Dodaj do ulubionych

Co wolno powiedzieć?

03.04.04, 20:22
Gazetka nasza wyborcza prezentuje listę publicznych wypowiedzi
szowinistycznych i zachęca do głosowania. Kto, ach kto, jest gorszą świnią.
Męską szowinistyczną świnią.

www2.gazeta.pl/obcasy/1,25364,1997444.html
Mnie zaś zastanawia, co można powiedzieć, a czego nie należy mówić, aby nie
narazić się na świńską nominację. Czy ocena czyichś poglądów (feministyczny
beton) to aby napewno obraza dla wszystkich kobiet?
Obserwuj wątek
    • e_wok Re: Co wolno powiedzieć? 03.04.04, 21:27
      Byc moze slowo "beton" uzyte we Francji albo w Pernambuco byloby neutralne.Byc
      moze w jakis miejscach kojarzy sie pozytywnie (ze taki solidny), u nas jednak z
      powodu niezbyt chlubnych skojarzen z przeszlosci uzyskuje wymowe pejoratywna.
      • nadszyszkownik.kilkujadek Niepotrzebnie sobie pokpiwasz. 04.04.04, 01:44
        Autor wypowiedzi miał o działalności i postawie pani J-N (a być może i o jej
        osobie) zdanie jak najbardziej negatywne i takim chciał je wyrazić. Stąd użycie
        słów zdecydowanie pejoratywnych. Może nawet obraźliwych. Ale czy obrażenie
        kobiety-polityka to dowód męskiego szowinizmu?
        Coś mi się wydaje, że łowczynie świń strzelają na oślep. Czyżby brakowało im
        materiału?
        • Gość: Monika Re: Niepotrzebnie sobie pokpiwasz. IP: *.chello.pl 04.04.04, 02:04


          To jest feministyczny beton, który się nie zmieni nawet pod wpływem kwasu
          solnego (biskup Tadeusz Pieronek o Izabeli Jarudze-Nowackiej dla KAI)

          Uważam, że to właściwy człowiek na właściwym miejscu.


          • nadszyszkownik.kilkujadek Masz na mysli to, że Pieronek jest na własciwym 04.04.04, 04:28
            ...miejscu, bo jest biskupem. Czy też możę Jarugę-Nowacką i fakt, że jest
            ministrem.

            Ja widzisz nie twierdzę, że uwaga o betonie była na miejscu, że to nic takiego.
            Może to się i da nazwać chamstwem. Kwestionuję tylko ten 'szowinizm'. W końcu
            Jaruga-Nowacka nie reprezentuje w rządzie kobiet, tylko Unię Pracy. A czy to
            beton? Nie wiem, niektórzy twierdzą, że jest nader 'sztywna ideologicznie'.

            Czy posłankę Błochowiak, dla przykładu, mogę okreslić jako SLDowski plastik? Bo
            dzis oglądałem wiadomosci z Polski i na taką mi wyglądała.
            • tad9 Dajmy odpór chamstwu! 04.04.04, 09:02
              Moją uwagę w tym zbiorze szowinistycznych potworności przyciągnął fragment
              piosenki zespołu "Wilki":
              Baśka miała FAJNY BIUST
              Ania styl,
              A Zośka to co lubię,
              Ela całowała cudnie.
              Nawet tuż po swoim ślubie.
              W tekście podkreślono zwrot "fajny biust", jako - jak sądzę - fragment
              wyjątkowo "chamski" (wygląda na to, że feministki są nadzwyczaj obraźliwe, co
              dziwi zważywszy, że niedawno ulicami Warszawy przeciągnął kondukt feministek
              protestujących przeciwko cenzurze). Co chamskiego jest w "fajnym biuście"?
              Pomijając kwestię zazdrości jaką zwrot taki wywołuje u feministek, chodzi zdaje
              się o "redukowanie kobiety do ciała", a przecież - jak zapewnia Kinga Dunin -
              kobieta jest człowiekiem (ta sama Dunin zapewnia, że człowiek nie jest czymś
              zdefiniowanym, ale - mniejsza z tym). Chcąc przyłożyć ręki do walki z
              patriarchatem opracowałem zatem poprawną wersję piosenki:


              Baśka była fajnym człowiekiem
              nie zwracałem uwagi na jej ciało
              (choć raz niewiele brakowało!)
              Byłoby to redukowanie kobiety
              do jej cielesności
              a to jedna z licznych
              patriarchalnych niegodziwości.
              Ania interesowała się feminizmem
              buddyzmem zen i poststrukturalizmem
              nie zwracałem uwagi na jej "powierzchowności"
              uwłaczałoby to przecież jej kobiecości.
              Ela uwielbiała Kingę Dunin
              Marię Janion i Agnieszkę Graff
              lecz - co za traf!
              Zwróciłem raz uwagę na jej pupę...
              A jednak ciągle jestem
              patriarchalnym fiutem...
              :-(

              Moją wersję polecam uwadze zespołu "Wilki". Może dzięki niej się zrehabilituje.
            • tad9 Re: Masz na mysli to, że Pieronek jest na własciw 04.04.04, 09:07
              nadszyszkownik.kilkujadek napisał:


              > Może to się i da nazwać chamstwem. Kwestionuję tylko ten 'szowinizm'.

              Albo coś takiego:

              "Każdy facet lubi mieć W ROZPORKU SIUSIAKA a w kieszeni pistolet". Gdzie tu
              szowinizm?
            • Gość: Monika Re: Masz na mysli to, że Pieronek jest na własciw IP: *.chello.pl 04.04.04, 13:37
              nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

              > ...miejscu, bo jest biskupem. Czy też możę Jarugę-Nowacką i fakt, że jest
              > ministrem.

              Miałam na myśli Pieronka.

    • Gość: Klarysa to jest mój numer jeden!!!!!!!!1 IP: 62.233.181.* 04.04.04, 12:08
      Prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale jak kończy
      (Leszek Miller)
      Nic dodać ,nic ująć.Po prostu czlowiek,który się helikopterom nie kłaniał:)
    • e_wok Re: Co wolno powiedzieć? 04.04.04, 22:51
      Obstawialabym Korwina Mikke, ale brakuje mi suspensu. Niczego innego sie po nim
      nie spodziewalam.
      Co do tego, czy jest sens aby obrazac sie wskutek takiej czy innej wypowiedzi i
      czy jest sens to rozdmuchiwac - no coz ludzie bywaja wrazliwi na rozne slowa i
      wyrazenia, co wynika w duzej mierze z tego, jak czuja sie postrzegani przez
      innych, poniewaz byt w duzej mierze okresla swiadomosc, w tym samoswiadomosc. I
      trudno to rozpatrywac w kategoriach obietywnych. Mnie osobiscie nie obraziloby
      jesliby ktos zapragnal mnie okreslic epitetem "smierdzacy czarnuch", aczkolwiek
      zdaje sobie sprawe, ze jest liczna grupa ludzi, ktorych takie wyrazenie obraza.
      Majac zatem te swiadomosc, zaliczam to okreslenie do kategorii "chamskie",
      chociaz nie dotyka mnie osobiscie. Ale oczywiscie mozna przyjac zalozenie, ze
      jesli cos nas nie obraza to znaczy, ze obrazliwe nie jest i coz nas obchodzi,
      czy ktos uraga jakiejs kobiecie albo komus innemu. Mysle, ze to zalezy od
      osobistej wrazliwosci.
      • Gość: Monika Re: Co wolno powiedzieć? IP: *.chello.pl 04.04.04, 23:42
        e_wok napisała:

        > Obstawialabym Korwina Mikke, ale brakuje mi suspensu. Niczego innego sie po
        > nim nie spodziewalam. [...]

        Mnie się wydaje, że należy raczej współczuć jego żonie.
      • nadszyszkownik.kilkujadek Zdaję sobie sprawę, że nie zawsze... 05.04.04, 01:11
        ...dostaje się to, czego człowiek oczekuje, ale tym razem jestem rozczarowany
        trochę bardziej niż zwykle. Chciałem bowiem się dowiedzieć, jaki język według
        Was obraża kobiety wogóle, jest - że użyję tego słowa - szowinistyczny i
        dlaczego. Nie chodzi mi o to, czy coś generalnie mieści się w ramach jakiegoś
        tam savoir-vivre, albo czy jest słuszne, tylko właśnie o ten szowinizm i
        takie 'obrażanie masowego rażenia'.
        Najbardziej zastanawia mnie właśnie, jaki jest dystans między 'feministycznym
        betonem' i 'śmierdzącym czarnuchem'.

        Jeśli, dajmy na to, ktoś na forum anglojęzycznym nazwie mnie 'communist moron',
        to mogę poczuć się obrażony. Ale czy obrażono tym samym - na przykład -
        wszystkich Polaków?

        Weźmy przykład Ewok. Nazwanie czarnoskórego oponenta w debacie 'pieprzonym
        czarnuchem' jest skandalem, kwalifikuje się jako rasizm i dyskwalifikowałoby
        mnie jako rozmówcę. Jest rasistowskie dlatego, że używa pogardliwego desygnatu
        grupy dla dyskredytowania osoby i jej poglądów. Jeśli jednak nazwę osobę
        żądającą specjalnych praw dla jakiejś tam swojej mniejszości za 'lata cierpień'
        demagogiem (i - być może - durniem), a jego żądania - próbą szantażu, to czy
        czyni mnie to rasistą? I - jeśli uważacie, że czyni - to czy taka ocena nie
        jest to równoważna stawianiu jakiejś tam opcji politycznej poza krytyką?

        Konsekwentnie, widzę dużą różnicę między odsyłaniem kogoś do garów a
        określeniem jako 'feministyczny beton'. Pierwsze - to dla mnie seksizm. Drugie -
        zaledwie niezbyt elegancki komentarz na temat czyichś poglądów. Wcale nie
        uważam piętnowania wypowiedzi seksistowskich (owe 'gary', wypowiedź Korwina
        itp.) za 'niepotrzebne rozdmuchiwanie'. Ale stanowczo sprzeciwiam się
        podnoszeniu własnych poglądów niczym monstrancji i organizowania
        bluźniercom 'auto-da-fe'.

        Ponawiam pytanie: czy hipotetyczne określenie pani Błochowiak mianem 'SLDowski
        plastik' obraża wszystkie kobiety, czy tylko wspomnianą posłankę? Chyba, że
        uznamy, iż kobietom w polityce należy się specjalna rewerencja. Takie
        dżentelmeństwo starego stylu. Wtedy - owszem - zarówno 'beton' jak i 'plastik'
        są nie do przyjęcia. Ale zakładam, że nie o to chodzi?


        Przy okazji: zupełnie nie rozumiem, na czym polega awantura wokół siurka
        Cejrowskiego. Cejrowskiego nie lubię i nigdy nie lubiłem. Irytuje mnie jego
        maniera i jego poglądy. Nigdy też nie kupowałem tej akurat wersji 'kowbojskiej'
        Ameryki - może dlatego, że nigdy nie jeżdziłem pick-upem i nie uprawiałem seksu
        z własną ciotką. Być może należy mu się za całokształt. Ale ten 'siurek'
        i 'pistolet' - głupie, owszem, tylko czemu seksizm, chamstwo i 'obrażanie
        kobiet'?
        • Gość: Monika Re: Zdaję sobie sprawę, że nie zawsze... IP: *.chello.pl 05.04.04, 02:59
          nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

          > ...dostaje się to, czego człowiek oczekuje, ale tym razem jestem rozczarowany
          > trochę bardziej niż zwykle. Chciałem bowiem się dowiedzieć, jaki język według
          > Was obraża kobiety wogóle, jest - że użyję tego słowa - szowinistyczny i
          > dlaczego.

          Już tak dawno przestałam postrzegać kobiety jako jakąs osobną kategorię, że
          cięzko mi się do tego odnieść. Każda z nas jest inna. Byłyśmy jednak obrażane
          od wieków, własnie jako kategoria, może wyrobił mi się odcisk w tym miejscu ?
          A może już nie potrafią wymyśleć nic nowego i oryginalnego ? Kiedyś nawet
          zbierałam takie złote myśli, przysłowia róznych narodów i powiedzonka sławnych
          ludzi. Wszystkie dość głupie. Późnij skonczyły w koszu i zajęłam się tymi które
          mówią o nas w superlatywach :))

          Sam artykuł jest słaby, powiedzonka też nie najwyższych lotów, niektóre wogóle
          kobiet nie dotyczą.... raczej niewiele do dyskutowania. Znałam dużo
          inteligentnejsze i bardziej cięte, ale ci ich nie opowiem :))

          >Nie chodzi mi o to, czy coś generalnie mieści się w ramach jakiegoś
          > tam savoir-vivre, albo czy jest słuszne, tylko właśnie o ten szowinizm i
          > takie 'obrażanie masowego rażenia'.

          No chyba w tym samym wymiarze w jakim ktoś może masowo razić wszyskich mężczyzn
          na raz. Ciebie co by obraziło jako mężczyznę ?

          Może coś z czym jednak troszkę się identyfikujesz. To co sam uważsz za własną
          słabość. Jak mówiła Eleonora Roosevelt "Nikt nie jest w stanie obudzicić w nas
          poczucia niższości bez naszej zgody".

          Dużo też chyba zależy od oceny wypowiadającego opinię. Jesli go uważasz za
          głuptasa to chyba się nie przejmiesz za bardzo, po prostu nie będzie cię w
          stanie obrazić. Może zniesmaczyć.

          > Weźmy przykład Ewok. Nazwanie czarnoskórego oponenta w debacie 'pieprzonym
          > czarnuchem' jest skandalem, kwalifikuje się jako rasizm i dyskwalifikowałoby
          > mnie jako rozmówcę.

          No własnie, chodzi nie tylko o to czy obrazisz kogoś, ale także o to jaką
          cenzurkę sam sobie wystawisz. Bo to taka obosieczna broń. Po tym co mówisz
          szacuje się twoją kulturę, światopogląd, zdolnośc pojmowania, czy dyskutowania.

          > Ponawiam pytanie: czy hipotetyczne określenie pani Błochowiak
          >mianem 'SLDowski plastik' obraża wszystkie kobiety, czy tylko wspomnianą
          >posłankę?

          Dla mnie słowo "plastik" jakoś nic nie znaczy. Nie jest w Polsce uznawane za
          obraźliwe. Nie ma też innych konotacji. Przynajmniej nic o tym nie wiem. Tak
          jakbyś powiedział - "Błochowiak to SLDoswka jabłoń" - ja bym po prostu nie
          zrozumiała o co ci chodzi. Raczej powinieneś użyc terminu zrozumiałego dla
          wszystkich o wyraźnie pejoratywnym zabarwieniu.

          • Gość: Monika Re: Zdaję sobie sprawę, że nie zawsze... IP: *.chello.pl 05.04.04, 03:17
            Jeszcze jedno. Jestem przeciwna argumentom ad personam, bez względu na to czy
            kobiety czy mężczyzni. Powinno się atakować poglądy. Z tego powodu na przykład
            Pieronek popełnił błąd. Choć nie pamiętam już pełnego kontekstu jego
            wypowiedzi. Miller za to z kobietami nie ma nic wspólnego, jak konczy i zaczyna
            nie musi się wcale odnosić do kobiet, choc mozna to i tak odczytać. Inne
            ogólnikowe wypowiedzi typu Korwin, to raczej odgrzewane kotlety, jak mówiłam
            problem raczej jego żony no i wyborców, jak tam na niego nie głosuje. Cejrowski
            mógłby najwyżej obrazić mężczyzn jeśli tak to odbiorą.

    • major.major.major głosujcie, jak chcecie 05.04.04, 08:00
      mnie już zwycięstwo obiecano
      • meska.szowinistyczna.swinia może i ja miałbym jakieś szanse 05.04.04, 08:39
        tak na marginesie: jakie są nagrody?
    • Gość: lEń Re: Co wolno powiedzieć? IP: *.g-net.pl 05.04.04, 12:34
      to bezsensowne pomieszanie z poplataniem - chamskie teksty coniektorych
      pomieszano z wypowiedziami ktorem chamstwa za grosz w sobie nie maja,

      to jak plebiscyt: ktory z wymienionych skoczkow narciarskich jest najlepszy:
      malysz, tajner, skupien, bachleda, hajto, klos, mila,.... (tu pol setki innych
      sportowcow) w podtekscie - jak to u nas w Polsce prężnie sie rozwijaja skoki
      narciarskie :)
      • tad9 Re: Co wolno powiedzieć? 05.04.04, 16:02
        Gość portalu: lEń napisał(a):

        > to bezsensowne pomieszanie z poplataniem - chamskie teksty coniektorych
        > pomieszano z wypowiedziami ktorem chamstwa za grosz w sobie nie maja,

        To nie jest po prostu "pomieszanie z poplątaniem". To jest ilustracja pewnej
        mentalności. Osoba przygotowująca tez zestaw ma takie właśnie
        pojęcie "chamstwa", czy "szowinimzu".
    • e_wok Nadszyszkowniku 05.04.04, 20:40
      Przykro mi,ze dostalismy reprymende. NIe wiem, czego sie spodziewasz po
      rozmowie na temat tak bardzo zalezny od osobistego odbioru - moze tego, ze
      rozmowcy przedstawia swoj osobisty odbior...? Nie byloby to bardzo od rzeczy.
      Wracajac do betonu to nie jest on w stwierdzeniu biskupa osamotniony.
      Towarzyszy mu kwas solny, a to juz jest niesmaczne. Jasne, nie biore
      odpowiedzialnosci za czyjes skojarzenia. Mnie w kazdym razie skojarzylo sie to
      z metoda przywolywania do porzadku kobiecej populacji w krajach fundamentalizmu
      religijnego (konkretnie islamskiego) i przy odrobinie zlej woli mozna takie
      slowa przyjac jako wyraz tesknoty reprezentanta (wlasciwie nawet
      funkcjonariusza) pewnej religii za metodami radzenia sobie stosowanymi przez
      przedstawicieli innej religii, a w naszej rzeczywistosci uwazanymi za
      barbarzynskie. I tu niesmak wzrasta. Na podobnej zasadzie odbieram
      zestawienie "bicie" i "gotowanie obiadu mezowi" -kojarzy mi sie to z kampania
      przeciw przemocy w rodzinie, wiec stwierdzenie Korwinna Mikke przyjmuje w
      ktorejs warstwie za wysmiewanie czy bagatelizowanie dosc waznego problemu
      spolecznego.
      Z samym slowem "feminizm" (czy feministka) jest podobnie w naszej
      rzeczywistosci jak ze slowem Zyd. Zadne z tych slow nie jest obrazliwe, jest po
      prostu stwierdzeniem faktu. Ale tak jak u nas zdanie "to jest porzadny
      czlowiek, ale Zyd" przestaje byc prostym stwierdzeniem czyjegos pochodzenia tak
      i zdanie "ladna, mila, ale feministka" rowniez przestaje byc prostym
      stwierdzeniem, ze zna sie czyjas poglady, tylko zaczyna wygladac na probe
      zdyskredytowania tej osoby. Nikt raczej nie ma takiej intencji mowiac "fajny
      czlowiek, ale ekolog",albo "przystojny, ale wegetarianin". Wyglada na to, ze
      okreslenie "feministyczny" uzyskuje wymowe pejoratywna. Szkoda.
      • mlody.panicz Re: Nadszyszkowniku 05.04.04, 20:52
        e_wok napisała:

        > Z samym slowem "feminizm" (czy feministka) jest podobnie w naszej
        > rzeczywistosci jak ze slowem Zyd.

        tzn. antyfeminista jest moralnie tak samo naganny jak antysemita? no no.. coraz
        ciekawiej sie tu robi....
        pozdrawiam
        mp
        • Gość: EWOK Re: Nadszyszkowniku IP: 213.241.18.* 06.04.04, 09:06
          Jest to dosc ciekawa w gruncie rzeczy rozmowa, poniewaz mozna z niej wysnuc
          wnioski, ze wlasciwie nikt cytowanymi wypowiedziami nie powinien sie czuc
          obrazony, natomiast jesli sie poczuje to znaczy, ze ma zachwiane proporcje (np.
          smie zrownywac antyfeminizm z antysemityzmem) albo miec zupelnie ksiezycowe
          porownania. Wybaczcie panowie, skojarzenia kazdy ma wlasne i nie wydaje mi sie
          celowe usprawiedliwianie ich. Natomiast Panicz powinien zwrocic uwage na
          bezczelne sformulowania w ustawach prawa miedzynarodowego, gdzie jednym tchem
          wymieniona jest dyskryminacja ze wzgledu na plec, pochodzenie, narodowosc itd.
          Bardzo niestosowne, prawda?
          • mlody.panicz Re: Nadszyszkowniku 06.04.04, 09:20
            Gość portalu: EWOK napisał(a):

            > Jest to dosc ciekawa w gruncie rzeczy rozmowa,

            na tym forum sa same ciekawe rozmowy, no prawie wylacznie. stad i moja obecnosc
            na nim.

            poniewaz mozna z niej wysnuc
            > wnioski, ze wlasciwie nikt cytowanymi wypowiedziami nie powinien sie czuc
            > obrazony, natomiast jesli sie poczuje to znaczy, ze ma zachwiane proporcje
            (np.
            >
            > smie zrownywac antyfeminizm z antysemityzmem)

            alez mozesz sie czuc obrazona. mnie nic do Twoich uczuc. tylko trzeba sobie
            jednoczesnie zdawac sprawe, ze nie warto za wszystko sie obrazac. zwracam takze
            uwage, ze nie potepialem Cie za to, ze SMIALAS porownac antyfeminizm do
            antysemityzmu. mnie to tylko smieszy. czy to tez Cie obraza?

            > Natomiast Panicz powinien zwrocic uwage na
            > bezczelne sformulowania w ustawach prawa miedzynarodowego, gdzie jednym tchem
            > wymieniona jest dyskryminacja ze wzgledu na plec, pochodzenie, narodowosc
            itd.

            gdyby to tylko mialo jakis zwiazek z tematem... ale i tak zwrocilem na to
            uwage, dawno temu zreszta.

            Na zakonczenie pragne wyrazic podziw dla Twojej cierpliwosci i wytrzymalosci:
            rozmawiasz ze mna, mimo ze znajduje sie na moralnym dnie. wielkie brawa!

            pozdrawiam
            mp
            • Gość: EWOK Paniczu - off topic IP: 213.241.18.* 06.04.04, 10:29
              z przykroscia widze zmiany w Twoim sposobie dyskutowania - moim zdaniem
              niekorzystne. Sklonnosc do demagogii, do sakrazmu malo blyskotliwego, do
              nadinterpretowania, do wyolbrzymiania a la Zly Wilk. Nie wiem, skad te zmiany,
              ale szkoda, ze sie pojawily.
              • mlody.panicz Re: Paniczu - off topic 06.04.04, 10:33
                Gość portalu: EWOK napisał(a):

                > z przykroscia widze zmiany w Twoim sposobie dyskutowania - moim zdaniem
                > niekorzystne. Sklonnosc do demagogii, do sakrazmu malo blyskotliwego, do
                > nadinterpretowania, do wyolbrzymiania a la Zly Wilk. Nie wiem, skad te
                zmiany,
                > ale szkoda, ze sie pojawily.

                w ustach osoby, ktora porownuje antyfeminizm do antysemityzmu uwagi te nie
                brzmia zbyt powaznie.
                pozdrawiam
                mp
                • Gość: EWOK Re: Paniczu - off topic IP: 213.241.18.* 06.04.04, 11:37
                  W ustach osoby, która wyolbrzymia i przekręca, a w konsekwencji przekłamuje,
                  słowo "porównuje" nabiera zupełnie nieoczekiwanej jakości.
                  A przy okazji, abstrahujac od potrzeby nadinterpretacji, do ktorej nagle sie
                  przywiazales - moze mi wyjasnisz co wlasciwie widzisz niewlasciwego w
                  porównaniu polskiego (wspolczesnego) antysemityzmu z np. bagatelizowaniem
                  kwestii przemocy w rodzinie, jednoznacznym określeniem żony - własnością męża
                  albo tęsknoty katolika za kwasem solnym?
                  • mlody.panicz Re: Paniczu - off topic 06.04.04, 12:13
                    Gość portalu: EWOK napisał(a):

                    > W ustach osoby, która wyolbrzymia i przekręca, a w konsekwencji przekłamuje,
                    > słowo "porównuje" nabiera zupełnie nieoczekiwanej jakości.

                    nie wiem, kogo masz na mysli. domyslam sie, ze mnie? no to przesadzilas i
                    prosze o udowodnienie badz odwolanie.

                    > A przy okazji, abstrahujac od potrzeby nadinterpretacji, do ktorej nagle sie
                    > przywiazales - moze mi wyjasnisz co wlasciwie widzisz niewlasciwego w
                    > porównaniu polskiego (wspolczesnego) antysemityzmu z np. bagatelizowaniem
                    > kwestii przemocy w rodzinie, jednoznacznym określeniem żony - własnością męża
                    > albo tęsknoty katolika za kwasem solnym?

                    wiec wyolbrzymiam, czy tez nie ma nic niewlasciwego w takim zestawieniu?
                    i co wspolnego ma antyfeminizm z bagatelizowaniem kwestii przemocy w rodzinie?
                    jesli zas chodzi o sprawe kwasu, to prosze mnie nie rozsmieszac. rozmawianie o
                    tekscie jest uwarunkowane umiejetnoscia jego rozumienia. chyba ze to ja z kolei
                    nie rozumiem Twojego postu. w takim razie przepraszam.

                    a serio,
                    krytyczny stosunek do pewnej ideologii nie moze byc traktowany na rowni z
                    wrogoscia rasowa. widze, ze starasz sie - nie Ty pierwsza i nie ostatnia -
                    postawic znak rownosci miedzy feminizmem a dobrem kobiet. O ile wczesniej
                    prowadzilo to do przypisywania antyfeministom mizoginii, Ty poszlas o krok
                    dalej i zrobilas z przeciwnikow tej ideologii lewicowej zwyklych rasistow.
                    Kto sie wiec tu radykalizuje?

                    pozdrawiam
                    mp

                    ps. mozesz podac jakies przyklady mojej rzekomej radykalizacji? skoro juz tak
                    personalnie rozmawiamy...
                    mp
                    • e_wok Analogie, metafory 06.04.04, 15:34
                      jest to zabieg popularny dosyc zarowno w literaturze jak i w jezyku potocznym.
                      Nie jest on tozsamy z postawieniem znaku rownosci pomiedzy porownywanymi
                      przypadkami ale ma na celu przywolanie przykladu, ktory mowiacemu wydaje sie
                      bardziej zrozumialy dla rozmowcy. Kiedy Mickiewicz porownywal rog Wojskiego do
                      weza boa to nie mial na mysli tego, ze jest to dokladnie to samo. Uzyl
                      porownania. Idac Twoim tokiem rozumowania mozemy zabrac sie za prace krytyczna
                      na ten temat, wykazujac bezsens takiego porownania (roznice w dzwieku, budowie
                      i "tworzywie",watpliwosci, czy Mickiewicz piszac Pana Tadeusza na pewno
                      wiedzial, jak wyglada waz boa itd.). Ale kiedy czytam Twoje wypowiedzi to
                      faktycznie rozumiem dokladnie, dlaczego uwazales, ze krzyz w instalacji
                      Nieznalskiej to musial byc krzyz - symbol chrzescijanstwa. Bo jak doslownie to
                      doslownie. Wiec Zyd i feministka to jest to samo (poniewaz antysemita i
                      antyfeminista to to samo), a rog Wojskiego to zwierze z rodziny gadow.
                      • mlody.panicz Re: Analogie, metafory 06.04.04, 15:42
                        dobrze wiec, Ewok. bede od teraz pamietal, ze piszesz glupoty, ale nie
                        potrafisz wziac za nie odpowiedzialnosci.
                        i tylesmy sobie porozmawiali.
                        milego dnia
                        pozdrawiam nieustajaco
                        mp
                        ps. wycofuje moja prosbe o dowodzenie zarzutow pod moim adresem. srednio mnie
                        interesuja.
                        mp
                        • e_wok Wzajemnie 06.04.04, 16:25
                          Ja bede pamietac, ze rozmowa z Toba wyglada jak kawal o sekatorze. Ciekawe, ze
                          takie nakrecanie sie i budowanie wnioskow nie na podstawie tego, co ktos
                          powiedzial (nawet jesli wylozyl swoje intencje jak Zyd krowie), ale tego, co
                          sie komu wydawalo, ze zrozumial i obrazanie sie na tej podstawie uchodzilo
                          dotad za kobieca specjalizacje. Widocznie rzeczywiscie za duzo jest pestycydow
                          w srodowisku naturalnym.
                          • mlody.panicz Re: Wzajemnie 06.04.04, 17:30
                            mimo wszystko odpowiem.
                            1. kto sie tu nakreca? w pierwszym poscie delikatnie pokrecilem nosem na
                            porownanie antyfeminizmu do antysemityzm. w drugim - napisalem, ze mnie to
                            smieszy. w trzecim stwierdzilem, ze Twoje uwagi nie wywieraja na mnie
                            pozadanego przez Ciebie - jak mniemam - skutku. w czwartym wreszcie poprosilem
                            o wyjasnienie dosc osobistych zarzutow pod moim adresem, choc powinienem byl to
                            uczynic juz w trzecim. i w piatym, wyrazilem rzeczywiscie dosc jednoznaczny
                            stosunek do Twojej produkcji. jesli nawet jest to nakrecanie, to mozesz chyba
                            przyznac, ze bylo ono dosc powolne, oporne wrecz. w tym czasie Ty zdazylas pare
                            razy wykonac wycieczki osobiste pod moim adresem.
                            2. jak bys sie teraz nie tlumaczyla, ze to analogia, metafora czy co tam
                            jeszcze znajdziesz w slowniku terminow literackich, fakt pozostaje faktem:
                            takiego porownania dokonalas. czy krecenie nosem bylo jednak przesadna reakcja?
                            szczegolnie ze sama spytalas, co widze w nim niewlasciwego.
                            3. na zakonczenie przypomne, ze sama slowa ksiedza biskupa o kwasie traktowalas
                            bardzo doslownie.
                            4. biorac to wszystko pod uwage pragne zaprzeczyc, jakoby sie obrazilem. ja
                            tylko znowu pokrece nosem: no no, coraz ciekawiej sie tu robi..
                            pozdrawiam
                            mp
                            • e_wok Re: Wzajemnie 06.04.04, 18:08
                              Nie uwazam, zeby bylo powolne, poniewaz juz w odpowiedzi na moj drugi post
                              napisales zupelnie niepotrzebna uwage, jakobym Ci sugerowala, ze znajdujesz sie
                              na morlanym dnie, gratulujac mi jednoczesnie cierpliwosci. Nie uwazam tej uwagi
                              za konsekwencje czegokolwiek, co wczesniej napisalam (poniewaz z moich postach
                              pisalam glownie o tym, jak pewne uwagi moga byc odbierane, jak sie mnie one
                              osobiscie kojarza i czy czuje niesmak -nie uraze - czytajac je). Nie traktujac
                              tego na razie jako atak, zaniepokoilam sie, poniewaz raczej milo wspominam
                              nasze wczesniejsze rozmowy, szczerze mowiac pomyslalam,ze ktos uzywa Twojego
                              nicka i dlatego pozwolilam sobie zamiescic pewna osobista uwage, liczac na to,
                              ze jesli to faktycznie Ty to znamy sie na tyle,ze nie potraktujesz jej na rowni
                              z pojawiajacymi sie tu czasem przeblyskami domoroslych talentow
                              psychologicznych, do ktorych uciekaja sie dyskutanci, kiedy brakuje
                              argumentow,zamiescilam zreszta uwage off topic,na wszelki wypadek. Widocznie
                              sie przeliczylam, za co przepraszam, bo najwidoczniej odebrales to wlasnie jako
                              uszczypliwosc. Ale w koncu jesli ktos na moje wypowiedzi,ktore uwazam za
                              wywazone,odpowiada zaczepnie i niezbyt elegancko (chyba, ze wyraz "glupoty"
                              uzyskal jakies dodatkowe znaczenia, o ktorych nie wiem) to dlaczego mam to
                              spokojnie znosic?
                              • mlody.panicz Re: Wzajemnie 06.04.04, 19:39
                                e_wok napisała:

                                > Nie uwazam, zeby bylo powolne, poniewaz juz w odpowiedzi na moj drugi post
                                > napisales zupelnie niepotrzebna uwage, jakobym Ci sugerowala, ze znajdujesz
                                sie
                                >
                                > na morlanym dnie, gratulujac mi jednoczesnie cierpliwosci. Nie uwazam tej
                                uwagi
                                >
                                > za konsekwencje czegokolwiek, co wczesniej napisalam (poniewaz z moich
                                postach
                                > pisalam glownie o tym, jak pewne uwagi moga byc odbierane, jak sie mnie one
                                > osobiscie kojarza i czy czuje niesmak -nie uraze - czytajac je).

                                to byla analogia! metafora! alez Ewok....

                                Nie traktujac
                                > tego na razie jako atak, zaniepokoilam sie, poniewaz raczej milo wspominam
                                > nasze wczesniejsze rozmowy, szczerze mowiac pomyslalam,ze ktos uzywa Twojego
                                > nicka

                                szczerze? ejze, to znowu metafora, analogia, prawda? to ja tez mrugne okiem
                                ;)


                                i dlatego pozwolilam sobie zamiescic pewna osobista uwage, liczac na to,
                                > ze jesli to faktycznie Ty to znamy sie na tyle,ze nie potraktujesz jej na
                                rowni
                                >
                                > z pojawiajacymi sie tu czasem przeblyskami domoroslych talentow
                                > psychologicznych, do ktorych uciekaja sie dyskutanci, kiedy brakuje
                                > argumentow,zamiescilam zreszta uwage off topic,na wszelki wypadek.

                                tzn.: "abys nie pomyslal, ze robie to, co zwykle sama krytykuje, w tytule
                                napisalam off topic". na przyszlosc pisz "some like it hot" (czyli pol zartem
                                pol serio), to bede wiedzial, ze nie masz na mysli tego, co masz na jezyku.


                                Widocznie
                                > sie przeliczylam, za co przepraszam, bo najwidoczniej odebrales to wlasnie
                                jako
                                >
                                > uszczypliwosc. Ale w koncu jesli ktos na moje wypowiedzi,ktore uwazam za
                                > wywazone,odpowiada zaczepnie i niezbyt elegancko (chyba, ze wyraz "glupoty"
                                > uzyskal jakies dodatkowe znaczenia, o ktorych nie wiem) to dlaczego mam to
                                > spokojnie znosic?

                                rzeczywiscie, nie znosilas wcale. to bylo w piatym moim poscie. "zartobliwa
                                psychoanalize" zrobilas po moim drugim poscie.

                                no dobrze, co bylo, to bylo, mleko sie rozlalo i jak przyjdzie jakis kot, to
                                niech to wypije, dobrze?

                                a na dowod, ze sie nie obrazilem, spytam jeszcze raz:
                                czy uwazasz, ze porownanie przesladowania kobiet do przesladowania zydow ma
                                jakas wartosc poznawcza, czy jedynie erystyczna (dosc w dodatku demagogiczna)?
                                uwaga na marginesie: ja bym sie nawet zgodzil, ze - rzeczywiscie - stopien
                                przesladowania jest taki sam, czyli zaden, ale z kontekstu Twoich dalszych slow
                                wynikalo jednak, ze jak ktos nie lubi zydow, to jest rownie niemily ludzkosci
                                jak ten kto nie lubi feministek. zwlaszcza ze potem zestawilas antysemityzm z
                                bagatelizowaniem przemocy w rodzinie, ktore - jak zrozumialem - rownasz z
                                antyfeminizmem?

                                pozdrawiam
                                mp
                                • e_wok Re: Wzajemnie 06.04.04, 20:12
                                  Szczerze mowiac akurat bylam po lekturze artykulu w ostatniej "Polityce" na
                                  temat tresci antysemickich w roznych publikacjach, ktore okreslaja same siebie
                                  roznymi pochodnymi slowa "narodowe". Byla tam mowa o tym, ze trudno jest
                                  scigac "sprawcow" tych tekstow, poniewaz pilnuja się, zeby pisac oglednie i
                                  tak, zeby moc sie wykrecic i powiedziec, ze jesli ktos sie poczul urazony to
                                  widocznie jest przewrazliwiony i ze to w ogole nie byl tekst obrazliwy. I
                                  przyszlo mi do glowy, ze podobnie, w warstwie slownej, jest z tresciami
                                  antyfeministycznymi. Bo coz jest obrazliwego w wezwaniu "kobiety do garow"?
                                  Przeciez zawsze mozna powiedziec, ze jest to opis stanu faktycznego, bo wiele z
                                  nich, moze nawet wiekszosc przy garach wlasnie stoi. I to jest geneza
                                  dokonanego przeze mnie porownania. I obawiam sie, ze sie mylisz, piszac, ze
                                  stopien atysemityzmu w Polsce jest zaden. To jest druga noga dokonanej przeze
                                  mnie analogii - zdajemy sobie sprawe z problemow spolecznych,ktore nas
                                  bezposrednio dotykaja. Mnie antysemityzm nie dotyka bezposrednio, a Ty masz
                                  jeszcze wiekszego farta, bo nie dotyka Cie ani antysemityzm ani antyfeminizm.
                                  Od konkretnego czlowieka zalezy, czy poprzestanie na stwierdzeniu "ani mnie to
                                  ziebi ani grzeje" czy tez nie.
                                  • mlody.panicz Re: Wzajemnie 07.04.04, 11:49
                                    e_wok napisała:

                                    > Szczerze mowiac akurat bylam po lekturze artykulu w ostatniej "Polityce" na
                                    > temat tresci antysemickich w roznych publikacjach, ktore okreslaja same
                                    siebie
                                    > roznymi pochodnymi slowa "narodowe". Byla tam mowa o tym, ze trudno jest
                                    > scigac "sprawcow" tych tekstow, poniewaz pilnuja się, zeby pisac oglednie i
                                    > tak, zeby moc sie wykrecic i powiedziec, ze jesli ktos sie poczul urazony to
                                    > widocznie jest przewrazliwiony i ze to w ogole nie byl tekst obrazliwy.

                                    a to wredoty! nie dosc, ze nie lubia zydow, to jeszcze pisza oglednie i nie
                                    mozna sie przyczepic. :)

                                    I
                                    > przyszlo mi do glowy, ze podobnie, w warstwie slownej, jest z tresciami
                                    > antyfeministycznymi. Bo coz jest obrazliwego w wezwaniu "kobiety do garow"?
                                    > Przeciez zawsze mozna powiedziec, ze jest to opis stanu faktycznego, bo wiele
                                    z
                                    > nich, moze nawet wiekszosc przy garach wlasnie stoi.

                                    powtorze: to nie jest antyfeminizm! czy jesli ktos jest antykomunista to
                                    znaczy, ze jest za wyzyskiem czlowieka przez czlowieka? litosci. feminizm, jak
                                    slusznie tu zauwazono, to pewna ideologia, z ktora mozna sie zgadzac lub nie,
                                    ale nijak nie mozna jej kwalifikowac moralnie.

                                    I to jest geneza
                                    > dokonanego przeze mnie porownania. I obawiam sie, ze sie mylisz, piszac, ze
                                    > stopien atysemityzmu w Polsce jest zaden. To jest druga noga dokonanej
                                    przeze
                                    > mnie analogii - zdajemy sobie sprawe z problemow spolecznych,ktore nas
                                    > bezposrednio dotykaja. Mnie antysemityzm nie dotyka bezposrednio, a Ty masz
                                    > jeszcze wiekszego farta, bo nie dotyka Cie ani antysemityzm ani antyfeminizm.
                                    > Od konkretnego czlowieka zalezy, czy poprzestanie na stwierdzeniu "ani mnie
                                    to
                                    > ziebi ani grzeje" czy tez nie.

                                    i znowu - tylko czemu? - robisz wycieczki osobiste? czy fakt bycia mezczyzna
                                    automatycznie zamykac ma mi usta? zapewniam Cie, znam wiele kobiet, ktore
                                    feministkami nie sa, ba! - sa nawet raczej antyfeministkami. przeciez nie
                                    powiesz, ze maja falszywa swiadomosc.
                                    po raz kolejny powinienem tez zaprotestowac przeciw stawianiu znaku rownosci
                                    miedzy antyfeminizmem a mizoginia.

                                    pozdrawiam
                                    mp

                                    ps. oczywiscie nie porownywalem wyzej feminizmu do komunizmu, choc dostrzegam
                                    podobienstwa. dla swietego spokoju nie chce jednak poruszac tego tematu, wiec
                                    mam nadzieje, ze sie nie pojawi.
                                    mp
                                    • e_wok EOT 07.04.04, 12:33
                                      Wybacz Paniczu, ale nie podejmuje sie toczyc z Toba dyskusji na jakikolwiek
                                      temat. Doszukujesz sie zlosliwosci, ktorych nie ma, zarzucasz mi wycieczki
                                      osobiste, kiedy przedstawiam swoje refleksje dotyczace ludzi w ogole. I TU
                                      BEDZIE wycieczka osobista - i Ty ze swoją obrażalskością i przekonaniem, że
                                      każdy mój post odnosi się bezpośrednio do Ciebie (nie wiem, czy rozszerzasz to
                                      ptzekonanie na posty innych rozmówców, mam nadzieję, że nie) - dziwisz się
                                      femionistkom, że czują się obrażone stwierdzeniami zawartymi w artykule? Chyba
                                      powinieneś ze zrozumieniem bić im brawo. Daj spokój, Paniczu, nie przychodzę tu
                                      po to, żeby dopieszczać Twoje skrzywdzone ego. To była wypowiedz bez metafor,
                                      analogii, porównań ani odnośników.
                                      • mlody.panicz Re: EOT 07.04.04, 13:00
                                        e_wok napisała:

                                        > Wybacz Paniczu, ale nie podejmuje sie toczyc z Toba dyskusji na jakikolwiek
                                        > temat. Doszukujesz sie zlosliwosci, ktorych nie ma, zarzucasz mi wycieczki
                                        > osobiste, kiedy przedstawiam swoje refleksje dotyczace ludzi w ogole. I TU
                                        > BEDZIE wycieczka osobista - i Ty ze swoją obrażalskością i przekonaniem, że
                                        > każdy mój post odnosi się bezpośrednio do Ciebie (nie wiem, czy rozszerzasz
                                        to
                                        > ptzekonanie na posty innych rozmówców, mam nadzieję, że nie) - dziwisz się
                                        > femionistkom, że czują się obrażone stwierdzeniami zawartymi w artykule?
                                        Chyba
                                        > powinieneś ze zrozumieniem bić im brawo. Daj spokój, Paniczu, nie przychodzę
                                        tu
                                        >
                                        > po to, żeby dopieszczać Twoje skrzywdzone ego. To była wypowiedz bez metafor,
                                        > analogii, porównań ani odnośników.

                                        no,no..
                                        ta wypowiedz byla takze bez sensu, ale mniejsza o to.
                                        ida swieta, a jak wiadomo w czasie swiat mniej sie dyskutuje na forum. moze
                                        przeznaczysz ten czas na ochloniecie? przykro by bylo, gdyby tak Ci zostalo.
                                        pozostajac z pozdrowieniami
                                        mp
          • nadszyszkownik.kilkujadek For YOU! 06.04.04, 17:14
            > Jest to dosc ciekawa w gruncie rzeczy rozmowa, poniewaz mozna z niej wysnuc
            > wnioski, ze wlasciwie nikt cytowanymi wypowiedziami nie powinien sie czuc
            > obrazony, natomiast
            Nie, droga Pani. To znaczy - każdy wysnuwa wnioski na swoją miarę. Pozwól mi
            jednak wskazać, że Twoje wnioski nie są wcale wnioskami, tylko narzędziem
            polemiki. Usiłujesz sprowadzić opinie oponentów do absurdu.
            Nikt jak dotąd nie stawia tu tezy, że bp. Pieronek był elegancki. Nikt też nie
            napisał, że Jaruga-Nowacka (być może wraz ze współpracownikami) nie powinna się
            na niego obrazić. Ja bym się na jej miejscu obraził. Ale nie w imieniu
            wszystkich mężczyzn świata, do licha.

            Zresztą, nawet nie wiemy, co pani minister o tym myśli - może dziennikarki
            gazwybu postanowiły się ukrzyżować w jej imieniu.

            Poważne zarzuty należy stawiać rozważnie. Inaczej przestają być poważne.
            • e_wok Chwileczke 06.04.04, 17:51
              W ktorym miejscu WO napisaly, ze sa to teksty obrazajace wszystkie kobiety?
              Zeby byc uznanym za osobe o szowinistycznych pogladach nie trzeba obrazac
              wszystkich kobiet. Ani tez obrazenie kobiety nie wystarczy, zeby byc
              szowinista. Jesli powiem mezcyznie, ze jest glupi to nie czyni ze mnie
              antymaskulinistki. Ale jesli obraze go poprzez pryzmat faktu, ze jest mezczyzna
              (np, ze mysli inna niz glowa czescia ciala)to on moze sie poczuc urazony nie
              jako czlowiek ale jako mezczyzna i wtedy moja wypowiedz uzyskuje znamiona
              jakiejs tam walki plci (to dosc kiepskie okreslenie, ale nie przychodzi mi inne
              do glowy). I taka wypowiedz moze byc traktowana jako przejaw szowinizmu
              plciowego, pomimo,ze obraza akurat X a nie Y czy innego Z.
              • nadszyszkownik.kilkujadek Da capo... 06.04.04, 18:26
                > W ktorym miejscu WO napisaly, ze sa to teksty obrazajace wszystkie kobiety?
                Posłużyłem się skrótem myślowym. Chodzi mi o użycie pogardliwego desygnatu rasy
                czy płci w celu obrażenia osoby. Ale posługiwanie się takimi określeniami
                uznaje się za dowód pogardy dla wszystkich. Stąd też piętnowanie takich
                wypowiedzi jest uzasadnione.

                Jednak przyjęło się taką 'obyczajową ochroną' - jak w przytoczonej przez Ciebie
                wcześniej deklaracji - rozciągać tylko na rasę, płeć, narodowość i wyznanie.
                Może jeszcze da się tu coś dorzucić, ale generalnie chodzi rzeczy z którymi się
                człowiek rodzi i na które nie ma wpływu. W każdym razie poglądy polityczne czy
                społeczne tu się nie kwalifikują.

                Możesz mi w końcu wyjaśnić, dlaczego określenie pani minister 'feministyczny
                beton, którego nawet kwasem...' zyskuje znamiona walki płci. Feminizm to
                poglądy, a nie religia. Czyż nie?

                Odnoszę wrażenie, że nie czytasz moich postów. Czy zgadłem?
                • e_wok Re: Da capo... 06.04.04, 20:16
                  Feminizm jest wlasnie wytworem walki plci. I niesie za soba konkretne idee.
                  Jakby Ci sie spodobalo stwierdzenie "te jej (Jarugi Nowackiej) pomysly, ze
                  ludzie powinni byc rowni bez wzgledu na plec to beton, ktorego nawet kwasem..."?
                  To by ciekawie brzmialo w ustach biskupa katolickiego.
                  • nadszyszkownik.kilkujadek QED 06.04.04, 23:22
                    Użycie przez Ciebie sformułowania 'walka płci' w kontekście oceny ideologii
                    budzi we mnie podejrzenie, że sobie ze mnie robisz jaja. Odpowiem jednaj
                    poważnie.

                    Feminizm to nie tylko emancypacja i równouprawnienie, ale również parę innych
                    rzeczy 'szczegółowych'. Ochoczo to pomijasz. Jako tyran i złośliwiec
                    powiedziałbym nawet, że feminizm w tzw. odbiorze potocznym to nawet nie przede
                    wszystkim równouprawnienie. W szczególności zakładam (choć mogę się mylić), że
                    jeśli hierarcha wypowiada się o feminizmie, to na 95% poszło o aborcję.


                    Reasumując: jak autorki artykułu podnosisz swoje własne poglądy niczym
                    monstrancję i strasznie Cię wpienia, że przechodnie nie klękają. Bo te poglądy
                    są przecież takie słuszne. Jak obietnica lepszej przyszłości. Tak jak
                    socjalizm, walka o równouprawnienie wyalienowanej klasy pracującej.
                    • e_wok Re: QED 07.04.04, 09:27
                      Na takiej samej zasadzie można powiedzieć, ze katolicyzm to beton, tlumaczac,
                      ze sie mialo na mysli Radio Maryja i dyskretnie wmiesc pod dywan milosc
                      blizniego, uczciwosc i reszte spraw, o ktorych naucza Kosciol Katolicki. Mozna
                      tez powiedziec, ze wolny rynek jest be (po co zaznaczac, ze ma sie na mysli
                      polska korupcje). I tak sobie mozna gadac. A jesli osoba publiczna i to na
                      dodatek reprezentant srodowiska silnie w Polsce opiniotworczego wyglasza
                      publicznie jakas opinie to powinien wyrazac sie jasno. Bo feminizm to nie tylko
                      sprawa aborcji, a sluchacze nie maja obowiazku zgadywac co mial na mysli
                      hierarcha mowiac to, co powiedzial.
                      NIe wiem, co masz na mysli piszac o monstrancji. W moich postach pisze o tym,
                      jak pewne wypowiedzi moga byc odbierane (ciekawi mnie to, bo wieloznacznosc
                      jezyka w ogole mnie ciekawi) i jesli wartosciuje to zaznaczam, ze pisze o
                      swoich odczuciach. A Ty, o ile zrozumialam, zarzucasz mi, ze aspiruje do
                      wyglaszania jedynie slusznej prawdy. Nie wiem tez, co masz na mysli piszac o
                      autorkach artykulu - co by o nich nie myslec to nie polecialy do sadu ze
                      skarga, ze sie obrazily jak kto inny kiedy indziej i co wiekszosc obecnych tu
                      dyskutantow uznala za calkowicie sluszne.
                      • agrafek Re: QED 07.04.04, 11:36
                        e_wok napisała:

                        Nie wiem tez, co masz na mysli piszac o
                        > autorkach artykulu - co by o nich nie myslec to nie polecialy do sadu ze
                        > skarga, ze sie obrazily jak kto inny kiedy indziej i co wiekszosc obecnych tu
                        > dyskutantow uznala za calkowicie sluszne.
                        Bo sąd mógłby co najwyżej pokręcić głową ze zdumienia, że ktoś mu głowę czymś
                        takim zawraca. Natomiast papier jest cierpliwy a WO życzliwe reprezentowanemu
                        przez autorki nurtowi. Taki naprawdę owe autorki zrobiły coś znacznie lepszego
                        niż "polecenie do sądu" (potencjalnie niezależnego). Poleciały do gazety
                        (zaangażowanej).
                        pozdrawiam.
                      • nadszyszkownik.kilkujadek Re: QED 08.04.04, 03:51
                        > Na takiej samej zasadzie można powiedzieć, ze katolicyzm to beton, tlumaczac,
                        > ze sie mialo na mysli Radio Maryja i dyskretnie wmiesc pod dywan milosc
                        > blizniego, uczciwosc i reszte spraw, o ktorych naucza Kosciol Katolicki.

                        Nie wykręcaj już tak tego tematu. Przecież wypowiedź traktowała o Jarudze-
                        Nowackiej. O tym, że ona to 'beton' i na dodatek 'feministyczny'. Gdyby ktos
                        powiedział, że Rydzyk to 'katolicki beton', przypuszczam, że wielu by się z tym
                        zgodziło.

                        e_wok napisała:

                        > NIe wiem, co masz na mysli piszac o monstrancji. W moich postach pisze o tym,
                        > jak pewne wypowiedzi moga byc odbierane (ciekawi mnie to, bo wieloznacznosc
                        > jezyka w ogole mnie ciekawi) i jesli wartosciuje to zaznaczam, ze pisze o
                        > swoich odczuciach. A Ty, o ile zrozumialam, zarzucasz mi, ze aspiruje do
                        > wyglaszania jedynie slusznej prawdy.
                        Nie zrozumiałas. Nie zarzucam Ci arogancji i głupoty. Przypuszczam, że domagasz
                        się szacunku dla swoich poglądów (czy też poglądów i osoby Jarugi-Nowackiej) z
                        uwagi na Twoje dobre intencje. Jak już Ci kiedys wyjasniałem, szlachetne
                        intencje nie są żelaznym glejtem. Poza tym - nie każdy je zna i nie każdy musi
                        w nie wierzyć.
                        Rozciągasz znaczeniowo ten brak szacunku dla poglądów na brak płciowy szownizm
                        bo taką uelastyczniającą własciwosc ma mesjański sosik, którym feminizm jest
                        podlany. Stąd też i monstrancja całkiem na miejscu.

                        > co wiekszosc obecnych tu dyskutantow uznala za calkowicie sluszne.
                        Co to za argument?
        • Gość: EWOK Re: Nadszyszkowniku IP: 213.241.18.* 06.04.04, 09:11
          Nasuwa mi sie znowu skojarzenie z osobami obrazonymi instalacja Nieznalskiej. Z
          wielu wypowiedzi tutaj wynikalo, ze mialy prawo poczuc sie urazone i slusznie
          sie poczuly. Porownujac, odnosze wrazenie, ze zasada jest dosc prosta -
          kobiety (a szczegolnie feministki) w ogole nie powinny sie obrazac, jesli ktos
          sie na ich temat chamsko wypowie. Katolicy moga, nawet jesli wypowiedz jest
          metafora artystyczna (o poziomie artyzmu nie zamierzam dyskutowac) Feministki
          nie, nawet jesli im sie przyfasoli prosto w oczy. A dlaczego? A bo nie. I o
          czym tu dalej dyskutowac, skoro to takie proste?
      • nadszyszkownik.kilkujadek Nesnesitelná lehkost bytí 05.04.04, 21:46
        > Towarzyszy mu kwas solny, a to juz jest niesmaczne. Jasne, nie biore
        > odpowiedzialnosci za czyjes skojarzenia. Mnie w kazdym razie skojarzylo sie
        to
        > z metoda przywolywania do porzadku kobiecej populacji w krajach
        fundamentalizmu
        > religijnego (konkretnie islamskiego) i przy odrobinie zlej woli mozna takie
        > slowa przyjac jako wyraz tesknoty reprezentanta (wlasciwie nawet
        > funkcjonariusza) pewnej religii za metodami radzenia sobie stosowanymi przez
        > przedstawicieli innej religii, a w naszej rzeczywistosci uwazanymi za
        > barbarzynskie.
        Jest taki wątek w 'Nieznośnej lekkości bytu', który świetnie pasuje do tego, o
        czym mówimy. Otóż, jeszcze przed pamiętną Wiosną Tomas napisał list do
        redakcji, w którym, odnosząc się do 'rozgrzeszającej naiwności' komunistów,
        przywołuje mit Edypa. Kilka lat później jakiś tajniak zarzuca naszemu
        bohaterowi, iż publikował teksty nawołujące do przemocy. Wszak żądał, aby
        komunistom wykłuwać oczy.
        Posługujesz się identycznym rozumowaniem.

        PS. Przepraszam, że kolejny raz odwołuję się do tej książki, ale akurat ją
        sobie odświeżyłem i nie mogę się od niej uwolnić. Plącze się w mej głowie jak
        usłyszana przy śniadaniu melodia.
        • Gość: Monika Re: beton i kwas IP: *.chello.pl 06.04.04, 02:10
          A gdybym napisała:

          Pieronek to katolicki beton, który się nie zmieni nawet pod wpływem kwasu
          solnego.

          Jakbyś to odebrał ? Uważsz że tekst jest ok ? Masz jakieś zastrzezenia ? Jesli
          tak to jakie ?
          • nadszyszkownik.kilkujadek Re: beton i kwas 06.04.04, 03:46
            > Pieronek to katolicki beton, który się nie zmieni nawet pod wpływem kwasu
            > solnego.
            > Jakbyś to odebrał ? Uważsz że tekst jest ok ? Masz jakieś zastrzezenia ?
            > Jesli tak to jakie ?
            Zasadniczo nie mam żadnych. To znaczy, może o tyle, że nie wiem, czy akurat bp.
            Pieronek jest taki utwardzony w poglądach. Trochę się oddzieliłem od polskiej
            codzienności i biskupów już zwyczajnie nie rozróżniam. Ale paru takich
            betonowych doktrynerów w purpurach, co to ich żadne chemikalia nie ruszą, to
            się by znalazło.
          • losiu4 Re: beton i kwas 06.04.04, 12:14
            co prawda nie do mnie, ale co mi tam. Mam nadzieję, że Twój interlokutor mi
            wybaczy

            Gość portalu: Monika napisał(a):

            > A gdybym napisała:
            > Pieronek to katolicki beton, który się nie zmieni nawet pod wpływem kwasu
            > solnego.

            to byś napisała :)

            > Jakbyś to odebrał ? Uważsz że tekst jest ok ? Masz jakieś zastrzezenia ?
            > Jesli tak to jakie ?

            zasadniczo nie miałbym, gdyż twoje święte prawo tak uważać i pisać. I wśród
            księży są tacy, których żadnymi środkami nie wywabisz.

            Pozdrawiam

            Losiu
    • 3lmo Re: Co wolno powiedzieć? 06.04.04, 08:04
      Feministki w swoim kompleksie niższości, posuwają się już do takich absurdów że
      szkoda czasu aby to komentować.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka