorzy
            > mowia 'jestem z ciemnogrodu i uwazam, ze' i tu roztaczaja
            > ultraprawicowe poglady na cokolwiek.
            >
            >
            *Pelna zgoda. Ja tego typu akcje wyprzedzjace podciagam pod "jestem glupi... i
            dumny z tego".
            • vargtimmen Re: Nie chcą być dziewczynkami do bicia 06.01.10, 21:41
              benek231 napisał:


              >
              > *Pelna zgoda. Ja tego typu akcje wyprzedzjace
              > podciagam pod "jestem glupi... i dumny z tego".
              >


              Chyba trafiłem na eksperta :)
              • grand_bleu Re: Nie chcą być dziewczynkami do bicia 07.01.10, 15:23
                vargtimmen napisał:

                > benek231 napisał:
                >
                >
                > >
                > > *Pelna zgoda. Ja tego typu akcje wyprzedzjace
                > > podciagam pod "jestem glupi... i dumny z tego".
                > >
                >
                >
                > Chyba trafiłem na eksperta :)

                w dodatku feministę ... oby jak najdalej od takich.

                pozdrawiam:)
                • vargtimmen Re: Nie chcą być dziewczynkami do bicia 07.01.10, 16:02
                  grand_bleu napisała:

                  > vargtimmen napisał:
                  >
                  > > benek231 napisał:
                  > >
                  > >
                  > > >
                  > > > *Pelna zgoda. Ja tego typu akcje wyprzedzjace
                  > > > podciagam pod "jestem glupi... i dumny z tego".
                  > > >
                  > >
                  > >
                  > > Chyba trafiłem na eksperta :)
                  >
                  > w dodatku feministę ...

                  ... jak utrzymuje :)

                  > oby jak najdalej od takich.

                  ...na ogół tak, ale tym razem tekst był tak zabawny, że się skusiłem :)

                  > pozdrawiam:)
                  >

                  serdecznie!
          • corgan1 Re: Nie chcą być dziewczynkami do bicia 07.01.10, 02:39
            > Na tej samej zasadzie niektorzy mowia 'jestem z ciemnogrodu
            > i uwazam, ze'

            Po prostu określenie o sobie "ciemnogrodzianin" jest subtelne, z poczuciem
            humoru i z dystansem do siebie czego widocznie zwykle brakuje lewicowym
            przygłupom i czego widocznie nie potrafią zrozumieć.

            > i tu roztaczaja ultraprawicowe poglady na cokolwiek.

            Ultraprawicowe poglądy na cokolwiek mają takie samo prawo do egzystencji w
            przestrzeni publicznej jak ultralewicowe.
            • bene_gesserit Re: Nie chcą być dziewczynkami do bicia 07.01.10, 12:58
              corgan1 napisał:

              > > Na tej samej zasadzie niektorzy mowia 'jestem z ciemnogrodu
              > > i uwazam, ze'
              >
              > Po prostu określenie o sobie "ciemnogrodzianin" jest subtelne, z
              poczuciem
              > humoru i z dystansem do siebie

              Takie jest twoje poczucie estetyki i intuicja. Moje sa inne. Teraz
              udowodnij mi, ze twoje jest lepsze, chetnie poczytam.

              > czego widocznie zwykle brakuje lewicowym
              > przygłupom i czego widocznie nie potrafią zrozumieć.

              O, to bylo bardzo subtelne, i ilez w tym poczucia humoru oraz
              dystansu, ile niewymuszonego obiektywizmu. Brawo.

              > > i tu roztaczaja ultraprawicowe poglady na cokolwiek.
              >
              > Ultraprawicowe poglądy na cokolwiek mają takie samo prawo do
              egzystencji w
              > przestrzeni publicznej jak ultralewicowe.

              To szalenie ciekawe, ale co to ma do rzeczy, bo nie rozumiem?
              Ale na wszelki wypadek - jesli, tropem niektorych politologow,
              zaliczyc neonazistow do skrajnej prawicy, to akurat racji nie masz.
              • grand_bleu Re: Nie chcą być dziewczynkami do bicia 07.01.10, 15:30

                > O, to bylo bardzo subtelne,

                w subtelności, temu feminiście ...
                forum.gazeta.pl/forum/w,212,104944873,104944873,Katarynie_nakopalem_wielokrotnie_wiec_O_.html


                żadna znajoma mi "męska szowinistyczna świania" nie dorównuje. Nawet
                nie podjęłaby rywalizacji na tym polu. No ale "męskie szowinistyczne
                świnie" są męskie :)
              • easz Re: Nie chcą być dziewczynkami do bicia 07.01.10, 18:33
                bene_gesserit napisała:

                > corgan1 napisał:
                >
                > > > Na tej samej zasadzie niektorzy mowia 'jestem z ciemnogrodu
                > > > i uwazam, ze'
                > >
                > > Po prostu określenie o sobie "ciemnogrodzianin" jest subtelne, z
                > > poczuciem humoru i z dystansem do siebie

                Myślę, że to raczej samoobrona przestraszonego zdezorientowanego
                pterodaktyla. I chyba słusznie - zagubiony pterodaktyl będzie imo już
                niedługo pterodaktylem zawstydzonym a za jakiś czas 'metoda' zniknie
                napiętnowana poczuciem obciachu i sami zainteresowani zapomną, że tak
                kiedyś bredzili.

                Polska ma ogromny problem z feminizmem. Pewne sformułowania –
                pogardliwe, seksistowskie, ujawniające władzę i wyższość – byłyby gdzie
                indziej niedopuszczalne i dyskredytowałyby osobę, która je wypowiedziała.
                Ten polityczny folklor, prowincjonalizm polityczny, można by nawet rzec,
                jest w Polsce ciągle na porządku dziennym.


                To prawda, że łatwiej jest odciąć się od feminizmu, bo nie trzeba wtedy
                wyjaśniać, czym feminizm jest lub – częściej – nie jest. Nikt nie lubi być
                przysłowiowym chłopcem (tu: dziewczynką) do bicia. Mam jednak wrażenie, że
                coraz więcej kobiet nie lęka się mówić o sobie, że są feministkami. Nie
                przejmuje się głupimi komentarzami i robi swoje. Bo właśnie dzięki
                feministkom – kobieta może dziś zabierać publicznie głos, pracować,
                wybierać i walczyć o to, by mieć więcej możliwości. Warto o tym pamiętać.


                Sądzę, że coraz więcej feministek zaczyna mieć w nosie pterodaktylstwo i
                lamus, tak jak mamy coraz mniejszą ochotę udowadniać, że nie jesteśmy
                wielbłądami. Mam nadzieję, że się poważnie tym zarażę. Co do innych
                kobiet - też mam nadzieję, że się to rozpleni, w kwestii udowadniania
                kobiecości, tego że się nadają, że nie są gorsze itp. Ech.
                • vargtimmen Re: Nie chcą być dziewczynkami do bicia 07.01.10, 22:25
                  easz napisała:

                  >
                  > Myślę, że to raczej samoobrona przestraszonego
                  > zdezorientowanego pterodaktyla. I chyba słusznie -
                  > zagubiony pterodaktyl będzie imo już
                  > niedługo pterodaktylem zawstydzonym a za jakiś czas > 'metoda' zniknie
                  napiętnowana poczuciem obciachu i
                  > sami zainteresowani zapomną, że tak
                  > kiedyś bredzili.
                  >


                  Ehm, pterodaktyle to chyba gady. Dymorfizm płciowy był u nich raczej słabo
                  zarysowany, w przeciwieństwie do wielu gatunków ptaków, w które wyewoluowały.

                  A propos ewolucji, tak się zastanawiam, jaka jest typowa percepcja mężczyzn
                  kobiety, która oświadcza: "jestem feministką", ze świętym ogniem w oczach, a jak
                  wygląda typowa percepcja kobiet mężczyzny, który oświadcza, "jestem
                  szowinistyczną męską świnią", z błyskiem rozbawienia w oku.
            • vargtimmen Re: Nie chcą być dziewczynkami do bicia 07.01.10, 16:00
              corgan1 napisał:

              > > Na tej samej zasadzie niektorzy mowia 'jestem z ciemnogrodu
              > > i uwazam, ze'
              >
              > Po prostu określenie o sobie "ciemnogrodzianin"

              ... utrudnia ataki ad personam typu: "Twoje poglądy są rodem z ciemnogrodu", w
              miejsce dyskusji o meritum.
              • benek231 Re: Nie chcą być dziewczynkami do bicia 07.01.10, 16:15
                vargtimmen napisał:
                >
                > ... utrudnia ataki ad personam typu: "Twoje poglądy są rodem z ciemnogrodu", w
                miejsce dyskusji o meritum.
                >
                >
                *Dodaj, ze masz taka nadzieje :O)

                Pewnie, ze trudno takiego przygwozdzic "ty ciemnogrodzie", badz "ciemnogrod
                jestes", skoro tyle powiedziane zostalo na wstepie, niemniej bez problemow mozna
                zaglebiac sie w ciemnogrodzkie cechy, skoro juz adwersarz tak sie prosi. Bardzo
                czesto tak wlasnie sobie poczynalem i okazywalo sie, ze "tarcza ciemnogrodu" nie
                za bardzo potrafi chronic.

                Czasem, Corgan, wypadalo to dowcipnie. Naogol jednak wstawka typu " a ja
                ciemnogrod jestem" byla nadstawianiem drugiego policzka zanim taki zarobil w
                pape choc raz. Deklaracja ta byla rownie czesto przejawem arogancji
                zabierajacego glos, oraz buty faceta, ktory w ten wlasnie sposob obwieszczal, ze
                juz na dzien dobry ma w dupie wszystko to co masz do powiedzenia - "glupi... i
                dumny z tego". :O)
    • grand_bleu prawa reprodukcyjne ???? 07.01.10, 15:21


      > Tym, co przygnębia, jest na pewno fakt
      > powtarzalności pewnych tematów – o prawach reprodukcyjnych kobiet

      Prawa reprodukcyjne - co to takiego?


      > Zachecam do przeczytania calosci.

      a gdzie własny komentarz do tekstu?
      • six_a Re: who 07.01.10, 18:20
        nie przewidziało na wszelki słuczaj strony po polsku, żeby uniknąć jedynego
        słusznego tłumaczenia reproductive health jako bocian, kapusta i synowie


        www.who.int/topics/reproductive_health/en/
        • grand_bleu hm ... 07.01.10, 23:15

          To pozwól, ze dopytam, co o jest reprodukcja?
          Swoimi słowami spróbuj, wierzę, że dasz radę.
          • six_a Re: hm ... 08.01.10, 00:19
            kurde, zabiłaś mnie, coś w repro bardziej albo w produkcję może. no zielonego i
            bladego też.
            • kocia_noga OT 08.01.10, 08:55
              six_a napisała:

              O kurcze, Prodigy jeszcze żyje!
              A co do kolorów, to pamiętasz może taką pioseneczkę, że biały jak
              jest zły, to jest czerwony, jak zmarznie, to jest niebieski, jak się
              boi to jest blady (itd) a ja jak jestem zły, to jestem czarny, jak
              zmarznę, to jestem czarny i jak się boję to nadal jestem f...
              czarny, więc why do jasnej cholery nazywasz mnie kolorowym? I
              śpiewał to duży przystojniak leżący w jakiejś saunie na brzuchu a na
              tyłku miał jakiś zajebisty tatuaż.Chętnie bym obejrzała, gdybym
              pamiętała, co to za typek.
              • six_a Re: OT 08.01.10, 11:31
                :) www.youtube.com/watch?v=n26iGdm354I
                • kocia_noga Re: OT 08.01.10, 15:17
                  six_a napisała:

                  > :) www.youtube.com/watch?v=n26iGdm354I
                  >


                  O dzięki serdeczne! No i pacz pani jaka ta pamięc jest wybiórcza,
                  najlepiej zapamiętałam ten tyłek z tatuażem.
            • grand_bleu Six_a ... jak to? 09.01.10, 15:09
              six_a napisała:

              > kurde, zabiłaś mnie, coś w repro bardziej albo w produkcję może.
              no zielonego i bladego też.

              nie wiesz co to jest reprodukcja, a bez dyskusji przyjmujesz
              sforułowanie "prawa reprodukcjne" ? Tak bez zrozumienia treści???
              • six_a Re: eeeee, co by tu 09.01.10, 20:59
                a już wiem. pozdrawiam pokolacyjnie.
                i przedśniadaniowo.
                w sumie przedobiadowoo też.
      • vargtimmen Chyba wiem :) 08.01.10, 17:52
        grand_bleu napisała:

        >
        >
        > > Tym, co przygnębia, jest na pewno fakt
        > > powtarzalności pewnych tematów – o prawach reprodukcyjnych kobiet
        >
        > Prawa reprodukcyjne - co to takiego?
        >
        >

        W polskich warunkach, oznacza to prawo do darmowej antykoncepcji i aborcji na
        życzenie.

        Może ta nazwa jest odrobinę orwellowska, ale brzmi ładniej niż nazwy rzetelne,
        które mi przychodzą do głowy.


        Witam wieczornie :)
        • grand_bleu to ciii ... :) 09.01.10, 15:17

          nie wolno podpowiadać ;)


          > Może ta nazwa jest odrobinę orwellowska, ale brzmi ładniej niż
          nazwy rzetelne,
          > które mi przychodzą do głowy.

          mnie sie kojarzy fatalnie ... z hodowlą bydła, albo z produkcją,
          czyli taśmą ...
          co to ma wspólnego z seksem, prokreacją, macierzyństwem, czyli ze
          wszystkim tym, co związane jest z naszą seksualnością i co jest
          ludzkie i piękne, nie wiem.
          • vargtimmen Re: to ciii ... :) 09.01.10, 16:27
            grand_bleu napisała:

            >
            > nie wolno podpowiadać ;)
            >

            Teoretycznie wiem, ale nie mogę patrzyć, kiedy ludzie się męczą ;)


            >
            > > Może ta nazwa jest odrobinę orwellowska, ale brzmi ładniej niż
            > nazwy rzetelne,
            > > które mi przychodzą do głowy.
            >
            > mnie sie kojarzy fatalnie ... z hodowlą bydła, albo
            > z produkcją, czyli taśmą ...

            A, to jest racja, swoją drogą, ale, niezależnie od mechanicznego brzmienia
            terminu "reprodukcja", jest dla mnie ciekawe, że w "prawach reprodukcyjnych"
            chodzi o brak.... tego tam, reprodukcji.

            > co to ma wspólnego z seksem, prokreacją,
            > macierzyństwem, czyli ze wszystkim tym, co
            > związane jest z naszą seksualnością i co jest
            > ludzkie i piękne, nie wiem.
            >

            IMHO, tyle, co "forma istnienia białka" ma wspólnego z życiem, które... jest
            straszniejsze i piękniejsze jeszcze jest.

            Witam przelotnie, bardzo serdecznie :)
        • grand_bleu Witam serdecznie :) 09.01.10, 15:19

          również :)

          oczywiście ;)
    • easz Re: Nie chcą być dziewczynkami do bicia 07.01.10, 18:19

      Myślę, że zacytowane badania pokazują, iż zmienia się stosunek kobiet
      do przedstawicielek własnej płci. Kobiety zaczynają dostrzegać, że jeśli
      same nie wezmą spraw w swoje ręce, to mężczyźni z pewnością za nie tego
      nie zrobią.


      Też tak myślę, zaczynają o tym na serio myśleć, dociera do nich/nas,
      zaczynają się odważać, zaczynają się odważać myśleć, samodzielnie, o
      sobie, o kobietach. Podobna nuta była też w wywiadzie z Chutnik, który
      niedawno linkowałaś, w tym co mówiła, choć mocniej krytyczna jednak. Imo
      Darskiej gadanie deczko bardziej chyba mi leży. I robi fajny blog:)

      Zaczynają też ufać innym kobietom i tworzyć sojusze kobiece – to bardzo
      ważne, bo dziewczynki są zwykle wychowywane w atmosferze konkurowania z
      innymi dziewczynkami o mężczyznę. Uczy się je od małego, by właśnie na
      mężczyzn stawiały i na nich liczyły. Mam wrażenie, że to się trochę
      zmienia – coraz więcej kobiet wie, że może polegać na sobie i na innych
      kobietach.


      A to przypomina trochę tekst Szczuki, o którym kiedyś mówiłam, że jak
      kobiety mają okazję się powspólnotować, mają okazję pobyć zwyczajnie
      razem, bez różnych presji i jeszcze je ktoś 'uświadomi', to. Coś w tym
      jest.

      Natomiast inną sprawą jest angażowanie się w różnego rodzaju
      działalność społeczną. Z tym mają problem nie tylko kobiety, ale w ogóle
      Polacy. Nie bez powodu mówi się, że idea społeczeństwa obywatelskiego nie
      cieszy się w naszym kraju dużą popularnością.


      A tu w temacie jest, choć trochę obok,
      artykuł Graff, właściwie to wart
      samodzielnego wątku na forum.

      (...)Feministki walczą z seksizmem, ale nie z seksem. Kobieta, która
      sama się na coś decyduje, to zupełnie inny przypadek, niż kobieta
      niemająca wyboru, przymuszana, decydująca się na coś pod wpływem nacisków.


      Naciski, właśnie. I o ile czyjeś samodzielne decyzje nie mają na nikogo
      negatywnego wpływu, a w zwłaszcza takim jak nasze społeczeństwie, to
      myślę, że o to bardzo trudno, żeby się nie odbiło komu innemu czkawką, co
      najmniej. O to chodzi z seksizmem w przekazach publicznych przecież. O
      szkodliwość pewnych wizerunków i postaw, i granice mogą być dosyć płynne
      czasem. Dla mnie osobiście to jest problem.

      Jestem skłonna interpretować ów gest jako świadomość zasad marketingu i
      jednoczesne ich napiętnowanie – trochę w stylu "skoro tylko wtedy się
      zainteresujecie, zrobimy to, ale na własnych zasadach, jesteście przecież
      tak przewidywalni!". I faktycznie – media przewidywalne się okazały. O
      billboardzie mówili wszyscy.


      I jak mówili? Ano. Jeszcze się innym dostało, kobietom, feministkom. J.w.
      Ale to jest zgrany temat, więc.


      Od kilku lat można dostrzec jeszcze inną istotną prawidłowość – piszę o
      tym w "Czasie Fem". Feminizm, gender, queer są obecne na łamach czasopism
      kulturalnych jako równoprawny, a nie ciekawostkowy, dyskurs. To bardzo
      ważne, bo zmienia perspektywę – czytelnik nie ma już do czynienia z
      nowinką z Zachodu, ale z takim sposobem czytania kultury, który może mu
      powiedzieć coś ważnego także o nim samym.


      To chyba też oznacza wyjście z pewnego rodzaju getta? To mogłoby być fajną
      stroną.

      W roku 2009 miały miejsce dwa ważne wydarzenia dla kobiet – wspomniany
      Kongres Kobiet Polskich (czerwiec) i Akademicki Kongres Feministyczny
      (listopad). Pokłosiem pierwszego jest nie tylko zebranie podpisów za
      wprowadzeniem parytetów, ale też narodziny wspólnoty kobiet.


      Szkoda, że tak jestem jednak daleko od domu, ale niestety wciąż jestem:(

      (...)Zaś z postaci fikcyjnych – tak, tak! – Lisbeth Salander. Ten rok z
      pewnością należał do bohaterki trylogii "Millenium" Stiega Larssona.


      :)




      > Zachecam do przeczytania calosci.
      > A tak w ogole na poczatku roku cos wisi w powietrzu

      A co??

      > Economist ma na okladce Rosie theRiveter, mowiąca
      > jednak zamiast 'We can do it' - 'We did it!' - a w srodku trzy
      > artykuly o zwiekszajacej sie sile kobiet jako pracownic i o
      > feminizmie w zarzadzaniu ze zwrotami w rodzaju 'cicha rewolucja' -
      > mocno ciekawe.
      • bene_gesserit Re: Nie chcą być dziewczynkami do bicia 07.01.10, 22:45
        Mi sie ten tekst podoba, bo syntetyzuje to, co sie w ostatnim roku
        pisalo/mowilo.
        • easz Re: Nie chcą być dziewczynkami do bicia 07.01.10, 23:10
          bene_gesserit napisała:

          > Mi sie ten tekst podoba, bo syntetyzuje to, co sie w ostatnim roku
          > pisalo/mowilo.

          Darskiej? No tak, myślałam, że jasne jest, że mi się też spodobał.

          A Bene, i co? byłaś na tym spotkaniu wokół Larssona?
      • kocia_noga Re: Nie chcą być dziewczynkami do bicia 08.01.10, 16:18
        easz napisała:

        artykuł Graff, właściwie to wart
        > samodzielnego wątku na forum.

        Graff pieprzy jak potłuczona. Wpisałam się tam z resztą "Przede
        wszystkim nie jest to żaden ruch oodolny, ale grupy tworzone
        przy bardzo rozbudowanej i majętnej organizacji, wykorzystującej je
        do swoich celów. Wspólnie tworzą tumult, zdolny przestraszyć
        polityków, ale niezdolny do działań pozytywnych."
        • easz Re: Nie chcą być dziewczynkami do bicia 08.01.10, 18:55
          kocia_noga napisała:

          > Graff pieprzy jak potłuczona.

          Jasne.
          A w moim odczuciu próbuje stanąć i spojrzeć z dystansu, z różnych
          stron, i nazwać problemy. Skoro coś jest nie tak a jest - to?
          Ale co ja tam wiem, też pieprzę.

          --
          Zielonej pragnę zieleni
          Nie
          Tak
          • kocia_noga Re: Nie chcą być dziewczynkami do bicia 08.01.10, 19:42
            easz napisała:

            > kocia_noga napisała:
            >
            > > Graff pieprzy jak potłuczona.
            >
            > Jasne.
            > A w moim odczuciu próbuje stanąć i spojrzeć z dystansu, z różnych
            > stron, i nazwać problemy. Skoro coś jest nie tak a jest - to?
            > Ale co ja tam wiem, też pieprzę.
            >
            > --
            > Zielonej pragnę zieleni
            > Nie
            > Tak


            O rany. Znów wziełaś do siebie. Ja konkretnie o tym,że Graff
            zachwyca się zbiegowiskiem fanatyków religijnych jako przykładem na
            działanie społeczeństwa obywatelskiego. To co pisze o ngosach
            skrytykowali inni, a ja się na tym kompletnie nie znam. A do ciebie
            anin twoich rozważań nic nie mam.
            • easz Re: Nie chcą być dziewczynkami do bicia 08.01.10, 19:58
              kocia_noga napisała:

              > O rany. Znów wziełaś do siebie. Ja konkretnie o tym,że Graff
              > zachwyca się zbiegowiskiem fanatyków religijnych jako przykładem
              na
              > działanie społeczeństwa obywatelskiego. To co pisze o ngosach
              > skrytykowali inni, a ja się na tym kompletnie nie znam. A do
              ciebieanin twoich rozważań nic nie mam.

              Soriiiiiii:( Choć nie do siebie wzięłam, do braku zasadności
              artykułu wg Ciebie. Już rozumiem.
              Tam coś napisałam, pod Twoim postem.
              Ja się obawiam, że ona ma sporo racji. Czytałam część wpisów, ale to
              nic nie wiadomo nigdy. Dwie są składowe - oddolność i jednak
              zinstytucjonalizowanie.
    • six_a Re: Nie chcą być dziewczynkami do bicia 07.01.10, 18:30
      ostatni
      > Economist ma na okladce Rosie theRiveter, mowiąca
      > jednak zamiast 'We can do it' - 'We did it!' - a w srodku trzy
      > artykuly o zwiekszajacej sie sile kobiet jako pracownic i o
      > feminizmie w zarzadzaniu ze zwrotami w rodzaju 'cicha rewolucja' -
      > mocno ciekawe.

      w dodatku kulturalnym do spiegla prognozują co tam w następnej dekadzie będzie
      się dziać i też jest o female shift - coraz większej liczbie kobiet na
      stanowiskach kierowniczych i silniejszym wpływie kobiet na życie gospodarcze i
      społeczne.

      female
      shift


      i jeszcze jeden link tym razem ang. dla ciekawskich
      iwforum
      • vargtimmen Re: Nie chcą być dziewczynkami do bicia 07.01.10, 22:18

        Coś chyba, faktycznie, wisi w powietrzu.

        Ekonomiści ostrzegają przed dekadą stagnacji i narastania problemów
        ekonomicznych, możliwym kryzysem.

        Politolodzy straszą Iranem, Al Kaidą, starciem cywilizacji.

        Demografowie ostrzegają przed zapaścią ludnościową Zachodu.

        Klimatolodzy straszą klęskami żywiołowymi.

        Astronomowie upadkiem asteroidy i zagładą wyższych form życia.

        Ale Der Spiegel jest najokrutniejszy.
        • six_a Re: Nie chcą być dziewczynkami do bicia 08.01.10, 00:15
          ooo, stagnacja z iranu idzie jak nic. tam faceci w ciągu dnia przeważnie śpią
          pokotem w meczetach lub obok. normalnie do góry brzuchem wylegują się w biały dzień.
          widział kto coś takiego?
          • vargtimmen Re: Nie chcą być dziewczynkami do bicia 08.01.10, 17:38
            six_a napisała:

            > ooo, stagnacja z iranu idzie jak nic.

            Nie, stamtąd bierze się zagrożenie bronią jądrową i rakietami wystrzelonymi na
            Izrael oraz terroryzmem.


            > tam faceci w ciągu dnia przeważnie śpią
            > pokotem w meczetach lub obok. normalnie do góry
            > brzuchem wylegują się w biały dzień. widział kto
            > coś takiego?


            Owszem, nie jeden raz, nawet w centrach europejskich metropolii.


            PS. Akurat ta stagnacja, to idzie raczej z USA, a konkretniej, wynika ze skutków
            wielkiego krachu na rynku instrumentów finansowych opartych o kredyty
            hipoteczne. Kryzys rozwinie się w pełni, jeśli załamie się system finansowy w
            Chinach.
      • bene_gesserit Re: Nie chcą być dziewczynkami do bicia 07.01.10, 22:44
        To ciekawe, pewnie dotarli do tych samych statystyk. Moze, sixa jak
        bedziemy stare i zdziwaczale, ale dozyjemy czasow, w ktorych
        feminizm nie bedzie potrzebny :)
        • six_a Re: Nie chcą być dziewczynkami do bicia 08.01.10, 00:14
          :)
          a los troli Cię nie obchodzi nic nic? i co one wtedy bidne robić będą?;)
          • bene_gesserit Re: Nie chcą być dziewczynkami do bicia 08.01.10, 00:22
            Wpisze sie je do Czerwonej Ksiegi i zrobi jakis rezerwacik z botami.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka